Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 390
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: Wczoraj 21:29   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Dla Kierana to było partnerstwo w najczystszej postaci, inaczej nie umiał tego określić. Czuł coś do Mishy, Denisov był jego oczkiem w głowie i tego nie ukrywał. Kieran miał w sobie dużo miłości, którą chciał obdarować wiele osób, ale to w jaki sposób traktował Mishę, w jaki sposób podchodziło do niego, odnosił się do jego osoby, było niepowtarzalne, magiczne wręcz. Nie spotkał na swojej drodze wcześniej nikogo, kto pasowałby do niego tak, jak Rosjanin. To najwyraźniej leżało w ich naturze, fakt, że on był Omegą, a Kieran Alfą. Niemniej jednak, zasługiwali na to, aby w końcu zaznać szczęście. Vaughan był inną alfą, niż Misha mógł spotkać w swoim życiu, nie chodziło nawet o jego orientację, ale o charakter. Przede wszystkim, nadal nie zatopił w jego szyi swoich zębów i nie zamierzał tego robić, gdyż uznawał to za związanie się w sposób, który będzie Mishę do czegoś przymuszał, a on go przecież chciał dobrowolnie.
- Nie miałem w planie Cię wiązać, ale… teraz już sumie mam. – uśmiechnął się cwanie pod nosem i sięgnął po pasek, który zaczął się zwyczajnie bawić. – Krawat i tak zostaje. – jego oczy, aż zabłyszczały. Właśnie w jego głowie ułożył się wspaniały, ciekawy plan, którego z pewnością Misha nie rozgryzie, dopóki nie przejdą z tym dalej, więc na razie będzie musiał poczekać. Zaśmiał się lekko, rozbawiony faktem, iż Misha postanowił poprawić to i owo. Odczekał chwile, aż ten rozbierze się i zgodnie z prośbą Kierana poskłada ubrania, wtedy wstał z łóżka i podszedł do niego. Delikatnie pocałował go w usta, z dozą subtelności, jednocześnie krawat odsuwając na jego plecy.
- Grzeczny… – szepnął cicho, odsuwając się od jego ust. Misha miał świetne ciało, które Kieran lubił sobie podziwiać. Bokserki postanowił zdjąć mu sam, a one już po chwili leżały na ciuchach Kierana na ziemi, to nie wymagało składania, ani niczego takiego. Kiedy pojadą do Idrisu, wybierze mu jakieś inne, lepsze. – To teraz się pobawimy… – szepnął prosto do jego ucha i zaczął prowadzić w stronę łóżka.
  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: Wczoraj 10:23   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Oczywiście, że wiedział o tym, jak Misha był lojalny i oddany. To, jak wtedy rzucił się na ratunek Alfie, było oczywistym dowodem na to, że zrobi dla niego wszystko. Kwestia była nieco trudniejsza, bo jeśli chodziło o normalny posłuch, Kieran miał wrażenie, że Misha nie do końca jest w stanie zrobić to, o co prosi go Vaughan, a temat noszenia bielizny był poruszany taką ilość razy, że już dawno powinno być to zaakceptowane i zrozumiałe.
Fakt, Kieran rzucił swoje ciuchy na ziemię, ale nie to miało znaczenie. Dzisiaj chciał sobie pooglądać, jak to Misha cierpliwie zdejmuje z siebie ubrania i dopiero później zajmuje się ważniejszymi sprawami. Przecież chodziło o ich przyjemność wspólną, prawda? Kieran wiedział co robił, taki mały pokazie budował napięcie, podkręcał zmysły i pobudzał wyobraźnię. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy Denisov zaczął rozpinać powoli guziki koszuli, a później poluzował krawat. Milczał, bo nie miał nic do powiedzenia w tym temacie, chciał obserwować i delektować się wspaniałym widokiem. Ich relacja miała zawsze być partnerska, a to, że Misha wolał słuchać Kierana, a ten miał charakter dominujący, było wpisane w ich naturę. Niemniej jednak, żaden nigdy nie narzekał.
- Krawat zostaw. – rzucił, widząc jak luźno opadł na jego skórę, odsłoniętą przez rozpiętą koszulę. Zdecydowanie podobał mu się ten widok, a Misha na pewno już o tym wiedział. – Co mnie kręci? Pokażę Ci za chwilę… – szepnął cicho i przygryzł wargę. Na razie preferował skupienie się na przyjemnych dla oka widoczkach, a później na prezentowaniu mu swoich pragnień i wymysłów. Kieran nie lubił nudy, a skoro Misha tak bardzo chciał dzisiaj działać w ten sposób i dowiedzieć się jak najwięcej…. Nie będzie mu stawał na drodze.
- Chcę, żebyś został w samym krawacie. – szepnął cicho, a wybrzuszenie we wiadomym miejscu uniosło się nieco bardziej, kiedy zaczęła działać jego wyobraźnia.
  Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: Arthur Buckley    Wysłany: 2018-11-12, 21:01   Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Bez przesady, nie musiał podpisywać żadnych papierów czy czegoś, odnośnie wstąpienia do watahy. Kieran nie był typem od papierkowej roboty i nawet za nią specjalnie nie przepadał, więc nikogo nie powinno dziwić, że nie bawił się w spis. Okey, każdy miał swoją teczkę, ale to tylko po to, aby w razie co wiedzieć jaką grupę krwi przetoczyć, czy inne medyczne aspekty. Przecież przede wszystkim chodziło o bezpieczeństwo jego ludzi, prawda? Poza tym, kwestie medyczne i inne papirologie zlecał człowiekowi, który układał wszystko ładnie w kolorowe teczki i składał w jego biurze. Niestety, Kieran miał ogromny dom, co prawda kupiony za nieduże pieniądze, ale trzeba było go dostosować do użytku, a na to potrzebne są pieniądze, które same się nie zarobią. Praca w Studio była bardzo dochodowa, tym bardziej, że Vaughan miał już wyrobioną niezłą renomę, a i z Londynu przywiózł niezłą sumkę.
- Narażeni na to, co oferuje świat Podziemnych? – spytał nieco zdziwiony. Nie przejmował się nerwami Olivera. Kieran chciał mu pokazać, że podchodzi do tego na zupełnym ludzie. Zabrał się za jedzenie, bo jeszcze mu wystygnie, a przecież chyba było podane, prawda? Przeżuł kęs i spojrzał na nich.
- Słuchajcie panowie, nie zmienimy tego, jakie podejście mieli Wasi rodzice, teraz przed Wami tylko kwestia nadrobienia zaległości. – wyjaśnił, ładując na koniec kolejny kawałek potrawy do ust i przez chwilę delektował się jej smakiem. Kieran był prostym facetem, a jak ktoś chciał pogadać w wysublimowaną Alfą to trafił pod zły adres. W ogóle, jakby chcieli pogadać ze sztywnym facetem, polecałby Noah, w końcu gość zatrzymał się co najmniej dwie epoki temu. – Przede wszystkim, trening tropienia, jakaś podstawowa walka. Niebezpieczne czasy mamy ostatnio, jak wiadomo Leyton nie śpi, zwiedza i zabija, więc trzeba umieć się bronić. Gorzej, uzbroił swoich przydupasów z srebro. – dodał z powagą już po chwili. – Macie jakieś doświadczenie? – spytał. Bardziej pytanie do Olivera, chociaż Arthur jakoś nigdy nie kwapił się do walki, więc lepiej spytać.
  Temat: Co mówi avatar poprzednika?
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 238
Wyświetleń: 2983

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-11-12, 20:41   Temat: Co mówi avatar poprzednika?
A miało być śnieżnobiałe...
  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2018-11-12, 15:10   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Misha powinien pojąć jedną, fundamentalną rzecz. Nie żył w dziczy, nie żył w lesie, ani na żadnym pustkowiu. W momencie, kiedy podjął decyzję o zostaniu w York, pod pieczą Kierana, podjął też decyzję o życiu w społeczeństwie i w cywilizowanym miejscu. To nie był tylko dostęp do pełnej lodówki, piekarnika, kuchenki, telefonu, komputera czy Internetu. Musiał przyswoić to, że w tym świecie panowały inne zasady i za obnażanie się, można było iść na parę ładnych lat do więzienia. Różnili się bardzo mocno w tej kwestii. Kieran też nie zawsze będzie mógł go obronić, tak jak w tej sytuacji, dzisiaj, w cholernym sklepie. Nie chciał, żeby Misha mu utrudniał, a on robił wszystko, byleby wyszło na jego.
Takie gadanie, że zrobi dla niego wszystko. Teraz mówił to tylko dlatego, że jego hormony zaczęły buzować, bo Vaughan zbliżył się zanadto. Niestety, zdążył już rozgryźć swojego kochanka i wiedział, że w momencie, kiedy w grę wchodziły zbliżenia, pewne części u Mishy się odcinały, a inne przejmowały nad nimi kontrolę. Kieran nie chciał tego robić, ale będzie musiał nauczyć go pokory i cierpliwości.
Odsunął się od niego, robiąc krok do tyłu. Zdjął koszulkę, prezentując pokiereszowane ciało, z niezliczoną ilością blizn. Koszulka wylądowała na podłodzie, podobnie jak dresowe spodnie i Kieran został w samych bokserach, które doskonale prezentowały jego walory w bardzo wymowny sposób.
- Skoro tak… To teraz ładnie się rozbierzesz, poukładasz ubrania tak, aby się nie pogniotły i przyjdziesz do mnie. Bez pośpiechu, poczekam. – powiedział niskim głosem, świdrując go wzrokiem złotych tęczówek. – Prezent ładnie odpakuje się sam. – puścił mu oczko na zachętę i wrócił do łóżka, na którym położył się wygodnie na plecach, podkładając ręce pod głowę.
  Temat: [WILKOŁAK] Kieran A. Vaughan
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 307

PostForum: Dzienniki   Wysłany: 2018-11-12, 12:19   Temat: [WILKOŁAK] Kieran A. Vaughan
Listopad 2018

Kto: Kieran & Arthur & Oliver
Gdzie: Dom Arthura
Opis: Rozmowa wstępna z Oliverem i obiadek.
Data: 11/2018

Kto: Kieran & Misha
Gdzie: Dom Kierana
Opis: RETROSPEKCJA - Misha vs. Garnitur
Data: 11/2018

Kto: postać & postać
Gdzie: nazwa lokacji
Opis: txt
Data: dd/mm/rrrr

  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2018-11-12, 00:26   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Wywrócił oczami na słowa o uwierającej gumce. Przecież przygotował mu kilka par, nawet kupił specjalnie takie luźne gatki, żeby Misha sobie mógł pod nimi swobodnie dyndać, a ten dalej narzekał. Kieran nie kazał mu przecież nosić takich bokserek, jakie nosił sam, obcisłych, uwydatniających pewne aspekty. Skoro tak bardzo Rosjaninowi przeszkadzał dopasowany materiał, Kieran wyszedł mu naprzeciw i dał inne oferty, ale ten swoje wiedział lepiej i wyszło jak zawsze. Nawet już nie miał siły tego komentować, ale dyskusji nie będzie. To, że teraz panie uległy jego urokowi osobistemu, to łut szczęścia, nie wiadomo co będzie następnym razem i mogą mieć poważne problemy. Łatwiej byłoby być wampirem, użyłby manipulowania wspomnieniami i by nie było problemu. Niestety, był wilkołakiem i jedyne co mógł, to liczyć na to, że jego szpetna gęba jakoś pomoże. A trzeba było otwarcie powiedzieć, że z tą blizną nie był taki atrakcyjny.
Misha wyglądał dobrze w garniturze, fakt, nie tak dobrze jak Kieran, ale jemu zwyczajnie ten typ ubioru pasował. Nie każdy miał do tego predyspozycje, co nie zmieniało jednak faktu, że Denisov prezentował się nader poważnie i kusząco. Mógłby go tak oglądać częściej.
- Zdradzę Ci pewien sekret… – powiedział całkiem poważnie, kładąc dłonie na jego biodrach. Miał nadzieję, że Misha załapie tą delikatną aluzję. – Jak dostaje się prezent pod choinkę… Nie byłoby frajdy, jakby był tak o, w oryginalnym pudełku, bez żadnych ozdób czy pakunku. Największą frajdę jest odpakowywanie prezentu. – powiedział z powagą. – Wtedy pobudzana jest wyobraźnia… – dodał, przygryzając lekko wargę. Zabrał dłonie i położył na je ramionach Mishy, zjechał rękami w dół i coraz niżej, aż znów znalazł się na jego biodrach i przycisnął mocniej do siebie.
- Ja wiem, że jesteś gotowy o każdej porze dnia i nocy, kiedy tylko zechcę… szepnął mu do ucha, dając mu dokładnie wyczuć na tyłku, jak się sprawy mają. – Ale nie możesz zabierać mi frajdy z rozpakowywania prezentu za każdym razem… – dodał, odwracając go w swoją stronę, sprawiając, że musiał oprzeć się o ścianę, kiedy na niego naparł, a jego ręka powędrowała na policzek blondyna. – Zrobisz to dla mnie? – spytał, przesuwając po nim wolno palcami.
  Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: Arthur Buckley    Wysłany: 2018-11-09, 12:13   Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
- Nie uraziłeś, żartowałem. – odparł z uśmiechem. Kieran miał specyficzny żart, bardzo dziwny wręcz, bo nie potrafił żartować tak, jak każdy normalny człowiek. Niemniej jednak, nie czuł się urażony słowami Olivera, bo dlaczego miałby. Watahę każdy traktował indywidualnie. Dla jednych było to schronienie, dla innych rodzina, grono przyjaciół, niektórzy czuli obowiązek, by w niej być. Prawdę mówiąc… Kieran wolałby odesłać kogoś tylko dlatego, że czuje się zobowiązany do bycia przy nim. Może i parę osób tak postąpiło, głównie przez dług wdzięczności, jaki miały u samego Kierana, ale ten odsyłał ich z uśmiechem i kazał znaleźć własną drogę. Nikogo nie trzymał siłą, nikogo nie trzymał na sznurku czy łańcuchu, bycie w jego ekipie było dobrowolne w pełni.
Był trochę zaskoczony słowami Olivera, którym wtórował Arthur. Sam powód dołączenia do watahy był dość logiczny, nie wiedział o życiu wilka prawie nic, a chciał je mieć dla siebie, więc potrzebował przywódcy, osoby, która będzie go prowadzić i wskaże pewne drogi. To naturalne i całkiem zrozumiałe. Brak akceptacji ze strony rodziny było dla niego chory.
- Rodzina… – wywrócił oczami, zostawiając temat Rachel na razie gdzieś z tyłu. Empatię miał na ogromie wysokim poziomie, więc niechęć do kobiety, którą miał Oliver była delikatnie wyczuwalna dla niego, nawet z tej odległości, a siedzieli dość blisko siebie. Jasne, panowie nie musieli wiedzieć o jego dodatkowych, specjalnych umiejętnościach. – Wiecie, mój ojciec twierdził, że najważniejsze u wilka jest możliwość bicia się kiedy i gdzie popadnie. Zginął z powodu obrażeń, kiedy nachlany wyszedł z baru i wdał się w bójkę, niedługo po narodzeniu się Adama, mojego brata. – powiedział otwarcie. Tak, Kieran swojego ojca uważał za idiotę i zdania nie zmieni, bo dlaczego. Był głupcem, którego spotkała słuszna kara i choć brakowało mu mężczyzny w dzieciństwie, teraz doskonale rozumiał słowa matki, która mówiła, że śmierć przyszła do niego zgodnie z błagalnymi prośbami. Najwyraźniej miała racje.
- Nie rozumiem całej sytuacji z tłumieniem wilka, bo to nic nie daje. Buduje frustracje i irytuje… Jeśli potrzebujesz takowej pomocy, Oliver, chętnie Ci ją zaoferuję. – powiedział, uśmiechając się delikatnie, a jego oczy przybrały złoty kolor, zupełnie tak, jakby Vaughan próbował wejrzeć w głąb jego duszy. Po mrugnięciu wróciły do czekoladowej barwy.
  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2018-11-09, 12:00   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Misha też na pewno doskonale wyglądałby w garniturze, gdyby tylko chciał. Największym problemem było to, że Denisov zwyczajnie nie miał ochoty na to, aby mieć go na sobie, więc garnitur się buntował, a do tego założył go w większości nieprawidłowo. Trzeba było go doprowadzić do porządku, sprawić, że uwierzy w siebie i w to, jak cholernie pociągający potrafi być w garniturze. Właściwie to Vaughan często zastanawiał się jak do tego doszło, że miał przy sobie tak dzikiego człowieka, który o technologii i nowym świecie nie wiedział nic, a jakoś udawało mu się go ogarniać.
- Miałeś ubrać bokserki jak Cię prosiłem i nie byłoby problemu. Dlatego trzeba czasem założyć bieliznę. – powiedział spoglądając na niego wymownie. Misha mógłby słuchać choć w połowie tego, co mówi do niego Kieran. Byłoby na pewno lżej! Co z tego, że było mu niewygodnie, mogli uniknąć sytuacji, kiedy ktoś będzie chciał wzywać policję czy inne służby, bo to było mało zgodne z prawem, takie obnażanie się. Miał nadzieję, że do Mishy dotarło w końcu, że zachowuje się bardzo nie na miejscu.
- A to ja się rozbieram przy kimś innym? Bo na razie robisz to tylko Ty. – odparł, kucając przed nim i poprawiając nogawki, które nawet niespecjalnie chciały leżeć. Kieran nie rozbierał się przy obcych, bo nie miał takiej potrzeby. Misha nie widział w tym problemu, a Vaughan był zwyczajnie zazdrosny. Jakoś nie leżało mu zwyczajnie to, że ktoś sobie może go tak oglądać. Nawet nie wiedział kiedy ta zazdrość się pojawiła, ale odczuł to wyraźnie dzisiaj, kiedy jedna z kobiet przebiegła wzrokiem po ciele Denisova i przygryzła wargę.
- Po lesie biegaj w postaci wilka. – powiedział, poprawiając mu krawat i odwracając w kierunku lustra. Wyglądał naprawdę dobrze, garnitur leżał odpowiednio i prezentował się bardzo dobrze. Nic dziwnego, Misha był przystojnym mężczyzną, ale zwyczajnie się nie starał, bo po co. Chciał iść po linii najmniejszego oporu, bo wygodniej było mu chodzić nago nić wdziać coś na siebie. – Wyglądasz bardzo dobrze. – dodał unosząc lekko brew ku górze.
  Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 109

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2018-11-08, 22:25   Temat: So let's get undressed cause you look a little lonely
Niestety Misha musiał przystosować się do pewnych wymagań, które panowały w świecie. To nie był wyjazd na ryby czy inne bzdety, podczas których mogliby sobie chodzić nago albo w durnych dresach. Owszem, Vaughan wolałby zabrać go właśnie na taką imprezę, ale miał pewne obowiązki i musiał działać zgodnie z prawem, a także nakazami. Noah Schiavone napracował się, by Clave mogło ich wysłuchać, aby WSZYSCY mogli zacząć pracować na poprawę funkcjonowania świata, więc należało uszanować jego wkład w to zadanie i z szacunkiem podejść do całej sprawy. A to niestety wymagało wkładu garnituru.
Wiedział, że Rosjanin jest niesamowicie niezadowolony z tego faktu, Vaughan nawet musiał się tłumaczyć przez to, że wyszedł sobie tak o, nagusieńki z przymierzalni i świecił jajkami przed paniami ze sklepu. Kieran też się tego nie spodziewał, już nawet nie chciał mówić, że Misha naprawdę był bezwstydnikiem, skoro nie miał nic przeciwko paradowaniu przed kobietami nago. Aczkolwiek wtedy, w jego bardzo mądrej głowie zrodził się wspaniały pomysł, jak zapobiec temu w przyszłości.
Na szczęście wrócili do domu i brunet sobie zażyczył, aby Misha pokazał mu się w nowo nabytym ubraniu… no i kiedy po trzydziestu minutach wyszedł łaskawie z łazienki, wyglądał jak siedem nieszczęść. Kieran wywrócił oczami, no tak, tu uwiera, tam uwiera, bo tu źle dopięte, tam źle dopięte.
- Oj Misha, Misha. – pokiwał głowę i zabrał się za jego mankiety, które dokładnie zapiął i do tego bardzo szybko, później wyprostował kołnierz koszuli, żeby wyglądała jak najlepiej. A potem zjechał na pasek. – Jesteś bardzo niepokorny wiesz… – mruknął rozpinając źle zapiętą klamrę i zaciskając pasek nieco mocniej. – Żeby to było mi ostatni raz, że pokazujesz się nago komuś innemu niż ja… jasne? – zacisnął i chwilę później rozluźnił go, zapinając w końcu tak, jak być powinno. Czy był zazdrosny? Tak. Misha był przystojny, więc te kobiety miały sobie na co popatrzeć, a to już nie podobało się Alfie.
  Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: Arthur Buckley    Wysłany: 2018-11-06, 23:03   Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Blizna nie miała fascynującej historii, ani też nie była okraszona fajerwerkami. Ot, zostali zaatakowani, Kieran oberwał srebrnym ostrzem. Walka jak walka, było ich wiele, a jego ciało nosiło wiele podobnych znamion. Ta na twarzy była po prostu najbardziej widoczna. Dobrze, że Oliver nie widział tej pod koszulką, kiedy to Kłusownicy postanowili zabawić się w Kubę Rozpruwacza i przetestować wilkołaka. Na szczęście Schiavone był obok, więc udało mu się go poskładać do kupy. Jasne gwint, ten wampir zrobił dla niego więcej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. A później mówią, że wampiry to dupki.
- Ej, ej, ej, tylko nie jakiejś. – powiedział ostrzegawczo, a jego oczy błysnęły złotymi smugami. Kieran potrafił ten efekt wywołać na zawołanie. – Jesteśmy wyjątkową watahą, choć Hannah nazywa to rodziną… – dodał po chwili. Arthur był wspaniałym, nowym stosunkowo członkiem tej ekipy i mógłby zapewne powiedzieć na ten temat bardzo wiele. Wiedział, że podejście Vaughana zasadniczo różniło się od podejścia innych, on traktował wszystkich jak swoje dzieci, nawet kilkoro z nich przysposobił, Connora nawet adoptował jeszcze jak ten był małym dzieckiem. To była dla niego rodzina. Miał Adama, a ta bestia przebrzydła dołączyć do niego nie chciała, choć i tak działał razem z nimi jak równy z równym.
- I dobrze, że rozmawialiście. – uśmiechnął się pod nosem. W wolnych chwilach, hobbystycznie bawił się w swatkę, choć to raczej zasługa Denisova, że postanowił interweniować w kwestii Arthura i Rachel. Jakoś tak dobrze im się na siebie patrzyło, więc Vaughan uznał, że to najlepsza z możliwości. Nie pomylił się, skoro padło stwierdzenie, że może coś z tego być.
- Poproszę wodę… Po ostatnim spotkaniu z Sonią… Jakoś nie mogę patrzeć na jakikolwiek alkohol. – urżnął się wtedy jak świnia, a raczej to Rosjanka go uwaliła, potem jeszcze odniosła do domu, bo sam ledwo chodził, a to naprawdę sztuka, uchlać tak rosłego typa, jakim był Kieran, a do tego z jego kondycją i wytrzymałością. Jak na wilkołaka to składał się po tym piciu bardzo długo, aż za długo. Martwił się o swoją regenerację!
- Chyba tak, wydaje mi się, że miałem okazję ich poznać. – stwierdził drapiąc się po brodzie. – Oliver. Arthur wspominał, że chcesz do nas dołączyć. Mogę poznać powód? – spytał, unosząc lekko brew ku górze. Kieran i tak był gotów go przyjąć, rodzina jego rodziny, to… jego rodzina, wiec raczej problemu nie będzie.
  Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: Arthur Buckley    Wysłany: 2018-11-03, 11:06   Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Właściwie to Vaughan nie spodziewał się aż takiego entuzjazmu ze strony swojego przyjaciela. Przede wszystkim, Kieran wiedział tylko tyle, że Oliver chciałby dołączyć do watahy, chciał z nim porozmawiać, dowiedzieć się co nieco o jego usposobieniu, tym co potrafi, żeby móc go gdzieś przydzielić. Przecież nie odrzuci jego kandydatury przez jakąś błahostkę, pomijając już fakt, że wataha Kierana była raczej specyficzna, jak mała rodzina różnych osób, które dawały sobie wzajemne wsparcie i nie odrzucały nikogo, kto chciałby być częścią ich stada. Kwestią było odpowiednie dopasowanie, pomoc w odnalezieniu się wśród obcych, klimatyzowanie w szeregach. Będzie wiedział z kim może go usadzić, żeby jak najszybciej załapał tryb działania ich zespołu.
Kieran nie wyglądał najgroźniej, no, może raczej średnio przystojnie, od kiedy Kłusownicy podarowali mu bliznę, przeciągającą się przez pół twarzy, z rozcięciem na oku, niczym u skazy. Vaughan miał zbyt przyjemne i czarujące usposobienie, żeby uchodzić za jakiegoś drania, a poza tym… on nie chciał być draniem. Wiedział jak ciężko jest żyć pod wodzą złego człowieka, któremu wydaje się, że bycie Alfą to najważniejsze stanowisko w życiu, że reszta jest gorsza, podległa i mniej warta. Kieran wszystkich traktował równo, był przywódcą nie dlatego, że zamordował czy wygnał poprzedniego, a dlatego, że został nim wybrany.
- Głodny jak wilk. Od kiedy Connor znów wyjechał chodzę głodny. – zaśmiał się na słowa o zbliżającym się posiłku. Och, jego syn to miał dryg do gotowania, miał wybitnie dokładne kubki smakowe i umiał trafić w gust ojczulka jak mało kto. Kieran nie mówił, że Misha gotował źle, jego jedzenie było bardzo dobre, ale to nieco odległe klimaty, zawsze jakieś nowości. Wszedł głębiej do mieszkania i rozejrzał się uważnie.
- To co tam słychać? Nic nadzwyczajnego się nie działu? – spytał ogólnie, nie rozdzielając pytania pomiędzy obu z nim. Wiedział przecież, że kwestia ataków nie skupiała się na sforze, ale na wszystkich, więc może Oliver coś widział czy tam słyszał, kto wie!
  Temat: #3 Soup of the day: Vodka
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 208

PostForum:  Sonia Kozakova    Wysłany: 2018-10-29, 11:19   Temat: #3 Soup of the day: Vodka
Wszystko przed Sonią. Może powinna pomyśleć o całej tej sytuacji, jak o nowym etapie w życiu? Może powinna zamknąć poprzedni rozdział i zacząć zupełnie nowy, ciekawszy, bardziej intrygujący, odrzucając daleko za siebie przykre wspomnienia i problemy. Trzymanie się ich kurczowo palcami w niczym jej nie pomagało, zaczynała coraz bardziej pogrążać się w tym dennym humorze, który mało kto potrafił pojąć. Miała szczęście, że trafiła na Vaughana, który jak mało kto potrafił rozczytać ludzkie emocje i dopasować się do sytuacji, wystosowując odpowiednie porady. Właśnie to dzisiaj chciałby jej powiedzieć, przekazać, uzmysłowić. Najlepszym wyjściem dla Kozakovej byłoby zamknięcie się na stare sprawy, wyrwanie kartki i pozostawianie jednej czystej. Poza Kieranem ile osób wiedziało o tym, kim była Sonia i co zrobiła? Dla niego nie miało znaczenia to, co zrobiło się kiedyś, a to, co zrobi się w przyszłości. Jeśli Sonia chciała walczyć o siebie, Kieran miał zamiar jej w tym pomóc. Na jej bierność nie będzie mógł zareagować nijak, bo prawdę mówiąc… co mógłby zrobić? Przecież to oczywiste, że wszystko zależało od niej i od wyborów, które dokona.
- Nieczęsto mówię o sobie moim ludziom. – odpowiedział na jej słowa, przygryzając lekko wargę i drapiąc się po brodzie. – Nie chcę ich martwić, mają dostatecznie dużo problemów. Miałem przyjaciółkę, Nefilim, jednak ona wyjechała z York jakiś czas temu. – przyznał otwarcie. Kieran był z tych osób, które słuchały, a nie tych, które gadały na prawo i lewo o swoich problemach. Jakim byłby przywódcą, gdyby pozwolił sobie na coś takiego? To szczyt nieodpowiedzialności, o którą nie mógł się pokusić. Jeszcze przypadkiem ktoś pomyślałby, że Vaughan sobie nie radzi, a przecież radził sobie doskonale.
- Nooo… I to jest dobry pomysł… – powiedział nieco bełkocząc, kiedy Kozakova zaproponowała odprowadzenie do domu. Wstał, trochę za szybko, bo zachwiał się solidnie i aż podparł na jej ramieniu. – Uups… – zachichotał głupkowato i spróbował znów złapać pion. Cholera, dlaczego on nie kupił lokalu w centrum miasta tylko na jakimś zadupiu? Trzeba będzie rozważyć zakup jakiejś opcji awaryjnej, bo taszczenie się do domu było złym pomysłem. – To ten… Idźmy. – powiedział kiedy już udało mu się założyć buty, po tym jak posadził tyłek na podłodze, bo na stojąco nie mógł znaleźć odpowiedniego punktu równowagi. Sonia była prawie trzeźwa i dzielna, że zgodziła się go odprowadzić. Resztę drogi… pamiętał raczej słabo.

ZT x 2
  Temat: Konkurs Rocznicowo-Halloweenowy!
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 409

PostForum: 
Organizacyjne
   Wysłany: 2018-10-28, 13:26   Temat: Konkurs Rocznicowo-Halloweenowy!
:cwaniak:
  Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Kieran A. Vaughan

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 154

PostForum: Arthur Buckley    Wysłany: 2018-10-26, 22:53   Temat: #3 - Arthur, Oliver & Kieran
Wyjazd do Alicante był bardzo owocny, jego skromnym zdaniem. Miał nadzieję, że Clave weźmie sobie pewne sprawy do serca i będą działać, bo inaczej ten świat spłonie i zostanie z niego jakiś marny popiół. W trakcie swojego wyjazdu pozostawił watahę pod opieką jednego z najbardziej zaufanych członków, tego, którego znał od wielu lat. Nie mógł przecież tak po prostu wyjechać, bez zarządzenia co, jak, gdzie i po co. Tym bardziej, ze nie do końca było wiadome, jak zakończą się pertraktacje w Alicante. Kieran przy okazji trochę odpoczął, natłok ostatnich wydarzeń bardzo negatywnie wpłynął na jego organizm, wywołując zmęczenie, zniechęcenie i rozdrażnienie ogólne. Dlatego ten wyjazd był w pewnym sensie odskocznią i odstresowaniem. Zużycie emocji i nowy pogląd na świat były naprawdę ważnym elementem życia i każdy od czasu do czasu powinien takie coś zażyć.
Niemniej jednak, obowiązki wzywały nawet Vaughana, który zgodził się na rozmowę z bratem Arthura. Chciał dołączyć do watahy, więc dla Kierana to tym bardziej ważne. W czasach, w jakich przyszło im żyć, powinni się jednoczyć. Szczególnie, że rodzina naszych przyjaciół powinna być traktowana wyjątkowo. Kieran uzbroił się w flaszkę whisky, zapakowaną w ładną torebkę, a w końcu zjawił się pod ich drzwiami. Zadzwonił dzwonkiem i nie musiał długo czekać, aż gospodarz otworzy.
- Witajcie! – powiedział z uśmiechem na samym wstępie i wręczył Arthurowi pakunek. – Wybacz spóźnienie, musiałem jeszcze zahaczyć o studio, zapomniałem jednej książki i dokumentów. – dodał, spoglądając najpierw na kumpla, później na jego brata. – Kieran Vaughan, miło poznać. – wyciągnął rękę w stronę Olivera i uścisnął ją solidnie. Z miłą chęcią pozna tego mężczyznę, tym bardziej, że był bliskim Arthura, jego bratem. Przygryzł lekko policzek od środka. Miał nadzieję, ze nie będzie zbyt krępująca ta rozmowa, przynajmniej dla Olivera, bo Kieran nie znał takiego słowa jak skrępowanie. Najlepiej prosto z mostu.
 
Strona 1 z 26
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 15