Jack Everett McDougall

35 (483)



Good night and joy be with you all







Multikonta: Arthur Buckley, Abraham
Jack Everett McDougall

Imię: Jack Everett
Nazwisko: McDougall

Data urodzenia: 13 grudnia 1535
Miejsce urodzenia: Manchester, Wielka Brytania

Wiek: 35 (483 obecnie)
Wzrost: 184cm
Waga: 80kg

Rasa: Wampir
Wizerunek: Zach McGowan



APARYCJA


Jack nigdy nie miał przywileju anonimowości ze względu na specyficzną, przyciągającą wzrok urodę. Większość oceniających nie potrafi stwierdzić, czy jest przystojny, czy wręcz przeciwnie. Jego twarz ma oryginalne, niespotykane rysy, które mogłyby sugerować, że wśród jego przodków znajdował się ktoś należący do rdzennej ludności Ameryki Południowej — nic bardziej mylnego, Jack jest czystej krwi Anglikiem.

Wzrostem nie przekracza stu osiemdziesięciu pięciu centymetrów. Ma potężną budowę ciała, z szerokimi barkami i wąskimi biodrami, choć obecnie jest o wiele szczuplejszy niż w przeszłości, przed przemianą w wampira. Ma pociągłą twarz z mocno zarysowanymi kośćmi policzkowymi i ostro zakończonym podbródkiem. Jedną z jego brwi przecina wąska blizna. Jasnoniebieskie oczy, niemal zawsze zmrużone, wydają się wyrażać znudzenie bądź rozczarowanie rozmówcą. Ma wąskie wargi, rzadko wyginane choć w cień uśmiechu — sytuacja jest zupełnie odwrotna w momencie, gdy w grę wchodzi zmieszany z krwią alkohol.

Nosi długie włosy, zwykle niedbale spięte. Wydaje się, że nie przywiązuje większej wagi do swojego wyglądu — nie przeszkadza mu ani parodniowy zarost, ani wymięte ubrania. Nie podąża za modą, jednak również nie odstaje z tłumu, jeśli chodzi o ubiór. Zdarza mu się nosić ozdoby takie jak koraliki czy kolczyki. Jego plecy i ramiona pokryte są tatuażami z marinistycznymi motywami, nie brakuje na nich również blizn.



CHARAKTER


Na pierwszy rzut oka Jack nie wydaje się sympatycznym typem. Patrzący spod byka, z pogardliwie wykrzywionymi ustami, wygląda na kogoś, kogo chciałoby się omijać z daleka, co jemu samemu jest jak najbardziej na rękę.

Pierwszy bezpośredni kontakt z Jackiem również zwykle nie należy do najprzyjemniejszych. Szybko okazuje się, że McDougall, choć spokojny i zrównoważony, potrafi być gruboskórny i nieprzyjemny, a nawet arogancki. Wydaje się, że nie widzi w tym problemu - to jego styl bycia. Brak akceptacji nie jest jego problemem.

Jack nie ciągnie do towarzystwa, ceni sobie samotność, jednak jak każdy potrzebuje czasem kontaktu z drugą istotą. Jest raczej małomówny, jednak ma w sobie coś, co działa na kobiety, które on sam, swoją drogą, uwielbia.

Kłamstwa przychodzą mu bez większego problemu. Jest egoistyczny i dumny, a co za tym idzie, ma duże problemy z pogodzeniem się z krytyką. Doprowadzony do ostateczności nie boi się używać siły. Jest pamiętliwy, potrafi być bardzo brutalny. Nie dąży do rozpoczynania jakichkolwiek konfliktów, jednak nie ma w zwyczaju odpuszczać. Potrafi nad sobą panować, nie zdarza się, by pierwszy atakował w amoku. Choć może wydawać się zapatrzony w siebie, potrafi dużo poświęcić dla swoich towarzyszy.

Jack jest ciekawy świata. Lubi nie tylko nowe miejsca, ale również nowe przedmioty i ciekawe osoby. Nie radzi sobie z technologią, nie uważa jednak, by to stało na przeszkodzie w poznawaniu jej. Łatwo traci zapał.

Z pewnością miałby więcej przyjaciół, gdyby nauczył się ogłady.


BIOGRAFIA


23 września 1542
Manchester


Oh all the money that e'er I spent
I spent it in good company


Złociste promienie wieczornego słońca sączyły się przez liście rozłożystej jabłoni, po której gałęziach jeszcze przed chwilą skakał młody Jack. Jego świat wirował, a ćmiący ból z tyłu głowy i drące klatkę piersiową uczucie braku możliwości złapania tchu świadczyły o tym, że ten jeden raz chłopiec nie miał szczęścia.

To popołudnie nie różniło się przebiegiem od codziennej rutyny pierwszych dni jesieni. Dzieciaki z najbiedniejszych rodzin wpadały do sadu lorda Darlingtona, by nacieszyć się jego owocami: robaczywymi wiśniami, śliwkami, o które należało wcześniej stoczyć walkę z osami i resztą łasych na słodycz owadów, oraz niewielkimi, pokrytymi ciemnymi plamami jabłkami, którymi nie interesowało się nawet ptactwo. Choć bolał po nich brzuch, wydawało się to zupełnie nieistotne przy obietnicy zapełnienia żołądka czymś innym niż owsianką ze śmierdzącego stęchlizną owsa lub twardym jak kamień chlebem, które będą stanowić podstawę pożywienia tych dzieciaków, do których los uśmiechnie się podczas nadchodzącej zimy.

And all the harm that e'er I've done
Alas, it was to none but me


Chłopiec czuł pod plecami boleśnie wbijające się w żebra jabłka, które wcześniej, podobnie jak on sam, spadły z gałęzi. Te, które stały się ostatnim posiłkiem Jacka, dawały o sobie znać, podchodząc pod samo jego gardło. Ledwie chwilę wcześniej do jego uszu dobiegł gromki głos dozorcy i szczekanie psów, które miały odgonić złodziejaszków od owoców lorda. Żadna z tych bestii nie zdążyła jeszcze dorwać oszołomionego Jacka, co dawało mu nadzieję na przeżycie kolejnego dnia. Spodziewał się jednak, że nie obędzie się bez spuszczonego mu przez dozorcę lania.
[hr]
14 kwietnia 1549
Plymouth


And all I've done for want of wit
To memory now I can't recall


Deski pokładu trzeszczały pod stopami, gdy Jack zbliżał się powoli do relingu. Spodziewał się, że bryg należący do floty Jego Wysokości Edwarda VI będzie w nienagannym stanie, jednak John Evangelist, na który udało mu się zaciągnąć, okazał się mieć za sobą już parę morskich podróży. Okręt, o ile nie pójdzie na dno na środku oceanu, miał zabrać swoją załogę i złożony z niewolników towar aż do wybrzeży Ameryki. Dla świeżo mianowanego majtka pokładowego, który pierwszy raz postawił stopę na statku, miała być to przygoda życia, dzięki której jego istnienie nabrałoby nowego sensu. Nie mógł zostać w domu, gdy kolejna biedna i mroźna zima zabrała obie jego siostry oraz ojca, a matkę doprowadziła do upodlenia w zamian za środki do przeżycia dla dzieci. Jack miał już czternaście lat i mógł o sobie decydować i o siebie zadbać. Opuszczenie rodziny było najlepszym, co mógł zrobić.

So fill to me the parting glass
Good night and joy be with you all


Bosman huknął mu nad uchem, nakazując powrót do pracy. Nim na dobre opuszczą port, żagiel miał łopotać na wietrze. Szczęśliwie Jack nie miał problemu ze wspinaniem się na maszty i utrzymaniem równowagi na rejach — chodzenie po drzewach w dzieciństwie nie poszło na marne. Ostrzegawczy cios w tył głowy, który miał mu przypomnieć o zobowiązaniach wobec załogi, skutecznie przekonał go do wzięcia się do pracy.
[hr]
18 sierpnia 1570
Hawana


Oh all the comrades that e'er I've had
Are sorry for my going away


Wielkie historie zwykle kończyły się we wspaniały sposób. Historia Jacka, choć zdecydowanie ciekawa, nie miała finału, na jaki być mogła zasługiwać.

Uczucie nieznośnego gorąca w boku, maskowane przeszywającym bólem, mogło świadczyć tylko o tym, że ostrze wciąż tkwiło w ranie, jednocześnie tamując upływ krwi i pozwalając Jackowi pożyć parę chwil dłużej. W jego ledwie przytomnym umyśle pojawiały się tysiące myśli, jednak ta jedna, konkretna, paliła, jakby wycinana rozgrzanym do czerwoności żelazem: to wszystko, co dotąd osiągnął, miałoby mieć swój kres na plaży pod Hawaną? Wszystko, co miał za sobą — John Evangelist posłany na dno u wybrzeży Bahamów, przymusowe zwerbowanie do pirackiej załogi, rok więzienia i kolejne trzy pracy na plantacji, wielka ucieczka i dalsze sianie postrachu plądrując hiszpańskie okręty... wszystko po to, by teraz zdechnąć jak byle pies?

And all the sweethearts that e'er I've had
Would wish me one more day to stay.


Zwłoki przynajmniej dziesięciu piratów, którzy stracili życie tej nocy, były nie lada atrakcją dla miejscowych, którzy w łatwy sposób mogli znaleźć nie tylko broń, ale przy odrobinie szczęścia również cenną biżuterię. Niepisana zasada — złoty kolczyk za godny katolicki pochówek — nie była przestrzegana tak często, jak życzyliby sobie tego piraci. Nadchodzący przypływ, wycofując się, z pewnością zabierze zwłoki piratów tam, gdzie ich miejsce: prosto na dno.

Jack próbował zaśmiać się, widząc nad sobą przysłaniający księżyc cień szabrownika, jednak z ust wydobyło się tylko bolesne westchnienie. Resztkami świadomości zanotował, że mężczyzna do niego mówi, jednak nadchodząca ciemność nie pozwoliła mu na zrozumienie słów. A może po prostu mówił w jakimś dziwnym hiszpańskim dialekcie? Niech diabli wezmą wszystkich cholernych Hiszpanów!
[hr]
19 sierpnia 1570
Hawana


But since it falls unto my lot
That I should rise and you should not


Jack nie miał wątpliwości — był martwy.

Dlaczego więc odzyskał przytomność? Coś podpowiadało mu, że odpowiedzialny jest za to szabrownik, który poprzedniego wieczora postanowił mu pomóc z sobie tylko znanych pobudek. Jack nie miał pojęcia, jakie plugawe rytuały nad nim odprawił, gdy w pamięci pozostały mu tylko przebłyski, które, mimo starań, nie chciały zniknąć.

I'll gently rise and I'll softly call
Good night and joy be with you all


Chwile wlekły się w nieskończoność, gdy Jack kontemplował swoje położenie. Ścisk ograniczający jakiekolwiek ruchy i uniemożliwiający zaczerpnięcie tchu, a także pchające się do ust, nosa i ust ziarenka piasku świadczyły o tym, że został pochowany żywcem. Akceptacja faktu, iż mimo braku dostępu powietrza wciąż żył, a co więcej, nie miał nawet potrzeby oddychać, przyszła mu z trudem. Wraz z powolnym powrotem pełni świadomości McDougall poczuł głód. Uczucie to było niepodobne do żadnego, jakie doskwierało mu kiedykolwiek wcześniej: mimo całego obrzydzenia, jakie do siebie czuł, łaknął krwi. Nowy instynkt dał mu siłę, o którą nigdy by siebie nie podejrzewał. Powoli, acz sukcesywnie, zaczął wygrzebywać się ze swojego grobu.
[hr]
22 lipca 2018
York


Katedra nigdy nie przestała robić na nim wrażenia. Była tu przed nim, trwała teraz i zapewne będzie stać dalej, gdy Jack w końcu odejdzie w niebyt. Może podczas kolejnej wojny? Poprzednia na szczęście go ominęła. O tym, że w ogóle była, dowiedział się już po jej zakończeniu. Takie informacje nie docierały do dzikich zakątków Australii, gdzie zaszył się na parę ostatnich lat.

Kiedy ustał spowodowany głodem krwi szał po przemianie, Jack odkrył, że jego nowe nie-życie nie musi zmieniać się diametralnie w stosunku do tego, co było za życia. Owszem, wrażliwość na słońce była bardziej niż problematyczna w momencie, gdy parał się piractwem głównie w Ameryce Środkowej, jednak nadludzka siła i szybkość działały na jego korzyść. Zawsze uznawał brutalną siłę za o wiele bardziej przydatną od wszystkich tych wampirzych sztuczek, którymi posługiwali się inni przedstawiciele rasy, których spotykał podczas pirackiego epizodu swojego życia oraz później, podczas podróży, które odbywał, gdy piractwo nie było już rentowne.

Rozsiadł się wygodniej, gdy drewniane szczebelki ławki zaczęły nieprzyjemnie wbijać się w kręgosłup. Dym z papierosa powoli ulatywał ku pochmurnemu niebu. Jack był pewny, że przebywanie w przykatedralnych ogrodach o tej porze nocy jest niedozwolone, nie był jednak typem, który miałby się tym przejmować. Komu miałby przeszkadzać jeden mężczyzna? Miasto spało w ciszy.

Po raz pierwszy od wielu, wielu lat, w końcu było spokojnie.

Good night and joy be with you all



CIEKAWOSTKI


- Ma swój ulubiony sznur koralików, który jest z nim od połowy siedemnastego wieku.
- Każda jego papuga nazywała się Esmeralda. Do dziś ma tendencję do nazywania tak każdego ptaka, jakiego widzi.
- Ma dużą słabość do alkoholu (zmieszanego z krwią) i papierosów.
- Brakuje mu dolnej piątki i szóstki po lewej stronie. Stracił je w przeszłości, gdy chorował na szkorbut.
- Przez lata swojej egzystencji występował pod wieloma różnymi nazwiskami, zwykle jednak wracał do swojego pierwotnego.
- Nie radzi sobie z technologią, ale jest zbyt dumny, by się do tego przyznać. Nie potrafi korzystać z komputera, jednak ma telefon komórkowy: starą Nokię.
- Prócz języka angielskiego, potrafi również hiszpański oraz odrobinę portugalskiego.
- Okropnie fałszuje i nie ma wyczucia rytmu, jednak po krwi z domieszką alkoholu staje się królem parkietu.
- Nigdy nie poznał imienia swojego wampirzego ojca.
- Nie ma zdania na temat Zimnego Pokoju. Ten temat w ogóle go nie interesuje.
 

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Margaret Nightwind
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo