Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Polana jednorożców
Autor Wiadomość
Shadowhunter
Administrator


Shadowhunter

666 lat

Czarownik

Śmierć

Adminowanie


All paths lead to death.

Wysłany: 2017-10-22, 08:48   Polana jednorożców [Cytuj]

Polana jednorożców

Spora polana otoczona wysokimi, liściastymi drzewami. Porośnięta soczystą, wysoką trawą. Idealne miejsce, żeby odpocząć. Wśród obsypanych kwieciem krzewów latają wróżki. Środek polany przecina srebrzysty potok, nad którym czasem można zobaczyć stadko jednorożców.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2018-10-27, 18:14    [Cytuj]

Jednorożce to były niezwykłe i tajemnicze stworzenia. Dlatego na przestrzeni lat stworzono na ich temat różnorakie legendy oraz mity: cudowny róg, skłonność do dziewic (kto w tych czasach nadal nie zaznał arkanów sztuki miłosnej?), pierdzące i rzygające tęczą w co dziwniejszych grupach fandomu. Jednakże przede wszystkim były one symbolem mądrości lub niewinności — jak kto woli.
A co tu robił pewien czarnowłosy Pucas? Nie, nie, nie interesowały go stworzenia pomieszkujące w znajdującym się za jego plecami zagajniku. Po prostu znalazł się w samym sercu polany, szukając ciszy i siedząc sobie na kamieniu, ostrzył broń. Od czasu do czasu zadzierał głowę do góry, obserwując kolejne konstelacje. Andromeda, Perseusz, Orion. Aż dziw brał, że nadal pamiętał poszczególne konstelacje, chociaż za żadne skarby nie mógł sobie przypomnieć, czym była ta nieśmiało świecąca obok Oriona .. Feniks, Byk, Baran? Cóż, miał przed sobą jakieś tysiąc lat życia, możnaby założyć, że jakoś wygospodaruje czas na zgłębienie tajników astronomii. Co go bardziej bawiło to fakt, że nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo tęsknił za faerielandzkim niebem. Było ono na swój sposób unikatowe, zawsze rozgwieżdżone, z nielicznymi chmurami leniwie płynącymi przez nieboskłon.
Godziny mijały, a wraz ze zmieniającymi się gwiazdozbiorami, rozszalałe po ostatnim zdarzeniu serce ze sztormu przechodziło łagodnie do fal, uderzających miarowo o klif. Pamięć wypierała zielone oczy, zacierała niewygodne dowody z wydarzeń nad rzeką. Ten rozdział był zamknięty i taki już zostanie, aż jego ciało połączy się z powrotem z Matką Naturą.
Ten jeden raz nie spodziewał się towarzystwa, w końcu kto poza nim zapuściłby się tak daleko od pałacu?
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Skye


Skye

318

Faerie

panna

były szpieg


Mirror, mirror on the wall, who is the fairest of them all?

Wysłany: 2018-10-28, 03:38   
   Jinlian
[Cytuj]

Przysługa czy też nie, Skye lubiła być w ruchu. Bycie szpiegiem Jasnego Dworu dostarczało jej dreszczyku emocji, od którego najwyraźniej zdążyła się uzależnić. Efektem tego była owa podróż przez niezmierzone ziemię Wróżkowej Krainy. Oinari nie musiał jej dwa razy namawiać do przyjęcia propozycji jaką jej złożono, chociaż gdyby do podróży miały zaliczać się ludzkie ziemię chyba musiałaby odmówić. Znak wypalony na lewej dłoni wciąż dawał o sobie znać i uparcie nie chciał odejść. Z tym wiązały się różne humorki jakie nawiedzały jej ciało. Raz jej moce działały nienagannie czyniąc dosłowne cuda, by zaś innym razem nie działać wcale albo przynosić zupełnie odwrotny efekt. Ciało driady też jakby zaczęło działać samo dla siebie i ciężko było jej nawet przewidzieć czy następnego dnia będzie w ogóle miała siłę i ochotę podnieść się z łóżka. Odnalezienie Bevina nie przewidywało jednak opuszczania Ferielandu dlatego też Skye czuła się nieco pewniej z powierzonym jej zadaniem. Wstyd było się przyznać jednak to felerne znamię oraz jego autor napawały ją pewnego rodzaju strachem i z całego serca chciała uniknąć kolejnego starcia z Krucjatą.
Za sprawą szczęścia bądź talentu - i to na pewno była sprawa jej talentu - znalezienie małego zdrajcy i tułacza nie było bardzo trudne. Wystarczyło trochę poszlajać się tu i tam no i proszę bardzo. Co jak co, ale miejsce do spoczynku wybrał sobie urocze, a kto wiedział może nawet uda im się zobaczyć jakiegoś jednorożca albo dwa.
Skye zakradła się na paluszkach niedaleko miejsca gdzie siedział sobie sir Bevin i nie spuszczając z niego oka, wsparła się bokiem o jedno z drzew jakie urozmaicały polanę jednorożców. Z tej odległości wyglądał na zamyślonego, być może nawet trochę zmartwionego. Skye nie umknęło to jak często spoglądał na niebo jakby doszukiwał się w gwiazdach jakiejś odpowiedzi. Może zastanawiał się gdzie jest Arthur? Albo myślał czy uda mu się znaleźć jakieś jedzenie na śniadanie? W końcu posiłki to ważna rzecz. W końcu z cichym westchnięciem odbiła się od drzewa i zaczęła zmierzać w jego stronę.
Ponieważ nie chciała ryzykować ze swoimi mocami jej wygląd ani trochę nie był zamaskowany. Jedyną przykrywkę stanowiły skórzane rękawiczki, które zaczęła nosić dla niepoznaki.
- Czego szukasz w tych gwiazdach? - spytała i klapnęła obok niego jakby dzień wcześniej umówili się na to spotkanie.
_________________

~ klik ~
<font style="font-size: 13px; font-family: Bad Script; letter-spacing: 1px; line-height: 10px; position: relative; left: 15; bottom: 0px; word-spacing: -0.5ex; text-shadow: 1px 1px 4px; color: #818181;">I loved you more and more each time you slammed the door.
But I loved you less and less as my love turned to loneliness.</font></font>
[Profil] [PM]
   
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2018-11-01, 20:55    [Cytuj]

Na dźwięk kobiecego głosu drgnął, spodziewając się najgorszego. A jednak los okazał się łaskawy, wystarczył szybki zerk w prawo, by dostrzec Skye u jego boku w pełnej faerycznej okazałości. Nie zmieniła się ani trochę, nadal była takim samym eterycznym przykurczem, jak kilka lat temu. Na pierwszy rzut oka wiedział, że nadal mógł korzystać ze swojej dwudziestocentymentrowej różnicy we wzroście, choćby po to, by dokuczyć driadzie. Nim jednak zdobył się na pierwszy lepszy komentarz, coś innego przykuło jego uwagę. Oczy zazdrośnie spoglądały na mieniące się w blasku księżyca skrzydełka, wyciskając ze spierzchniętych warg ciche, pełne zachwytu westchnięcie. Ciekawe jak dobry miała słuch? Usłyszałaś w tej ciszy tęsknotę za nieosiągalnym czy jednak umknęło to Twojej uwadze?
Natomiast samo pytanie Skye przełamało swego rodzaju lody, przywracając spokój na skąpaną mrokiem polanę.
-Ponoć w gwiazdach jest ukryta nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nigdy nie byłaś ciekawa, co na nas czyha za rogiem? Bo ja ostatnimi czasy dałbym za taką informację całkiem sporo. - odparł cicho, ponownie zadzierając głowę do góry. Jakoś odpowiedzi na swoje pytania póki co nie otrzymał, ale może mojry po prostu pojechały akurat na Dominikanę, zamykając tymczasowo biznes dla petentów. Niewskazane są wyroki kobiece.
I choć sceneria była niewątpliwie urokliwa, driada raczej nie wpadła tu na wspólne oglądanie gwiazdozbiorów. Dlatego przeniósł wzrok na dziewczynę, jednocześnie chowając ostrzałkę z bronią do wewnętrznej kieszeni płaszcza. Najwyżej dokończy pracę później.
-Tak jak doceniam grę wstępną w Twoim wykonaniu, tak może przejdźmy do interesów. Co Cię tu sprowadza?
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Skye


Skye

318

Faerie

panna

były szpieg


Mirror, mirror on the wall, who is the fairest of them all?

Wysłany: 2018-11-04, 02:12   
   Jinlian
[Cytuj]

Siedząc już na ziemi obok swojego rozmówcy, wzrok Skye podążył ku niebu. Rzeczywiście w gwiazdach było coś magicznego, albo może ich dwójka była zwyczajnie nieuleczalnymi romantykami, którzy tylko próbowali znaleźć większe znaczenie w życiu. Nie zmieniało to jednak faktu, że driada uwielbiała patrzeć w niebo, gdy tylko pozwalał jej na to czas. Ostatnio miała go aż nadto, a wszystko za sprawą piekielnego znamienia, które chowało się obecnie pod jedną z rękawiczek. Skye była wojowniczką, zawsze ją na taką wychowywano dlatego ciężko było jej przyznać, że po raz pierwszy w życiu czegoś się bała. Dlatego, gdy Bevin zadał jej pytanie czy chciałaby poznać swoją przyszłość, nie odpowiedziała od razu. Wręcz przeciwnie w pierwszej chwili pomyślała o swojej przeszłości i o Shizhim, który trochę tej przeszłości jej przedstawił. Nie mogła powiedzieć aby były to przyjemne wspomnienia i wzdrygnęła się na samą myśl o tamtej rozmowie. Wiedząc, że przeszłość nie trzymała dla niej niczego dobrego, tym bardziej nie chciała poznawać swojej przyszłości, zwłaszcza teraz gdy nic nie zapowiadało się tak jak to sobie kiedyś wyobrażała.
- Sądzę, że gwiazdy mają dobry powód, by ukrywać przed nami naszą przyszłość. Gdyby każdy mógł do niej zajrzeć, wielu pewnie próbowałoby uniknąć zgotowanego dla nas Losu, a przecież w tym tkwi cały sens naszego życia. Zmierzamy do celu, który obrał dla nas Wszechświat. - Odpowiedziała po chwili, dając się zupełnie ponieść melancholii jaką wywołało u niej pytanie wróżka. Po tym milczała jeszcze przez moment, wpatrując się ciemnymi oczyma w niekończącą się przestrzeń ponad ich głowami. Czy niebo kiedyś się kończyło?
W końcu otrząsnęła się z niechcianego letargu i spojrzała na swojego znajomego. Jego mina nie wyglądała najlepiej, po dokładnym spojrzeniu na niego, cały nie wyglądał najlepiej, ale Skye była mądrzejsza i wiedziała, że lepiej nie naciskać. Jeśli będzie chciał jej coś powiedzieć to pewnie powie, bez jej wciskania nosa w nieswoje sprawy.
- Och Bevin, ranisz moje serce - zaśmiała się, zwracając się do niego całym ciałem. - Nie zdążyłam nawet złapać cię za rękę, a ty już chcesz przechodzić do dania głównego. - Zażartowała dalej chcąc jakoś rozgonić tą ciężką atmosferę, która zdawała się wisieć nad nimi jeszcze zanim driada usiadła obok pucasa.
- Okej, chyba jestem ci winna jakieś wyjaśnienie po tym jak bez zapowiedzi przerwałam twoje rozmyślania - rzekła i na nowo spojrzała na niebo. Z twarzą skierowaną do góry wznowiła swoją wypowiedź mając tylko nadzieję, że Bevin nie weźmie nóg za pas i nie zacznie przed nią uciekać. Zdecydowanie nie miała teraz ochoty ganiać za nim po całej polanie. - Król Ciemnego Dworu wysłał mnie abym cię znalazła i przyprowadziła do zamku. Tak właściwie poprosił mnie o to Oinari, ale polecenie wyszło z góry. Jeśli zgodzisz się ze mną wrócić wszystko ci wyjaśnię, obiecuję. - Powiedziała zerkając na niego błagalnie niczym kot ze Shreka. - Wiem dlaczego zginęła Królowa. - Dodała ciszej jakby ta informacja miała jakiś znaczący wpływ na to jaką decyzję podejmie jej towarzysz.
_________________

~ klik ~
<font style="font-size: 13px; font-family: Bad Script; letter-spacing: 1px; line-height: 10px; position: relative; left: 15; bottom: 0px; word-spacing: -0.5ex; text-shadow: 1px 1px 4px; color: #818181;">I loved you more and more each time you slammed the door.
But I loved you less and less as my love turned to loneliness.</font></font>
[Profil] [PM]
   
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2018-11-04, 18:07    [Cytuj]

Wbrew pozorom doceniał, że Skye nie odbiła piłeczki w chwilę po zadaniu pytania. Czyżby oboje zdążyli zmienić swoje poglądy od ich ostatniego spotkania? Czy po prostu teraźniejszość stała się zbyt okrutna, by pozwoliła im żyć we własnej bańce, wierząc, że wszystko będzie zawsze w porządku? Cóż, nie było. A przynajmniej w jego wypadku.
Ciche mruknięcie wyrażające aprobatę zabrzmiało w głębi pucasowego gardła, choć jedna myśl nie dawała mu spokoju.
-Trudno się z tą logiką nie zgodzić, a jednak czasem korci, by zboczyć z wykonanej przez mojry ścieżki, próbując iść pod prąd. - kto by przypuszczał, że Driada okaże się tak wdzięcznym towarzystwem na tak spokojny wieczór.
Rejestrując ruch po jego prawej stronie, przeniósł pełnię swojej uwagi na drugą wróżkę.
-Ranię Twoje co..dokładnie? - złośliwy błysk pojawił się na krótki moment w ciemnych oczach faerie, otwarcie żartując razem z Driadą. Nie od dziś było wiadomo, że faerie nie rozdawały swoich uczuć na prawo i lewo, więc założenie, że cokolwiek zraniłoby Skye, brzmiało równie realnie, co znalezienie gwiazdozbioru wiosennego na dzisiejszym nieboskłonie. Wzruszył ramionami na przytyk złośnicy, uśmiechając się delikatnie w odpowiedzi.
-Zdziwiłbym się, gdybyś potrzebowała spaceru i kwiatów do zdobycia drugiej lub trzeciej bazy. - oups, filter na słownictwo znowu się zepsuł, trzeba będzie naprawić. Potarł dłonią kark zażenowany, choć jak przystało na wróżkę, nie przeprosił. W końcu za prawdę nie wypada.
Nim jednak zdążył jakkolwiek załagodzić poprzednią wypowiedź, Driada podjęła się wyjaśnienia swojej obecności i musiał przyznać, z każdym kolejnym słowem podobało mu się to coraz mniej. Uciekać nie miał zamiaru, a przynajmniej nie przed nią. Jednakże nie krył swojego dyskomfortu, dłonie to splatały się, by po chwili rozplątać, zacisnąć w pięści, zrobić kilka młynków. Milczał. Choć w duszy nie potrafił znaleźć tej czystej nienawiści, która ogarnęła jego serce po wydarzeniach na Głównym Placu, tak nadal był nieufny i drażliwy. A jednak.. wysłano do niego Skye. Przedstawicielkę jego Dworu. A ponadto nie umknęło jego uwadze, że jej ojciec również służył Królowi, choć nie miał pojęcia, jaki układ został zawarty między rycerzem, a Władcą.
-Też wiem. Została otruta. Raczej ciężko było tego nie zauważyć podczas jej ostatniej audiencji. - odparł gorzko, nie kryjąc rozżalenia. Oczy shrekowe niewątpliwie miały na niego wpływ, mimo wszystko należała do istot z jego przeszłości, na których mógł polegać, gdy tego sytuacja wymagała. Jednakże prośba o powrót wzbudziła swego rodzaju niepokój i niepewność, objawiając się w spięciu mięśni.
-Co takiego jest na Dworze, że możesz mi to wyjaśnić tam, a nie tu? - nuta podejrzliwości zabrzmiała w jego głosie, szykując się już na podstęp. Coś Ty znowu wyknuła, Skye?
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Skye


Skye

318

Faerie

panna

były szpieg


Mirror, mirror on the wall, who is the fairest of them all?

Wysłany: 2018-11-05, 03:39   
   Jinlian
[Cytuj]

Tej nocy gwiazdy migotały dla nich wyjątkowo jasno, lub może tak tylko jej się zdawało? Gdyby ktoś ją o to zapytał to bez zawahania przyznałaby, że dziś błyszczały mocniej niż poprzedniej nocy. Wciąż świadoma znaku szpecącego wnętrze jej lewej dłoni, podrapała miejsce przez rękawiczkę dziwiąc się, że Bevin jeszcze z tego nie zażartował. W końcu nie było jeszcze tak zimno aby chować dłonie, a ona sama w sobie nie zwykła nosić takich akcesoriów nawet w czasie syberyjskich mrozów. Lecz raz jeszcze, może tej nocy było coś w tych gwiazdach co przyciągało do siebie uwagę tej dwójki i nie chciało jej za nic wypuścić.
- Gdybyś zapytał mnie o to tydzień temu może bym się z tobą zgodziła, może nawet chciałabym iść pod prąd razem z tobą. Jednak dzisiaj jestem zdania, że historia lubi się powtarzać, a ja nie chcę wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. - Odpowiedziała głosem wypranym z wszelkich emocji. Temat wybrali sobie dobry, nawet bardzo dobry. Skye chętnie oddałaby się tej rozmowie i mogłaby spędzić na tej pięknej polanie całą noc debatując nad tym czy warto było znać swoją przyszłość, czy raczej pozostawić Los w świętym spokoju i nie narażać się na większe zło niż to, które było już dla nich zaplanowane.
- Poważnie? - zaśmiała się i teatralnie chwyciła za serce, chociaż tak naprawdę to nie miała mu tego za złe w najmniejszym stopniu. Nie od dzisiaj było wiadome wszem i wobec, że Skye nie należała do najprzyjemniejszych wróżek, które pałały sympatią i empatią do każdego żyjącego stworzenia. A jeśli ktoś jej nie wierzył na słowo, proszę zapytać Księcia. Gdyby Driada była miejscem publicznym, a Oinari potrafiłby obsługiwać Yelp, to wróżka miałaby już taką opinię, że nie byłoby dla niej żadnego ratunku po za zamknięciem na cztery spusty i kłódką trzymającą gruby łańcuch na jej drzwiach. - Mówisz tak jakbym nie miała zielonego pojęcia co to romantyzm, a tak naprawdę dobra gra wstępna czyni większe cuda niż tysiąc randek. - Próbowała żartobliwie się obronić i wytknęła do niego język. Tak jej dogadywał, tak jej dogadywał a ciekawe jak sam grał w te klocki. Skye wierzyła jednak w Karmę i żeby się nie zdziwił jak następnego dnia dopadnie go za te żarty wstrętna opryszczka!
Później już tylko zamilkła i miała prawdziwą nadzieję, że Bevin da się łatwo namówić na wspólny powrót do zamku. Gdyby stawiał jednak opór - co wkrótce jej zaprezentował - nie miałaby mu tego za złe w najmniejszym stopniu, gdyż sama pamiętała swoje podrygi po przybyciu do Ciemnego Dworu. Szczerze mówiąc to dalej nie mogła się pogodzić do końca z polityką Króla, niemniej jednak po poznaniu krytycznych szczegółów była skłonna zrozumieć i zaakceptować pewne rzeczy. Poza tym jej ojciec służył Królowi jako generał jego gwardii, nie było więc mowy aby na dworze miało stać się coś złego.
- Tak Bevin, została zatruta - wywróciła oczami zdając sobie sprawę, że to nie będzie takie łatwe jak liczyła. Zwracając się do niego całym ciałem, podwinęła pod siebie nogi i usiadła przed nim na klęczkach jak przedszkolanka przed małym dzieckiem, któremu trzeba wytłumaczyć, że szpinak i brukselka nie są wcale takie złe. - Co chciałam przez to powiedzieć to to, że wiem dlaczego została zatruta. - Wyjaśniła kładąc szczególny nacisk na "dlaczego". Kręcąc głową na kolejne jego słowa westchnęła słyszalnie i uniosła z powrotem wzrok na pucasa.
- Nie muszę wyjaśniać ci tego w zamku, mogę to zrobić gdy będziemy w drodze, albo nawet teraz... Ale musisz mi obiecać, że wrócisz ze mną do Ciemnego Dworu. Nikt nie chce zrobić ci krzywdy dlatego wysłano właśnie mnie, jedyną wróżkę z Jasnego Dworu, która została w zamku króla. A przynajmniej o nikim innym nic mi nie wiadomo. - Wzruszyła ramionami, bo mówiła szczerą prawdę. Co prawda nie przemierzała zamku wzdłuż i wszerz, ale gdyby choć jednak zbłąkana dusza z Jasnego Dworu pałętała się po korytarzach, Skye na pewno by o tym wiedziała, a tak była zdana na łaskę Księcia i jego kółka wzajemnej adoracji. Poza tym nikt nigdy jej nie powiedział co się stanie, gdy wróci bez niego, a skoro już teraz była w pewnym i dosłownym sensie naznaczona to kto wie...
- I zanim zapytasz, Arthur zniknął bez śladu w dość... kluczowym dla niego momencie. - Powiedziała, by zaraz wymruczeć pod nosem kilka przekleństw. - I całe szczęście dla niego, bo sukinkot zasługuje na nic innego jak powieszenie za jaja. - Warknęła rozzłoszczona pod nosem.
_________________

~ klik ~
<font style="font-size: 13px; font-family: Bad Script; letter-spacing: 1px; line-height: 10px; position: relative; left: 15; bottom: 0px; word-spacing: -0.5ex; text-shadow: 1px 1px 4px; color: #818181;">I loved you more and more each time you slammed the door.
But I loved you less and less as my love turned to loneliness.</font></font>
[Profil] [PM]
   
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2018-11-08, 21:31    [Cytuj]

Ciężko powiedzieć czy Pucas dostrzegł extra akcesorium, czy nie. Nawet gdyby przykuło jego uwagę, choć raz zachowałby nieznany sobie takt i po prostu zagryzł wewnętrzną stronę policzka, nie pytając. Ty szanowałaś jego prywatność, to dlaczego on miałby włazić w buciorami w Twoją przestrzeń? To akurat był między nimi ciekawy układ: chcesz, to zamienię się w słuch. Jak nie, to poudawajmy, że nie widzimy cieni, ciągnących się za naszymi plecami niczym straceńcy.
-Jednak czy właśnie monotonia zachowań nie zgubiła Jasnego Dworu? Przez setki lat żyliśmy w urodzaju i spokoju pod berłem Królowej, nie wychodząc przed szereg. Jednak gdy pojawił się na naszych ziemiach Łowca, nagle nie mogliśmy znaleźć ponownie nurtu rzeki, rozpadając się od środka. - nie chciał pamiętać, ile wyroków dezercji obserwował, ile faeries zwiedzione obietnicą beztroskiej idylli skryło się na ziemiach Przyziemnych. Grobowy nastrój jak na tak urokliwe miejsce, nie?
Słysząc jednak dźwięczny śmiech wróżki, kąciki ust wygięły się ku górze, w końcu dając za wygraną.
-Słońce, jeżeli romantyzmem nazywasz Twoje słynne na cały dwór wpadki, to ja wolę nie wiedzieć, jaką masz definicję ów zjawiska. - to nie tak, że słyszał tysiące historii, wręcz przeciwnie. Nie zmieniało to faktu, że lubił bawić się z Driadą, przynajmniej przynosiła mu ulgę i swego rodzaju powiew świeżego powietrza na zatęchłą od kilku tygodni, miesięcy(?) atmosferę.
A na Karmę proszę się nie powoływać, to dobra znajoma, opyliła mu już niejedną broń w cenie jednej. Złoto, nie kobieta!
A co do Pani Sekszi Przedszkolanki.. Bo z dziećmi już tak było, że jak raz im się powie, że krówki robią "Miau", to kupując czekoladę Milkę, szczyle będą robić "miau miau". A spróbuj im tylko wyjaśnić, że tak jakby ktoś im zrobił psikusa! To odgryzą Ci rękę, ucho, nogę, a przede wszystkim język za zniewagę autorytetu. Widzisz analogię?
Więc to nie do końca było tak, że protestował, sprzeciwiał się, sprawiał problemy. Po prostu pragnął zachować ten jeden jedyny fundament, na którym opierał blisko czterysta lat życia. I może po prostu nie chciał usłyszeć w świście wiatru Arthurowego: "A nie mówiłem?".
-Po kolei. Po co jestem wzywany bezpośrednio na Ciemny Dwór? Co się stało z resztą wróżek Jasnego? Co Ci tym razem zrobił Arthur? I przede wszystkim.. - czyżby wrota wiedzy się przed nim ponownie uchylały? Tylko czy Prawda królewska była tą słuszną, a może tylko wydumaną? Na to mogła odpowiedzieć tylko siedząca przed nim wróżka i szczerze? Nawet jeżeli mieliby rozstać się w niezgodzie, chciał usłyszeć, co miała do powiedzenia. -dlaczego? - nie musiał chyba rozwijać swojego ostatniego pytania, prawda?
Miał dość dram ostatnimi czasy, naprawdę miał! Dlatego chcąc przełamać lody, wyciągnął dłoń w stronę niesfornych kosmyków dziewczyny, delikatnie mierzwiąc fryzurę. No bo hey, to on był tutaj tym starszym! Nawet jeżeli ostatnimi czasy zachowywał się jak rozpieszczony gówniarz, któremu zabrano najcenniejszą zabawkę.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Skye


Skye

318

Faerie

panna

były szpieg


Mirror, mirror on the wall, who is the fairest of them all?

Wysłany: 2018-11-09, 18:02   
   Jinlian
[Cytuj]

Ploteczki o Skye nie rozchodziły się między dworami głównie z jednego powodu i wcale nie był to celibat wróżki! Co to to nie, ona już mogła to śmiało udowodnić. Jednakże jej wpadki, jak słodko ujął to jej rozmówca, zawsze były dyskretne, a ich wszelka natura przedstawiana była jeszcze przed wszystkim co miało się potencjalnie wydarzyć. Nie było więc mowy o tym aby ktoś chciał jej później zrobić na złość i rozpowiadać różne rzeczy, bądź podążać za nią krok w krok łudząc się, że w końcu wkupi się w jej łaski i zagrzeje miejsce u jej boku na dłużej niż poprzednia wpadka. Poza tym...
- Nic w moim wykonaniu nie jest wpadką. - Odpowiedziała z szerokim uśmiechem samozadowolenia. I tak jak Bevin postrzegał ją, ona postrzegała jego. Jeśli tak musiało być aby oboje stanowili dla siebie powiew świeżego powietrza to tak też będzie. Driada nie miała nic przeciwko temu, a nawet była za to wdzięczna. Bo może nie spowiadali się sobie ze swoich grzechów i nie doszukiwali się wspólnie rozwiązań na zadośćuczynienie, lecz mogli razem przez chwilę poudawać, że wszystko było tak jak być powinno. Nawet jeśli równało się to przymykaniu oka na sprawy, które nie powinny być ignorowane.
Przechodząc jednak do tych poważnych spraw, które nie cierpiały zwłoki musiała w końcu przejść do rzeczy i zacząć się wyjaśniać po co i dlaczego nawiedzała go na tej pięknej polanie.
- Odpowiadając na każde z Twoich pytań jedno po drugim - zaczęła i wzięła głęboki oddech. Może na uspokojenie, może na dodanie samej sobie otuchy. Sama nie wiedziała. Miała tylko nadzieję, że wyjaśnienie wszystkiego tu i teraz nie będzie jej gwoździem do trumny, bo przecież każdą sytuację może było rozegrać dwojako. Mogła przecież skłamać i dać mu pierwszą lepszą odpowiedź, która usatysfakcjonowałaby go na tyle by jej uwierzył i wrócił razem z nią do Ciemnego Dworu, albo mogła mu jasno wytłumaczyć jak krowie na rowie jaka była sytuacja. Szczerość w tej chwili wydawała się lepszą opcją i lepiej dla niej jeśli decyzja ta nie odbije się na niej rykoszetem pozostawiając ją samą na lodzie. - Nie mam pojęcia dlaczego zostałeś wezwany na Dwór. Nie dostałam tego polecenia prosto od Króla, więc nie mogłam zasypać go milionem pytań. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby chcieli się ciebie pozbyć to nie ja siedziałabym z tobą pod tym drzewem. - Prosto i na temat. Bo w to waśnie wierzyła wróżka. Gdyby Król na prawdę chciał coś zrobić to nie cackałby się z nimi w ten sposób. Sama nie wiedziała skąd brała się u niej ta pewność, ale podświadomie wiedziała, że tak właśnie było. Przed odpowiedzią na następne pytanie wzięła kolejny oddech, chociaż na to pytanie odpowiedzieć było znacznie łatwiej.
- Nie wiem co stało się z resztą. - Przyznała szczerze. - Dwory zostały połączone, ale zamki nadal stoją oba. Król kursuje między nimi w tą i z powrotem. W tej chwili, gdy ucinamy sobie tą pogawędkę on przebywa właśnie w Jasnym Dworze. Niektóre wróżki pewnie tam zostały, część możliwe, że uciekła zaszyć się gdzieś w ciszy i spokoju. Jednak jeśli chodzi o Ciemny Dwór... Nie znam tam nikogo z domu. Poza moim ojcem rzecz jasna. - Dodała, choć nie było to żadne pokrzepienie. Wyglądało to raczej jak ratowanie fryzury na łysiejącej głowie. Zostały ci tylko dwa włosy na krzyż, ale nadal próbujesz je układa chociaż wygląda to żałośnie.
- Jeśli chodzi o Arthura... - Tutaj usta Skye zacisnęły się w wąską linię, a pięści pojawiły się u jej boku na samo wspomnienie ich ostatniego spotkania. Wróżek powinien całować swoją córkę po stopach do końca życia, bo gdyby ona nie powstrzymała wtedy driady, to jego głowa poturlałaby się prosto pod nogi króla. - Heh, Arthur zabił niewinnego wróżka podszywającego się pod mojego ojca, który jest dowódcą gwardii Króla. Gdyby tego było mało jego głupota pchnęła go przed samego Króla, na którego chciał podnieść swój własny miecz. Jak myślisz, kto wyszedłby z tego spotkania cały? - Spytała i posłała mu uśmiech, który ani trochę nie był wesoły. Raczej podszyty był chęcią zemsty, gniewem, nienawiścią. Negatywne emocje w zupełności przejęły mimikę driady na własność.
- To chyba oczywiste, że po tym wszystkim domagałam się odpowiedzi. Nie mogłam zwyczajnie stać obok i udawać, że nic nie widzę. Dopiero wtedy powiedzieli mi prawdę o Królowej. Pokazali mi list... - Urwała, biorąc uspokajający oddech. Sama nie zdawała sobie sprawy, że sytuacja z Halloranem nadal wywoływała w niej taki gniew. - To nie był najazd, Bevin. Królowa nie została zamordowała, to było samobójstwo.
Po tych rewelacjach zamilkła na chwilę aby wróżek mój przyswoić wszystkie informacje jakimi się z nim podzieliła. Wiedziała, że to było wiele do przyjęcia w jednej dawce, ale w końcu sam domagał się prawdy i ona nie zamierzała mu jej szczędzić. Po chwili podjęła się ostatecznego wyjaśnienia.
- Królowa była w kontakcie z Królem już jakiś czas przed atakiem - ostatnie słowo przyozdobiła rękoma w cudzysłowie - i w liście, który mi pokazano poprosiła go aby zaaranżował całe wydarzenie jako próbę przejęcia Jasnego Dworu. Królowe Seelie była tchórzem, Bevin. Nawet nie potrafiła sama się zabić, musiała zrobić z tego przedstawienie. - Zakończyła z boleścią w głosie. Bo jakże mogłaby powiedzieć to ze stoickim spokojem? Będąc niegdyś szpiegiem odpowiadającym przed samą władczynią, Skye dosadnie odczuła jej zdradę.
_________________

~ klik ~
<font style="font-size: 13px; font-family: Bad Script; letter-spacing: 1px; line-height: 10px; position: relative; left: 15; bottom: 0px; word-spacing: -0.5ex; text-shadow: 1px 1px 4px; color: #818181;">I loved you more and more each time you slammed the door.
But I loved you less and less as my love turned to loneliness.</font></font>
[Profil] [PM]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8