Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
North York Moors National Park
Autor Wiadomość
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-09, 13:49   North York Moors National Park [Cytuj]

North York Moors National Park

North York Moors National Park.
Piękne krajobrazy i trasy turystyczne, miejsce uczęszczane przez ludzi, szczególnie osoby miłujące podróże po szlakach i ceniących sobie piękne widoki.
Nie ma też co narzekać na podróż pociągiem przez owy park, trasa wiedzie między górami i lasami dając podróżnym możliwość zobaczenia dzikiej i pięknej przyrody z kawą w dłoni i bez podnoszenia zadka z siedzenia.
Jest to też dom dla wielu dzikich zwierząt, więc nocą należy uważać.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-09, 13:57    [Cytuj]

To był późny wieczór, słońce zaszło pozostawiając po sobie jedynie czerwoną poświatę na horyzoncie, oznajmiając ludziom i zwierzętom, że dzień się skończył. To co żyło za dnia chowało się a to co grasowało nocą wyłaniało powoli nosy z kryjówek.
Niektórzy jednak pracowali dalej jak gdyby nigdy nic, psując tym samym naturalny cykl dnia zarówno dla ciała jak i psychiki. Pani pchała wózek między przedziałami pociągu, z wagonu do wagonu proponując kawę tym co jeszcze nie spali lub nie chcieli zasnąć, miała też jakieś przekąski. W drugiej klasie był lekki hałas, wagon pierwszej był o niebo lepszy i można było wynająć cały przedział dla siebie do którego dostęp miał jedynie konduktor.
Zapukał lekko do pierwszego przedziału, otworzył mężczyzna w garniturze i zbulwersowany zamknął drzwi przedziału. Pociąg miał awarię, stanął po środku lasu i nikt nie mógł z tym nic zrobić, Kilka osób w żółtych kamizelkach latało na zewnątrz z latarkami i sprawdzało co się stało. Hamulce się zablokowały.
Niby nic a jednak.... w gęstwinie może czaić się więcej niż powinno.
Wampirzyca jako pierwsza usłyszała wilcze wołanie, poczuła ciarki na plecach. Coś się zbliżało do pociągu.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-09-09, 15:28   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Sophie miała coś do załatwienia poza miastem, jednak mimo wampirzej szybkości nie w smak jej było poruszanie się na piechotę, tym bardziej, że miała do przebycia wiele kilometrów a wampiry też przecież się męczą, tak więc zarówno w drogę poza miasto jak i na powrót korzystała z pociągu. Nie korzystała zbyt często z publicznych środków transportu z tego względu, że jeździły one w większości za dnia, a światło dzienne było dla niej zabójcze. Udało jej się jednak znaleźć pociąg, który podjeżdża na jej peron już po zachodzie słońca i dociera do York przed końcem nocy, więc wszystko ułożyło się idealnie.
Jechała oczywiście pierwszą klasą, bo mimo upływu lat i faktu, że poniekąd wyrzekła się swojej rodziny, w dalszym ciągu nosiła się jak arystokratka. Siedziała we własnym przedziale, sącząc powoli krew (ze swoich domowych zapasów, na nikogo tu nie napadła!) i czytając Boską Komedię we francuskim przekładzie. Wszystko zdawało się być w porządku, dopóki pociąg nie zatrzymał się właściwie w samym środku niczego - wszędzie tylko drzewa i góry.
Lekko poirytowana podniosła głowę znad książki, rozważając, czy nie wyskoczyć przez okno i nie pokonać reszty drogi na piechotę, jednak wtedy usłyszała coś, jakby skowyt wilka. Wszystko wskazywało na to, że na tym zadupiu zdecydowanie nie było bezpiecznie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-09, 15:36    [Cytuj]

Pracownicy wzdrygnęli się tak jak i wampirzyca, zaalarmowani wrócili do pociągu a ludzie z ciekawością zaczęli spoglądać w okna. Mowa oczywiście o osobach które nie spały, cała reszta w ciszy chrapała smacznie nie wiedząc co czai się za linią lasu.
-Hej! Gdzie jest Mark! Zapytał jeden z pracowników konduktorki gdy ta przemierzała w stronę motorniczego pierwszą klasę.-Nie wiem, nie było go z Tobą? Kolejne wycie, kolejne wzdrygnięcia ludzi.-Powinniśmy go poszukać... Stwierdziła niepewnie kobieta.
-Ja tam nie wychodzę! Nie płacą mi za walkę z wilkami! Zamknął drzwi do pociągu i w cichej kłótni oboje wymaszerowali z wagonu. Nikt nic nie słyszał, nikt prócz wampirzycy.
Sophie widziała również więcej niż ludzie. Spoglądając przez szybę w głąb lasu dostrzegła żółtą kamizelkę leżącą w krzakach, poczuła zapach świeżej, ludzkiej krwi. Coś ciągnęło ciało do lasu a zabiło mężczyznę tak cicho, że nikt nic nie słyszał.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-09-12, 13:39   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Siedziała dłuższą chwilę, zastanawiając się, co zrobić i czy pociąg wreszcie ruszy. Nikt jednak najwyraźniej nie miał zamiaru nic zrobić z awarią, a przynajmniej nie w tej chwili, bo wszyscy byli zbyt zajęci gadaniem o zaginionym pracowniku i złych wilkach w lesie. Przez swoje wyostrzone zmysły słyszała wszystkie prowadzone w pociągu rozmowy aż nazbyt dobrze.
W końcu zniecierpliwiona opuściła swój przedział i zaczepiła przechodzące akurat pracownika.
- Przepraszam, ile czasu zejdzie zanim pociąg znów ruszy? - starała się być uprzejma, jednak w jej głosie wyraźnie dało się słyszeć zniecierpliwienie. Facet stwierdził, że nie ma pojęcia, po czym zaczął nawijać coś o wilkach i o jakimś Marku. Sophie zbyła to machnięciem ręki i wróciła do swojego przedziału.
Ostatecznie stwierdziła, że jest już blisko York i o własnych nogach z pewnością zjawi się tam dużo szybciej, podczas gdy pociąg pełen spanikowanych ludzi dalej będzie stał sobie w środku lasu.
Otwarła okno i natychmiast uderzył w nią wyraźny zapach świeżej ludzkiej krwi, dosłownie sekundy później spostrzegła wleczone wgłąb lasu zwłoki. Wyczuwała też w pobliżu obecność innego Podziemnego. Teraz, pchana nie tylko przez swoją niecierpliwość ale i ciekawość, zarzuciła na ramię swój wielki turystyczny plecak, który wyglądał nieco absurdalnie w połączeniu z błękitną, koronkową suknią, po czym tak po prostu wyskoczyła przez okno. Udało jej się nawet nie podrzeć tej sukni podczas skoku, a to już sukces.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-12, 15:51    [Cytuj]

Trop prowadził wgłąb lasu i mimo tego, że dopiero przed chwilą coś porwało zwłoki już nie było po nich śladu, przynajmniej nie tam gdzie by ich szukali. Musiała przejść kilka metrów uważając na swoją suknię by dostrzec ciało i siwego wilka, który upolował swoją zwierzynę. Wyglądał na starego i samotnego, nie było śladu innych zwierząt wokół co znaczyło, że ma do czynienia z samotnym zwierzęciem. Całkiem możliwe, że oddalił się od stada ze względu na chorobę a mimo to powalił i zabił człowieka. Spanikowany był łatwym celem a desperacja często doprowadza na skraj. Być albo nie być.
Niestety- zapach krwi przyciąga również silniejszych...
Rozwyły się zwierzęta na około, do wampirzycy docierało coraz więcej odgłosów. Słyszała najpewniej biegnące stado. Nie ważne w którą stronę poszła po kilku minutach wilki znalazły się w zasięgu wzroku i równie szybko przepadły. Dźwięki walki, skomlenia i piski. Schorowany wilczek uciekł tak jak i stadko a zza zarośli wyłonił się czarny basior większy niż jakikolwiek wilk którego wcześniej widziała. Zielone ślepia patrzyły mądrze na nią i prawie tak jakby ją znały. Ona też je gdzieś kiedyś widziała...
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-09-16, 20:11   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Przez chwilę panna Lavoisier rozważała, czy nie spróbować przechwycić ofiary starego wilka. Zapach krwi, która powoli wypływała z martwego mężczyzny doprowadzała ją wręcz do szaleństwa, miała cholerną ochotę pożywić się w końcu świeżą krwią, bo od dwóch tygodni funkcjonowała jedynie na swoich nielegalnych zapasch, które co prawda były dobre bo trzymała je w specjalnej chłodni, jednak to nigdy nie będzie to samo, co świeża krew. Zanim jednak zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, z lasu wyłoniło się całe stado głodnych wilków i ofiara niemal natychmiast zniknęła jej z oczu. Sophie postanowiła więc odpuścić, nie była na tyle głupia czy zdesperowana by rzucić się w pogoń za wilkami i walczyć z całym stadem o jednego martwego faceta. Zresztą bardzo szybko straciła nim zainteresowanie a jej wzrok przykuło coś innego... bo oto przed nią stał wilk, większy niż wszystkie pozostałe, które przed chwilą zniknęły w głębinach lasu. Bez wątpienia był wilkołakiem.
Wampirzyca była na sto procent pewna, że już gdzieś widziała te oczy... zapach Podziemnego także wydawał się jakby znajomy.
- Znam cię - oznajmiła, patrząc wilkowi w oczy. Nie wiedziała skąd, nie miała pojęcia, do jakiej ludzkiej postaci mogłaby go przyporządkować, jednak znała go bez wątpienia, tego była pewna.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-17, 07:00    [Cytuj]

Obnażył kły w dość niemiły sposób, zawarczał i miało już robić się groźnie... Przestał. Minął zwłoki i znalazł się przy wampirzycy dokładnie ja obwąchując. Znak ten zapach, pamiętał. Sophie przyglądając się z bliska mogła dostrzec parę istotnych szczegółów co do wilka. To nie była.pierwsza noc w tej formie, był stanowczo za brudny na to i czuć było od niego krwią i to o dziwo nie czyjąś. Rana nad sercem już się zrosła ale nie była zagojona do końca.
Spojrzał na nią wyczekująco i mruknął, udał się w głąb lasu.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-09-18, 08:51   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Zrozumiałe, że wilk w pierwszym odruchu miał ochotę się na nią rzucić, zwłaszcza, że wampiry i wilkołaki od bardzo dawna byli naturalnymi wrogami i w większości przypadków raczej nie pałali do siebie sympatią. Gotowa była w razie czego się obronić, jednak ostatecznie okazało się to niepotrzebne, gdyż wilk zaprzestał warczenia, zamiast tego zaczął ją obwąchiwać i przyglądać jej się... Sophie wręcz czuła na sobie jego wzrok. Było w nim coś, co kazało jej iść za wilkiem wgłąb lasu, kiedy ten zniknął pośród drzew.
Przez swój duży plecak i długą koronkową suknię, która co chwilę haczyła o jakieś gałązki raczej nie była szczególnie dyskretna, ale wątpiła, że ktokolwiek zwróci teraz na nią uwagę.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-18, 09:12    [Cytuj]

To było dziwne zachowanie z jego strony, niby spokojne a jednak w ruchach ogona było coś nie tak. Końcówka ruszała się nerwowo a on przystanął po około dziesięciu minutach marszu. Usiadł, patrzył na Sophie i zaskomlal lekko. Chwilę tak trwał nim ludzka świadomość całkowicie przejęła kontrolę nad wilkiem, musiał sobie przypomnieć a patrzenie na Sophie wzbudzało wspomnienia.
Wrócił do ludzkiej postaci, zebrał się na kleczki z ziemi.-Już Myślałem, że tak zostanę...
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-09-20, 00:09   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Sophie nie była do końca pewna dlaczego, jednak szła za wilkiem, dopóki ten nie postanowił się zatrzymać. Przez chwilę nie działo się nic, a potem bum! i wilk zmienił się w człowieka - i to nie byle jakiego, bo wampirzyca zdecydowanie wiedziała już, z kim ma przyjemność.
- Leo... - tak, po tylu latach wciąż go jeszcze pamiętała. Był jedyną osobą, która po śmierci Vincenta okazała jej wsparcie, gdy najbardziej tego potrzebowała. Nie znał jej, nie powinien nawet być dla niej miły, bo jak wiadomo wampiry z lykantropami walczą od dawna... a mimo to zrobił dla niej więcej, niż ktokolwiek inny w okresie jej największej żałoby. Dlatego właśnie teraz ona zamierzała okazać zainteresowanie i wsparcie jemu. - Coś się stało? - zapytała, przeczuwając podświadomie, że nie wszystko było w porządku.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-09-24, 19:37    [Cytuj]

Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć leżał plackiem na ziemi dysząc ciężko, prawie tak jakby odbył właśnie potworną walkę z monstrum silniejszym od niego.-Sophie... Dobrze Cię wiedzieć... Co miał jej powiedzieć? Zagubił się w myślach szukając odpowiedzi na pytanie wampirzycy i choć widzieli się kupę lat temu tak Leo wciąż był pewien, że może jej zaufać. Już wtedy wydawała się być kobietą wierną i dotrzymującą słowa, a co najważniejsze- nie zrażoną do wilkołaków, tak jak on nie był zrażony do wampirów.-Wilk trochę narozrabiał, nie chciał puścić i pozwolić mi na powrót. Podniósł się, właściwie usiadł.-Nie wiem dlaczego ale Twój zapach pomógł. Nie masz tam może czegoś czym mógłbym się nakryć? Nie wypada świecić mi tyłkiem przed Tobą.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-10-21, 13:31   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

Ach, więc on też ją pamiętał, mimo upływu czasu. Nie spodziewała się, zważywszy, że widzieli się tylko raz w życiu... po dniu, który Sophie przespała w mieszkaniu Leo, chroniąc się przed zabójczym słońcem, zniknęła zaraz po nastaniu mroku i nie widzieli się od tej pory już nigdy więcej. Ile to było lat temu? Dwadzieścia? Tak, dokładnie dwadzieścia. Sophie pamiętała doskonale, bo właśnie tyle czasu minęło od śmierci Vincenta.
- Mam tylko kilka koronkowych sukienek... nie wiem, czy to miałeś na myśli - powiedziała, nie potrafiąc sobie za bardzo zwizualizować Leo owijającego się w jej średniowieczne kiecki. Zaraz jednak o czymś sobie przypomniała. - Albo... mam jeszcze koc, zaraz poszukam - zrzuciła z ramienia swój turystyczny plecak i zaczęła przerzucać jego zawartość, dopóki nie udało jej się wygrzebać koca. Podała go wilkołakowi, by się odkrył, sama tym czasem wrzuciła do plecaka wszystko, co wypadło z niego przy okazji poszukiwań. Na szczęście żaden woreczek krwi na czarną godzinę nie uległ zniszczeniu... nie chciała, by jej drogie sukienki zostały przyozdobione ciemnoczerwonymi plamami.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Leo Bennet


Leo Bennet

61

Wilkołak

Cassidy

Barista


Umieramy w liczbie pojedynczej, zawsze sami.

Wysłany: 2018-11-03, 20:46    [Cytuj]

-Raczej nie... Ale wole nie świecić przed Tobą gołym tyłkiem. Poczekałem siedząc i owinąłem się kocem gdy tylko go wyciągnęła. Nie chodziło o temperaturę i wstyd a o czystą przyzwoitość.-Dziękuję, Sophie. Skłoniłem się lekko i znów skupiłem na obserwacji otoczenia.-Powinniśmy się stąd zabrać, ostatnio w lasach jest mało zwierzyny, wilki zrobiły się agresywne. Przyznam, że chciałem wrócić do miejsca z którego wampirzyca przyszła, to było najprostsze rozwiązanie na powrót.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


Save me if I become my demons

Wysłany: 2018-11-04, 14:39   
   Finn, Syriusz, Lexa
[Cytuj]

- To zrozumiałe - powiedziała tylko, bo sama raczej też czułaby się trochę niezręcznie. Wilkołaki miały pod tym względem gorzej, bo Sophie, gdy bawiła się swoją zmiennokształtnością i przybierała najróżniejsze postacie, zawsze przy powrocie do pierwotnej formy była ubrana.- Nie ma sprawy - uśmiechnęła się lekko. Tak, koc był zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż sukienka.
- Pociąg ma jakąś cholerną awarię. Nie wiem dokładnie, o co chodzi, ale jeśli chcemy wydostać się z lasu to powinniśmy zrobić to raczej na własną rękę - stwierdziła, bo szczerze wątpiła, że nędzni Przyziemni już uporali się z problemem a pociąg z całą pewnością stał w tym samym miejscu i prędko nie ruszy.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9