To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Shadows of York

Central - Rustique

Nerezza - 2019-04-20, 23:48

Potrafiła długo się na kogoś gniewać oraz chować urazę przez lata, dlatego uważała takie coś za zupełnie normalne zachowanie. Jeśli ktoś jej podpadnie, to najczęściej nie potrafi tak łatwo odpuścić czy wybaczyć. Nie tylko lata robiły swoje, ale też miała taki zawistny, mściwy charakter.
Nie za bardzo wiedziała, co dokładnie chciała za nauczanie. Nie zastanawiała się nad tym wcześniej, ponieważ nie miała w zwyczaju udzielać nauk.
- Przysługę. Być może kiedyś będę potrzebowała twojej pomocy. – odparła w końcu. Pieniędzy nie potrzebowała, ponieważ zdążyła ich już sporo zgromadzić. Bardziej jej się opłacało zbierać osoby, które mają u niej jakiś dług wdzięczności – nigdy nie wiadomo, kiedy jej się przyda wsparcie, szczególnie innego czarownika. – Tylko od razu ostrzegam, że bardzo cenię swój czas. – rozumiała, że komuś początkowo mogą się nie udawać nowo poznane zaklęcia, ale nie zamierzała tolerować lenistwa i nierzetelnego podchodzenia do tematu.

Ceris - 2019-05-02, 21:18

Grim czekał na odpowiedź czarownicy. W sumie mógł się spodziewać, że Nerezza będzie chciała za to przysługę. No cóż... jak trzeba będzie stanie pod jej stronie. Zapewne o to będzie chodzić. Jednakże Ceris do końca jeszcze nie domyślał się tego.
- Umowa stoi - powiedział tylko tyle.
Zaraz skończył swoje jedzenie. Słysząc tekst o czasie lekko się uśmiechnął, mówiąc:
- To zrozumiałe. To kiedy zaczynamy? Tylko mam nadzieję, że i Ty nie zginiesz gdzieś w niewyjaśnionych okolicznościach
Miał nadzieję, że czarownica nie będzie dopytał. Cóż... można rzec Grim był pechowcem z kim zaczyna naukę ten znika. Może z Nerezzą będzie inaczej. Miał taką małą nadzieję w sercu, że pech znów nie nawiedzi jego osoby. Zaczęło to być wkurzające, bo osoby, które też poznawał w większości znikały.
- Mam pytanie Ty załatwisz odpowiednie miejsce czy ja mam się tym zająć? - zapytał.
Jakby nie patrzeć było to dość istotne jakby na to nie patrzeć.

Nerezza - 2019-05-05, 22:11

Jako dzieci demonów byli osobami długowiecznymi, więc nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się pomoc innego czarownika. Kto wie, co przyniesie los za sto czy dwieście lat? Wszystko jest możliwe, a szczególnie, ze względu na dość specyficzny tryb życia Rez, to, że kiedyś być może będzie miała problem, z którym sama sobie nie będzie w stanie poradzić. Dlatego wolała już na zaś zbierać takie właśnie przysługi. Tym bardziej, że niczego innego na razie nie potrzebowała.
Ceris zgodził się na taki warunek bez większych dyskusji, co już uznała za mały sukces.
- Co masz na myśli? – spytała, lekko unosząc brwi, słysząc o jakiś ginięciach w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie to, żeby ją to zaniepokoiło, po prostu była ciekawa. – Możemy zaczynać, kiedy chcesz. – dodała. Fakt, ceniła swój czas, ale to nie oznaczało, że ma go mało. Wręcz przeciwnie, na brak wolnych chwil zdecydowanie nie narzekała.
- Ja mogę załatwić. Tylko pytanie, jaką dziedzinę magii chcesz ćwiczyć. – powiedziała. Dla przykładu, jeśli Ceris chciałby ćwiczyć nekromancję, to bezsensem byłoby zabierać go w inne miejsce niż cmentarz.

Ceris - 2019-05-15, 14:14

Kurczę jak Ceris miał to wyjaśnić. Przecież to nie jego wina, że te dość bliskie osoby znikały. Może to tak kolej rzeczy.
- Co mogę powiedź? Po prostu nie mam szczęścia do ludzi - przyznał.
Nie miał więcej nic do powiedzenia. Nie wiedział czemu te osoby odchodziły, albo jak to ujął znikały. Zastanowił się przez moment, czego by chciał.
- Hmmm... magię bitewna, czarna magia, przywołanie - wymienił.
Stwierdził, że na razie te trzy kategorie starczą. Sądził, że są trudne. Jednak obstawiał, że jego towarzyszka potrafi obsługiwał się tymi dziedzinami.
To chociaż tyle załatwi, bo Ceris by z trudnością znalazł je.

Nerezza - 2019-06-02, 21:58

Skoro Ceris sam wspomniał, że osoby, które spotyka, mogą ginąć gdzieś w jakiś niewyjaśnionych okolicznościach… no cóż, to oczywiste, że Rez nie chciała pójść w ich ślady. Chociaż, po prawdzie, nie brała tego do końca na poważnie.
- Ja nie planuję nigdzie znikać, przynajmniej w najbliższej przyszłości. – odparła. W Yorku nawet jej się podobało, więc nie zamierzała nagle zmieniać miejsca swojego pobytu. Oczywiście nie była tego stuprocentowo pewna, w końcu nie wiedziała, co może przynieść przyszłość.
- Znam się na tym, więc nie powinno być problemów. – powiedziała. Akurat te trzy dziedziny magii należały do jej ulubionych i nieskromnie musiała przyznać, że była w tym całkiem dobra. Gdyby Ceris chciał się od niej uczyć na przykład uzdrawiania, musiałaby odmówić, bo po prostu nie znała się na tym dobrze. Znalezienie odpowiedniego miejsca też nie powinno sprawić większych kłopotów.

Ceris - 2019-06-03, 17:49

Od zawsze Ceris chciał się uczyć tych trzech kategorii magii. Poza tym ciężko było znaleźć nauczycieli, którzy mieli cierpliwość, czas i od razu nie przekreślali młodego czarownika. Poza tym też nie pokazują jacy to są wielcy i zadufani w sobie.
Grim dojadł swoje jedzenie i zaraz poprosił o rachunek oraz Nerezzy. Zapłacił i za nią.
- To co spotkamy się jutro? Dasz mi znać? - zapytał.
W sumie już wszystko ustali, więc mogli się rozejść. Potem już telefonicznie się umówią i jeszcze porozmawiają.
- To do zobaczenia - odrzekł.
Uśmiechnął się do niej na odchodne. Musiał jeszcze wrócić do sklepu zielarskiego. Okazało się, że jeszcze czegoś kurier zapomniał. Po chwili wyszedł z baru.
Miał nadzieję, że szybko jego nowa nauczycielka się do niego odezwie.

z/t.

Nerezza - 2019-06-03, 19:17

No cóż, do najbardziej cierpliwych osób na świecie to ona zdecydowanie nie należała, ale być może postara się wykazać chociaż minimalną wyrozumiałością. Każdy czarownik, nawet i ona, musiał zaczynać niemal od zera i uczyć się metodą prób i błędów tych wszystkich zaklęć, zaczynając od podstaw. O wiele łatwiej oraz skuteczniej było robić to z odpowiednim nauczyciele, niż na własną rękę, jednak nie każdy miał takie szczęście znaleźć odpowiedniego mentora.
- Dam znać, gdy będę wolna. – odparła. I gdy będzie miała chęci, oczywiście, bo z tym to akurat różnie u Rez była. Ale jeśli już zobowiązała się, że będzie uczyć Cerisa, to to zrobi, a przynajmniej się postara.
Zaraz po tym pożegnała się z czarownikiem, po czym również wyszła z restauracji.

/zt

Seweryn Hermod Nestraven - 2019-09-14, 09:53

// czas zacząć imprezę

Jeszcze chyba nigdy się tak nie stresował, jak dzisiaj. Co prawda te magiczną chwilę już dawno miał za sobą. Ponieważ już jakiś czas temu oświadczył się Rosie, a ona powiedziała tak. Jednak nie było okazji podzielić się tą nowiną z ich bliskimi. Nie wiedzieli, czy wszyscy zdołają na nie przyjść. Dość późno wysłali zaproszenia, a poza tym to nie były najlepsze czasy na takie imprezy. Jednak czy takie, kiedykolwiek nadejdą. Zawsze coś się dzieje i zawsze nie jest ten czas. Dlatego też nie należy czekać na odpowiedni czas, tylko działać i czerpać życia. Po rozmowie z Rosą stwierdzili, że najlepiej będzie zorganizować jedno wspólne przyjęcie. Na którym pojawiliby się wszyscy ich znajomi i rodzina. Bez względu na to, kto, jakiej rasy jest... Bo to nie ma dla nich znaczenia. Ważne jest to, że chcą być ze sobą i spędzić resztę życia razem.
Długo szukali idealnej restauracji. Początkowo chcieli wziąć te, w której byli na pierwszej randce. Niestety nie było dogodnego terminu, który by ich interesował. Kiedy mieli już zorganizować to przyjęcie u siebie trafili właśnie na te francuską restaurację. Po dogadaniu terminu i wszelkich przygotowań jak wybór dań, muzyków czy też dekoracji sali. Nastał w końcu ten dzień, w którym podzielą się z innymi swoją radością.
Seweryn z Rosą przybyli trochę przed czasem, aby mieć pewność, że wszystko będzie idealne. Cóż chyba bardziej na tym zależało mu, bo często udzielał się w nim profesjonalizm.

Rose Bloomwood - 2019-09-14, 18:32

/Po wszystkich grach - impreza zaręczynowa/

Rose od blatego świtu się szykowała na zaplanowane przyjęcie z Sewerynem. Przecież nie mogła iść w podartych ciuchach i wyglądając bardziej jak chłopak niż kobieta. Wybrała bordową sukienkę by pasowała do jej blond włosów.
Nie wiedziała czy jej goście nie narobią "bigosu" w sumie kogo znała to wilkołaków oraz dwóch czarowników i faerie.
Wszyscy z listy byli tylko jej znajomymi. Jakoś nie Rose nie miała przyjaciół. Jakoś oprócz Seweryna nie umiała się otworzyć na innych. Na szczęście to nie był przymus. Bloomwood było dobrze jak jest. W sumie jak chciało by się mieć to trzeba by dać sporo od siebie. Wilczyca wolała raczej bycie z samą z sobą, a nie z ludźmi.
Blondwłosa dopilnowała wszystkiego by gościom nic nie zabrakło. Poza tym taka impreza jak dziś zdarza się nie często. Rose pogodziła się z faktem, że pewnie rodzice swojego narzeczonego nie przyjdą. Jak widać u nich będę standardy teściów. Choćby Wilczyca nie wiadomo jakby się starała nie będzie wystarczająco dobra zdaniem rodziców jej mężczyzny. No i co poradzisz? Nic. Trzeba pogodzić się z tym faktem.
Rose razem z Sewerynem byli już na miejscu i czekali na gości.

Wania Siergiejew - 2019-09-14, 19:32

//Przed ruszeniem Eleny do Rzymu a ruszeniem Wani do Moskwy

No cóż, Wania nie przepadał za oficjalnymi imprezami, gdzie musiał wbić się w strój wieczorowy, a o całej imprezie dowiedział się od Eleny, a jej akurat nie potrafił odmówić. Kiedy tylko znalazł odpowiedni strój , ubrał go. Ciuchy motocyklowe zmieniły się w granatową marynarkę i spodnie prasowane na kant oraz półbuty. Pod marynarką miał luźną koszulkę. Nienawidził krawatów, jak i samych koszul dlatego postawił na wygląd elegancki, ale luźny. Przed samą imprezą postanowił również ściągać długi od swoich znajomych lub osób, którym pomógł, w ten sposób dorzucając niewielką część swoich oszczędności zamiast motocykla pod domem Eleny pojawił się Mustang Shelby GT500 z 1967 roku. Zima tuż, tuż dlatego wilk musiał pomyśleć o czymś, co ma dach i cztery koła. Kiedy tylko odebrał Elenę, ruszyli do miejsca imprezy.
Zatrzymał się przed restauracją i wyszedł jako pierwszy, poprawiając marynarkę, po czym jego kroki skierowały się do drzwi pasażera, by otworzyć jej Elenie.
-Wspomniałem już, że nienawidzę oficjalnych strojów?- szepnął dziewczynie, gdy ta wysiadła z auta oraz zamykał drzwi samochodu.
-Czuje się w nich jak małpa w przebraniu- zażartował sobie, kierując wraz z Eleną kroki do drzwi wejściowych.

Elena Ricoletti - 2019-09-15, 15:05

#25

Szczerze mówiąc Elena nie znała Rose zbyt dobrze, dlatego nieco zdziwiło ją zaproszenie na jej zaręczynowe przyjęcie... niemniej uważała to za bardzo miły gest i z całą pewnością zamierzała się tam pojawić - rzecz jasna w towarzystwie Wani, który w ostatnim czasie stał się jej jeszcze bliższy niż dotychczas.
Samochód zaparkowany pod jej kamienicą trochę ją zmylił, bo rzeczywiście prędzej spodziewałaby się motocykla... choć pewnie ciężko byłoby jej na niego wsiąść w długiej sukni, którą miała na sobie.
- Wow. Nie miałam pojęcia, że wozisz się taką furą - stwierdziła, gdy tylko Wania zaprowadził ją do swojego pojazdu. Była pod wrażeniem zarówno samochodu, jak i samego Siergiejewa, którego jeszcze nigdy nie miała okazji widzieć w garniturze. Choć on sam zapewne nie był z tego faktu zbytnio zadowolony, Elenie bardzo podobało się, jak wyglądał. - Nie przesadzaj, wyglądasz bardzo dobrze - uznała, że warto powiedzieć to na głos - być może Wani choć trochę łatwiej będzie dzięki temu znosić oficjalny strój przez te kilka godzin.
Wychodząc z samochodu zabrała butelkę dobrego, czerwonego wina - w końcu nie wypada przychodzić tak całkiem z pustymi rękami - wolną ręką natomiast złapała się ramienia Wani i razem udało się do środka, gdzie czekali już nowo narzeczeni.
- Gratulacje, kochani - z tymi słowami Ela uściskała Rose i wręczyła jej wino, następnie podeszła przywitać się z Sewerynem, którego wcześniej nie miała okazji poznać. Uznała też, że wypada przedstawić im Wanię, którego zapewne nie znali oboje. - To jest mój... - no właśnie, kto? Bliski przyjaciel? Crush? Sama nie była do końca pewna, jak określić to, co było między nimi od jakiegoś czasu. - ...mój Wania - zakończyła, uśmiechając się delikatnie. Miała nadzieję, że Rosiajnin nie będzie miał nic przeciwko temu, że nazwała go swoim.

Darion Jesse Nestraven - 2019-09-16, 16:59

/po wszystkich grach.

Gdy dostał zaproszenie od brata na imprezę zaręczynową uśmiechnął się lekko pod nosem. Cóż podejrzewał, że do tego dojdzie. Przecież Seweryn tak często wspominał o Rose, że Darion tylko czekał na taki moment. Zresztą pamiętał co jego brat mówił, gdy poszli na wspólny patrol. W głębi serca cieszył się, iż jego brat znalazł sobie drugą połówkę. Jesse na razie nie miał do tego szczęścia. Nie wiedział w sumie dlaczego. Przecież starał się przy kobietach być miłym gościem, a i tak większość dziewczyn w Instytucie go zlewała. Cóż widocznie wszyscy wiedzieli jaki Darion naprawdę jest i najwidoczniej nie chcieli się z nim zadawać.
Akurat tego dnia nie miał nic ciekawego do roboty więc po porządnym porannym treningu, przy którym jak zwykle się porządnie zmęczył i lekko otarł sobie obojczyk spadając z wysokości około pierwszego piętra, na manekin, który chciał opleść i przewrócić za pomocą swojego bicza. Na szczęście nikt nie widział tej spektakularnej bądź co bądź wywrotki, a jedna iratze załatwiła sprawę. Po czym poszedł wziąć prysznic i z wilgotnymi jeszcze włosami stanął przed szafą by znaleźć jakiś strój na wieczór. Owszem najchętniej ubrałby się w strój bojowy lecz nie mógł tego zrobić Sewerynowi. Stał więc i przyglądał swoim powiedzmy bardziej oficjalnym ciuchom. Wreszcie jego wybór padł na ciemno granatową marynarkę i tego samego koloru spodnie oczywiście na kant, oraz białą koszulę jako paska użył jak zwykle swojego bicza nałożonego na skórzany pas, którego używał w stroju bojowym, oczywiście wziął tez nieodłączną stelę. Do tego założył wysokie buty za kostkę, których cholerki zasłaniały eleganckie spodnie i wziął jeszcze długi, czarny płaszcz gdyż zaczynało już wiać chłodem. Gdy przechodził przez Instytut do garażu, wsiadł na jeden z motorów należących do Instytutu i pojechał pod klub Rustique. Nie wiedział czy nie wywoła swoim wyglądem zbyt wielkiego przerażenia ale nie mógł przegapić takiej okazji. Zaparkował motor na parkingu i wszedł do środka. Zdjął płaszcz i podszedł do brata i jego narzeczonej.
- Gratuluję wam obojgu. – powiedział i uścisnął najpierw rękę brata, a potem podszedł do jego narzeczonej. –Jestem Darion. Miło mi wreszcie ciebie poznać. – dodał i lekko objął dziewczynę po czym odsunął się od niej i stwierdził. –Witaj w naszej rodzinie.

Sonia Kozakova - 2019-09-16, 18:10

#55

Z Rose nie znała się od dziś, fakt, ale ich znajomość nigdy nie była jakoś szczególnie zażyła. Kilka spotkań, bycie w tym samym stadzie, ot. Dlatego też, podobnie jak Elena, Sonia była zaskoczona, gdy dostała zaproszenie na imprezę czy jakkolwiek to nazwać, z okazji narzeczeństwa. Jednocześnie Rosjance zrobiło się miło, że została jakoś uwzględniona i niezależnie od swoich ambiwalentnych odczuć do takich oficjalnych spotkań, postanowiła przyjść. Okej, może i musiała zrezygnować z starego, dobrego trzypasiaka na tyłku na rzecz trochę elegantszej sukienki, ale to drobiazg, biorąc pod uwagę możliwość zrelaksowania się i lepszego poznania Rose.
No, aż nie przyszło do otworzenia szafy i znalezienia jakiejś sukienki. I tu był już zgrzyt, bo tak trochę okazało się, że Sonia nie ma za bardzo w czym wybierać. Tym sposobem znalazła się z Kasią w sklepie, by nadrobić braki szafowe i po przymierzeniu x sukni, wreszcie znalazła taką, która w miarę jej pasowała do stylu oraz samego wydarzenia. Może nie prezentowała się typowo kolacyjnie, ale Sonia nie narzekała, gdy szła do restauracji mniej więcej tak ubrana, Do tego jesienny, czarny płaszcz i można śmigać. I ten, nie, nie założyła szpilek, jeszcze chciała trochę pożyć.
Weszła do Rustique z prezentem dla nowożeńców, bo oczywiście nie wypada przychodzić z pustymi rękoma. Zauważyła Rose, dwóch nieznanych jej Nefilim i już znane wilczki - Elenę i Wanię. Oho, Włoszkę jeszcze spodziewała się spotkać, ale kuzyn? Cóż, najwyraźniej znał się z jeszcze panną Bloomwood.
Przywitała się z wszystkimi uśmiechem i na razie skupiła się na parze, bo, jakby nie było, byli gospodarzami ich spotkania. - Gratuluję wam! Rose, ślicznie wyglądasz - komplement posłała nieco dyskretniej, aczkolwiek był słyszalny dla wszystkich. Wręczyła nowożeńcom swój prezent, który był niczym innym, jak dobrej jakości ruską wódkę. I mogła tylko życzyć powodzenia Sewerynowi, by ten nadążył za wilczym metabolizmem Rose. - My się jeszcze nie znamy, Sonia - tym razem skupiła się na narzeczonym Bloomwood, uśmiechając się do niego przyjaźnie i podając mu rękę, by ją ucisnąć. Zresztą, Dariona też nie pominęła, bo jakby nie było, stał obok.

Ceris - 2019-09-16, 19:12

/po wszystkich/ + ubiór

Ceris w sumie wahał się by przyjść. Został wystawiony do wiatru w sumie co się dziwić jeśli ostatnio jego upatrzona dziewczyna była pijana i fo tego z kimś. Nie lada wyzwanie było zdobyć numer Tris. No, ale może kiedyś będzie im dane gdziekolwielwiek razem iść. No chyba że dostanie "bęcki" od Gabriela.
Jednakże teraz najważniejsza była koleżanka Grima, Rose. Ogólnie zaskoczyła go tym, że został zaproszony.
Podjechał taksówką pod restaurację i zaraz trafił do kolejki prowadzących do narzeczeństwa.
Od razu złożył im życzenia i wręczył butelkę bardzo dobrego wina.
Następnie uśmiechnął się do towarzystwa i pokolei podawał im dłoń na powitanie.
- Witam wszystkich, jestem Ceris - powiedział.
Jakoś jak na razie oprócz Rose nikogo nie znał.[/b]

Pia Nestraven - 2019-09-18, 16:17

/ #3 wrzesień


Nie odmówiła bratu i zamierzała pojawić się na zaręczynowej imprezie, żeby uczcić ją razem z resztą. Co prawda nie miała pojęcia KTO będzie zaproszony, ale nei robiło jej to specjalnej różnicy. Ubrana w długą sukienkę z asymetrycznymi rękawami pojawiła się na miejscu. Chyba jeszcze o czasie. Lekko pobudzona, w nawet nie najgorszym nastroju. W jednej dłoni miała małą kopertówkę, w drugiej - niewielką prezentową torebkę, którą zapewne dołozyła do pozostałych.
Potem podeszła do Rose i Seweryna i uśmiechnęła się do nich szeroko. Może i parabatai wyczuwał, przez ich połączenie runą, że coś może być nie tak, to Pia na pewno obecnie nie wyglądała jakby cokolwiek miało te przypuszczenia potwierdzać.
- Hej, dziękuję za zaproszenie.. Rose, pięknie wyglądasz, pasuje ci ten kolor - odezwała się do wilkołaczki.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group