Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
[WAMPIR] Nathaniel Black
Autor Wiadomość
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Wysłany: 2018-11-03, 21:55   [WAMPIR] Nathaniel Black

Nathaniel Black

Imię: Nathaniel
Nazwisko: Black
(Niegdyś Bohdan Krwawy znany jako Koszmar z Rumunii)

Data urodzenia: 06/12/1428
Miejsce urodzenia: Sighișoara, Rumunia

Wiek: 30 (590)
Wzrost: 174
Waga: 80

Rasa: Downworlders, Wampir

Wizerunek: Mark Sheppard



APARYCJA

Średniego wzrostu facet, ledwie sto siedemdziesiąt parę centymetrów wzrostu. Przeciętna waga, taki w sumie nie wyróżniający się z tłumu ktoś. Nie ma sześciopaka ani atletycznej sylwetki, mało tego posiada nawet swego rodzaju brzuszek, taki nie za duży nie za mały. W sumie można powiedzieć, że jest nieco krągły, może trochę puszysty, jednak tak nie za bardzo. Czarne włosy, czarne ślepia, zarośnięty, trochę łysiejący. Jakby się zastanowić typowy Bob Nadzorca albo Kamil spod 6 co sprzedaje nieruchomości. Facet, w średnim wieku nie rzucający się w oczy. No może pod wpływem emocji czasem wyskoczy mu żyłka na czole. Ubiera się dobrze, bo w czerń. Kolor który noszą, gangsterzy, księża i grabarze.


CHARAKTER

Ciężko opisać charakter kogoś kto kroczy po tym świecie blisko sześć stuleci, kogoś kto z kogoś stał się nikim. Kto był zarówno łowcą jak i zwierzyną, kogoś kto miał wszystko żeby obudzić się z niczym. Kogoś kto był wychowywany bez uczuć a mimo tego, że nigdy nie zaznał miłości potrafił pokochać. Kogoś kto mimo tego, że kochał potrafił bez słowa porzucić. Taka osoba na pewno jest niestabilna emocjonalnie. Jednak mimo wszystko nie licząc jednej istoty na świecie mężczyzna ten jest raczej oziębły w relacjach międzyludzkich, niezdolny wręcz do okazywania zarówno uczuć jak i emocji. Potrafi być porywczy, ma nawet zapędy psychopatyczne z nutką barbarzyństwa. Rzec by można, że jeśli chodzi o przemoc nie ma ani wstrętu ani hamulców. Po wszystkich tych przejściach wykształtowało się w nim myślenie dalekosiężne, stał się przebiegły. Zaczął kryć swoje intencje za kurtyną uprzejmości. W sumie, można opisać go jednym określeniem "diabeł wcielony". Stara się działać według mantry, która obiła mu się o uszy dawno temu "powściągliwość kluczem do celu".


BIOGRAFIA

Kim jestem? Dobre pytanie, jednak odpowiedź na nie nie jest taka łatwa. Zacznijmy najpierw od tego kim byłem i skąd pochodzę. Przyszedłem na świat w Rumunii w 1428 roku, w rodzinie arystokratycznej, na imię miałem Bohdan. Zaledwie trzy lata szybciej przed moim kuzynem, słynnym Vladem III.
Nie będę rozpowiadać się o dzieciństwie, o nauce manier, poznawaniu strategii wojennych, szkoleniu z jeździectwa, walki. Wspomnę tylko, że od najmłodszych lat znałem swoje przeznaczenie. Miałem być doradcą, dlatego od momentu do którego sięgam pamięcią musiałem być ambitny, chcieć więcej i to zdobywać.
Miłości z okresu bycia człowiekiem? Nie pamiętam zbyt wielu, chyba zbyt bardzo pochłonęło mnie pięcie się na szczyt łańcucha pokarmowego. W wieku 17 lat zostałem strategiem wojskowym i doradcą cara. Przyjaźń pomiędzy mną a Vladem narodziła się gdy objął urząd po swym poprzedniku. Chociaż przyjaźń to za mało powiedziane, byliśmy braćmi krwi. Przysięgaliśmy sobie wierność i lojalność. Na moich barkach spoczywało wiele obowiązków, byłem przyjacielem, doradcą, powiernikiem tajemnic, oskarżycielem. Mój głos miał ogromne znaczenie, podobało mi się to, nakręcało mnie to, było to dla mnie wyznacznikiem mojej wartości.
Na życzenie cara zajmowałem się też przesłuchaniami i torturami. Niejednokrotnie dokonywałem także egzekucji na moje własne życzenie. Czuł władzę i potęgę mogąc patrzeć w oczy ofiary, uczucie przewagi, fakt, że życie ofiary zależy ode mnie, że to ja jestem panem jego cierpienia i tylko ode mnie zależy kiedy się to skończy. To było, ciężko znaleźć mi na to słowo, budujące, podniecające. Czułem pragnienie krwi, z każdą kolejną ofiarą, kroplą krwi, odebranym życiem chciałem więcej i więcej. Okazało się niestety, że uczucie władzy i potęgi potrafi nie tylko zdeprawować ale także uzależnić.
Po masakrze, którą dokonaliśmy w 1458 wydarzyło się coś dziwnego. Nie pamiętam zbyt wiele z tamtego okresu, jedynie przebłyski. Krzyki, ból, cierpienie, niemoc. Im bardziej skupiam się nad tamtymi wydarzeniami tym bardziej mam przed oczyma jeden obraz. Zakapturzona postać, swąd śmierci, paraliżujący strach. Pamiętam jak dziś, że na jego widok drżało całe moje ciało, nie mogłem nawet chwycić za rękojeść miecza. Chaos, zamęt i zimna posadzka, ogarniające mnie uczucie zimna. W roku 1458 umarłem. Umarłem i narodziłem się na nowo, nie tylko ja, cały dwór, najbliżsi Vlada wszyscy przypieczętowaliśmy ten sam los.
Początkowo nie wiedzieliśmy co nam dolega, przemiana następowała powoli, nikomu nie przeszło przez myśl, że jesteśmy pierwszymi wampirami. Zaczęło się niepozornie, od światłowstrętu, wyczulonych zmysłów, braku apetytu i pociągu do krwi.
W przeciwieństwie do późniejszych pokoleń nie mieliśmy takiego szczęścia. Nikt nie był w stanie wyjaśnić nam co się z nami właściwie dzieje, obserwowaliśmy z przerażeniem zmiany zachodzące w naszych ciałach. Długi okres czasu zajęło nam dojście do pewnych wniosków, ze względu na różnicę zdań odnośnie tego, co nas spotkało zostałem zmuszony opuścić mych przyjaciół. Twierdzenie, że los nasz jest szczęściem i darem nie spotkał się z poparciem.
Po rozpoczęciu tułaczki zacząłem rozwijać swoje zdolności, uczyć się, poznawać wady i zalety nowego mnie. Trwało to dziesiątki lat. Mozolne, długie lata, żeby nauczyć się siebie, żeby odkryć co mi wolno, czego nie. Jak już wspomniałem, nie miałem dostępu do żadnych pomocy naukowych dlatego na przykład nigdy nie zgłębiłem nawet podstaw przemiany w zwierzęta, co młodym pokoleniom przychodzi bez większych trudów. Mało tego, biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie jestem ostatnim żyjącym z dworu Vlada czasami myślę, że byliśmy produktem pośrednim. Pośrednim, jednak nie gorszym. Bardziej wyrafinowanym i bestialskim.
W Rumunii i Transylwanii byłem spalony, wszyscy znali mnie jako hrabię Draculę. Dopiero karty historii i błędne podania przypisały ten tytuł mojemu, aż ciężko powiedzieć przyjacielowi, jednak mimo wszystko, nie żywię do niego urazy. Szybko nauczyłem się, że dworskie życie różni się od tego co przygotowało dla mnie życie. Przez większość czasu żywiłem się głównie ze zwierząt, bydła. Czasami udało mi się zakosztować ludzkiej krwi, pociągała mnie. Z każdym łykiem pragnąłem więcej i więcej, była rozkoszna. Czułem w niej smak życia. Zapewne gdyby nie instynkt samozachowawczy osuszyłbym więcej ciał. Powściągliwość nie była łatwa i wiele lat zajęło nim nauczyłem się w porę przerwać, żeby nie zabić bezmyślnie człowieka. Żywy człowiek oznaczał mniejszy problem.
Wracając do kobiet, mogę śmiało powiedzieć, że była jedna. Przez całe moje życia była taka jedna jedyna, która skradła moje martwe serce na wieki. Nigdy nie kochałem, nikogo poza sobą, do momentu gdy poznałem ją. Mimo tego, że ją straciłem, z mojej winy nadal jestem jej oddany i wiem, że nikogo innego nie będę w stanie pokochać. Zapewne chcecie wiedzieć jak się poznaliśmy? No dobrze, chociaż przyznam, że nie jestem z tego dumny.
W 1460 postanowiłem na trochę dłużej osiedlić się w Szkocji, w lasie nieopodal miejscowości o nazwie Dundee. Własnoręcznie zbudowałem prosty domek z drzewa zabezpieczając go przed słońcem. Całą okolicę oznaczyłem znakami, które miały odpędzać śmiałków. I tak też się stało, do moich rejonów dość szybko przyległa legenda o miejscu, w którym ludzie bezpowrotnie znikają. Mi to było na rękę, przetrzymywałem porwanych wtedy w piwnicy, dobrze karmiłem, dbałem o nich, w zamian za dostęp do ich krwi. Układ był obustronny, próbę ucieczki karałem brutalną śmiercią, przecież nie mogłem pozwolić na zdemaskowanie.
Uwielbiałem nocne przechadzki po mieście, nikt mnie nie znał. Dla większości byłem wędrowcem. Przedstawiałem się jako Scott, było to dość popularne imię w tamtejszych rejonach. Oczywiście już wtedy byłem w stanie podświadomie udawać człowieczeństwo - ruchy klatki piersiowej. Na pytanie coś taki blady miałem jedną odpowiedź "bom na potwory poluję, a te za nocy wyłażą. Spać mi za dnia trza, żeby to w nocy siłę za dwóch chłopa mieć." Nikt nie wnikał, każdy się bał. Nikt nie pytał, ludzie raczej zasłaniali usta ręką. Moją uwagę przykuły dzieje pewnej rodziny, Houdreax tak dokładniej. Dlaczego? Może dlatego, że byli zakłamani jak większość majętnych rodzin, może ze względu na córkę. Ciężko mi to określić.
Obserwowałem ich latami, od dnia gdy ich córka skończyła szesnaście lat. Jak to się onegdaj określało wiosen. Była wtedy zaręczona, w sumie już sam nie pamiętam z kim, chciaż pamiętam czego dokonał rok później, dlatego pozwolę go sobie nazwać dupkiem. Można by rzec, byłem wtedy kimś kogo w XXI wieku określamy stalkerem. Dlaczego? Może dlatego, że gdy ich "poznałem" ten dupek przypominał mnie za życia? Być może dlatego, że urzekła mnie jej uroda? Może też chciałem być na jego miejscu i poczuć jak to jest znowu żyć? Jak mogłoby się potoczyć moje życie gdybym zamiast gonić za ambicjami skupił się na przyjemnościach i poszukiwaniu miłości? Nie wiem, na prawdę nie wiem.
W każdym bądź razie dupek rok później uciekł z służącą. No nie, niemożliwe! Wydawał się być prawy i godny zaufania. No i znowu, gdybym posiadał ówczesną wiedzę powiedziałbym, że zachował się jak postać z mody na sukces. Wtedy jednak na usta cisnęły się epitety w stylu cham i prostak. On uciekł, ona załamana uciekała do lasu, nocą. Do mojego królestwa. Nawet nie wiedziała, że jest blisko mnie jak nigdy, uciekając od zgiełku i zapachów miasta pozwalała mi na obserwowanie jej i rozkoszowanie się byciem w pobliżu. Posiadała bardzo intensywny, pociągający i zapadający w pamięć zapach.
Jakoś w okolicach 1478-1479 przekroczyłem pewną granicę, otworzyłem się na drugą osobę. Emocje, które towarzyszyły mi od dawien dawna wzięły nade mną górę. Poczułem przywiązanie, pragnienie i chęć posiadania. Gdy dziewczyna została napadnięta w lesie, zraniona. Zapach jej krwi pobudził mnie jak kofeina, możliwość pęknięcia jej kruchego życia, utraty jej, sama ta wizja była dla mnie przerażająca. Wiedziałem co muszę zrobić. To trwało zaledwie kilka chwil, zeskoczyłem z drzewa, odciągnąłem przeciwnika miotając nim w pobliskie drzewo. Gdy ten wstał i zamachnął się nożem pochwyciłem jego nadgarstek wykręcając do tyłu, wolną ręką usztywniłem jego staw łokciowy i szarpnąłem wyłamując mu bark. W ciasnym kluczu nawet przeciętny człowiek nie miałby z tym problemu. Podciąłem go w efekcie czego przy poluzowaniu klucza i pchnięciu za głowę runął o ziemię. Kucnąłem nad nim, złapałem za włosy i uniosłem głowę. Przy pomocy pazurów poderżnąłem mu gardło, oczywiście nie mogłem pozwolić aby krew się zmarnowała. Przewróciłem go na plecy i wyżłoptałem ile się dało.
O dziwo po całym tym zajściu dziewczyna nie uciekła, wyglądała na zafascynowaną. Jeszcze nigdy nie byłem tak blisko niej. Właśnie w tamtym momencie całkowicie mnie zniewoliła, wiedziałem, że nie mogę pozwolić jej ani odejść, ani umrzeć. Czułem, że chcę aby była taka jak ja, wiedziałem, że jest to możliwe. Zamieszkaliśmy razem, poznaliśmy się. Każda chwila spędzona razem była wyjątkowa i magiczna. W końcu, w 1479 roku pierwszy raz przemieniłem w wampira kogoś na kim mi zależy. Porzuciłem wcześniej wielu, nie interesując się ich losem. Skazałem ogrom ludzi na selekcję naturalną i cierpienie związane z życiem po śmierci. Jednak nie ją, nauczyłem ją wszystkiego. Jak być wampirem, jak walczyć, jak kontrolować swoje pragnienie i korzystać z darów płynących z nieśmiertelności.
Staliśmy się nierozłączni. Dzięki niej poczułem się żywy. Pociągała mnie nie tylko ona ale i jej brutalność. Mimo upływu lat zarówno ona jak i widok krwi działały na mnie pobudzająco, za każdym razem gdy patrzyłem na nią, gdy po jej brodzie płynęła krew nie mogłem się oprzeć. Miałem miękkie kolana, jak gówniarz, który pierwszy raz się zakochał.
Spędziliśmy razem trzysta lat, nawet trochę ponad. Podróżowaliśmy, poznawaliśmy różne kultury, miejsca. Byliśmy szczęśliwi. Razem dojrzewaliśmy, ewoluowaliśmy. Jak już wspomniałem byliśmy szczęśliwi. Jednak pewnego dnia zrozumiałem, że przez to całe szczęście jestem za bardzo ludzki, tracę skupienie. Poczułem, że okłamuję sam siebie. Pamiętałem kim jestem. Bohdan Krwawy, prawa ręka Vlada III. Rumuński Koszmar. A teraz? Bezbronny facet po uszy zakochany w cudownej kobiecie. Zrozumiałem, że jeśli tak dalej pójdzie utracę albo siebie, albo ją. Bałem się, że pewnego dnia nie będę w stanie jej ochronić. Musiałem odejść, uporządkować to sobie w swojej głowie. Odnaleźć prawdziwego siebie. Znaleźć równowagę pomiędzy Bohdanem a Scottem.
Porzuciłem ją bez słowa na początku XX wieku w 1912. Zachowałem się jak tchórz odchodząc gdy wyszła. Nawet nie wiem o czym wtedy myślałem. Nie pamiętam gdzie wtedy byliśmy, we Francji? Jak musiała się poczuć wracając do pustego apartamentu? Jak musiała się poczuć gdy ja do niego nie wróciłem? Już nigdy. Czasami zastanawiam się, co się stanie gdy się spotkamy. Czy czuje coś do mnie? Czy ja coś czuję?
Poszukiwanie siebie zacząłem od Transylwanii, miejsca z którego pochodzę. Dobrze wiedziałem, że Vlad nie żyje. Zabawne, pan i władca? Proszę was, gdyby chociaż w połowie był tak potężny jak mniemał na pewno jeszcze by żył. Chcecie wiedzieć co zrobiłem z jego zwłokami? W akcie zemsty oddałem mocz na jego grób. Potraktowałem go tak jak on mnie, jak śmiecia. Wśród lokalnych dopiero po kilkunastu miesiącach zaczęły się pojawiać pogłoski, że powrócił hrabia Dracula. Początkowo zaczęło się od porwań, jednak to jak rozwinęła się sytuacja w przeciągu pięciu lat przerosło moje oczekiwania. Nie tylko składano mi ofiary ale także wysyłano do lasu przestępców. Mogłem na nowo zasmakować bestialstwa, dzikiej, zwierzęcej euforii płynącej z brutalnego mordu. Na nowo stawałem się zwierzęciem, którym byłem onegdaj.
Spędziłem w Transylwanii blisko dziesięć lat. Ja nie wadziłem ludziom, oni mi. Stworzyliśmy coś w rodzaju udanego społeczeństwa. Każdy wiedział, że od świtu do zmierzchu każdy, który wyjdzie na zewnątrz już nigdy nie wróci. Brutalne ale bardzo funkcjonalne. Jednak w 1912 pojawili się ludzie, którzy postanowili mnie powstrzymać. Zaczęło się od negocjacji, jak się wszyscy domyślają dość krwawych. To był mój błąd, błąd, który dał mi ogromną lekcję i w znacznej mierze przyczynił się do zmian w mojej osobowości. Zaczęły się najazdy na zamek, ludzie się buntowali. Dla kogoś oczytanego przypominałoby to inkwizycję.
Zbiegłem po zmierzchu. Do Azji. Ukryłem się w klasztorze, a raczej zostałem do niego przygarnięty. O dziwo, ludzie się mnie nie bali mimo tego, że dobrze wiedzieli kim jestem. To tutaj odkryłem siebie poświęcając ogrom czasu na doskonaleniu swoich zdolności, medytacji, rozmowach. Żywiłem się z okolicznego bydła a także krwią mnichów. Dobrowolnie mi ją oddawali aby nauczyć mnie powściągliwości i pokory. Dzięki nim poznałem takie cechy jak cierpliwość, opanowanie, spokój. Nauczyłem się, że w życiu można osiągnąć wszystko, a przemoc zamyka większość drzwi na drodze do celu. Doszedłem do wniosku, że muszę być dyplomatą, na którego mnie wychowano. Dyplomatą, który nie boi się ubrudzić krwią swych dłoni. Dyplomatą, który potrafi okazać współczucie.
W trakcie obu wojen światowych byłem raczej obserwatorem. Nie interesowały mnie ludzkie konflikty. Co moje to moje. Im mniejszy rozgłos tym większe szanse na przeżycie, zresztą z jednej strony, wojna miała swoje zalety. Nikt nie myślał, że żołnierz z podciętym gardłem zawieszony na drzewie to sprawka nadnaturalnej istoty, takie ofiary z miejsca przypisywane były zasługą sił nieprzyjaciela. Obserwując wojnę miałem pewną wizję. Apokalipsa ludzkości. Masowe mogiły, co gdyby te wszystkie trupy odżyły pod moim przywództwem? Czy byłbym w stanie zawładnąć wtedy światem? Jednak odpuściłem swoje zbyt wysokie ambicje przyjmując, że jest to ciężkie w wykonaniu dla jednego wampira.
W 1980 postanowiłem przenieść się gdzieś dalej. Odbyć podróż do nowego miejsca. Początkowo miałem ochotę zwiedzić Amazonię. Jednak życie z dala od cywilizacji wydawało mi się w tych czasach przygnębiające. Za dużo się dzieje, świat zbyt szybko się rozwija aby to przegapić. Dlatego postanowiłem spróbować nowego miasta, przeniosłem się na obrzeża Yorku. Miasto jeszcze nie było na mnie gotowe, tak jak ja nie byłem gotowy zaistnieć w tej społeczności. Mądry dowódca przed poczęciem działań związanych z przejęciem władzy musi zrobić dokładny rekonesans, ocenić siły a także wiedzieć kto za co odpowiada i kto pociąga za sznurki.
Na moją rękę były wydarzenia z 2007 roku. Cała to wojna wywróciła do góry nogami istniejący porządek. Oczywiście, miałem to wszystko gdzieś. Pilnowałem swojego nosa i swoich interesów, po co miałbym się narażać dla kogoś? Oczywiście być może zraniłem kogoś w samoobronie i upuściłem nieco krwi. Co z tego? To była wojna, każdy dbał o siebie. W sumie wolałbym, żeby nadal trwała. Zimny pokój, podpisane porozumienie? Brednie, pozwoliliśmy się zniewolić, sami sobie założyliśmy kaganiec. Jednak głupotą byłoby teraz się przeciwstawić. Wampiry w XXI różnią się od tych z dworu Vlada, są słabe, wystraszone. Nie potrafią wziąć życia w swoje ręce, boją się odpowiedzialności.
Dlatego, obserwując rozwój wydarzeń, to co się dzieje, z apartamentu w centrum miasta do którego przeniosłem się w 2016. Głupotę zarówno ludzi jak i wampirów postanowiłem działać, wrócić do świata podziemnego, nie jako osoba, która od kilku lat pociąga z ukrycia za sznurki i szepce w nocy do ucha. Postanowiłem działać jako materialna, widoczna istota, wzór nowego bóstwa, pana życia i śmierci. Jednak nie jako hrabia Dracula, nie jako Bohdan Krwawy, zaprowadzę wielkie zmiany jako Nathaniel Black.


CIEKAWOSTKI

+ zna wiele języków, w tym zapomnianych dialektów
+ jest ostatnim z dworu Vlada
+ potrafi opowiadać świetne historię
+ w przeciwieństwie do większości wampirów nie jest uprzedzony do wilkołaków
+ ani innych ras
+ mimo manii wielkości pragnie zgłębiać wiedzę, uczyć się, rozwijać
  
[Profil] [PM]
 
 
Shadowhunter
Administrator


Shadowhunter

666 lat

Czarownik

Śmierć

Adminowanie


All paths lead to death.

Wysłany: 2018-11-06, 18:51   

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!

Życzymy Ci miłej zabawy!
James
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8