Znalezionych wyników: 42
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Ulica
Lily Ke

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 2590

PostForum: Heworth   Wysłany: 2019-04-30, 22:33   Temat: Ulica
Widzisz, lisico, dominację i siłę księżniczka musiała ukształtować wraz z biegiem czasu, szczególnie po wydarzeniu, jakie dotknęło ją na jednym z bankietów. Nie chciała więcej dać się przestawiać przez żadnego mężczyznę, zresztą – mroczna istota w jej sercu również nie mogła dopuścić do myśli o małżeństwie z obcym partnerem. Oczekiwano od niej, że być może urodzi mu kiedyś dziecko – podczas gdy ona buntowała się temu każdą cząstką swego jestestwa. Siła nie była w niej przypadkowa, skrywała bowiem również sekret niezwykle wrażliwego serca, wciąż tkwiącego w piersi, a obecnie zamrożonego przez chłód Mroku. Nie przypominała niczym delikatnego dziewczęcia, bo wobec okrucieństwa świata nie mogła nim pozostać. Odsłonięte pisklę zmieniło się nie w pięknego łabędzia, lecz w drapieżnika, gotowego atakować ostrymi pazurkami. Pytanie, czy Ignis będzie potrafiła na nowo odkryć w niej przepiękne, białe piórka, czy raczej zmotywuje do ostrzenia kłów.
Widzisz, cudna wróżko, oczywiście, że Lila wciąż miała do ciebie słabość. Gdyby zapomniała, czy wciąż ciągnęłaby ten bezsensowny dialog? Czy próbowałaby sprawić ci ból, kłamiąc o szczęśliwych zaręczynach? Z pewnością nie zadałaby sobie tyle trudu, a jedynie uniosła główkę, odchodząc szybkim krokiem. Prawda była jednak oczywista, tak bardzo jak zdradzające ją sygnały. Przyspieszony oddech, rozszerzone źrenice, dłonie, które nerwowo drżały, jakby chciały wyciągnąć się w stronę kobiety. To nie iluzja, ona naprawdę pragnęła znów być blisko…
Odetchnęła, gdy padły wreszcie przeprosiny – jej pełna warga drgnęła lekko w czymś przypominającym bardzo żałosną, bardzo smutną minkę. I choć bardzo nie chciała dać po sobie poznać uczuć, wzruszenie zapanowało nad nią, odganiając na chwilę nawet sam Mrok. Sama nie wiedziała dlaczego, ale uwierzyła Ignis – może z powodu tęsknoty, a może z samotności. Wykorzystana przez rodzinę, chciała wierzyć, że istniała choć jedna osoba, która była wobec niej szczera i czuła. Choć jedna, która nie chciała sprawić jej przykrości czy krzywdy.
Więc co zrobiła mała Lila, której przebłysk zaświecił w oczach dorosłej, poważnej kobiety? Skinęła główką, przyjmując tym samym przeprosiny i przystając na propozycję dawnej kochanki. Bo tak naprawdę… Czy miała coś do stracenia? Wpatrując się w oczy lisiczki potrafiła przywołać wyłącznie dobre wspomnienia z nią związane, niemalże całkowicie zapominając o bólu, jaki sprawiła swoim zniknięciem. Bo tak to już jest, że tęsknimy najczęściej właśnie za takimi chwilami, wciąż wspominając bliską osobę, rozgrzebując momenty dawnej czułości i wrażliwych gestów.
Nie potrafiła się cofnąć jeszcze o krok. Jak jeleń złapany w światła reflektorów, stała nieruchomo, czekając na rozwinięcie sytuacji. Nie zatrzymała zbliżającej się Ignis, bo nawet gdyby rzeczywiście chciała ją powstrzymać – nie potrafiłaby. Znajome ciepło warg roztopiło większość lodu otaczającego serce księżniczki. Sama uniosła nieśmiało dłoń, by ostrożnie przeczesać palcami włosy wróżki, może nawet pogłaskać ją nieśmiało po policzku. Ba! Gdy ta chciała się odsunąć, Lila jeszcze przez moment śledziła jej ruchy, pochylając się, by podążyć za rozkoszą słodkich usteczek wróżki. Dopiero gdy znów stanęły naprzeciw siebie, młoda nefilim odwróciła spojrzenie na bok, jakby nieco skrępowana swoją śmiałością. Była bardzo zdeterminowana, by trzymać uczucia na wodzy – ale uniesienia kącików ust powstrzymać nie mogła.
- Wynagrodzisz? Obiecujesz? – cichszy, zdecydowanie spokojniejszy głos z tonem nadziei poparł niby przypadkowy gest. Ledwo muśnięcie palcami przedramienia kobiety, zwyczajne szukanie wsparcia i zapewnienia, że od teraz naprawdę wszystko będzie tak jak dawniej. – Nie ma pierścionka, bo jeszcze… Jeszcze go nie znam – przyznała niepewnie, cichym głosem, pochylając się nad uchem wróżki. – Dostałam list… List w którym oznajmiono, że wychodzę za mąż – gdy pękła lodowy mur, nie było już niczego co mogło powstrzymać głosu Lili od delikatnego drżenia – szczególnie, że bardzo Ignis ufała. Moment słabość był zupełnie zrozumiały, bo odkąd pojawiła się w York, nie mogła sobie na niego pozwolić.
- Nie wiem co robić… – zawahała się, nie będąc pewna, czy powinna zdradzać lisicy wszystkie szczegóły swojego narzeczeństwa. Czy jednak był sens ukrywania czegokolwiek, skoro znów znalazły się blisko?
- Opowiesz mi, co się działo? – zapytała, tym razem głosem pewniejszym, władczym, przypominającym znów tą kobietę, która przed momentem tak bardzo zadzierała do góry nosek. Nie przeszkadzało jej to jednak w ujęciu dłoni Ignis i podążeniu za nią do drogiej restauracji, w nadziei, że będą mieć chwilę na wyjaśnienie sobie wszystkiego. A choć Lil nie chciała mówić nic więcej, lekkie zaciśnięcie palców na dłoni wróżki zdawały się wystarczającym przekazem dla prostego słowa – „tęskniłam”.

/ Heworth Place
  Temat: Lobby
Lily Ke

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 241

PostForum: Hotel Noir    Wysłany: 2019-04-29, 23:58   Temat: Lobby
Hotel Noir – niby piękny i powabny, ale lata jego świetności już dawno minęły. Na pierwszy rzut oka dało się dostrzec, że miejsce to dawno popadło w ruinę. Gdyby to zależało od Lil, pewnie nigdy nie pozwoliłaby na odnowienie budynku, co najwyżej kazałaby go po prostu zrównać z ziemią. Nie tego spodziewała się, gdy o poranku otrzymała wiadomość, że wreszcie ma poznać swojego przyszłego narzeczonego. Zresztą, w ogóle nie wiedziała, co ma myśleć o tym wszystkim. Z początku rozpaczała, targana niechęcią do rodzaju męskiego – zmuszona powinnością, miała wyjść za mąż za kogoś, kogo nawet nie znała. Później rozpacz przemieniła się w gniew wobec rodziny i wobec tego, któremu miała oddać swoją dłoń. A potem? Potem coś się zmieniło w sercu Lili, jakaś dziwna moc podpowiadała, że do żadnego ślubu nie dopuści, a jeśli już, to na potencjalnym narzeczonym zemści się okrutnie, bo chciał ograniczyć jej wolność. Nie była głupia, wiedziała, jak rozgrywają się polityczne małżeństwa, za które jedni płacą wiele, a drudzy zgarniają wiele, by swatać dwójkę młodych ze swej rodziny. Geny, krew… Czy naprawdę aż tak wielkie miało to znaczenie? Istota w sercu kobiety burzyła się przeciw nowemu porządkowi – nie miała ochoty być grzeczną dziewczynką, posłusznie poddającą się nowemu mężowi. Obiecała sobie, że prędzej odetnie sobie któryś z palców, niż pozwoli, by narzeczony kierował jej myślami i czynami. Nie chciała być posłuszna i delikatna, nie chciała znów wchodzić na drogę, na której nikt nie potrafił udzielić jej pomocy.
To dlatego właśnie do hotelu przybyła z dumnie uniesioną główką – swoim zwyczajnym atrybutem. Przydzielony jej sługa ciągnął za nią spore walizki, gdy tupiąc obcasikami kroczyła przez długi korytarz. Długi płaszcz, aksamitne rękawiczki, zwiewna suknia i elegancki makijaż – wszystko dopełniało wyglądu księżniczki wkraczającej na włości. Tylko… Te włości trochę mało imponujące. Normalnie Lila nigdy nie pomyślałaby nawet w ten sposób – teraz jednak mroczny głos w jej sercu zaczął buntować się przeciwko temu, co widziała. Ona miała tutaj mieszkać? Niemożliwe! Widząc przebiegające pod ścianami szczury aż przystanęła, krzywiąc blady nosek.
Dopiero po chwili zorientowała się, że w pomieszczeniu ktoś jest. Buzia osłonięta delikatną woalką uniosła się, a oczęta szybko wyłapały zarys znajomej sylwetki.
- Pan Penhallow? – nieco zaskoczona, zbliżyła się nieco, a potem lekko ukłoniła, jak przystało na kobietę dobrze wychowaną. – Nie spodziewałam się Pana tutaj. Oczekuje Pan na kogoś? – zapytała, jeszcze nie zorientowawszy się, że mężczyzna nie ma na sobie typowego dla pogody ubrania, że prawdopodobnie był tutaj o wiele wcześniej. Nie domyśliła się, że to właśnie on jest tym nieszczęsnym przyszłym narzeczonym. Oby tylko uświadomił ją szybko.
- Okropnie tutaj, nieprawdaż? Ta ruina zupełnie się sypie... I jeszcze te szczury! – delikatna sylwetka zadrżała pod wpływem Mroku, wijącym się z niechęcią na widok gryzoni. To on odpowiadał za te słowa, on przejmował się stanem budynku dużo bardziej niż sama Lila. Ubolewał, że nie będzie gdzie zaprosić kochanki, gdy już przeproszą się na dobre…
  Temat: Ulica
Lily Ke

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 2590

PostForum: Heworth   Wysłany: 2019-04-25, 12:52   Temat: Ulica
Czy próbowała? Raczej skutecznie posługiwała się tą metodą już od jakiegoś czasu, wyrastając na kocicę odtrącającą innych zaledwie poprzez jedno spojrzenie czy mruknięte z pogardą słówko. Księżniczka nie mogła przecież dać wróżce do zrozumienia, że mimo upływu lat wciąż jeszcze czuje doń jakiś sentyment i z chęcią przytuliłaby ją znów do serca. Teraz przypominało to bardziej grę, próbę sił, w której dwa drapieżniki starały się sobie udowodnić, który jest silniejszy. Miejmy nadzieję, że nie dojdzie jednak do rękoczynów – choć ciekawe, na ile Lily byłaby w stanie stawić samej Ignis czoło. Wiele przecież zmieniło się od tamtego czasu…
- Dlaczego miałabym pozwolić, by coś zostawało poza moją kontrolą? Raz popełniłam ten błąd, teraz ostrożnie stawiam kroki – Lila uniosła blady nosek, odrzucając jednocześnie czarne loki na ramię. Ignis nie mogła już dyktować warunków ich spotkań, ani też pojawiać się tylko wtedy, gdy miała na to ochotę. – Znudziło mi się patrzenie, jak ktoś rozdaje karty – dodała, choć tym razem w jej głosie zabrzmiała nuta goryczy. Czy dosłyszysz ją, lisiczko? Miała do ciebie żal, że to zawsze ty kontrolowałaś sytuację i dyktowałaś warunki. Ona, jako dziecko, nie miała przecież żadnego pomysłu, jak ujarzmić żywioł podobny tobie. Ognia, mówili, nie da się niczym stłumić – on roztopi najtwardszy lód. Ale czym tak naprawdę jest płomień rozpalony w krainie wiecznego mrozu? Porzucone, skrzywdzone serce trudno było na nowo ogrzać, tym bardziej zlepić kawałki w jedną całość. Czy rzeczywiście chciałabyś się tego podejmować? Spójrz na nią… Takie księżniczki nie umiały odnajdywać w sobie prawdziwej pasji i uczuć. Ciekawe, co tak bardzo mogło ją zmienić.
- W każdej chwili mogę odejść – fuknęła znów, sfrustrowana nieco bezczelnością Ignis. Jak mogła wierzyć, że po tym wszystkim młoda Ke nadal będzie na nią czekać? Złamane serduszko przez wiele lat próbowało wyrzucić Ignis z myśli i wspomnień. Niestety, nie było to takie proste – a z tego powodu Lila jeszcze bardziej denerwowała się na nią. Nefilim co prawda starała się nie zdradzać żadnych emocji, ale nie potrafiła. Nie teraz, stojąc przed obiektem swoich niewinnych uczuć, który to porzucił ją na niedługo przed okropnymi dla Liling wydarzeniami. Nie ochroniłaś jej, choć tak bardzo wierzyła, że to właśnie w tobie znajdzie ostoję spokoju i… Czegoś jeszcze. Czulszego, delikatniejszego, o czym bano się między dwiema dziewczynami mówić. Niemniej działo się, zrodziło a później rozkwitało powolutku. Przynajmniej tak się młodej Ke zdawało, dopóki nie zniknęłaś nagle. Nawet z tego powodu Lila nie chciała tak łatwo dać się poddać. Mogłaby złapać cię za rękę i żyć chwilą, tak jak działo się to wtedy, gdy jeszcze nie bałyście się wymieniać słodkich pocałunków przy świetle księżyca wpadającym przez okno. Mogłaby, ale nie chciała tego robić, bojąc się wracać myślą do przeszłości, gdy choć przez moment mogła być szczęśliwa. Dałaś jej fałszywe poczucie nadziei, Ignis. Nadziei, którą wyszarpnięto z jej drobnych rączek podczas tamtego felernego wieczoru – i później, gdy wręczono jej list z komunikatem o oświadczynach.
- Słabość – prychnęła Lila, przekładając ciężar ciała z jednej smukłej nóżki na drugą. Niecierpliwiła się. – Więc uważasz, że zniknięcie na kilka lat bez słowa było zupełnie uzasadnione i nie należą mi się przeprosiny? Szalenie mi przykro, że my, nefilim, nie żyjemy setki, albo może nawet tysiące lat – choć nie wiem, czy i wtedy doczekałabym się słowa skruchy – zacisnęła smukłe dłonie, nie mogąc powstrzymać gniewu. – Oczywiście, nie miałyśmy siebie na własność… Najlepsze usprawiedliwienie! A skąd mam wiedzieć, że nie uciekłaś do jakiejś innej zabaweczki, rozkochując ją w sobie, obiecując gwiazdy i księżyc? Nie jestem głupia, nie musisz opowiadać mi swoich wróżkowych bajek. Odeszłaś, nie odwracając się przez ramię, więc i ja powinnam – ciemne oczy błysnęły raz jeszcze, bo sama Lila była na granicy wytrzymałości. Chciała Ignis wszystko wykrzyczeć prosto w twarz i jedyne, co ją powstrzymywało, to dobrze uformowana fasada księżniczkowości. – Jeśli miałam być tylko romansem, to dlaczego nie powiedziałaś mi tego wprost? Bo byłam za młoda i chciałaś mnie tylko wykorzystać? Trudno, takie jest życie. Myślisz, że ciągle spałam na stu miękkich materacach, pod którymi nie mogło być nawet ziarnka grochu? – ironiczne parsknięcie chyba tłumaczyło wszystko. Widzisz, lisiczko, nie znałaś całej historii – nie mogłaś wiedzieć, że Lila tak naprawdę pochodziła z sierocińca i wcale nie wychowała się otoczona luksusami. Tylko czy to cokolwiek by zmieniło, nawet gdybyś była tego świadoma?
Nagle Lila zamarła, gdy dłoń wróżki uniosła się, by musnąć jej policzek. Delikatne usteczka rozwarło westchnienie, oczy zatrzymały się na smukłych paluszkach lisicy. Tylko… Dlaczego Lila wciąż chciała na to przyzwolić? Czemu wciąż czuła tęsknotę.
- Owszem – odparła po chwili, tym razem nieco cichym, lekko speszonym tonem. – Nie spóźniłaś się, bo przecież mnie nie szukałaś – tym razem nuta smutku zabarwiła głos. – To był tylko głupi przypadek – Lila cofnęła się o krok, nagle trochę ogołocona z gniewu. Drobny gest bardzo zachwiał jej linią samoobrony. – Pierścionek… Jest u jubilera, narzeczony źle dobrał rozmiar – skłamała, choć nie tak gładko jak wcześniej. Jak miała wyznać, że to ustawiony ślub, a swojego przyszłego męża wciąż nie miała okazji poznać?
  Temat: Ulica
Lily Ke

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 2590

PostForum: Heworth   Wysłany: 2019-04-20, 18:34   Temat: Ulica
Jak sama Lily mogłaby sądzić, że była dla Ignis kimś więcej niż tylko… Przygodą? Przecież lisica zawsze pojawiała się pod osłoną nocy, tajemnicza jak żadna inna postać nawiedzająca życie młodej Lilijki. Nigdy nie przedstawiła się oficjalnie jej rodzinie, nigdy nie uczestniczyła w jej życiu w ciągu dnia. Stąd młodziutka Ke miała o wróżce nietypowe, wręcz wyidealizowane wyobrażenie. Myślała, że lisiczka ochroni ją przed nieznającym kompromisów, arystokratycznym życiem – niestety nadzieja okazała się próżna. A wróżka? Rozpłynęła się, jak piękny sen, które Lila miała w zwyczaju śnić jeszcze w sierocińcu. Bez kontaktu z wyjątkową przyjaciółką, stała się o wiele… Chłodniejsza. Serduszko pełne nadziej zaczęło powoli gasnąć. Nie chciała angażować się już w podobne przygody, a już na pewno nie z dziewczętami swojego wieku. Lisica była przecież powiewem wolności, oznaczała pogoń za zakazanym… Łamanie zasad i podążanie za uczuciami – tego miała nauczyć młodej Ke. I w pewnym sensie jej się do udało, przynajmniej dopóki porzucona młódka przestała tęsknie oczekiwać całymi nocami, wpatrzona w okno, przez które wskakiwał zazwyczaj śliczny lisek. Nic to, trzeba żyć dalej, powtarzała sobie, próbując udawać, że brak tej ważnej osoby wcale nią nie wzruszył. Błąd. Chciała móc powiedzieć Ignis, że bardzo za nią tęskni – chciała znów przeczesać jej włosy palcami i zapewnić, że jest dla niej wyjątkowa. Niestety, nigdy już nie miała ku temu okazji. Starała się nie wspominać nigdy o wróżce, nie myśleć o niej – zabić w sobie tęsknotę, jak robiła to w przypadku zmarłej mamy czy ojca, który ją zostawił. Niemniej pierwsze miesiące były dla Lily bardzo trudne, nie wspominając już o momentach, w których znów rodziły się w niej problemy z zaufaniem, nabyte jeszcze w sierocińcu. Wszystko to przez kolejny zawód. I dziwić się, że nie lubiła spoufalać się z ludźmi, nie starała się zdobywać przyjaciół czy kogoś, kto mógłby zostać dla niej kimś więcej. Dziura pozostawała pusta, a z każdą kolejną Lila robiła się coraz bardziej podatna na chłód złych myśli. W pewnym sensie stała się idealną pożywką dla mrocznych sił – i choć nikt tego do tej pory nie zauważył, kobieta wcale nie czuła się najgorzej, nosząc w sobie prawdziwy Mrok. Jeszcze nie zdawała sobie sprawy, czym jest, ale od pewnego czasu miała więcej siły, więcej pewności, by stawić czoła przeciwieństwom losu. Nie miała tyle złych myśli od lat młodzieńczych, ale nic nie szkodzi, w końcu wszystko dało się normalnie wytłumaczyć. Powracały co jakiś czas, w mniejszym natężeniu, ale… Zawsze były gdzieś obok. Teraz wróciły, ale wyjątkowo nie miała zamiaru ich powstrzymywać.
- Moje prawa musisz egzekwować. Już nie jestem dzieckiem – fuknęła księżniczka, przybierając obronną postawę. Nie miała zamiaru dać się wciągnąć w te gierki, nie drugi raz. Uśmiech Ig, kiedyś tak czarujący, nagle wydawał się Lili zupełnie fałszywy – jakby coś podszeptywało jej, że kobieta znów ma złe zamiary. Starając się ignorować własną słabość do wróżki, stała w odpowiednim odstępie, by nie zasygnalizować nawet cienia swojej tęsknoty. Zimna jak lód, czyż nie?
Rzeczywiście dorosła, wypiękniała nawet przez ten czas, nabrała ciała w odpowiednich miejscach. Czarująca laleczka, potrafiąca uwodzić ludzi gracją. Problem był taki, że sama zazwyczaj wcale nie miała takich intencji.
- Skąd możesz wiedzieć, czego chcę? Wiele się zmieniło, odkąd widziałaś mnie ostatnio – lekko urażony ton, zmarszczone brwi i poprawienie jedwabnego szaliczka związanego wokół szyi. Wszystko to świadczyło o ciągłej urazie, jaką Lila żywiła do Różki.
- Może gdybyś odezwała się choć raz… Może gdybyś dała znak życia… Ale nie dałaś. Zatrzymałam się z zaskoczenia, nie z sentymentu – szybko zdusiła wszelkie wątpliwości Ig, choć słowa, które wypowiadała, nieco mijały się z prawdą. – Nie sądzisz, że należą mi się przeprosiny? – dodała, a chłód znów dał się rozpoznać w jej głosie.
- Nie, nie zostałam. Teraz mieszkam tutaj. Za niedługo mam przeprowadzić się do narzeczonego – wyjaśniła. A choć wcale nie znała swojego przyszłego męża i szczerze nienawidziła pomysłu małżeństwa, przynajmniej ten argument przyda się, by nieco utrzeć nosa lisicy. A może nawet… Zranić ją? Choć Lila nie podejrzewała, że to możliwe. Gdyby Ig naprawdę się nią przejmowała, nie porzuciłaby jej wtedy.
  Temat: Ulica
Lily Ke

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 2590

PostForum: Heworth   Wysłany: 2019-04-17, 00:20   Temat: Ulica
Widzicie, Lily w przeciągu ostatnich lat przeszła bardzo wiele. Trenowanie do roli laleczki, którą później ród miał zamiar sprzedać z ogromnym zyskiem, było o wiele trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Ciągłe oczekiwania i konieczność ich spełnienia były dla dziewczęcia niesamowicie obciążające, tym bardziej, że w tamtym okresie rodzina decydowała się również na selekcję jej bliskich przyjaciół. Z tego powodu Lily nie miała wielu przyjaciółek - nie pomagał też fakt, iż jako dziecko bywała znana ze swojej bezczelności i różnych innych, podejrzanych zachowań, wyniesionych oczywiście z sierocińca. Nie potrafiła się z początku odnaleźć w arystokratycznych realiach, toteż stworzyła wokół siebie swego rodzaju barierę, pozwalającą na uniknięcie zranienia. Tym samym jednak Lila pozbawiła się możliwości związania z kimś bliższych relacji. A chłopcy? Widywała ich tylko czasem, podczas treningów, na drugim końcu sali, lub też podczas posiłków. Ze starszymi mężczyznami miała styczność na bankietach, ale poza tym nałożono na nią absolutny zakaz randkowania i spotykania się z innymi nastolatkami. Powód? Ostatnia krew rodu musiała być nieskazitelnie czysta dla tego, kto zdecyduje się wkupić ją do własnej rodziny, dając przy tym Ke kolejne dzieci. Z tego samego powodu dziewczę miało wykonywane szereg badań, które kontrolowały jej zdrowie i kondycję. Nie mogła jeść zbyt wiele niezdrowych rzeczy, dbano o jej trening, pielęgnację, włosy, skórę... Powiedzielibyście - życie jak w Madrycie, czego można chcieć więcej. No właśnie, ona... Ona chciała czegoś więcej. Tylko nie potrafiła sobie uświadomić, czego tak właściwie pragnęła.
Świadomość ta pojawiła się razem ze spotkaniem pewnej niesamowitej wróżki. Młode, niedoświadczone dziewczę, niemal od razu dało się uwieść jej słodkiej tajemniczości i czułości. Zaczęły być ze sobą blisko, potem... Jeszcze bliżej. Tak blisko, że znały nie tylko sekrety swych dusz, lecz także niektóre tajemnice swej fizyczności... Lila myślała, że po raz pierwszy poczuła coś do kogoś - i było to to, o czym mówiły powieści dla nastolatek i dorosłych, samotnych jeszcze kobiet.
Niestety któregoś dnia ta sama piękna wróżka po prostu... Zniknęła. Ochłodziło to serce Liling jeszcze bardziej, uniemożliwiając jej spojrzenie na kogoś bliskiego drugi raz w podobny sposób. Nie chciała być zraniona, choć im więcej mijało czasu, tym ona bardziej spragniona była właśnie takiego uczucia, mimo swojego postanowienia.
Niech więc was nie zdziwi reakcja, którą lodowa księżniczka ukazała na dźwięk znanego głosu. Czy była zaskoczona? Owszem. Powiedziałabym nawet, że zszokowana. Smukłe brwi uniosły się ku górze, kącik ust zadrżał - lecz była to jedynie ulotna sekunda, zdradzająca jakiekolwiek uczucia. Mrok odpowiedział w jej ciele, kusząc serce, by nie okazało żadnej tęsknoty. Dlatego też, gdy kobieta wreszcie odwróciła się do dawnej przyjaciółki, na jej porcelanowej twarzy nie dało się odczytać żadnej emocji.
- Skarbie? Nie sądzę, żebyś po takim czasie wciąż miała prawo tak do mnie mówić - chłód emanował z zamkniętej sylwetki. W obyciu niczym nie przypominała tamtej delikatnej niczym lilia panny, która nie potrafiła ukryć rumieńców przy swojej przyjaciółce. Ta tutaj była silniejsza, zahartowana przez los - dzięki czemu w pewien sposób nawet piękniejsza.
- Też tak myślałam. Czy więc nie powinnaś wyminąć mnie bez słowa i zostawić, tak jak wtedy? - ironiczny uśmiech wykrzywił delikatne łuki ust, gdy Lila założyła na piersi ręce, jakby rzucając wróżce wyzwanie. Oczywiście, lisica w niczym się nie zmieniła - jej sylwetka wciąż kusiła powabem, jakimś nieodgadnionym sekretem, przyciągającym niebezpiecznie. Ke nie chciała się jednak znów na to nabrać - znała cenę dotykania tej aksamitnej skóry i niby niewinnego muskania tych diabelnych warg. Przekonana była, że wróżka po prosu zabawiła się jej uczuciami, by potem odejść bez słowa, nie mając się nawet ochoty tłumaczyć ze swojego przewinienia.
  Temat: Ulica
Lily Ke

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 2590

PostForum: Heworth   Wysłany: 2019-04-13, 22:21   Temat: Ulica
// gdzieś z otchłani

Tup, tup, tup... Choć szła na wysokich obcasach, nie słychać było żadnego dźwięku. Przemieszczała się prawie bezszelestnie, zmierzając w miejsce, o którym nie mógł wiedzieć nikt. Odkąd opuściła Otchłań, wszystko zupełnie się zmieniło. Obowiązki zeszły na drugi plan, bo nagle świadomość zaczęła zatracać się sama w sobie. Kobieta zapominała o części wykonywanych czynności, gubiła koncentrację, budziła się nagle w dziwnych miejscach. Oczywiście nikomu nie miała zamiar wyjawiać, że dzieje się z nią coś złego - jak również tego, że odwiedziła miejsce, które nawiedza koszmary każdego z nefilim. Wciąż miała dług u pewnej czarownicy i wampira, którzy zdołali ją stamtąd wyciągnąć. Miała jednak nadzieję, że przez wzgląd na wymienione między sobą słowa, nie zdradzą jej obecności w innym wymiarze tak po prostu. Nie chciałaby mieć na głowie Clave, szczególnie teraz, gdy miała na głowie zaręczyny i poznanie swojego ewentualnego przyszłego. Ponoć widziała go tylko raz, choć nie miała jeszcze pojęcia, kim dokładnie jest - Jia jak na złość rzucała jej tylko pod nos marne wskazówki, oczekując, że Lily sama wszystkiego się domyśli. Ostatnio sama Ke miała jednak o wiele ciekawsze rzeczy do roboty, niż dociekanie, który z mężczyzn okaże się zniewolić jej niezależność. Tak jak dzisiaj, gdy nie przejmując się niczym, kroczyła śmiało przez coraz to bardziej podejrzane uliczki York, ukryta odpowiednimi runami przed wzrokiem śmiertelnych. Demony tylko raczyły wiedzieć, gdzie się wybierała - wyraz twarzy ukrytej pod kapturem wskazywał na głębokie zamyślenie i chęć znalezienia się w zupełnie innym miejscu. Smukła sylwetka nie poddawała się mocnym wichrom - jedynie kołysała się łagodnie na boki, gdy naturalnie krągłe biodra poruszały się w rytm kroków. Jeden, drugi, trzeci, szybki takt eleganckich szpilek. W końcu księżniczki zawsze musiały wyglądać odpowiednio.
  Temat: Dziewanna
Lily Ke

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 436

PostForum: Relacje    Wysłany: 2019-01-24, 22:21   Temat: Dziewanna
Ja bym przygarnęła jakiś romansik maybe? ^^ do dogadania by były okoliczności, jeśli miałabyś ochotę :yin:
  Temat: Pola poległych
Lily Ke

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 940

PostForum: Edom   Wysłany: 2019-01-23, 19:39   Temat: Pola poległych
Większość zabawy ją ominęło - niestety, a może stety, bo przynajmniej nie przestraszyła się poranionej twarzy wampira. Pogrążona w letargu, czuła tylko, jak ktoś unosi ją z ziemi i przerzuca sobie przez ramię. Dopiero wtedy zaczęła orientować się, że coś jest nie tak. Powieki pokryte popiołem drgnęły, mięśnie także. Kobieta wreszcie zaczęła drżeć nerwowo, dając być może wampirowi znać, że przebudza się z okropnych wizji. Przez moment było jej zupełnie obojętne, gdzie właściwie idą. Wisiała bezradnie, czekając na śmierć, przekonana, że to własnie jeden z demonów niesie ją przez piekło.
A potem? Usłyszała głos. Nieco łagodniejszy, kobiecy. Mówiła coś o portalu i... Anielskiej krwi. Ale skoro Lila ją posiadała, była bezpieczna, prawda? Błąd. Czuła czarną maź, oblepiającą jej serce i duszę. Nie mogła być wolna, skoro tak wyraźnie była w stanie określić obecność czegoś okropnego we własnym wnętrzu. Słowa czarownicy docierały do niej tylko częściowo. Zmęczona, dała znak życia dopiero, gdy przeszli przez portal. Lila była wykończona, nie zapomniała jednak podziękować parze, że się nią zajęli. Bez nich pewnie skazana byłaby na powolne i bardzo bolesne cierpienie.
Zapewniła, że wszystko z nią w porządku - a potem odeszła, dziękując jeszcze raz i pozostawiając im swoje imię, na wypadek, gdyby chcieli kiedyś wyrównać zaciągnięty przez nią dług.

/zt
  Temat: Pola poległych
Lily Ke

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 940

PostForum: Edom   Wysłany: 2019-01-21, 03:06   Temat: Pola poległych
Nieprzyjemnie było patrzeć, jak ciała leżących obok istot powoli się zmieniają. Paskudne plamy od popażeń, krew... Choć Lila wcale nie była szczególnie delikatna w tym zakresie, wolała odwrócić spojrzenie dla własnego komfortu. Nie mogła im teraz pomóc - widocznie walczyli z czymś zupełnie niezrozumiałym, czego sama nefilim nie potrafiła obecnie pojąć. Musiałaby sięgnąć do ich duszy, a na to żaden półanioł nie znalazł sposobu. Za to mogła rozejrzeć się za bronią, próbując ignorować strach rosnący w jej sercu. Była tutaj sama, czy zaraz zwali się na nią horda demonów? Ciężko powiedzieć, bo nie miała szans nawet porządnie się rozejrzeć, wszystko przez męczące ją zawroty głowy. Przynajmniej próbowała, niestety bezowocnie. Kolejnym, co wpadło jen do głowy, było ewentualne szukanie dziury, przez którą tu wpadła - dopóki z nieba nie zaczęło spadać podejrzane... Coś. Bo tak sobie pomyślała, z początku nazywając to coś śniegiem, a potem bardziej trafnie, popiołem. Tylko skąd leciał, skoro nie było tu żadnego źródła ognia? A może przyniósł go wiatr od tych płonących z oddali budowli? Lila wyciągnęła rękę, choć może nie było to najmądrzejsze na świecie, bo delikatny proch zaczął wnikać w jej ciało. I to z bólem, którego zapytana, nie potrafiłaby opisać. Rozchodził się jakby od jej duszy, przywodząc na myśl wszelkie szkaradztwa, których kobieta bała się najbardziej. Wśród wszystkiego zobaczyła również swojego oprawcę - cofnęła się o krok, by się od niego uwolnić. Zamiast tego potknęła się jednak i upadła, czując jak jej serce rozrywają ohydne łapska strachu. Odbierały dech, nie pozwalały spokojnie zamknąć oczu - ba, właśnie wtedy wizje nasilały się. Nefilim zamarła, pozwalając, by płatki otuliły jej ciało szczelnie, nawet powieki - nie potrafiła się stamtąd ruszyć, zupełnie sparaliżowana przez strach.
Wizje zakłóciły jej inne zmysły, to dlatego nie drgnęła nawet, gdy wampir próbował ją przestraszyć. Odpłynęła do zupełnie innego świata, pogrążona w najpaskudniejszych wizjach umysłu.
  Temat: Pola poległych
Lily Ke

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 940

PostForum: Edom   Wysłany: 2019-01-19, 17:24   Temat: Pola poległych
// z kościoła

I ona spadła tutaj, w czeluści piekielne, choć z początku nie mogła sobie uświadomić, jak tu właściwie trafiła. Głowa bolała ją niemiłosiernie i pamiętała tylko, jak próbuje się wydostać z kościoła, który lada moment mógł runąć na łeb pewnej paskudnej hybrydy. Wiedziała, że udało jej się uciec - przypominała sobie też o pewnej wyrwie w podłodze, pojawiającej się jej nagle pod stopami. A potem? Ciemność.
Obudziła się wśród duszącego powietrza Edomu - otoczona odorem śmierci i rozkładu. Wszystko tu atakowało jej zmysły i jeżyło włos na głowie. Całe ciało krzyczało, że należy stamtąd uciekać - tylko dokąd? Podświadomie wiedziała, gdzie się znalazła. Każde anielskie dziecię ma nadzieję, że zostanie od podobnego losu uchronione, dzięki swojej krwi. Czy więc umarła? Nie miała pojęcia. Zdołała się ledwo rozejrzeć, dostrzegając leżące obok siebie ciała dwójki osób. Może spróbowała wstać, szukać pomocy. Prawdopodobnie nie usłyszała ostrzeżenia - pojawiła się tuż po tym, jak rozbrzmiało dla poprzedniej dwójki. Zrobiła więc jedyne, co przyszło jej do głowy. Wstała, by mimo skołowania i strachu, spróbować znaleźć swoją broń. Ciekawe, czy i ona przeniknęła do dziwnego wymiaru.
  Temat: Kościół
Lily Ke

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 1846

PostForum: William Leyton vs. Świat Cieni    Wysłany: 2019-01-18, 19:47   Temat: Kościół
Cios zaostrzonym oszczepem powiódł się - Lila zdołała dostrzec, jak trafia do celu. Niestety huk i krzyk niekoniecznie do niej docierały. Dziewczyna zdołała się jakoś doczołgać do przejścia i ukryć, zanim dach runął zupełnie. Ułożyła się gdzieś pod ścianą, starając się skupić wzrok na tyle, by narysować na własnej dłoni kolejną runę leczącą. Niestety gwałtowne zawroty głowy jej na to nie pozwoliły.
- James... Zaraz zwymiotuję - ostrzegła, wyciągając ku dyrektorowi stelę. Musiał jej chcąc nie chcąc trochę pomóc, bo nie będzie w stanie daleko uciekać czy walczyć w takim stanie. Miejmy tylko nadzieję, że Jamesowi uda się wyłapać jej niezbyt głośne prośby w tym całym chaosie.
  Temat: Kościół
Lily Ke

Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 1846

PostForum: William Leyton vs. Świat Cieni    Wysłany: 2019-01-16, 13:53   Temat: Kościół
Wstrząs mózgu nie brzmiał jak najprzyjemniejsza rzecz na świecie - kto miał, ten wie, jakich przyjemnych objawów się człowiek nabawiał z tym cholerstwem. Lily co prawda otworzyła oczy, ale przez moment nie mogła skojarzyć, gdzie jest, ani co się z nią w ogóle dzieje. Przez moment - bo potem poczuła, jak coś po raz kolejny łupnęło nią o ścianę. Prawie odleciała znów, i pewnie gdyby nie wieloletni trening, już dawno rozłożyłaby się plackiem na ziemi, krzycząc, że ma dość. Niestety, takiej opcji nie było.
Gdy usłyszała krzyk Jamesa spróbowała się podczołgać w jego stronę, by schronić się przed spadającą im na głowy budowlą. Jeśli ktoś jej pomógł - super, może będzie w stanie rzeczywiście się schronić, zanim ktoś ją dorwie niczym rzeźną owieczkę.
Mylił się jednak ten, kto myślał, że panna Ke tak po prostu zrezygnuje. Jej broń, guan dao, miała to do siebie, że w odpowiednich warunkach i dobrze użyta, mogła się zmienić w całkiem niezły oszczep - toteż Lila podniosła się na klęczki, ujęła zaostrzony koniec broni, który wcześniej oddzieliła od ostrza, odchyliła się, by pojawił się tak zwany pęd, czy czego tam uczą na fizyce. A potem? Wrzasnęła, dość potężnie.
- Hope, w dół! - no nie jej wina, że miotał się jej zaraz przed celem, prawda? Jeśli mężczyzna się uchylił, Lila cisnęła ostrzem prosto w Leytona. Jeśli jednak z jakiegoś powodu ostrze nie doleciało, coś nagle urwało jej rękę, albo tym podobne, miała chociaż cień nadziei, że Penhallow wiedział, jak posługiwać się jej bronią. Bo właśnie zyskał dodatkową, w razie jakby coś.
Niezależnie od tego, czy uda jej się czy nie, ostatecznie Lila i tak miała zamiar podążyć za Jamesem. Już czuła charakterystyczne kołowanie w głowie i nudności - typowe objawy wstrząśnienia mózgu. Jak tak dalej pójdzie, to bełtnie na środku podłogi, mówię wam.
  Temat: Bar + Parkiet
Lily Ke

Odpowiedzi: 58
Wyświetleń: 1504

PostForum: The Requiem   Wysłany: 2019-01-13, 21:32   Temat: Bar + Parkiet
Oczywiście, że nie - dlatego Lila cierpiała częściowe osierocenie, bo choć odnaleziono ją po latach przebywania w sierocińcu, nigdy tak naprawdę nie zaznała od swoich opiekunów szczerej miłości. Być może znalazł się ktoś, kto wieczorami przygarniał ją do serca, ale dziewczyna tak naprawdę zawsze była w domu intruzem. Przybłędą, którą ktoś ściągnął z ulicy, by mogła później spłacić swoje długi i przynieść rodzinie zysk. Rzeczywiście, w oczach chińskiej arystokracji półaniołów, krew Liling była bardzo cenna. O jej rękę licytowały się przecież znakomite rody, a ona oczywiście nie miała o tym bladego pojęcia. Cała ta polityka traktowania jej jak przedmiot... Och, wściekła się, gdy zrozumiała, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło. Okazała się tylko pionkiem w tej cholernie skomplikowanej grze. Pytanie, czy zdoła się z niej wyrwać, czy do końca będzie musiała grać swoją rolę.
Prawdę mówiąc Lila na tym etapie życia wolałaby sobie odciąć rękę niż być zależna od drugiego człowieka - niezależnie od tego, czy byłaby to kobieta, czy mężczyzna. Nie chciała pokładać w jednej osobie wszystkich swoich uczuć, nie chciała uzależnić się od kogoś na tyle, by nie być w stanie odejść. Niestety, życie nie zawsze układa się według naszych planów. A uparte księżniczki nie będą w stanie do końca opierać się wołaniu własnego serca.
- Odpowiednim miejscu? - powtórzyła Lila z zaczepnym uśmiechem, unosząc jedną brew. Niech Sonia lepiej powstrzyma się od podobnych tekstów, bo łowczyni odbierze to jako pewnego rodzaju zaproszenie! Zresztą, już i tak chyba przekroczyła pewne dopuszczalne granice flirtu na ten wieczór, ale nie miała zamiaru się podobnym zmartwieniem przejmować. Wilczyca nie wydawała się szczególnie urażona, ba, rumieniła się w ten uroczy sposób, nadający jej policzkom kolor wczesnych wisienek. Azjatka musiała przyznać, że było to strasznie urocze.
Wyrzuty sumienia? Z powodu wódki? No daj spokój, mały wilczku. Tego wieczora miałyście się po prostu... Dobrze bawić.
- Kawa z wódką - potwierdziła Lily. Potem na szczęście dała się ponieść muzyce, i wiecie co? Warto było choć na moment zapomnieć o swoich problemach. Warto było wyciągnąć barmankę zza lady, by móc choć na chwilę podziwiać atletyczność i smukłość jej ciała. Cóż, powiedzieć, że Lila bawiła się kiepsko, byłoby wierutnym kłamstwem.
- Nie, nie znam - oznajmiła z rozbrajającą szczerością. - Ale czy to ważne?
Dobre pytanie.
- Mamy same plusy - zachichotała, a potem przyciągnęła dziewczynę mocniej do siebie. Jedna rączka na biodrach, druga w talii - klejące miała te łapki, prawda? Ale przecież obie były kobietami, czyż nie? Podobne gesty miały więc inny wydźwięk, niż gdyby zrobił to mężczyzna. Po ruchach Lili widać było, że lubi mieć kontrolę nad sytuacją.
- Dziękuję - uśmiechnęła się. A potem jej zęby niby przypadkiem musnęły uszko wilczycy. Droczyła się, choć nie pozwoliła sobie na nic więcej.
Resztą wieczoru kobiety spędziły na przyjemnym tańcu, poprzetykanym droczeniem się Liling. Nie miała zamiaru puszczać jej szybko. A gdy kiwanie się po parkiecie im się znudziło, usiadły w jednej z loży i zaczęły pić...

//2 xzt
  Temat: Viviane C. Verlac
Lily Ke

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 655

PostForum: Relacje    Wysłany: 2019-01-13, 20:01   Temat: Viviane C. Verlac
Będę jej mówić, że ma ładny tyłeczek :love: ale prócz tego rączki przy sobie, let's be friends <3
  Temat: Viviane C. Verlac
Lily Ke

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 655

PostForum: Relacje    Wysłany: 2019-01-13, 19:54   Temat: Viviane C. Verlac
Polubimy się, czy dasz się Lili trochę podrywać, czy może wszystko na raz? :hanka:
 
Strona 1 z 3
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo