Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 915
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: Wczoraj 20:09   Temat: Przystań
- Kapitan? No chyba jeśli kogoś wybierzemy. – Oinari dobrze słyszał odgłosy walki spod pokładu, mimo to nie raczył ruszyć z pomocą. Dlaczego? Bo gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Mógłby tylko po co? Wolał opracować plan działania z Catrioną, która jak widać zdecydowała się wspomóc go, choć sama nie czuła się najlepiej.
- Posłuchaj… Pirat nie przybył tutaj z załogą, lecz ze swoją siostrą, lisicą, którą spotkałem w zamku. Oboje byli lisami, ale to już wiesz. Prócz tego nie towarzyszył nim nikt inny, co daje nam pewną podpowiedź, chociażby w kwestii samego statku. Ta łajba musi być zaczarowana. Jeśli tak, to istnieje spora szansa na to, że samoistnie przewiezie nas na wyspę. Nie wiem jednak jak ją… uruchomić. – no bo wiecie, w statku nie istniało coś takiego jak stacyjka do klucza. Należało troszeczkę pomyszkować i zastanowić się. Może rozwiązaniem były artefakty pozostawione przez Lisa swym towarzyszom?
- Aż tak źle ze mną nie jest, nie gorzej niż z innymi dotkniętymi chłodem i mniej od tych dziwko odważnych, toczących bój pod pokładem. – ostatnie słowa wróżek Książę skierował do wszystkich na pokładzie, w końcu byli w miarę blisko siebie.

Devana za wszelką cenę starała się wspomóc rannego Elvana, którego życie wisiało DOSŁOWNIE na cieniutkim włosku. Na początek szarża i Bevin

No więc Bevin miał krótko mówiąc kiepski posłuch. Dlaczego? Ponieważ ani Devana, ani Elvan nie raczyli opuścić miejsca pod pokładem. Co ciekawsze, unik przed atakiem dzika poskutkował jego szarżą w stronę owej parki w tak zwanych ramionach. Bevin w tym czasie znalazł się tuż za dzikiem, a bliżej pomieszczenia z którego wybiegł. Powrót na górę był niemożliwy ze względu na światło tarczy Devany. Ze względu na obecność gęstej mgły, promienie uległy rozmyciu. Dzięki temu Bevin nie ucierpiał aż tak mocno, jak w przypadku bezczelnego nakierowania skoncentrowanego światła. Nie zmieniało to jednak faktu, że z powrotu tą samą drogą nici.

Devana w tym czasie wysłała chowańca do boju. Tarcza okazała się strzałem w dziesiątkę – zatrzymała dzika, przy okazji jeszcze bardziej go denerwując. Rozgniewany zwierz zaczął uderzać w powłokę swoim łbem. Ostre kolce, masa, siła mięśni… Każdy cios prócz bólu bardziej rozjuszał zwierzę, a przy okazji sprawiał ból chowańcowi. Podtrzymywanie tarczy pod ciągłym atakiem nie należało do procesów łatwych i przyjemnych – pewna czarownica coś o tym wie.

Elvan… W gwoli ścisłości. Dojrzenie szybko lecącego ostrza, gdy teren pokrywała mgła było niemożliwe, nawet przez istoty o znacznie wyostrzonym wzroku – takie sztuczki tylko i wyłącznie w wykonaniu żyjątek o wysoce rozwiniętym słuchu, np. Kitsune, wampiry lub wilkołaki – inne stworzenia niet. Elvan miałby szansę zareagować w miarę szybko, gdyby posiadał dostatecznie duży poziom szybkości – w ramach przypomnienia i tak kapkę obniżony ze względu na niewielkie pole manewru – BYLI POD POKŁADEM.
Niestety, Elvan prędkości wysoce rozwiniętej nie miał, co znów uniemożliwiało mu na wczesne zareagowanie. Rzecz kolejna – świst. Czy ktokolwiek potrafił usłyszeć odgłos lecącego sztyletu? A może pędzącej kuli? Nie, gdyż wszystko działo się zbyt szybko! Do tego należało również dodać mgłę, która prócz widoczności i rozmycia światła, w niewielkim stopniu tłumiła odgłosy dodatkowo przemieszane z tymi dochodzącymi dookoła, np. stukot obuwia, warczenie dzika, stukot kopyt, czy chociażby ruch samej łajby na wodzie. Elvan miał OGROMNEGO farta, bo tak w sumie ostrze obecnie znajdowało się na wysokości piersi. Biorąc poprawkę na kucnięcie, istniała szansa na to, że Elvan oberwie w gardziel lub nie daj boże w głowę…
Elvan mógł spróbować obronić się w inny sposób. Np. z użyciem podmuchu wiatru tudzież duchowego strażnika. Obie opcje oczywiście niosły ze sobą pewne ryzyko, ale miały faktyczną szansę odbić ostrze. Nawet zmiana przy pomocy zmiennokształtności, zwiększała szanse Elvana na unik.
Nawet jeśli Elvan chciał dobrze, a wiemy, że chciał, to powinien w ogóle przed zejściem, zwrócić uwagę na mgłę. Wchodzenie w nią było niebezpieczne. Ostatecznie więc Elvan OBRYWA w serce, przez co znajduje się na łasce Devany.
Dalsze działania Elvana, takie jak wyjście i dialog z innymi były możliwe tylko i wyłącznie dzięki Devanie. Uleczony wróżek – radzę uważać na zaleczone miejsca, gdyż tkanki tam były wciąż podatne na ciosy – zdołał wygrzebać się na górę tj. NA POKŁAD. Reszta zależała już od innych.

Bariera Devany w tym samym momencie pękła, wystawiając wróżkę na atak dzika. Rozjuszone zwierzę ruszyło na faerie, uderzając ją centralnie w brzuch i praktycznie pędząc wraz z nią do momentu uderzenia jej ciała o najbliższą ścianę. Póki co kości nie ucierpiały, lecz z pewnością zostanie wielki siniak.

Nimat
- Sprawdzenie zapasów to dobry pomysł. Mówiłem już to Catrione – sądzę, że statek wcale nie potrzebuje załogi, tym bardziej, iż sam pirat przybył tutaj bez niej – jedynie ze swoją siostrą – również lisicą. Wyjaśnię Wam wszystko, jak tylko… - o… A potem Oinari zobaczył Elvana.
- Czy ktoś może rozproszyć mgłę? – zasugerował, gdyż sam mimo wszystko na tego typu czarach się nie znał. Mógł jedynie uspokoić dzika, niemniej aby moc skierowana była tylko i wyłącznie do niego, musiał go wpierw dojrzeć.
PS. Info Nimat o cytatach dostała już XD
Antek stał obok Nimat.

____

następny post: 22.03.2019 o godzinie 20.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-18, 21:22   Temat: Przystań
Dzisiejszy post będzie nieco krótszy ze wstępem słów skierowanych przez Oinariego do wszystkich osób na pokładzie statku – nie liczymy Bevina pod pokładem.
- Kapitana statku nie ma co szukać… Nie żyje. Wraz z Catrioną znaleźliśmy go w latarni nieopodal. – zaczął mając minę nietęgą, bo chociaż nie znał lisa zbyt dobrze, nie pałał radością na widok jego śmierci. To tylko pogłębiło niepokój odczuwany przez wróżka od momentu uderzenia chłodu.
- Pirat… Lis… właściciel tego statku pewnie nie bez powodu „przypłynął” nim właśnie tutaj. Wystarczy spojrzeć jak bardzo różni się od pozostałych – plus. Czy ktokolwiek z nas potrafi chociażby postawić żagiel? – no nie żeby coś, ale przed faktyczną kradzieżą należało zadać sobie fundamentalne pytanie o umiejętność tak zwanego „prowadzenia pojazdów” włącznie ze statkami nie tylko kosmicznymi.

Bevin
nie miał zbyt wiele czasu na myślenie, planowanie i rozmowy. Tuż przed rzuceniem ognistego smarka, wróżek pokrył teren pod pokładem gęstą mgłą. Była ona na tyle „obfita” iż zaczęła nawet wyciekać z wyjścia – dosłownie sączyć się jak tym z kociołka wiedźmy.
Utworzona mgła zadziałała dwojako – na pewno uchroniła Pucasa przed szarżą dzika. Minusem tego było ograniczenie widoczności, co z kolei doprowadziło do uderzenia ognia centralnie w prawy bok wróżka – okolice żeber i fragment wewnętrznej strony ramienia w skutek rozbryzgu iskier – najgorzej jednak było z bokiem. Pozostałe iskierki rozeszły się po tak zwanym eterze.

Elvan zachował się nieroztropnie schodząc pod pokład, który został okryty gęstą (jak mleko) mgłą. W konsekwencji nie od razu ujrzał Pucasa, a już na pewno nie miał zbytnich szans na wykonanie uniku przed atakiem Bevina. Lód paradoksalnie zamiast zgasić płomień, tuż po otrzymaniu ciosu, wystrzelił z dłoni wróżka, tym samym uderzając gdzieś w deski i roztrzaskując się na lodowe igły. Małe, ale za to diabelnie naostrzone, strzeliły we wszystkich kierunkach. Dwie z nich trafiły Elvana z lewe ramię oraz pierś niebezpiecznie blisko serca. Rany nie były śmiertelne, niemniej bolesne. Wkrótce z tkanki zaczęła sączyć się krew.

Nimat rozmawiała sobie z Antkiem i odwrotnie. Nimat zyskuje wiedze (wysłane już na DC bo MG to uj) na temat tajemniczej wizji po dotknięciu drzewa. Do tego dochodzą również informacje słowne przekazane przez Antka. MG radzi zapisywać w notatniczku.

Devana idąc w ślad Elvana popełniła ogromny błąd. Dlaczego? No zacznijmy od rzeczy podstawowej – mgły! Gęsta jak mleko 3% uniemożliwiła wróżce zlokalizować dzika, ale hej! Przynajmniej znalazła rannego Elvana i lekki zarys Pucasa.
Głos Devany tylko sprowokował. W rezultacie zwierz ryknął wściekle, po czym ruszył na oślep prosto przed siebie. Jako, że Bevin stał na linii toru… No drodzy Państwo… Kto uchyli się jako ostatni? Przypomnę, że pomimo miejsca, pola na chińskie manewry raczej nie było.
  Temat: [WAMPIR] Nathaniel Black
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 436

PostForum: Dzienniki   Wysłany: 2019-03-16, 21:10   Temat: [WAMPIR] Nathaniel Black
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: [CZAROWNIK] Nina
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 550

PostForum: Dzienniki   Wysłany: 2019-03-16, 21:02   Temat: [CZAROWNIK] Nina
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-16, 19:10   Temat: Przystań
Zacznijmy od Bevina, bo go nie lubimy! W ramach przypomnienia – sporawy i tłuściutki dzik wywarzył drzwi od magazynu. Dla ciekawszych zdradzimy już jego zawartość – beczułki z ziołami o niekoniecznie alchemicznym zastosowaniu oraz kilka skrzynek ze skórami lokalnej zwierzyny.
Ku zaskoczeniu Pucasa, dzik nie od razu ruszył pędem w jego stronę. Sprowokowany ruchem istotek za Bevinem – Elvanem i Antkiem, splunął tak zwanym ognistym smarkiem w ich stronę. Jako, że Pucas stał na przodzie, no to waśnie on będzie musiał spróbować uniknąć tego „kichnięcia” w postaci średniej wielkości gorącej kulki. Ponieważ statek był przestronny, istniała szansa na unik, choć jego skuteczność zostaje obciążona 50% vatem tj. wróżek ma tylko 50% na odniesienie sukcesu. W praktyce przełoży się do na oberwanie od kulki lub uderzenia o jedną ze ścian w zależności co wróżek wykombinuje. Warto również uważać na płomienie, aby przypadkiem nie trafiły w drewno lub inny łatwopalny materiał.

- Lis nie żyje… Inne lisy się budzą. Wkrótce je zobaczycie.Antek po wyjściu na pokład ponownie usłyszał głosy ogników.
- Mrok patrzy, mroook patrzy… Widziałeś go w wizji. Jego herold niebawem się obudzi. Świat wróżek stoi na skraju upadku. – kolejne słowa ogników skierowane tylko i wyłącznie do półwróżki.
- Płyńcie, płyńcie na wyspę i uważajcie… Bezpieczne szlaki bywają zgubne – mrok patrzy, patrzy…

Nimat po wyjściu z kajuty ujrzała dwójkę towarzyszy – Elvana i Antka. Nic im nie było, choć ten drugi, ala syn, znów zaczął się dziwnie zachowywać. Rozbiegany wzrok i rozmowa z… Ze samym sobą? Czy to aby nie zalążki schizofrenii? A może magia wróżek wpłynęła na niego jakoś… Inaczej niż powinna?
Uwaga: Nimat zobligowana jest do przypomnienia MG o wyciętych kartkach, jeśli zechce w dalszej części przygody poznać całą ich treść.

Devana sporo ryzykowała próbując oswoić feniksa. Stworzenie mimo iż bezpańskie wciąż czuło zapach swego Pana. Władca zwierząt pozwolił Devanie na zrozumienie dziwnego trelu, którego nikt inny zrozumieć nie mógł.

„Cień, cień… Wpełzł wieczorem, gdy wszyscy spali. Opętał jednego, a potem drugiego… Nie mieli szans się obronić – wciąż tu jest – wciąż tu jest. Nie schodźcie pod pokład – nie schodźcie pod pokład – nie otwierajcie skrzyń – nie dotykajcie niczego. Gdzieś się schował, wciąż tu jest. Pan rzucił barierę, aby zablokować potwora, dlatego jeszcze nie wypełzł. Tarcza wkrótce pęknie, bo Pan zniknął. Nie dotykajcie niczego! "

Z oswojenia niestety nici, feniks był zbyt wierny, ale! Tych kilka chaotycznych słów mogło pomóc drużynie w rozwiązaniu problemu, który wciąż gdzieś się tutaj czaił… Może?
Tak, to wszystko zaczęło się od karnawału. Mrok, chłód, wyspa, wyprawa… Co jeszcze przytrafi się wróżkom?

- On… On był lisem, takim samym jak ten, którego przyszło mi spotkać w pałacu. – a więc to nie pierwsze stworzenie tego gatunku. Skąd się wzięły i dlaczego akurat teraz? Na te pytanie nawet Oinari nie znał odpowiedzi.
- Prawdziwa Księżniczka… Nie musiałaś się ukrywać – nikt nie zrobi Ci krzywdy. – czyli jednak wiedział, mimo to nie ocenił jej przez pryzmat postępowania. Szanował decyzję Cat, nawet teraz w obliczu dziwnego zagrożenia, zamiast zbesztać za „kłamstwo”, uśmiechnął się doń ciepło.
Cat i Oinari razem powrócili na statek. Tam Cat ujrzała Nimat, Devanę, Elvana i Antka. Bevina gdzieś brakowało. Sądząc po odgłosach, tłukł się z czymś pod pokładem.

____

następny post: 18.03.2019 o godzinie 19.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-14, 19:56   Temat: Przystań
/Przypominam o pisaniu krótkich postów lub zamieszczaniu stosownego streszczenia na koniec dłuższego posta.

Cat
Przed lub po – nieważne. Oinari instynktownie podszedł do Cat, która w bólu i pożodze obejmowała klatkę piersiową. Sam nie czuł się też najlepiej, jednak w przeciwieństwie do wróżki, posiadał magiczny artefakt, który nieznacznie łagodził objawy dziwnego chłodu.
- Czuję… To się zaczęło od czasu karnawału. Mam wrażenie, że ma to jakiś związek z… Sam nie wiem. – ojciec nie powiedział księciu zbyt wiele, w zasadzie tyle co kot napłakał. Z niewiadomych powodów władca bardzo oddalił się od pozostałych – głównie tuż po karnawale, zupełnie jakby WIEDZIAŁ, co się święciło, lecz nie chciał… siać paniki? A może po raz kolejny szukał rozwiązania na własną rękę? Jeżeli tak, to skąd pomysł na podróż?
Oboje przeszli przez drzwi. Krok za krokiem i kolejny – ich oczom wkrótce ukazało się ciało… Na zimnej posadzce leżał pirat. Nie przypominał tego zawadiackiego mężczyznę z karczmy. Ten tutaj choć o identycznych rysach miał parę białych uszu i komplet dziewięciu długich, równie białych lisich ogonów. Ranny na brzuchu, wyraźnie wycieńczony czymś, leżał, nie mogąc się nawet poruszyć. Z każdym tyknięciem sekundy uchodziło z niego coraz więcej życia. Nie pozostało mu zbyt wiele czasu.
- Lis! – krzyknął Oinari. Skąd wiedział kim jest? Pytania, pytania… Wróżek podbiegł do rannego z zamiarem uleczenia go. Nim jednak uaktywnił moc, Lis zatrzymał go pewnym chwytem za nadgarstek.
- Słuchajcie mnie uważnie. Wiem, że macie mnóstwo pytań, lecz musicie się skupić na wyprawie. Tylko wyspa będzie w stanie Wam pomóc – wam i wszystkim dotkniętych mrokiem. Jeżeli teraz zawrócicie, ten zawładnie wami. Staniecie się pustymi skorupami bez emocji – dzień po dniu, aż w końcu nie umrzecie całkowicie osuszeni z życiowej energii. Wyspa… Musicie udać się na wyspę… Amulet… Amulet i pierścienie ochronią Was przed złowrogą aurą, wskażą też drogą i pozwolą na porozumienie się z innymi… Idźcie! – Lis niestety nie miał zbyt wiele czasu. Ostatnie słowa wypowiedział z ogromnym trudem – po nich odszedł. Ranne ciało, jak się okazało również pokryte czarnymi żyłkami obróciło się w pył…
- Odpowiedzialność huh… Dlaczego… - utrata nieważne kogo – obcego czy bliskiego – każda, zawsze i wszędzie bolała najbardziej…
- Płyńcie beze mnie. – to nie była prośba, groźba też nie – raczek rozkaz. Ktoś musiał zostać na lądzie, by spróbować się czegoś dowiedzieć.

No więc Bevin otworzył klapę, po czym mógł radośnie zejść na dół w celach czysto detektywistycznych. Sztylety dodajemy do eq – czas pokaże czy wróci z nimi z powrotem – he, he. Jak się okazało, nagle z dwóch Pucasowi został jeden sztylet. Pytanie czy dawanie ostrza do niedawna ślepej osobie i w dodatku ze schizofrenią – bo kto normalny gadał sam do siebie – było mądrym posunięciem.

Bevin, Antek i Elvan zeszli pod pokład. Opis wyżej, co by nie powtarzać – same bzdety plus zamknięte drzwi od magazynu. Ponieważ Bevin szedł jako pierwszy i niestety nie miał zbyt dobrej okazji na wycofanie się, pechowo oberwał drzwiami, gdy z tego nieszczęsnego magazynu wyleciał wściekły, dość sporawy dzik -> zapraszamy do spisu bestii. Ktoś tutaj upolował całkiem spory kawałek dziczyzny. Szkoda tylko, że załoga nie zdążyła jej jeszcze odpowiednio uciszyć.
Ostatecznie drzwi polecą na Bevina – przypominam, że miejsca do uniku było mało. Dodatkowo za Pucasem stał Antek i Elvan. Dzik póki co JESZCZE nie szarżował, po prostu wywarzył drzwi od magazynu. Taki to był z niego wściekły kotlet.
Ze względu na dynamikę akcji, ogniki tańczące wokół Antka nie znalazły chwili na udzielenie odpowiedzi. Półwróżek będzie musiał zapytać je o to ponownie, gdy tylko uporają się z zagrożeniem.

Tymczasem w kajucie.

Połowiczny sukces Devany – wyrywkowe fragmenty księgi:

„No więc na początku była nicość lub chaos, jak kto śmie twierdzić. Pierwsze stworzenie baśniowego świata sięga o wiele dalej, niż pojawienie się w nim wróżek, a przed nimi aniołów i demonów. Dziś na temat powstania krainy krąży wiele legend – każda z nich niewątpliwie nosi w sobie ziarno prawdy.”
„[…}Czas płynął dalej… Kreatorzy nie podlegali jego mocy. Część przestała tworzyć w uznaniu, iż nadszedł czas na odpoczynek. Tak oto zmienne dotychczas niebo ugięło się pod mocą tychże bytów. Ich sen w romantycznym objęciu dał początek dniu i nocy, podobnie jak sen wielu innych – tak powstały góry i wspaniałe wody, w których zagościło życie podobnież zrodzone z marzeń uśpionych weń stworzeń. Spytacie co z gwiazdami? Te ponoć stanowią pozostałość po najstarszych bytach – znudzone egzystencją dobrowolnie opuściły młodziutki świat, by odlecieć i udać się poza granice świata i wszechświata znanego nam zwykłym ludziom…”
„Nikt nie wie, co dokładnie spotkało Kreatorów. Jedni mówią, że światło zostało doszczętnie wyłapane i zmienione w źródło energii, inni twierdzą, że mrok w przypływie szału je zabił, jeszcze inni wierzą w teorię mówiącą o zniszczeniu światła przez wróżki i zamknięciu pozostałego mroku głęboko pod powierzchnią, by nigdy nie zaszkodziło „ICH” ziemi. […]


Dedukcja Devany była nieoceniona – to, czy wróżka zechce podzielić się wnioskami zależało już od niej samej. Na razie warto było pomyszkować – poof i drużyna weszła w posiadanie mapy z najbezpieczniejszym ze szlaków – no w założeniu, że wycieczkowiczów nie zastanie sztorm.
Przeszukując szuflady Devana weszła w posiadanie kilku rzeczy – woreczka ze sproszkowanym minerałem nieznanego pochodzenia – nie pomoże nawet alchemia IV poziomu – woreczek z minerałem do wpisania w dziennik – jego właściwości możliwe do odkrycia po dotarciu na wyspę, o ile gracz się o to upomni.
Kolejną rzeczą było odnalezienie wisiorka – złotego z czymś ala malunek w środku. Obrazek przedstawiał lisa i lisiczkę obok niego – tak, lisa z parą uszu i dziewięciu ogonów. Czyżby brat i siostra? I czy NA PEWNO był to TEN pirat?

Nimat rzuci ślicznie kosteczką. W zależności od wyniku (1-6), wejdzie w posiadanie trzech wybranych przez siebie składników z II poziomu (wyniki 1,2,5) lub dwóch wybranych przez siebie składników alchemicznych z III poziomu (wyniki 3, 4, 6).
Prócz tego w kuferku znajdzie szablę z nałożonym nań enchantem – dodatkowe obrażenia od ognia (2 ciosy – potem energia się wyczerpuje do ponownego naładowania mocą -> info w temacie z enchantem -> odegrana sesja do wysłania na konto któregoś multika Shi -> przedmiot do wpisania w dziennik, najlepiej w 1 post. Uwaga – przedmiot nie jest niezniszczalny, paradoksalnie pomimo swojego zaklęcia, materiał jest niestety kruchy. Zaleca się znalezienie osoby z odpowiednio wysokim poziomem fechtunku, aby broń doprowadzić do porządku, inaczej korzystanie z niej przypada tylko na ostateczność z ryzykiem zniszczenia.
Nimat i Devana wkrótce usłyszały huk pod pokładem.

____

następny post: 16.03.2019 o godzinie 19.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-12, 19:24   Temat: Przystań
Oglądanie śladów krwi z lotu ptaka było średnim rozwiązaniem – no chyba że Nimat trzymała nosek stosunkowo blisko desek. Powiedzmy, że kropelki krwi pomimo swej świeżości niespecjalnie układały się w jednolitym szlaku. Bardziej przypominały chaotycznie porozsiewane kropki. Znajdowały się na całym statku w nierównomiernych odstępach. Co z tym zrobi Nimat?

Cat i Oinari znaleźli się w latarni. Ślady krwi na obręczy nie napawały radością – nie wróżyły też świetlanej przyszłości. Wróżek na widok towarzyszki uśmiechnął się, a przedtem lekko drgnął i niemalże podskoczył do góry. Skrzydełka błysnęły na złoto, choć o wiele w bledszym tonie niż zazwyczaj. Blada skóra, podkrążone oczy i dziwne, czarne żyłki wyłaniające się spod ubrania. Cat jako „zarażona” chłodem również je miała (info w dzienniku) – tak samo też czuła dziwny chłód i jakby coś wyżerało ją od środka.
- Sh… - po opanowaniu nerwów Oinari uciszył Cat, przykładając palec do swoich ust. Twarz rzecz jasna miał nieswoją, jednak poznanie go było wyjątkowo łatwe ze względu na tajemniczy wisior na szyi oraz charakterystyczne, niezmienione dziś skrzydełka.
- Ten lis… Nigdzie go nie ma prawda? Przed wyprawą miałem się tutaj z nim spotkać, ale… - pokazał na ślady krwi.
- Coś mi tu nie gra. Jeśli nie chcesz ryzykować, wróć do reszty. – Książę nie zwykł narażać innych na niebezpieczeństwo – siebie zresztą też nie. Przez wrodzoną empatię i poczucie odpowiedzialności chciał, aby Cat wróciła do pozostałych. Wróżka mogła oczywiście spełnić prośbę lub udać się za księciem po schodach na górę.
Jeżeli wróżka poszła za Oinarim, ujrzała w trakcie wchodzenia po schodach więcej krwi – więcej i więcej… Tuż przy drzwiach prowadzących na zewnątrz widniała ogromna plama krwi – widziana przez Księcia i Cat, o ile wróżka podążała za towarzyszem.
Jaką decyzję podejmie Cat? Wróci? A może pójdzie na górę?

Czupryna Antka okazała się iście wygodnym gniazdkiem dla trzeciego ognika. Ogniki nieustannie towarzyszyły półwróżce w czasie spacerkowania po statku.
- Dusze stąd odeszły – mrok je zabrał i lisa też. On wie – patrzy i czuwa. Wyspa woła - tańczy i śpiewa – głosy na niej. Polegli budzą się do życia – wstają i wracają do żywych. – tajemnicze głosy słyszał tylko i wyłącznie Antek. Z racji swojego bystrego umysłu (dedukcja III poz) chłopak mógł wywnioskować, iż chodziło o wydarzenia na statku – coś wiedziało o zamiarach grupy – coś zabrało załogę i w końcu to coś obserwowało przybyłych. Na temat wyspy i mroku półwróżek wypowiedzieć się już nie mógł. Nawet z błyskotliwością brakowało mu fundamentalnej wiedzy na pewne tematy.
Co z dotychczasową wiedzą zrobi półwróżek?

Devana skończyła z feniksem na twarzy. Szczęście, że ptak nie zrobił jej krzywdy – ucierpiały tylko potargane włosy. Ptak odleciał wyraźnie czymś wystraszony. Ostatecznie usiadł na maszcie, obserwując resztę zgromadzenia.
Opis kajuty powyżej. Na biurku mnóstwo notatek – głównie map z oznaczonymi szlakami bezpiecznej podróży z kontynentu wróżek na wyspę z ominięciem niebezpiecznych wirów wodnych – zapewne dzieł wodnych wywern i wielu innych atrakcji, np. diabelnych skał – kamiennych struktur o ostro zakończonych szczytach – katordze dla żeglarzy. Niejeden statek tam zatonął. Prócz tego na biurku znajdowała się dość ciężka księga. Spisana w starożytnym języku wymagała sporego skupienia w trakcie odczytywania. Devna mogła próbować rozszyfrować kilka wersów.

UWAGA: Devana znów rzuca kostką sześciościenną.
♥ Pełen sukces tj. pełne odkrycie treści księgi definiuje wynik 6
♥ Połowiczny sukces tj. wyrywki tekstu definiuje wynik 5
♥ Brak sukcesu: 1, 2, 3, 4

Bevin ruszył z zamiarem zejścia pod pokład. Pech chciał, że klapa była zamknięta i to dosłownie. Pucas na brak siły nie narzekał. Teraz pytanie tylko, czy szarpiąc się z klapą nie upadnie na tyłek i czy w ogóle ją otworzy – wyglądała na mocno zatrzaśniętą. Niech zdefiniuje to kostka sześciościenna.

♥ Sukces (6) – Bevin otwiera klapę i schodzi pod pokład. Wewnątrz hamaki załogi, beczki z jedzeniem, sieci i inne, tradycyjne wyposażenie statku. Prócz tego nic – zero śladów krwi a do tego… Wszystkie rzeczy załogi – niedojedzone potrawy, ubrania, jakieś dodatki w postaci fajek, ziół czy ozdobnych sztyletów – wszystko to zostało na swoim miejscu. Dlaczego? Magazyn pod pokładem był zamknięty, choć z jego wnętrza wyraźnie dobiegał dziwny, niezidentyfikowany odgłos.
♥ Pech (pozostałe wartości) – Bevin upada na dupsko, klapa na chwilę otwiera, po czym znów opada. Spod pokładu słychać wyraźny ruch.

____

Wszyscy: widzicie feniksa wylatującego z kajuty, targającego włosy Devany i lądującego na maszcie.
Wszyscy: Ci, którzy stoicie obok Antka – dostrzegacie jego rozbiegany wzrok i dziwny uśmiech na twarzy.

UWAGA: gracze na statku z umiejętnością dodatkową – dedukcja na poziomie minimum III mają prawo dostrzec ślady krwi, a także wyciągnąć pewne wnioski. Na tym właśnie statku maksymalnie zeszłej nocy doszło do rozlewu krwi. Sądząc po braku zniszczeń i zerowym zainteresowaniu sprawą przechodniów – pomijając zachwyt łajbą – do ataku doszło z zaskoczenia. Nie mając szansy na obronę, załoga została najprawdopodobniej porwana, gdyż o zabójstwach nie było mowy ze względu na zbyt mała ilość śladów. Ponieważ statek otulała magiczna bariera niewiadomego pochodzenia, wyczucie potencjalnej magii było niemożliwe. Rodziło się więc pytanie – czy powłoka TYLKO chroniła statek przed intruzami? A może jej zadaniem było zamaskowanie czarów do czasu zmycia ich „zapaszku” z łajby? To jak połączą fakty gracze, będzie miało wpływ na zdobyte przez nich informacje. MG nie powie, czy są one słuszne czy nie.

______

następny post: 12.03.2019 o godzinie 19.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-10, 19:16   Temat: Przystań
/Ismena 1 pominięcie

Elvan po dołączeniu do reszty i wejściu na statek – no a czemu łajba miałaby go nie wpuścić? No gdyby tak nazwać los okropnym, to mógłby wyciągnąć łapę, krzycząc – YOU SHALL NOT PASS! Niemniej nie bądźmy tacy wredni – półwróżek podobnie jak inni mógł – udać się na gniazdo, pod pokład, do steru lub kajuty kapitańskiej, która wcale nie była zamknięta… WCALE!

Cat postanowił udać się na poszukiwania pirata. Siłą rzeczy trafiła wpierw na Oinariego – wróżka, którego poznała na karnawale, a który ewidentnie maszerował w tym samym kierunku. Książę wyglądał marnie, a prócz tego nie zauważył Cat, co dawało jej pewien element zaskoczenia.
Królewska latorośl zniknęła w środku budowli, na której uwaga – znajdowały się ślady krwi – dokładnie tuż przy wejściu, co Cat mogła zaobserwować po zbliżeniu się do uchylonych drzwi. Jeżeli weszła do środka, ujrzała więcej śladów prowadzących na górę, głównie na obręczy, o którą zapewne opierał się pirat lub ktoś ciężko ranny. Co z tym zrobi wróżka?
Mogła iść dalej, licząc, że nikt jej nie wykryje – mogła też zawrócić i powiedzieć o tym innym lub znów iść i krzyknąć do Oinariego.

Devana na szczęście nie miała problemu z dostaniem się do kajuty kapitańskiej. Problemem mogło być jednak to, co się w niej znajdowało. Z tego tytułu wszelkie opisy muszą poczekać, gdyż. Devana zobligowana jest rzucić raz kostką sześciościenną:
1,4,3 – pech, czyli Devana zostaje zaskoczona przez feniksa, który wylatując wpada jej na twarz.
2,5,6 – Devana daje radę uniknąć ptaszyska, które po wylocie, ląduje na sterze statku.

* instrukcja do rzutów kostkami w ostatnim ogłoszeniu od administracji. W razie czego mogę wytłumaczyć jeszcze raz.

Samo wnętrze kajuty – przestronna jak na statek – elegancka, spowita słodkawą wonią cytrusów – pewnie z palącego się kadzidła. Pod okienkiem stał stojaczek dla Feniksa, obok zaś mosiężne biurko z kilkoma papierami na blacie, kałamarzem i piórem. Dalej łóżko, naprzeciwko szafeczka, a tuż przy łóżku kuferek. Na samym końcu kajuty widniał stół z krzesłami i niewielki kredens z zastawą.

Nimat wlatując na gniazdo, nie znalazła pirata – ciekawe czy ktoś odgadnie trik z jego imieniem. Dostrzegła za to dziwne ślady krwi – niewielkie czerwone kropki i nieco większe po bokach gniazda i centralne w gnieździe. Sądząc po konsystencji posoka była stosunkowo świeża.

Ogniki widział tylko i wyłącznie Antek, co innego one. Najwyraźniej czuły obecność pozostałych wróżek, ale jak widać tylko tej konkretnej półwróżce postanowiły się ukazać. Wyciągnięta w ich stronę dłoń tym bardziej przykuła uwagę. Dwa z trzech światełek musnęły ciepłym płomyczkiem skórę – wpierw palca, a potem ręki, na której przysiadły. Trzeci z ogników wylądował tuż przed twarzą młodzika, a potem centralnie na niej tj. na głowie. Zdaje się, że Antek zdobył nowych przyjaciół, lecz dlaczego widział je tylko i wyłącznie on?
Cichutkie głosiki wskazywały na rozbawienie resztą grona. Co z tym zrobi półwróżek?

Bevin póki co nie zrobił nic, co podlegałoby ocenie!


następny post: 12.03.2019 o godzinie 19.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

______________________

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
  Temat: Polana
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 265

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:40   Temat: Polana
Nathaniel raniąc swoją córkę klątwą, cierpi wraz z nią - czuje jej ból.

/mg zt
  Temat: Samochodziki
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 64

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:39   Temat: Samochodziki
Nieważne jak daleko... Każda osoba w tej sesji jest w stanie dosłyszeć głośne, przeraźliwe wręcz krzyki kobiety. Czyżby działo się coś niedobrego?

Krzyki prowadzą: tutaj

/mg zt
  Temat: Namiot z fantami
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 175

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:39   Temat: Namiot z fantami
Nieważne jak daleko... Każda osoba w tej sesji jest w stanie dosłyszeć głośne, przeraźliwe wręcz krzyki kobiety. Czyżby działo się coś niedobrego?

Krzyki prowadzą: tutaj

/mg zt
  Temat: Karuzela z konikami
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 85

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:39   Temat: Karuzela z konikami
Nieważne jak daleko... Każda osoba w tej sesji jest w stanie dosłyszeć głośne, przeraźliwe wręcz krzyki kobiety. Czyżby działo się coś niedobrego?

Krzyki prowadzą: tutaj

/mg zt
  Temat: Diabelski Młyn
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 130

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:39   Temat: Diabelski Młyn
Nieważne jak daleko... Każda osoba w tej sesji jest w stanie dosłyszeć głośne, przeraźliwe wręcz krzyki kobiety. Czyżby działo się coś niedobrego?

Krzyki prowadzą: tutaj

/mg zt
  Temat: Creep Show
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 85

PostForum: Wesołe Miasteczko   Wysłany: 2019-03-08, 19:39   Temat: Creep Show
Nieważne jak daleko... Każda osoba w tej sesji jest w stanie dosłyszeć głośne, przeraźliwe wręcz krzyki kobiety. Czyżby działo się coś niedobrego?

Krzyki prowadzą: tutaj

/mg zt
  Temat: Przystań
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 1102

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-03-08, 19:37   Temat: Przystań
Catrilona słusznie postąpiła pytając ludzi na przystani o statek. Wielu wiedziało o kogo chodzi – niewielu potrafiło odpowiedzieć na pytanie. Cat dowiedziała się jednak, że kilka osób widziało pirata przemykającego gdzieś pomiędzy dokami. Jeśli wierzyć słowom, ostatnim razem zatrzymał się na skarpie, na której stała pseudo magiczna latarnia morska. Kto wie? Może jeszcze tam był? Budowla sama w sobie znajdowała się niedaleko – wystarczyło przejść przez doki – w prawą stronę – i wejść pod górę po kamiennych schodach aż do samej budowli.
Co wróżka zrobi z tą wiedzą?

Elvan zajęty był rozmową z Oinarim, no przynajmniej do czasu. Niespełna po kilku minutach wróżek zniknął – przy zmrużeniu ocząt, Elvan mógł dostrzec kierunek, w którym pomknął jego brat, jakby ciągnięty dziwną siłą – do latarni na skarpie.
Teraz kwestia należała do Elvana – podejdzie do grup wróżek? A może pomknie za bratem?

Devana po przejściu przez barierę mogła poczuć… Dziwną ulgę, zupełnie jakby aura tej łajby odbierała wszelkie smutki, ból i dziwne uczucie chłodu, które od czasu karnawału nieustannie rozchodziło się po ciele wróżki. Ku zaskoczeniu kobiety na łajbie nie znajdował się nikt – ani jednej żywej duszy, która mogłaby być odpowiedzialna za sterowanie pojazdem. Wniosek nasuwał się sam – był on magiczny.
O kunszcie i wyglądzie wypowiadać się nie będziemy- statek był po prostu piękny, żywcem wyjęty z bajek fantasy. Devana z pokładu mogła zejść centralnie pod pokład, wspiąć się na gniazdo, spróbować wejść do kajuty kapitańskiej lub wejść wyżej i podejść do steru.

Ismena była zajęta rozmową z innymi wróżkami z grupy.

Osoby podążające za Nimat i sama Nimat – wszyscy w przeciwieństwie do „obcych” wróżek mogli swobodnie przejść przez barierę. Po przekroczeniu progu statku, mogli udać się: pod pokład, do kajuty kapitańskiej, podejść do steru lub wspiąć się na gniazdo. Statek był pusty, do tego nasączony dziwną aurą, która koiła wszelkie złe emocje i znacząco łagodziła uczucie chłodu – bardziej niż magiczne pierścienie podarowane przez Pirata.

Antek jako jedyny poczuł coś jeszcze. Niepełni uformowany wróżek stanowił dla tutejszej magii atrakcyjny obiekt. Zdaje się, że nieznana aura upatrzyła go sobie dość mocno. Niewidzialne nitki, niewyczuwalne też dla innych, jakby oplotły jego ciała. Wkrótce półwróżek jako jedyny miał prawo ujrzeć tańczące wokół siebie błękitne ogniki.
 
Strona 1 z 61
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 15