Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
#1 ona umarła na dobre
Autor Wiadomość
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-09, 22:36   #1 ona umarła na dobre
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Dowiedział się. Na własne życzenie. Poszedł do Altherisa by dowiedzieć się paru rzeczy bo słyszał, że ten wrócił do Yorku. Jedna z tych rzeczy była odnalezienie siostry, ale to co usłyszał wstrząsnęło nim. Chciał ją tylko odnaleźć, porozmawiać ponownie. Ich ostatnia rozmowa nie przebiegła tak jakby chciał. Kłócili się, oskarżał że to ona zabiła tego przyziemnego a nie pomagała, kazał jej spadać. A teraz chciał wszystko naprawić, chciał porozmawiać z nią i powiedzieć że jest szczęśliwy, że mimo ostatnich wydarzeń to będzie ją i tak traktował jak siostrę. A teraz już było za późno. Z początku zaczął oczywiście żartować. Coś w stylu „jasne, że nie żyje, jest wampirem”. Jednak to okazało się nie być to…
Nie miał w zwyczaju płakać przy ludziach, nie płakał kiedy dowiedział się że ta została wampirem, ale teraz nie mógł powstrzymać łez które były połączone razem ze wściekłością i bólem. Szybko wrócił do domu i walił pięścią w ścianę. Na szczęście nich nie zepsuł. Margaret nie było, a właśnie jej najbardziej potrzebował w tym momencie. Nie kuzynki, nie Jaydena tylko właśnie jej. Wiedział, że ona go zrozumie, jej brat też przecież nie żył. Czy właśnie tak się Czuła? Jak totalne gówno? Ona wiedziała że mimo wszystko kochał swoją siostrę i gdyby tylko był z nią bliżej to by coś zrobił.
Decyzja nie trwała długo. Szybko spakował parę takich samych ubrań i najpotrzebniejszych rzeczy i ruszył. Prosto do Idrisu gdzie też przebywała jego małżonka. Może i zakłóci spokój, ale teraz to go nie obchodziło.
Miał nadzieję, że będzie w rezydencji Shan i Jamesa bo właśnie tam zmierzał. Zapukał kila razy i dopiero wtedy wszedł. Na całe szczęście po kilku chwilach ją zobaczył.
- Margaret, Ona nie żyje. Tak na dobre nie żyje- powiedział chcąc powstrzymać łzy.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-09, 22:56   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Wyjazd do Idrisu był jedną z najcięższych decyzji, jakie musiała podjąć. Wiedziała, że Finlay i James mają rację i pełne prawo do kompletnego zamartwiania się, szczególnie po tym, co spotkało Shantae i jej rodzinę. Nie wiedzieli zbyt dużo na temat tego mężczyznę i jego wesołej kompani, jednak ich działania były cholernie brutalne, niebezpieczne i zakrawały pod psychopatyczne. Prawdę mówiąc… Margaret w trosce o swoje dziecko podjęła najlepszą dla niej decyzję. Wiedziała też, że Finlay będzie spał spokojniej ze świadomością, że jego rodzinie nic nie zagraża. Miała nadzieję, że to całe zamieszanie jest chwilowe i już niedługo będą mogli wrócić do Instytutu w York, a raczej do swoich nowych domów, bo tamte pokoje zostały zdane. Nie chciała być daleko od męża, nie czuła się z tym komfortowo, jednak wiedziała, że to najbardziej odpowiednie w tym momencie, aby oboje byli bezpieczni.
Zgodziła się również na zamieszkanie z Shantae w ich domku. Mało kto wiedział o tym miejscu, więc jednocześnie zwiększało to bezpieczeństwo obu ciężarnych pań. Dyskretnie brat podsunął jej, że jego małżonka totalnie nie potrafi gotować, a jeśli Margaret byłaby tak miła i zajęła się sprawami kuchennymi, to on byłby wdzięczny. Dozgonnie na pewno. Przecież nie wyjechały do Idrisu po to, żeby spłonąć w domku, prawda?
Shantae poszła się położyć, Marg w sumie też zmierzała powoli w tamtym kierunku. Pukanie do drzwi to raczej nie było coś zaplanowanego. Jej ręka automatycznie spoczęła na Serafickim Ostrzu, kiedy usłyszała jak ktoś zmierza w kierunku sypialni gościnnej. Krok był pewny, sprężysty. Nikogo się nie spodziewały, panowie mówili jakie mieli plany i kiedy będą, a teraz ani James, ani Finlay nie mieli się tu zjawić. Drzwi otworzyły się, a w nich pojawił się jej mąż. Fin nie wyglądał najlepiej. Od razu nabrała powietrza w płuca, wypuściła ostrze z dłoni i podniosła się, aby przytulić go mocno.Ona nie żyje, Tak na dobre nie żyje. Te słowa mogły być tylko o jednej osobie. Odsunęła się powoli od niego i dłonie ułożyła na jego policzkach.
- Jak to się stało? – spytała. Rozmowa z reguły pomagała, miała nadzieję, że Finlay wie coś więcej. – Przykro mi… – dodała cicho, patrząc z troską w jego oczy. Wiedziała, że chciał się z nią w końcu pogodzić, ale teraz było już za późno…
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-11, 21:01   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Wcale nie spał tak spokojnie jak by się mogło wydawać. Ciągle się wiercił w łóżku i zastanawiał się czy aby Margaret jest tam bezpieczna, czy sobie jakoś radzi bez niego. Był egoistą i jakaś część jego chciała mieć znów przy kim zasypiać, w kogo się wtulać. Miał teraz ponownie spać samemu. Wiecie z czym mu so się kojarzyło? Z tym jak od niego wyjechała i poszukiwał jej przez długi czas. Łóżko teraz było takie samo zimne i wielkie jak wtedy. Wmawiał sobie jednak, że dobrze zrobili, że teraz jest bezpieczna.
O tak, chyba wszyscy co znali dziewczynę czarnowłosą wiedzieli, że ta nie potrafi gotować i lepiej trzymać się od jej jedzenia z daleka. Całe szczęście, że James potrafił bo byliby skończeni. Tak, brat Margaret gotował znakomicie i nawet już zdążyć skosztować jego potraw. Smaczne jak u mamy. Prawie. To, że były tutaj razem sprawiał, że były jeszcze bezpieczniejsze.
Katem oka jeszcze dostrzegł serafickie ostrze. Dobrze, że tak o siebie dba. Prawie był zadowolony. Jednak gdyby był to łuk to pewnie już by strzeliła w niego. Nie mogła wiedzieć, że to przyjdzie jej zdruzgotany mężulek. Objął ją mocno starał się jakoś trzymać, naprawdę. Dopiero teraz mając ją w swoich objęciach mógł odetchnąć. Chociaż ona była cała.
- Nie mam pojęcia. Nie wiem nawet kiedy to się stało, ale dowiedziałem się niedawno. Od czarownika. Chciałem ją odnaleźć, porozmawiać. Być może nawet pogodzić się, zrobić cokolwiek, ale teraz…- tak, teraz było już za późno na cokolwiek. Rodzice na pewno teraz odczują ulgę na wieść o tym, że ta umarła. Może i mógł liczyć na pogodzenie się z nimi, ale nie chciał. Nie w ten sposób. Nie kosztem śmierci jego siostry!
- Przepraszam, że tu przyjechałem. Pewnie nie powinienem, ale musiałem- powiedział teraz szeptem. W ten oto sposób mógł kogoś doprowadzić do nich, kretyn.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-11, 22:09   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Chciała, aby Finlay, James, Arteria i wszyscy jej bliscy w York, mogli liczyć na jej wsparcie. Czuła okropną bezsilność, kiedy nie mogła zrobić kompletnie nic i pozostawała bierna. Była rozbita, prawdę mówiąc. Z jednej strony, chciałaby być dla nich wsparciem, w końcu mogła robić za ich „plecy”, a łuk pozwoliłby jej na działanie na odległość, z drugiej strony jednak nie mogła narażać dziecka, które rozwijało się w jej łonie. To trudne decyzje, które musiały zostać przez nich podjęte, aby mogli spokojnie odetchnąć. Starała się nie siedzieć bezczynnie, zbierając szczątkowe informacje próbowała ułożyć je w całość, dającą im pogląd na sytuację i możliwości rozwiązania problemu z tym mężczyzną. James i Finlay nie dzielili się zbytnio swoją wiedzą, nie chcąc ich martwić. Margaret wiedziała tyle, że Nestravenowie zginęli. Rodzice Maxa, z którymi tak długo pertraktowała na temat jego małżeństwa z Rebeką, teraz byli martwi, zostali obdarci z Run. Dobrze znała tych ludzi, w końcu oni i państwo Whitelight w przeszłości byli dość blisko. To wcale nie napędzało pozytywnie do działania.
Wizyty męża nie spodziewała się ani trochę, wiedziała jednak, że musiało stać się coś złego. Z jednej strony, w pierwszej chwili pomyślała, że coś z Jamesem jest nie w porządku, z reguły pojawiali się tu obaj na raz, a teraz zjawił się tylko Finlay. Z jednej strony poczuł dziwną ulgę, że to jednak nie chodziło o jej brata, z drugiej strony… było jej przykro, że Sherisse spotkał tak podły los i musiała umrzeć ostatecznie. Finlay wyglądał na rozbitego, zdruzgotanego wręcz informacjami, które otrzymał.
- Kochanie… – szepnęła cicho, ale nie wiedziała co ma powiedzieć tak właściwie. Fin na pewno wiedział, że jest jej przykro, nie musiała mówić tego na głos. Na pewno wiedział, że to dla niej ciężkie, chociaż dla niego było to prawdziwą tragedią. Zsunęła powoli dłonie na jego ramiona i przesunęła je powoli wzdłuż rąk, aż do samych dłoni, za które załapała i ścisnęła nieco mocniej. – Dobrze, że przyjechałeś. Nie powinieneś zostawać z tym sam. – powiedziała całkiem poważnie i delikatnie przyciągnęła go w stronę łóżka. – Usiądź, zrobię herbatę. – dodała i zniknęła na moment w kuchni, aby zaraz pojawić się z kubkiem parującego napoju. Przygryzła lekko wargę i kucnęła przed nim, jeszcze nie sprawiało jej to tak ogromnych problemów.
- Wiem, że chciałeś się z nią pogodzić i wiem, jak bolała Cię jej strata… – szepnęła łapiąc jego dłonie. – Ona na pewno Ci wybaczyła i na pewno tęskniła za Tobą… Wiem, jak ciężko jest pogodzić się z taką stratą, ale nie możesz teraz pogrążyć się w smutku. Musisz dopaść tego człowieka, żeby zapłacił za swoje czyny. – powiedziała po chwili i podniosła się, aby usiąść obok niego.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-13, 10:35   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

On zaś i tak się cieszył, że Margaret w końcu zaczęła go słuchać i teraz zaczęła bardziej uważać na siebie i na dziecko, które nosiła. To już prawie pół ciąży za nimi. Nie wiedział kiedy ten czas minął. Nim się obejrzą a nadejdzie dzień porodu. Gdyby on był świadkiem jak to się zaczyna to nie wiedziałby co robić. Będzie musiał o tym poczytać skoro jeszcze był czas. Kobieta teraz zdecydowanie powinna o siebie dbać i nie zamartwiać się sprawami Instytutu. Teraz nie działo się najlepiej, ciągle to słyszał, że ktoś umiera, ale nie chciał zamartwiać rudowłosej. Max był jego kumplem, lubił z nim się wycierać na misję, dobrze czuł się w jego towarzystwie ale za to nie bardzo znał jego rodziców. Nie miał pojęcia czy byli dobrymi ludźmi czy może takimi jak jego własna matka i ojciec. Swoją drogą dawno widział chłopaka. Czyżby gdzieś się z Rebeką zaszył? Jej też dawno nie widział. Całe szczęście.
James. Nie chciał się pokazywać Nocnemu Łowcy w takim stanie. Nie było potrzeby drugiego Nefilim ciągnąć tutaj ze sobą. Potem by nie mógł mu w oczy spojrzeć. Starał się nie ukazywać słabości, zawsze starał się być twardy i opanowany. Tylko przy Margaret tak naprawdę mógł być sobą. Przy niej nie było powodu udawać bo znała go tak dobrze, że sama by odkryła że coś jest nie tak.
Sherisse wcale nie musiała umrzeć. Mogła żyć, biegać sobie po nocy czy też co tam wampiry robią. Nikomu nie zagrażała, nie zabijała ludzi. Przynajmniej mu tak mówiła na ostatnim ich spotkaniu, ale on nie wierzył w to. Miała dobre serce aż do końca. Może dla jego rodziców Sherisse umarła już dawno, ale nie dla niego. On miał świadomość że jakoś tam sobie żyje, a teraz? Zniknęła z świata całkowicie a jutro całkowicie zniknie z jego pamięci. Był Nefilim i nie mógł sobie pozwalać na dłuższe rozterki. Trzeba żyć dalej. Zwłaszcza że dla wszystkich wokół to był po prostu wampir a nie były Łowca.
Wiedział, że to dla jego żony musi być dość niezręczna sytuacja. Na pewno chciała go pocieszyć, ale nie wiedziała jak. Na szczęście Finlay nie potrzebował jakiegoś dużego pocieszenia bo to już się stało i to nie z jej winy. Pociągnięty usiadł na łóżku a kiedy ta zniknęła za drzwiami to zrzucił z nóg buty i opadł na poduszki. Czuł tutaj znajomy zapach rudowłosej. Czy właśnie tutaj spała?
- Nienawidziła mnie. Ostatnim razem patrzyła na mnie z taką nienawiścią i obrzydzeniem. Nigdy by mi nie wybaczyła to, że ją zostawiłem- mruknął trzymając jej ciepłą dłoń. Dobrze mieć koło siebie kogoś żywego. - Wiesz jak to będzie wyglądało kiedy zechciałbym pomścić wampira? Rada na pewno nie patrzyłaby przychylnie na mnie- pomszczenie wampira na pewno nie było najlepszą rzeczą, ale w głębi duszy właśnie tego chciał. Chciał by morderca odpłacił za to co zrobił. Teraz nawet miał ochotę znaleźć tego, który ją przemienił by również za to zapłacił! O ile jeszcze żył. Przyciągnął dziewczynę tak, że i ta się położyła na łóżku.
- Jutro już nie uronię ani łezki. Nie będę rozpaczał- obiecał.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-13, 22:09   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

James na pewno byłby bardzo wyrozumiały dla Finlay’a i nie oceniał go przez pryzmat uronionych łez czy złego stanu. Jej brat był dobrym człowiekiem i z pewnością potrafił współczuć drugiej osoby. Finlay już raz stracił Sherisse, już raz ich więź została rozerwana i nigdy nie udało im się odbudować tego wszystkiego. Nie wyobrażała sobie, co mogłaby poczuć, gdyby straciła Arterię. Więź parabatai była naprawdę wyjątkową sprawą, dlatego utrata tej połowy siebie była niezwykle bolesna. A do tego przecież Sherisse była jego rodzoną siostrą. Nawet nie chciała sobie wyobrażać co czuł wtedy… z drugiej strony, było jej głupio, bo nie była dla niego oparciem, kiedy Nightwind została przemieniona w wampira. Stracili bliskie sobie osoby w tym samym czasie. Ona Sebastiana, on Sherisse.
Sherisse powinna mieć godny pochówek, może nie w świętym miejscu, bo jako dla wampira na pewno byłoby to niewskazane, jednak szczerze mówiąc… mogli znaleźć coś innego. Nawet ich ogród mógłby znaleźć miejsce dla upamiętnienia jego zmarłej siostry. Będą musieli to rozważyć, coś co byłoby najbardziej odpowiednim dla jego siostry miejscem.
- Kochała Cię, Finlay. Nie ważne co się stało i nie ważne jak potoczyły się Wasze losy, Sherisse Cię kochała, uwierz mi na słowo, wiem to. – powiedziała całkiem poważnie. Nie mógł myśleć, że jego siostra go nienawidziła, że patrzyła na niego z niechęcią czy obrzydzeniem. Gdzieś na pewno w jej wnętrzu nadal była ta miłość do jego osoby, a Margaret nie wydawało się, żeby jego siostra mogła go nienawidzić. W końcu, wtedy kiedy Margaret potrzebowała krwi wampira, aby przehandlować ratunek dla Jamesa, Sherisse pomogła jej, choć wcale nie musiała.
- Pieprzyć radę, Fin. Wszystko się posypało. George zniknął, Instytut w York nie ma głównego dowódcy, a pertraktacje z podziemnymi, nowe porozumienia i cała masa… tego wszystkiego. Byłam w Alicante. Stolica huczy od plotek. – powiedziała po chwili. Nie chodziło o pomszczenie jednego wampira, zginęło więcej osób. Ta zemsta mogła go napędzać, nikt nie musiał wiedzieć, jakie są prawdziwe pobudki Nightwinda. Mógł przecież powiedzieć każdemu, że chodzi o ochronę jego żony i nienarodzonego dziecka. Przecież to też był ich cel.
- Żałobę nosi się w sercu. Uczcimy jej pamięć, znajdziemy miejsce, które będzie symbolicznym miejscem jej pochówku. – dodała, wtulając się w jego bok. Chciała, aby Finlay odprężył się, zrelaksował i nie załamywał. Musieli działać, nie rozpraszając się przy tym jednocześnie.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-14, 17:59   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Może i pójście do Jamesa i proszenie o wsparcie wcale nie byłoby takie złe, ale nie chciał by ten go widział w takim stanie. To nie jego potrzebował. Nie wiedział nawet czy ten byłby w stanie go zrozumieć. Może i stracił brata, ale nie przypominał sobie by ten kiedyś o nim wspominał, by tęsknił za nim. Był jeszcze młody i dużo było przed nim. Nie powinien go zadręczać. To nie od niego się dowie, że Sherisse zginęła. Nie miał takiej potrzeby o tym mówić bratu Margaret. Może i ostatnimi czasami było między nimi znacznie lepiej, ale nie można tego nazwać przyjacielstwem. Poklepałby go po ramieniu? To byłoby takie niezręczne!
Jego siostra powinna mieć najpiękniejszy pogrzeb. Powinna się zjechać cała rodzina i przyjaciele. Prawda jest taka, że nikt nie będzie na jej pogrzebie. Jej pogrzeb odbył się kiedy przemieniła się w wampira. Teraz prawdopodobnie nawet jej ciała nie będzie mógł zobaczyć. Teraz jej ciało należało do jej nowej rodziny. O ile też trzymała się z innymi wampirami. O ile mu wiadomo tak było. Była bogata, może jakąś szychą nawet była? Nigdy jej nie pytał skąd dorobiła się tylu pieniędzy.
- Kochał i właśnie o to chodzi. Była moim parabatai, miała ciężki okres. A ja razem ze wszystkimi odwróciłem się od niej i wyjechałem z miasta zostawiając ją samą z problemami. Z wampiryzmem. Czy tak robi parabatai?- starał naprawdę nie czuć się winny. Wyjechał by odszukać ukochaną. To, że zniknęła runa wcale nie oznaczało, że już nie są dla siebie czymś więcej niż rodzina. Jednak on się wyparł.
- Wróci, ja w to wierzę. Nie znasz dnia i godziny- niemalże się uśmiechnął. Już nie raz słyszał o różnego rodzaju akcjach a potem wszystko się układało. - Tak jak mówisz- to tylko plotki. Nowe porozumienia? Do chrzanu będą- podsumował swoją opinię. To chyba było oczywiste, że do chrzanu, prawda? Mogli innych oszukiwać, ale on się nie nabierze. Rada od dawna wszystko zawalała. On by już dawno wszystkich porozstawiał po kątach póki to nie wymknęło się spod kontroli.
- To nie nasza wojna. Sherisse teraz należy do NICH. Symboliczne miejsce będzie miała w naszych sercach- powiedział, a ciepłe łzy ponownie pociekły mu po policzkach.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-15, 09:11   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

To oczywiste, że Finlay potrzebował wsparcia swojej żony i przede wszystkim, zupełnie naturalne. Byli ze sobą, znali się na wylot, wiedzieli o sobie wszystko. Jej mąż potrzebował w tym momencie właśnie jej. Dobrze zrobił, że zjawił się tutaj, aby wyładować swój żal i frustracje, a nie podjął jakiś głupich kroków. Był bardzo odpowiedzialny w swoim zachowaniu. Musiał żyć dla niej, dla ich dziecka… Zrobił to, co należało. Nie podjął pochopnych kroków, a postanowił przyjechać do niej i porozmawiać.
Przykre było to, że jej rodzina odsunęła się od niej. Nie rozumiała wampira, który to zrobił, chociaż… właściwie można się nad tym głębiej zastanowić. Sherisse była Nefilim, powinna zginąć w walce, bo taki miała obowiązek, a praktycznie umarła wracając z jakiegoś tam miejsca. Może wampir chciał jej dać wieczną możliwość walki i realizowania samej siebie? Może powinni poszukać tego, kto ją stworzył i z nim porozmawiać?
- Nie możesz się o to obwiniać. To naturalna reakcja, byłeś zszokowany, nie wiedziałeś co robić. Śmierć rozłączyła Was, gdy Sherisse straciła runy. – powiedziała poważnie, chcąc go bronić. Nie powinien obwiniać sam siebie. Może i zachowanie nie było najlepsze, ale wtedy wszyscy zmierzali się z problemami, było im naprawdę ciężko. Podjął takie decyzje, a nie inne, prawdę mówiąc… nie cofną czasu i nie naprawią tego. To było mało możliwe. Margaret pamiętała dobrze, jak Sherisse z troską pytała o Finlay’a, a ona odpowiedziała jej, że wszystko u niego dobrze. Obiecała, że będzie o niego dbać, przedtem jako dziewczyna, narzeczona, teraz jako żona. Wiedziała, że Finlay w końcu zrozumie. Ona na pewno mu wybaczyła.
- George nie wróci, Fin. Złamał prawo. Myślała, że informował Clave o tym, co dzieje się w York, a chciał zamieść to pod dywan. Grozi mu sąd i kara. – szepnęła poważnie. Wiedziała, że Starkweather stchórzył i nie weźmie odpowiedzialności za swoje czyny. Niby dlaczego miałby to robić? To byłoby głupie, groziło mu obdarcie z run. – Finlay, nowe porozumienia są potrzebne. Mieliśmy chronić podziemnych, a teraz? Giną na potęgę, przez jakiegoś wariata, a my nie robimy nic. – dodała. Clave musi chronić przyziemnych i ich interes, bo prawda jest taka, że mając wymagania wobec nich, a nie realizując swoich obietnic, narażają się na bunt i odwrócenie od prawa.
- To nasza wojna. Nefilim również giną. Może i należy do nich, ale to nadal Twoja siostra, dla mnie nadal jedna z nas. Zasługuje na to, aby mieć miejsce w naszym świecie, dla uczczenia jej pamięci. – powiedziała całkiem poważnym tonem. Ta wojna już dawno przestała być tylko dla podziemnych, teraz wmieszani w to byli dosłownie wszyscy.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-17, 13:21   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Finlay zazwyczaj starał się postępować bardzo rozsądnie i rozważnie. Przez tyle lat nauczył się, że nie warto było być w gorącej wodzie kąpanym. Przynajmniej nie dosłownie. Jednak nie zawsze wszystko szło zgodnie z planem. Na przykład wtedy kiedy dowiedział się, że Margaret coś zagraża. Ciężko mu wyło wtedy myśleć racjonalnie. Z chęcią wtedy by pojechał tam sami by ją uratować, ale wiedział, że to by nie miało większego sensu dlatego powiedział wszystko dyrektorowi instytut choć ledwie znał typa. Dzięki temu, że myślał wciąż żyła, czyż nie? Sam by pewnie nie dałby rady.
Pokiwał głową tak jakby mu coś wmawiała a on jako dziecko starał się wierzyć choć wiedział, że to nie prawda. Jednak tutaj chyba miała raczej. Nie było go przy niej kiedy została wampirem i nie było go przy niej kiedy umarła jako wampir. Nie mógł nic poradzić, a jego siostra była dorosłą osobą. Starszą nawet od niego samego. Wiedziała doskonale co robić. Zawsze była bardziej dojrzała od niego. Przy niej zawsze się czuł jak jakiś dzieciak.
- Masz rację. To nie moja wina. Żadnego Nefilim wina. Może trochę wina tego co ją przemienił, ale to się stało i już- powiedział obojętnym, odrętwiałym głosem starając się z tym pogodzić. Im szybciej tym lepiej. Jednak to tak cholernie bolało! Czy Margaret przeżyła to samo kiedy straciła brata? To było raz a dobrze, a potem tylko rozdrapywanie ran. Fin chociaż był pewien, że żadne dziecko jego siostry pewnego dnia nie zjawi się w progu jego domu. Nie będzie żadnej Rebeki, nie będzie żadnego znaku po niej. To chyba dobrze, prawda? Nie umiałby patrzeć w oczy dziecku Sherisse.
- Ciągle z nas ktoś łamie prawo i nikt z tego powodu nie obdziera z run. Ja osobiście prawie każdego dnia łamię prawo i co? Mam z tego powodu stracić runy? Każdemu się zdarza pomyłka- nie znał dobrze mężczyzny, ale i tak zamierzał go bronić bo wydawał mu się naprawdę w porządku facetem. Jeden błąd miał oznaczać śmierć. To było nie w porządku. Nie zamierzał jednak o tym mówić żonie. Może nie miał wcale złych intencji? Rada powinna przyjrzeć się sobie. Wiele spraw olewała. Patrzyli na to i nic nie robili. Mieli wszystko gdzieś.
- Nowe porozumienia nie są wcale tak bardzo potrzebne. Mieliśmy chronić podziemnych? To róbmy to zamiast ustalać kolejne idiotyczne zasady, które złamiemy przy byle okazji. Porozumienia były w porządku.- powiedział przybity. Szkoda, że ludzie, Nocni Łowcy już tacy nie byli. Nie podobało mu się to co się działo. Dlaczego akurat porozumień się przeczepili a nie tego co robili. Mógł się założyć, że nowe porozumienia będą jeszcze gorsze. Ale co on mógł? Był jeden.
- To była moja siostra. Chciałbym by była skremowana- wyznał krótko zakrywając twarz poduszką. Zdecydowanie zasługiwała na to by znaleźć się w lepszym miejscu. Jej prochy również powinny znaleźć się w lepszym miejscu. Może naprawdę powinien walczyć o jej ciało? Znaleźć osobę która ją przemieniła i policzyć się z nim? Nie wiedział co robić i to było najgorsze.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-18, 09:29   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nie znali okoliczności przemiany Sherisse w wampira. Nie wiedzieli, co wydarzyło się tamtego wieczoru. Dobrze byłoby odnaleźć tego, który postanowił ją przemienić i zmienić całkowicie jej życie. Może zdobyliby więcej informacji, może sprawy stałyby się dla nich jaśniejsze? Nie mogli zakładać, że ktoś zrobił to celowo, z premedytacją, dla własnej przyjemności czy czegokolwiek! Sytuacje były różne i Finlay na pewno miał tego świadomość. Może tamten wampir postanowił dać jego siostrze szansę na zmienienie tego świata?
- Jak sytuacja się uspokoi, spróbujemy znaleźć tamtego wampira, może dowiemy się więcej i to przywróci Twój spokój ducha. – powiedziała z delikatnym uśmiechem i spojrzała na męża. Takie rozwiązanie sytuacji było bardzo sensowne, na pewno pozwoli w końcu Finlay’owi odetchnąć z ulgą, zmienić perspektywę patrzenia. Nie chodziło o szukanie zemsty, a znalezienie informacji i doprowadzenie spraw do końca. Wtedy będzie mógł pozwolić odejść Sherisse z tego świata całkowicie. To będzie ulga nie tylko dla niego, ale również i dla niej.
- Fin… Łamiesz prawo, jak każdy z nas. Ale nie narażasz tym setki istnień. – zaznaczyła. Margaret i George Starkweather mieli całkiem dobry kontakt, zawsze uważała go za odpowiedzialnego mężczyznę, który pieczę nad Instytutem w York sprawia bardzo dobrze. Nie sądziła, że postanowi wykonać taki ruch, zamieść wszystko pod dywan. Łamanie prawa łamaniem prawa, ale George zrobił coś większego… naraził ich wszystkich, naraził podziemnych i przyziemnych jednocześnie. Wkroczyli na ścieżkę wojenną bez żadnego wsparcia i takie były efekty, ginęli niewinni.
- Problem polega na tym, że nie chronimy przyziemnych, a własne tyłki. – powiedziała całkiem poważnie. – Oni tak samo są zabijani jak Nefilim, ale o nich nikt się nie martwi, bo to nie nasz interes, a przecież porozumienia są gwarantem zapewniania im bezpieczeństwa, Finlay. – dodała i spojrzała gdzieś w bok. Łamali dane słowo, a Clave wykręcało się od tego całkowicie, udając, że są niewinni i nie zrobili kompletnie nic złego. Czy to właśnie na tym miała polegać ich polityka?
- Myślę, że dostaniesz jej prochy, jeśli o to poprosisz. Jakbym była w York, załatwiłabym tą sprawę. Jeśli zmarła tak, jak większość wampirów zabitych przez tych wariatów… została spalona na słońcu. – przypomniała mu i westchnęła cicho. Został z niej proch, a zapewne poznali to po charakterystycznych rzeczach, należących właśnie do niej. Pogładziła delikatnie jego włosy i westchnęła.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-29, 13:37   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Nie od dziś znał wampiry i ich sztuczki. Byłe chytre, zakłamane, mściwe, krwiożercze. Czy miał u nich jakiś dług, że postanowiły przemienić jego siostrzyczkę w wampira? Raczej nic z tych rzeczy. Czy ona zrobiła komuś coś złego by narazić się u nich? Powiedziałaby mu prędzej czy później. Wszystko sobie mówili. Przynajmniej z tych ważniejszych rzeczy, a coś takiego wydaje się nawet bardzo ważne. A więc co takiego musiało się stać, że spotkał ją taki los? Szansa na życie? To nie było wspaniałe życie o którym marzy każdy. On by takiego życia nawet nie chciał. Picie krwi, życie we wspólnocie razem z innymi wampirami, odtrącenie od rodziny, utrata przyjaciół, rodziny, brata, parabatai, run. On nie wyobrażał sobie życia bez run, bez instytutu i bez pomagania innym ludziom. Co takiego wtedy miałby robić? Siedzieć na tyłku? Zycie wtedy byłoby aż za bardzo marne. Margaret to rozumiała. Gdyby to go spotkało to straciłby również ją. Ponownie. A pchanie się w gniazdo wampira niosło ze sobą sporo niebezpieczeństwa.
- Zrobię to sam. Znajdę go i się wszystkiego dowiem. Wiem, że chcesz pomóc, ale sobie poradzę- zapewnił ją. Była w ciąży i miała się pchać w takie niebezpieczeństwo? Wystarczy, że on spotka się ze stworzycielem swojej siostry. To na pewno będzie ciekawe i pouczające spotkanie.
- A rozmawiałaś z nim? Zapytałaś dlaczego tak postąpił? Może chciał dobrze?- upierał się. nie wiedział nawet czy rudowłosa z nim rozmawiała. Naprawdę wiedział mało w tej sprawie, ale coś mu mówiło, że to nie tak. Intuicji to on nie miał, ale coś musiało się stać, że dyrektor tak postąpił. Nie znał go długo, ale wydawał się naprawdę w porządku facetem. A może to on powinien z tamtym spotkać i porozmawiać? Niewiele by mu to dało, ale chociaż by wiedział, że zrobił co mógł. - Coś mi tu zwyczajnie śmierdzi. Brakuje mi nadal celu
- porozumienia były w porządku- nadal upierał się przy swoim. Wcześniej jakoś było w porządku, byli chronieni jak należy, ale ktoś tu zaczął zwyczajnie nawalać. Czyli, że dotychczasowa ich praca była do niczego? Kompletnie nic nie robili? Widocznie tak. Za bardzo skupił się na własnym życiu, żonie, dziecku,Jamesie i innym. W tym czasie powinien chronić słabszych a nie żyć. Czy właśnie w tym polegał problem? Gdyby nie było tego całego ślubu niektórzy by żyli. - Mogę się założyć że dotychczasowe porozumienia będą jeszcze gorsze. A wtedy zaśmieję się wszystkim w twarz, ale co ja mogę... jasne poddam się temu bo jestem nic nie znaczącą jednostką- wyznał jej smutny. Taka była prawda.
- A jeśli tak nie zmarła? Jeśli została zabita w bardziej brutalny sposób? - przygryzł wargę. Tak czy inaczej- zdobędzie prochy. Należało mu się chociaż tyle. Przytulił ją do siebie i spojrzał swoimi czerwonymi oczami na nią.
- A wy jak tu sobie radzicie? Jak się czujecie?
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-09-30, 12:42   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nie miała zamiaru pozwalać na to, aby jej małżonek podejmował takie ryzyko. W grę wchodziły silne emocje, wzburzenie kotłujące się od lat i niechęć do wampirów. Margaret wierzyła w swojego męża i jego umiejętności, jednakże wiedziała, że wampiry są trudnymi przeciwnikami. Jasne, dało się je pokonać, ale nie chciała, aby umysł jej męża był w trakcie takiej walki ogarnięty wolą nienawiści. Zawsze istniało ryzyko, że sprawy pójdą nie po ich myśli, że coś się stanie… i co wtedy? Lepiej nie ryzykować, szczególnie, że Margaret mogła być dobrym wsparciem, w końcu strzelała z łuku, a to nie wymagało kontaktowej walki.
- Nie zgodzę się na to. Albo pójdziesz ze mną, albo w ogóle nie pójdziesz. – powiedziała ostro. Nie miał nic do gadania, więc choćby miała się siłą przykuć do jego ręki, to zrobi to bez wahania. Musiała zapewnić mu bezpieczeństwo. Ona miała być matką, ale Finlay miał być ojcem, a to dość wymagająca rola.
- Nie rozmawiałam z nim, Fin. Ale osobiście pisałam dla niego pisma i wiadomości do Clave, które najwyraźniej płonęły w kominku, zamiast docierać do rady. – powiedziała z cichym westchnięciem, to był dla niej dostateczny dowód. George robił dobrą minę do złej gry, oszukiwał i kręcił coś, a to wcale nie było takie dobre. Mógł zaszkodzić wielu, przez niego właśnie mogło zginąć tak wiele osób. Margaret tego nie rozumiała, może celowo dążył do wymordowania jak największej ilości podziemnych? Teraz to już nieważne, zapadł się pod ziemię.
- Jest trochę nudno. Ja gotuję, Shantae coś stara się ogarniać, ale wiesz… ciężko jej. – stwierdziła uśmiechając się lekko. Nie chciała kontynuować tematu porozumień, może to zmieni los wszystkich, a może po prostu będą mieli więcej roboty niż wcześniej. Nie ma pewności jaki czekał ich los. – Ale ogólnie jest w porządku. Ważne, że bezpiecznie. – stwierdziła po chwili, przytulając go i przygryzając wargę. Nie musiał się martwić, dbały o wszystko.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-10-13, 21:33   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Finlay od niemalże zawsze czuł niechęć do wróżek. Bardzo go denerwowały i nic nie mógł na to poradzić. Uważały się za nie wiadomo kogo a to przecież była jego rola. Tak, zawsze uważał się za kogoś lepszego. No przynajmniej lepszego od przyziemnych. Miał w sobie lepszą krew, ale jeśli chodzi o wampiry to… po prostu nienawiść wpoili mu rodzice. Nauczył się tego, że umarli byli zło wiecznymi bestiami i tylko polują by przetrwać. Dlatego tak bardzo kochali zabijać. Naprawdę nie chciał im mieć to za złe bo w końcu też chcieli jakoś tam żyć, ale to co robili było bardzo złe i czy nikt inny tego nie widział? Oni sami nie zwracali uwagi na swoje czyny? Mniejsza.
Gdyby tylko wziął ze sobą Margaret to przecież fakt, że coś po nim zostanie było naprawdę minimalne. Żadnego potomka, żadnego członka rodziny. Zbyt wiele narażał na niebezpieczeństwo. Nie mógł na to pozwolić, ale nie mógł też stać i przyglądać się jak czas biegnie dalej i nic z tym nie robić. Decyzja była naprawdę ważna.
- Powinnaś bardziej dbać o własne zdrowie. Twoim jedynym zmartwieniem powinno być niepasujący kolor ścian albo, że łóżeczko stoi pod złym kątem- odparł zmartwiony. Nie chciał by przez jego kłopoty stało się coś jej jak i ich dziecku. Nie chciał nikogo narażać na niebezpieczeństwo. A tym bardziej swojej małżonki. - Ale w porządku jeśli tak bardzo chcesz to pójdziesz, ale masz się trzymać gdzieś z boku- powiedział całkiem poważnie.
- Ja i tak w to nie wierzę. I wiesz co? Udowodnię, że wszyscy się mylicie. Znajdę dowody, że ten człowiek nie zasłużył na to wszystko- to oczywiste, że Margaret znała go dłużej i tak dalej, ale Fin nie wiedział w te brednie. Może ktoś zastosował przeciwko niemu jakiś czar? Może został zmuszony? Zaszantażowany? Będzie musiał sięgnąć po swoje kontakty i udowodnić im wszystkim jak bardzo się mylą.
- To najważniejsze. Może być nudno, ale byleby było bezpiecznie.- mruknął. Może przez ten czas przybywania razem Shan nauczy się czegoś od jego żony i choć jednego dania nie zepsuje? Trochę marzeń nikomu jeszcze nie zaszkodzi.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-10-14, 12:12   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nienawiść była złym uczuciem, bardzo złudnym i prowadzącym na złe ścieżki. Człowiek dokonywał wtedy złych nawet, jeśli zdawało mu się, że to jedyna, słuszna decyzja. Niestety, nigdy takową nie było zabijanie, czy doprowadzanie do uszczerbków na zdrowiu innych ludzi. Margaret zawsze starała się unikać tak silnych uczuć i emocji, jakimi były te odnoszące się do nienawiści. Każdy zasługiwał na drugą szansę, wszak byli tylko ludźmi i każde z nich popełniało błędy. Wilkołaki, pomimo swojej nadpobudliwości zasługiwały na wolność i spokojny żywot. Wampiry powinny mieć możliwość egzystowania zgodnie ze swoją naturą, jednakże bez działania na szkodę innych, w szczególności przyziemnych. Wiedziała, że jej mąż miał powodu do nienawiści, jednak miała nadzieję, ze jest w stanie się w tym opamiętać, zanim popełni jakiś błąd, mogący wszystko przekreślić.
- Wiesz, że ta bezczynność mnie nudzi. – szepnęła cicho. Margaret starała się oczywiście działać na rzecz Instytutu, była nawet w Alicante, aby znaleźć tam w zbiorach ksiąg jakieś informacje, jednak to na razie nie przyniosło oczekiwanych efektów, ale fakt był taki, że Margaret jeszcze nie była nawet w połowie. – Poza tym, to wampir. Będę czuła się bardziej komfortowo będąc obok Ciebie. – powiedziała z powagą. Nie chciała, naprawdę nie chciała, aby jej małżonek ryzykował zbyt wiele. Zasługiwał na coś więcej niż los swojej siostry, a Marg w tym momencie nie mogła zaryzykować, nie aż tak dużo.
- Zasłużył czy nie… Fin. W tym momencie musimy skupić się na pokonaniu wroga, bo jeszcze trochę i nie będziemy mieli z maleństwem do czego wrócić. – odparła na jego słowa. Finlay powinien to przemyśleć, może na razie sprawę Starkweathera lepiej zostawić jako poboczną, skupiając się na prawdziwym problemie, jakim był ten cały Leyton. Marg nie czuła się na siłach w tej kwestii, bo wiedziała, że mogło zdarzyć się dosłownie wszystko.
- Chciałybyśmy być z Wami. Wiesz jak ciężko jest nie myśleć o tym, że ciągle Wam coś zagraża? – spytała, przygryzając lekko wargę. Była oddalona od męża, na co oczywiście zgodziła się dobrowolnie. Nie zmieniało to jednak faktu, że codziennie tęskniła i codziennie chciała do niego wrócić… - Tęsknię za Tobą, Fin. Każdego dnia. –dodała cicho i pogładziła się po brzuchu. Naprawdę było jej ciężko bez niego.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-11-08, 21:25   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Finlay popełniał błędy tak jak każdy człowiek, a nawet nie człowiek. Nie był święty, ale starał się postępować zgodnie z prawem, zgodnie z sumieniem. Czasami czuł się jak jakaś maszyna w dłoniach innych osób, ale wiedział że tak po prostu trzeba. Nie zawsze można było postępować według swojego instynktu, ale teraz w sumie był taki moment. Mógł zrobić wiele rzeczy, ale sam jeszcze nie wiedział co chce zrobić. Całe szczęście miał przy sobie swoją ciężarną, piękną żonę na którą zawsze mógł liczyć. Sam nie wiedział co by zrobił bez swojej ukochanej rudowłosej. Pewnie szukając jej po całym świecie zwariowałby. Zwariowałby z tęsknoty. Cieszył się z tego, że mógł tutaj leżeć obok niej, cieszył się z tego, że ma żonę. Kto by pomyślał. Oparł głowę na jej ramieniu i prawie od razu poczuł tak dobrze znany zapach Margaret, który sprawiał, że się uspokajał. Przy niej wierzył, że wszystko będzie dobrze i że się ułoży.
- Ja również nie lubię robić nic. Z resztą wiesz- mruknął cicho. Margaret znała go na wylot i wiedziała, że chłopak nie lubił siedzieć bezczynnie. Finlay lubił działać, lubił być w centrum, lubił walczyć. Czuł się wtedy silny, potrzebny i naprawdę dobrym łowcą. -Jednak jeśli pójdziesz ze mną to mogę stracić i ciebie i dziecko, które nosisz. Jeśli i ja zginę nie zostanie nic z mojego rodu. To jest wielkie ryzyko. Stracić ciebie- nie zależało mu aż tak na jego rodzie. Nie jeden ród upadł i nic wielkiego się nie stało, życie toczy się dalej. Jednak kiedy zginęłaby jego żona to pozbawiłby instytutu znakomitego łowcę. James by rozpadłby się na kawałki i na ich pogrzebie powiedział, że Sebastian miał rację co do niego. A jego kuzyneczka? Powiedziałaby, że w końcu dostał za swoje, że to za siostrę, którą niby zabił. Nie, tych myśli wolałby zdecydowanie do siebie teraz nie dopuszczać. - To by była wielka strata.- wyszeptał
- Pokonamy wroga. Złączymy siły i będzie dobrze. Nie masz co się o to martwić. Wrócimy do naszego pięknego domku i kiedyś będzie lepiej. Wiesz jak to jest w świecie nocnych łowców- uśmiechnął się mimowolnie. Ich świat nabierał takiego tępa, że chyba powinien się obawiać. Nim się obejrzy a będzie musiał przejść na emeryturę bo na horyzoncie pojawią się lepsi, zdolniejsi Nefilim.
- Ja za tobą też tęsknię. Z całą minutą coraz bardziej. Czułem się tak jakbym wrócił do początku. Do poszukiwań po całym świecie by odnaleźć ciebie- przyznał. Może się wydawać, że przez to ile ma rzeczy na głowie to nie ma czasu na tęsknotę, ale to nie prawda. Pogładził ją również po brzuchu i nim się obejrzał a zmęczony usnął.

/zt x2
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8