To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Shadows of York

Karty - [CZAROWNIK] Hook

Hook - 2019-05-15, 17:18
Temat postu: [CZAROWNIK] Hook
Hook

Imię: William / Hook
Nazwisko: Buckelberry, imienia i nazwiska używa tylko w kontaktach z Przyziemnymi

Data urodzenia: 24.06.1218
Miejsce urodzenia: Bristol, Anglia

Wiek: 800 lat
Wzrost: 189 cm
Waga: 79 kg

Rasa: Czarownik
Demoniczny ojciec: Loki
Wizerunek: Colin O'Donoghue



APARYCJA

Hook to typowy mężczyzna po trzydziestce, który ma w sobie urok naprawdę złego chłopca. Krótko obcięte, ciemne włosy ma zawsze idealnie zaczesane, zdarza mu się mieć nawet przedziałek, ale tylko wtedy, jeśli ma czas na to, by stać godzinami przed lustrem. To, co z całą pewnością zapamiętasz, to niebieskie oczy barwy letniego nieba, albo przejrzystej wody, które nigdy nie spuszczają wzroku z rozmówcy, kontakt wzrokowy w jego pracy jest naprawdę ważny. Nie lubi się golić, zdarza mu się chodzić z kilkudniowym zarostem na twarzy, czasami znajdziesz na nim okruszki zjedzonego śniadania, co jednak dodaje mu tylko uroku.
Lata minęły, odkąd musiał odnaleźć się w dzisiejszych czasach i zacząć ubierać jak normalny człowiek. Nie zobaczysz go nigdy w garniturze, czy krawacie, raz na jakiś czas założy koszulę, ale tylko ją. Zwykle chodzi w zwyczajnych koszulkach i spranych spodniach, koniecznie w ciemnych kolorach, nie lubi wyróżniać się z tłumu, lata praktyki nauczyły go ukrywać się przed wzrokiem innych. Tym, co jednak rzuca się w oczy, są trzy pierścienie na jego dłoniach, pozostałości po jego pierwszych, pirackich wyprawach, jeden dostał nawet od Czarnobrodego, za bohaterstwo podczas abordażu i po tylu wiekach nosi go z dumą. Na szyi ma medalik, który wiele wieków temu dostał od matki, a który przedstawia świętego Franciszka z Asyżu, którego, notabene jak się okazało, poznała jego matka wiele wieków temu.
Gdy jest sam lubi chodzić bez koszulki, dumny posiadacz dosyć sporego owłosienia na piersi, czego jednak się nie wstydzi, bo prawdziwy facet powinien mieć włosy tam gdzie potrzeba. Jego ciało znaczą liczne blizny, ślady po oparzeniach, pamiątki ciężkiej pracy nad opanowaniem swoich umiejętności, jak i licznych nierozważnych akcji, jakich się dopuszczał. No i nie zapominajmy o pirackich kolczykach w uszach!


CHARAKTER

Hook może się wydawać normalnym facetem. Wygląda na góra trzydzieści lat, ale czasami zachowuje się jak dziecko, kierując się impulsem i zdając na to, co podpowiada mu w tej chwili serce, przez pewien czas ganiał za marzeniami jak głupi, mimo tego, że jakiś czas temu się ogarnął, nadal pozostaje mu wiele z dawnego pirata. Człowiek, dla którego honor jest naprawdę ważny, jak i przestrzeganie zasad, które sam sobie ustanowił. W latach w których przyszło mu się wychować, było to naprawdę potrzebne.
Umie słuchać innych, ba, nawet to robi, ale także jest pomocny, mimo swojego uroku i wyglądu bad boya. Umie doradzić, naprowadzić na odpowiednią drogę, ale nigdy nie zrobi niczego za ciebie, nie lubi, gdy ktoś się nim wysługuje. Jest szczery, czasami aż do bólu, nie umie za bardzo kontrolować swoich emocji i odruchów, jak złapie cię za tyłek nie miej mu tego za złe, przez dzieciństwo nie miał styczności z innymi, nie nauczył się pewnych kwestii.
Jeśli chodzi o relacje z innymi ludźmi, jest to człowiek nieco zdystansowany do nich, nie umie komuś zaufać bezgranicznie, ale pomoże, jeśli ktoś umie o tą pomoc poprosić. Nie okazuje tego po sobie, ale jest uczuciowym romantykiem, marzy o spotkaniu tej jedynej. Potrafi ładnie mówić, manipulować, bywa złośliwy, czasami też arogancki. W każdym dostrzeże coś dobrego, czasami nie ugryzie się w język, zanim coś powie, ale o swoje racje i prawa walczy jak lew, w obronie nielicznych bliskich także wykazuje się odwagą i bohaterstwem. Bywa mściwy, jeśli zajdziesz mu za skórę, lepiej uciekaj gdzie pieprz rośnie. Lubi flirtować i romansować, jednak kompletnie nie zna się na tych większych uczuciach, nigdy po prawdzie się nie zakochał. Co nie znaczy, że nie jest do tego zdolny. Cwany, znajdzie wyjście z każdej sytuacji, lubi komplikować sobie życie sypiając z nieodpowiednimi osobami. Jakoś tak też wyszło, że ma trochę ze swojego ojca. Lubi kłamać i oszukiwać, potrafi wpaść na tak zawiłą intrygę, że klękajcie narody, w gdy zajdzie potrzeba, oszuka cię bez kiwnięcia palcem. Często kieruje się jednak emocjami, bywa jednak spokojnym facetem, co jednak nie znaczy, że nie masz na niego uważać. Bo bywa zły.


BIOGRAFIA

Zawsze liczyło się tylko to, aby przetrwać. Ale nie możesz dać się stłamsić. Strach jest najlepszą bronią, tym bardziej, jeśli praktycznie od urodzenia musisz radzić sobie sam. Wtedy odnajdujesz w strachu broń, która towarzyszy ci do dzisiaj.



Dawno, dawno temu, naprawdę w kij dawno temu, życie pewnej kobiety mieszkającej niedaleko zamku Bristol, dotychczas spokojne i ułożone, zostało wystawione na ciężką próbę. Matka Hooka była spokojną i miłą kobietą, z mężem i dwójką dzieci, gdy pewnego dnia została zbałamucona przez demona, co zaowocowało poczęciem bohatera naszej historii. Żyjący w błogiej nieświadomości mąż myślał, że dane im będzie posiadać kolejnego potomka, jakież więc było jego zdziwienie tuz po porodzie, gdy patrząc na niemowlę zobaczył, że połowa jego twarzy składa się z zielonych, wężowych łusek, a lewe oko chłopca jest niczym innym, jak ślepiem żmii, która zwykle ucieka w krzakach czując zagrożenie. Nikt raczej nie byłby zadowolony, widząc zamiast zwyczajnego dziecka, potwora, który patrzy na ciebie wężowym okiem, gaworząc po swojemu. Dlatego możecie wyobrazić sobie minę męża jego matki. To było jednak za wiele dla prostego kowala. Zostawił żonę, zabrał swoje prawdziwe dzieci i zniknął z jej życia, pozostawiając ją sam na sam z pomiotem demona. Można wysnuć przypuszczenie, że matka także postanowiła go zostawić, ale nie. Mimo tego, kim tak naprawdę był mały William, pokochała dziecko całym sercem i starała się je chronić.

Różnie to bywało przez kolejne lata. Wiedząc, kim jest jej syn, ukrywała go przed innymi, by nikt nie widział jego twarzy, by dziecko nie było napiętnowane za poczynania jego matki. Mały Will był bardzo samotnym dzieckiem, odseparowanym od reszty społeczeństwa, uczonym jedynie przez matkę, która, pracując jako służka, może nie miała za wiele, ale dawała mu wszystko to, czego potrzebował. To była jedyna osoba w jego długim życiu, którą pokochał całym sercem. Jednak gdy tylko chłopiec skończył osiem lat, ludzie zaczęli się nim interesować. Widzieli dziwną twarz w oknie ich domu, szerzyły się plotki, ludzie wypytywali jego matkę, kim jest. Kobieta nie wiedziała, co robić, nie miała gdzie się ukryć, nie miała dokąd pójść. I tutaj z pomocą przychodzi… panie i panowie, demoniczny ojciec malca, a mianowicie Loki, jednak wiadomo, nie pod swoją postacią, a poprzez jednego ze swoich pionków. Trzeba wam wiedzieć, że jego matka była naprawdę piękną kobietą, na której padało wiele męskich spojrzeń. Jak się później okazało, Loki od dawna obserwował jego matkę, także przed narodzinami Hooka. Demon czując, że kobieta znajduje się w potrzasku, pewnego dnia postanowił działać. Owy pionek demona zaproponował, że weźmie pod swoje skrzydła chłopca, ba, nawet nie zwrócił uwagi na to, jak malec wygląda. Matka się wahała, z jednej strony to szansa na zapewnienie dziecku przyszłości, z drugiej jednak była ta cholerna niepewność i strach przed tym, że jej jedyne żyjące dziecko trafi w nieznajome ręce. Demony są jednak przekonujące, kobieta zgodziła się i to był ostatni dzień, w którym Hook widział swoją matkę. Wyruszył z nieznanym mu mężczyzną, który otworzył przed malcem drzwi magii, możliwości i… władzy.


W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jesteś lepszy niż inni, że możesz osiągnąć znacznie więcej. Owszem, masz ten strach, ale masz też możliwości, uświadamiasz sobie, że jesteś zdolny do wszystkiego, gdy tylko znajdziesz swojego mentora. Nawet jeśli jest nim demon z piekła rodem.


Jeśli mały Hook myślał, że jego nowy towarzysz jest kimś zwyczajnym, to się grubo pomylił. Malec został uświadomiony, kim jest za równo jego ojciec, jak i on sam. Wyobraźcie sobie zdziwienie na twarzy dziesięcioletniego podrostka, który dowiaduje się, że nie dość, iż jego prawdziwy ojciec jest demonem, to jeszcze on sam ma w sobie magię. No, dla tak młodego umysłu jest to za dużo informacji i ciężko przychodziło mu to wszystko przetrawić. Poprzez swojego pionka Loki uświadamiał mu, że jest czarownikiem z cholernie wielkim talentem, który już zaczynał się objawiać. Upór rodziciela otworzył małemu oczy i postanowił ten jeden raz zaryzykować i mu zaufać. Ufanie demonowi, jak to dziwnie brzmi, ale fakt jest taki, że Hook u boku swojego ojca zgłębiał tajniki magii.

Okazało się, że chłopak ma talent… do magii bitewnej. To, że z łatwością przyjmował tajniki mu przekazywane co nie umknęło uwadze demona. Oczywiście, nie powiedział mu tego prosto w twarz, jak się przez kolejne lata Hook przekonał, że nie ma co oczekiwać pochwał. W pierwszej kolejności jednak do perfekcji opanował czary iluzji, by ukryć swój Znak Czarownika, przedtem musiał unikać ludzi teraz jednak, po latach izolacji, kompletnie nie wiedział, co ma robić. Wszyscy widzieli w nim normalnego chłopaka, on w wieku tych piętnastu lat czuł się kompletnie obco wśród swoich, dlatego z uporem maniaka czepiał się swojego pionka pod rozkazami Loki, bo nie potrafił odnaleźć się w nowym otoczeniu.

Demon jednak miał dosyć tatusiowania mu, więc gdy tylko chłopak skończył szesnaście lat, obudził się sam w gospodzie, ze sporą sakiewką i mieczem leżącym na nocnym stoliku. Hook został sam, jeszcze niedorosły mężczyzna, znający jedynie podstawy magii, który nie wie, co może zrobić dalej. Postanowił wrócić w rodzinne strony, do matki, której obrazu już nie pamiętał. Ale jej nie było. Ich dom został zburzony, a z relacji sąsiadów usłyszał, że zmarła kilka miesięcy po jego wyjeździe. Został na tym świecie sam.


Zapędzona w kąt mysz często już nie walczy z kotem, poddaje się, czekając z utęsknieniem śmierci. Ale musisz pamiętać, że nie jesteś strachliwą myszą, że jesteś kimś wyjątkowym i możesz sprawić, że to kot znajdzie się w tym rogu, zrezygnowany widząc Twoje działanie. Taki właśnie musisz być.


Szesnastoletni Hook imał się każdej pracy. Był pomocnikiem kowala, pracował w karczmach, w stajniach, robił wszystko to, za co mu ktoś zapłacił, ba, zdarzało mu się nawet zamordować kilka osób, korzystając z magii i z tego, że nie miał nic do stracenia. Jednak jego działania nie przeszły bez echa. Wiele lat starał się unikać rozgłosu, pozostawać w cieniu, wieść spokojne życie. Jednak dla czujnych oczu nikt nie pozostanie niezauważony. Pewnego ranka obudził się w kompletnie nieznanym sobie miejscu, nad sobą widząc mężczyznę mającego na głowie rogi, a jego oczy pałały czerwonym blaskiem, jakiego nie widział wcześniej.

Był przerażony. Nigdy nie okazywał po sobie tych emocji, teraz jednak był cholernie przerażony. Mężczyzna jednak tylko lekko się uśmiechnął i zaczął mówić. I mówił z sensem. Przedstawił się jako Avalante. Tak samo jak on był czarownikiem, mającym na karku już ponad czterysta lat, który śledził jego poczynania. Doskonale wiedział co robił, do czego się posunął. Dostrzegł w nim także potencjał i zaproponował współpracę. Avalante nauczy go wszystkiego, co sam wie, a Hook będzie mu towarzyszył podczas jego licznych wędrówek. Szesnastoletni wówczas młody czarownik, będąc nieco nieufnym z natury, chciał mu odmówić, jednak potem w jego oczach pojawiło się zaciekawienie i wręcz namacalna chęć posiadania jeszcze większej władzy. Zgodził się. I wszystko się zmieniło.

Avalante i Hook byli nierozłączni. Spędzili razem bez mała czterysta lat. Hook odnalazł w nim brata i przyjaciela, chłonął każde słowo i każdą wiedzę, jaką przekazywał mu starszy pobratymiec, sam był zachwycony mogąc odwiedzać zapomniane przez Boga miejsca, z których wręcz emanowała magia. Mężczyzna pokazał mu cały świat, uczył o ludzkich zachowaniach, o tym, w jaki sposób postępować, jak odnaleźć się w ludzkim społeczeństwie, bo widział, że jego kompan ma z tym spory problem. Hook, mając już na karku cztery setki, a wyglądem przypominając przystojnego trzydziestolatka, w końcu zakosztował życia, zdając sobie sprawę ze swoich umiejętności, kierując się niestety zbyt często impulsem. Trzęsienie ziemi? Jego sprawka. Sztorm na morzu? Hook nie kontrolował gniewu. Tylko Avalante mógł na niego wpłynąć, aż do feralnego przełomu XVII i XVIII wieku.

Ten wiek był rozkwitem piractwa i właśnie w tym okresie Hook odnalazł się. Oczy mu błyszczały widząc te wszystkie statki z białymi żaglami, marynarzy wykrzykujących obelgi pod adresem swoich kamratów. To było jego miejsce, na morzu, wśród wielu podobnych mu ludzi, wśród tych samych pokrewnych dusz. Avalante nie podzielał jego entuzjazmu, jednak po licznych namowach zgodził się, by obaj przystali do załogi Czarnobrodego, najsławniejszego pirata tamtych czasów. Wypływając w morze nie wiedział jednak, że wszystko zakończy się w tak feralny sposób.
Był sztorm, jednak tym razem nie spowodowany z jego winy, o czym utwierdzał swojego towarzysza. Obydwaj mieli zielone pojęcie o byciu marynarzem, popełnili wiele błędów, co spowodowało, że Avalante… wypadł za burtę. I Hook nigdy więcej go nie zobaczył. Fale zabrały jego przyjaciela. I ponownie został sam na tym świecie.


Przeszłość potrafi cię stłamsić, sprawić, że stracisz chęć do życia. Poddanie się jednak to oznaka słabości. Ty jesteś kimś, nie możesz się poddać, musisz pokazać światu, na co cię stać, splunąć na innych i kroczyć własną ścieżką.


To był dla niego cios. Stracił najlepszego przyjaciela, swojego mentora, kogoś z kim spędził większość życia. Ale czy się poddał? Nie. Nie zrobił tego ani wtedy, ani nigdy później. Nadal w pamięci miał jego obraz, w głowie rady i nauki, nadal się do nich stosował, mimo swojego wybuchowego charakteru. Po feralnym sztormie nadal służył u Czarnobrodego, aż do jego śmierci, której był świadkiem. Zdążył na szczęście uciec, nim zrobiło się za gorąco. Przez kolejne kilkadziesiąt lat służył pod wieloma sławnymi piratami, Henrym Morganem, Samuelem Bellamy, Mary Read i wieloma innymi. Nie zapomniał jednak o naukach swojego mentora, doskonalił się we wszelkich aspektach magii, na swojej drodze poznał wielu czarowników z którymi z lekką niechęcią wymieniał się wiedzą, jednak dzięki temu stawał się coraz silniejszy. Był jednak nad wyraz samotny, nie licząc przygodnych romansów nigdy nie spotkał tej, dla której jego serce zabiłoby szybciej. Samotnie też zwiedzał kolejne kraje, po stu latach mając swój własny okręt, „Jolly Roger”, który był jego chluba i dumą, a który niestety stracił koło roku 1890 podczas jednej z bitew morskich na Karaibach. Zrozumiał, że okres piractwa się kończy i że musi znaleźć sobie inne zajęcie.

Właśnie w tym okresie dotarł do tego momentu w swoim życiu, gdzie kompletnie nie wiedział, co chce robić dalej. Wiek XIX to wiek przełomowych odkryć, nowych możliwości. To właśnie w tym okresie zainteresował się bardziej Światem Cieni i Przyziemnymi. Przez kolejne lata co jakiś czas zmieniał swoją tożsamość, prowadził sklep zielarski, był lekarzem w szpitalu, gdy pojawił się kinematograf, miał nawet kilka epizodycznych ról. Jednak to zaczynało go nudzić, żył na tym świecie sześćset lat i nie potrafił odnaleźć swojego miejsca. I tutaj nieoczekiwanie pojawia się… jego ojciec, Loki, który tak naprawdę nigdy nie przestał interesować się swoim dzieciątkiem, obserwował go cały czas, aż tu nagle ponownie wysłał swojego pionka i wskazał mu kierunek: Nowy Orlean. To tam miała się zmienić jego historia.


Teraz wszystko jest zupełnie inne. Nowa technologia, telefony komórkowe, zupełnie inni ludzie. Jednak można się tutaj odnaleźć, ale tylko wtedy, jeśli nie zapomnisz, kim jesteś, do czego możesz się posunąć, jeśli ktoś zajdzie ci za skórę. Nigdy o tym nie zapominaj, mój synu.


O dziwo, posłuchał rady rodziciela. Ruszył do Nowego Orleanu i właśnie tam odnalazł siebie. Jego przyjazd tutaj wypadał na początek XX wieku, kiedy medycyna dopiero co raczkowała i miał wtedy wszelkie pole do popisu, jeśli chodzi o znalezienie własnej drogi. Dlatego, z nową tożsamością, po raz pierwszy wracając do swojego dawnego nazwiska, mając spore doświadczenie, jeśli chodzi o styczność z różnymi osobowościami, otworzył… gabinet psychiatryczny i w tym odnalazł swoje powołanie. Naczytał się wielu książek, poznał psychikę ludzką najlepiej jak mógł i za dobrą opłatą pomagał innym.

Tak właśnie mijało jego życie, wiadomo, że z racji swojej nieśmiertelności musiał często zmieniać otoczenie, dlatego na przełomie XX i XXI wieku wyjechał na stałe do Yorku, ponownie otwierając prywatny gabinet, zagłębiając się w Świat Cieni najlepiej jak mógł. Po latach nastała Mroczna Wojna jednak on, nauczony doświadczeniem, nie mieszał się w ten konflikt. Nie opowiedział się po żadnej ze stron, a same Porozumienia uznaje za jedynie zawieszenie broni, cieką granicę, która może pęknąć już niedługo. Skupia się na swoim gabinecie, na pracy, nie zapominając o rumie, falach i tym kim jest.
Od zawsze był samotnikiem. Prócz swojego mentora nie miał nikogo, kto by sprawował nad nim pieczę, dlatego dy dostał informacje o powołaniu nowej organizacji, nie chciał się w to mieszać. Spotkał się twarzą w twarz z tą cała Opal i otwarcie wyznał jej, że nie ma zamiaru być członkiem ich społeczności i że żadne jej przekonania nie zmienią jego zdania. Pewnych nawyków nie da się wyplenić, nawet po setkach lat.
Teraz jednak robi się nieciekawie. Jest uważny z natury, więc z całą pewnością dostrzegł te wszystkie niepokojące sygnały, że jego pobratymcom, jak i całemu Światu Cieni może coś grozić. Do jego uszu dotarły słowa "pogrom" i wcale go ten fakt nie cieszy, bo ostatnie lata były stosunkowo stabilne, jednak teraz jest jeszcze bardziej ostrożniejszy i niepewny, widząc, co dzieje się dookoła niego. Za wszelką cenę stara się przetrwać.



CIEKAWOSTKI

- Jego ojcem jest Loki, który mimo wszystko, interesował się losami swojego dziecka. Poprzez swoich pomagierów był uczony magii, jednak nigdy nie ujrzał demonicznego ojca na oczy.

- Mówi biegle w dziesięciu językach prócz angielskiego. Są to: włoski, hiszpański, polski, niemiecki, francuski, holenderski, chiński, japoński, rosyjski i łacina

- Przez lata doskonalił się w walce bronią białą, na statkach pirackich jego ulubioną bronią okazał się być rapier. Swój pierwszy ma nadal w domu, zajmujący honorowe miejsce na ścianie.

- Lata temu otworzył swój gabinet. Chcąc umilić swoim pacjentom pobyt tam, kupił gadająca papugę, którą nazwał Avalante, na cześć swojego przyjaciela. Papuga potrafi dokańczać za niego zdania i naprawdę pomaga mu w pracy.

- Razem ze swoim drugim Mentorem zwiedził cały świat, brał udział w większości bitew morskich na przełomie XVII i XVIII wieku, do tej pory z dumą nosi pamiątki po nich, w postaci blizn.

- Podczas wieków swojej pirackiej przygody zgromadził wiele złota, zgrabnie obecnie ukrytych w wielkim sejfie w swoim domu. Gdyby teraz to wszystko sprzedał, mogłoby się okazać, że jest bogatszy niż rodzina królewska.

- Alkoholikiem go nie nazwiesz, ale kocha rum. Pierwszy raz spróbował go w wieku szesnastu lat i po kilku łykach spił się na okręcie. Nie wyobraża sobie innego trunku, który mógłby pić, niż właśnie rum, czasami częstuje nim swoich pacjentów.

- Nie skrywa swojej orientacji. Lubi poznawać ludzi, a co za tym idzie, lubi spać z każdym, kto wydaje się interesujący. Może przez swój tryb życia nie potrafi znaleźć sobie kogoś na stałe?

- Do tej pory lubi ćwiczyć szermierkę, mimo że nie jest to teraz popularny sport.

- Jego Znakiem Czarownika okazały się być zielone, wężowe łuski na połowie twarzy i lewe oko na kształt tych gadzich. Z czasem, jak tylko skończył te szesnaście, może siedemnaście lat do gry wszedł wężowy ogon, który także nauczył się ukrywać.

Shadowhunter - 2019-05-15, 22:05

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Shizofreniusz



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group