To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Shadows of York
Shadow York, forum PBF osadzone w świecie opartym o twórczość Cassandry Clare `Dary Anioła`.

Tereny wiejskie - Dolina

Mia Ashdown - 2020-05-30, 13:16

Skinieniem głowy podziękowała za herbatkę. przestawiła jednak kubeczek przed siebie. Tak było jej nieco wygodniej bo obiema dłońmi mogła spokojnie go chwycić. Swoje małe zwycięstwo uczciła kolejną złapaną pianką wciskając ją w swoje usta i z zadowoleniem wcinając. Spojrzała na swoją lewą dłoń, gdzie pałeczki trzymała a potem na kubeczek z herbatą. Potem na prawą dłoń i postanowiła przerzucić pałeczki na drugą stronę. Skoro udało się jej lewą ręką to i powinno dać radę drugą. z uśmiechem na ustach szybko udało jej się ustawić. Uśmiechnęła się szeroko do chłopaka.
- Jeszcze tylko prawą dłonią spróbuję. W lewej niby dobrze się układa, ale nie wiem czy chwyt nie będzie lepszy w prawej... Jestem oburęczna. - powiedziała próbując złapać kolejną piankę. W międzyczasie lewą dłonią złapała za kubeczek i upiła łyk herbaty. O rany. Jaka ona była dobra. Mina Łowczyni była bezcenna. Nieme zadowolenie i złapanie kolejnej pianki. Kolejny radosny pisk i ciamć. Uniosła kubek w owym toaście znów upijając łyczek. Błogostan. Jakie to było dobre. Odstawiła kubeczek i powróciła jednak do trzymania pałeczek w lewej dłoni.
- Teraz mogę uznać, że jestem gotowa - przyznała przesuwając kubeczek na swoją prawą stronę. Nie chciała by coś do niego wpadło podczas posiłku.

Yuu - 2020-05-30, 13:50

Jak tak dalej pójdzie, to chłopak zacznie zostawiać jej paczki pianek pod pokojem w Instytucie wraz z jednorazowymi pałeczkami, bo no to już robiło się zwyczajnie nieprzyzwoite! Łowca kulturalnie katalogował każdy dźwięk, uśmiech, ruch palców, wygięcie warg i przymknięcie oczu. Równie szybko dotarła tam niewinna informacja podarowana mu całkiem nieświadomie, a kto wie? Może kiedyś mu się przyda, tak jak teraz, by wiedział, jak stawiać kubki z herbatą lub podawać poszczególne przedmioty. Zdecydowanie Orzeszek skrywał znacznie więcej, aniżeli pokazywała w życiu codziennym i jeżeli tak niewiele potrzebowała, aby wyjść odrobinę ze skorupki, to najwyraźniej mieli już ustalone cotygodniowe miejsce spotkań.
Prostym gestem dłonią oddawał jej całą scenę dla siebie, jedynie rozrywając w międzyczasie również paczki z żelkami i paluszkami, jeżeli dziewczyna zechce potestować chwyt na dziwniejszych przedmiotach. Zmienił pozycję z seizy do prostego siadu po turecku, samemu podpierając łokieć o kolano, buzię na wewnętrznej stronie dłoni. No widoczek dostał przedni, a łowcy podobno zachwalali otaczającą ich dolinę. Gdyby tylko oni widzieli to, co on, to zabieraliby ją w tego typu miejsca, nie wierząc, iż panna oferowała coś więcej niż podejrzliwe spojrzenia.
-Skoro tak.. spróbuj sił z ostatecznym bossem. Tam przed sobą masz buteleczkę z sosem sojowym i jedną z czarek, nie wiem, czy miałaś okazję posmakować, ale personalnie, gdybym mógł, dodawałbym go wszędzie. Słowo ostrzeżenia: kawałki choć małe, mogą Ci się wyślizgiwać, a ryż lubi się rozwalać, jeśli przyciśniesz za mocno, więc uważaj, bo szkoda by było, jakbyś się ubrudziła. - chłopak wyciągnął ręce po jeden z pojemników, przez którego ścianki przebijały się precyzyjnie pocięte kawałki japońskiej potrawy.
-Teraz tak: nie miałem za bardzo czasu, aby bardziej przy tym przysiąść, więc zrobiłem tylko trzy rodzaje. Tu masz z ogórkiem, następne z tykwą, a te po Twojej prawej stronie z łososiem. Mam nadzieję, że Ci podejdą. - nieporadne wzruszenie ramion jako jedyna odpowiedź na obecny stan łowcy, a sam zainteresowany wciągał makaron, zagrzewając żołądek. Zdziwione spojrzenie w pojemnik, niemalże niewierzące, że coś mogło mu tak naprawdę spoko wyjść — czyżby minął się z powołaniem?
Podczas gdy potrawa spoczywała na jego kolanach, którą jadł prawą ręką, lewa dłoń zaczynała już buszować po zeszycie, poszukując nieszczęsnego szkieletu. Pociągnął za żółty znacznik, a na odpowiedniej stronie widniał szkic ze stosownymi zapisami. Wkręcał się powoli w budowę, na tyle, że nie zauważył, że zamiast widelca z kawałkiem potrawy, wgryza się przez omyłkę w ołówek w jego lewej dłoni. Automatycznie wypluł biedną gumkę w bok, znajdującą się na końcu. Fuknął cicho na obrażający go przyrząd do pisania i jadł dalej.

Mia Ashdown - 2020-05-30, 14:17

Lepiej niech nie podrzuca co chwilę tych pianek bo albo jej zbrzydną albo zrobi ssie z niej gruby spaślak od nadmiaru słodyczy. Jeszcze brakuje, by jakiej cukrzycy nam dostała. Poza tym lepiej niech Yuu pozostawi ten widok na wyłączność.jesli nagle cały Instytut chciałby ja gdzieś zabierać, mogłaby zamknąć się całkowicie lub nawet poprosić o przeniesienie do innego Instytutu. Nie dla niej w końcu nadmierne spotykanie się z innymi. Co za dużo to nie zdrowo. Lepiej nie przesadzać by nie zawalić świeżo stawianych monumentów. Zwłaszcza, że były niezwykle delikatne, a i opłacone bólem i płaczem.
Wzrok Mii powędrował za dłonią chłopaka. Rozejrzała się po całym prowiancie, jaki im przygotował na dzisiejszy dzień. Sama zaczynała się już robi. Głodna. Słodkie dobre, ale na później, jako deserek. Pokazane jej danie było dla niej wyzwaniem. Z zainteresowaniem spoglądała na całość. Policzki znów zrobiły się rumiane. Wciąż zastanawiała dlaczego aż tak starał się przygotować to wszystko. Nie miała jednak zamiaru aktualnie o to pytać. Wzięła pudełeczko by postawić bliżej. Skinęła przy tym delikatnie głową. Nalała sobie do czarki wspomnianego sosu. Nim jednak zabrała się za walkę z bossem przygotowała sobie książkę. Otworzyła ja na odpowiedniej stronie, tak samo jak i notatnik. Sięgnęła po ołówek. Musiała wszystko sobie ustawić tak, by owe rzeczy w niczym nie przeszkadzały, a musiało być zarazem wygodnie.
Po krótkich przygotowaniach w końcu mogła spróbować sushi. Zrobiła zamyśloną minę. Od czego o a miała właściwie zacząć? Dobra, niech będzie ogórek. Ostrożnie złapała kawałek i podniosła go do góry. Wiera ciekawsko mu się przyglądała. Podniosła czarkę i zamoczyła w sosie obrany kąsek. Zaczęła powoli jeść smakując każdy kęs. Czemu ona wcześniej nie wiedziała, że to takie dobre! Wzięła kolejny kawałek, tym razem z tykwą. Tym razem za mocno ścisnęła podczas maczania w sosie. Zrobiła zawiedzioną minę próbując wyłowić to co mogła. Jak na razie całkiem zapomniała o tym, że przecież rozłożyła książkę do nauki. Za punkt honoru postawiła sobie wyłowienie upragnionego kąska z czarki z sosem. Nosz kurwełke, choć tu gnojku! Ja chcę cię zjeść! Tak mniej więcej właśnie w tym momencie wyglądała.

Yuu - 2020-05-30, 15:00

Oj tam, podobno łowcy angielscy mieli epickie ubezpieczenie medyczne, a pani dentystka była posiadaczką zgrabnych nóg.. i nic ponadto. Podobno nie należy oceniać kobiet po figurze, ale jakim cudem lekarka tak bardzo zapuściła talię, to już Nefile nie wnikali, ot dyskutowali w najlepsze przy jednym lub dwóch drinkach. Toteż oferta codziennej paczki słodkiego pozostawała na stole, a żeby było śmieszniej, chłopak coraz bardziej przekonywał się, że to był naprawdę genialny pomysł na dziś.
Raz po raz zerkał na łowczynię zza notatek, sprawdzając postępy znikania kawałków, z zadowoleniem stwierdzając, iż najwyraźniej nie spierdolił tego koncertowo, skoro dziewczyna łapała kolejne. Widząc jednak walkę z topiącą się tykwą, parsknął cicho, a śmiech próbował zminimalizować za kubkiem herbaty, popijanej po kilku kęsach makaronu.
-Złap w połowie tykwę, zjedz, a potem zajmij się ryżem. Może być Ci ciężko teraz to uratować całościowo. Ryż natomiast podejmij od dołu, zwężając pałeczki do maksimum, aby umożliwić uniesienie do ust. -ah te piękne czasy, gdy za dzieciaka nie ogarniało się własnej siły! A że nie takie cuda w trakcie swojej wędrówki widział, to teraz tylko chował rozbawienie za dłonią, dalej mając gdzieś w kubkach smakowych gumkę do ścierania.
-Jak nie będziesz dawała rady, to daj znać, pokażę Ci, jak powinno to wyglądać. - odparł dalej, chociaż nie unosił głowy znad notatek, toż wcale Cię nie obserwował na boku!
Odstawił puste pudełko do koszyka, upijając kolejny łyk herbaty.
-Ne, widziałaś może szkice na budowę żeber? Mam ogólnie rozkminę dotyczącą bólu pod żebrami. Bo ogólnie ból pod lewym to wszystkie narządy układu pokarmowego, w którego skład wchodzi żołądek. Natomiast pod mostkiem to wyłącznie żołądek. I teraz siedzę i kminię nad ewentualnym rozróżnieniem. Masz jakiś pomysł? - mruknął nieszczęśliwie, unosząc głowę. Brakowało mu Margot. W ciul!

Mia Ashdown - 2020-05-30, 16:43

Uniosła swój wzrok nad czarki spoglądając na swojego dzisiejszego towarzysza. Wysłuchała jego słów by zaraz potem znów spojrzeć na pływające w sosie jedzenie. Skupiła się więc faktycznie na pierwszym swoim celu - tykwie. Złowiła ją w końcu i wszamała. Musiała przyznać, że bardzo ciekawe w smaku. Przyszła kolej na ryż. Ścisnęła mocniej pałeczki i rozpoczęła łowić owe drobinki pływające w ciemnej cieczy. Raz, drugi, trzeci i nic. Cichutko westchnęła. Jednak nie miała zamiaru się poddawać. Nim jednak ponowiła próbę łowienia ryżu spojrzała na łowcę, który zadał jej pytanie. Zrobiła zamyśloną minę przykładając pałeczki do ust.
- Widzieć widziałam. Jednak to tak nie do końca, że pod mostkiem masz tylko żołądek. Jeszcze jest trzustka. Jednak w większości te organy znajdują się już ponizej linii żeber. Dodatkowo masz też po prawej woreczek żółciowy, którego ból jest podobnież straszliwie silny. Z tego co czytałam, to dużo zależy od ostrości owego bólu. Czy zginą cię w pół czy też nie. Jednak wciąż jest to ból raczej poniżej linii żeber.- stwierdziła powracając do łowienia ryżu. Stanowczo jej to nie szło. Jak o tej pory wyłapała ze dwa ziarenka. Ściskała pałeczki tak mocno, że aż jej kostki palców pobielaly. Cichutko westchnęła kręcąc głową. Cmoknęła niezadowolona z tego faktu. Uniosła piwne oczęta na Yuu niemo prosząc o pomoc. Ona na prawdę chciała skończyć ten posiłek. Strasznie jej smakowało.

Yuu - 2020-05-30, 19:05

Szare oczy wpatrują się w ruch pałeczek, które zabłądziły do okolic warg. Był to ledwie ułamek sekundy, szybko źrenice przeskoczyły wyżej ku piwnym oczom, toż przecież równie dobrze mógł wpatrywać się w tę jedną kroplę, która swobodnie opadała z powrotem ku czarce, czyż nie?
-Niby tak, ale jednak większość uderzeń bezpośrednio pod mostkiem wynikają z bólu żołądka. Więc jak ktoś nam kiedyś wparuje na skrzydło i pokaże źródło bólu, będziemy równie zieloni, jak jesteśmy teraz. Nagle okazuje się, że przyczyn może być w ciul, a nam ciężko idzie zastosować schemat a — b- c, bo tak naprawdę w międzyczasie może nam się wkręcić coś na poziomie a+, a wtedy ścieżka potencjalnej choroby jest kompletnie inna. Frustruje mnie to prawdę mówiąc. - mruknął, bo brakowało mu tego dna problemu, od którego wychodziły ścieżki, a z których mógłby ewentualnie odbijać, by móc kasować kolejne zagadnienia. Tutaj nagle okazywało się, że chociaż książki pokazywały rozróżnienie na trzy różne części żeber, tak wszystko sprowadzało się do dwóch rzeczy — siły uderzenia oraz ewentualnych skutków, jak na przykład plucie kwasem żołądkowym lub poczucie rozpierania w jamie brzusznej, wówczas można optymistycznie założyć problemy ze śledzioną.
Zmarszczył brwi niezadowolony, pozbawiony regularnych schematów na linii przyczyna — kontynuacja — efekt, bo w końcu nie wszystko szło przecież zaleczyć runami. A co jeśli kiedyś będą pozbawieni stel? Co, jeśli nie będą świadom, które z łowców posiada ów nieszczęsne skrzydła odpowiedzialne za leczenie? Trudne sprawy wersja nefilemscy medycy.
Poobserwował nieszczęsną walkę łowczyni z ryżem, rozbawienie znowu chowając za kubkiem chłodnącej z czasem herbaty. Na kolanach przeszedł do dziewczyny, wyciągając rękę w stronę dłoni Orzeszka. A jednak do dotyku nie dochodzi, po prostu zawiesił palce w bezpiecznej odległości.
-Mogę? - niewinna odpowiedź na niemą prośbę. Tutaj bez pomocy się nie obędzie, a Azjata również chciał uniknąć wyręczania dziewczęcia, skoro znając życie, mogła spodziewać się ponownej akcji tego kalibru w przyszłości? Toteż oferował, jak nie, to znajdzie obejście, ale pierwszy pomysł był najbardziej .. opłacalny z pozycji czasu oraz doświadczenia empirycznego. Jednak decyzję zostawiał samej Mii - co z tym zrobi? Nie jego broszka.

Mia Ashdown - 2020-05-30, 19:53

Ponownie przerwała łapanie nieszczęsnych ziarenek ryżu na poczet przyłożenia ich do swoich ust w geście zamyślenia. Po chwili zaczęła nimi lekko machać, jakby czymś dyrygowała.
- My, jako medycy, mamy dlatego wszelkie pomoce typu laboratorium czy też rendgen. W przypadku gdy ktoś przychodzi z bólem wpierw zadajemy pytania. Te pytania przecież wywodzą się z szerokiego wachlarzu. Jeśli ktoś potwierdzi, że oberwał,robimy rendgen. Jeśli jednak nie, to podejrzewamy choroby lub zatrucie. Tu robimy badania laboratoryjne, pobieramy krew. Możemy też dotykowo obadac miejsce. Jeśli brzuch jest twardy, znaczy że krwotok wewnętrzny. Jeśli miękki to raczej coś mniej poważnego i nie wymaga natychmiastowego otwarcia przy użyciu skalpela, a pacjent powinien być w stanie przetrwać godzinę do otrzymania wyników badań. Niektórych rzeczy nie przeskoczymy. Jednak nie polegajmy tylko na wiedzy, ale również na pomocach które posiadamy. Bo dzięki nim możemy coś sprecyzować. Chodzenie na czują w medycynie to jak chodzenie po omacku w bagnie pełnym krokodyli.- melodyjny głosik zakończył swój nieco długi wywód. Wzrok Mii skupił się teraz na dalszych poczynaniach Yuu, który to na kolanach się do niej zbliżył. Patrzyła jak zbliżał do niej swoją dłoń. Nagle się spięła. W duchu powtarzała sobie, że przecież on ma jej tylko pomoc zjeść to nieszczęsne sushi, które postanowiło utopić się w sosie sojowym. Jej dłoń zadrżała, a wzrok uważnie pilnował jego dłoni, jakby miała zaraz zaatakować. Przecież to ona sama go poprosiła o pomoc. Ona sama. On nic złego nie robi. Laska, ogarnij się kurwa! Wewnętrznie ze sobą walczyła. Tym razem jednak przegrała, a strach wziął nad nią górę. Jej ramiona nieco opadły. Wzrok powędrował gdzieś w bok i sporo niżej. Pokręciła przecząco głową. A jedyne, co Yuu aktualnie uzyskał od tej biednej przestraszonej kulki to ciche "przepraszam".

Yuu - 2020-05-30, 20:45

-Wszystko spoko, ja Cię rozumiem, toż tak samo operowaliśmy w Izolatce, trochę tańcząc na skrawkach wiedzy od Margot oraz własnych doświadczeniach. Jednak.. co, jeśli znowu spotkamy się z częścią Podziemnych po przeciwnych stronach barykady? Wówczas nie masz czasu na rentgen, badania, dopytywania. Oni zawierzą nam własne życie, a my.. - umilkł na chwilę, a dawne wspomnienia przewijały się przez pamięć, uzewnętrzniając niegdyś świeże ślady na ówczesnej psychice. Pamiętał wszystko. Krew, łzy, pot, smród uryny, krzyk o ostatnią rozmowę z małżonkami, wrzask, gdy ucinali komuś kończynę, aby zapobiec postępowi klątwy. W najczarniejsze dni głowa uciekała ku masowej mogile poległych, skowycie tych, co przeżyli. Pamiętał łzy ocalałych, pytających w materiał gryzącego materiału, dlaczego to akurat oni uniknęli kuli ognia mknącej w stronę ich towarzysza broni.
-A my możemy właśnie zgadywać, gdy sytuacja tego wymaga. Tak jak teraz. Masz kogoś, kto przychodzi do Ciebie tutaj, pośród spokojnego śpiewu nurtu lokalnej rzeki. Tutaj nie masz prądu, laboratorium, czy sterylnych warunków. Jedynie ból Podziemnego, błagającego o pomoc, bo boli go w okolicach prawego boku. Co zrobisz? - kontynuuje lekkim tonem, pozwalając, by słowa wiodły ich historię bezosobowo, toż rozmawiali wyłącznie hipotetycznie. Bez jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego, którym wbrew pozorom buzowaliście na odległość kilku kilometrów.
Szybko dostrzegł reakcję łowczyni, z automatu zatrzymując się.
-Mia, spójrz na mnie. Nie, nie uciekaj mi tu wzrokiem, potrzebuję Twoich ocząt na moich. Spójrz. Na. Mnie. - uparty ton jakże Ci już znany przenika do rozmowy, przejmując kontrolę nad ciałem. Stalowy, nieugięty ton przenika do dyskusji, a ramiona wyprostowują się. Chłopak siada na dobry metr od dziewczyny, a jego dłonie zaciskają się na materiale spodni.
Spokojnie, weź głęboki oddech. Przejdź się, masz ogrom połaci oferujących ukojenie. Daj sobie czas. - zamknął się na chwilę, niepewnie obserwując bądź co bądź ofiarę gwałtu. -Weź swoje serafickie ostrze, niech da Ci poczucie bezpieczeństwa. Jak potrzebujesz, napij się herbaty, zanurz dłonie w chłodzie rzeki. Ja zostanę tutaj, poczekam, aż będziemy mogli kontynuować naszą naukę. - lekko uniesione ku górze dłonie zwiastowały wyłącznie pokojowe zamiary, a chłopak nieświadomie klął za ten.. strach, który sobą wywołał. To spotkanie miało być lekkie. Relaksujące. Edukacyjne. Dlaczego więc to spierdolił?

Mia Ashdown - 2020-05-30, 21:22

- Spotkać na pewno spotkamy. Czeka nas w końcu przeprawa z Kohortą. Masz rację. Nie będzie wtedy czasu. Jednak i w tym wypadku wciąż będziemy opierać się nie tylko na zwykłej wiedzy medycznej. Dochodzi wiedza o czarach i runach. Jednak nawet wtedy będzie pomoc. Tak jak kiedyś, część czarowników czy innych istot będzie po naszej stronie, a i oni posiadać będą wiedzę. Obawiam się jednak Yuu, że w tym krytycznym momencie, będziemy zmuszeni wybrać tych, którzy będą mieli szansę przetrwać, i pozostawić tych, którzy skazani będą na śmierć, nie ważne ile wysiłku włożymy w udzielaną im pomoc. Mnie osobiście najbardziej to trapi. Jak ich wybrać. - odpowiedziała spokojnie. Ona nie uczestniczyła w żadnej dużej bitwie czy też walce. Nie widziała takiej ilości krwi i bólu. Jednak zdawała sobie sprawę, że do tego może dojść w każdej chwili. Pod względem pracy była nieugięta i myślała racjonalnie, kalkulując wszystko na chłodno. Było widać wyraźną różnicę między Mią w czasie wolnym, a Mią podczas faktycznego wykonywania zadania.
- Co zrobię? Zacznę zadawać wpierw pytania. Mimo wszystko nadal mam nikłą wiedzę o medycynie, więc wezwałabym pomoc. - wzruszyła delikatnie ramionami. Cóż mogłaby w tym momencie innego zrobić? Wzywając pomoc również musi udzielić przecież podstawowych informacji. Nie ważne czy byłby to Podziemny czy Przyziemny.
Co do dalszej części i tego, jak ich spotkanie nagle zmieniło swój bieg. Uparty ton Łowcy niejako wymusił na niej spojrzenie w jego stronę. Piwne tęczówki bardzo niechętnie skierowały się na jego oczy. Było widać nie tyle co strach, jak ból, wstyd, zażenowanie. Nie wytrzymała zbyt długo. Ot kilka sekund. Opuściła wzrok ku dołowi poprawiając swoje usytuowanie. Już nie siedziała po turecku, a na kolanach zaciskając dłonie na materiale spodni. Odstawiła wcześniej oczywiście czarkę i pałeczki.
- Przepraszam. Wszystko zepsułam. Tyle przygotowałeś, starałeś się, chciałeś mi pomóc tylko... Sama o to poprosiłam z tym ryżem i zawaliłam. Pozwoliłam wygrać wewnętrznemu strachowi. - dziewczyna zacisnęła tak mocno pięści, że aż pobielały jej kostki. Mięśnie znów się napięły, a głowa mocniej pochyliła ku dołowi. Była bardzo zła na siebie. Zacisnęła zęby. Wyraźnie zadrżała.
- Tak na prawdę... To sama sobie to zrobiłam, własną głupotą nie wezwania posiłków. - wiedziała, że gdyby nie popełniła tak głupiego błędu to cała historia potoczyła by się zupełnie inaczej. Nie dałaby się wciągnąć w sidła doświadczonemu manipulantowi. Nie dałaby się omotać i zaciągnąć do łóżka. Nie zostałaby wyrzucona niczym najgorszy śmieć. A wszystko przez to, że nie wezwała posiłków, gdy odkryła kto został zakopany w owym grobie nad rzeką.

Yuu - 2020-05-31, 09:48

-Niby tak, ale jednak ... zawsze będziemy wyłącznie rysować powierzchnię, tę cieniutką warstwę, uśmiechać się, zapewniać, że z rannym nic nie będzie, po prostu potrzebuje nam zaufać, by przeżyć. A my w zaciszu naszych gabinetów tańczymy jak marionetki na usługach nauki, niekoniecznie pewni, jak ugryźć dane zagadnienie. To takie .. fałszywe. - smutna prawda, a jednak skąpana w kroplach prawdy. Po prostu pozostawało mu wyłącznie kuć. Dużo. Na blachę. Aby tylko uniknąć sytuacji czarnej dziury, gdy zastanawiasz się między czterema różnymi przypadkami i być w stanie wybrać jeden.
-Pewnie masz rację, ale jednak nasza praca opiera się o szybkich, prostych decyzjach pod wpływem chwili. A to, co Ty byś sugerowała, to nadal wydłużony proces medyczny, zawężanie potencjalnych problemów, aż nam się Podziemny wykrwawi, a nam pozostanie wykopanie wystarczającego grobu na lokalnym cmentarzu. - czyż jednak nie było ich zadaniem wydłużyć czyjąś linię życia pomimo wszelkich przeciwności losu? -Przepraszam, nie wiem, co mnie wzięło — po prostu muszę to jakoś poukładać w głowie, a brak odpowiedniej jednostki przewodzącej utrudnia mi poszufladkowanie pozyskiwanej wiedzy. Znam swoje zdolności, jestem pewien, że w sytuacji kryzysowej byłbym w stanie pomóc. Jednakże .. no nie wiem, mam gdzieś przed oczami cały układ kostny, mięśni, żył oraz punktów witalnych. Po prostu mam własne zboczenie, by wziąć wszystkie czynniki pod uwagę, rozważyć milion scenariuszy, by w sytuacji A móc pomóc w pełni moich umiejętności. - ciężkie westchnięcie, dłoń przeczesuje kosmyki, a chłopak na nowo zamierzał zanurzyć się w spektrum klatki okalającej najdelikatniejsze organy.
A wtedy .. poszedł upadek.
-Hey, hey, hey, uspokój się. Wszystko jest okay, pogoda nadal nam sprzyja, jedzenie pozostaje ciepłe, a my mamy sporo materiału do przejścia. - chłopak opadł swobodnie na piętach, nie zbliżając się nawet krok dalej. Ręce opadły swobodnie wzdłuż boków, pozostawiając sylwetkę otwartą. -Wiesz Mia, to nie do końca jest tak. Możemy teraz poteoretyzować o tym, co mogłaś, czego nie powinnaś, ale no.. nic z tego nie mamy. Jak byłem niewiele starszy od Ciebie, przez własną głupotę dostałem pamiątkę, która nie zniknie nigdy i szczerze.. nawet bym tego nie chciał.- chłopak odchylił odrobinę kosmyki, a głowę obrócił w lewą stronę, pozwalając, aby blizna na skroni zabłysła w świetle promieni słonecznych. -Ja wiem, że może mój wzór nie jest jakiś najlepszy, ale ... nie rozgrzebuj, nie gdybaj. Wyciągnij wnioski, znajdź kogoś, do kogo będziesz mogła zapukać w środku nocy i opowiedzieć swoją historię, abyś nie nosiła tego zabutelkowanego. - Azjata splótł palce, na nowo spoglądając w stronę łowczyni.

Mia Ashdown - 2020-05-31, 10:19

- Niektórych rzeczy nie przeskoczymy, a zadanie dwóch lub trzech pytań zajmie nam mniej czasu niż bezpodstawne rozcinanie komuś brzucha z obawy o krwotok wewnętrzny by go zatamować. Nasze reakcję muszą być szybkie ale nie pochopne. Poza tym jeśli za bardzo wszystko zaszuflatkujesz możesz utknąć. Bo utkniesz w punkcie a szukając a++ który wcześniej przy nauce wpakowałeś już do szuflady b, przez co nie zobaczysz połączenia. - delikatne wzruszenie ramionami było swoistym zakończeniem wywodu nastolatki. Może i była młoda, ale swój sposób myślenia posiadała. Nigdy nie uznawała wkuwania na blachę. Uważała, że to może stanowić problem podczas szukania szybkich i prowizorycznych rozwiązań. Czasami te najprostsze są najlepsze. Czym więcej wkuje tym bardziej oddalać się będzie od owej prostoty, która może uratować dupsko. Tak przynajmniej uważała. To tak jak z treningiem gdy byli w labiryncie. Ona i Jia trafiły przed wielkie drzewo. Mia nie chciała tracić czasu na szukanie mechanizmu tylko użyła runy otwarcia. Krótko, zwięźle i na temat.
Dziewczyna dłuższą chwilę milczała. Spojrzała jedynie w momencie, gdy pokazywał bliznę. Przygryzła znów wargę ponownie opuszczając głowę. Cisza się wydłużała, a młoda Łowczyni próbowała zebrać rozbiegane myśli w jedną całość. Wspomnienia strasznie bolały. Nie potrafiła nad nimi przeskoczyć. Zostawić tego za sobą i powiedzieć, że no nic już z tym nie zrobi. Nie potrafiła pokonać własnego strachu. Niby wiedziała, że nie każdy jest taki jak Kenrick. Nie każdy dotyk jest zły. Jednak ból wspomnień odbijał się echem w jej umyśle niczym upierdliwy dzwonek, którego nie potrafiła znaleźć i się pozbyć.
Mia podniosła czarkę z sosem i nieszczęsnym sushi, które wciąż pływało w naczynku. Złapała pałeczki i wyciągnęła obie dłonie w kierunku chłopaka.
- Spróbujemy? - zapytała unosząc swe piwne oczy na Yuu. Ona nie bała się potencjalnego bólu. Bała się, że to się jej spodoba. Bała się przyjemnego dreszczu, podobnego odczucia jak przy Kenricku. To był jej strach.

Yuu - 2020-05-31, 11:44

-Wiesz, z tą logiką ciężko się nie zgodzić. Jednak w sytuacji wymagającej naszej pomocy, widzimy symptomy, objawy, skurcze, grymas bólu, gdy dotkniemy konkretną partię ciała. Jeśli dociśniemy uszkodzony nadgarstek, wykwitną nam szybciej siniaki, znamiona naruszonych naczynek. Tego typu sygnały to nasza wersja puzzli, które próbujemy złożyć w jeden obraz, dający nam pełną diagnozę. Jednakże w sytuacji, kiedy na przykład widoczek jest biały, bez nawet jednej ułatwiającej kreski, to stworzenie czegoś od ręki jest znacząco utrudnione. Nie zrozum mnie źle, to, co teraz mówię, nie odzwierciedla zachowań, które prezentuję bezpośrednio na skrzydle. Po prostu zastanawia mnie to, po naszej śmierci będą kolejni i kolejni, którzy będą przechodzić naszą ścieżkę, a nam pozostanie wyłącznie zamienić się w proch, bo poza naszymi notatkami, dziennikami, wspomnieniami z przeżytych zabiegów nie mamy nic więcej do zaoferowania. Jasne, będzie im łatwiej.. ale .. no raczej widzisz mój punkt widzenia. - zakończył wypowiedź naprawdę nieporadnie, ale no co miał powiedzieć? Wybrane przez nich stanowisko najlżejsze nie było, dzierżyli w swych dłoniach władzę nad życiem i śmiercią, od natychmiastowej akcji zależało, czy ktoś zachowa któryś ze zmysłów wzroku, kończynę lub dojrzy kolejnego dnia.
W sytuacjach takich, jak te, często krytyczne było, aby znaleźć stosowne słowa, oszacować, kiedy możesz dotknąć, a kiedy odpuścić. Wyliczyć, do której minuty wydłużyć ciszę. No i najważniejsze pytanie — czy należało "zapomnieć" o całej sytuacji, przechodząc do porządku dziennego, a może poczekać, by niczym chirurg na OIOMie delikatnie podważyć poszczególne warstwy, docierając do źródła problemu? Najwyraźniej Mia wiedziała lepiej od niego w tym momencie, bo zwyczajnie kierowała nim tak, jak tego potrzebowała. Spoglądał z lekkim niedowierzaniem na wyciągnięte dłonie, sam będąc bardziej skorym do wycofania się z powrotem na pierwotne miejsce, a ów nieszczęsny ryż zostawić w cholerę, pływający w sosie sojowym.
Z ciężkim sercem skinął głową, wiedząc, że w tym momencie prosi się o emocjonalny łomot. Zbliżył się jeszcze o krok, będąc u boku dziewczyny, jednakże nie poważył się schwycić dłoni łowczyni w swoje. Prawdę mówiąc, aż chciało się wypuścić drżące powietrze, ale no skoro jedno było na skraju, to drugie musiało podtrzymywać stabilnie, co by nie upadło.
-Którą ręką będzie Ci wygodniej? - miękki, delikatny ton na pograniczu szeptu niesie się bezpośrednio do uszu Orzeszka, na nowo pozostawiając jej wybór, aby prysnęła, jeśli zrobi się zbyt ciężko.
-Usiądę tuż za jednym z Twoich barków, złap pałeczki tak, jak jest Ci wygodnie. Dopiero wówczas pomogę Ci, nakrywając Twoją dłoń swoją, żebyś wiedziała w przyszłości, jak to powinno wyglądać. Jak uda Ci się złapać ryż, puszczę, byś mogła powrócić do posiłku. W porządku? - czekał, po prostu.. czekał. Na zgodę. Na jej ucieczkę. Na to, że to im wybuchnie w twarz. Czekał.

Mia Ashdown - 2020-05-31, 12:29

W ostatecznej ostateczności skinęła jedynie głową. Mogli nad tym rozmawiać godzinami i każde z nich miałoby rację. Jednak nie zmieniało to ogólnego problemu. Jak robić to, do czego zostali stworzeni? Jak uratować jak najwięcej istnień w jak najkrótszym czasie? Czym dalej będą się uczyć tym więcej pytań będzie się pojawiać. Brak możliwości rozmowy z mentorem utrudnia im znacząco ową naukę. Nie znają doświadczeń Margot, a nie mają jak się obie wypytać. Niejako zostali na lodzie pod tym względem. Niestety nic nie poradzą na ten fakt i muszą jakoś sami sobie z tym poradzić.
W jej oczach było widać coś na kształt determinacji. Uparte z niej było stworzenie. Wystawiała się w pewnym sensie na próbę. Strach panował nad nią, a ona nie chciała się poddać. Nie chciała się do niego przyzwyczaić. Słabość podobno można obrócić w siłę. Wystawiała się więc na ową próbę chcąc wiedzieć gdzie aktualnie stoi jej granicą wytrzymałości. Yuu miał pecha, że został w pewien sposób wykorzystany jako próbnik. Jednak Mia mimo wszystko mu ufała.
Ciężki oddech wskazywał na narastające napięcie. Mięśnie znów nieco się napięły. Gula w gardle się powiększała a i głos przez to ciężej było wydobyć na zewnątrz. Głębszy wdech, lekkie drżenie całego ciała. Da radę! Musi! Takie miała małe postanowienie. On tylko pomaga, tylko pomaga. Sama przecież poprosiła. Trzymała się kurczowo tej myśli.
- Lewą- cichy szept z trudem wydobył się spomiędzy jej warg. Na chwilę przymknęła oczy znów biorąc głębszy wdech. Pokiwała delikatnie głową na znak, że rozumie. Jej dłonie zadrżały. Ułożyła jednak pałeczki w lewej dłoni i chwyciła prawą pewniej czarkę. Nie uciekała. Drżała ale nie uciekała.
- Spróbujmy - znów szepnęła dając tym samym znak, iż jest gotowa na to, by dotknął jej dłoni. W myślach błagała tylko by jej w kark nie dmuchał.

Yuu - 2020-05-31, 13:47

Strach to potężne narzędzie. Podsuwało obrazy, o których właściciel zwyczajnie nie chciał pamiętać, hiperbolizowało dawne urazy, zwielokrotniało straty wówczas doznane. A jednak nieliczni śmiałkowie stawali w szranki, podnosili dumnie klingi, opuszczali hełmy, magowie pozwalali, aby żywioły tańczyły na opuszkach palców, zapowiadając mini armagedon. Czasem nabranie odwagi płacono w sporej cenie. Własnego komfortu, świadomości ciała, szczypcie zaufania, które rozwiewało się przy każdym najmniejszym potknięciu. Mimo wszelkich przeciwności, strat, obaw, Orzeszek zawierzała mu coś więcej, aniżeli własną dłoń. Ufała mu, że nie nadużyje oferowanych mu praw, nie zagra w tej samej drużynie co wampir, kradnący coś, co do niego nigdy nie powinno było należeć.
Skinął wyłącznie głową, przesuwając się ostrożnie za plecami dziewczyny, trzymając jednak bezpieczny dystans. Nadal nie ufał temu, co miało się zaraz stać, może zwyczajnie wiedział, że to nie może powieść się z sukcesem? Usadawia się przy lewym barku Orzeszka, uspokaja własny oddech, spływający tuż przy uchu dziewczyny, a jeśli łowczyni poważy się oprzeć się o milimetr dalej, poczuje dudniące niemiarodajnie serce zamknięte wewnątrz klatki piersiowej.
Dłoń spoczywa niepewnie na kobiecej, ruch jednak jest wolny, spokojny, iście na miarę próby ukojenia skrzywdzonego zwierzęcia. W wyniku zabiegu część ramienia przylega do dziewczyny, chociaż chłopak i tak silnie kombinował, aby uniknąć przeciągania struny. Zacisnął odrobinę własne palce na Mii, nakierowując na poprawny kąt.
-Rozluźnij znowu nadgarstek. Stwórz mały odstęp między dolną a górną pałeczką. Zanurz czubki od dołu, by unieść je ku górze. Tak jakbyś chciała przekazać piłeczkę małemu dziecku. - cichy ton niesie się do lewego ucha łowczyni, kciuk jednokrotnie przesuwa się po skórze pomiędzy złączem wskazującego oraz kciuka młodej medyczki. -Weź głęboki oddech, wypuść miarowo z płuc. Nie spiesz się, nie próbuj schwycić wszystkich na raz. Wszystko jasne? No to próbujemy.

Mia Ashdown - 2020-05-31, 15:43

Każdy kolejny krok, jaki wykonywali był czymś, co niebezpiecznie mocno zbliżało dziewczynę do granicy wytrzymałości. Cieniutka linia, która oddzielała jej logiczne myślenie od wpadnięcia w panikę. Każdy ruch, delikatny gest, czy szept tuż przy jej uchu narzucał co raz większe spięcie mięśni. Choć słońce im przygrzewało, to czym dłużej to wszystko trwało, tym większą miała gęsią skórkę.
W myślach cały czas sobie powtarzała, że ona sama o to poprosiła. Sama poprosiła o pomoc i naukę jedzenia pałeczkami. Wręcz krzyczała wewnętrznie na siebie. Ciało się buntowało. Wewnętrzny strach burzył jej plany, które wciąż stawiała na nowo niczym domek z kart. Oddech miała znacznie szybszy niż jeszcze kilka sekund wcześniej. Napięcie nieubłaganie rosło. Miało się wrażenie, jakby zrobiło się straszliwie duszno na tak otwartej przestrzeni. Niczym cisza przed nadchodzącą burzą.
Drgnięcie dłoni pod wpływem jego dotyku było nieuniknione. Nie zabrała jednak swej dłoni. Nie szarpnęła się, nie rzuciła do ucieczki. Słyszała co do niej mówił ale nie potrafiła wprowadzić owych instrukcji w życie. Jej uwagę rozpraszał jego szept tuż przy uchu. Jego oddech i dotyk. Próbowała skupić się na czynnościach, na planie. Mięśnie nie chciały słuchać. Zaczęła więc od oddechu. Powoli, spokojnie. Raz, dwa.... Trzy... Czym dłużej to trwało tym było gorzej. Sekundy mijały, a wewnętrzna walka Mii o samą siebie wciąż trwała. Nie podda się, przecież nie może. Nie ona. Nie tego uczył ojciec. Nigdy się nie poddawać. Wzięła głębszy oddech. W końcu udało się jej jakoś rozluźnić ten nadgarstek i skupić się na tej konkretnej czynności stawiając sobie niejako za cel, misję do wykonania. W końcu udało się jej wprowadzić w życie instrukcje podane jej przez Yuu. Zanurzyć pałeczki od dołu i unieść ku górze.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group