Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Swirly Sweet
Autor Wiadomość
Shadowhunter
Administrator


Shadowhunter

666 lat

Czarownik

Śmierć

Adminowanie


All paths lead to death.

Wysłany: 2017-10-20, 14:39   Swirly Sweet [Cytuj]

Swirly Sweet
Lukrowe babeczki, ciastka, ciasta, galaretki, przysmaki i inne rodzaje słodkości są motywem przewodnim tego miejsca. Jak w każdej cukierni wybór przeróżnych rodzajów dobrego jedzenia, przyozdobionego kolorowym lukrem lub masą, kusi zza szklanych gablot, które są częścią lady obsługi. Do tego kilka małych stolików i kawa z ekspresu umilą spędzenie tutaj kilku chwil. To nie tylko cukiernia, ale również piekarnia, więc świeży chleb, bułki czy inne pieczywo znajdziecie tutaj bez problemu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-08-24, 17:56   
   Kai
[Cytuj]

// jakoś po wróżkowych dekretach

Cóż może inspirować artystę, jeśli nie słodkości?
Przez ostatnie zawirowania w świecie wróżek, Xian Hu zmuszony był oczywiście zastosować się do wszelkich królewskich dekretów. Szczęśliwie chłopiec nauczony był życia wśród ludzi - dzięki swojej krwi potrafił stosunkowo łatwo adaptować się do świata śmiertelnych. Warto wspomnieć również, że w ciągu ostatnich lat, syrenka sprytnie potrafiła przemieszczać się między dwiema rzeczywistościami, czerpiąc po trochu z każdej kultury. Trzeba przyznać jednak, że świat ludzi Xian Hu kochał odrobinę bardziej, niż ten należący do wróżek - wszystko z powodu akceptacji, o którą było mu tu o wiele prościej. Tutaj nikt nie oceniał go przez pryzmat tego, czy jego ogon przypomina wyglądem świetliste perły, czy raczej piaskowe dno wodnego zbiornika. Tutaj był po prostu chłopcem - toczył własne życie, zdobywając wśród ludzi przyjaciół dzięki swojemu dobremu, niewinnemu sercu. Jakich mógłby mieć wrogów, skoro jego jedynym życzeniem było uszczęśliwienie możliwie jak największą ilość osób wokół? Przynajmniej taką miał nadzieję - nie chciał nigdy uczynić nikomu żadnej krzywdy, szczególnie, że jego małe serce zostało ostatnio bardzo okrutnie złamane przez pewnego Księcia. Musiał więc poradzić sobie jakoś inaczej.
Zamieszkał w niewielkim domku na obrzeżach miasta, utrzymując się głównie dzięki swojej pracowitości i talentowi. Dorabiał, pracując w najróżniejszych miejscach - a gdy miał chwilę wolnego czasu, przychodził właśnie tutaj. Zapach świeżego pieczywa i otaczających go słodkości koił wszelkie niepokoje chłopca . Zawsze kupował dla siebie jedną lub dwie babeczki, polane różowym lukrem, a potem siadał zaraz przy oknie i wyciągał z plecaka szkicownik. Nieduży, zgrabny notes, w którym kartki sam zszywał ręcznie - i komplet ołówków, zabezpieczonych kolorową wstążką. Wyciągał jeden, a potem szkicował wszystko to, co widział za oknem. Ludzi, zwierzęta, witryny innych sklepów. Paradoksalnie właśnie to przynosiło mu największą satysfakcję. Obserwowanie i utrwalanie tego, jak życie toczy się tuż obok niego.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jae Moon


Jae Moon

550

Faerie

związek? a to się je?

bibliofil, pisarz


Umieram po raz kolejny, by odrodzić się dla Ciebie.

Wysłany: 2018-09-11, 14:30    [Cytuj]

#2 przed spotkaniem w sali tronowej

Lukrowe babeczki, ciastka, ciasta, galaretki, przysmaki i inne rodzaje słodkości ... czyż to nie raj dla oczu i podniebienia? Szczególnie dla takiej istoty jaką jest wróżka? No właśnie. Odrobinę dziecinne, mimo swego wieku. Zachował w sobie tą małą ciekawską istotkę, która uwielbia słodki smak i jest aż za bardzo ciekawa nowych doznań smakowych. Czy to było złe? Nie. To taki mały grzech na etykiecie i dobrym wychowaniu. Gdyby mógł to jadałby tylko i wyłącznie słodkie rzeczy! Jako artysta wręcz oddałby część swoich książek za to, by udowodnić innym, iż cukier jest mu po prostu niezbędny do życia! Już taki był. Być może w tym właśnie tkwił jego cały urok osobisty? O ile ktoś znał go na tyle dobrze, by wiedzieć to. Znać ten jego malutki sekret... o dużych już nie wspominam. To by było zbyt ryzykowne dla tej istoty. Nie jest aż taki naiwny i dziecinny.
Wszedł do kawiarni, prawie jak do swego domu, z pewnością siebie i czymś jeszcze. Z pewnym błyskiem w oku. To miejsce gdzie ktoś na niego czeka, nawet jeśli to tylko obsługa i czeka, by zarobić na wróżce. To nic. Uśmiech, ciepły, może zbyt delikatny i lekki ale jednak. Lekki nieład na głowie i tym razem nie ubrał się na czarno! Zwykłe spodnie dżinsowe, granatowe, do tego biała koszulka z króliczkami, które jedzą babeczkę. Na dopełnienie wszystkiego grafitowa bluza z kapturem i trampki. Nie prezentował się jak książę. Powinien się inaczej ubrać, ale to nic. Tym razem nic mu nie przeszkadzało. Dobrze się czuł i chciał zjeść coś słodkiego, a kiedy jego oczom ukazał się znajomy chłopak... uśmiech poszerzył się bardzo, a sam Jae odrazu poszedł do wyżej wymienionego. Zamówienie? Oj są karty dań i tak dalej. Zaraz zdecyduje się na coś pysznego! To może poczekać. Nie każdemu ofiarował ten uśmiech, ale osoba, do której się odezwał była po prostu tego warta! To coś... ktoś... to takie miłe!
-Wiesz, że zawsze na Twój widok moje serce się raduje? Jesteś jednym z promyków słońca, które wypatruje w pochmurny dzień. Witaj! Mam nadzieję, że los Ci sprzyja. - Uśmiechnął się do chłopaka ciepło, szczerze, tak jak do przyjaciela, bez jednak podtekstów. Nie chciał niczego zyskać miłymi słowami. Nie oczekiwał też niczego w zamian.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-09-12, 20:23   
   Kai
[Cytuj]

W takim razie dwie wróżki niewiele różniły się od siebie pod tym względem - Xian Hu również uwielbiam słodycze i najchętniej jadłby je każdego dnia, o każdej możliwej porze. Nic dziwnego, że od przeniesienia do świata ludzi wciąż pojawiał się w najróżniejszych cukierniach i kawiarniach. Zawsze miał ochotę na coś smacznego, szczególnie, że bardzo doskwierała mu samotność. Nie mógł wrócić do matki, gdyż jego rodzinny dom mieścił się o wiele za daleko od rozgrywających się ostatnio wydarzeń. Nie mógł też wciąż przebywać świecie wróżek, ponieważ w głębi duszy obawiał się nieco napotkania w pałacu któregoś z członków Dzikiego Gonu. Wędrowało o nich wiele plotek, a młode serduszko podatne było na lęk przed nieznanym. Do tej pory Xian nie miał również zbyt wiele okazji do przekroczenia wrót - wszystko dlatego, że nie przyjaźnił się blisko z ludźmi posiadającymi klucze... Choć może... Przecież Jae był jednym z Książąt, prawda? Może jemu również udzielono pozwolenia na dowolne przechodzenie między światami? Xian musiał go o to zapytać, szczególnie, że nie widzieli się przez chwilę. Wszystko dlatego, że młoda półwróżka zajęta była swoimi sprawami w ludzkim świecie. Teraz na szczęście mgła mu wszystko wynagrodzić, prawda?
Niezmiernie ucieszył się gdy zobaczył znajomą twarz wróżki wchodzącej do kawiarni. Natychmiast zerwał się z miejsca, a potem przytulił go krótko, wydając z siebie cichy dźwięk łączący zaskoczenie i jakiś dziwny chichot. Nie pytajcie mnie, co to właściwie było - grunt, że Xian rozpromienił się jak małe słoneczko.
- Jae! Tak się cieszę, że cię widzę - w jego oczach błysnęły nutki srebra, gdy prowadził przyjaciela za rękę prosto do stolika. - Przepraszam, że nie odzywałem się tak długo - wydął lekko usteczka w przepraszającej minie, a potem usiadł, zachęcając księcia, by zrobił to samo.
Dziwne, ale mała półwróżka zupełnie nie czuła, jakby między nimi istniała jakaś wyraźna bariera. Zwykle Xian bardzo krępował się przebywać w obecności kogoś z królewskiego rodu - Jae był natomiast tak serdeczny i dobry, że naturalnie przyciągał do siebie nieco naiwną syrenkę. Był w podobny sposób niewinny i delikatny, być może dlatego dogadywali się tak dobrze.
Gdy już zajęli miejsca, syrenka ujęła delikatnie jego dłoń i bez pytania zaczęła wyrysowywać czarnym długopisem (bo oczywiście nosiła przy sobie kilka przyborów) na przedramieniu księcia liczby.
1, 3, 5, 7...
- Czy sprzyja? Sam nie wiem. W świecie ludzi obrazy sprzedają się dużo gorzej. Wróżki kochają swoje oblicza o wiele bardziej - zaśmiał się, wpatrzony w pieczołowicie wypisywane numery. - A jak sytuacja na dworze? Widziałeś kogoś z... - tu Xian rozejrzał się po cukierni, upewniając się, że nikt ich nie posłuchuje.- Z Dzikiego Gonu? Jestem ciekawy jak wyglądają - to nie był jednak koniec potoku słów. Syrenka zadała jeszcze jedno pytanie:
- Masz klucze do przejść, prawda? Nie wiedziałem, czy będę mógł na kogoś liczyć pod tym względem...
Potem natomiast zamilkł, czekając, aż Jae udzieli mu odpowiedzi - jednocześnie przesunął ku niemu niewielki talerzyk z ciasteczkami, gdyby miał jednak ochotę podnieść poziom cukru, zanim ktoś zdoła do nich podejść i zapytać o zamówienie kolejnego gorącego napoju.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jae Moon


Jae Moon

550

Faerie

związek? a to się je?

bibliofil, pisarz


Umieram po raz kolejny, by odrodzić się dla Ciebie.

Wysłany: 2018-09-13, 11:49    [Cytuj]

Ten uśmiech, te oczka... Xian całą swoją osobą promieniał wprost, sprawiał, że na ustach Jae uśmiech rósł z każdą dosłownie chwilą. To było takie kochane! Xian był jak rodzina, choć nie... kimś bardziej. Rodziny się nie wybiera, a tutaj Jae miał pełne pole do popisu. Dosłownie brat, którego się wybrało z pełną świadomością swej decyzji! Małe słoneczko, które chciało się kochać. Może tylko platonicznie, ale jednak z pełną mocą tego uczucia. W chwilach, kiedy mógł nacieszyć się jego osobą, czuł w pełni jak bardzo mu brakowało tej bardzo utalentowanej istotki! Aż szkoda, że tak rzadko mają możliwość spotykać się ze sobą!
-Zawsze czekam na wiadomości od Ciebie, wiesz, że cierpliwe ze mnie dziecko. Nie musisz przepraszać. Cieszę się, że Cie widzę! Bardzo! - tak tak! Powtarzał słowa przyjaciela, ale to nic! W tej chwili był jak małe dziecko, które dostało upragniony prezent. Mógł się z tej radości powtarzać. To była dość naturalna reakcja, której nie udawał. Nie musiał niczego robić na pokaz. Nie przy tym chłopaku! Nie musiał pokazywać czegoś na siłę, albo tylko dlatego, że etykieta tego wymaga. Zawsze czuł się przy nim... tak pewniej, lżej.
Bez cienia sprzeciwu oddał przyjacielowi swoją rękę, a potem zaczął przyglądać się co tak na prawdę chłopak robi. Przyjemny dreszcz przeszedł jego ciało kiedy poczuł nacisk długopisu na swej skórze, a potem jak zobaczył liczby... to takie... ciężko opisać co tak na prawdę poczuł, ale było to przyjemne, ale też bardzo bezpieczne. Dostał coś co zawsze go uspokajało!
-I... to co robisz... to takie miłe... dziwne uczucie. Pierwszy raz się tak czuje. - na policzkach wróżki pojawiły się lekkie rumieńce. Wiedział, że nie powinien tego mówić na głos. Niektóre rzeczy lepiej jednak zostawić w spokoju. By ukryć zawstydzenie zmienił postawił na odpowiedzenie na zadane mu pytanie! Bezpieczniej.
-Spokojnie. Choć wiesz, ze ja jestem najbardziej w książkach i polityką aż tak bardzo się nie interesuje! Mam swoje książki i instrumenty... a poważniejsze rzeczy zostawiam osobą, które... wiesz sam... - nie chciał tutaj mówić o konkretnych osobach. I tak obaj wiedzieli o kogo chodzi. Jae był osóbką o wielu talentach, ale niestety nie można było do tego doliczyć rzeczy związanych z polityką. Swoją drogą może i dobrze, że tak daleko ma do tronu i nigdy na nim nie zasiądzie. Nie nadawałby się zupełnie do tej roli!
-Nie widziałem... albo widziałem i nie mam tej świadomości, ale jak czegoś się dowiem to dam Ci znać. I tak. Mogę przechodzić. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć? - nie pomagał każdemu i zawsze, ale to był jego ukochany przyjaciel. Jemu chyba nie potrafiłby niczego odmówić! A ciasteczka? Sięgnął z chęcią po jedno! Co będą samotnie czekać i takie smutne... no właśnie! Trzeba je zjeść! Koniecznie!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-09-20, 16:19   
   Kai
[Cytuj]

Jak najłatwiej opisać spotkanie dwóch takich wróżek jak Xian Hu i Jae? Zderzenie małych słońc. Obydwaj promieniowali przecież niesamowicie dobrą energią, mającą oczywiście źródło w ich silnej przyjaźni. Aż zadziwiające, jak dwójka istot z tak kompletnie różnych środowisk potrafiła się ze sobą dogadywać - im jednak udawało się pokonać dzielącą ich barierę wieku czy etykiety. Szczególnie poza dworem mogli zachowywać się naturalnie, jak dwójka bliskich, a nie jak wyrzutek i wysoko urodzony książę, którzy raczej nie powinni spędzać ze sobą czasu. W świecie ludzi byli na szczęście tylko dwójką nastoletnich chłopców - tutaj nikt ich nie oceni, nie zabroni widywać się wśród przepysznych zapachów słodyczy i kawy.
- Wiesz dobrze, że dwór nie pochwala twojego zadawania się ze mną. Nie chciałem sprawiać ci problemów - wyjaśnił z przepraszającą minką, zapraszając przyjaciela do stolika. Xian Hu czuł się często w towarzystwie pałacowej elity bardziej jak brzydkie kaczątko, niż dumny przedstawiciel syreniej rasy. Nic dziwnego, w końcu gdy ktoś powtarza ci, że nie jesteś gdzieś mile widziany, jakie miałeś podstawy, by domagać się znoszenia własnego towarzystwa? Półwróżka wolała się więc usunąć w cień, przenieść na chwilę do świata ludzi, mając nadzieję, że sytuacja na dworze nie ulegnie pod ego nieobecność zaostrzeniu. Nie chciał, by Książę podjął jakąś nieroztropną decyzję.
- Och, naprawdę? - Xian uśmiechnął się, na moment odrobinę mocniej dociskając długopis do przedramienia przyjaciela. - Też masz takie dziwne ciarki na plecach? To przyjemne, prawda? - uśmiechnął się, wodząc czernią coraz dalej po ręce Jae. Już po chwili na skórze kronikarza można było podziwiać piękną, czarną różę. - Nie mogłem przynieść ci kwiatów, więc chociaż podaruję ci to - kącik ust syrenki znów się uniósł. Róża pięła się wzdłuż ramienia, oplatając kolcami ślicznie wyrysowane kształty cyfr, a w każdej kresce dawało się dostrzec kunszt wykonującego ją artysty. Że też nikt nie wpadł jeszcze na to, że talent Xian Hu nie był jednak do końca naturalną sprawą...
- Księciu i Chloe? - dokończył za przyjaciela, pakując do ust kolejne ciasteczko. - Nie kojarzę jej, skąd się pojawiła tak nagle? - Xian oparł podbródek na ramieniu, pochylając się bardziej w stronę Jae. - Wciąż podkreśla, że jest siostrą Księcia, też coś - syrenka skrzywiła się lekko, ale zaraz do jej usteczek powędrował łyk gorącej herbaty. Nie chciał nikogo oceniać, ale nie rozumiał czemu Oinari tak bardzo chciał jej oddać tron. - Myślisz, że nadawałaby się na królową? - zapytał z wyraźnym sceptycyzmem.
- Dziękuję. Oczywiście działa to również w drugą stronę, wiesz o tym - ścisnął lekko palce Jae, chcąc go zapewnić, że może mu ufać. - Jedyne, co mnie w tym momencie niepokoi, to ten cały Gon. Mam przeczucie, ze współpraca z nimi źle się skończy - zawyrokował, kręcąc główką na boki.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jae Moon


Jae Moon

550

Faerie

związek? a to się je?

bibliofil, pisarz


Umieram po raz kolejny, by odrodzić się dla Ciebie.

Wysłany: 2018-09-30, 16:49    [Cytuj]

Kto jak kto, ale przyjaciel nie mógł mu sprawić problemów, a jeśli nawet? Jae potrafiłby zapłacić tą cenę, byle tylko móc chwilkę pobyć z tym chłopakiem. To nie była fascynacja, to nie była miłość z tych romantycznych. Jae przywiązał się to tego chłopaka jak do rodziny. Nie potrafiłby zrezygnować z kontaktów z nim, nawet jeśli by się to wiązało z komplikacjami. Oj nie. Nie chciał nikogo tracić z bliskich sobie osób. Tak mało ich przecież miał, a każda strata bolała coraz bardziej, mocniej.
-Nie myśl o tym proszę. Jestem silniejszy niż się pozornie wydaje. - mimo, że był jedynie kronikarzem to nie zamierzał rezygnować z czegoś tak cennego dla siebie. Mimo, że tak mało znaczył, to chciał mieć wpływ na swe znajomości, na to z kim chce się zadawać.
Przyglądał się temu co chłopak wyczyniał, a z ust wróżka dało się słyszeć lekkie westchnienie o bliżej nieokreślonym źródle. Sam nie wiedział nawet co to może oznaczać, a nawet się tym nie przejmował. Nie zwrócił na to większej uwagi. To nic... To zupełnie nic takiego, ważnego, czy istotnego przecież.
-To takie... podniecające... inne... podoba mi się. Dziękuję za kwiat. - uśmiechnął się lekko wpatrując się w różę. Piękne. Takie delikatne, mimo, że narysowane. Takie... prawie czuł zapach tego kwiatu. Prawie miał wrażenie, że widzi delikatne płatki, nie tylko narysowane ale prawdziwe. Magia i wszystko to dzięki tej ślicznej pół wróżce.
-Ona? Nie jestem do końca przekonany czy nadaje się na władczynię, ale wiesz jaki jest mój kuzyn... on nie chce władać. To takie... tak jakby ona była spełnieniem jego marzeń o uwolnienia się od odpowiedzialności. Nie chce mówić o nim źle. Kocham go jak brata, ale on ucieka, ukrywa się. On... - to nie tak, że to było jakoś złe. Zapewne maski i udawanie czegoś czego się nie czuło było potrzebne przy władzy, ale bał się o swego kuzyna. Bał się i miał nadzieję, że kiedyś znajdzie on spokój ducha, którego najprawdopodobniej bardzo mu brakowało.
-Nie ufam im. Moim zdaniem to bardzo zła decyzja, mimo, że kierowana tym, by wszystko było dobrze... boję się konsekwencji i tego jak historia nas oceni. Pamiętaj, że to zwycięzcy ją piszą. Mogą zmienić jej treść... - brutalne, ale prawdziwe. Karty historii są zalane krwią niewinnych. Oby to nie byłą krew bliskich Jae.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-08, 18:51   
   Kai
[Cytuj]

Jak się miało za niedługo okazać w życiu syrenki, przyjaciele mieszają w życiu często bardziej, niż wrogowie. No bo z kim podejmować głupie decyzje, jeśli właśnie nie z taką najważniejszą dla ciebie osobą? Kto towarzyszył ci na dobre i na złe, gdy wiadomo było, że sytuacja jest kompletnie beznadziejna? Kto znał najbardziej kruchą wersję ciebie, a i tak uważał cię za silną i piękną osobę? Przyjaciel, owszem. Dlatego Xian Hu tak mocno doceniał towarzystwo tych, którzy nie oceniali go przez pryzmat aparycji, a tego, jak zachowywał się wobec innych. Dobre serce, otwarta głowa, tolerancyjność i próba zrozumienia każdej żywej istoty - to były jego największe przymioty, przynajmniej tak do ej pory myślał. Okazać się jednak mogło, że nawet ktoś taki jak mała syrenka miewał problemy w dostrzeżeniu prawdziwej natury co poniektórych ludzi. Weźmy takiego Księcia - co skrywało się w jego duszy? Nawet niewinny młodzieniec nie potrafił dostrzec i docenić jego prawdziwej osobowości. Chciał przecież uchronić swoich ludzi przed wojną, zapewnić im możliwość spotkania z własnymi dziećmi... Był dobrym władcą, Xian temu nie zaprzeczał. Czemu więc nie potrafił dopuścić go do siebie, by spróbować poznać i zrozumieć?
- Nikt mnie lubi mieć na karku ciekawskich. Mogą ci dokuczać z mojego powodu - syrenka wiedziała, że podobne incydenty zdarzały się już wcześniej. Czemu miałyby się obecnie nie powtórzyć? - Wiesz, słyszałem już tyle niestworzonych historii na swój temat. Sama Pani Skye nie pomaga - ta cała sprawa ze związkiem... - nagle Xian zarumienił się. - Przecież my nawet nie jesteśmy razem! Nie wiem, czemu tak powiedziała. Książę zachowywał się później dziwnie - półwróżka chciała rozpocząć dręczący ją temat, by zagaić przyjaciela, co sądził o całej sytuacji. To niespodziewane opuszczenie sali przez dziedzica...
- Podniecające? - rumieniec pogłębił się na policzkach chłopca. - Wiesz, może o to właśnie chodzi. Jesteś kronikarzem, pisanie po ciele cię... Ekhm... Podnieca - zakończył swoją tezę, stawiając na ramieniu chłopaka ostatnią kropkę. Nie chciałby powodować kolejnych plotek, dlatego wyprostował się, bawiąc długopisem między długimi palcami. - Wiesz, każdy lubi coś innego - uśmiechnął się nieśmiało. - Nie ma za co! Taka sama rośnie w królewskim ogrodzie, zapamiętałem ją, bo jest piękniejsza niż inne - delikatnie musnął palcem wyrysowane na ramieniu wróżki płatki. - Większa i bardziej czerwona, jakby chciała być zauważona. Za każdym razem sprawdzam, czy nikt jej nie ściął... -zamilkł, a potem przysłonił usta. - Ale nie powiesz nikomu, że chodzę po ogrodach, prawda? - zapytał przyciszonym głosem, rozglądając się jakby dla pewności, że nikt ich nie podsłuchiwał.
- Nosi maskę? - dokończył Xian. - Widzisz, i ja uważam, że lepiej nadawałby się na dziedzica. Nie mógłbyś go jakoś... Przekonać? Nie ufam tej dziewczynie - mruknął z zachmurzonym czołem. Coś mu tu nie pasowało. - Jak na rozdzielone długo rodzeństwo, dogadują się ze sobą o wiele za dobrze - czyżbyś miał wobec nich jakieś podejrzenia, Xian?
- Powinniśmy chyba wziąć to we własne ręce - nagła determinacja pobrzmiała w głosie Xian Hu. - Wyśledzić, czy ci z Gonu rzeczywiście są godni zaufania. Trzeba tylko wymyślić dla nich jakąś próbę... Co myślisz? - uśmiechnął się. Może przyjaciel zechce wziąć udział w małym śledztwie?
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jae Moon


Jae Moon

550

Faerie

związek? a to się je?

bibliofil, pisarz


Umieram po raz kolejny, by odrodzić się dla Ciebie.

Wysłany: 2018-10-10, 16:20    [Cytuj]

Ech... jak ta syrenka przejmowała się wszystkim, w sumie Jae miał ten sam problem, ale u innej osoby było to jakoś o wiele bardziej zauważalne niż u siebie. U kogoś chce się z tym walczyć, a u siebie? No cóż. Nosi się w sobie to piętno bo tak łatwiej? Czy może okłamywanie siebie samego jest takie proste, takie ułatwiające życie, przynajmniej na jakiś czas. Długoterminowo to nigdy nie przynosiło dobrych rzeczy.
-Jeśli będzie trzeba poniosę tą cenę, bez żalu ani do Ciebie, ani do mnie. - sam podejmował decyzje, sam też brał odpowiedzialność za swe czyny. Był już na tyle dojrzałą istotą, by wiedzieć czego tak właściwie chce, wiedział też jak do tego dążyć. Wszystko odpowiednimi, małymi kroczkami, nawet jeśli zaboli, nawet wtedy nie cofnie się. Taka była jego droga, a raczej jej element, dość ważny, ale jednak tylko element.
-Tak. Masz racje. Pisanie... czytanie... to się łączy, ale może też podniecające ze względu na to, że jestem sam i zawsze będę sam. Moje ciało łaknie drobnych przyjemność, by potem do niech wracać, napawać się nimi. - nie szukał, nie chciał nawet myśleć o tym, że mógłby z kimś być. Rodzice byli zawiedzeni taką jego postawą, ale nie był królem, nie musiał po sobie zostawić następcy, a fakt, iż mógł jeszcze bardzo długo pożyć? No właśnie. To sprawiało, że nie chciał wiązać się z nikim. Nie chciał wchodzić na tą ścieżkę, tak bardzo niepewną. Widział to po swoim kuzynie i przyjacielu. W ich oczach, słowach... oni uciekali od siebie, ale coś pchało ich w swoją stronę, a może to tylko Jae coś sobie wmawiał?
-Jesteś prawdziwym romantykiem. Pięknie to ująłeś, a może to Ty jesteś takim kwiatem, który chce być zauważony przez kogoś? - pytanie było czysto retoryczne, nie chciał odpowiedzi. Nie liczył nawet na nią. Mogli to zostawić w spokoju. Przemilczeć.
-Przecież wiesz, że ja nie zdradzam tajemnic. - na tym polegało zaufanie, nie można opowiadać innym o sekretach przyjaciół, a to co miał zachować tylko dla siebie nie zagrażało nikomu. Więc czemu nie miałby spełnić prośby wróżki? No właśnie!
-Masz racje... to jest dziwne... niepokojące... - czy mógłby coś w sprawie siostry księcia zrobić? W tym momencie nie był tego pewien, nie był z następcą tronu aż tak blisko by ten słuchał go, chciał wysłuchać aż tak mocno, bardzo. Chciałby być bliżej z kuzynem, pokazać mu, że są rodziną, ale czy to było możliwe? No właśnie. To jest pytanie.
-Dobrze. Możemy tak zrobić. I widzę, że masz już jakiś plan... chcesz się tym ze mną podzielić tutaj? Czy wolisz jakieś inne ustronne miejsce? - nie chciał wchodzić w takie tematy w kawiarniach, mówił bardzo oszczędnie nie dlatego, że nie słuchał, czy też nie był zainteresowany. Chciał być jak najbardziej dyskretnym.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-14, 02:26   
   Kai
[Cytuj]

Czy Xian Hu za bardzo się wszystkim przejmował? Cóż, z pewnością tkwiło w tym ziarno prawdy, niemniej wróżka nie postrzegała tego w taki sposób. Sprawy dworu interesowały ją dlatego, że mimo wszystko, o czym próbowała zapewnić, uważała to miejsce częściowo za swój dom. Nie mogła więc pozwolić, by działo się tam coś złego - bo choć Książę czuwał nad sytuacją, nie dostrzegał pewnych spraw, przynajmniej zdaniem małej syrenki. Taka już była - małe serduszko pracowało na pełnych obrotach, by zająć się wszystkim, co wymagało uwagi.
- Jesteś kochany - uśmiechnął się chłopiec, ponownie łapiąc przyjaciela za rękę. - Wiesz, niewiele wróżek zdecydowałoby się na taką przyjaźń. Uważam, że jesteś jedną z najodważniejszych osób, jakie znam, naprawdę! - zapewnił szczerze. W końcu kto jak nie Jae słuchałby jego narzekań, kto spotykałby się z nim mimo wytykania palcami przez społeczeństwo wróżek? Był doprawdy kimś wyjątkowym w życiu Xiana.
- Nigdy nie wiesz, kogo ześle los na twoją drogę - uśmiechnęła się syrenka, a potem westchnęła, wspominając własne nieszczęśliwe uczucie. - Choć z drugiej strony... Może to dobre podejście. Miłość i uczucia są bardzo skomplikowane, będziesz o wiele bezpieczniejszy, jeśli wybierzesz drogę samotności - podsumował, wciskając do buzi kolejne ciastko. - A jeśli chodzi o drobne przyjemności... Polecam ludzkie jedzenie. Szczególnie nugat - kolejny łagodny uśmiech, po którym nastąpiło uniesienie dłoni i przywołanie kelnerki, by podała przyjacielowi kawałek ciasta z nugatem. Po niedługiej chwili pojawiło się na stoliku w otoczeniu aromatycznej, gorącej czekolady i kilku biszkopcików. - Spróbuj. Na mój koszt - mrugnięcie oczkiem, a potem przesunięcie talerzyka w stronę Jae. Ktoś tu miał figlarny humor.
Na pytanie przyjaciela zaśmiał się, a potem pokręcił głową.
- Jeśli już, to raczej jestem chwastem. Ale tak, pragnę, by ktoś zwrócił na mnie uwagę, choć na to jest chyba marna szansa - westchnął znów, bez wahania dzieląc się z przyjacielem swoimi troskami. Wiedział, że jego sekret będzie z Jae bezpieczny.
- Musisz z nim porozmawiać - zachęcił ostrożnie, zdając sobie sprawę, jak Jae jest nieśmiały. - No wiesz, w końcu jesteście rodziną! Zamiast wciąż robić za kronikarza, po tylu latach powinieneś być jego doradcą! - drobna piąstka uderzyła w stół. Czyżby Książę nie dostrzegał, jak oddanego, lojalnego i inteligentnego wróżka ma obok siebie? - Musisz wreszcie zacząć się do niego odzywać, nie traktuj go jak bóstwa - Xian pokręcił głową, zwracając się do siedzącego naprzeciw mężczyzny bardzo łagodnie.
- Widzisz, mam zamiar udać się na to spotkanie, o którym mówił Książę. Alicante. Chciałbym dowiedzieć się coś o Gonie, może nawet uda mi się dostrzec ich przywódcę. Jak go znajdę, to... - przełknięcie śliny, chwila zdenerwowania. - Jak mi się uda, to z nim pomówię. Ty tymczasem wypatruj członków Gonu w pałacu. Gdy się spotkamy znów, chciałbym żebyś zdał mi relację, czego się dowiedziałeś z ich obserwacji. Jak się zachowują względem innych, siebie... Jeśli ani mnie, ani tobie się nie powiedzie, będziemy szukać innych sposobów, by do nich dotrzeć. Zgoda? - cały plan wyszeptał cichutko, bo choć powinien go trzymać w tajemnicy, nie był szczególnie kreatywny, przynajmniej na razie. To dlatego Xian nie martwił się, czy ktoś może wyłapać szczątkowe ślady ich rozmowy.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jae Moon


Jae Moon

550

Faerie

związek? a to się je?

bibliofil, pisarz


Umieram po raz kolejny, by odrodzić się dla Ciebie.

Wysłany: 2018-10-21, 17:20    [Cytuj]

Wróżek nigdy o sobie nie powiedziałby, że jest odważny. Co najwyżej lojalny. Nie był wojownikiem, był tylko kronikarzem, zwykłym sługą. Co z tego, że urodzonym blisko tronu? To nie sprawiało, że był jakiś bardziej wyjątkowy. O nie! Nic z tych rzeczy! Nie wiedział więc jak odpowiedzieć na ten komplement. Bardzo blady rumieniec ozdobił jego policzki. Zawstydzony tymi słowami, ale jednocześnie odrobinę szczęśliwy, że w pewnym sensie jego słowa zostały docenione przez przyjaciela. To zawsze miłe, nie tylko dla ucha.
-Masz racje... drobne przyjemności są o wiele bezpieczniejsze od czegoś co się zwie związek. Nie niosą za sobą ryzyko zawodu i bólu. - nie, żeby wróżek był jakoś w tych zakresach doświadczony. Inaczej. Nie doznał cierpienia w związku, ale w innych zakresach tak. Tyle lat żył, nie sposób nie zawieźć się choć raz, nie zostać zranionym nigdy przez ukochane osoby. W końcu rodzina jest najbliższa, a czasami potrafili zranić bardzo, mocniej niż wrogowie. Niestety nie dało się tego obejść. Zabezpieczyć się przed tym. Ryzyko kontaktów z innymi istotami.
-Dziękuję! Jesteś niezwykle szczodry. Spróbuje. Może to mój nowy smak! - mimo, że nie był wielkim fanem takich rzeczy to postanowił spróbować. Może akurat ten deser mu posmakuje? Nie chciał się zamykać na nowe doznania smakowe. Przy okazji nie chciał przyjacielowi sprawiać przykrości swoimi kaprysami. Skoro był tak niezwykle uprzejmy i chciał go częstować? No właśnie. To by było chamskie i niedopuszczalne.
-Zgoda. Przemyślę wszystkie Twoje słowa. Nie zostawię ich bez odpowiedzi. Daj mi czas na przemyślenie wszystkiego. - odpowiedział zdawkowo tylko dlatego, że bał się omawiać tak ważkie sprawy w takim miejscu. Nie odmawiał mu, wręcz przeciwnie. Brał wszystko bardzo poważnie. Co do kwestii samego księcia. Czy nadawał się na doradce? Czy był godzien? W dużej mierze odbijało się tu o samą niską ocenę wróżka. Źle... bardzo źle...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-11-05, 00:08   
   Kai
[Cytuj]

Nie? W takim razie Xian powinien mu to powtarzać częściej, by nigdy nie wątpił w to, że wcale nie odbiega odwagą od najsilniejszych z wojowników. Tak, tak Jae - półwróżka miała o Tobie tak wysokie mniemanie!
- Dokładnie. Przez związki człowiek tylko się smuci - potwierdził, nawet nie podejrzewając, jak bardzo jego zdanie zmieni się w przeciągu kilku najbliższych tygodni. Nie mógł jednak przewidzieć, jak diametralnie zmieni się jego życie.Regularne spotkania z Przyjacielem miały bowiem zaowocować czymś więcej niż tylko ciepłą serdecznością. Obydwoje poczują bowiem do siebie coś jeszcze, o czym syrenka nie miała prawa wiedzieć. To dlatego nie był w stanie udzielić Jae właściwej rady dotyczącej spraw uczuciowych. Do tej pory byli niemal tak samo niedoświadczeni, choć dzieliło ich wiele lat - być może po zawiązaniu odpowiedniej więzi, Xian będzie w stanie stwierdzić, że miłość wcale nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie.
- Oczywiście. Odezwij się do mnie, gdy będziesz o czymś wiedział - syrenka ostrożnie wyrwała z notesu kawałek papieru, a potem szybko nabazgrała nań numer i adres, pod który Jae mógł ewentualnie wysyłać listy.
Rozmowa trwałaby pewnie jeszcze długo, gdyby nie zapominalstwo pewnej półwróżki. Xian w pewnym momencie zerwał się z miejsca, by szybko przytulić Jae, a potem z przeprosinami na ustach i napiwkiem wciśniętym kelnerce w biegu do ręki, opuścił lokal, zostawiając za sobą swój szkicownik wypełniony obrazami kwiatów.
Prezent dla kronikarza.
/2x zt
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9