Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 411
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Zamówienia
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 6862

PostForum: 
Organizacyjne
   Wysłany: Dzisiaj 17:00   Temat: Zamówienia
Uzupełnienie statystyk
Postać: Finlay Nightwind
Link do statystyk: Klik
Ilość punktów i umiejętność: demonologia- 10 pkt
  Temat: Salon
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 274

PostForum: Margaret & Finlay Nightwind   Wysłany: Dzisiaj 16:56   Temat: Salon
Nie chciał by Margaret się o niego martwiła. Serce mu się krajało kiedy widział jej zatroskaną twarzyczkę. Nie chciał jej sprawiać przykrości ani nic z tych rzeczy dlatego niektóre sprawy dusił w sobie mając nadzieję, że ona tego nie zauważy. Prawda była taka, że znała go nie od dzisiaj i przy niej był jak otwarta księga. A może jego żona miała jakieś specjalne umiejętności? Jeśli tak to ich dzieci będą miały przechlapane- nic rudowłosej nie umknie. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie chciał być dla własnych dzieci jak jego rodzice. Nie będzie, wierzył w to. Dopóki Ona była przy nim to wszystko będzie dobrze.
Ruszył za nią w znajomym mu kierunku i aż zagwizdał w podziwie. Tego to na pewno się nie spodziewał. Dobrze było wrócić do domu i wiedzieć, że ktoś na niego czeka, że nie zastanie pustego mieszkania w którym niezbyt jest co robić. Usiadł na wolnym miejscu i skierował swoje spojrzenie na Margaret.
Pokiwał potwierdzająco głową kiedy się ponownie odezwała. To było zrozumiałe, ale nadal nie rozumiał dlaczego o tym wspomina. Jeśli będzie potrzebował więcej czasu na rodzinę to dla niego nie było problemu- weźmie tyle wolnego ile będzie potrzeba tylko po to by być blisko nich. To było zrozumiałe.
- A nie wiesz kto zastąpi Jamesa kiedy on będzie zajmował się ojcostwem? Raczej nie uda mu się być w dwóch miejscach na raz, prawda? Gdybym ja był Shan to bym go normalnie zabił.- powiedział zaczynając jeść. To właśnie jej brat powinien zająć się domem, gotowaniem, wychowanie dziecka które tak pragnął mieć. Czasami po prostu istnieją priorytety i nie ma co się dziwić. James musiał zdecydować czy chce nadal mieć swoje stanowisko czy zająć się rodziną. Ciężko będzie pogodzić bliźniaki i stanowisko jakie zajmował.
Gdyby tylko poprosił swoich rodziców o pomoc przy dziecku to nie wierzył by ci mieli z tym jakiś większy problem. mieli urazę do niego, nie przepadali za Margaret, jego przyjaciółmi, ale nie wierzył że zaczęliby się znęcać nad wnukiem. To było niedorzeczne nawet jak na nich. A może po prostu tak dobrze o nich myślał? W każdym razie nie pozwoli by ich dzieckiem zajmował się ktoś inny. Zwłaszcza pani Verlac! Poradzą sobie. Byli rodziną.
- Jeśli będę naprawdę potrzebny to oczywiście pójdę. Obowiązki są dla mnie bardzo ważne. Jednak z góry mogę ci obiecać, że będę na siebie uważał. Zawsze- obiecał jej. Rodzina była dla niego ważna, ale ojczyzna zawsze była dla niego najważniejsza. Teraz nie mógł wybierać między ojczyzną a ukochaną i ich dzieckiem, które wkrótce wyjdzie na świat. Czy bardzo będzie wtedy cierpiała? Nigdy nie widział jak wygląda poród, ale chciałby być przy tym. -Nie martw się, poradzimy sobie. Teraz Nefilim coraz mniej więc musisz zrozumieć i moją sytuacje- powiedział smutnym głosem patrząc w jej oczy.
  Temat: Salon
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 274

PostForum: Margaret & Finlay Nightwind   Wysłany: 2018-11-08, 22:20   Temat: Salon
Niedługo po tym jak odwiedził Margaret w Alicante wrócił do instytutu. Było mu przy niej bardzo dobrze, ale był świadom tego, że obowiązki wzywają i powinien być w całkiem innym miejscu niż był. I tak właśnie się stało. Nie udało mu się niestety dotrzeć do byłego dyrektora instytutu więc nie dowiedział się kompletnie niczego nowego. Przestał nawet wierzyć w to co ludzie mówili dookoła. Ludzie przecież mogą mówić wiele rzeczy. Tak działa plotka, prawda? Z ciałem siostry też niczego niezwykłego nie zrobił. Szukanie wampira, który przemienił jego siostrę? Też nic z tego. Chociaż obiecał sobie, że kiedyś odnajdzie drania i dowie się dlaczego to zrobił. Może polował na nią od dłuższego czasu? Może po prostu chciał się zabawić w stwórcę. Tego z pewnością nie dowie się tak szybko.
Kiedy nadeszła pora wyboru nowego szefa instytutu nieco się zawiódł. Młodszy od niego, drobniutki i uroczy James. Sam nie wiedział kogo się spodziewać, ale na myśl, że będzie musiał słuchać jego to przed oczami po prostu stawał mu Sebastian! Tak, powinien już się przyzwyczaić do obecności Jamesa, powinien się przyzwyczaić że ten nie wyśle go na pewną śmierć, ale jakoś nadal nie mógł. To był dla niego wielki szok. Czy spodziewał się swojego przyjaciela Jaydena? Byc może. Wydawał mu się po prostu bardzo dojrzały co do roli szefa instytutu, ale nie jemu oceniać. Musi się przyzwyczaić i tyle.
Dzisiaj wybrał się na małe polowanko. Już dawno nie miał tak dużo obowiązków jak teraz i bardzo się z tego cieszył. Wiedział, że wykorzystuje swój czas maksymalnie. Na wieść, że Margaret będzie w domu i przygotuje dla niego coś smacznego bardzo się ucieszył. Nawet cały dzień o tym myślał! Oczywiście nie na tyle by nie skupić się na tym co robi, bo to by było dość niebezpieczne.
Przytulił się do niej i odwzajemnił pocałunek a jego ręce automatycznie powędrowały w stronę brzucha, który ostatnimi czasami się powiększył. Powoli do niego docierało, że lada moment jego ukochana będzie rodziła, a on do tej pory nie wiedział jak będzie trzeba się zachować, w razie czego co spakować, jak postępować! Nie uczestniczył na żadne szkółki rodzenia dla przyziemnych ani nic z tych rzeczy więc dla niego to będzie naprawdę dziwne trzymać w ramionach coś tak małego, lekkiego, delikatnego! Nigdy nie miał większej styczności z dziećmi. Czy aby na pewno sobie poradzą? Spojrzał w oczy rudowłosej i od razu poznał odpowiedź na to pytanie. Będzie z początku ciężko, ale dadzą sobie radę. Mają siebie.
- Nie wiesz jak bardzo ja tęskniłem- przyznał i w tym samym momencie zaburczało mu w brzuchu. Jasne, że był głodny! Kochał kiedy to ona gotowała.
  Temat: #1 ona umarła na dobre
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 199

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: 2018-11-08, 21:25   Temat: #1 ona umarła na dobre
Finlay popełniał błędy tak jak każdy człowiek, a nawet nie człowiek. Nie był święty, ale starał się postępować zgodnie z prawem, zgodnie z sumieniem. Czasami czuł się jak jakaś maszyna w dłoniach innych osób, ale wiedział że tak po prostu trzeba. Nie zawsze można było postępować według swojego instynktu, ale teraz w sumie był taki moment. Mógł zrobić wiele rzeczy, ale sam jeszcze nie wiedział co chce zrobić. Całe szczęście miał przy sobie swoją ciężarną, piękną żonę na którą zawsze mógł liczyć. Sam nie wiedział co by zrobił bez swojej ukochanej rudowłosej. Pewnie szukając jej po całym świecie zwariowałby. Zwariowałby z tęsknoty. Cieszył się z tego, że mógł tutaj leżeć obok niej, cieszył się z tego, że ma żonę. Kto by pomyślał. Oparł głowę na jej ramieniu i prawie od razu poczuł tak dobrze znany zapach Margaret, który sprawiał, że się uspokajał. Przy niej wierzył, że wszystko będzie dobrze i że się ułoży.
- Ja również nie lubię robić nic. Z resztą wiesz- mruknął cicho. Margaret znała go na wylot i wiedziała, że chłopak nie lubił siedzieć bezczynnie. Finlay lubił działać, lubił być w centrum, lubił walczyć. Czuł się wtedy silny, potrzebny i naprawdę dobrym łowcą. -Jednak jeśli pójdziesz ze mną to mogę stracić i ciebie i dziecko, które nosisz. Jeśli i ja zginę nie zostanie nic z mojego rodu. To jest wielkie ryzyko. Stracić ciebie- nie zależało mu aż tak na jego rodzie. Nie jeden ród upadł i nic wielkiego się nie stało, życie toczy się dalej. Jednak kiedy zginęłaby jego żona to pozbawiłby instytutu znakomitego łowcę. James by rozpadłby się na kawałki i na ich pogrzebie powiedział, że Sebastian miał rację co do niego. A jego kuzyneczka? Powiedziałaby, że w końcu dostał za swoje, że to za siostrę, którą niby zabił. Nie, tych myśli wolałby zdecydowanie do siebie teraz nie dopuszczać. - To by była wielka strata.- wyszeptał
- Pokonamy wroga. Złączymy siły i będzie dobrze. Nie masz co się o to martwić. Wrócimy do naszego pięknego domku i kiedyś będzie lepiej. Wiesz jak to jest w świecie nocnych łowców- uśmiechnął się mimowolnie. Ich świat nabierał takiego tępa, że chyba powinien się obawiać. Nim się obejrzy a będzie musiał przejść na emeryturę bo na horyzoncie pojawią się lepsi, zdolniejsi Nefilim.
- Ja za tobą też tęsknię. Z całą minutą coraz bardziej. Czułem się tak jakbym wrócił do początku. Do poszukiwań po całym świecie by odnaleźć ciebie- przyznał. Może się wydawać, że przez to ile ma rzeczy na głowie to nie ma czasu na tęsknotę, ale to nie prawda. Pogładził ją również po brzuchu i nim się obejrzał a zmęczony usnął.

/zt x2
  Temat: #1 ona umarła na dobre
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 199

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: 2018-10-13, 21:33   Temat: #1 ona umarła na dobre
Finlay od niemalże zawsze czuł niechęć do wróżek. Bardzo go denerwowały i nic nie mógł na to poradzić. Uważały się za nie wiadomo kogo a to przecież była jego rola. Tak, zawsze uważał się za kogoś lepszego. No przynajmniej lepszego od przyziemnych. Miał w sobie lepszą krew, ale jeśli chodzi o wampiry to… po prostu nienawiść wpoili mu rodzice. Nauczył się tego, że umarli byli zło wiecznymi bestiami i tylko polują by przetrwać. Dlatego tak bardzo kochali zabijać. Naprawdę nie chciał im mieć to za złe bo w końcu też chcieli jakoś tam żyć, ale to co robili było bardzo złe i czy nikt inny tego nie widział? Oni sami nie zwracali uwagi na swoje czyny? Mniejsza.
Gdyby tylko wziął ze sobą Margaret to przecież fakt, że coś po nim zostanie było naprawdę minimalne. Żadnego potomka, żadnego członka rodziny. Zbyt wiele narażał na niebezpieczeństwo. Nie mógł na to pozwolić, ale nie mógł też stać i przyglądać się jak czas biegnie dalej i nic z tym nie robić. Decyzja była naprawdę ważna.
- Powinnaś bardziej dbać o własne zdrowie. Twoim jedynym zmartwieniem powinno być niepasujący kolor ścian albo, że łóżeczko stoi pod złym kątem- odparł zmartwiony. Nie chciał by przez jego kłopoty stało się coś jej jak i ich dziecku. Nie chciał nikogo narażać na niebezpieczeństwo. A tym bardziej swojej małżonki. - Ale w porządku jeśli tak bardzo chcesz to pójdziesz, ale masz się trzymać gdzieś z boku- powiedział całkiem poważnie.
- Ja i tak w to nie wierzę. I wiesz co? Udowodnię, że wszyscy się mylicie. Znajdę dowody, że ten człowiek nie zasłużył na to wszystko- to oczywiste, że Margaret znała go dłużej i tak dalej, ale Fin nie wiedział w te brednie. Może ktoś zastosował przeciwko niemu jakiś czar? Może został zmuszony? Zaszantażowany? Będzie musiał sięgnąć po swoje kontakty i udowodnić im wszystkim jak bardzo się mylą.
- To najważniejsze. Może być nudno, ale byleby było bezpiecznie.- mruknął. Może przez ten czas przybywania razem Shan nauczy się czegoś od jego żony i choć jednego dania nie zepsuje? Trochę marzeń nikomu jeszcze nie zaszkodzi.
  Temat: Bitwa szipów
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 928
Wyświetleń: 11182

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-10-06, 15:10   Temat: Bitwa szipów
1. Xiye (Skye & Xian) 33
2. Tangan (Tangata & Callan) 31
3. Copal (Craig & Opal) 33
4. Iweth (Iwan & Elisabeth) 24
5. Fines (James & Finlay) 35+
6. Dahard (Dahlia & Edward) 30
7. Cassan (Cassidy & Iwan) 12-
8. Nick (Nina & Jack) 35
9. Sadam (Sonia & Adam) 28
10. Lessidy (Cassidy & Leo) 34
  Temat: #1 ona umarła na dobre
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 199

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: 2018-09-29, 13:37   Temat: #1 ona umarła na dobre
Nie od dziś znał wampiry i ich sztuczki. Byłe chytre, zakłamane, mściwe, krwiożercze. Czy miał u nich jakiś dług, że postanowiły przemienić jego siostrzyczkę w wampira? Raczej nic z tych rzeczy. Czy ona zrobiła komuś coś złego by narazić się u nich? Powiedziałaby mu prędzej czy później. Wszystko sobie mówili. Przynajmniej z tych ważniejszych rzeczy, a coś takiego wydaje się nawet bardzo ważne. A więc co takiego musiało się stać, że spotkał ją taki los? Szansa na życie? To nie było wspaniałe życie o którym marzy każdy. On by takiego życia nawet nie chciał. Picie krwi, życie we wspólnocie razem z innymi wampirami, odtrącenie od rodziny, utrata przyjaciół, rodziny, brata, parabatai, run. On nie wyobrażał sobie życia bez run, bez instytutu i bez pomagania innym ludziom. Co takiego wtedy miałby robić? Siedzieć na tyłku? Zycie wtedy byłoby aż za bardzo marne. Margaret to rozumiała. Gdyby to go spotkało to straciłby również ją. Ponownie. A pchanie się w gniazdo wampira niosło ze sobą sporo niebezpieczeństwa.
- Zrobię to sam. Znajdę go i się wszystkiego dowiem. Wiem, że chcesz pomóc, ale sobie poradzę- zapewnił ją. Była w ciąży i miała się pchać w takie niebezpieczeństwo? Wystarczy, że on spotka się ze stworzycielem swojej siostry. To na pewno będzie ciekawe i pouczające spotkanie.
- A rozmawiałaś z nim? Zapytałaś dlaczego tak postąpił? Może chciał dobrze?- upierał się. nie wiedział nawet czy rudowłosa z nim rozmawiała. Naprawdę wiedział mało w tej sprawie, ale coś mu mówiło, że to nie tak. Intuicji to on nie miał, ale coś musiało się stać, że dyrektor tak postąpił. Nie znał go długo, ale wydawał się naprawdę w porządku facetem. A może to on powinien z tamtym spotkać i porozmawiać? Niewiele by mu to dało, ale chociaż by wiedział, że zrobił co mógł. - Coś mi tu zwyczajnie śmierdzi. Brakuje mi nadal celu
- porozumienia były w porządku- nadal upierał się przy swoim. Wcześniej jakoś było w porządku, byli chronieni jak należy, ale ktoś tu zaczął zwyczajnie nawalać. Czyli, że dotychczasowa ich praca była do niczego? Kompletnie nic nie robili? Widocznie tak. Za bardzo skupił się na własnym życiu, żonie, dziecku,Jamesie i innym. W tym czasie powinien chronić słabszych a nie żyć. Czy właśnie w tym polegał problem? Gdyby nie było tego całego ślubu niektórzy by żyli. - Mogę się założyć że dotychczasowe porozumienia będą jeszcze gorsze. A wtedy zaśmieję się wszystkim w twarz, ale co ja mogę... jasne poddam się temu bo jestem nic nie znaczącą jednostką- wyznał jej smutny. Taka była prawda.
- A jeśli tak nie zmarła? Jeśli została zabita w bardziej brutalny sposób? - przygryzł wargę. Tak czy inaczej- zdobędzie prochy. Należało mu się chociaż tyle. Przytulił ją do siebie i spojrzał swoimi czerwonymi oczami na nią.
- A wy jak tu sobie radzicie? Jak się czujecie?
  Temat: Cross Keys
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 970

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-09-29, 11:56   Temat: Cross Keys
Finlay z pewnością zostanie dla niej tajemniczym gościem, który lubi sobie popić w pracy i wie o podziemnych całkiem sporo. Wie nawet kim dziewczyna jest! Gdyby tylko podała mu również swoje nazwisko to wiedziałby jeszcze więcej o jej rodzince. A tak? Ciężko mu było połączyć ze sobą fakty. Jako łowca odrobił pracę domową na tyle ile tylko się dało. Sporo Nefilim wiedziało o je rodzinie, W końcu tak wiele zrobili i to niekoniecznie czegoś dobrego. Fin starałby się nie oceniać gdyby dowiedział z kim ma do czynienia. W końcu była tutaj, piła, miała złamane serce. A raczej ona komuś je łamała, ale mniejsza.
Czy Ray domyśli się w końcu kim jest jej towarzysz? Nie krył się z tym kim jest, nie wstydził się swojego pochodzenia ale nie zamierzał mówić otwarcie kim jest bo wtedy złamałby prawo. Nawet runy ukrył przed namolnymi przyziemnymi. Gdyby tylko Ray się dowiedziała, że Finlay jest Nocnym Łowcą to nie byłoby żadnej wielkiej tragedii. Co by mogła zrobić z taką informacją?
- Niektórych gronach?- uniósł pytająco brew. -Masz na myśli, że są tacy jak ty i szanują ich inne wilkołaki? Sąsiedzi? Jesli tak to naprawdę dziwne. Dlaczego inni ich nie szanują? Co takiego zrobili, że nie zasługują na szacunek?- ten temat był naprawdę interesujący. Chciał wiedzieć to wszystko bo naukę nigdy nie jest za późno. Czas się doszkolić.
- Mogę się założyć, że twoja rodzina przy mojej to istne anioły. Jak się domyślasz do ponownie zginęła moja siostra. Pewnie znów mnie oskarżą o jej śmierć, ale chociaż im ulży, że w końcu zginęła na na dobre- przyznał. Znowu go to dręczyło. Chciał wierzyć, że nie był potworem, że to nie z jego winy tamta została wampirem, ale cały cza ktoś mu uświadamiał, że jest całkiem inaczej. To było dołujące, ale gdyby Margaret dowiedziała się, że ma takie myśli to by go chyba zabiła. Zabiłaby Lexe, która go usilnie uświadamiała o tym że coś a to wcale nie tak. Finlay po prostu nie był przy niej kiedy ta potrzebowała obrony.
Kiedy zobaczył jej uniesioną dłoń zaśmiał się i przybił jej pione. Było to dziwne, ale całkiem odmienne do jego zachowań i nawyków. Czy przyziemni tacy byli? Nie znał żadnego zbyt dobrze.
- Jasne, że piłem, ale nikt mnie nie widział. Dla niektórych bywam czasami niewidzialny. to dziedziczne- ah, runy i nuny. Czy nadal się niczego nie domyślała?

/zt- przeterminowane
  Temat: Bitwa szipów
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 928
Wyświetleń: 11182

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-19, 10:08   Temat: Bitwa szipów
1. Xiye (Skye & Xian) 26
2. Tangan (Tangata & Callan) 35
3. Noelle (Danielle & Noah) 36
4. Callvier (Callan & Xavier) 18
5. Fines (James & Finlay) 28+
6. Dahard (Dahlia & Edward) 29
7. Cassan (Cassidy & Iwan) 37
8. Opard (Opal & Edward) 44
9. Mevin (Mefisto & Bevin) 15-
10. Lessidy (Cassidy & Leo) 27
  Temat: Cross Keys
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 970

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-09-17, 14:01   Temat: Cross Keys
Uśmiechnął się do niej tajemniczo. Jasne, że nie powinien wyjawiać kim jest bo złożył przysięgę. Nawet nie zamierzał tego mówić. Zwłaszcza kiedy zauważył zaciekawione spojrzenie barmana. Czy dla niego to nadal były zwykłe bełkoty pijanych ludzi, którzy gadają od rzeczy? A co dla takiego przyziemnego mogło to oznaczać? Zarówno teraz mógł mówić o wróżkach a i tak by nie uwierzył, że to tak naprawdę. On również upił alkohol w taki sam sposób. Jednak on wiedział jak to powinno wyglądać, ale stwierdził, że właśnie w taki sposób będzie bardziej zabawnie i nie poczuje się jak jakaś niedoświadczona dziewczyna w tych sprawach.
- Jasne, że wiem.- oboje wiedzieli i nie ma co się spierać. Przygryzł wargę przyglądając się jej przez chwilę. Miał jej powiedzieć, że jest Łowcą? To nie brzmiało zbyt dobrze nawet w jego głowie.
- Jestem człowiekiem, a kim mam być. Zdaje się, że ty też nim jesteś. Oboje teraz mamy dwie nogi- tak, wampir i przyziemny też byli ludźmi. Tylko mieli odpowiednią podkategorie do tego. On wśród tych wszystkich wymieniony był najmniej ludzki. Zarówno wilkołak jak i wampir mogli być kiedyś ludźmi. No oczywiście przynajmniej ten wilkołak, który potem został stworzony przez ugryzienie bo jeśli miał rodziców wilkołaków to klops.
- Na pewno nie więcej niż moja rodzina. Bardzo surowi rodzice. Przy tym stanowczy oraz sanowani. Tak, każdy kto o nich słyszał to ich szanuje. Trochę psuje im opinię, ale cóż… ktoś musi- niezbyt się tym przejmował. Ożenił się z dziewczyną która była tak samo jak on Łowcą więc nie powinni mieć mu za złe, ale oczywiście oni chcieli sami wybrać. Jeszcze po tym jak dostał opinię mordercy parabatai! Ze świrowata rodzina. Dom wariatów.
- Jasne, ze nie chcę. Mówię tak na przyszłość- szepnął. W razie gdyby miała zapomnieć. Czasami wszystko wylatuje z głowy.
- dobrze, że ich nie słuchasz. Trzeba być silnym.- podsumował.
  Temat: #1 ona umarła na dobre
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 199

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: 2018-09-17, 13:21   Temat: #1 ona umarła na dobre
Finlay zazwyczaj starał się postępować bardzo rozsądnie i rozważnie. Przez tyle lat nauczył się, że nie warto było być w gorącej wodzie kąpanym. Przynajmniej nie dosłownie. Jednak nie zawsze wszystko szło zgodnie z planem. Na przykład wtedy kiedy dowiedział się, że Margaret coś zagraża. Ciężko mu wyło wtedy myśleć racjonalnie. Z chęcią wtedy by pojechał tam sami by ją uratować, ale wiedział, że to by nie miało większego sensu dlatego powiedział wszystko dyrektorowi instytut choć ledwie znał typa. Dzięki temu, że myślał wciąż żyła, czyż nie? Sam by pewnie nie dałby rady.
Pokiwał głową tak jakby mu coś wmawiała a on jako dziecko starał się wierzyć choć wiedział, że to nie prawda. Jednak tutaj chyba miała raczej. Nie było go przy niej kiedy została wampirem i nie było go przy niej kiedy umarła jako wampir. Nie mógł nic poradzić, a jego siostra była dorosłą osobą. Starszą nawet od niego samego. Wiedziała doskonale co robić. Zawsze była bardziej dojrzała od niego. Przy niej zawsze się czuł jak jakiś dzieciak.
- Masz rację. To nie moja wina. Żadnego Nefilim wina. Może trochę wina tego co ją przemienił, ale to się stało i już- powiedział obojętnym, odrętwiałym głosem starając się z tym pogodzić. Im szybciej tym lepiej. Jednak to tak cholernie bolało! Czy Margaret przeżyła to samo kiedy straciła brata? To było raz a dobrze, a potem tylko rozdrapywanie ran. Fin chociaż był pewien, że żadne dziecko jego siostry pewnego dnia nie zjawi się w progu jego domu. Nie będzie żadnej Rebeki, nie będzie żadnego znaku po niej. To chyba dobrze, prawda? Nie umiałby patrzeć w oczy dziecku Sherisse.
- Ciągle z nas ktoś łamie prawo i nikt z tego powodu nie obdziera z run. Ja osobiście prawie każdego dnia łamię prawo i co? Mam z tego powodu stracić runy? Każdemu się zdarza pomyłka- nie znał dobrze mężczyzny, ale i tak zamierzał go bronić bo wydawał mu się naprawdę w porządku facetem. Jeden błąd miał oznaczać śmierć. To było nie w porządku. Nie zamierzał jednak o tym mówić żonie. Może nie miał wcale złych intencji? Rada powinna przyjrzeć się sobie. Wiele spraw olewała. Patrzyli na to i nic nie robili. Mieli wszystko gdzieś.
- Nowe porozumienia nie są wcale tak bardzo potrzebne. Mieliśmy chronić podziemnych? To róbmy to zamiast ustalać kolejne idiotyczne zasady, które złamiemy przy byle okazji. Porozumienia były w porządku.- powiedział przybity. Szkoda, że ludzie, Nocni Łowcy już tacy nie byli. Nie podobało mu się to co się działo. Dlaczego akurat porozumień się przeczepili a nie tego co robili. Mógł się założyć, że nowe porozumienia będą jeszcze gorsze. Ale co on mógł? Był jeden.
- To była moja siostra. Chciałbym by była skremowana- wyznał krótko zakrywając twarz poduszką. Zdecydowanie zasługiwała na to by znaleźć się w lepszym miejscu. Jej prochy również powinny znaleźć się w lepszym miejscu. Może naprawdę powinien walczyć o jej ciało? Znaleźć osobę która ją przemieniła i policzyć się z nim? Nie wiedział co robić i to było najgorsze.
  Temat: Salon
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 493

PostForum: Altharis Martell    Wysłany: 2018-09-17, 11:11   Temat: Salon
Gdyby tylko wiedział, że to będzie takim problemem dla czarownika to prawdopodobnie zacząłby szukać ją w zupełnie inny sposób. Był Łowca i nie sprawiłoby mu to jakiś większych problemów. Mógł też zawsze zwrócić się do innego czarownika, ale polubił Ala. Może i tego nie okazywał, ale on nigdy nie okazywał uczuć. Wyjątkiem oczywiście była Margaret i może najbliżsi, ale nie ma co się dziwić. Tyle czasu z nim spędzili, a tego czarownika tak naprawdę dopiero zaczynał poznawać. Upił kilka łyków alkoholu.
- Tak, ja też nie zabijam demonów za darmo. Nie opłacałoby mi się. Jednak trzeba przyznać, że rada dobrze płaci. Nie stać by mnie było na to co mam- przyznał szczerze. Na szczęście rada dobrze wywiązywała się z obowiązków. Chociaż gdyby płaciłaby bardzo marnie to by nie zmienił tego jaki jest. Do tego się urodził i właśnie to robi. Czasami pieniądze to nie wszystko. - Jednak kiedyś gdy będziesz walczył o życie. O ostatnie oddechy najpierw zapytam czy będziesz miał jak mi spłacić dług- posłał mu uśmiech. Gdyby Fin tak by robił to dziś byłby milionerem. Ile to już osobom uratował dupe i nie oczekiwał wdzięczności? Trochę tego było.
Kiedy zaczął mówić o jego siostrze pokiwał głową.
- Tak, wiem. Zapłaciła życiem by się odrodzić jako wampir. To już od dawna wiem. Po prostu teraz chciałbym ją odnaleźć. Ostatnia rozmowa nie przebiegła zbyt pomyślnie- jasne, że był w stanie mu pomóc! Wampiry też na pewno był w stanie odnaleźć. W czym problem? A może czarownik wcale nie chciał mu pomóc?
Podał mu kartkę na której było napisane „Uciekaj z York, nie jest tu ani trochę bezpiecznie! Życzliwy”
- Oprócz poczucia śledzenia takie wiadomości. To żart? Nie wiem. Po prostu chcę tę osobę znaleźć- oznajmił pewnym głosem. Czy ta osoba dopadła kogoś? Komuś stała się krzywda? Fin jeszcze nie wiedział.

/zt- przeterminowane
  Temat: Cross Keys
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 970

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-09-14, 20:34   Temat: Cross Keys
Muzyka skończyła się zdecydowanie szybciej niżby chciał. Może pominęli jakieś słowa albo zwrotkę? Tutaj było wszystko możliwe. Jednak nic straconego. Po wypiciu kilka łyków alkoholi zaczęli kolejną piosenkę, której z kolei całkowicie nawet nie kojarzył, ale nawet nie przyznawał się do tego i udawał, że wszystko jest w porządku i śpiewał w najlepsze. To znaczy mruczał, bo co innego miał zrobić? Jeszcze trochę treningu i normalnie będą mogli założyć własną kapele. On będzie grał na nerwach a ona będzie ładnie wyglądać. Zawsze taką rolę pełnią dziewczyny w kapelach. Takie miał wrażenie.
- Nie tylko wilczki. Każda rasa ma swoje prawo. Dura lex, sed lex, prawda? Nie wmówisz mi, że jest inaczej- powiedział pewny siebie. Twarde prawo, ale prawo. Ile razy to mu powtarzano? Weszły mu te słowa w krew. Wszystko miało swoje prawa. Nawet przyziemni je mieli!
Ledwie wypowiedziała te słowa a zaczął się śmiać. Właśnie o tym mówił Margaret. Jeśli wybraliby takie beznadziejne imię jak Tequlla to właśnie by to się działo w pubach i nie tylko. To nieodpowiednie imię dla dziecka. Dla kogokolwiek.
- widzę, że jeszcze wiele trunków nie piłaś. Gdzie cie chowali? Za kratkami czy co?- uniósł brew. Dziś miał szczęśliwy dzień. Dziś ona płaciła. Może jak dobrze pójdzie to zapłaci za alkohol, który wypił zanim przyszła do baru? Oby, bo naprawdę był spłukany.
- Radzę nie oceniać alkoholu bo nakrętce. Zdziwisz się, oj zdziwisz- zerknął na barmana i przybliżył się do dziewczyny. - Może weźmiemy kilka buteleczek wychodząc?- zapytał już naprawdę nakręcony. Darmowe to trzeba korzystać!
  Temat: Cross Keys
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 970

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-09-14, 19:44   Temat: Cross Keys
-A jak?- rozłożył bezradny ręce. Dlaczego kobiety były takie skomplikowane? Nie można było zjeść ciastko i mieć ciastko. A wynikało, że tego właśnie chciała. Nie chciała być przy nim i go uszczęśliwiać a jednocześnie też nie chciała pozwolić mu zapomnieć i być szczęśliwym. Trochę egoistka z jego towarzyszki, ale nie z takimi ludźmi już się spotkał. Ta sytuacja trochę mu przypominała to co działo się między Jaydenem a Eileen. Była jego żoną z przymusu i jej nie chciał, ale miała trwać przy nim i najlepiej z nikim nie rozmawiać i nie chodzić na misje. To takie trochę niewolnictwo. Dlaczego nie chciała dać mu żyć?!
- A czy właśnie go nie skrzywdziłaś?- ledwie co zadał to pytanie a ta zaczęła kontynuować coś o odgryzaniu nóg. Czy to w związkach było normalne? Brzmiało jakby była… psem. Wilkołakiem. Była taka ludzka więc trudno mu było w to uwierzyć. Istniały dwa rozwiązania. Albo faktycznie była wilczkiem albo kochała dziwnego rodzaju seks z odgryzaniem kończyn. Słyszał, że jakiś facet z miłości zarżnął żonę i to dosłownie, ale żeby tak odgryzać nogę? Tak, był pewien, że była wilkołakiem.
- Da się nad tym panować. Tyle wilczków nie łamie prawa a żyje- jasne, że zna wiele wilczków i nie miał powodów ich tykać bo w żaden sposób nie łamali prawa. Gdyby trochę potrenowała nad swoją żądzą to nikomu by się nie stała krzywa, ale faktycznie skoro już podjęła decyzję, że nie chce się starać to niech tak będzie.
- To zależy. Czasami można dostać coś miłego. Mi się udało- przyznał. Czuł się jakby wygrał w totolotka normalnie!
Nie mógł powstrzymać uśmiechu kiedy ta dołączyła do niego śpiewając. Czuł na sobie wzrok wielu podpitych klientów, ale to to nie obchodziło za bardzo teraz. Dobrze się bawił od bardzo dawna.
- Napij się jeszcze- poprosił podając jej butelkę, którą ciągle trzymał w dłoni. Aż był ciekawy ile zapłacą.
  Temat: Cross Keys
FINLAY NIGHTWIND

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 970

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-09-14, 18:41   Temat: Cross Keys
Ale przecież, to ona powiedziała, że go nie chce. On tylko pokazał ją perspektywę z jakiej patrzy chłopak. Powiedziała wprost to co chciała, to co czuła. Teraz mogła się tego wypierać, mówić że zmieniła zdanie, że jednak tęskni, ale facet tak naprawdę zawsze zapamięta te słowa, na zawsze one już pozostaną w jego sercu. Może i udawać chłopak twardego, ale gdzieś w głębi naprawdę musi być czułym facetem, którego bolą jej słowa. Go by to zabolało jak cholera. Nie byłby pewny czy chciałby próbować jeszcze raz jeśli już raz powiedziała to co czuła.
- Jeśli byś nie chciała kogoś innego to byś mu nie rzuciła takimi słowami prosto w twarz. Serce już chociaż głowa próbuje to zrozumieć. Serca nigdy nie oszukasz- powiedział smutnym głosem. To było naprawdę smutne chociaż jego to wcale nie dotyczyło. Jeszcze brakowało by się wzruszył albo co gorsza- próbował ją jakoś pocieszyć. Oh, by musiał chyba sobie wyciąć jaja i jej wręczyć w prezencie. Nigdy się nie zniży do tego poziomu by pocieszać pijaną dziewczynę w barze. Te czasu już minęły.
Zdał sobie sprawę, że za dużo powiedział. Ugryzł się w język aż poczuł krew. I zaraz tylko skinął głową w potwierdzeniu.
- Oczywiście. Zazwyczaj to w mordę, ale różnie bywa- o taki prezenciki często miały miejsce. Nie zawsze je przyjmował bo ktoś był za słaby po takim ciosie, ale na pierścionek… to pierwszy raz mógł liczyć. I to taki cudowny! Z niebieskim szkłem. Tak, nie znał się na kamieniach ani na cenie takich kamienia, ale tanie to na pewno nie było. Wyglądało też jak jakaś rodzinna pamiątka!
Fin lepiej zabijał niż śpiewał, ale na razie nie zamierzał jej tego demonstrować. Widząc, że nie może nic konkretnego wybrać zerknął kątem oka na barmana i pozostałych klientów (a w sumie to się rozejrzał) i zaczął śpiewać nachylając się do dziewczyny. Połowę słów oczywiście zapomniał, ale nie szkodziło. Był pewien, że i tak niewiele osób rozpozna.
 
Strona 1 z 28
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 15