Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 952
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: #12 But now we're wide awake And we've got some plans to ma
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 16

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: Dzisiaj 12:25   Temat: #12 But now we're wide awake And we've got some plans to ma
Znając Joe śnił zapewne o kolejnych pomysłach na 'umilanie' życia swojej rodzinie oraz członkom Instytutu. Choć James od wejścia obdarzył staruszka ogromną sympatią, musiał przyznać, że doskonale rozumiał decyzję Clave o wysłaniu go na przymusową emeryturę na złote wybrzeże. Pan Verlac był na równi utrapieniem, co wsparciem, aczkolwiek oglądanie go chorego i przygaszonego wcale Blondasowi nie leżało. Jasne, nigdy nie przyzna tego na głos, ale chciał by Joe zawracał mu głowę jeszcze przez długie, długie lata. Poza tym istniała niewielka nadzieja na to, że z czasem nieco spoważnieje i zamiast popalać po kątach blanty, pomoże prowadzić Instytut. James już dawno zaoferował mu pozycję mentora. Staruszek miał wziąć pod swoje skrzydła młodocianych Nefilim i odpowiednio ich przeszkolić. Rebekah padła pierwszą ofiarą.
- Niewiele - przyznał Nocny Łowca, choć nadal z uśmiechem. Nieprzespane noce były męcząca, ale nie przeszkadzały mu tak bardzo. Niewielkie wyrzeczenie. Po prostu pił więcej kawy i częściej korzystał z pobudzających run - Rebekah pytała kiedy kolejny trening - dodał, przyglądając się staruszkowi równie uważnie co on jemu. Prawda była taka, że obydwoje wyglądali dość kiepsko, ale w osłabionych ciałach nadal drzemał silny, zdrowy duch.
- Proszę, nie nazywaj jej tak. Yasmin to błogosławieństwo i należy jej się wyłącznie wdzięczność. Bez niej umarlibyśmy z głodu, albo utonęli w brudnych pieluchach - zaznaczył dość wyraźnie, bo nie zamierzał takiego traktowania kobiety tolerować. Może i miała swoje wady, ale od dłuższego czasu pomagała im bezinteresownie odkładając na bok sprawy własnego instytutu i męża - Poza tym przyszedłem pogadać o czymś innym. Dokładniej o Twoim stanie zdrowia. Czytałem trochę o tym raku. To choroba Przyziemnych, uleczalna w niektórych przypadkach. Na początek musieliby Cię przebadać, porobić jakieś testy. Sprawdzałem, że najlepsze centrum jest w Londynie. Oczywiście to plan awaryjny, najpierw spróbujemy magii
  Temat: Swatanie
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 2111
Wyświetleń: 24724

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 11:09   Temat: Swatanie
Fao :omg: lun Sena :mysli:
  Temat: #11 Sweet dreams
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 109

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: Wczoraj 21:43   Temat: #11 Sweet dreams
Plany pojawiły się dopiero wraz z dziećmi. Oczywiście, że wcześniej o tym nie myślał. Bliźniaki to też była wpadka. James sądził, że życie w dwójkę zupełnie by im wystarczyło, tym bardziej, że Shantae z góry odrzucała opcję założenia rodziny. Cóż, los miał dla nich w planach coś innego,a gdy w Whitelightcie już odezwał się instynkt tacierzyński, nie chciał zamilknąć. I jasne, łatwo mu było mówić. Czarnulka miała rację. To nie on przez 9 miesięcy musiał znosić ciążowe udręki, a potem przez trzy godziny wypychać dzieci na świat. Choć przygotowywał się do nowej roli sumiennie i na różne sposoby, w tym jednym nie mógł swojej małżonki wyręczyć. A zrobiłby to, gdyby istniała taka opcja. Rozumiał, że to jej ciało i to do niej należy prawo decydowania o nim, ale z czasem powinna chociaż dopuścić możliwość porozmawiania z mężem na ten temat. James o nic więcej nie zamierzał jej prosić.
W kwestii wychowania, chciał wychować dwójkę szczęśliwych brzdąców. Nie myślał o treningach czy nauce walki z bronią, a raczej jak zapewnić im bezpieczeństwo, miłość i jak najlepsze warunki. Sam przyszedł na świat jako dziecko bojaźliwe. Od małego stronił od niebezpieczeństw, ryzyka i unikał wszelkich konfliktów. Do szkolenia został zmuszony i przeszedł przez nie niechętnie, a rodzice już o to zadbali by najpierw złamać jego charakter, a z okruchów ukształtować zimnego zabójcę. Czy Shantae naprawdę życzyła tego tym kruszynkom bezpiecznie drzemiącym w pokoju obok? James nigdy się na to nie zgodzi. Nie skrzywdzi dzieci tak, jak skrzywdzono jego.
- Możemy pogadać? - był środek nocy, obydwoje byli zmęczeni i rozdrażnieni. Blondynowi aż dzwoniło w uszach od wrzasków noworodków, ale musiał przyznać Yasmin rację. Nie chciał kończyć tego dnia, a może bardziej rozpoczynać kolejnego, konfliktem ze swoją małżonką. Wiedział, że ją zranił lub czymś uraził, inaczej tak by nie reagowała. Pozostało tylko dojść do sedna sprawy - O co tam tak właściwie poszło? - testował wody, zachowując jednak bezpieczną odległość. Na oko upewnił się jeszcze, że Shantae nie ma pod ręką nic ostrego do rzucania. Oby zapomniała o nożu, który zawsze przed snem wkładał pod poduszkę.
  Temat: #11 Sweet dreams
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 109

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: Wczoraj 20:01   Temat: #11 Sweet dreams
Widocznie źle się zrozumieli. James nadal doskonale pamiętał Shantae w ósmym miesiącu narzekającą na przeciągającą się ciążę i marzącą o szybkim porodzie. Sama twierdziła, że 'nie wie jak długo jeszcze wytrzyma'. Ostatecznie poród nie do końca poszedł po ich myśli i wziął ich z zaskoczenia, ale przynajmniej koszmar Czarnulki się skończył i tylko to miał na myśli jej małżonek wspominając o zawiązywaniu butów.
Swoje plany też trzymał dla siebie. Nie był idiotą, widział jaki stosunek miała pani Whitelight do całej sprawy. Oczywiście, cieszyła się z pojawienia się dzieci i na pewno kochała je całym sercem, ale miał pewne wątpliwości czy zgodziłaby się przejść przez to wszystko drugi raz, gdyby miała wybór. Cóż, może z czasem oswoi się z macierzyństwem, zapomni o negatywach i zapragnie, tak jak on, postarać się o rodzeństwo dla bliźniaków. Cierpliwość będzie w tym wypadku kluczem, dlatego blondas planował się w nią solidnie uzbroić. Poza tym, może faktycznie chciał zbyt wiele? Marzył o dużej rodzinie, bo w najważniejszych chwilach brakowało jego własnej i może zamiast planować kolejne dzieci powinien zwrócić się do specjalisty. Może.
Wiedział, że powiedział coś nie tak już po pierwszej reakcji Shantae. Co? To oświecenie zawsze spływało na niego po fakcie. W każdym razie strategicznie zamknął usta aby przypadkiem nie pogorszyć sytuacji. Właśnie wyznał małżonce skryte powody, dla których zachowywał się tak a nie inaczej. Przeanalizował swoje emocje i wyciągnął wnioski, które jej przedstawił licząc na trochę zrozumienia. Cóż, błąd. Wyszło na to, że 'przesadzał'.
Pozwolił Shantae się wyszumieć, nawet ostentacyjnie wręczyć mu koc. Prowokowanie jej nie miało sensu, dzieci i tak wyczuły zdenerwowanie matki. Mały Theo rozbudzony dźwiękiem jej głosu zaczął po cichu grymasić, a krótko po tym jak kliknęły drzwi od ich sypialni, zaniósł się płaczem. Świetnie. No to następne pół godziny z głowy. Na Claire nie trzeba było długo czekać. W odpowiedzi na wycie brata zaczęła mu dźwięcznie wturować, przechodząc w pisk gdy nikt nie pospieszył by wyciągnąć ją z łóżeczka. James zaklął w myślach, na szczęście z pomocą pospieszyła zaspana Yasmin i sytuację udało się opanować, a maluchy ułożyć do snu.
- Problemy małżeńskie? - zasugerowała delikatnie, wskazując na nieszczęsny koc.
- Tak jakby - nie widział powodu by kłamać. Mieszkali w jednym domu. Prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw.
- Idź do niej - poleciła teściowa, uwagę skupiając na zawartości dwóch dziecięcych łóżeczek.
- Ale kazała mi przyjść dopiero jak dzieci dorosną - pożalił się blondyn.
- Zaufaj mi i zrób tak jak mówię. Najgorsze, co możecie zrobić, to położyć się spać skłóceni. Ja ich popilnuję - czy James już wspominał, że jego teściowa była chodzącym po ziemi aniołem? - No, a teraz sio - wygoniła go, więc nie miał wyboru. Docierając pod drzwi sypialni zastukał w nie lekko.
  Temat: #6 Nowy rozdział, nowe życie...odwiedziny na grobach
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 49

PostForum: Whitelight   Wysłany: Wczoraj 19:30   Temat: #6 Nowy rozdział, nowe życie...odwiedziny na grobach
Właściwie to Theo i Claire też były pierwszymi niemowlakami, które James nosił na rękach. Synka wcisnęli mu na ręce już kilka minut po narodzinach i choć sporo ćwiczył na kukłach w szkole rodzenia i tak był przerażony. Świetnie rozumiał Rebekę. Maluchy jeszcze do niedawna mieściły się w jego złożonych dłoniach, na szczęście szybko nadrobiły braki i każdego dnia przybierały na wadze. Apetyt zdecydowanie im dopisywał, na nieszczęście Shantae, która cierpiała z powodu dużego zainteresowania kruszynek swoim obolałym biustem.
- A kto Cię tu wielce ogląda, że musisz się tak stroić? - zaczynał brzmieć jak stary dziad, choć z bratanicą dzieliło ich tylko siedem lat. Cóż, nowa rola ojca jednak do czegoś zobowiązuje, choć dla Rebeki chciał być raczej przyjacielem, nie rodzicem. Tych nigdy nie będzie w stanie ich zastąpić. Wiedział to z własnego doświadczenia. Na 'dziękuję' od blondynki też nie liczył.
- Prawda? Całkiem jak Margaret. My niestety nosy odziedziczyliśmy po stronie ojca - zaśmiał się. Tego jednego Rebekah się nie wyprze. Ona, James, Sebastian i Connor mieli bardzo podobne profile. Tymczasem Claire przeciągnęła się krótko i ziewnęła prezentując różowe dziąsła dopiero czekająca na pierwsze zęby. Theo spał zdecydowanie głębiej, nieświadomy tego co działo się dookoła.
A działo się sporo. Rebekah wreszcie zebrała się na odwagę by poruszyć temat, który widocznie nurtował ją od dawna. Z resztą, Sebastian był pierwszym o co zapytała gdy po raz pierwszy spotkała się z Jamesem. Niestety blondyn obawiał się, że i tym razem nie będzie w stanie pomóc jej zbyt wiele.
[b]- Dobrze -
odparł Whitelight, ostrożnie odkładając synka do wózka. Nawet nie drgnął - Ale wejdźmy najpierw do środka, okej? Jest trochę za zimno dla maluchów. Pani Griffith nadal robi swoją słynną gorącą czekoladę z cynamonową pianką? - przyrządzany przez gospodynię napój był jednym z niewielu przyjemnych wspomnień, które James wiązał z posiadłością. Tak czy siak razem z blondynką i pełnym wózkiem skierowali się w stronę budynku, gdzie mogli się wreszcie nieco ugrzać.
  Temat: Anna Valerious
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 484

PostForum: Relacje    Wysłany: Wczoraj 18:40   Temat: Anna Valerious
No, czyli na krwawą Mary może niekoniecznie, ale parę słów mogą zamienić jak się widzieć będą


<3
  Temat: #11 Sweet dreams
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 109

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: Wczoraj 17:22   Temat: #11 Sweet dreams
Cóż, kwestia punktu widzenia. Tak naprawdę cała rasa Nefilim dźwigała na swoich barkach odpowiedzialność za ten świat, nie ważne czy przyziemny czy podziemny. Zabijanie demonów było tylko częścią ich pracy, która w głównej mierze polegała na ochronie mniej lub bardziej ludzkich istot. W przypadku Jamesa dochodziły do tego sprawy Instytutu oraz utrzymanie porządku w York, kwestia przedłużenia rodu, a do tego obowiązki małżeńskie, braterskie jak i te ojcowskie. Było tego sporo, nawet Blondyn nie zaprzeczał. Sedno w tym, że nigdy nie podjąłby się tego wszystkiego bez wsparcia Shantae. To ona pozwoliła mu uwierzyć, że poradzi sobie ze wszystkim. To nawet zabawne, że jeszcze ponad rok temu głównym zmartwieniem Blondyna było który londyński klub wybrać na swoje kolejne podboje. Mimo wszystko nie chciał wracać do tamtych czasów. Może i żyło mu się wtedy prościej, ale był samotny.
Jeśli chodzi o charaktery dzieci, książki miały podzielone zdania. Część twierdziła, że cechy dziedziczy się w genach, inne, że to kwestia wychowania. Tylko czas pokaże kto ma rację. James na razie nie martwił się tym zbytnio. Nie postrzegał Claire i Theo jako mini wersji jego samego i Shantae. To były dwie całkowicie odrębne istoty i pozostało mieć tylko nadzieję, że wyrosną na porządnych, przyzwoitych ludzi. Whitelightowi zależało wyłącznie na ich szczęściu, bo o swojej ścieżce życiowej zadecydują same, gdy nadejdzie odpowiedni czas.
- Przynajmniej masz to już za sobą i znowu możesz sama wiązać sobie buty - to prawda, pozbawiona ciążowego brzuszka oraz związanych z ciążą ograniczeń, Shantae bardzo szybko odżyła. Wrócił jej humor oraz charakterystyczna iskra w ciemnych oczach. Mogła też w końcu odkurzyć swoją kolekcję butów na wysokich obcasach. Co tu dużo mówić, ciąża raczej jej nie służyła. Smutna wiadomość biorąc pod uwagę, że James w tajemnicy już snuł plany powiększenia ich rodziny jeszcze bardziej.
Blondyn zdawał sobie sprawę, że jego lęki nie mają żadnej sensownej podstawy. Wiedział też, że w domu nic dzieciom nie grozi. Praktycznie każdego dnia były otoczone armią krewnych oraz przyszywanych wujków oraz cioć gotowych bronić ich do upadłego. Niestety, tylko mając maluszki przy sobie James odzyskiwał spokój - Daj mi jeszcze trochę czasu. Zobaczysz, ani się obejrzymy, a będzie trzeba posłać je do Akademii albo innego Instytutu. Potem znajdą sobie kogoś, wyprowadzą się i założą własne rodziny - oczywiście zdawał sobie sprawę, że to idealna, bardzo cukierkowa wersja. Nefilim nie znają ani dnia ani godziny swojej śmierci i niejednokrotnie rodzice zmuszeni są pochować własne pociechy. O tym jednak Whitelight wolał wcale nie myśleć - Chcę się nimi nacieszyć dopóki są malutkie i nas potrzebują - wyjaśnił, a właściwie poprosił cicho. Nigdy wcześniej tego nie czuł, nie miał nikogo kto byłby od niego zależny, a teraz pojawiły się aż dwie takie osoby. Dla tych maluszków jeszcze przez jakiś czas on i Mama będą całym światem. Czy to takie złe, że nie chciał by to się za szybko zmieniło?
Niestety czułą chwilę popsuły kolejne słowa brunetki - Shantae! - syknął oburzony Łowca, nakrywając drobną główkę Theodora dłonią, jakby próbował go ochronić. W głowie mu się nie mieściło by poruszać takie tematy przy dzieciach, do tego ich własnych. Na takie dyskusje były zdecydowanie za młode, a Czarnulka wystarczająco dojrzała by to zrozumieć.
  Temat: #6 Nowy rozdział, nowe życie...odwiedziny na grobach
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 49

PostForum: Whitelight   Wysłany: Wczoraj 12:14   Temat: #6 Nowy rozdział, nowe życie...odwiedziny na grobach
Nastolatki. Cóż, wszystko jeszcze przed Jamesem. Czy Claire wyrośnie na równie krnąbrną Łowczynię? Biorąc pod uwagę charakter jej mamy, całkiem możliwe. Przynajmniej urodę miała po ojcu. W swoim małym tobołku wyglądała jak drzemiący aniołek, ale iskra w ciemnych oczach zwiastowała, że nie pozostanie nim zbyt długo. Wychowanie dzieci to nie łatwa sprawa. Nawet tych prawie dorosłych.
Zamiast sprzeczać się dalej, Whitelight z cichym westchnięciem ściągnął z głowy własną czapkę, a potem wciągnął ją na zaczerwienione od mrozu uczy Rebeki. Sam miał jeszcze solidny kaptur, którym nakrył blond czuprynę.
- To prawda. Nasza rodzina się powiększa. Wygląda na to, że nazwisko Whitelight jednak przetrwa - uśmiechnął się. Jeszcze kilka miesięcy temu z Margaret byli ostatnimi z rodu. Potem zjawiła się Rebekah, a siostra przyjęła nazwisko męża. Dziś Whitelightów było już pięcioro i James na tej liczbie nie zamierzał poprzestawać.
A z tym podaniem jej małej może faktycznie się za bardzo pospieszył. Chyba przywykł, że wszyscy dookoła aż garnęli się żeby brać maluchy na ręce. Mimo paniki bratanicy on pozostał niewzruszony.
- Hej, spokojnie Reb. To nic trudnego, dobrze Ci idzie - pochwalił ją na zachętę. Gdyby robiła coś nie tak, Claire na pewno dałaby głośny wyraz swojemu niezadowoleniu. Oczywiście całe zamieszanie przerwało jej drzemkę, ale zamiast drzeć się wniebogłosy sennym wzrokiem tylko obserwowała otoczenie.
  Temat: Swatanie
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 2111
Wyświetleń: 24724

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: Wczoraj 11:36   Temat: Swatanie
Sebastian
  Temat: [WAMPIR] ELEANOR COLERIDGE
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 253

PostForum: Wiadomości   Wysłany: 2019-01-22, 12:43   Temat: [WAMPIR] ELEANOR COLERIDGE
~ List przesłany parę dni po starciu z Leytonem ~

    Droga panno Coleridge,


    przyjmij proszę moje najszczersze kondolencje. Dopiero dotarły do mnie wiadomości o tym co dokładnie wydarzyło się w Nowy Rok. Nie będąc Dzieckiem Nocy pozostaje mi tylko domyślać się jak dotkliwa to dla Pani strata.

    Jednocześnie jeszcze raz chciałem podziękować za ogromną pomoc oraz wsparcie z Waszej strony, bez których wyeliminowanie Leytona i odniesienie zwycięstwa nie byłoby możliwe.

    Na koniec liczę, że pamięć o tym jak wielką siłę daje nam wspólne działanie jeszcze na długo pozostanie w sercach całego Podziemnego Świata. Ufam, że sytuacje zagrożenia życia nie są jedynymi wydarzeniami, w obliczu których potrafimy się Zjednoczyć, a duch braterstwa przetrwa wszystko to, co szykuje dla nas los.

    Jako Dyrektor Instytutu w York liczę na owocną współpracę zarówno pomiędzy naszymi, jak i pozostałymi rasami. Pragnę też zaznaczyć, że gorąco wierzę w równość nas wszystkich, bez względu rodzaj krwi, która płynie w naszych żyłach. Ufam, że w najbliższej przyszłości uda nam się spotkać na neutralnym gruncie i porozmawiać o przyszłych planach.

    Z wyrazami szacunku,

    James D. Whitelight
    Dyrektor
  Temat: Cytaty z forum
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 3139

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2019-01-22, 10:44   Temat: Cytaty z forum
Cytat:

Arthur : - Nie... wydaje mi się, że nie. Prawdę mówiąc, nie wiem nawet, kiedy mi je sprezentował. Chyba wtedy, gdy trzymałem jego głowę w paszczy.


Oliver : - Dlaczego wkładałeś do ust czyjąś gło-... CO???

Arthur : - Jesteśmy wilkołakami, Ollie. - Przypomniał. - A oni mnie wtedy potrzebowali. Zrobiłem, co musiałem.



  Temat: Bitwa szipów
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 1080
Wyświetleń: 13417

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2019-01-22, 10:22   Temat: Bitwa szipów
1. Finnon (Finn & Dagon) 37 + :admin2: :james:
2. Tina (Tangata & Nina) 27
3. Nigyn (Nimat & Sigyn) 36
4. Aleksarna (Aleksandr & Faoiliarna) 14 -
5. Carzhi (Caranthir & Shizhi) 28
6. Soniuel (Sonia & Samuel) 33
7. Raythur (Ray & Arthur) 34
8. Roseryn (Rose & Seweryn) 23
9. Jomes (Joe & James) 30
10. Eleaniel (Eleanor & Nathaniel) 25
  Temat: [NEFILIM] Dziadek Verlac
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 193

PostForum: Wiadomości   Wysłany: 2019-01-21, 19:14   Temat: [NEFILIM] Dziadek Verlac
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: #12 But now we're wide awake And we've got some plans to ma
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 16

PostForum: James & Shantae Whitelight   Wysłany: 2019-01-21, 18:30   Temat: #12 But now we're wide awake And we've got some plans to ma
Pierwsze dni po Nowym Roku to był słodko-gorzki czas, ale taki już los Nefilim. Dzieci przyszły na świat całe i zdrowe, Shantae też dochodziła do siebie, a Leyton został pokonany. Niestety, ta wygrana, jak każda, miała swoją cenę. Imiona poległych oraz zaginionych w walce krążyły po głowie Jamesa jak natrętne muchy. Nina, siostra Shiziego, stwórca Eleanor, słodka Lily. Ciał całej trójki dotychczas nie odnaleziono, a właściwie dwójki. Nathaniel, na oczach swojego oddziału, został żywcem wciągnięty do piekielnego portalu i ślad po nim również zaginął.
Demoniczna grypa, to było coś co znali, a co ważniejsze, wiedzieli jak z tym walczyć. Olbrzymi kamień spadł z serca Whitelighta gdy potwierdziło się, że właśnie na to cholerstwo zapadł dziadek Verlac. Mimo wszystko groźba, że zostanie on pierwszą śmiertelną ofiarą wirusa wisiała w powietrzu. Dojrzały, wyczerpany obecnością znamienia organizm nie miał tyle sił co reszta by odeprzeć infekcję. Od paru dni próbowali zbić gorączkę staruszka i udało się dopiero nad ranem. Wyczerpany Joe zasnął spokojnie i spał nadal gdy James wrócił z Instytutu. Dostrzegając czekającą w kuchni miskę z pożywną zupą Blondyn zaoferował, że wyręczy Yasmin i sam dostarczy ją do sypialni Dziadka. Tak też uczynił.
- Joe - lekko potrząsnął jego ramieniem próbując wybudzić mężczyznę - Wstawaj, pora coś zjeść.
  Temat: [NEFILIM] Dziadek Verlac
James D. Whitelight

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 193

PostForum: Wiadomości   Wysłany: 2019-01-21, 18:18   Temat: [NEFILIM] Dziadek Verlac
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 
Strona 1 z 64
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 15