Znalezionych wyników: 93
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-09-02, 17:36   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Gdy kobieta zajmowała się dzieckiem obserwował ją nie ruszając się przez chwilę. Patrzył jak buja ją w foteliku i jak zajmuje się jedzeniem. Nie potrafił się ruszyć. Uświadomił sobie, że ten widok będzie miał często, że będzie miał w domu rodzinę, której zawsze pragnął. To go przytłaczało, ale jednocześnie porzynosiło jakiś dziwny spokój. Jakby właśnie to było coś, czego mu zawsze brakowało. Gdy Dagon mówiła do malca jakoś mu to nie przeszkadzało. To było normalne. Nie raz widział na mieście jak kobiety gadały do dzieciaków w wózkach byle ich czymś zająć. Czy on będzie potrafił coś takiego robić? Nie wiedział i póki co nie chciał się o tym przekonywać. Było na to za wcześnie.
Rozumiem – miał już iść do ogródka, aby rozpalić ognisko, gdy nagle usłyszał wrzask dziecka skrzywił się lekko, ponieważ przez cały ten czas był tu spokój, ale pokręcił głową. — To ja zajmę się ogniskiem i zaraz przyjdę ci pomóc.
Na zewnątrz wszystko przygotował zajęło mu to kwadrans, gdy wrócił mała Rosi siedziała spokojnie w foteliku. Na chwilę zniknął w przyszłym pokoju Connie, aby coś w nim poszukać. Po chwili wrócił z pluszową zabawką, która kiedyś należała do niego, gdy był jeszcze dzieckiem. Przyniósł ją ze sobą z domu dziecka, gdy Mikael go zaadoptował. Podszedł bez słowa do dziecka i podał jej misia, aby więcej już nie płakała. Szkoda, że nie przypomniał sobie o niej szybciej. Nie ważne. Gdy Dagon już przyprawiła mięso pomógł jej z wrzuceniem jej na ruszt. Miał już przygotowane miejsca do siedzenia dla całej trójki. Wiedział, że mała Rosi będzie na rękach swojej mamy. Znalazł nawet jakieś koce, gdyby komuś nagle zrobiło się zimno. W końcu udało mu się zawołać też Connie i mogli przysiąść do ognia, który wesoło trzaskał przed nimi i oświetlał ich twarze. Rozmawiał z Dagon czasami również zagadując Connie, co by nie czuła się samotna. Ten wieczór zdecydowanie był dziwny, ale udany. Gdy już wszyscy się najedli wrócili do swoich sypialni i mogli oddać się w objęcia Morfeusza. Joe zdecydowanie nie mógł zasnąć, a gdy już się mu to udało o dziwo nie miał żadnego koszmaru.
Następnego dnia rano wcześnie wybrał się do miasta, gdy wszyscy spali i nakupował trochę rzeczy na śniadanie. Jajka, bułki, wędlina, masło i warzywa. Pierwszy raz kuchnia wyglądała na używaną. Gdy Joe mieszkał sam była ona tylko ozdobą, ponieważ mężczyzna w większości jadał na mieście.
[hr:c261b3a7bd]
[align=center:c261b3a7bd][z tematu][/align:c261b3a7bd]
  Temat: Ulica
Joe Fisher

Odpowiedzi: 46
Wyświetleń: 1909

PostForum: Acomb   Wysłany: 2018-09-02, 17:04   Temat: Ulica
Nie odzywał się do niej, ale nie wiedział, co miałby jej powiedzieć. Smsa nie pisał, bo zwyczajnie ich nie lubił, a dzwonić też tego nie robił, ponieważ nie był osobą, która pierwsza wykonuje takie rzeczy. Lubił przypadek i brak zaangażowania, a jakoś nie czuł się zobowiązany, aby ułatwiać sobie kontakt z wampirzycą. Nie wiedział jaki miała cel w brataniu się z nim. Wystarczyło, że miała Palmera, po co był jej jeszcze on? Nie chciał być zwierzątkiem wampirzycy, a zwłaszcza nie chciał narażać swojej watahy na coś takiego. Nigdy nie należał do osób głupich, mimo że w szkole nie był prymusem. W końcu, gdy jego zmiana się skończyła wypadł z klubu zakładając w locie skórzaną kurtkę. Nagle usłyszał głos kobiety, a potem jego wzrok spoczął na niej.
Wampirzyca. Otaksował ją od spót do głów, a potem prześledził uważnie tłum, który był wokół. Starał się wyszukać charakterystyczny zapach Palmera, ale nie poczuł go tu. Całe szczęście. ?le by to się pewnie skończyło, gdyby ten kretyn również się tu znalazł. Wyciągnął dłonie z kieszeni i zacisnął je w pięści.
Nie miałem takiego powodu. Nie lubię pisać smsów, a jakby ci zależało na spotkaniu sama byś zapewne do mnie przyszła – zauważył i uniósł brew jakby pokazując jej, że właśnie zrobiła to, co myślał. Zachowywał między nimi dystans nie chcąc podchodzić do niej bliżej niż wymagała od tego sytuacja. — Słucham? – o dziwo był wyjątkowo spokojny, a przynajmniej taki był jego głos. Postura była uważna i czujna jakby w każdym momencie spodziewał się ataku. Już nie od niej, a od kogoś innego. Wiedział, że Beth należała do inteligentnych osób i nie rzuciłaby się na wilkołaka sama. Może to właśnie w niej cenił i dlatego jeszcze się nie wycofał z rozmowy.
  Temat: #1 Welcome home, Mrs. Palmer
Joe Fisher

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 421

PostForum: Dagon & Mefisto Palmer   Wysłany: 2018-09-02, 16:54   Temat: #1 Welcome home, Mrs. Palmer
26.08.2018

Joe widział jak Dagon opuszczała dom i kierowała się w tylko sobie znanym kierunku. Gdy wymykała się z mieszkania siedział w salonie i odpoczywał. Dziwnie się czuł mieszkając w domu, w którym tak nagle zrobiło się żywo. Gdy wracał z pracy czekał na niego posiłek, gdy siadał w fotelu pojawiała się Connie, która ciągle coś wymyślała, aby się nie nudził. Gdy chciał iść do łazienki była ona zajęta przez Dagon, a gdy chciał spać słyszał wrzask małego dziecka. Czy mu to przeszkadzało? Może na początku trochę był wściekły, że był tu taki hałas, ale z czasem? Z czasem zrozumiał, że właśnie zawsze tego chciał. Nie mówił nigdy Dagon, że ten wrzask mu przeszkadzał, gdy chciał spokoju wracał trochę później, ale zawsze ją o tym poinformował, aby dziewczyna się nie martwiła.
Stał w oknie i patrzył jak rudowłosa kobieta opuszcza jego dobytek. Sprawdził jeszcze, czy Connie śpi, a potem poszedł na górę do pokoju, gdzie spała mała Rosi. Jej oddech słyszał już na dole. Był spokojny i miarowy. Wszedł do siebie do sypialni i położył się na łóżku patrząc w sufit. Nie mógł spać. Martwił się o Dagon. Nie powinna opuszczać tego miejsca. Powinna tu jeszcze być póki nie rozwiąże problemu z Beth. Nie odpisał jej na smsa, nie spotkał się z nią mimo, że wiedział, gdzie ona mieszka. Nie chciał się pakować w kłopoty. Nie chciał się w nic angażować, a jednak życie trochę pokrzyżowało mu plany. Po pierwsze zaangażował się w życie watahy, po drugie przygarnął Dagon. Dwie rzeczy, których nie planował.
Podniósł się i wyszedł z domu zamykając go za sobą. Zmienił się w wilka i zaczął śledzić zapach rudowłosej. Doprowadził go do drewnianego domu, ale oprócz Dagon wyczuł tu coś jeszcze. Zapach truchła. Warknął i wpadł do środka jak dzika bestia, którą teraz był. Spojrzał na wampira, który pożywiał się Dagon. Warknął na niego i długo nie czekając rzucił się na niego. Zacisnął paszczę na jego łydce i odciągnął od kobiety. Jeśli wampir puścił Dagon Joe odsunął się od mężczyzny i pochylił się będąc gotowym do kolejnego ataku, czekał jednak na ruch Jacka.
  Temat: Joe Fisher
Joe Fisher

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 226

PostForum: Dzienniki   Wysłany: 2018-08-28, 16:56   Temat: Joe Fisher
Miesiąc Sierpień

Kto: Dagon
Gdzie: Dom Joe
Opis: Witajcie w nowym domu.
Data: 02/08/2018
Status: zakończone

Kto: Dagon & Jack
Gdzie: Dom Mefisto i Dagon
Opis: Na ratunek damie.
Data: 27/08/2018
Status: trwające

Kto: Beth
Gdzie: Przed The Green Tree
Opis: Słucham?
Data: 30/08/2018
Status: trwające

  Temat: Rodzinne spotkanie
Joe Fisher

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 205

PostForum: Retrospekcje nieaktywne   Wysłany: 2018-08-28, 16:53   Temat: Rodzinne spotkanie
Jego oczy przez chwilę świdrowały wiedźmę, ale gdy odezwała się ta druga został zmuszony, aby i ją przeskanować swoim chłodnym, lekko szalonym wzrokiem. Najprostsze odpowiedzi zazwyczaj są najlepsze. Zwłaszcza, gdy ma się do czynienia z takim samotnikiem jak Joe. Był niczym pustelnik z figurą i siłą drwala, który drzewa wyrywa gołymi rękami z ziemie wraz z korzeniami. Gdy usłyszał słowa o matce w jego głowie zapaliła się czerwona lampka. Oczy przez chwilę zabłysły na złoto, ale szybko spuścił wzrok. Gotowało się w nim, gdy ktokolwiek wspominał o jego rodzinie. On nie miał takich osób i nie zamierzał mieć. Już dawno pogodził się z rolą porzuconego dzieciaka i nie zamierzał wychodzić z danej roli.
Nie mam matki. Nie mam ojca, ani babki, więc źle trafiłaś dziewucho – warknął, a jego głos zmienił ton. Nie był już nieufny, a wręcz atakujący. Nie chciał im robić krzywdy, ale nie zamierzał pozwolić im na zostanie w tym miejscu dłużej niż jest to potrzebne. Spojrzał jeszcze raz na czarownice i przekrzywił lekko głowę. Jednak nic nie powiedział. Póki co odzywała się dziewczyna obok, więc nie miał zamiaru wdawać się w niepotrzebne rozmowy.
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-08-28, 16:45   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Gdy zaproponowała, że zajmie się domem było mu to na rękę, a wręcz kamień spadł z jego serca. Joe nie bardzo potrafił dbać o ciepło tego domu. Był on chaotycznie urządzony. To co było potrzebne zostało tu zniesione. Nie zależnie od tego, czy było to coś pod kolor, albo od kompletu. Po prostu było. Mikael również nie dbał o estetykę tego miejsca. Ważne, że stał twardo i nie miał się zawalić przy byle podmuchu wiatru. Budynek był stabilny i mocny. Joe był nieporadny jeśli chodzi o relacje typu "rodzina", ale miał zamiar postarać się, aby Dagon czuła się tu bezpiecznie.
Chętnie zajmę to stanowisko – znowu wykrzywił usta w uśmiechu. Mogło to naprawdę zabawnie wyglądać, bo nie był przyzwyczajony do tego typu sytuacji. Sytuacji, w których uważał na każdy swój gest. Nie chciał jej wystraszyć, nie chciał sprawić, aby ta kobieta nie mogła odnaleźć swojego miejsca na tym świecie tak jak on kiedyś, gdy czuł się porzucony mieszkając w sierocińcu. — To dzisiaj możemy zrobić sobie ognisko. Nie mam tu zbyt wiele rzeczy, z których udałoby się coś przygotować. Brakuje przypraw i warzyw. Jutro bym skoczył do miasta po jakieś konkretne zakupy. Jeśli nie będziesz chciała jechać. Mogę wziąć ze sobą Connie, dałabyś listę i we dwoje byśmy zrobili jakieś zakupy. Dzisiaj zapoluje i zrobimy coś dobrego nad ogniem. Co ty na to? — zapytał i poczekał na jej odpowiedź.
Gdy tylko uzyskał odpowiedź niezależnie od jej brzmienia ruszył do wyjścia. Uprzednio jednak pokazał jej, gdzie kryje broń w razie, gdyby przyszedł ktoś nieproszony. Wiedział, że kobieta była dobrym wilkołakiem i potrafiła się obronić, ale dodatkowa pomoc pod postacią broni nigdy nie zaszkodzi. Nie zamierzał polować zbyt daleko od chaty, więc miał też czujność na tereny blisko tego miejsca. Po pół godzinie wrócił ze zwierzyną do domu. Zanim jednak przekazał ją w ręce kobiety odpowiednio przygotował ją do tego, aby kobieta miała jak się nią zająć.
To co? Robić ognisko? Za domem mam idealne miejsce na to – powiedział myjąc ręce pod wodą.
  Temat: Plan działania
Joe Fisher

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 61

PostForum: Archiwalne sprawy   Wysłany: 2018-08-27, 20:05   Temat: Plan działania
1. Spoczko foczko
2. Yolo
3. Znam go trochę z innych for. Będzie gicior.
4. Jeśli chodzi o to, to mogę podesłać tylko ten dokument z zadaniami dla grup. Ale jest mi potrzebna pomoc w rozwinięcie i dopisaniu poszczególnych zadań dla grup: https://docs.google.com/document/d/1IgFi3Kfw9R66FK4-C_11TD-Y0j3l7OqxjozLcMo0Nww/edit?usp=sharing Sama nie mam aż takiej głowy, aby wszystko wymyślić :3
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-08-16, 14:06   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe zawsze starał się nad sobą panować, ale razem z wilkiem odkąd się pojawił w jego życiu toczyli bój. Jeden drugiemu chciał pokazać kto rządzi, ale póki co mieli remis. Raz panował Joe człowiek, a innym razem Joe wilk. Sam Fisher miał w sobie coś z bestii. W jego oczach tliło się szaleństwo i zapewne zapanowałoby nad nim, gdyby ktoś zechciał obudzić tego psychopatę. Póki co spał. Spał jak niedźwiedź. Teraz dostał kolejny bodziec do tego, aby spać dalej. Miał pod dachem trzy drobne kobiety, które nie zawsze dadzą radę się obronić. Miał świadomość, że Dagon da radę się obronić, ale zawsze jest trudniej to zrobić, gdy ma się na głowie dzieci. Dlatego Joe miał zamiar tu być, gdy coś będzie im grozić. Czuł się odpowiedzialny, ponieważ sam dał się prawie omamić Elizabeth.
Potrafię – uśmiechnął się w miarę miło, co było u niego rzadkim zjawiskiem. Miało się wrażenie, że jego kąciki ust wręcz zaskrzypiały od nie używania ich w taki sposób. — Chcesz zapolować? – zapytał jakby próbując odgadnąć jej myśli. Dawno nie polował. Jeszcze jak był tu Mikael to czasami we dwójkę chodzili na polowania. Mikael wykorzystywał niektóre części danych zwierząt do swoich eksperymentów w piwnicy, a resztę piekł nad ogniem za domem.
  Temat: Prawdziwy wróg nigdy cię nie opuści, a zawsze wróci.
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 286

PostForum: Retrospekcje nieaktywne   Wysłany: 2018-08-16, 14:06   Temat: Prawdziwy wróg nigdy cię nie opuści, a zawsze wróci.
Joe nie był samotny, ale nie był też zadowolony. Nie znosił tego, że musiał walczyć nie dość, że z Leo, ale również z własną bestią. Zostawił go i nie pokazał mu prawdziwego świata wilków. Pozostawił go samemu sobie i musiał sobie radzić. Gdyby nie Mikael i jego znajomości najpewniej zginąłby już pierwszego dnia przemiany. Dał jednak radę. Leo zniszczył jego marzenia o rodzinie, ale nie zniszczył jego życia.
Od urodzenia – mruknął uspokajając swoje nerwy. Oczy już dawno nie świeciły, a bestia szła powoli spać. Nie denerwuj się. Wszystko będzie dobrze powtarzał sobie w myślach starając się nie robić głupstw.
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-08-13, 17:51   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Oczy Fishera były ciemne, bystre i rozbiegane. Zawsze miał w nich trochę szaleństwa, ale to nie szkodziło nikomu, a wręcz było korzystne dla sprzymierzeńców. Fisher był osobą, która starała się kontrolować bestię w sobie, ale jednocześnie zawsze ten stwór chciał mieć nad nim władzę stąd jego koszmary i szaleńczy wzrok. Nie był on jednak straszny, ponieważ Fisher przypominał młodego Świętego Mikołaja. Izolował się, ale chciał dobrze dla osób, które potrzebowały pomocy. Taką osobą była dla niego Dagon i jej dwie córki. Sam jakiś czas temu dowiedział się, że ma siostrę i to cholernie młodą, więc bardzo nie łapał się w tym wszystkim. Los naprawdę w ostatnim czasie zrzucał na niego wiele obowiązków jakby tak nagle kazał mu ogarnąć się i ułożyć układankę ze swojego życia w całość. Tak, jego życie było jak porozrzucane puzzle, których nigdy nie miał siły poukładać. Od kilku miesięcy jest zmuszony do układania swojego życia, ponieważ pojawiły się czynniki, którego tego wymagają.
Skinął głową na jej słowa. W sumie łóżko, które ma u siebie jest dosyć spore, więc wyśpi się w miarę ze swoimi córkami, a dzięki temu będzie miał czas na poukładanie tego miejsca. Może Connie będzie chciała mu jakoś w tym pomóc? Od czegoś musiał zacząć, a nie miał zamiaru drzeć kotów z dzieckiem. Joe w takich sytuacjach naprawdę starał się żyć bezkonfliktowo, a zwłaszcza, że był u siebie. Nie chciał, aby Dagon czuła się rozdarta między swoimi dziećmi, a wdzięcznością. Miał świadomość, że ludzie w takich sytuacjach nie wiedza jak się zachować, a zwłaszcza tak było u wilkołaków, którzy zawsze ustalali między sobą hierarchię. Tutaj ona była wyraźnie zaznaczona, ponieważ byli na terenie Fishera.
Gdy kobieta zabrała brzdąca na górę Joe rozejrzał się po pomieszczeniu. Dopiero teraz zauważył jak sporo kurzu tu miał. Nie był on jakoś mocno zaznaczony, ponieważ starał się tu sprzątać, ale kurz to zmora, którą powinno sprzątać się codziennie. Będzie musiał uzupełnić zapasy chemii czyszczącej, aby młode nie nabawiło się jakichś alergii. Nie był przystosowany do obecności dzieci, ale jednocześnie nie chciał, aby Dagon czuła się tu źle. Wrócił do pokoju Connie, gdzie zaczął przeglądać rzeczy i zastanawiać się nad wyrzuceniem, zniesieniem i wniesieniem do garażu. No i oczywiście oszacowaniem jakie meble nadadzą się do pozostawienia w tym miejscu, a jakie zostaną przerobione w coś innego. W głowie zapaliła mu się lampka, że mógłby zbudować kołyskę z odpadków.
Gdy Dagon przewinęła się mu na korytarzu ruszył do niej i chwilę przyglądał się jej plecom. Gdy w końcu się do niego odezwała skinął głową. Nie miał pojęcia o co jej chodziło. Czasami był mało domyślny.
Potrafię – chrząknął, bo zaschło mu w ustach. Minął ją w drzwiach i wyciągnął z lodówki wodę w butelce, którą wypił. Drugą podał kobiecie. Miał ich tam sporo. Oprócz tego rudowłosa mogła dostrzec również dwie butelki piwa.
  Temat: [2] 29 lipca 2018
Joe Fisher

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 1231

PostForum:  Elisabeth Graves    Wysłany: 2018-08-13, 08:17   Temat: [2] 29 lipca 2018
Fisher nie zamierzał dać się pokonać. Nie jemu. Gdyby był tu Kieran zapewne przerwałby walkę na jego prośbę, ale go nie było, więc Mefisto i Joe musieli razem zdecydować, czy walczą do remisu, a może do wygranej jednego z nich. Była to jednak walka z wiatrakami. Oboje byli tak samo zawzięci i podobni do siebie jeśli chodzi o swoją posturę. Nie zajmował się ranami i bliznami jakie pozostaną mu po tym spotkaniu. Sam nie był dłużny i również atakował mężczyznę. Jednak robił to z rozmysłem nie chcąc go skrzywdzić tylko ze względu na rodzinę jaką miał. Zapewne wilczyca by go zamordowała, gdyby coś stało się jej mężowi.
W końcu odskoczył od wilka, gdy ten zrobił to samo. Stał twardo na łapach patrząc na niego spod byka, dysząc gotowy do kolejnego ataku, ale sam nic nie zrobi. Gdy uznał już, że to koniec walki wyprostował się i spojrzał na ruch za Mefisto. Beth. Warknął tylko dając jakby znak, że to nie koniec, że jeszcze wróci, ale czy z watahą? To już nie było wiadome.
Nie mógł zrozumieć tego, co tu się wydarzyło i nawet nie chciał o tym rozmawiać. Doskonale widział, że Mef jest jakiś dziwny. Jego słowa. To nie było na jego głowę. Chyba będzie musiał wziąć wolne na kilka dni. Odwrócił się i przeskoczył z rozpędu nad ogrodzeniem po chwili znikając w lesie i pędząc w tylko sobie znanym kierunku.

[z tematu]
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-08-10, 15:40   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Trochę się martwił tą sytuacją. Było mu dziwnie wprowadzać tyle osób do tego domu, ale jednocześnie czuł, że robi dobrze. Nawet nie sądził, że Dagon się zgodzi na coś takiego. Wzrokiem odprowadził nastolatkę i zajął się już osobami, które zostały w tym miejscu. Nie wiedział jak sobie poradzi z taką ilością osób na głowie. Najbardziej obawiał się Connie, która była w końcu w wieku małego dorosłego i mogła najwięcej problemów sprawiać, ale miał zamiar też zająć ją czymś, aby za bardzo nie broiła. Gdy usłyszał jak malec na rękach rudowłosej kobiety zaczął płakać lekko się skrzywił. No tak. Małe dzieci zawsze płaczą. Coś czuł, że zbyt wiele nocy nie prześpi, ale i tak nie było źle. Chyba wolał płacz dziecka od nocnych koszmarów, które doprowadzały go do szaleństwa. I kolacja. To była ta najgorsza rzecz jaką mógł mieć w domu. Nie wiedział nawet, czy miał coś na kolację. Chyba będzie musiał pojechać po pizze. Lubił pizze. Na szczęście każdy fast food przerabiał na mięśnie, co skutkowało tym, że nie wyglądał jak fast food.
Tak, pokażę. Mam jeszcze garaż – powiedział.
Nie miał tu zbyt wiele miejsc do oglądania, a piwnicy nie pokaże. Sam nigdy w niej nie był. Jedynie znosił czasami jakieś graty do schowka, który był ich wspólny. Poczekał chwilę na nią na korytarzu, a gdy do niego przyszła zaczął ją oprowadzać. Pokazał jej, gdzie jest jego sypialnia, ale jej tam nie wprowadził. Nie to, że miał tam coś strasznego, ale był tam po prostu bałagan. Zszedł z nią na dół i pokazał jej salon, który już miała przyjemność oglądać kątem oka po wejściu. Był tam mniejszy stolik, który będzie musiał wymienić na coś większego, aby mieli jak normalnie jeść kolacje, czy też obiad. Stara sofa i dwa fotele. Była też szafka pod telewizor, ale samego sprzętu nie było. Wyjaśnił jej, że telewizor się zepsuł i jest w trakcie kupowania następnego. Nie powiedział jej natomiast, że nigdy nie chciał go kupować, ale będzie musiał, aby Connie się nie nudziła tu. Nie wiedział jak długo tu zostaną. Na ziemi był dywan stosunkowo nowy. Zakrywał plamę, której Joe nie mógł domyć. Tego też jej jednak nie powiedział. W rogu stały kwiaty, które ledwo dychały, bo Fisher zapominał je podlewać. Dalej przeszedł do kuchni, która była oddzielona jedynie ścianką działową, którą Joe przerobił w coś na kształt blatu barowego. Była niewielka, ale wszystko co najważniejsze było. Przede wszystkim była tam mikrofala, z której drwal często korzystał odgrzewając mrożonki z supermarketów. Lodówka, gazówka z piekarnikiem i kilka podstawowych szafek.
Nie korzystam z niej zbyt często – zauważył przyznając się do tego, że nie jadł domowych posiłków, ale miał zamiar to zmienić. Chciał znaleźć sobie jakiś dobry bar z domowym jedzeniem. Dalej przeszedł do pokoju, który chciał przekazać po opiekę Connie, ale w środku było sporo rzeczy nawrzucane. — Jeszcze dzisiaj to ułożę. W garażu mam dla niej materac. Jest nowy, a na start powinien być dla niej dobry. Potem sprowadzę dla niej jakieś łóżko – Joe miał spore oszczędności, bo niewiele wydawał pieniędzy. Tyle, co na niezdrowe, ale tanie jedzenie i czasami zaszalał kupując jakąś część do samochodu.
  Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 343

PostForum: Joe Fisher    Wysłany: 2018-08-09, 08:10   Temat: #1 02.08.2018 - Witajcie!
02.08.2018

Joe dziwnie się czuł, gdy przemyślał swoją propozycję, ale innego wyjścia nie widział. Dagon była w niebezpieczeństwie, a nie pozwoli jej zostawić dziecka w sierocińcu. Da jej u siebie azyl, będzie miał ją na oku i wszyscy będą bezpieczni. Nie rozumiał tego, co Mefisto robił u Beth, ale nie zamierzał tego tak zostawić. To była chora sytuacja. Jechał terenowym samochodem drogą, która była mocno zarośnięta wprost do swojej chaty. Kilka razy się rozwidlała, ale Joe nie zwalniał. Wiedział gdzie jechał, więc nie musiał na nic patrzeć. W końcu dotarli pod chatę. Z wierzchu wyglądała na małą i lekko poniszczoną, ale Mikael zrobił z nią coś, że w środku była zdecydowanie większa, a może to po prostu iluzja? Nie wiedział. Do tego się nie rozpadała. Zawsze była w dobrym stanie. Przeszedł przez ganek i otworzył drzwi. Całą drogę milczał. Niewiele mówił, ale Joe zawsze był skryty. Każdy o tym wiedział i każdy to zdążył zauważyć. Pozwolił wejść najpierw kobiecie z dzieckiem, a potem pobiegł po rzeczy swoich gości. Wniósł je do środka i w końcu się odezwał.
Przygotowałem dla ciebie sypialnie na górze. Była dla gości, ale jest dosyć spora. Na dole jest mniejsza sypialnia, która może być dla Constance, ale ją muszę jeszcze posprzątać i znaleźć jakieś łóżko. Tu jest łazienka, a tam kuchnia z salonem. Do tych drzwi nie wolno wchodzić – wskazał drzwi do piwnicy i ruszył na górę. Póki co nie brał małej na ręce. Za bardzo się tego obawiał. — Tu jest ta sypialnia. ?óżeczka jeszcze dla małej nie ma, ale coś załatwię. ?óżko jest dosyć spore jak się poduszkami obłoży nie powinna spaść – podrapał się w kark stawiając po chwili jej rzeczy w rogu.
W pomieszczeniu był regał na książki, który nie był zapełniony, jedna większa komoda i duże łóżko z jedną szafką nocną oraz lampą. Dach był tutaj skośny, więc były dwa okna weluksowe.
Zostawić cię samą? – zapytał patrząc na nią i na dziecko.
  Temat: Wilkołak to tylko taki większy futrzak!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 235

PostForum: Zakończone   Wysłany: 2018-08-08, 10:49   Temat: Wilkołak to tylko taki większy futrzak!
Gdyby chłopak znał prawdę zapewne inaczej by myślała. Zapewne by spieprzył z dala od dziwaka, który zmienia się w wilka. Nie wiedział jednak tego i chyba tak było dobrze. Póki co. Mężczyzna pozwalał się dokarmiać i wsłuchiwał się w głos smutnego chłopca. Nie sądził, że zdoła polubić ślepego, ale udało się to.
Joe mimo iż był "bezpański", nie był wolny. Chodził do pracy, płacił podatki, należał do watahy wobec, której miał swoje obowiązki. W prawdzie mógłby uciec z York i zawszyć się jako wilk w jakiejś jaskini, ale czy byłby wtedy spełniony? Co zrobiłby z marzeniem o rodzinie? Przygruchałby sobie jakąś wilczyce? Zoofilem nie był, więc to nie możliwe. Gdy ciastka się skończyły liznął twarz chłopaka, zawył i uciekł pozostawiając po sobie jedynie smród mokrego psa.
Joe jeszcze wiele razy przychodził do dzieciaka pod postacią wilka. Wiele razy się przy nim kręcił i dotrzymywał mu towarzystwa. Zawsze uciekając, gdy tylko było ryzyko spotkania kogoś więcej niż tylko niewidomego chłopaka. Nie mógł ryzykować tym, że ktoś go wykryje. Fisherowi podobało się pomaganie zagubionemu chłopcu w codziennych czynnościach. Nie raz miał go zaciągnięte do lasu, gdzie zabierał go nad rzeki, do których ludzie nie mieli dostępu.
  Temat: Wilkołak to tylko taki większy futrzak!
Joe Fisher

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 235

PostForum: Zakończone   Wysłany: 2018-08-05, 13:49   Temat: Wilkołak to tylko taki większy futrzak!
Chciał iść, ale zaczekał, gdy dzieciak o to poprosił. Nie mógł tu być zbyt długo, ale położył się na ziemi opierając pysk o łapy. Nasłuchiwał jednak będąc cały czas czujnym. Ciągle też niuchał, aby doskonale znać zapachy tego miejsca. Gdy chłopak wrócił usiadł i spojrzał na niego zaciekawiony. Cicho parsknął, ale dzieciak mógł uznać to za kichnięcie. W rzeczywistości zaśmiał się. Ludzie czasami są uroczy, a zwłaszcza dzieci. No skoro chce mieć pieska może mu go trochę poudawać. Było to zabawne, ale jednocześnie współczuł chłopakowi jego wady. Podszedł i wychłeptał wodę z miski. W sumie to cholernie chciało mu się pić. Wolałby piwo, ale nie może tego powiedzieć chłopakowi, bo nie zmieni się nagle w cholernego drwala. Gdy już wody nie było podszedł do chłopaka i położył głowę na jego kolanach domagając się ciastek. Mikołaj zawsze dostaje mleko i ciastka, więc Fisher również się ich domagał w zamian za uratowanie życia. Liznął przy tym jego ręce i posadził tyłek na ziemi.
 
Strona 1 z 7
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo