Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 81
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: #2 Dzień dobry...?
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 94

PostForum: Neil Harriss   Wysłany: Wczoraj 23:40   Temat: #2 Dzień dobry...?
Jak to w przypadku Blacka bywało zaczął zawile i przez pierwsze chwile nie było można zorientować się o co mu chodzi. Tak więc upił nieco ze swojego kieliszka i spoglądając na swojego towarzysza podrapał się po brodzie.
- Eleanor. Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo. Gdy spytała mnie o to, czy jest na świecie ktoś kto zna moje imię odparłem, że tylko ty. - oczywiście dodał przecież wtedy, że Neil jest dla niego jak brat. Chociaż prawda była taka, że czasami czuł się jakby był kimś więcej. Kimś w rodzaju ojca lub anioła stróża. Nath wychował się w ciężkich warunkach emocjonalnych, był traktowany nie jak dziecko a jak materiał do szkolenia na carskiego doradcę. Dopiero Neil był tak na prawdę pierwszą osobą, której 'co u ciebie' oznaczało nie 'co dla mnie zrobiłeś' tylko 'jak się czujesz'.
- Była wściekła. I... zaręczyliśmy się. - dodał po chwili biorąc kolejny łyk swojego trunku. - Oczywiście, gdybym był nieco inny, sam wiesz o co chodzi. Oświadczyłbym się tobie i przez tydzień nie wychodzilibyśmy z łóżka. - dodał dość szybko odwracając uwagę od tego tematu. Jednak wiedział, co go czeka, kazanie! Tak, zapewne zostanie poruszona kwestia jego nieodpowiedzialnego zachowania.
- Przysługa za przysługę Neil, nie lubię mieć długów. Chciałem cię prosić, żebyś udzielił nam ślubu. - po tych słowach odstawił lampkę na stół delikatnie przymrużając jedno oko i odliczając w myślach kolejne sekundy. Nadchodziło nieuniknione, za chwilę nastąpi zderzenie z twardą krytyką padającą z ust czarodzieja.
  Temat: Komnaty przywódczyni
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 199

PostForum: Prywatne komnaty   Wysłany: Wczoraj 23:28   Temat: Komnaty przywódczyni
Oczywiście, mógł jej obiecać złote góre, jednak z jego zaburzeniami nie byłoby nic dziwnego w tym gdyby zamiast złotych gór dostała rzeki miodu. Czy jakoś tak. Chodziło o to, że Nathaniel mimo wszystko pozostawał sobą, nie ważne jak bardzo się maskował i ukrywał pod wizerunkiem mężczyzny stanowczego i planującego wszystko na trzy kroki do przodu. Zawsze będzie impulsywny. Zawsze będzie szukać siać ziarna, których plony będzie mógł zebrać w dogodnej chwili. Tak jak to było w przypadku Jacka.
- Nie planuję. Dobrze wiesz, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się na etapie wczesnego dzieciństwa. Nie potrafię poświęcić nikomu uwagi, tak samo jak nie byłbym dobrym materiałem na ojca. Chociaż nie ukrywam. Marzę o tym, żebyś pewnego dnia była w stanie urodzić mi małego psychopatę. - jedyne co mógł zrobić, to zapewnić ją w taki sposób. Na dzień dzisiejszy miał w planie trzymać się tego postanowienia. Jednak cholera jedna wie, co strzeli mu do łba za kilka dni.
  Temat: Burton Stone Inn
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 679

PostForum: 
Clifton
   Wysłany: Wczoraj 23:16   Temat: Burton Stone Inn
Wiadomym było, że będzie dążyć do poznania jej imienia, w końcu jeśli ma cokolwiek o sobie mówić to lepiej wiedzieć do kogo, w razie potrzeby taka osoba zawsze będzie kimś a nie tym chujem.
- Imię jest niczym wiatr jednak nadaje nam jakąś wartość i pozwala o sobie zapamiętać. Wolałbym móc wspomnieć za kilka lat, że rozmawiałem z czarownicą, która ma jakieś imię i potrafi zapewnić miły czas przy szklance, niż twierdzić, że zaczepiła mnie w barze jakaś wiedźma. Poza tym imię skrywa naszą osobowość, historie naszej przeszłości, bez niego jesteśmy nikim. Chcąc pozostać nikim musisz zadzwonić po Opal bo myślę, że zbyt wiele ci nie powiem. - jego głos był całkiem poważny. Powiedzmy od negocjacji imienia się zaczęło, miała kilka kwestii do omówienia? Niech się modli, żeby przed świtem się wyrobili bo będzie musiała go zabrać do siebie do domu albo ukryć gdzieś się z nim i zapasem alkoholu na cały dzień.
- Daj spokój. Czas? Nie masz lepszych argumentów? Zadam ci pytanie. Czym jest czas dla nas? Nieśmiertelnych. Wydawało mi się, że czas dla nas nie istnieje, mamy do dyspozycji całą wieczność. Biorąc to pod uwagę, dzisiejsza noc jest niczym. - i o tym była mowa, przekaz oczywiście był dwuznaczny. Mogła się domyślić, że nawet jeśli się upiją i nic się nie dowie to tak na prawdę nic nie stracą bo mogą wrócić do tej rozmowy nawet za kilkadziesiąt lat.
- Krucjata jest najmniejszym problemem. Dyrygować? Nie sądzę aby ktokolwiek miał prawo kimkolwiek dyrygować. Wszyscy jesteśmy sobie równi, nie sądzisz? Bo niby w czym jestem lepszy od mężczyzny, który kopał mój grób? - takiej odpowiedzi pewnie się nie spodziewała. I coś czuł, że taka odpowiedź nie będzie dla niej satysfakcjonująca. No nic moja miła, nie tylko będziesz musiała zdradzić imię ale i przygotować nie tylko gardło na alkohol ale także swój cenny czas.
  Temat: Ulica
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 1261

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: Wczoraj 23:00   Temat: Ulica
W młodych latach był nieco mniej cierpliwy, teraz w sumie ciężko go było ruszyć. Powiedzmy, że widział i przeżył już wszystko. Dlatego aby go sprowokować potrzeba było czegoś więcej. Słuchając jej słów uświadamiał sobie, że świat dziewczyny jeszcze nie do końca zaakceptował istnienie w świecie pełnym potworów. To, że wychowywała się bez rodziców tak na prawdę było niewielkim problem w skali tego, co działo się w mieście.
- Twoje życie stanęło na krawędzi gdy jakiś skończony cymbał zaczął wprowadzać cię do naszego świata.- odparł krótko. Niestety, dopóki nie miała nic wspólnego z podziemiem była bezpieczna. Ten który zaczął zamazywać tą granicę naraził ją na niebezpieczeństwo o czym ta młoda osoba zapewne jeszcze nie wiedziała.
- Módl się abyś była silna tak jak mówisz. Porzuć wszystko, co związane z naszym światem i wróć do normalnego, ludzkiego życia. Wtedy będziesz bezpieczna i wtedy będziesz mogła twierdzić, że stoisz na krawędzi. - dodał po chwili wzruszając ramionami. Było już pewnie grubo po północy, dziewczyna go trochę zagadała. Jednak co teraz? Ma ją odprowadzić do domu, ucieknie, czy będzie się z nim dalej przekomarzać? On wiedział, że w przeciągu trzech dób znowu stanie na jego drodze, był tego pewny. Jednak czy faktycznie tak będzie? To już zależało tylko i wyłącznie od tego człowieczka.
  Temat: Gabinet Noah
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 178

PostForum: Klinika N. Schiavone   Wysłany: Wczoraj 22:47   Temat: Gabinet Noah
Więc jednak go nie było? Szkoda, tyle mógł poczekać i nawet nie trawało to zbyt długo. Były Nefilim dość szybko pojawił się w gabinecie. Widząc go Nathaniel aż wstał z miejsca. Ta malutka iskierka, dosłownie maluteńka cząsteczka ledwie wyczuwalna odróżniała go od zwykłego wampira. Podszedł bliżej mężczyzny obchodzą go dookoła.
- Twoja sława cię wyprzedza. Słyszałem o tobie ale nie jestem pewny czy mieliśmy okazję się spotkać. - był na bieżąco z informacjami ze świata, znał też historię swojego rozmówcy. Po chwili odszedł siadając ponownie na kanapie.
- Nie martw się, nie będę rozrabiać. - nie wiedział czy takie zapewnienie uspokoi pana Schiavone, miał nadzieję, że chociaż delikatnie nakreśli jego dość spokojne nastawienie i brak zainteresowania wypicia większości krwi z worów leżących na oddziale.
- Podobno jesteś jedyną osobą, która może poinformować odpowiednie osoby o zmianach wśród nieumarłych. Nie chciałbym, żeby ruch, który zapoczątkowałem był odebrany jako mobilizacja zbrojna i zagrożenie. Po prostu usiłuję zebrać wszystkich razem. Pochodzimy z jednego źródła. Zarówno wy jak i ja. - był starszy, nie był przemieniony przez wampira. Był wyjątkowy, co oczywiście podkreślił. Nie wiedział czy jego rozmówca będzie w ogóle zainteresowany dalszym wątkiem dlaczego przestał mówić i zaczął go obserwować. Sytuacja w której on siedzi a młodszy wampir nie była dość komfortowa. Poczeka aż usiądzie.
  Temat: Burton Stone Inn
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 679

PostForum: 
Clifton
   Wysłany: Wczoraj 22:29   Temat: Burton Stone Inn
Ah, to będzie długa noc. Nie miał zwyczaju ułatwiać życia innym istotom. Gdy tylko usłyszał jej odpowiedź uśmiechnął się do niej lekko odstawiając szklankę na stół. Wywrócił oczami widocznie rozbawiony.
- Nie, moja droga, nie czym. Doskonale wiem czym jesteś. Pytam się kim jesteś. Nawet posłaniec jest kimś. Nie mam zamiaru rozmawiać z wiatrem albo duchem. - zobaczymy przy okazji jak cierpliwa jest kobieta. Powiedzmy, że jeszcze było stosunkowo normalnie, on był zainteresowany i badał podłoże. Chciał wyczuć jak daleko może posunąć się ze swoimi zawiłymi słówkami.
Gdy dała mu wolną rękę zostawił ją na chwilę po to, żeby wrócić z drinkiem o nazwie Blue Hawaii. Podał go rzecz jasna do rąk własnych, jak to wymagały dobre maniery i wrócił na swoje miejsce na przeciw kobiety.
- Powinna cię przygotować do tego spotkania. - powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem. Z Opal znali się kilka lat, czarodziejka znała skomplikowany charakter wampira i wiedziała, że rozmowy z nim wymagają nie tylko czasu ale też cierpliwości i umiejętności wychwytywania informacji ze słów mężczyzny, bo tych używał aż w nadmiarze, często nawet owijając bawełnę i chowając prawdę między wierszami.
- Elizabeth Graves. Nikt ważny. Ktoś, kto mógłby czyścić brud z moich butów. - odparł bardziej do siebie. No ale skoro już dotarli do jakiegoś porozumienia to może jej udzieli odpowiedzi na kilka pytań? Z grzeczności, zostanie do końca spotkania. Jak zacznie mu się nudzić to po prostu ją upije i odniesie do domu Opal, potem jakoś się pozbiera.
  Temat: Komnaty przywódczyni
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 199

PostForum: Prywatne komnaty   Wysłany: Wczoraj 22:10   Temat: Komnaty przywódczyni
Niestety, znała go tak dobrze jak żadna inna istota na świecie - z wyjątkiem pana Harrissa. Wiedziała, co przeszedł, kim był, z czym musiał się zmagać. Jego życie to jedna wielka, krwawa kumulacja sprzeczności i nieodrzeczeń. W końcu, po kilku stuleciach musiało się to odbić na jego psychice. Nie był może zbyt stabilny emocjonalnie jednak był na swój sposób genialny.
- Już zawsze będę tylko twój. - mruknął ledwie słyszalnie odkładając gąbkę po dokładnym umyciu całego ciała kobiety. Zakręcił wodę rozluźniając mięśnie. Może i trochę przesadził z temperaturą? W całej wannie unosiła się masa pary wodnej. Było jak w saunie. Idealnie. Położył dłoń na jej policzku i delikatnie go miziając. Odprężył się do tego stopnia, że po delikatnym pocałowaniu czubka głowy kobiety odchylił głowę do tyłu nucąc pewną melodię. Była w jego rodzinnych rejonach, zapewne słyszała kołysankę dla niegrzecznych dzieci, która leciała po tłumaczeniu jakoś w stylu 'wujek Bogdan wstanie z grobu i po ciebie przyjdzie, porwie cię do swojego królestwa i nie wrócisz nigdy'. Oczywiście w oryginale było nieco bardziej brutalnie i rytmicznie. No ale co tam, mniejsza o większość.
Pewnie było już około dziewiątej albo dziesiątej. Jeszcze trochę i będą musieli się położyć, żeby wieczorem wstać wypoczętym. Tylko czy miało to sens? Czy oni w ogóle potrzebowali snu? Mogli zawsze przeleżeć cały dzień wpatrując się w swoje ślepia jak para zakochanych nastolatków.
- Nawet jak będę wychodzić na pięć minut będziesz o tym wiedziała. - dodał po jakiś pięciu, może dziesięciu minutach. Szczęśliwi czasu nie liczą, prawda?
  Temat: Ulica
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 1261

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: Wczoraj 21:59   Temat: Ulica
- Żyję? - tylko tyle powiedział podchodząc do kobiety i przytulając jej głowę do swojego torsu. Zasłonił jej wolne ucho i przytrzymał ją tak chwilę, nie mocno. Zupełnie tak jak ociec przytula dziecko albo chłopiec dziewczynkę. Chciał żeby się wsłuchała, żeby w końcu zaczęła odróżniać życie od stanu, w którym egzystują nieumarli.
- Nawiązujesz do dziesięcioletniej aktywności Drakuli, która miała miejsce od 1912 roku? Mam dla ciebie złą wiadomość, to byłem ja. Kości mojego kuzyna już dawno były wyschnięte. Dlaczego nie przypieczętowałem losu moich kumów? Podróżowałem. - powiedział po chwili pozwalając jej odsunąć się na bezpieczną dla niej odległość. Rana, którą sam sobie zadał zdążyła się zagoić jednak krew na jego brodzie nadal nie zaschła. Wytarł ją kciukiem po czym położył dłoń na poliku kobiety przykładając palec do jej ust. Skoro twierdziła, że da sobie bez problemu radę to czemu nie wystawić jej silnej woli na próbę?
- Wyobraź sobie, że od kilkuset lat nawet nie srałem, nie miałem problemów gastrycznych, nigdy nie wymiotuję, nie choruję. - bąknął tylko wymieniając kilka z licznych zalet bycia żyjącym trupem. Oczywiście dochodziły też różnice gatunkowe - w przeciwieństwie do zombie myślę, jestem w pełni świadomy swoich czynów.
- Jeśli wpadniesz. Jeśli się uzależnisz. Zrobisz wszystko, żeby mnie znaleźć i dostać więcej. Tak tylko ostrzegam. - to prawda. Mógł nie podawać jej żadnych danych. Znała jednak jego imię, wśród czarodziei było raczej popularne. Nigdy nie szukał z nimi wady a nieraz nawet handlował swoją krwią. W końcu to nie była krew byle jakiego wampira. Była nieco bardziej cenniejsza, czysta krew jednego z wampirów stworzonego przez demona. Wystarczyłoby, że spytałaby się własnej ciotki o tego konkretnego wampira. Ciekawe czy Opal ostrzegłaby ją jaki z niego niebezpieczny typ? Że przebywanie z Blackiem to igranie z ogniem?
- Szkoda mi ciebie. Jesteś taka niewinna a przez jeden wieczór. Złe towarzystwo twoje życie stanie na krawędzi. - po tych słowach odwrócił się od niej odgarniając nogą resztki stworzenia, które uśmiercił kilka minut temu. Przesunął je pod ścianę budynku, nie chciał w nie wdepnąć. Musiałby potem buty czyścić, albo wywalić.
  Temat: #2 Dzień dobry...?
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 94

PostForum: Neil Harriss   Wysłany: Wczoraj 21:36   Temat: #2 Dzień dobry...?
Dziwne uwagi, dwuznaczne sformułowania i niecodzienne zachowania były specjalnością wampira. Jednak mimo to starszy mężczyzna całkowicie mu na to pozwalał i tolerował większość wybryków. Nie tak dawno wpadł mu w ręce artykuł o wampirach, w którym wyczytał coś w stylu: 'wampiry to istoty bez duszy'. Brak duszy, oznaczało brak sumienia. Idąc dalej tym tropem Nath był prawdopodobnie jedynym wampirem posiadającym własne sumienie - w postaci Neila.
Gdy jego przyjaciel wszedł do pomieszczenia w samym szlafroku nawet nie był zaskoczony. Widział go w takim stanie nie raz. I za każdym razem musiał powiedzieć coś, co podważałoby jego heteroseksualną orientację.
- Neil, bo tylko ty jesteś niezmienną radością w moim życiu i wyglądasz zjawiskowo. - po tych słowach oczywiście puścił mu oczko. Zgodnie z zamówieniem, kąśliwa na swój sposób uwaga. Kolejne pytanie było trafne, nawet bardzo.
- Głównie za brak czasu, mój drogi. Spuściłeś mnie z oka i przez kilka dni wywróciłem swoje życie dobre dwanaście razy do góry nogami. - otworzył obie butelki nalewając po lampce wina. Nie pytał czy się napije bo znał odpowiedź.
- Prawdopodobnie, całkiem przypadkowo, wspomniałem, że nie mam przed tobą tajemnic. I wnioskując po jej reakcji, jest na ciebie wściekła. Jakbyś jej coś zrobił! - przejęty głos wydobył się z ust wampira gdy Neil tylko usiadł. W tym samym momencie podał mężczyźnie lampkę z alkoholem. Zapowiadało się na długą noc, najwyżej, jeśli zbraknie im czasu przeczeka u niego cały dzień. Znając gościnność Harrissa nie będzie z tym problemu.
- Potrzebujesz nieco wampirzej krwi do jakiś badań, eksperymentów? - wiedział jak cenny surowiec płynie w jego żyłach dzięki znajomości z Shizhim, dzięki azjacie dowiedział się praktycznie wszystkiego, co w dniu dzisiejszym wie o wampirzej krwi i jadzie w niej płynącym.
  Temat: Burton Stone Inn
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 679

PostForum: 
Clifton
   Wysłany: Wczoraj 21:19   Temat: Burton Stone Inn
Czekał tak długo, że udało mu się nawet nieco odpłynąć i rozmarzyć. O czym? Wspominał sobie czasy gdy żył, jak zamiast ciągłego picia krwi w różnych mieszankach jego kubeczki smakowe reagowały na inne bodźce. Świnie, dziki, kury. Fakt, w tamtych czasach nie było takich rzeczy jak pizza, za które teraz by pewnie zabił. Jednak gulasz z dzika w wykonaniu jednego z generałów nie miał sobie równych. Ile by dał żeby chociaż na jeden dzień zamienić krew na taki przysmak.
Ocknął się w momencie gdy usiadła na przeciwko niego jakaś kobieta. Niby gdzieś otarło mu się o uszy jej imię jednak wyleciało mu z głowy w nawale informacji. Nie wiedział kim jest, kto ją przysyła i o czym chce rozmawiać. Gdy tylko zadała mu całą serię pytań przyłożył palec wskazujący do ust i się uśmiechnął.
- Zgaduję, że masz do roboty lepsze rzeczy niż siedzenie ze starszym panem w ponurej spelunie. Jednak chyba nie jestem przesłuchiwany? - po tych słowach wstał i podszedł do lady. Wziął z niej kartę z listą drinków i napoi po czym wrócił do stolika bez słów podając kobiecie. Usiadł naprzeciwko niej i nachylił się nad stołem wlepiając w nią swoje martwe, czarne ślepia.
- Kim jesteś? Kto cię przysyła? I czemu mam chcieć z tobą rozmawiać? - rozmawiać będzie na pewno bo i tak nie miał dzisiaj już nic lepszego do roboty. Nalał sobie swojego napoju do połowy wysokości szklanki i pochwycił ją w dłoń ponownie opierając się na swoim miejscu.
- Nie znam żadnej Beth. - nawet o niej nie słyszał. A może? Na pewno nie była to persona godna jego uwagi skoro o niej nie pamiętał. Wnioskując z wypowiedzi nieznanej mu kobiety mogła to być jakaś wampirza przywódczyni, jednak nikt z dworu jego kuzynka. W takim wypadku, kogo ona obchodziła? Przystawił szklankę do ust biorąc łyk napoju. Przez cały czas obserwował kobietę próbując odgadnąć jej intencje. Nawet nie wiedział, że to u niej pracował jeszcze kilka dni temu jego dziedzic.
  Temat: Komnaty przywódczyni
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 199

PostForum: Prywatne komnaty   Wysłany: Wczoraj 21:06   Temat: Komnaty przywódczyni
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Po długim i wyczerpującym akcie mieli w końcu czas na kąpiel. Może i faktycznie woda ostygła jednak w ich przypadku mogła być nawet lodowata, co za różnica? Jeszcze zanim weszli do wanny mężczyzna przeprosił ukochaną i wrócił się po coś do pokoju. Dosłownie na chwilę, w mgnieniu oka znalazł się w wannie wciągając kobietę do wanny w taki sposób, żeby oparła się o jego brzuch plecami. Jednak się zmieścili. Nawet w trójkę. Trójkę? Tak! Nath cofnął się do pokoju po gumową kaczuszkę, z którą kąpał się od kiedy porzucił Eleanor we Francji. Kaczka po prostu niespodziewanie wypłynęła spod wody kołysząc się na niej.
- Nie pytaj. - mruknął tylko uprzedzając fakty po czym złapał za gąbkę i zaczął bardzo powoli, delikatnie i starannie zmywać z ciała ukochanej zaschniętą krew. Jeju, ciekawe kto posprząta łazienkę. W wolnej chwili odkręcił ciepłą wodę. Dzięki mechanizmowi przelotowemu woda nie wylatywała z wanny. Zabieg ten miał na celu nie tylko ogrzanie cieczy w wannie ale także oczyszczenia jej w jakimś stopniu z krwi. Bo trzeba przyznać, ubrudzeni nią byli oboje i to dość pokaźnie.
  Temat: Rzeka
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 93
Wyświetleń: 1537

PostForum: 
Clifton
   Wysłany: Wczoraj 20:43   Temat: Rzeka
No i sprawnie poszło. Nawet nie spodziewał się, że idąc na spotkanie ze starą znajomą uda mu się spotkać jednego ze swoich potomków. Mało tego upiekł kilka pieczeni na jednym ogniu. Znalazł kogoś zaufanego, groźnie wyglądającego więc mógł spać spokojnie wiedząc, że gdy go nie będzie ktoś będzie czuwać. Oczywiście na odchodne pomachał Jackowi.
Chwila... stara znajoma... przecież dzisiaj był umówiony, na śmierć zapomniał! Gdy tylko zorientował się, która jest godzina wysłał kilka wiadomości tekstowych i pognał na umówione spotkanie, na które jak zwykle się spóźnił. No nic, takie uroki ciężko pracującego człowieka. Weź go złap.

[zt]
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 342
Wyświetleń: 5017

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: Wczoraj 20:23   Temat: Czego teraz słuchasz?
https://youtu.be/NJLtKxahqiM
  Temat: Ulica
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 1261

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: Wczoraj 19:12   Temat: Ulica
Słysząc jej pytanie wzruszył ramionami zupełnie niewinnie. Przecież on nic nie zrobił. Ma na to jakieś dowody? Wiedziała tylko, że ugryzł ją jakiś Nathaniel. Nathanielów było tysiące, specjalnie wybrał jedno z najpopularniejszych imion w danym rejonie.
Oczywiście, że trafiła. Pozwolił jej nawet myśleć, że rozcięła mu wargę, którą sam zgrabnie rozciął w momencie gdy jej dłoń zasłoniła jego usta i policzek. Przekręcił oczami i spojrzał na nią. Jego krew zaczęła spływać po kąciku ust do brody.
- Ale masz temperament Mel. Podoba mi się. Ja? Przecież ja nie żyję, zginąłem wraz z całym dworem Vlada w XV wieku. - odparł zupełnie niewinnie. Celowo nie wycierał swoich ust i brody. Nie musiał, przecież nie była to rana postrzałowa. Uzależnił ją? Mocne słowo. Wszystko tak na prawdę zależało od niej, on po prostu pozwolił jej posmakować czegoś innego, czegoś nowe, innego życia i świata.
- Przecież ja cię do niczego nie zmuszam. Jesteś wolną kobietą, możesz przecież wrócić sama do domu. Pobiec po ratunek do cioci. - nie wiedział kim jest ta słynna ciocia czarownica, w sumie jakoś mało go to interesowało bo nie miał wśród nich wrogów. Gdy tylko dziewczyna zaczęła stawiać żądania ponownie podszedł bliżej niej.
- Nawet najmniejsza informacja ma swoją cenę. - położył dłoń na jej ciepłym poliku i zaczął delikatnie głaskać kciukiem. Po prawdzie nic od niej nie chciał. Zrobił to, żeby ukoić swoje ego. Może też usiłował jej pokazać, że w życiu tak na prawdę nic nie jest pewne i można je zrujnować w ciągu chwili.
- To co teraz przejdziesz to smak naszego życia. Chociaż życie to dużo powiedziane, poczujesz ułamek naszych możliwości. Czas który ci pozostał zależy od ciebie. Jeśli w ciągu doby nie skosztujesz mojej krwi nic ci się nie stanie. To co teraz czujesz przejdzie. Mało tego, nawet jeśli skusisz się na mnie w każdej chwili możesz powiedzieć nie. Ostrzegam, to uzależnia, z każdą kroplą będziesz chciała więcej i więcej aż w końcu zapragniesz nieśmiertelności. - zaczął powoli tłumaczyć, z każdym słowem ta niewielka ilość krwi zaczęła roznosić się po jego wargach. Do tego stopnia, że po jego wywodzie praktycznie miał całe usta we własnej krwi. W tym momencie ich spotkanie zamieniało się bardziej w zabawę, w kotka i myszkę. Nachylił się do tego stopnia, że kolejny raz w trakcie tego krótkie spotkania mógł poczuć jej oddech na swojej skórze.
- Ale ja, cię nie przemienię. Nie od razu, pozwolę ci sięgnąć samego dna. Pozwolę ci dojść do momentu, w którym moja krew będzie twoim jedynym pragnieniem. Będziesz błagać o śmierć i życie wieczne. Dopiero wtedy, gdy wszystkie twoje wartości i nadzieje runą. Tylko wtedy pomogę ci przekroczyć granicę pomiędzy życiem a śmiercią. - wyszeptał. Miał nadzieję, że dał jej jasno do zrozumienia jak nędzna będzie sytuacja, w której się może znaleźć. Jednak była nadzieja, zawsze mogła się wycofać. Zrezygnować, powiedzieć stanowczo nie i odejść. Zdjął dłoń z jej policzka.
- Nie trzymam cię tu siłą i nigdy nie trzymałem. Mogłaś odejść w momencie gdy wypowiedziałem pierwsze słowa. - wytknął jej po krótkiej chwili milczenia. Zauważył też pewną zmianę w dziewczynie. Od momentu, w którym go spoliczkowała zaczęła robić się spokojniejsza, pewniejsza siebie. Ciekawiło go jak jej się to podoba.
  Temat: Ulica
Nathaniel Black

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 1261

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: Wczoraj 18:08   Temat: Ulica
Spoglądał się na nią zaciekawiony po czym wystawił palec w stronę pobliskiego budynku, pokazał jej wzrokiem, że ma spojrzeć po jego murach, to samo po drugiej stronie. Stali w korytarzu między budynkami, nie było to żadnej kamery, byli całkowicie odcięci od świata. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech.
- Powiesz co? Że nieznany wampir cię ugryzł? Czy może o nielegalnych walkach kogutów w tej uliczce. Nie ma tu żadnej kamery, twoje słowa przeciwko moim, o ile mnie znajdą. Słowa sieroty przeciw słowom biznesmena. Jak myślisz, w czasach gdy światem rządzi pieniądz komu uwierzą? - odparł spokojnie. Rumieńce dodawały jej uroku. Była dzięki temu taka żywa, każda czynność którą robiła była nie tylko gestem, wyrażała masę emocji. Nie przemieni jej, jeszcze. Na pewno nie dzisiaj. Pozwoli jej uzależnić się od wampirzego jadu, pozwoli jej stoczyć się na samo dno, do punktu w którym potrzeba jego krwi będzie spędzała jej sen z powiek. Dobrze wiedział, że ilość, która rozeszła się po jej krwi jest wystarczająca na dwa, może trzy dni. Sięgnął do kieszeni marynarki po małą ampułkę. Otworzył ją i rozciął przy pomocy paznokcia swój nadgarstek. Gdy napuścił do naczynia swojej krwi zamknął je podchodząc do dziewczyny i łapiąc za rękę. Przyciągnął ją na tyle blisko, żeby mogła poczuć chłód bijący od jego ciała.
- Jestem. Nigdy się z tym nie kryłem. - po wypowiedzeniu tych słów złapał mocno za jej włosy odciągając jej głowę do tyłu. Wsunął ampułkę przez dekolt w stanik kobiety. Nachylił się nad jej uchem.
- Zobaczysz sama. Gwarantuję ci, że w przeciągu kilku godzin nie będziesz mogła się powstrzymać i wypijesz prezent ode mnie. W kilka następnych dni będziesz pragnęła więcej. I nikt, nikt oprócz mnie nie będzie w stanie ci pomóc. - wyszeptał. Mówił bardzo powoli i spokojnie pozwalając tym samym aby powietrze, które wydobywało się z jego ust drażniło jej rozpalone ze złości ciało. W końcu przysunął się twarzą w twarzą do niej na tyle blisko, że ich wargi odgradzał dystans jednego palca.
- Powinnaś lepiej zapoznać się z moją biografią zanim zaczęłaś mi grozić. Nadal masz czas. I nie, nie jestem diabłem. Jestem po prostu kimś bardzo starym. - zdawałoby się, że po tych słowach ją pocałuje. On jednak odsunął swoją twarz i puścił jej włosy. Odsunął nogą martwe truchło i spojrzał ponownie na niewinną dziewczynę. Szkoda. Taka wielka strata dla ludzkości, pomyśleć, że jeszcze niedawno nawet nie wiedziała o tym świecie a przez jeden przypadek stanie się jego częścią. Najpierw jednak, będzie musiała umrzeć.
- Jak się czujesz? Odprowadzić cię do domu czy może jednak wolisz spacer? - spytał po chwili wsuwając ponownie ręce do swoich kieszeni. Zupełnie jakby nic się nie stało. Wspominała o potężnej cioci, jednak w tej chwili nawet ona nie będzie w stanie pomóc dziewczynie. Gdy tylko skosztuje jego krwi całkowicie wpadnie w sidła starszego pana.
 
Strona 1 z 6
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 15