Shadows of York Strona Główna

Znalezionych wyników: 112
Shadows of York Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Sanktuarium
Xian Hu

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 139

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: Dzisiaj 2:55   Temat: Sanktuarium
// z lodowiska

Xian musiał przyznać, że gdy był dużo młodszy, możliwość zawiązania więzi była dla niego… Przerażająca. Ukochana mama opowiadała mu o podobnym zjawisku – jak bardzo pragnął będzie bliskości swojej drugiej połówki, jak będzie odczuwał jej emocje, jak wreszcie pozna jej prawdziwe uczucia. Xian obawiał się, że nigdy nie uda mu się znaleźć podobnej osoby, albo nie będzie w stanie się z nią związać. Albo, co gorsza, wyjdzie od niego więź, ale inna wróżka nie będzie chciała jej podzielić. Tyle było strachu, tyle rozmyślania, ale gdy przyszedł odpowiedni moment, syrenka wiedziała, że nie powinna się dłużej zastanawiać. Wybranie tego chłopca było wołaniem czystego przeznaczenia. Xian wiedział, że nigdy nie pozna nikogo takiego, ani też nie poczuje znów podobnego przywiązania. Tą dwójkę łączyło coś więcej – nazwijcie to romansem porównywalnym do nastoletnich przygód, a ja powiem, że to prawdziwa miłość. Niepowtarzalna w swojej delikatności i niewinności. I to w dodatku najpiękniejsza, bo odwzajemniona z równą pasją, jaką była wysłana w kierunku tej ważnej osoby.
A konsekwencje? Xian wcale o nich nie myślała. Szkoda, bo pewnie bardzo by się zmartwiła, gdyby zrozumiała, jak wiele lat życia przyjaciel składa na jej ręce, a właściwie zupełnie się ich pozbywa. Nie rozumiała, że oznacza to dla niego skrócenie egzystencji o kilkaset lat. I ta kolejna, bardzo smutna zależność… Złamane serce nie pozwalało drugiej wróżce żyć, gdy jej parter odchodził. Dlatego tak często kończyło się to śmiercią, dlatego też tak niewiele faerie decydowało się na związanie tego delikatnego rytuału. Wymagał zbyt wielu poświęceń i wyrzeczeń, ale jak widać, tej dwójki wcale to nie zraziło. A sama więź miała również i pozytywne aspekty – takie jak odczytywanie własnych emocji bez słów, czy… Instynkt. Ciekawa zależność, łącząca dwa ciała pragnące się tak mocno, że nie mogły wytrzymać bez bliskiego kontaktu. Syrenka czuła go teraz coraz mocniej, otoczona słodkawą wonią przyjaciela. Nie potrafiła wyrwać się z jego objęć, i dlatego cierpiała coraz to większym pragnieniem. Rosnącym z każdą chwilą wdychania tego znajomego zapachu, i kolejnymi pocałunkami, wymienianymi między z pozoru niewinnymi chłopcami. Kto wiedział jednak, co kryło się pod powłoką srebrzystych skrzydeł, którymi otaczał jego ciało Oinari? Ano, nikt, prócz nich samych.
Wymieniali więc słodkie pocałunki, i te bardziej namiętne, tonąc we własnych ramionach. Usłyszawszy jednak pytanie, Xian zamarł na moment, odrywając się od czułych pieszczot przyjaciela.
- Malowałem, by uszczęśliwić ludzi… By uwiecznić piękno… – wyznał w zamyśleniu, wstydząc się nieco tych innych, bardziej ludzkich pobudek. Chciał bowiem osiągnąć sławę, lecz nie pieniądze – pragnął, by ludzie wreszcie go rozpoznawali. A skoro sam nie był dość piękny, to może chociaż jego płótna mogłyby wzbudzać w odbiorcy zachwyt. – Chciałem, żeby ludzie je we mnie dostrzegli… Bo choć mi dokuczano, chciałem, by mnie dostrzeżono... Inaczej… Dostrzeżono piękno w moich pracach – powtarzał nieskładnie, próbując się jakoś wytłumaczyć. Nie potrafił znaleźć bowiem sensowniejszego wyjaśnienia, dlaczego zdecydował się malować. Sztuka bowiem zawsze była mu bliższa, niż jakakolwiek inna dziedzina życia.
Xian nie zdołał jednak powiedzieć nic więcej, bowiem Oinari kontynuował swoje śmiałe działanie. Dłoń wędrująca śmiało po mostku i brzuchu, wreszcie dotarła do uda, a potem musnęła tamto miejsce… Oh! Tego było za wiele. Syrenka jęknęła głośno, słodko, a jej biodra drgnęły gwałtownie. Symboliczne przygryzienie, naśladujące to rytualne, także nie pomagało uspokoić nerwów. Xian nie potrafił się opanować, przylegając zupełnie do ciała przyjaciela – i tylko jednak myśl powstrzymywała go od rozpoczęcia pieszczot tu i teraz. No, właściwie dwie. Zimno. I brak wody.
- Woda – powtórzył za tokiem swoim myśli, a potem niechętnie cofnął się, nie odklejając jednak ślicznych wstążek od swojej skóry. Użył ich za to do kierowania Oinarim – ujął je ostrożnie w paluszki i pociągnął leciutko w kierunku wyjścia z lodowiska, a potem z sali.
Woda, woda… Xian używał swego szóstego zmysłu, by znaleźć jej źródło – co jak się okazało, nie było wcale trudne. Raz po raz całując swojego wybranka po drodze, dotarli wreszcie do wielkiej sali, gdzie w samym centrum rosło przepiękne, kryształowe drzewo. Otoczone było oczywiście wodą, zupełnie jak na zawołanie. Xian odetchnął mimowolnie, zadowolony, że nie będą musieli daleko szukać. Jego wzrok na chwilę zatrzymał się na pięknym obrazie, rozciągającym się przed nim – a potem znów wrócił do przyjaciela.
- Chodźmy popływać – wyszeptał chłopiec, próbując w swym zawstydzeniu uchodzić za… Kuszącego. Jego ciało znów zaczęło słodko pachnieć, a serce biło jak szalone w drobnej piersi. Nieśpiesznie podszedł do przyjaciela, wczepiając długie palce w materiał jego koszuli. A potem? Przylgnął pełnymi wargami do jego ust, rozpinając powoli guziki zdobionego stroju chłopaka. Nie dotknął jednak ślicznej szarfy na jego szyi – ta podobała mu się aż za bardzo.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-14, 02:29   Temat: Lodowisko
Cóż można rzec - mała syrenka nigdy nie spodziewała się, że będzie dla kogoś aż tak wielką radością. Starała się, ale skąd mogłaby przypuszczać, że ktoś pokocha ją równie mocno, co ona? Czuła wypełniające ciepło, wypełniające pierś przyjaciela, a przenikające do jej własnego serduszka. Czy mogła to być wina więzi, umacniającej się między tą dwójką istnień? Miała taką nadzieję - bo przecież wyraźnie potrafiła rozpoznać cudze ciepło we własnej duszy. I nie potrafiła nic na to poradzić - uzależniała się z każdym momentem coraz bardziej, a jej serduszko radowało się coraz mocniej. Nie umiała tego powstrzymać, zupełnie jakby jego radość nadawała sens jej życiu. Tak właśnie czuły się istoty jej podobne, które oddały drugiej wróżce sens własnego życia. A co było w tym najlepsze? Że nikt nie mógł jej tego odebrać - w przeciwieństwie do dumy, z której można było obedrzeć niewinną istotkę, miłość była jej wyjątkową nagrodą za wybranie tej właściwej osoby. I dopóki ona sama nie zrezygnuje, lub nie rozdzieli ich tragedia, Xian będzie mogła być szczęśliwą.
- Jesteś taki piękny - powtórzyła po raz setny w zachwycie nad połyskiem jego skrzydeł. Jednocześnie musnęła paluszkami jego pierś, mając tym razem na myśli o wiele więcej, niż urokliwą powłokę jego ciała. - Czuję... Ciepło - zachwycony głosik utrzymywała w dość cichym tonie, jakby bała się, że ktoś niepowołany usłyszy jego nutę.
Łatwo było myśleć w ten sposób komuś, kto swoją aparycję zmieniał niczym odzienie. Każda inna towarzyszyła mu następnego dnia, a wszystkie skrywały tą jedną, wyjątkową, którą zgodził się ukazać światu dopiero teraz. I widzisz, Książę - nawet ona wprawiała innych w zachwyt. Wysokie policzki, kształtne usteczka i migdałowe oczy... Byłeś uosobieniem atrakcyjności. Pewnie gdyby Xian miał na tyle odwagi, powiedziałby innym syrenkom, że właściwie mogą mu nakichać, a i tak nie obchodziłoby go wcale to, co mówią. Problem tkwił jednak w jego wrażliwości i delikatności. To przez nie Xian był tak bardzo podatny na obelgi i raniące słowa. Za bardzo brał je do siebie, zbyt często wsłuchiwał się w niepochlebne opinie. Małe serduszko zdolne było pomieścić tylko część igieł, zanim zamknęło się na dobre. To dlatego tak trudno było mu teraz unieść spojrzenie na swojego ukochanego przyjaciela. Wstydził się, że jedynym, co zdoła napotkać w jego oczach, będzie rozczarowanie.
- Ta należy do kogoś, kto w życiu osiągał same porażki - ledwo dosłyszalny szept dało się słyszeć w zagłębieniu szyi księcia. - Nie zdołał nawet sam wyrzeźbić własnego talentu, lecz zdobył go w paskudny sposób - nagłe wyznanie powinno zwrócić uwagę Księcia. Czy to już czas, by wreszcie wyznać tajemnicę, której nikt nigdy nie poznał? Nawet ukochana matka syrenki nie miała pojęcia o incydencie, mającym miejsce wiele lat temu, gdy Xian był jeszcze bardzo, bardzo młody. Sprzedanie się czarownikowi, odebranie kawałka duszy... Nie miałeś pojęcia, prawda? O tym, że twój ukochany był... Niekompletny?
Ostry ton wprawił drobne ciałko w drżenie. Nieco przestraszona syrenka natychmiast uniosła spojrzenie na swojego przyjaciela. Xian od razu poczuł, jak dziwny był to ton, jak różny od tego, jak zazwyczaj zwracał się do niego przyjaciel. Od razu półwróżka wyprostowała się, rozpoznając nutę zapachu dominującego osobnika. Nie chciała być mu nieposłuszna - dlatego spojrzała na niego, choć w jej oczach widać było wahanie. Nie powinna...
- Chwilkę? - zawahał się, bo początkowo miał nadzieję, że przyjaciel obdarzy go kilkoma pocałunkami, a potem wypuści z ramion. Na to chyba jednak nie było co liczyć - zapach znów zmienił swoje tony, uwalniając tym razem łagodne nuty. Ząbki Xiana ponownie wyostrzyły się, jakby jego ciało zaczęło odpowiadać na nieznaną dotąd pieśń. Coś z nim robił, sprytny magiku? Chciałeś go sprowadzić na złą ścieżkę, prawda?
Dotyk delikatnych wstążek znów wstrząsnął ciałkiem. Tym razem jednak Xian nie opierał się dłużej. Jak niesiony porywem wiatru, mocniej przylgnął do przyjaciela, szukając paluszkami połączenia ze wstążeczkami. Chciał ich dotknąć, sprawić kochankowi przyjemność...
Pocałunki zdawały się nie mieć końca - a Xian oczywiście miał zamiar to wykorzystać. Nieśmiało badał językiem wargi wróżka, wkradając się wreszcie pomiędzy nie. Namiętne złączenie kosztowało go przyspieszone bicie serduszka i kolejne, nerwowe zaciśnięcie ud. Cała ta sytuacja coraz mniej zaczynała przypominać niewinne spotkanie, a raczej krążenie wokół siebie partnerów gotowych do czegoś więcej...
- Jestem twój - wyszeptał, rozochocony słowami przyjaciela. Wtedy to jego biodra przylgnęły do uda Księcia, który to mógł poczuć pierwsze oznaki podniecenia małej syrenki. Xian nie mógł tego dłużej kryć, nie, gdy wstążki tak łagodnie pieściły jego skórę, doprowadzając do tortur słodkiej rozkoszy.
- Możesz zrobić ze mną co zechcesz - wyznał nagle, gotowy do podjęcia wszystkiego, co tylko kryło się w najskrytszych pragnieniach przyjaciela. - Jestem gotowy - zarumienił się znacznie, tym razem już otulony mięciutką powłoką srebrzystych skrzydeł. Nie mógł mu odmówić niczego - nawet jeśli miałoby to oznaczać utratę całej niewinności, jaka jeszcze pozostała w tym ciele.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-13, 18:03   Temat: Lodowisko
Oklaski? Widzisz, Książę, ona słyszała tylko dźwięk waszych przyspieszonych oddechów i nietypowo szybkie bicie serca. Szczęśliwie byliście tutaj tylko we dwójkę - ty i ona. Nie mogłaby znieść oczu publiki, nie w momencie tak bardzo intymnym jak ten, który miał właśnie miejsce między wami. Chciała cię przytulić blisko serca, pokazać, że nie ma dla niej ważniejszej osoby niż ty - miała jednak nadzieję, że wiedziałeś to już dzięki tym wszystkim małym dowodom uczucia, które ci wręczała. Więź, łuska, może wreszcie coś innego, bardziej... Ludzkiego? Drobny prezent, świadczący o oddaniu obydwu części swojego jestestwa temu jednemu chłopcu. Pragnęła, żeby wiedział, że zawsze może na nią liczyć. Że już zawsze będzie przy nim. W końcu nie chodziło między nimi tylko o proste uczucie, lecz o coś więcej. Stabilność, jaką zapewniała bliskość między dwiema osobami. Dwa serca, bijące zaraz przy sobie. Xian nie zamierzała pozwolić sobie na utratę tego ważnego połączenia. Będzie go pilnować, by podejmował tylko właściwe decyzje, by dbał o siebie i nie popełniał żadnych głupstw. Tak jak odpowiedzialna kobieta chroni mężczyznę - nie, tak jak troskliwy partner chroni drugą, bliską mu osobę.
Nie sądziła, że będzie w stanie tak skutecznie przykuć jego spojrzenie. On jednak wpatrywał się w jej sylwetkę z nieskrywanym zachwytem - a ona zastanawiała się, czy to przypadkiem nie magia pomieszczenia działa na nich w taki sposób. Czy to nie urok sprawia, że chłopak nie mógł oderwać od niej oczu. Z pewnością nie była przecież na tyle piękna, by skupić jego uwagę na tak długo. Może to przez te tęczowe odbicia kryształów, tańczące po jej sylwetce - a może to jej własne łuski? Kto wie...
Wyobraźnia małej syrenki w istocie mknęła z niespodziewaną prędkością w rejony, które nie spodziewała się, że są dla niej znane. Smukła sylwetka rzeczywiście idealnie odznaczała się pod materiałem koszuli chłopca. Półwróżka wciąż wodziła głodnym spojrzeniem po jego ramionach i piersi, czując, jak instynkt pożera ją coraz bardziej i bardziej. Nie wiadomo, ile dziewczę będzie w stanie wytrzymać - świadczył o tym coraz bardziej intensywny zapach, nabierający dziwnej, pikantnej nuty. Cóż to mogło być? Piekło w nos, łagodniejąc za każdym razem, gdy chłopak znajdował się bliżej niej. Wtedy zamieniał się w słodki, gęsty zapach miodu, od razu przywodzący na myśl przepyszny smak. Cóż to za czary, mała wróżko? Co chciałaś przekazać temu, z którym łączyła cię więź?
Oh, nie dysz tak prosto w jej uszko - zarumieniła się bowiem na wspomnienie pewnej nocy, spędzonej z tobą w jeziorze, gdzie nad ranem twój oddech przybrał dokładnie ten sam rytm. Przyspieszony, urywany... Nie muszę chyba mówić, jak to na nią wpłynęło, prawda?
Słodkie pocałunku trochę ukoiły zaniepokojone serduszko - zaraz potem jednak rozgniewała go nie na żarty, bo skrzydła przybrały barwę szkarłatu. Nie chciała go martwić - dzieliła się z nim jedynie myślami, które wciąż jej towarzyszyły. Nazywana brzydką i odrażającą, w końcu sama w to uwierzyła. i nie chciała, by ktoś znów oglądał twarz, która wywoływała we wróżkach taką niechęć i nienawiść. A jednak odmieniła się dla niego, słysząc tęsknotę i smutek w jego głosie. Jego prośbie uległaby zawsze, niezależnie od własnych przekonań. Zrobiłaby więcej, niż ktokolwiek byłby w stanie na niej wymóc najpoważniejszymi groźbami.
Trzeba przyznać, że nie spodziewał się podobnej reakcji na swoją starą postać. Uśmiech zaskoczył go - gdy już uniósł nieśmiało spojrzenie i dostrzegł zachwyt na buzi przyjaciela. Kącik jego ust uniósł się w odpowiedzi, a ramiona rozluźniły nieco, przestając zasłaniać drobne ciało.
- Przecież wciąż tu byłem - policzki zasrebrzyły się w zawstydzeniu. - Nie zachowuj się jakbym zniknał na długie lata - zaczepne skubnięcie boków z pewnością musiało przykuć uwagę wróżka. - Nie lubię tej twarzy - powtórzył, kryjąc się w szyjce księcia. Wstydził się nietypowych komplementów, którymi obdarzał go przyjaciel.
- Dziękuję - dodał wdzięcznie, a potem zdziwiony odwzajemnił słodki pocałunek. Skąd te nagłe czułości? - P-przestań, to krępujące - wyszeptał, wstydząc się bliskości w ciele, które nigdy go nie zaznało. Nie wiedział, jak powinien zareagować - cynamonowy zapach znów dało się wyczuć w powietrzu, choć tym razem był o wiele lżejszy.
- Czy mogę się już odmienić? - zapytał z wahaniem, mając ochotę zasłonić swoją buzię przed spojrzeniem przyjaciela.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-09, 16:06   Temat: Lodowisko
Rzeczywiście, krążące wokół siebie wróżki mogłyby zawstydzić niejednego artystę swoją gracją i umiejętnością roztaczania wokół siebie niesamowitej magii. A jednak, gdyby tylko rzeczywiście znalazł się ktoś, kto obserwowałby ich z ukrycia, dostrzegłby, że między nimi nie liczyły się idealne ruchy podobne do tych wykonywanych przez zawodowych łyżwiarzy. Lekkie potknięcia i drżenia mięśni były obecne w tym niezwykłym tańcu. Najważniejsze było jednak to, co wyrażały ich spojrzenia. Wpatrzone w siebie łagodnie oczy, delikatne uśmiechy, wreszcie subtelne muśnięcia palców... To wszystko składało się na spektakl świadczący o pięknych uczuciach, nie brawurowej chęci prześcignięcia mistrzów w swym kunszcie. Wróżki po raz pierwszy od dłuższego czasu mogły spokojnie cieszyć się dzielonym wspólnie czasem. Tym razem nie w cieniu ogrodu, wokół sąsiadujących im kwiatów. Nie otaczał ich słodkawy zapach, a jedynie chłód lodu. Xian jednak nigdy nie czuła się przy nim bardziej szczęśliwa. Wreszcie nie ukrywali się, a śmiało szli ręka w rękę, by udowodnić wszystkim, co zrodziło się w ich sercach. Syrenka nie sądziła, że kiedykolwiek do tego dorośnie. Myśl o partnerze trochę ją onieśmielała - nawet pocałunek ze Skye prowadził na nią wiele wątpliwości i zmartwień. A jednak była tu, sięgająca po swojego chłopca drżącymi paluszkami - i tym razem miała pewność, że podjęła dobrą decyjzję. Być może spotka jeszcze kogoś ważnego na swej drodze, a mimo to serce podpowiadało wyraźnie, że nigdy już nie obdarzy nikogo podobnym uczuciem. To dlatego oddała mu więź i ślepo wierzyła, że zostanie z nią jak najdłużej było to możliwe. A jeśli zniknie? Cóż... Xian zachowywałaby wspomnienia o nim w najskrytszym miejscu serca, wierna mu nawet gdyby zrobił coś zupełnie strasznego. Zbyt ważny był dla niej, by potrafiła o nim zapomnieć. Nie potrafiłaby zakochać się znów, nie gdy podarowała mu nawet jedną ze swych łusek.
Słodkie muśnięcia wrażliwego miejsca na szyi z pewnością pomagało syrence zapomnieć o innych troskach. Przyjaciel dobrze wiedział, że miejsca błyszczące odziedziczonymi po magicznej krwi łuskami są niezwykle wrażliwe, tak jak i nieduże wgłębienie tuż za żuchwą gdzie pojawiały się skrzela. Drobne ciało przeszedł przyjemny dreszcz a z usteczek wyrwał się kolejny cichutki jęk.
- Chcę poznać twoje pragnienia - wyszeptała wprost do jego ucha, nieco zawstydzona perspektywą głośnego przyznania się do chęci badania fantazji chłopca. Syrenka chciała się upewnić, że robi wszystko co może, by również jej partner był zadowolony z tego co działo się teraz między nimi. Chciała sprostać wszelkim oczekiwaniom, speszona, że nie dorówna jego potencjalnym, wcześniejszym partnerką. - Chcę być dla Ciebie jak najlepsza - wyznała wreszcie, zaciskając palce na jego przedramieniu. Czy zrozumiałeś nutę desperacji, która kryła się w jej głosie? Bała się, że nie dorasta do swoich pięknych sióstr, że nie uznasz jej nigdy za jedną z nich, bo one same wyrzekały się wróżek takich jak Xian. Półkrwi i brzydkich...
Zahaczenie o udo skończyło się zawstydzonym wtuleniem syrenki w pierś księcia. Nie wiedziała, czy może prosić go o podobne pieszczoty, dlatego milczała. Mimowolnie zbliżała się jednak do niego coraz bardziej i bardziej, muskając ząbkami jego smukłą szyjkę. W pewnym momencie odważyła się nawet chwycić w zaostrzone kły otulający jego szyję naszyjnik i delikatnie pociągnąć.
Słodkawy zapach unosił się w powietrzu coraz bardziej intensywnie, aż w końcu Xian zacisnęła uda w charakterystyczny dla siebie sposób. Nie mogła wytrzymać tej bliskości i niespodziewanego droczenia się - oczywiście do momentu w którym przyjaciel nie zaczął prosić o obecność chłopca. Półwróżka nagle zrobiła się bardzo ostrożna, a cynamon przestał być wyczuwalny w otaczającej ją woni.
- Wyróżniał się tylko nieporadnością i brzydotą - powtórzyła uparcie syrenka, kręcąc głową. Odstąpiła nawet kroczek do tyłu, by spojrzeć na niego, jakby chciała mu wybić głupi pomysł z tej jego ładnej główki.
- To naprawdę, naprawdę zły po... - zawahała się nagle, gdy zobaczyła iskry smutku w jego oczach. A potem przygryzła lekko wargę i opuściła wzrok - wyraźny sygnał świadczący o poczuciu winy. Wcale nie chciała być powodem jego zmartwień. To dlatego, po kilku sekundach ciszy, wreszcie z wahaniem skinęła głową.
Łyżwy przesunęły się po lodzie - raz, dwa, trzy. Malutkie kroczki. Xian stanęła prosto, odgarniając jasne włosy na plecy. Śliczna sukienka błysnęła w świetle księżyców - srebrne łuski zniknęły jednak, ukazując wyraźny stres syrenki. Nie potrafiła mu jednak odmówić. Wzięła głęboki oddech.
- Zamknij oczy - poprosiła, choć nie sprawdziła, czy faktycznie spełnił jej polecenie. A potem? Zakręciła się zgrabnie. Trzy razy.
Po pierwszym obrocie materiał długiej sukienki zaczął powoli odpadać, zupełnie jak zrzucane przez kwiat wysuszone płatki. Błękit przemienił się w błyszczącą drobnymi kryształkami czerń - materiał uformował się po chwili w luźne spodnie i marynarkę, pod którą dało się zauważyć tylko głęboko wyciętą, cienką koszulkę. Idealnie odsłaniała obojczyki i dwa dość długie, srebrne naszyjniki.
Po drugim obrocie blond loki zmieniły się w srebrzysty pyłek, ustępując miejsca o wiele krótszej fryzurze. Ciało wyszczupliło się wyraźnie, wszelkie krągłości od razu zniknęły.
Po trzecim buzia wróżki wydłużyła się, nabierając podobnych, choć paradoksalnie łagodniejszych rysów. Większy kształt oczu, pełniejsze usta - jedynie żuchwa wyostrzyła się odrobinę.
Wreszcie stanął przed Księciem on. Zapomniany już artysta.
- M-możesz otworzyć - dawno nieużywany głos zadrżał, gdy Xian chwiał się na odmienionych kolanach, wpatrując tępo w taflę lodowiska.
XX
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-05, 20:05   Temat: Lodowisko
Z pewnością Xian nie spodziewała się, że to miejsce będzie takie spokojne, ciche i ciepłe. Mogła bez wahania zrzucić z siebie białe futerko, co też uczyniła podczas któregoś z piruetów. Bladawa skóra zaczęła mienić się tęczowym blaskiem, gdy tylko padło na nią światło dwóch księżyców. Półwróżka wyglądała naprawdę… Eterycznie. Delikatnie. Któż w tym momencie mógłby nazwać ją brzydką, gdy przypominała raczej wyciągniętą z dawnych legend boginkę? Smukłe nóżki sunęły po lodzie, gdy raz po raz zbliżała się i oddalała od przyjaciela. Na jej usteczkach wciąż gościł uśmiech, jakby nie potrafiła powstrzymać radości z powodu chwil spędzonych razem. Co mogła powiedzieć, była przecież prostą dziewczyną, cieszącą się z takich momentów życia. Nie przeżyła ich wiele, bo randki wydawały się jej przed spotkaniem przyjaciela tylko niemożliwą fantazją. A teraz spełniała się na jej oczach, gdy zaczepiała chłopca, łaskocząc go i przeczesując jego ładne, ciemne pukle za każdym razem gdy pojawiała się obok. Taka już była, mała zaczepnisia.
- Nie sądziłam, że będzie tu tak pięknie – wyznała w którymś momencie, a jej oczęta błysnęły intensywniejszym złotem. Mocno przeżywała ten moment, a wszystko dlatego, że nigdy nie spodziewała się, że forteca Gonu mogła kryć w sobie takie piękno.
Przyjrzenie się lodowisku popłaciło – Xian wyłapała delikatny błysk kryształków i szybciutko pochyliła się, by zebrać dwa błyszczące kamyczki. Schowała je do ukrytej przy zamku sukienki małej kieszonki – a potem jakby zupełnie o nich zapomniała na poczet tego, co działo się między nimi chwilę później
Syrenka mogła dokładnie wyczuć, jak przyjaciel drży pod jej paluszkami, a wszystko z powodu niewinnego dotyku skrzydełek. Zadowolona z siebie, nie przestawała, wyczuwając w tym jego przyjemność. Choć nie była śmiała w takich sytuacjach, chciała mu udowodnić, że dorówna wszelkim jego wcześniejszym doświadczeniom. A skąd wiedziała, że miał już wcześniej jakieś wróżki? Cóż, nietrudno się było domyślić – był przecież przystojny, zabawny, inteligentny… Do tego te skrzydła! Z pewnością należał do jakiegoś szlachetnego rodu wróżek, choć nie chciał się jej do tego przyznać.
Wystarczyło tylko spojrzeć – i cóż, przyglądała się. Szukała w przyspieszonego oddechu, szukała nagłego bicia serca. Sama równocześnie czuła, jak temperatura jej ciała rośnie, jak przyjemnie szczypie ją skóra w miejscu, gdzie muskał oddech przyjaciela… Z każdą sekundą srebrzyła się coraz bardziej i bardziej.
Naprawdę jej pragnąłeś? Czasem jeszcze nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Szczególnie, że wokół wiele było kobiet piękniejszych, subtelniejszych od niej. A jednak ty wybrałeś właśnie ją…
- Chcę wiedzieć – wyznała półszeptem, odchylając natychmiast szyjkę, gdy poczuła, gdzie pragnie złożyć pocałunek. A jednak zamiast spodziewanego, delikatnego muśnięcia, poczuła zęby chłopaka a potem ugryzienie. Jej ciało natychmiast odpowiedziało na syrenią pieszczotę. Jej ciałko wyprężyło się, przylgnęło prosto do torsu wróżka, a z usteczek wyrwał się cichutki jęk. Pazurki równocześnie zacisnęła na podstawie jego skrzydełek – uważaj książę na dodatkowe doznania.
Kolejne słowa wydawały się jednak jeszcze bardziej wpłynąć na syrenkę. Westchnęła głośno i dokładnie w tym samym momencie w jaskini rozniósł się bardzo słodki zapach, niosący również nutę czegoś ostrego… Jakby… Cynamonu? Dlaczego byłeś taki uroczy, przyjacielu? Dlaczego wciąż utwierdzałeś ją w przekonaniu, że nie było bardziej idealnego partnera?
Zmarszczyła jednak brewki, słysząc o życzeniu swojego kochanka. Czy naprawdę chciał znów widzieć tego bezużytecznego chłopca?
- Dlaczego? – zapytała cichutko, a potem od razu pokręciła głową. – Ja już… Nie maluję. Nie chcę wracać do tamtego ciała – wyjaśniła, mając nadzieję, że przyjaciel da za wygraną.
- Chłopiec był taki… Nijaki. Brzydki. Tak o nim mówiono – dodała, starając się nie myśleć o tych wszystkich momentach, gdy kpiono z wyglądu chudego, chłopięcego ciała i jego paskudnego ogonka.
- Zresztą… Nie podobam ci się już? – odsunęła się odrobinę, zmartwiona prośbą wróżka. - O to chodzi?
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-05, 17:05   Temat: Lodowisko
A widzisz, książę, wszystko dlatego, że Xian zawsze martwiła się w ten sposób o osoby, które w jakiś sposób były w jej życiu… Znaczące. I może nie przyjaźniła się z dziedzicem, ale wiedziała dobrze, że nie powinno się go oceniać zbyt pochopnie, jak okazało się na przykładzie króla. Może tak naprawdę wcale nie był… Zły. Po prostu był samotny. Przynajmniej tak podejrzewała mała syrenka, która z chęcią przeprowadziłaby z nim teraz poważną rozmowę. Zapytała, czy wszystko u niego w porządku, czy dobrze się czuje, a może nawet poznała ze swoim przyjacielem! Jako dwójka wróżek o ciekawych charakterze, powinni się dobrze ze sobą dogadywać. Nie rozumiała jeszcze, że są to dwie te same osoby, choć podświadomie była tej prawdy coraz bliżej. To dlatego gdzieś podskórnie martwiła się z powodu nieobecności księcia a oficjalnych wydarzeniach odbywających się w pałacu. Czyżby przepadł? A może… Może wcale nie chciał już pełnić swojej roli? Podobna myśl siała siarna paniki w serduszku małej syrenki. Nie wyobrażała sobie, by na jego miejscu pojawił się inny dziedzic. Oinari miał to do siebie, że mimo kontrowersyjnych metod, zawsze szukał rozwiązań najbardziej służących swoim poddanym. Rodzinie. Syrenka to zauważała, dlatego bardzo doceniała jego zaangażowanie. Żałowała tego, że nie zgodziła się nawet z nim porozmawiać. Wiedziała teraz, że kocha tylko przyjaciela, ale może i książę nie byłby takim złym kolegą? Kto wie, może powie mu o tym następnym razem, gdy go zobaczy.
Nie poddawaj się, Quorlinn. Wiesz przecież, że mogłeś powiedzieć jej o wszystkim – przynajmniej tak twierdziła. Kłamstwo nie musiało przecież trwać w nieskończoność, mogłeś połączyć te dwa światy. Być zarówno dziedzicem, jak i ukochanym tej małej, niewinnej syrenki.
Widzisz, przyjacielu – za to ona nie poznała nigdy wcześniej tego uczucia. Delikatnego, iskrzącego w piersi niczym zimne ognie, tak popularne wśród dzieci podczas świętowania zakończenia roku. Xian czuła się tak za każdym razem, gdy na ciebie patrzyła. Przez sto lat nie znalazł się nikt, kto z taką łatwością mógłby skraść jej małe serduszko. Oddała więź, oddała łuskę – będzie ci lojalna, dopóki nie zakończą się wasze dni. Mogła więc mieć jedynie nadzieję, że czułeś się tak samo, gdy chodziło o nią. Dowodziłeś tego, to prawda – dlatego nie bała się aż tak o waszą przyszłość. Szczerze wierzyła, że wszystko zakończy się szczęśliwie. Powiedz, czy zdołała uleczyć twoje serce? Poznałeś dzięki niej szczerość uczuć? Nie musiałeś być już niepewny, bo oto zawsze będzie na ciebie czekać delikatne serduszko.
Dotyk skrzydeł… Cóż, syrenka o niektórych sprawach wstydziła się mówić głośno, stąd pozornie niewinne zaczepki i delikatne gładzenie skrzydełek czy wstążek. Chciała, byś jej miłość utożsamiał nie tylko z cudownie przejmującymi uczuciami, ale też z instynktem, oddanym tylko i wyłącznie tobie. Czuła, że cię… Potrzebuje. I choć starała się jak mogła panować nad własnymi emocjami, czasem ciało samo sięgało po to na co miało ochotę.
Dreszcz nie uszedł uwadze dziewczęcia – to dlatego wzmocniła nacisk paluszków na to miejsce, by sprawić chłopcu jeszcze więcej przyjemności. I pewnie domyślała się, skąd mogła się wziąć ta dziwna, słodkawo pachnąca ciecz. Nie chciała jednak pozostawiać niczego swoim domysłom. Wolała usłyszeć to prosto od niego.
Dała więc sobie wytrzeć dłoń, ale w ostatniej chwili cofnęła ostatni z pobrudzonych palców, a potem musnęła go czubkiem języczka. Słodki smak posłał dziwną falę gorąca przez jej ciało. Policzki błysnęły więc srebrem mocniej, tak jak i czerwienią – ludzka skóra wymieszana ze śladem syrenich łusek.
- Podoba ci się taki dotyk? – zaczepiła cichutkim szeptem. A potem… Potem uniosła się na palcach na tyle, ile pozwalały jej na to łyżwy i ucałowała go prosto w nieduże usteczka.
Oh, jak zazdrościła mu tych pięknych skrzydeł, które mieniły się podczas wykonywania zgrabnych piruetów… Ile sama oddałaby, żeby zamienić ogon właśnie w takie dwa piękne skrzydełka…
- Tak, ma ciocię, ale prócz tego… Niezbyt wiele przyjaciół. Więc i tak czuje się samotny – wyjaśniła cierpliwie, na moment zapominając o ich sugestywnej bliskości.
- Naprawdę? – uniosła brew na komentarz dotyczący dzieci. – Więc nikt nigdy nie porzuca dzieci, tak jak ludzie? – w jej głosie dało się słyszeć piękną, ciepłą nutę. Ciekawe, skąd pochodził podobny sentyment… Skinęła natomiast głową, gdy przyjaciel skomplementował Nimat.
- A widzisz – kąciki kocich usteczek znów uniosły się lekko do góry. Xian chciała po prostu udowodnić mu, że pewne sprawy ważniejsze były od różnic rasowych.
Półwróżka zadrżała delikatnie, gdy chłopak znów ją do siebie przyciągnął, a potem wyszeptał jej coś do uszka. Szczęśliwie wiedziała już, jak brzmieć będzie odpowiedź.
- Moje życzenie już się spełniło – musnęła paluszkami szyję przyjaciela. – Przyjąłeś moją łuskę, Quorlinn – to samo srebro, które rozświetlało podarunek, przeniosło się również na szyjkę i odsłonięte obojczyki Xian.- A ty? – zdążyła zapytać, gdy nagle jej uwagę przykuł cichutki dźwięk. Wróżka obejrzała się, przekonana, jakby usłyszała maleńki przedmiot spadający na ziemię. Czy uda jej się jednak dostrzec choć jeden kryształ?

Wynik rzutu kostką: 1.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2019-01-03, 01:16   Temat: Lodowisko
Musiałeś wreszcie podjąć decyzję, Książę. Widziałeś przecież dobrze, jak Xian dopytuje wciąż o obecność dziedzica na zamku. Martwiła się, że król zostanie sam ze wszystkimi powinnościami. Poza tym, miała też poczucie winy, że odprawiła mężczyznę z kwitkiem, gdy być może on chciał się tylko zaprzyjaźnić. Wszystko przez jej głupiutkie domysły - zamiast pozwolić mu mówić, oddała wszystko w ręce losu. Nie zamierzała popełnić tego błędu z przyjacielem. To dlatego wciąż prosiła go o spotkania, widywała się z nim często i nieśmiałym głosem prosiła, by jej nie zostawiał. Bała się, że na zawsze zniknie z jej życia, rozpłynie się jak piękny sen. Czas wreszcie odkryć swoje karty i wyjawić sekrety. Pewna mała syrenka czekała na ten moment z utęsknieniem.
Widzisz, przyjacielu, ona nie zważała na ból, jaki mogło jej zadać pozyskanie tego niezwykłego podarunku. Kochała cię tak bardzo, że oddała ci wszystko, co miała najcenniejsze. Czym więc była taka mała łuska, w porównaniu do podarowanej ci więzi? Czymś niedużym, prawie nic nie znaczącym. A jednak miała nadzieję, że uwadze chłopaka nie uciekł jeden maleńki szczegół. Gdy tylko łuska zawisła na jego szyi i dotknęła skóry w okolicach piersi, zmieniła swój kolor z piaskowego na srebrzysty, mieniący się wszystkimi kolorami tęczy. Zadowolenie mignęło w oczach Xian, gdy obserwowała, jak ładnie wygląda na nim ten skromny drobiazg. Może spodoba mu się w takiej formie dużo bardziej, niż wcześniej. Bo przecież... Tylko przy nim zmieniała się w kogoś bardzo, bardzo pięknego.
Od razu zauważyła łagodny rumieniec przyjaciela i jego zakłopotanie. Zachichotała cichutko, nie mogąc się powstrzymać po dostrzeżeniu jego miny. Syrenka dobrze wiedziała, jak działa na niego podobny dotyk. A jednak chciała zainicjować między nimi podobny kontakt, wszystko z powodu tęsknoty za intymnością.
- Ładnie, jeśli ten ktoś to lubi - odpowiedziała zaczepnie, a potem uniosła brew w zdziwieniu na widok dziwnej, przezroczystej cieczy.
- Co to takiego? - uniosła paluszki, próbując przyjrzeć się jej do światła. - Nie widziałam jeszcze u ciebie czegoś podobnego.
- Ładny pomidorek - drobny palec, tym razem czystej ręki, nacisnął lekko na rumieniec policzka Quorlinna. Syrenka musiała przyznać sama przed sobą, że bardzo jej się to podobało. Taki zawstydzony, uroczy chłopiec. To dlatego trzymana w palcach drugiej ręki wstążka została ponownie podrażniona dotykiem. Równie łagodnym jak wcześniejszym, tym razem jednak nieco bardziej natarczywym. Zataczającym drobne kółeczka i lekko szczypiącym.
A potem? Niewinnie podążyła za chłopcem, dając się pociągnąć w stronę lodowiska. Gdy wreszcie postawili na tafli pierwszy krok, Xian niemal od razu ruszyła do przodu, całkiem sprawnie radząc sobie z jazdą. Chichocząc do przyjaciela, ciągnęła go za sobą, by wreszcie na jego znak przystanąć gdzieś pośrodku lodowiska.
- Odbierze? Jak to? - syrenka zrobiła nagle bardzo smutną minkę. Potem jednak przypomniała sobie o bardzo ważnym szczególe całej tej misji. - Nie martw się, Nimat chce być jego przybraną mamą, bo chłopiec jest... Sam. Z pewnością nie zabierze mu nic ważnego - dodała z przekonaniem, ściskając mocniej rękę chłopaka. Bardziej jednak zapewniała w ten sposób siebie, niż jego.
- W świecie ludzi, mieszkał w York - odparła, tym razem z łagodnym uśmiechem na ustach. - Tony. Znaczy Anthony. Bardzo miły i grzeczny chłopiec - wesoła minka poszerzyła się na jej buzi. Potem syrenka wykonała na lodzie zgrabny piruet, zupełnie bez pomocy Księcia. Bezczelnie pomagała sobie umiejętnością manipulacji żywiołów, kierując cienką warstwą lodu pod łyżwami tak, by nie móc się poślizgnąć.
- Czemu mieliby źle zareagować? Będzie widział. I będzie szczęśliwy - odparła z przekonaniem, wpadając (trochę specjalnie) prosto w ramiona przyjaciela. - Czy ty nie byłbyś szczęśliwy, gdybyś widział swoje dziecko wyleczone z ciężkiej choroby? - zapytała nagle, wlepiając w niego złotawe oczęta.
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2018-12-30, 00:48   Temat: Lodowisko
Widzisz, Książę, ciężko wyplewić z głowy myśli, które zaszczepiano w niej przez tak długi czas. Zanim między wami powstała niezwykła więź, syrenka nigdy nie mieniła się na srebrno w podobny sposób. Obecnie tylko to dodawało jej odrobiny pewności siebie - prócz tego nadal miała się za pospolitą, wręcz brzydką istotkę. Tym samym w relacji czuła się niepewnie, chwiejnie stawiając pierwsze kroki. Gdy złapałeś ją za rękę na oczach wszystkich, poczuła nagły przypływ krwi w okolicach policzków. Rumieniła się na myśl, że nie wstydzisz się jej, że razem kroczycie wśród tych innych, pięknych par. Na ten jeden moment poczuła się trochę jak księżniczka, porównując cię za to w myślach do prawdziwego księcia. Czasem ukradkiem myślała o tym, jak idealnie pasowałbyś według niej do tej roli. Troskliwy, opiekuńczy, łagodny... Otaczałeś ją ramieniem, chroniąc przez ewentualnymi niechcianymi spojrzeniami. I co z tego, że wciąż udawałeś błazna - Xian widziała cię jako prawdziwego arystokratę. Niestety w jej małej główce nie pojawił się jeszcze ten jeden, najważniejszy wniosek - że książę i przyjaciel mogą być jedną osobą. A jeśli nawet coś podejrzewała, spychała to na samą krawędź własnej świadomości - przecież Oinari nie zwróciłby uwagi na kogoś takiego, prawda? Z pewnością nie w tym sensie... Być z nią, spędzać czas i kochać ją jako swoją partnerkę.
Zachwycona Xian nie mogła sobie odmówić przystanięcia na moment, by podziwiać te wszystkie cuda, które przygotowali mieszkańcy na przybycie gości. Wróżka nie takiego przyjęcia spodziewałaby się po łowcach Gonu - wciąż miała co do nich wątpliwości, ale właśnie takie wydarzenia udowadniały jej, że tak naprawdę nie było się czego obawiać. Byli jej równie podobni co ludzie i inne wróżki, tak więc Xian nie powinna poddawać się własnym uprzedzeniom.
Uwadze syrenki nie uszedł wyjątkowy gest przyjaciela - i już prawie poddała się instynktowi, wtulając się w jego ramiona, powstrzymała ją jednak myśl o prezencie, który chciała mu przekazać. Pokiwała głową, potwierdzając, że prezent przeznaczony jest tylko dla jego oczu. Zniecierpliwienie zmieszane ze stresem przerodziło się w ulgę, gdy Xian ujrzała, jak spojrzenie chłopca rozbłyska z zachwytem.
- Dla ciebie, głuptasie - szepnęła, a na jej policzkach zamigotała łagodna tęcza odziedziczonych łusek. A potem odetchnęła, gdy podszedł bliżej i musnął ustami jej własne, ciepłe wargi. Dopiero wtedy ośmieliła się do przytulić, przylgnąć na moment drobnym ciałkiem. Więź wciąż pulsowała między nimi łagodnie, uspokajając syrenkę.
- Nie, nie bolało - skłamała szybciutko. Nie musiał wiedzieć, że usunięcie łuski było dla żywej syreny bardzo bolesne, tym bardziej, że po tych największych bardzo długo zostawał odsłonięty płat ciała, zupełnie bezbronny i łatwo podatny na zranienia. Wszystko jednak robiła z przywiązania i oddania, chcąc mu pokazać, jak bardzo był dla niej ważny.
- Nie boję się upadku - zachichotała, pozwalając się poprowadzić do półek. Szybciutko wybrała dla siebie parę łyżew, ubierając je zgrabnie. Kiedyś, gdy była jeszcze małym dzieckiem, ojciec uczył ją jazdy na zamarzniętym jeziorze, niedaleko morza. Nie była w tym tak zupełnie beznadziejna, jak można by się spodziewać po chodzącej katastrofie, jaką za sobą rozsiewała. To dlatego może całe doświadczenie będzie miało dość przyjemny charakter i obędzie się bez obitej pupki.
Zarumieniła się na kolejne wyznanie. Łyżwy miała już ubrane, więc znów wtuliła się w pierś przyjaciela - niby by pomóc sobie w złapaniu równowagi, tak naprawdę była jednak zawstydzona jego czułością. Powolutku powiodła palcami za plecy chłopca, starając się wyłuskać spośród pary skrzydeł delikatne wstążeczki. Jedną z nich ujęła ostrożnie w palce, pieszcząc czułymi muśnięciami. A potem przysunęła ją do swojej szyjki i podczepiła prosto przy miejscu za uszkiem, które zazwyczaj przeznaczone było dla pojawienia się w wodzie skrzeli. Przy tym całe jej ciałko drgnęło rozkosznie, gdy tak wtulała się blisko, bliziutko...
A potem odchyliła głowę, starając się nie podążać prosto za własnymi, dokuczliwymi instynktami. Zamiast tego drugą rękę zacisnęła na przegubie przyjaciela, uśmiechając się słodko.
- Z pewnością się przyda, szczególnie, że przyprowadziłam dzisiaj do pałacu nowego chłopca! - oznajmiła radośnie, nawet nie zastanawiając się, jak mogłoby to zabrzmieć dla Quorlinna. - Nimat upatrzyła go sobie jako syna i razem przywiodłyśmy go do pałacu, by mógł stać się półwróżką. Przywróciła mu wzrok i dała nowe życie... To takie piękne, że mógł dostać drugą szansę. Wydawał się bardzo smutny - niewidomy i samotny. Ale teraz się nim zaopiekujemy - chłodny nosek Xian musnął ciepłą szyjkę odzianą w nietypową ozdobę. - Z pewnością będzie tęsknił za rodziną. Nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli zabiorę go znów do domu, prawda? - uśmiechnęła się łagodnie, czekając na aprobatę. Nie miała przecież nic złego na myśli, musiał o tym wiedzieć, prawda?
  Temat: Lodowisko
Xian Hu

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 199

PostForum: Siedziba Dzikiego Gonu   Wysłany: 2018-12-27, 00:13   Temat: Lodowisko
Xian nie mogła wyjść z podziwu, jak pięknie przyszykowano fortecę na odbywający się właśnie festiwal. Każdy zakamarek jaskiń błyszczał łagodnym blaskiem - już w bramie można było dostrzec misternie wykonane ozdoby i światełka, gości witał także pobudzający apetyt zapach przygotowywanych potraw. Prace musiały trwać długimi tygodniami, bowiem wszystko wyglądało jak wyśnione w najpiękniejszej bajce. Skrzące się stoiska z różnymi atrakcjami, kryształowe stoliki i siedzenia, pięknie zdobione korytarze - Xian wzdychała z zachwytu, przyglądając się maleńkim dziełom sztuki. Niecierpliwiła się na spotkanie ze swoim Przyjacielem, choć może właściwie powinna go teraz nazywać swoim... Chłopakiem? Nie wiedziała, czy godna jest takiego przywileju, toteż łagodnie wypowiadała podobne deklaracje. Niemniej dobrze pamiętała spędzoną z nim noc na Jasnym Dworze, oraz wyznania, które padły wtedy między nimi. Słowa pełne delikatnego uczucia, zdolnego pęknąć, gdyż łącząca ich więź była jeszcze bardzo delikatna. Niemniej, Xian czuła całą sobą, że proces był już przypieczętowany i wreszcie mogła z przekonaniem powiedzieć, że oddała komuś swe małe serduszko. Miała tylko nadzieję, że on pragnął tego tak samo mocno, jak i ona.
Zaproszenie na bal było dla półwróżki jednym z ważniejszych potwierdzeń tego, że między nimi faktycznie zrodziło się coś ważnego. Mieli iść jako para, choć prawdę mówiąc, gdy tylko Xian dostrzegła go, czekającego na nią w bramie, nagle poczuła się jak ktoś zupełnie maleńki i nic nie znaczący. Wróżek odziany był bowiem w przepiękne szaty, podkreślające jego atletyczną sylwetkę, a zwieńczeniem całej jego dostojnej prezencji okazał się nietypowy naszyjnik, otulający jego szczupłą, długą szyjkę. Xian natychmiast zarumieniła się srebrem na ten widok - a potem skromnie opuściła głowę, wydając się sama sobie brzydkim kaczątkiem. Skromna, błękitna sukienka, nijak nie pasowała do wspaniałego ubioru chłopca. Nieco speszona Xian ukłoniła się przed nim grzecznie, otulając szczelniej białym futerkiem, który okrywał górną część jej ciała. Wstydziła się tego, że nigdy nie dorówna mu gracją - a maleńkie pudełeczko, trzymane w kieszeni, ścisnęła mocniej w drobnych paluszkach, zastanawiając się, czy jej prezent w ogóle jest wart podarowania komuś tak wspaniałemu.
- Dziękuję - odparła, choć nie wierzyła do końca jego słowom. Nie, gdy tuż obok niej kroczył trzeci z księżyców - o ślicznej, srebrzystej tarczy skrzydeł i smukłej twarzy o wyrazistych rysach. Szczęśliwie, od trosk oderwał ją widok sali - skrzącej pięknie na srebrzysto, jakby chciała dopasować się do nietypowej pary wróżek. Otwarte niebo wywołało w oczach Xian jakąś dziwną nostalgię. Z chęcią namalowałaby ten widok, gdyby tylko sięgała nadal po swoje farby.
- Wspaniale to wszystko wygląda... - zachwyciła się cichutko, sięgając bezwiednie rączką po parę łyżew. A potem dostrzegła, że i one wykonane były z kryształu - i małą buzię rozpromienił wtedy uśmiech pełen podziwu.
- Dlaczego tutaj wszystko jest takie? Takie... Idealne? - uniosła spojrzenie, a jej oczy błysnęły, gdy znów napotkały oczy przyjaciela. Wtedy to mała wróżka podjęła decyzję. Bo choć nie była na to gotowa, pragnęła docenić prezent chłopca i sama podarować mu coś wyjątkowego.
Coś najbardziej wyjątkowego, co mogła podarować drugiej osobie syrena.
- Ja... Dziękuję za klucz - uśmiechnęła się znów, sięgając do kieszeni futerka - Też przygotowałam coś dla ciebie - małe, aksamitne pudełeczko szybciutko ukazało się przed samym nosem chłopca. - Jeśli ci się nie spodoba, w porządku - syrenka szybko dodała, opuszczając spojrzenie, by nie widzieć reakcji przyjaciela. Tak naprawdę odrzucenie prezentu byłoby dla syrenki niesamowicie krzywdzące, bowiem w wielkich bólach pozyskała jedną z łusek ze swojego ogona, by podarować ją wróżkowi jako znak największego, najbardziej szczerego uczucia. Dla syreny nie było większego dowodu miłości, niż właśnie ten. Podarowanie łuski odbywało się niezwykle rzadko, znane było raczej jako bardzo stary zwyczaj - ale syrenka czuła, że tak właśnie powinna postąpić. Łuska rozmiaru średniego pieniążka spoczywała na aksamicie, czekając na nowego właściciela - a jej barwa odznaczała się odcieniem brzydkiego, brudnego piasku. Nie należała wcale do pięknych, nikt z pewnością nie chciałby trzymać jej na pamiątkę, gdyby znalazł ją wyrzuconą na brzegu morza - ale Xian miała szczerą nadzieję, że Przyjaciel dostrzeże niesioną przez nią wiadomość.
  Temat: Rowntree Park
Xian Hu

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 1135

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-12-26, 20:42   Temat: Rowntree Park
Cóż, to nie tak, że Antek już na zawsze będzie się musiał z poprzednim życiem pożegnać - przynajmniej sama Xian tego tak nie widziała. Obiecała sobie, po tym ładnym początku ich znajomości, że postara się nad nim czuwać. Będzie mu przyjaciółką i opiekunką w tym nowym świecie, gdy uwaga samej Nimat będzie odwrócona czymś innym. Xian z chęcią oprowadzi go po tych dwóch światach, nauczy się między nimi poruszać - a choć o tym nie wiedziała, dzięki prezentowi od swojego przyjaciela, będzie mogła przeprowadzać Anthony'ego na drugą stronę kiedy tylko będzie miał na to ochotę. Chłopiec nie będzie jednak mógł wyznać całej prawdy swojej bliskim, może tylko jej część. Tajemnica obowiązywała, a przywrócenie wzroku oczywiście miało swoją cenę. Miejmy jednak nadzieję, że towarzystwo innych wróżek szybko pomoże Antosiowi wdrożyć się w nową rzeczywistość, pomagając jednocześnie nie zatracić tej dawnych. Przynajmniej sama Xian już długie lata lawirowała między dwoma światami, radząc sobie z odwiedzaniem mamy, ale też wypełnianiem swoich obowiązków na dworze. Cóż można rzec - chyba nie wytrwałaby, trzymana wciąż na siłę w Faerielandzie. Poniekąd była częścią wolnych duchów, niepotrafiących usiedzieć w jednym miejscu. Zresztą, i tutaj i tam, miała swoich bliskich. Szczególnie teraz, gdy los zesłał na jej drogę serce pewnego chłopca.
- Jesteśmy w parku, Tony - wyjaśniła pogodnie. - Tu spotkamy się z moją przyjaciółką, zaraz powinna do nas dołączyć! - łagodny ton musiał napełnić chłopca spokojem. Pod okiem Xian nie miał się czego bać, postanowiła już, że nie da mu zrobić krzywdy pod żadnym pozorem.
Gdy mała wróżka wreszcie ujrzała Nimat, drgnęła, a potem podbiegła do niej szybciutko, przytulając się z wielkim uśmiechem.
- Bułeczka z masłem - mrugnęła złotym oczkiem Xian, a potem dumnie przyciągnęła Anthony'ego za rękę, jakby chciała go zaprezentować przyjaciółce. - W stanie nienagannym, jak obiecałam - dodała półgłosem, nie przestając się uśmiechać. Bardzo była podekscytowana.
- Anthony, poznaj Nimat, moją przyjaciółkę - przedstawiła chłopcu. - Nie ma czasu do stracenia, powinniśmy iść już - trzymając go za rękę zaczęła powolutku kroczyć w stronę portalu, gdzie z pewnością za moment wszyscy się zanurzą.

/ do wróżkowa
  Temat: [FAERIE] Oinari
Xian Hu

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 361

PostForum: Wiadomości   Wysłany: 2018-12-26, 19:33   Temat: [FAERIE] Oinari
Drogi Quorlinnie,

Bardzo chętnie pójdę z Tobą na zimowy festiwal. Prawdę mówiąc, miałam ogromną nadzieję, że się tam spotkamy. Będę na Ciebie czekać zaraz przy wejściu.

Xian
  Temat: Swatanie
Xian Hu

Odpowiedzi: 2111
Wyświetleń: 24724

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-12-16, 23:58   Temat: Swatanie
Minnie? :drunk:
  Temat: [FAERIE] Nimat
Xian Hu

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 88

PostForum: Wiadomości   Wysłany: 2018-12-16, 23:56   Temat: [FAERIE] Nimat
    Masz 1 nową wiadomość od: Xian
    Przyprowadziłam chłopca do Rowntree Park, niedaleko portalu. Oczekuję tam na Ciebie z niecierpliwością! <3
  Temat: Rowntree Park
Xian Hu

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 1135

PostForum: 
Dringhouses
   Wysłany: 2018-12-16, 23:56   Temat: Rowntree Park
/ Mury obronne

Ludzie mają to do siebie, że bywają bardzo nierozważni - zupełnie nie interesuje ich to, czy swoimi słowami skrzywdzą innych, czy druga osoba poczuje się zraniona dotkliwymi słowami. Niestety zarówno Xian jak i Antek doznali w życiu krzywd, co miejmy nadzieję zmieni się za niedługo, przynajmniej dla śmiertelnego chłopca. Koniec z dokuczaniem z powodu bycia niewidomym. Za parę chwil nie będzie się musiał martwić o takie błahostki. W istocie napotka problemy natury o wiele poważniejszej, niż kiepski wzrok - mianowicie jak odnaleźć się w zupełnie nowym świecie, pełnym magii i istot, o których do tej pory słyszał tylko w bajkach.
Właściwie jego sylwetka i nastawienie do świata idealnie pasowały do tego szczególnego rodzaju wyzwolonych wróżek, które wcale nie ciągnęło do bycia żołdakiem. Antek przypominał nieco dzikie faerie , które za nic miały sobie stereotypy powstałe z imienia arystokracji, kierowały się w życiu tym, co uważały za słuszne, i co akurat grało im w duszy. Xian w pewnym sensie podziwiała podobne osoby i rozumiała coraz lepiej, dlaczego Nimat chciała zmienić tego chłopca.
- Przyroda byłaby idealna - odparła z uśmiechem wróżka. Potem jednak rozmowa niespodziewanie przestała się kleić, wszystko dlatego, że dziewczyna błyskawicznie wprowadziła chłopca w trans i zaczęła niespiesznie prowadzić w kierunku wejścia do świata faerie. Nie musieli się spieszyć - ona otaczała go przyjemnie ciepłym wiatrem, by nie zmarł jej po drodze za bardzo. A gdy z jego nosa spadły okulary, Xian stwierdziła, że nawet nie ma sensu ich podnosić.
- Masz bardzo ładne oczy - stwierdziła pogodnie, prowadząc Anthony'ego za rękę po alejkach parku. Po przejściu długiej drogi, byli już bardzo blisko - mała półwróżka nie omieszkała więc wysłać do przyjaciółki wiadomości, by razem z nią przeprowadzić chłopca na drugą stronę.
  Temat: Zagajnik niepodal jeziora Lyn
Xian Hu

Odpowiedzi: 41
Wyświetleń: 661

PostForum: 
Alicante
   Wysłany: 2018-11-29, 03:17   Temat: Zagajnik niepodal jeziora Lyn
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 
Strona 1 z 8
Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 15