Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 125
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Ciążowe abominacje
Xian Hu

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 100

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2019-04-13, 21:44   Temat: Ciążowe abominacje
Owszem, Xian nie miała na swoje przypadłości logicznego wyjaśnienia – ale czyż nie okazywało się wiele razy, że swym usposobieniem przypominała raczej dziecko, niż w pełni dorosłą wróżkę? Stąd jej prawo do nietypowego marudzenia było uzasadnione, przynajmniej w pewnym stopniu. Nimat musiała jej wybaczyć, działo się bowiem coś bardzo niedobrego, coś czego sama syrenka nie potrafiła jeszcze zrozumieć. No bo skąd mogłaby podejrzewać, że klątwa kiepskiej płodności ominęła akurat ją? Starające się o potomstwo wróżki często podczas setek lat przygód nie mogły zajść w ciążę, jej paradoksalnie udało się to już przy jednym z pierwszych zbliżeń. I to zupełnie niespodziewanie, nie czując się zupełnie gotowa na to wszystko. Ale o tym może później.
- N-Nimat, j-ja nie w-wiem co się ze m-mną dzieje – biedna syrenka aż krztusiła się powietrzem, gdy tak wypłakiwała się w smukłe ramionko o wiele starszej od siebie wróżki. Z wdzięcznością przyjęła chusteczkę, a potem wytarła mały nosek, ocierając też drugim końcem łzy. Nie mogła się jednak opanować, płacząc jakby stało się coś naprawdę strasznego.
- O-od jakiegoś t-tygodnia. Wciąż mi niedobrze i bolą mnie nóżki, i chcę tylko pływać w wodzie – poskarżyła się jak dziecko, tłumacząc przyjaciółce swoje problemy. Czy to dziwne, że objawy utrzymywały się mimo stosowania przeróżnych specyfików? – Próbowałam naturalnych w-wywarów mamy, i nawet ludzkich z-ziół, i w-wszystko na nic! – dodała, uprzedzając kolejne pytania. Oczywiście, że starała się temu zapobiegać, niestety ciało wciąż odmawiało jej posłuszeństwa, dokuczając jej w najmniej spodziewanym momencie.
- Zbliżenie? – spojrzała na Nimat, nagle w jednym momencie przestając płakać. Zupełnie, jakby wróżka wcisnęła odpowiedni guzik i proszę. Tym guzikiem okazało się być zawstydzenie – Xian niemal natychmiast spłonęła kwiecistym rumieńcem, a potem ukryła twarz w rączkach. Oczywiście tylko na moment – bo zaraz spomiędzy nich rozbrzmiał niepewny głosik.
- Tak, kochałam się, ale… Dlaczego o to pytasz? – biedna, nie poskładała jeszcze faktów. Siedziała nad wodą jak mały pomidorek, czerwieniąc się wciąż z zawstydzenia. Z pewnością nie spodziewała się usłyszeć od niej takiego pytania, nie wiedziała też, że będzie miała kiedykolwiek zamiar na nie odpowiedzieć. Ufała jednak Nimat, wiedziała, że przyjaciółce może powiedzieć niemal wszystko.
  Temat: Ciążowe abominacje
Xian Hu

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 100

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2019-04-02, 00:38   Temat: Ciążowe abominacje
Prawdopodobnie zabrzmi to nieco dziwnie w kontekście przyjacielskiej relacji, jaką utrzymywała mała Xian z o wiele starszą od siebie Nimat, ale syrenka potrzebowała teraz w życiu właśnie kogoś takiego. Wiedziała dobrze, że nie może wrócić do domu i pokazać się na oczy mamie, której obiecała kontynuować ścieżki ojca i naukę fachu żołnierza. Nie chciała przyznać, że wybrała sztukę ponad wszystko inne, porzucając niemalże wszelkie przysięgi składane rodzicielowi na łożu śmierci. Teraz jedynie mamie pozostało wierzyć w dobro swojego dziecka – które jak na złość postanowiło skupić swoje ciało w kobiecej formie. Jak Xian miałaby to wyjaśnić swojej ukochanej bliskiej? Spojrzeć w oczy i przyznać, że znów zawiodła? Ano właśnie. Nie mogła wrócić do domu i pokazać się nikomu. To dlatego Nimat odgrywała teraz dla półwróżki niesamowicie ważną rolę. Nie tylko sprawdzała się jako przyjaciółka, której m można było powierzyć wszystkie sekrety, ale także jako… Zastępcza matka. Oczywiście syrenka nie chciałaby wymawiać tego na głos, nie chcąc urazić starszej kobiety, niemniej czasem tak właśnie ją postrzegała. Dużo bardziej doświadczona, silniejsza sylwetka, niemalże jak autorytet dla wróżki, wciąż mającej problem z określeniem samej siebie. Szczególnie teraz, gdy z jej ciałem i duchem zaczęło dziać się coś zupełnie dziwnego. Wszelkie rewelacje, mające miejsce po znaczącym zbliżeniu z księciem, nie zapaliły czerwonej lampki w głowie niewinnego stworzenia. Nie miała pojęcia, z czym mogły wiązać się nagłe nudności, albo dziwne wahania nastrojów. Starsza wróżka była świadkiem właśnie jednego z tych drugich.
Jakiż mógł być więc powód do takiego płaczu? Xian mocno wtuliła buzię w pierś przyjaciółki, wylewając kolejne łzy. I pewnie każdy obserwator stwierdziłby, że stała się jakaś tragedia, że dziecko trzeba koniecznie próbować postawić na nogi. Nie w tym jednak tkwiła istota problemu.
- W-woda… – zachłysnęła się własnymi łzami Xian, ocierając piąstkami złociste ślepka. – Woda jest słodka zamiast słona – stwierdziła płaczliwie, a potem kolejny raz zalała się łzami.
Tak, właśnie o to chodziło. No, o to, ale właściwie nie o to, bo o coś jeszcze…
- S-słona w-woda jest z-za daleko, a mi o-opuchły nóżki i b-bolą – wypłakała z siebie kolejne słowa, poruszając nieco stópkami. – B-boli mnie też brzuszek – tym razem te same rączki objęły Nimat mocno w pasie, jakby szukały pocieszenia i czekały na pożałowanie od kogoś. – C-ciągle mi n-niedobrze, chyba j-jestem chora – słowa stawały się ledwo dosłyszalne, bo syrenka dosłownie wciskała buzię w materiał sukienki Nimat. Nic nie mogła poradzić, wciąż czuła się tak źle, tak niedobrze, że wreszcie wszystko… Wybuchło. Niemalże dosłownie! Xian nie chciała martwić Księcia swoim dziwnym stanem, niestety trafiały się czasem właśnie takie dni, kiedy nie mogła się uporać nawet z własnymi nastrojami. Co złego działo się z nią? Pomóż, droga Nimat.
  Temat: Ciążowe abominacje
Xian Hu

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 100

PostForum: 
Retrospekcje
   Wysłany: 2019-03-29, 19:55   Temat: Ciążowe abominacje
Naprawdę chcecie wiedzieć, co przygnało małą syrenkę akurat tutaj, do znajomej sadzawki, przy której czasem zdarzało jej się spotykać z Nimat? Cóż, nie jestem w stanie dokładnie odpowiedzieć. Może to poczucie dziwnego bezpieczeństwa, które Xian czuła przy starszej, doświadczonej wróżce. Może to dziwny niepokój, odczuwany ostatnio w komnatach pałacu. Xian nie mogła już dłużej przebywać w swojej pracowni, do malowania i tworzenia czuła jakąś nietypową... Niechęć. Coś było nie tak, skoro ta uparta malarka wyrzekała się ukochanej profesji. Nie umiała się jednak do tego zmusić, nie, gdy coś wewnątrz niej krzyczało, że wciąż powinna być skupiona i przygotowana na zagrożenie. Zagubiona Xian, nie miała pojęcia skąd brał się podobny stres, ani jak sobie z nim radzić. To dlatego zaczęła szukać - po prostu nagle opuściła swój pokój, idąc przed siebie.
Opuściła teren zamku, by wśród lasów znaleźć znajomą sadzawkę. Nie miała pojęcia, że właśnie tu się kierowała, dopóki nie zobaczyła wody tuż przed sobą. Nagle poczuła jakąś dziwną nostalgię - melancholię nawet, rzec by można. Półwróżka pochyliła się nad taflą, w której zanurzyła blade nóżki - oczywiście na tyle, by nie zmieniły się w ogonek. Smutek nie opuszczał jej jednak, nawet mimo obecności jej rodzimego żywiołu. Nagle pochyliła się, kryjąc twarz w dłoniach, a potem zaczęła płakać.
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-02-19, 01:31   Temat: Sanktuarium
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
Xian Hu

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 688

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-02-18, 17:47   Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
Xian długo nie zwróciła uwagi na dziwny kształt, ciągnący się za podejrzanym piratem. Miała przecież na głowie zupełnie inne zmartwienia, niż dokładnie mu się przyglądanie. Dopiero po chwili zmierzyła go uważnym spojrzeniem – dziwna magia, jak widać, nie ukryła się nawet przed oczami półwróżki. Uniosła brew, zaskoczona tym nietypowym widokiem. Ze względu na miejsce swojego urodzenia i wychowania, znała stare legendy o lisich demonach, nie podejrzewała jednak, że mogły mieć urzeczywistnienie w świecie wróżek. Ciekawe, czy mężczyzna przybierał po prostu taką formę dzięki magii kameleona, czy faktycznie należał do zupełnie innego gatunku…
Teraz wyraźnie skupiona Xian, wciąż kuliła się za znajomą Nimat. Na postawione przed nią kufle nie zareagowała – źle ostatnio znosiła sam zapach alkoholu, więc nawet przez myśl jej nie przeszło, by go spróbować. Myśl o jedzeniu była niezwykle kusząca, ale Xian nie zamierzała ulegać tak łatwo. Zamiast tego zaczęła rozglądać się za wsparciem, mając nadzieję, że wśród tłumu dostrzeże swojego prawdziwego ukochanego – tym razem nie myląc się co do jego wizerunku.
- Ja podziękuję – pokręciła głową Xian, odzywając się wreszcie do pirata. – Właściwie, to na początku mógł się pan przedstawić. Niegrzecznie tak napadać gości, nie wspominając nic o sobie – fuknęła, uwydatniając uszczypliwą część swojej natury. – Najbardziej interesuje mnie burza, nie żadne przygody – dodała, a potem znów zgarbiła się lekko, upewniając się, że nadal jest odrobinę zasłonięta przez Nimat. Za morze wybierać się nie zamierzała, ale niepokoiło ją pogarszające się złe przeczucie przyjaciela związane z burzą.
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-02-16, 02:27   Temat: Sanktuarium
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
Xian Hu

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 688

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-02-15, 22:22   Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
No ładnie - a już pewna byłam, że Xian nigdy nie pomyli się co do wybryków Księcia. Niestety, tym razem nie trafiła, co szybko potwierdziło się w jakichś podejrzanie nieznajomych ruchach pirata. Zazwyczaj Xian była w stanie wyłapać jego aurę, charakterystyczne, maleńkie gesty, świadczące o tym, że właśnie przybierał nową, zupełnie inną twarz. Tym razem było jednak inaczej. Im półwróżka dłużej się przyglądała, tym więcej dostrzegała różnic. Uśmiech ustąpił więc na jej buzi konsternacji, a potem podejrzliwości. Cóż to był więc za jegomość, przysięgający, że widział niezwykłe lądy? Ciekawość pobudziła nawet małe serduszko Xian, choć była co do tego wszystkiego bardzo sceptyczna. No bo o czym mogła świadczyć jakaś tam mała błyskotka? Krew królewska nie płynęła w niej żadna, toteż nie poczuła dziwnej aury, rozsiewanej przez przedmiot. Skupiła się więc raczej na Nimat, uśmiechając w jej kierunku. Lubiła te łagodne, czułe gesty, które starsza wróżka kierowała w jej stronę. Była jedną z nielicznych, które potrafiły okazać syrence serdeczność - pewnie dlatego młodsza istotka miała do niej taką słabość.
- Jak na moje, to strasznie bredzi - szepnęła, pozwalając na przeczesanie swoich włosów. A potem skupiła wzrok na piracie, nie dostrzegając przybycia do gospody Bevina. Może to i lepiej. Jeszcze rozpoznałaby go z całej tej hecy odbywającej się dawno temu podczas pewnego wróżkowego balu...
- Idę, idę - zdecydowała, woląc się trzymać Nimat, skoro jej ukochany zniknął na moment z pola... Rozpoznawalności. Xian była obecnie niezwykle... Rozchwiana, pod względem fizycznym i emocjonalnym. Musiała wciąż przebywać w towarzystwie kogoś, kto zapewni jej choć trochę stabilności. To dlatego potuptała zaraz za Nimat do stolika, przylegając blisko do jej boku, opierając się trochę jak dziecko szukające wsparcia. Nie miej jej tego za złe, piękna wróżko - działo się z nią coś dziwnego.
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-02-09, 01:31   Temat: Sanktuarium
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
Xian Hu

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 688

PostForum: Faerieland   Wysłany: 2019-02-09, 00:25   Temat: Pod Nieszczęśliwym Mostem
Dlaczego go obserwowała? Ano właśnie dlatego. Głupek wciąż dostawał natchnienia do wymyślania coraz to gorszych pomysłów. Tym razem chodziło o jakąś tajemniczą wyspę, mrok, który wróżki poczuły podczas balu. Prawdę mówiąc, Xian nie miała do tego głowy - wszystko przez dziwne przeczucie, towarzyszące jej ostatnimi czasy. Ale do rzeczy.
Śledziła go od pałacu, ciekawa, po co tym razem przekrada się do gospody - pewnie nawet zaczepiła po drodze, obiecując, że mimo wszystko nie wyda go swoim zniecierpliwieniem. Zamiast czekać u jego boku, krążyła po wnętrzu pomieszczenia, wypatrując znajomych twarzy. Czekała, aż Quorlinn wreszcie da kolejny popis. Może to znów chodziło o jakiś nietypowy figiel?
Przechadzając się tak między ludźmi, w półmroku naprawdę dostrzegła znaną jej buzię - Nimat. Niemalże przyklasnęła w dłonie, od razu kierując się w jej stronę. Nie chciała jednak zwracać na siebie zbytniej uwagi, w razie gdyby wróżka sobie tego nie życzyła. Zamiast tego zakradła się pod ścianą, dosiadając do starszej faerie.
- Witaj, Nimat - uśmiechnęła się serdecznie, mówiąc półgłosem. Wtedy to na scenę wyskoczył sam Quorlinn, a oczęta półwróżki zaświeciły w rozbawieniu. Co to za bajeczka, i cóż to za medalion trzymał w łapce? - Dziwne przedstawienie, co? - zachichotała, wskazując na mężczyznę. - Ciekawe, ile w tym prawdy...
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-02-07, 01:49   Temat: Sanktuarium
Wyłącznie zazdrościć mogli Oinariemu ludzie tej niezwykłej płynności w odczuwaniu emocji i zachowaniu się. Któż nie pragnąłby być kochankiem idealnym, osobą, która spełniłaby wszelkie marzenia drugiej osoby, gotową do zmiany własnego ciała niemalże na skinienie jednego paluszka? Szczęśliwie Xian nigdy nie pomyślałaby o Księciu tylko jako o sposobie na spełnienie swoich brudnych fantazji. Po pierwsze, sam on nie rwał się szczególnie do odkrywania świata intymności, popchnięty raczej śmiałością samego arystokraty, niż samemu wychodząc z inicjatywą (co nie oznaczało oczywiście, że nie podobało mu się to, co właśnie działo się pomiędzy nimi). Po drugie, Xian zbyt dobre i delikatne miał serce, by myśleć o wykorzystywaniu kogoś do własnych celów. Jego filozofia życia była dużo prostsza, wolał naprawiać niż psuć, oddawać, zamiast brać. To dlatego jego ciało zaczęło początkowo układać się w łagodne sploty, gotowe do zadowolenia partnera. Dlatego za każdym razem rumienił się, gdy Oinari wspominał, jak bardzo wyjątkowy był. W podobnych sytuacjach Xian czerpał przyjemność głównie ze świadomości, że przyjacielowi jest z nim dobrze. Że nie musi się kryć z żadnymi uczuciami i słowami, że między sobą są partnerami na dobre i na złe. Przynajmniej tak myślała o ich związku niewinna półwróżka, na wpół świadoma oczywistej prawdy o pochodzeniu przyjaciela, tak ciążącej między nimi. I czy mogła mieć do niego żal, że oficjalnie ukrywał to przed nią tak długo? Czas pokaże.
Tak czy owak, z pewnością najważniejszą ze spraw, na jaką powinien Książę zezwolić, było poznanie przez syrenkę wszystkich aspektów jego życia i osobowości. Mimo zaufania, jakie się między wami zrodziło, wciąż coś ukrywałeś, nie chciałeś wyjawić się z największą tajemnicą. Bałeś się, że cię odtrąci, gdy się dowie? A może nie uwierzy w szczerość twoich zapewnień? Dlaczego wciąż się wahałeś, widząc jak oddana ci jest, jak patrzy w twe oczy, jak jej serce pulsuje, gorące i żywe na twój widok? Odpowiedz sobie sam, drogi Książę. Jak wielką miłością musiała cię darzyć, skoro poświęciła już wszystko? Nawet drobną, piaskową łuskę, mieniącą się teraz na twojej szyi tęczowym srebrem...
Wodne istoty wreszcie zjednały się w pięknym tańcu połączonych ciał. Krążyły wokół siebie, ocierając się sensualnie - nie przypominało to w niczym dzikich aktów ludzi, niesionych podnieceniem, używających swych ciał w niemal zwierzęcy sposób. Między syrenami, jedyną prawdziwie brutalną częścią było ugryzienie, świadczące o bezpośrednim "przywłaszczeniu" partnera na tę noc. Później wszystko odbywało się łagodnie, jak uderzenia spokojnych fal ciepłego morza. Muskające wrażliwe łuski, gorączkowe pieszczoty niesamowicie wrażliwych płetw, wreszcie lekkie podskubywanie połączenia ciała ludzkiego i zwierzęcego... Xian nie wiedział, jak powinien sobie w tym momencie poradzić - postanowił zdać się na instynkt słodkich hormonów, i wilgoci przylegającej do niego razem z giętkimi wstążeczkami. Pamiętał, jak jeszcze niedawno ta sama wstążeczka pieściła delikatnie jego wnętrze, jak powodowała rozkoszny skurcz podbrzusza i elektryzujący prąd, płynący wzdłuż całego kręgosłupa... Oh, tamta noc i poranek rzeczywiście były dla Xiana niezapomniane. Pytanie, czy uda mu się powtórzyć podobny wyczyn - sprawić, by Książę znany z posiadania setek kochanek, nigdy nie zapomni o tej chwili i wyniesie ją ponad wszystkie inne, spędzone z o wiele bardziej doświadczonymi partnerkami czy partnerami.
Xian miał jednak nadzieję, że nikt dotychczas nie obdarzył go podobną miłością i szczerością uczucia. Więź między nimi była niezrozumiale potężna, a jednocześnie niesamowicie piękna - podpowiadająca, jak bliskość ciał powinna zjednoczyć również dusze. Półwróżka nie domagała się więc jej w sposób agresywny czy natarczywy. Zamiast tego zaczął kokietować, delikatnie odsuwać płatki, by wreszcie ujrzeć wnętrze przecudnego kwiatu - by móc pochylić się i zaczerpnąć jego woni, poczuć ją niemalże na języku.
Genialnie poradziłeś sobie z rozbudzeniem jego dominującej strony, Oinari. Śpiewała teraz w jego sercu, domagając się otoczenia troską "partnerki" i dokładne wypieszczenie oferowanego przez nią ciała. To dlatego Xian starał się nie zatracać kompletnie w pieszczotach, którymi był obdarowywany. Przyjął w sercu jakąś nietypową dla niego wcześniej siłę, pozwalającą na przyciąganie blisko drugiego ciała i powolne całowanie - niespieszne, ale pełne pasji, obejmujące głównie muskanie językiem warg czy okolic szyi. Syreni instynkt nakazywał poszukiwać skrzeli, których niestety Xian nie mógł odnaleźć w zwyczajnym dla syren miejscu. Za to po chwili miała się ujawnić inna, równie ciekawa cecha Księcia, które chłopiec mógł teraz wykorzystać dla swoich... Korzyści.
- Namalować... Ciebie? Bardzo chętnie - wydyszał, ledwo odnajdując oddech, by wypowiedzieć kilka słów. Oddech miał ciężki, bo im bardziej pozostawał podniecony, tym trudniej było mu oddychać ponad powierzchnią. Syrenie instynkty dominowały w intymnych sytuacjach odbywających się w wodzie - stąd te nietypowe reakcje półwróżki. Miał jednak na uwadze przede wszystkim dobro i komfort partnera, nie chcąc ciągnąć go pod wodę, gdy mógł zupełnie nie mieć na to ochoty.
Szczypanie skrzeli odnosiło wyjątkowy skutek - Xian zadrżał bowiem wyraźnie, a jego płetwa drgnęła w niepowstrzymanym odruchu. Znak, że zaraz zbliżać się będzie ten wyjątkowy dla pary syren moment - delikatne, niezwykle kruche połączenie, z uwagi na wrażliwość zarówno ciała kobiecego, jak i męskiego.
Prowokowany Xian, nie mógł czekać dłużej. Wychwytując delikatny błysk, oparł jedną z dłoni na plecach księcia, delikatnie drapiąc tam i naciskając wzdłuż bardzo wrażliwych punktów kręgosłupa. Biodra również nie umknęły spod jego uwagi, a zaraz po nich dotyku doczekały się również żebra. Po tych Xian powiódł ostrożnie opuszkami palców, jakby próbował je w tym momencie liczyć. Głowa natomiast zanurzyła się lekko pod wodę, by skorzystać z wrażliwości partnera i obdarować jego mostek i obojczyki łagodnymi muśnięciami, przeplatanymi z natarczywym przyciskaniem warg do tych miejsc.
A druga ręka?
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-02-06, 03:35   Temat: Sanktuarium
Jak do tej pory, najgorsza w tym intymnym momencie dla wróżek, mogła być właśnie reakcja Xiana na przemianę nóg przyjaciela w zachwycający, syreni ogon. Utkany jak z najpiękniejszego snu, zawstydził półwróżkę i postawił w roli uległego, o wiele delikatniejszego partnera, biorąc pod uwagę nagłe zatrzymanie w miejscu i zaniemówienie na widok świeżej rewelacji. Xian nie potrafił przez moment myśleć logicznie, nie zrozumiał, jakimż to sposobem chłopiec mógł wyczarować sobie tak realistyczny ogon. A jednak – zdolności kameleona przewyższały swoim kunsztem wszelkie inne, bowiem prócz tworzenia nowych kończyn, potrafiły zupełnie zmienić ciało wróżki i przygotować je na zupełnie inne doznania, lub… Doświadczenia. Ujmijmy to w ten sposób. Faktem jest, że pod względem intymności, wróżki były wyjątkowe. Szczególnie takie jak Xian i Oinari, migrujący swobodnie między dwiema naturami, potrafiący wcielić się w obydwie role. Mimo tego dziwnego, być może niezrozumiałego dla niektórych zjawiska, wciąż pozostawali sobą. Te same cechy charakter uwydatniały się, niezależnie od postaci, jaką przybrali. Dusza Xiana, niezależnie czy przyobleczona w męską powłokę, czy damską, wciąż pozostawała tak samo radosna, tak samo optymistycznie i wręcz naiwnie pozytywnie nastawiona do świata. Nie tracił nigdy nadziei, że świat jest dobry, a ludzie mają czyste serca. Ich chęć czynienia zła oczywiście brała się tylko i wyłącznie z niewiedzy – bo człowiek cnotliwy wiedział, że krzywdzenie innych nigdy nie przynosi korzyści. Półwróżka szczerze w to wierzyła, niezdolna do sprawienia drugiej istocie bólu. Był pod tym względem bardzo delikatny, wrażliwy, pełen miłości do otaczającego go świata. Przyjacielu – czy nazwiesz go głupim, czy może dostrzeżesz jakiś zaskakujący urok w tym światopoglądzie? Jeśli naprawdę chciałeś zostać przy jego boku, musiałbyś za wszelką cenę chronić jego delikatne serduszko przed złamaniem. Wiedziałeś, jaki jest – bardzo wszystko przeżywał, każde niepowodzenie i krzywdę. Musisz więc obiecać, że się nim zaopiekujesz, tak jak on zaopiekował się twoim sercem, gdy dostrzegł jego smutną samotność.
Rozwinięta druga para płetw tym bardziej wprawiła Xiana w zakłopotanie. Jego ogon zacieśnił się na wspaniałych łuskach, przyjmując og razu pozycję uległego partnera. Dominujący musiał pozostać w centrum splotu, by mógł nadawać tempa odbywającemu się aktowi. To dlatego Xian aż cały drżał, walcząc ze swoimi dwiema naturami. Lecz co zrobić, skoro zachwycające, nefrytowe piękno chłopaka wzruszało jego delikatnym serduszkiem? Nie umiał się mu oprzeć, powoli wycofując się ze wstępnie założonej roli.
-Nie nazwałbym cię błaznem… Raczej artystą. Tancerzem, malarzem… Lub samym dziełem sztuki – wyszeptał w zachwycie, pozwalając łagodnie pieścić swoje ciało. Delikatne muśnięcia szyi wydawały się przynosić rezultat odwrotny do zamierzonego. Półwróżka odchyliła się bowiem, wyginając swój ogon w kształtne łuki. Zupełnie płaska pierś unosiła się nienaturalnie szybko, przygotowana na pierwszą ingerencję we wiadomych rejonach. Syrenka nie zaznała nigdy możliwości dominowania nad partnerami, toteż nie miała pewności w żadnych innych ruchach, niż te, które już odbyły się między nimi. Zacieśniając sploty, chłopiec powoli oddawał mu się znów, poddając się każdemu kaprysowi jego woli.
Nie sądził jednak, że sprawy mogą po chwili przybrać zupełnie inny obrót, głównie dzięki determinacji drugiego partnera. No bo dlaczego miałby się starać o uzyskanie pozycji uległej, skoro to dominująca była tą, o którą skrycie w sercu walczyła każda syrena?
- M-mienią się bo jesteśmy blisko? – wydawał się jakby nie rozumieć przekazu, wciąż delikatnie drżąc w ramionach księcia z powodu dręczącej go tortury dwóch natur. Skurcze przeszywały jego ogon, gdy próbował choć odrobinę poluźnić splot. I byłby pewnie pogrążył się zupełnie w tej słodkiej udręce, gdyby nie niespodziewana pomoc partnera.
Naraz ogon, wokół którego oplatał się Xian, zaczął mienić się zachęcająco różnymi kolorami. Zaniepokojone serce jeszcze bardziej przyspieszyło w piersi, a palce zacieśniły się na ramionach kochanka – półwróżka nie miała pojęcia, co miała w tym momencie zrobić. Odpowiedź na szczęście pojawiła się stosunkowo szybko. Cudowny ogon zaczął pokrywać się znajomą barwą – piaskową, z domieszką srebra, i wtedy Xian poczuł falę dziwnej ulgi. Skurcze przestały targać jego drobnym ciałkiem, oddech jakoś wyrównywał się powoli. Instynkt różnie reagował a tego typu sytuacje, szczególnie, gdy kochała się dwójka partnerów w taki sposób, jak próbowali tego właśnie Xian i Oinari. W wodzie najważniejsze były hormony oraz kolor, wygląd i kształt ogona. Jeśli był on większy, silniejszy, i na dodatek piękniejszy, nie było o czym rozmawiać – dominacja należała do partnera. Jeżeli jednak osobnik przybierał kolor partnera – oznaczało to wyraźną zachętę do podjęcia działania. To dlatego Xian delikatnie musnął brzegiem swojej wąskiej płetwy ogon przyjaciela. Od samego dołu, aż po połączenie łusek z ciałem – był bardzo dokładny, badając jego wszelkie reakcje. Źrenice złotawych ślepi wydłużyły się nieco, adaptując do półmroku – kły również wydłużyły, demonstrując zmianę w nastawieniu syreny. Płetwy zafalowały wyraźnie, zainteresowane podjętymi przez księcia działaniami.
Na tym oczywiście się nie skończyło, bo Oinari wiedział dokładnie, co robi. Na ustach półwróżki złożony został słodki pocałunek, który odwzajemniła oczywiście z wahaniem, wplątując palce w jego ciemne, mokre włosy. Otarcie się noskiem o szyję również było punktem kontrolnym w trakcie pieszczot – Xian chciał wyłapać subtelną nutę zapachu partnera, informującą go o tym, na co miał teraz ochotę… Szczęśliwe książę nie dał mu czekać. Muskanie wrażliwe płata łusek doprowadziło biedną półwróżkę do słodkiego jęknięcia. Tak samo jak wstążki, przylegające nagle do ciała i atakujące hormonami.
Tego było już za wiele. Zacieśniający się wcześniej ogon nagle opadł, a potem wyprężył, umożliwiając Xianowi przyjęcie praktycznie pionowej pozycji w wodzie. Mięśnie usztywniły się, gotowe na pozostanie w bezruchu, w trakcie gdy „partnerka” zacznie się wokół niego owijać. Xian, wbrew pozorom i dość delikatnej postawy, miał ogon naprawdę imponującej długości – „przerośnięty”, jak lubiły mówić dokuczliwe syreny. A jednak podobna budowa nosiła nikłe ślady bardzo starej krwi – tak jak dość krótkie, przylegające do ciała płetwy, i mieniące się na srebrzysto łuski. Pytanie, czy Xian kiedykolwiek odkryje tajemnicę swojego drzewa genealogicznego? Nie będzie to w tym momencie istotne. Grunt, że na tak przygotowanego partnera, Oinari powinien zareagować… Bardzo entuzjastycznie. Przynajmniej biorąc pod uwagę, jak atrakcyjna i słodka woń uniosła się nagle w powietrzu – jak łapczywie Xian przylgnął nagle do szyi partnera, poszukując intensywniejszej bliskości.
Wreszcie ostre ząbki przekłuły smakowitą szyjkę – zostawiając fioletowawy ślad, utrzymujący się przez kilkanaście dni. Magia podejmowania kontaktów intymnych z syrenami, drogi książę. Musisz uważać, na co się piszesz.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-28, 01:54   Temat: Sanktuarium
Prze moment przez głowę Xiana przeszła wyjątkowa myśl - dlaczego w tak pięknym miejscu nie zbierają się tłumy gapiów, by podziwiać wspaniałe kryształy, grę świateł tańczących po ścianie groty, idealnie gładką taflę wody... Jako artysta, syrenka potrafiła docenić ciszę i jakąś niewyjaśnioną tajemniczość tego miejsca. No bo ileż to razy sama półwróżka oglądała tego typu konstrukcje? Mała wysepka, na niej rosnące piękne, rozłożyste drzewo, a wokół spokojna woda? Pozostałe krajobrazy, zachowane w pamięci chłopca, nijak miały się jednak do tego, co widział właśnie przed sobą. Tafla rozciągająca się przed nimi, mieniła się niesamowicie, przypominając raczej wodę z magicznego jeziora w jasnym królestwie, niż którekolwiek ze zbiorników w ludzkim świecie. Nic lepszego nie przyszło Xian do głowy, po prostu poświęcił moment, by przyjrzeć się dokładnie temu małemu cudowi. Skąd miał wiedzieć, ile jeszcze będzie miał okazji, żeby podziwiać to miejsce? A przecież baraszkowanie z przyjacielem mogło poczekać troszkę... Prawda?
Okazało się, że właśnie nieprawda, bo Oinari nie chciał długo czekać na kolejne pieszczoty. Ściągał na siebie uwagę półwróżki w najróżniejsze sposoby, odciągając go od przemyśleń na temat cudownego widoku. Nie zamierzałeś mu powiedzieć, że to najświętsze z miejsc, a wy właśnie mieliście go zamiar skalać swoimi zabawami, prawda? Warto byłoby mieć na uwadze, gdy kolejne z ubrań lądowały na ziemi. W pałacu z pewnością znalazłyby się inne pomieszczenia, jakieś źródła czy zbiorniki wybudowane specjalnie dla wodnych wróżek, ale Xian nie chciał opuszczać tego miejsca. Zupełnie jakby królewska energia przyciągała go z jakichś niewiadomych powodów. Może podskórnie, dzięki więzi, czuł, że poniekąd należy do tego miejsca? Mentalnie i emocjonalnie był przecież powiązany z samym Księciem, a on musiał się czuć tutaj jak w domu. Ile razy przychodziłeś tutaj, by doszukać się swojej gałęzi na kryształowym drzewie, Quorlinn? Wpatrywałeś się z nią, zastanawiając się, czy kiedykolwiek i ona wypuści swoje pędy? Z pewnością nie miałeś powodu, by wcześniej myśleć o dzieciach - nie znalazła się bowiem partnerka, której wolałeś nie zostawiać jednej z krwistych róż. A teraz? Czy coś zmieniło się w twoim nastawieniu? Czy nie chciałbyś zobaczyć, jak od gałęzi odchodzą nowe, młode odnogi? Spójrz na wróżkę w twoich ramionach. Była przecież gotowa poświęcić wszystko, by cię zadowolić. Z niezwykłą nieśmiałością marzyła o waszej wspólnej przyszłości, zastanawiając się, jakby to było, gdybyście naprawdę wzięli ślub i spędzili ze sobą resztę życia. Gotowa była na wszelkie poświęcenia, by zapewnić wam szczęście. Pytanie tylko, czy byłeś na to naprawdę gotowy? Kolejna odpowiedzialność w życiu? Jak myślisz?
Niezależnie od odpowiedzi, spektakl musiał trwać. Rozpoczęty wesołymi harcami na lodowisku, przerodził się w łagodną arię westchnięć i cichutkich pojękiwań, gdy aktorzy coraz śmielej poczęli odgrywać swe role. Xian do reszty oddawał się słodkiemu kuszeni - przygryzaniu uszka, całowaniu szyi. Dotyk księcia coraz bardziej pobudzał w nim inne, niespodziewane instynkty. Xian po raz pierwszy był w swoich ruchach nieco ostrzejszy, jakby bardziej niecierpliwy. Ciągnął lekko za wstążkę na szyi przyjaciela, pragnąc przyciągnąć go bliżej, wbić kiełki w bladą szyję, posmakować jego zapachu i smaku... Syrena nie rozumiała podobnego instynktu, niemniej szczęśliwie nie miała zbyt wiele czasu, by się nad nim zastanawiać. Zamiast tego ręka chłopaka spoczęła na biodrze arystokraty, zaciskając się mocniej i przyciągając go zachłannie. Druga natomiast szarpnęła mocno za guziki koszuli, bo nawet mimo drogiego wykonania, stanowiły teraz tylko zbędny dodatek, broniący dostępu do apetycznego ciała partnera.
A gdy wreszcie znaleźli się w wodzie - niespodzianka. Coś zupełnie innego przykuło na moment uwagę syreny. Podpłynąwszy do przyjaciela, obdarowując go namiętnym pocałunkiem, półwróżek zauważył w wodzie coś zupełnie innego, niż nogi, których się spodziewał.
Piękny, srebrzysto - nefrytowy ogon pływał sobie tuż obok niego w wodzie, zawstydzając wszelkie jego instynkty. Syrena o tak pięknych atrybutach i podwójnej parze płetw, nie powinna dać się dotykać przez byle mieszańca - to dlatego Xian nagle zwolnił swe pieszczoty, niemalże zupełnie odsuwając się od kochanka. Jego natura zmieniała się na uległą, ogon przestał błyszczeć aż tak mocno - i pewnie wszystko klapnęłoby do reszty, gdyby nie działania samego księcia.
Otóż była pewna zabawna sprawa z tym syrenim instynktem - nie pozwalał on bowiem na kontakt w męskiej postaci z wróżką o dominującej pozycji społecznej. A takową właśnie zaprezentował Oinari, pokazując w wodzie stworzony przez siebie ogon.
- Co to za czary? - wyszeptał niepewnie Xian, a jego płetwy zamarły wyraźnie, tak samo jak ruchy ludzkiej połowy ciała. Zniechęcony nagłą eksplozją piękna kochanka, obserwował dokładnie jego mieniące się łuski i ogon, oczekując na dalszy ruch. Nie rozumiał w tamtym momencie, że to moc kameleona pozwala mężczyźnie na stworzenie sobie ogonka na podobieństwo syren.
Na szczęście, lub nieszczęście, zależnie od perspektywy, Oinari wziął sprawy w swoje ręce (lub też ogon, zależnie od perspektywy). Delikatne ocieranie wywołało rumieńce na twarzy chłopca. Niemniej ogon zaczął powoli oplatać partnera, przygotowując się do aktu - i to nie na dominującej pozycji.
- P-piękne łuski - wydukał, zupełnie skonfundowany i zestresowany. Zapomniał nawet o pieszczotach, walcząc usilnie ze swymi dwiema naturami. Alarm. Panika!
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-24, 22:17   Temat: Sanktuarium
A jednak ta dwójka mogła wszystkim udowodnić, że zawiązanie więzi wcale nie było tak straszne, jak je malowano, prawda? Wręcz przeciwnie. Obydwoje cieszyli się nią w wyjątkowy sposób. Połączenie emocji, przelanie ich na partnera, z pewnością pomogło w zrozumieniu swoich wzajemnych uczuć. Xian mógł się upewnić, że przyjaciel rzeczywiście czuje do niego to samo. A prócz tego… Ten nieznośny instynkt… Ze strony syrenki pochodził częściowo od jej krwi, a częściowo od więzi, ciągnącej lekko przy nieodpowiedniej bliskości z partnerem.
A co do dzieci – nie było czego ukrywać, Xian coraz bardziej zwracała na nie uwagę. Nie było ich w świecie wróżek zbyt wiele, co bardzo uderzało w matczyny instynkt wróżki. To dlatego często przypatrywała się bobasom trzymanym na rękach przez ludzi w jej świecie. Wtedy to czuła w sercu coś dziwnego, jakby… Tęsknotę? Zazdrość? Nie potrafiła dokładnie określić, co tak naprawdę czuje, widząc podobne rodziny. Jak myślisz, Książę, czego mała wróżka mogła pragnąć, gdy już powstała między wami taka ważna więź?
Być może lepszym rozwiązaniem było pozostawienie Xiana w nieświadomości. Półwróżka z pewnością przestraszyłaby się całej odpowiedzialności związanej z partnerowaniem samemu Księciu. No bo samo zachowanie odpowiedniej prezencji, manier, szlachetność krwi – wreszcie zdanie Króla! Czyż nie obawiał się o bezpieczeństwo syna, dowiadując się, że jego serce skradł nie kto inny, niż właśnie syrena? W dodatku udało jej się nawet związać go najpotężniejszą z więzi! Pozbawiła go lat życia! Czy była kolejną, która liczyła na wykorzystanie chłopca? A potem zniszczy mu życie? Oczywiście, że nie. Serce Xian pełne były niewinnych uczuć i nigdy, przenigdy nie skrzywdziłaby swojego wybranka. Nie oznacza to jednak, że władca tak łatwo ją zaakceptuje, że uwierzy jej słowom. W końcu pierwiastek jej ludzkiej krwi umożliwiał wyzwolenie się od magii wymuszającej mówienie prawdę. Zatem z łatwością mogła umknąć wszelkim oskarżeniom. Czy więc Król będzie w stanie to zaakceptować, czy też będzie wolał ochronić syna przed ewentualną tragedią?
Sanktuarium rzeczywiście było wspaniałe, i gdyby okoliczności były nieco inne, Xian z radością rozejrzałby się dokładnie po tym miejscu. Problem w tym, że jako półwróżka odwiedzająca tą komnatę po raz pierwszy, nie miała pojęcia, jakie wiążą się z nią legendy. Bo gdyby wiedziała… Z pewnością nigdy nie ośmieliłaby się zachęcać przyjaciela do podobnego zachowania. W końcu była taka niewinna, delikatna i… Nie chciałaby rozgniewać jakiegoś czuwającego nad rodziną królewską, nadnaturalnego opiekuna.
Niestety, jak już zostało wspomniane – Xian nie wiedział. Więc… Sprawy potoczyły się nieco inaczej, niż powinny, biorąc pod uwagę powagę tego miejsca.
Niedobrze zrobiłeś, Książę, że zdecydowałeś się go tak natarczywie zaczepiać. Chłopięce ciałko było bowiem o wiele delikatniejsze, niż to odmienione. Chłopiec miał bowiem świadomość, że nikt wcześniej nie dotykał go w tej postaci w ten sposób. To dlatego przypięcie wstążeczek i delikatny dotyk palców, wsuwających się pod warstwę spodni i bielizny był czymś, co do reszty skruszyło wszelkie mury postawione przez wróżka. Z jego usteczek wydał się słodki jęk – a potem złociste oczęta dostrzegły odsłoniętą szyjkę. Wtedy to Xian zrobił jedyną rzecz, która w tamtym momencie wydawała mu się logiczna. Pochylił się do przodu, a potem zatopił ostre kiełki w mięciutkiej skórze szyi. Kolejne oznaczenie partnera – a potem? Potem gwałtowne pociągnięcie w stronę wody. Półwróżka odczepiła się od jego szyi dopiero, gdy miała pewność, że są dostatecznie blisko. Nie odpowiedziała jednak na jego wyznanie, zbyt mocno palona instynktem. Zamiast tego uśmiechnęła się zaczepnie – i popchnęła przyjaciela prosto w wodę.
Chłopiec nie czekał długo. Gdy tylko Oinari plasnął w pięknie błyszczącą toń, Xian zaczął pospiesznie zdejmować spodnie. Blade uda ukazały się na moment spod koszuli – i plum. Jeden skok wystarczył, by Xian, ubrany jeszcze w koszulę, wskoczył za przyjacielem do wody. Zakotłowało się, błysnęło srebro – i zaraz na miejscu nóżek pojawił się śliczny, błyszczący ogonek.
Syrena od razu podpłynęła do przyjaciela, upewniając się, że wszystko z nim w porządku – a potem na nowo przylgnęła do jego ust, przyspieszając kolejne zbliżenie.
- Nie mogę… Czekać – wydyszał, szukając paluszkami błyszczących wstążek, by znów móc zacząć pieścić je delikatnie.
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 697

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-24, 02:55   Temat: Sanktuarium
// z lodowiska

Xian musiał przyznać, że gdy był dużo młodszy, możliwość zawiązania więzi była dla niego… Przerażająca. Ukochana mama opowiadała mu o podobnym zjawisku – jak bardzo pragnął będzie bliskości swojej drugiej połówki, jak będzie odczuwał jej emocje, jak wreszcie pozna jej prawdziwe uczucia. Xian obawiał się, że nigdy nie uda mu się znaleźć podobnej osoby, albo nie będzie w stanie się z nią związać. Albo, co gorsza, wyjdzie od niego więź, ale inna wróżka nie będzie chciała jej podzielić. Tyle było strachu, tyle rozmyślania, ale gdy przyszedł odpowiedni moment, syrenka wiedziała, że nie powinna się dłużej zastanawiać. Wybranie tego chłopca było wołaniem czystego przeznaczenia. Xian wiedział, że nigdy nie pozna nikogo takiego, ani też nie poczuje znów podobnego przywiązania. Tą dwójkę łączyło coś więcej – nazwijcie to romansem porównywalnym do nastoletnich przygód, a ja powiem, że to prawdziwa miłość. Niepowtarzalna w swojej delikatności i niewinności. I to w dodatku najpiękniejsza, bo odwzajemniona z równą pasją, jaką była wysłana w kierunku tej ważnej osoby.
A konsekwencje? Xian wcale o nich nie myślała. Szkoda, bo pewnie bardzo by się zmartwiła, gdyby zrozumiała, jak wiele lat życia przyjaciel składa na jej ręce, a właściwie zupełnie się ich pozbywa. Nie rozumiała, że oznacza to dla niego skrócenie egzystencji o kilkaset lat. I ta kolejna, bardzo smutna zależność… Złamane serce nie pozwalało drugiej wróżce żyć, gdy jej parter odchodził. Dlatego tak często kończyło się to śmiercią, dlatego też tak niewiele faerie decydowało się na związanie tego delikatnego rytuału. Wymagał zbyt wielu poświęceń i wyrzeczeń, ale jak widać, tej dwójki wcale to nie zraziło. A sama więź miała również i pozytywne aspekty – takie jak odczytywanie własnych emocji bez słów, czy… Instynkt. Ciekawa zależność, łącząca dwa ciała pragnące się tak mocno, że nie mogły wytrzymać bez bliskiego kontaktu. Syrenka czuła go teraz coraz mocniej, otoczona słodkawą wonią przyjaciela. Nie potrafiła wyrwać się z jego objęć, i dlatego cierpiała coraz to większym pragnieniem. Rosnącym z każdą chwilą wdychania tego znajomego zapachu, i kolejnymi pocałunkami, wymienianymi między z pozoru niewinnymi chłopcami. Kto wiedział jednak, co kryło się pod powłoką srebrzystych skrzydeł, którymi otaczał jego ciało Oinari? Ano, nikt, prócz nich samych.
Wymieniali więc słodkie pocałunki, i te bardziej namiętne, tonąc we własnych ramionach. Usłyszawszy jednak pytanie, Xian zamarł na moment, odrywając się od czułych pieszczot przyjaciela.
- Malowałem, by uszczęśliwić ludzi… By uwiecznić piękno… – wyznał w zamyśleniu, wstydząc się nieco tych innych, bardziej ludzkich pobudek. Chciał bowiem osiągnąć sławę, lecz nie pieniądze – pragnął, by ludzie wreszcie go rozpoznawali. A skoro sam nie był dość piękny, to może chociaż jego płótna mogłyby wzbudzać w odbiorcy zachwyt. – Chciałem, żeby ludzie je we mnie dostrzegli… Bo choć mi dokuczano, chciałem, by mnie dostrzeżono... Inaczej… Dostrzeżono piękno w moich pracach – powtarzał nieskładnie, próbując się jakoś wytłumaczyć. Nie potrafił znaleźć bowiem sensowniejszego wyjaśnienia, dlaczego zdecydował się malować. Sztuka bowiem zawsze była mu bliższa, niż jakakolwiek inna dziedzina życia.
Xian nie zdołał jednak powiedzieć nic więcej, bowiem Oinari kontynuował swoje śmiałe działanie. Dłoń wędrująca śmiało po mostku i brzuchu, wreszcie dotarła do uda, a potem musnęła tamto miejsce… Oh! Tego było za wiele. Syrenka jęknęła głośno, słodko, a jej biodra drgnęły gwałtownie. Symboliczne przygryzienie, naśladujące to rytualne, także nie pomagało uspokoić nerwów. Xian nie potrafił się opanować, przylegając zupełnie do ciała przyjaciela – i tylko jednak myśl powstrzymywała go od rozpoczęcia pieszczot tu i teraz. No, właściwie dwie. Zimno. I brak wody.
- Woda – powtórzył za tokiem swoim myśli, a potem niechętnie cofnął się, nie odklejając jednak ślicznych wstążek od swojej skóry. Użył ich za to do kierowania Oinarim – ujął je ostrożnie w paluszki i pociągnął leciutko w kierunku wyjścia z lodowiska, a potem z sali.
Woda, woda… Xian używał swego szóstego zmysłu, by znaleźć jej źródło – co jak się okazało, nie było wcale trudne. Raz po raz całując swojego wybranka po drodze, dotarli wreszcie do wielkiej sali, gdzie w samym centrum rosło przepiękne, kryształowe drzewo. Otoczone było oczywiście wodą, zupełnie jak na zawołanie. Xian odetchnął mimowolnie, zadowolony, że nie będą musieli daleko szukać. Jego wzrok na chwilę zatrzymał się na pięknym obrazie, rozciągającym się przed nim – a potem znów wrócił do przyjaciela.
- Chodźmy popływać – wyszeptał chłopiec, próbując w swym zawstydzeniu uchodzić za… Kuszącego. Jego ciało znów zaczęło słodko pachnieć, a serce biło jak szalone w drobnej piersi. Nieśpiesznie podszedł do przyjaciela, wczepiając długie palce w materiał jego koszuli. A potem? Przylgnął pełnymi wargami do jego ust, rozpinając powoli guziki zdobionego stroju chłopaka. Nie dotknął jednak ślicznej szarfy na jego szyi – ta podobała mu się aż za bardzo.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 463

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-14, 02:29   Temat: Lodowisko
Cóż można rzec - mała syrenka nigdy nie spodziewała się, że będzie dla kogoś aż tak wielką radością. Starała się, ale skąd mogłaby przypuszczać, że ktoś pokocha ją równie mocno, co ona? Czuła wypełniające ciepło, wypełniające pierś przyjaciela, a przenikające do jej własnego serduszka. Czy mogła to być wina więzi, umacniającej się między tą dwójką istnień? Miała taką nadzieję - bo przecież wyraźnie potrafiła rozpoznać cudze ciepło we własnej duszy. I nie potrafiła nic na to poradzić - uzależniała się z każdym momentem coraz bardziej, a jej serduszko radowało się coraz mocniej. Nie umiała tego powstrzymać, zupełnie jakby jego radość nadawała sens jej życiu. Tak właśnie czuły się istoty jej podobne, które oddały drugiej wróżce sens własnego życia. A co było w tym najlepsze? Że nikt nie mógł jej tego odebrać - w przeciwieństwie do dumy, z której można było obedrzeć niewinną istotkę, miłość była jej wyjątkową nagrodą za wybranie tej właściwej osoby. I dopóki ona sama nie zrezygnuje, lub nie rozdzieli ich tragedia, Xian będzie mogła być szczęśliwą.
- Jesteś taki piękny - powtórzyła po raz setny w zachwycie nad połyskiem jego skrzydeł. Jednocześnie musnęła paluszkami jego pierś, mając tym razem na myśli o wiele więcej, niż urokliwą powłokę jego ciała. - Czuję... Ciepło - zachwycony głosik utrzymywała w dość cichym tonie, jakby bała się, że ktoś niepowołany usłyszy jego nutę.
Łatwo było myśleć w ten sposób komuś, kto swoją aparycję zmieniał niczym odzienie. Każda inna towarzyszyła mu następnego dnia, a wszystkie skrywały tą jedną, wyjątkową, którą zgodził się ukazać światu dopiero teraz. I widzisz, Książę - nawet ona wprawiała innych w zachwyt. Wysokie policzki, kształtne usteczka i migdałowe oczy... Byłeś uosobieniem atrakcyjności. Pewnie gdyby Xian miał na tyle odwagi, powiedziałby innym syrenkom, że właściwie mogą mu nakichać, a i tak nie obchodziłoby go wcale to, co mówią. Problem tkwił jednak w jego wrażliwości i delikatności. To przez nie Xian był tak bardzo podatny na obelgi i raniące słowa. Za bardzo brał je do siebie, zbyt często wsłuchiwał się w niepochlebne opinie. Małe serduszko zdolne było pomieścić tylko część igieł, zanim zamknęło się na dobre. To dlatego tak trudno było mu teraz unieść spojrzenie na swojego ukochanego przyjaciela. Wstydził się, że jedynym, co zdoła napotkać w jego oczach, będzie rozczarowanie.
- Ta należy do kogoś, kto w życiu osiągał same porażki - ledwo dosłyszalny szept dało się słyszeć w zagłębieniu szyi księcia. - Nie zdołał nawet sam wyrzeźbić własnego talentu, lecz zdobył go w paskudny sposób - nagłe wyznanie powinno zwrócić uwagę Księcia. Czy to już czas, by wreszcie wyznać tajemnicę, której nikt nigdy nie poznał? Nawet ukochana matka syrenki nie miała pojęcia o incydencie, mającym miejsce wiele lat temu, gdy Xian był jeszcze bardzo, bardzo młody. Sprzedanie się czarownikowi, odebranie kawałka duszy... Nie miałeś pojęcia, prawda? O tym, że twój ukochany był... Niekompletny?
Ostry ton wprawił drobne ciałko w drżenie. Nieco przestraszona syrenka natychmiast uniosła spojrzenie na swojego przyjaciela. Xian od razu poczuł, jak dziwny był to ton, jak różny od tego, jak zazwyczaj zwracał się do niego przyjaciel. Od razu półwróżka wyprostowała się, rozpoznając nutę zapachu dominującego osobnika. Nie chciała być mu nieposłuszna - dlatego spojrzała na niego, choć w jej oczach widać było wahanie. Nie powinna...
- Chwilkę? - zawahał się, bo początkowo miał nadzieję, że przyjaciel obdarzy go kilkoma pocałunkami, a potem wypuści z ramion. Na to chyba jednak nie było co liczyć - zapach znów zmienił swoje tony, uwalniając tym razem łagodne nuty. Ząbki Xiana ponownie wyostrzyły się, jakby jego ciało zaczęło odpowiadać na nieznaną dotąd pieśń. Coś z nim robił, sprytny magiku? Chciałeś go sprowadzić na złą ścieżkę, prawda?
Dotyk delikatnych wstążek znów wstrząsnął ciałkiem. Tym razem jednak Xian nie opierał się dłużej. Jak niesiony porywem wiatru, mocniej przylgnął do przyjaciela, szukając paluszkami połączenia ze wstążeczkami. Chciał ich dotknąć, sprawić kochankowi przyjemność...
Pocałunki zdawały się nie mieć końca - a Xian oczywiście miał zamiar to wykorzystać. Nieśmiało badał językiem wargi wróżka, wkradając się wreszcie pomiędzy nie. Namiętne złączenie kosztowało go przyspieszone bicie serduszka i kolejne, nerwowe zaciśnięcie ud. Cała ta sytuacja coraz mniej zaczynała przypominać niewinne spotkanie, a raczej krążenie wokół siebie partnerów gotowych do czegoś więcej...
- Jestem twój - wyszeptał, rozochocony słowami przyjaciela. Wtedy to jego biodra przylgnęły do uda Księcia, który to mógł poczuć pierwsze oznaki podniecenia małej syrenki. Xian nie mógł tego dłużej kryć, nie, gdy wstążki tak łagodnie pieściły jego skórę, doprowadzając do tortur słodkiej rozkoszy.
- Możesz zrobić ze mną co zechcesz - wyznał nagle, gotowy do podjęcia wszystkiego, co tylko kryło się w najskrytszych pragnieniach przyjaciela. - Jestem gotowy - zarumienił się znacznie, tym razem już otulony mięciutką powłoką srebrzystych skrzydeł. Nie mógł mu odmówić niczego - nawet jeśli miałoby to oznaczać utratę całej niewinności, jaka jeszcze pozostała w tym ciele.
 
Strona 1 z 9
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 15