Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Wieże Demonów
Autor Wiadomość
Shadowhunter
Administrator


Shadowhunter

666 lat

Czarownik

Śmierć

Adminowanie


All paths lead to death.

Wysłany: 2017-10-22, 18:04   Wieże Demonów [Cytuj]

Wieże Demonów
Są to wysokie wieże otaczające miasto. W Alicante znajduje się ich szesnaście. Wykonane zostały z czystego adamasu, a ich zadaniem jest odpieranie ataków demonów. W przeciwieństwie do innych tworów zrobionych z tego materiału są bardziej użyteczne, a ich mocy nie trzeba odświeżać. To dzięki ich wyglądowi Alicante jest nazywane Miastem Szkła. Dezaktywować je może jedynie krew demona, która splami je od wewnątrz.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-10-06, 19:22    [Cytuj]

Informacja

Ta lokacja została udostępniona dla zwiedzających – osób, które postanowiły przyjąć zaproszenie od Rady Clave do stolicy w ramach poprawy stosunków pomiędzy rasami Podziemnych a Nefilim.

Surowo zabroniono wnoszenia jakiejkolwiek broni bądź innych przedmiotów mogących zagrozić bezpieczeństwu mieszkańców.

W przypadku chęci ingerencji MG należy zgłosić się w odpowiednim do tego temacie. Wówczas Mistrz Gry wejdzie do sesji graczy.

Zamów MG
MG zastrzega sobie prawo do wzięcia pod swe skrzydła tylko i wyłącznie tyle sesji, ile będzie w stanie uciągnąć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-14, 01:59   
   Kai
[Cytuj]

/ po spotkaniu z przyjacielem

Stuk, stuk, stuk, stuk...
Drobne nóżki stawiały drobne kroczki na nieznanym terenie. Xian Hu ciekawy był Alicante, dlatego bez dłuższego zastanowienia przyjął zaproszenie przekazane wróżkom podczas narady przez Księcia. Nie spodziewał się go tutaj spotkać - pewnie uczestniczył w naradzie dotyczącej poprawy stosunków między innymi rasami a Clave. Poniekąd wróżka czuła z tego powodu ulgę - z drugiej strony chętnie posłuchałaby, co mają do powiedzenia ci wszyscy przedstawiciele. Syrenka miała złe przeczucia. Nie wiedzieć czemu, miała wrażenie, iż dzisiejszego wieczoru nie dojdzie do żadnego konkretnego porozumienia. Książę potrafił przecież palnąć coś zupełnie bezmyślnie, kierując się własnymi emocjami, a to zdecydowanie nie ułatwiało żadnych negocjacji. Półwróżka trzymała kciuki, by jednak nie doszło do żadnej kolejnej wojny.
W międzyczasie Xian zdecydował się skorzystać z chwilowej ciszy w siedzibie i udać się na zwiedzanie okolicznych terenów. Jego wzrok od razu przyciągnęły sławne wieże, o których wiele słyszał, ale nigdy nie widział ich z bliska. To dlatego stópki odziane w buty na obcasie skierował właśnie tam. A skąd te dziwne akcesoria? I błyszczące kolczyki w uszach? I cieniutkie wisiorki, zdobiące szyjkę i nadgarstki? I wyrazista szminka, o tak głębokiej czerwieni, że niemal przypominającą czerń?
Wszystko sprowadzało się do tego, że Xian był obecnie w swojej żeńskiej postaci. Odziana w delikatną, lekko przezroczystą sukienkę, błąkała się po tych terenach, zafascynowana wyjątkowymi wieżami. Z chęcią wspięłaby się na którąś i rozejrzała po mieście z wysoka - tylko czy mogła to zrobić?
Zachęcona, zbliżyła się do najwyższej, wyciągając dłoń by dotknąć wyjątkowego materiału. Zamarła, z falami włosów opadającymi łagodnie na jej odsłonięte ramiona i plecy, jakby ktoś zamroził ją w czasie i przestrzeni. Nie potrafiła się zdobyć na kolejny krok - to miejsce mimo piękna, miało również jakąś złowrogą aurę.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-10-14, 10:49    [Cytuj]

Piękno wież zapierało dech w piersi, a widok z nich na rozciągający się plan miasta i terenów wokół tym bardziej. Wiedzieliście, że w tutejszej stolicy mieściło się ich ponad szesnaście? Do tego każdy łowca sumiennie patrolował obręb przydzielonej mu wieży! Nic, ani nikt nie miał zbyt dużych szans na ukrycie się, gdyż czujne oczy strażników wszystko obserwowały – krzątających się tu i tam przybyszów również.
Z daleka każdy z konstruktów wyglądał jak kryształ wbity w ziemię – po zbliżeniu się, nagle wzrastała masywność i potęga budowli. Szeroka podstawa potrafiła przyćmić kunsztem wyrobu, chociażby ze względu na materiał. Pomimo wielu „chropowatości”, adamas w dotyku przypominał idealnie wypolerowane szkło – stąd pewnie nadany temu miejscu przydomek.
Wejście do środka znajdowało się niedaleko Syrenki i o dziwo było dostępne dla miejscowych turystów. Do góry prowadziły kręte schody – mnóstwo krętych schodów. Po ich przejściu można było nabawić się zadyszki. Na szczycie widniało wyjście na mur, po którym spacerowali zwiadowcy łowców oraz co chętniejsi przybysze, zdeterminowani, aby wejść, zmęczyć się i wynagrodzić trud przyjścia pięknem widoku na tak zwaną panoramę.
Na dole również takowych nie brakowało, zwłaszcza teraz. Ku zaskoczeniu Nefilim, do ich stolicy przybyło całkiem pokaźne grono Podziemnych. Wróżki, wilkołaki, wampiry, czarownicy… Nic dziwnego, iż momentami czujność anielskich mieszkańców wzrastała o 100 procent. Nie żeby komuś nie ufali, wszak żadna ze stron nie kwapiła się do wszczynania konfliktu, niemniej warto było jednak przyglądać im się z bliska i w razie czego interweniować. A teraz wracając…
Na dole wieży przechadzało się kilku Podziemnych – głównie inne wróżki, a ujednolicając – przedstawiciele Dzikiego Gonu. Zabawna rzecz, bo spora część z nich wcale nie przynależała do rasy faerie, wręcz przeciwnie. Byli to łowcy wygnani przez Clave i co bardziej restrykcyjne rodziny za bycie mieszanką – łowcą, w żyłach których płynęła krew wróżki. Powrót do domu nie był łatwy, jednak wart zachodu. Uśmiechy na ich twarzach mówiły same za siebie – cieszyli się z reunionu z rodzinami – matkami, braćmi, siostrami, nawet partnerami, których o dziwo POSIADALI. Zabolało? Powinno, szczególnie tych co bardziej osamotnionych.
Co zrobi Syrenka? Zechce zaczepić kogoś z tych na dole? Czy może jednak pokusi się o wejście na górę?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-16, 00:35   
   Kai
[Cytuj]

To prawda - wieże rzeczywiście były niesamowite, przyciągając spojrzenie już z daleka. Młody Xian pewnie w całym swoim życiu nie widział tak wyjątkowych budowli (no, może z wyjątkiem królewskiego pałacu, który przy pierwszej styczności również zaparł mu dech w piersi; nawet nie wiecie, jak ogromnie był szczęśliwy, gdy pozwolono mu zamieszkać w jednej z komnat i urządzić tam pracownię). Nie miał zamiaru oczywiście wykręcać żadnych numerów. Psikusy byłyby bardzo nie na miejscu, zważywszy na charakter spotkania odbywającego się w siedzibie Rady, tym bardziej, iż syrenka obserwowana była praktycznie z każdej strony. Wszędzie roiło się od strażników, i nie było w tym nic dziwnego - w końcu należało zapewnić bezpieczeństwo zarówno mieszkańcom Alicante, jak i gościom, pojawiającym się w okolicach jako turyści. Jedną z nich była oczywiście nasza mała syrenka. Zaciekawiona otaczającym ją układem, błądziła między adamasowymi budowlami, raz po raz muskając paluszkami ściany, jakby próbując sobie uświadomić, że to wszystko nie było tylko snem. Wreszcie stanęła przy jednej z nich, dostrzegając blisko wejście, a zaraz za nim rząd krętych schodów. Półwróżka była zdeterminowana, by zobaczyć widok, jaki rozciągał się z wież. Poza tym, mimo najszczerszych chęci i obietnic wyszeptanych dobremu przyjacielowi, nie miała odwagi by sama zaczepić strażników, wyglądających jakoś wyjątkowo... Niepokojąco. Mimo uśmiechów na ich twarzach, Xian Hu nie potrafiła się zdobyć na przywitanie któregokolwiek. Grzecznie skinęła im natomiast głową, a potem przestąpiła próg wejścia. Zdejmując misternie zdobione buciki, złapała je za obcasy, a potem dziarsko zaczęła wspinać się do góry, krok za kroczkiem podskakując z ekscytacji jak mała sarenka.
Czy zdoła wreszcie przypatrzeć się panoramie miasta? A może ktoś zaczepi ją na samej górze?
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-10-16, 09:02    [Cytuj]

Decyzja zapadła – wspinaczka po schodach uchyliła przed Syrenką drzwi do samego nieba. Nim jednak do oczu dotarł zachwycający widok, ciało musiało chwilę odetchnąć tj. złapać kilka głębszych wdechów. Wiecie, spacerek, bieganie, tudzież skakanie po takiej ilości krętych schodów nigdy nie mogło skończy się dobrze, w tym wypadku bez nabawienia się zadyszki. Szczęście, iż wróżka była zdeterminowana i w miarę sprawna! Dzięki temu poziom zmęczenia jej ciałka był mimo wszystko mniejszy niż u przeciętnego zjadacza ciepłego chlebka. Gorzej z zakwasami – miejmy nadzieję, że nie zaatakują uroczej panny dzień po wyczynowej trasie na sam szczyt.
Widok ze szczytu zapierał dech w piersi. Od zewnętrznej strony rozpościerał się widok przepięknej krainy otaczającej Alicante, od wewnątrz rozchodziła się panorama samego miasta. Wszyscy jego mieszkańcy kroczący po krętych uliczkach wydawali się być malutcy niczym mrówki. Jak się czujesz mała Syrenko stojąc na samej górze? I patrząc na o wiele mniejsze istotki tam na dole? Przypatrz się dobrze – wytęż wzrok, a wnet dostrzeżesz kilka wróżek krzątających się po okolicy. Parę przepięknych syren, znanych Ci już przedstawicieli Gonu, Króla oddającego się błogiemu lenistwu pod cieniem jednego z tutejszych drzew i w końcu samego Księcia.
Myślałaś, że poszedł uczestniczyć w obradach. Wyprowadźmy małe stworzonko z błędu – otóż nie, nie poszedł. Sprawa wróżek została przedyskutowana na krótko przed rozpoczęciem oficjalnych obrad – sprawę pokoju wyjaśniono, nowego porozumienia też. Okej, może władca powinien uczestniczyć w dalszym przebiegu ale hej! Kto powiedział, że pod tamtym drzewem faktycznie siedział on? Zgaduj, zgadula. A co jeśli to jednak nie on? Wracając.
Księcia na obradach nie było. Zamiast tego cieszył się chwilą wytchnienia i możliwością pozwiedzania stolicy Nefilim. Co zabawniejsze, w którymś momencie przechadzki napatoczył się na uroczą dziewczynkę – młodziutką, bo zaledwie kilkuletnią półanielicę. Zabawna sprawa – zamiast odgonić obce szczenię, kucnął, po czym przeczesał jej śliczne ciemne włosy za ucho. Wyglądali na zajętych rozmową. Czyżby wróżek próbował ją jakoś pocieszyć? Albo dopytywał, gdzie zgubiła mamę? Na te pytania wróżka musiała odpowiedzieć sobie sama.
O zaczepkę nie było trudno. Błogi spokój i skupienie przerwało delikatne muśnięcie ramienia przez zgrabne paluszki. Oh nie bój się, to tylko śliczna wróżka, pewnie driada – jedna z przybyłych, mieszkanka jasnego pałacu, a opiekunka tamtejszych ogrodów – śliczna ciemnowłosa niewiasta o promienistym uśmiechu. Wiesz, że i ona miała na sobie półprzeźroczystą sukienkę? Różniły się kolorami i długością – jej kreacja była ciut krótsza, tym samym odsłaniając długie, zgrabne nóżki.
- Akuku.- odezwał się słodki głosik.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-16, 21:07   
   Kai
[Cytuj]

Nie było tak źle - Xian Hu, choć nie należała może do najbardziej umięśnionych przedstawicielek swojej rasy, z pewnością dzięki długiemu przebywaniu w wodzie mogła poszczycić się całkiem niezłą kondycją. Silny ogon przekładał się na równie silne nogi w ludzkiej formie (brak obwisłej pupki, ha!), dlatego półwróżka nie zmęczyła się długą wspinaczką aż tak bardzo. Drobne stópki zaczerwieniły się jedynie od przebytej ilości schodów, co nie zmniejszyło jednak entuzjazmu wycieczkowiczki. Szczęśliwie, bo zaraz po ujrzeniu pierwszych skrawków nieba, pojawiła się cała reszta panoramy, gdy tylko Xian Hu wychyliła się z niedużego wyjścia.
Zachwycona wróżka podeszła do samej krawędzi, obserwując uważnie wszystko, co rozciągało się po granicę horyzontu, ale też bliżej, zaraz w cieniu wież. Pierwszym obiektem było z pewnością miasto - Xian chętnie zwiedziłaby jego kolorowe uliczki, błyszczące wesołymi światełkami, nawet jeśli miałoby to oznaczać wejście pomiędzy łowców. Prawdę powiedziawszy syrenka bała się przedstawicieli Gonu o wiele bardziej, niż samych nefilim. Ci przecież pilnowali tutaj porządku, nie mogli więc uczynić jej żadnej krzywdy, prawda?
Śliczny uśmiech rozpromienił drobną buzię, gdy wzrok biegł od jednej wieży do drugiej. Ich piękno ciężko było opisać i w główce malarki od razu pojawił się pomysł, by po powrocie do domu cały ten widok umieścić na płótnie. Po chwili jednak coś innego przykuło wzrok Xian. Malutkie sylwetki, które po przyjrzeniu się, półwróżka mogła zidentyfikować jako Króla i Księcia. Odpoczywali w cieniu drzew, jak zwykli mieszkańcy miasteczka, co bardzo zdziwiło syrenkę. Spodziewałaby się ich raczej w sali obrad, nie wylegujących się pod drzewem. Uwagę syrenki skupiło również zachowanie królewskiego dziedzica wobec pewnego dziecka. Trzeba przyznać, że gest mocno rozczulił Xian. Sama bardzo przepadała za dziećmi, a prawdę mówiąc nigdy by nie zgadła, że arystokrata może być tak łagodny i delikatny wobec latorośli nefilim. Być może jego serce nie było tak spaczone, jak wszyscy podejrzewali?
Moment skupienia przerwała jednak pewna osóbka, która zaczepiła Xian. Półwróżka natychmiast się obróciła, gotowa do obrony trzymanymi w łapkach obcasami - wtedy jednak wzrok napotkał delikatną sylwetkę i uroczy uśmiech wróżki.
- Och - z usteczek wyrwało się westchnięcie zachwytu, a potem zaraz policzki zarumieniły się lekko. - Wybacz Pani - lekkie dygnięcie, po którym znów pojawił się uśmiech. - Zaskoczyłaś mnie - ciemne oczęta powiodły po sylwetce nieznajomej. - Śliczna sukienka - pobrzmiał komplement, a potem zaraz Xian skromnie odwróciła spojrzenie. - Jak masz na imię? Mieszkasz gdzieś w pobliżu? Ja jestem Xian Hu - przestawiła się, wyciągając drobną rączkę do uścisku. Początek ciekawej znajomości?
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-10-16, 21:59    [Cytuj]

No więc zacznijmy od początku. Ciemnowłosa piękność – szczuplutka, choć niezbyt chudziutka, tak w sam raz do swojego wzrostu, troszeńkę większego od centymetrów rysujących uroczą Syrenkę od stóp po sam czubek głowy. Śliczna zarumieniona cera, do tego przyozdobiona kilkoma piegami na smukłej buzi i nosku o iście dziewczęcym kształcie. Czekoladowe oczka stanowiły smaczny kontrast do reszty, podobnie zresztą włosy. Brąz ich pukli rozlewał się leniwie na skórę wąskich ramion i odsłoniętych pleców. Całość zwieńczała błyszcząca w świetle kreacja – na wpół przeźroczysta w okolicy płaskiego brzuszka sukienka ze średnim dekoltem, odsłoniętymi plecami i luźnym stanem za udo, a ucinającym się i idącym nieco na skos odrobinkę przed kolankami. Do tego śliczne buciki na koturnie, zapinane na cieniutki pasek wokół kostki i niewielka torebka przewieszona przez ramię, a także (broń boże zapomnieć) ciemny paseczek luźno wiszący na bioderkach. Raczej dziwny dodatek, lecz za to jaki praktyczny! To właśnie w nim, a dokładniej w jednym z niewielkich mieszków, Driada trzymała swoje nasionka.
- Lucia… Mówią na mnie Lucia… Nie jesteś stąd prawda? – spytała, ująwszy wyciągniętą doń drobniutką rączkę. Lekki ścisk uwolnił falę przyjemnego ciepełka i zapachu świeżo zerwanych kwiatów.
- Xian Hu… Xian Hu… Masz egzotyczne imię Xian Hu… Urodziłam się tutaj w Alicante, a w zasadzie na obrzeżach nieopodal jeziora Lyn. Byłaś tam kiedyś? – zapytała zaciekawiona wiedzą towarzyszki. Przy odrobinie szczęścia mogła znać magiczne właściwości wody z jeziora… A może nie?
- Piękne miejsce, koniecznie musisz tam przyjść, jeśli go wcześniej nie widziałaś, podobnie jak do moich ogrodów w pałacu Jasnej Krainy! – dodała entuzjastycznie, rzecz jasna po oswobodzeniu malutkiej rączki i ułożeniu własnych w zabawny koszyczek schowany zaraz za plecami – wszystko przez to dziwne pochylenie… Zaintrygowana Driada dość śmiało pozwoliła sobie na bliższe przyjrzenie się młodziutkiej towarzyszce. Możliwe, że jej uwagę przykuł soczysty rumieniec zdobiący mlecznobiała cerę.
Dziwny moment trwał kilka sekund, choć dla niektórych mogły rozciągać się w czasie w nieskończoność. W końcu jednak Lucia odpuściła – oddalona o krok, pozwoliła Xianowi na odzyskanie jego prywatnej strefy, przynajmniej na razie. Chwilowa cisza miała pomóc Syrence na zebranie myśli i odpowiedzeniu na powyższe pytanie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-19, 01:47   
   Kai
[Cytuj]

Driada rzeczywiście była nieziemsko piękna - tak bardzo, że Xian początkowo zabrakło języka w buzi. Po prostu wpatrywała się w jej piegowatą buzię, śliczne rude włosy i przenikliwe ślepka. No i ta sukienka... Grzechem było nie omieść wzrokiem delikatnych kształtów kobiety, szczególnie odsłoniętych obojczyków, dekoltu i przejrzystego pasma materiału w okolicach brzucha. Półwróżka powinna się już była przyzwyczaić do tego, że wszystkie faerie były na swój sposób urokliwe - a jednak napotykane osobistości wciąż zadziwiały ją coraz bardziej. Szczególnie te, które pojawiały się na jej drodze przypadkowo. Najpierw Książę, potem Pani Skye, Przyjaciel i wreszcie ta piękna driada... Syrenka jako artystka miała chyba wyjątkowe szczęście do przyciągania takich osób. Przynajmniej jej kolekcja portretów nie ucierpi - będzie miała materiał do malowania i szkicowania na kolejne dziewsiątki lat! Szczególnie napotykając tak... Doskonały wzorzec do uwiecznienia na płótnie. Gdyby tylko były blisko pracowni, Xian od razu zaprosiłaby tam driadę. Niestety tym razem półwróżka musiała się jednak zadowolić samym przyglądaniem - a w istocie sesja ta była wyjątkowo intensywna. Brązowe ślepka rejestrowały każdy szczegół sylwetki nieznajomej, bo wyglądała dosłownie jak utkana z czyjegoś snu. I to bardzo, bardzo pięknego.
Rumieniec nie ustępował więc z policzków Xian Hu, która w końcu uniosła oczęta z powrotem na twarz wróżki. Uśmiech poprzedziło odruchowe poprawienie blond kosmyków opadających na twarz - choć czego by nie zrobiła, i tak pewne wyglądałaby przy nieznajomej jak ostatni ziemniak na świecie. W dodatku zgniły
- Nie, urodziłam się w świecie ludzi, choć teraz mieszkam w królewskim zamku. To bardzo ładne miejsce... Powiedziałabym, że niemal dorównuje wieżom, gdybym nie była nimi tak zachwycona - uśmiech, a potem chwilowe zmieszanie, gdy powietrze wypełnił zapach kwiatów. - Och, pięknie pachniesz! Wiesz, znam kogoś, kto wciąż pachnie jak róże, może również ma w sobie krew... - chwila zawahania. - Drady? Bo jesteś driadą, prawda? - syrenka zakręciła palcami wskazującymi, jakby nieco zawstydzona swoją niepewnością co do tych spraw. Cóż, była jeszcze młoda, chyba miała o tego prawo?
- Och, widzisz, wszystko dlatego, że pochodzę z dalekich Chin - półwróżka uniosła łapkę, a potem musnęła kącik własnej powieki. - Stąd taka dziwna uroda. A co do imienia... Nadała mi je mama. Tak mówiono na leśne duchy zwierząt, szczególnie lisy. No, nie do końca na duchy, to były jakby takie błyszczące światełka, ich odzwierciedlenia... - nagle Xian zamknęła buzię, opuszczając wzrok. - Przepraszam. Nie chcę cię zanudzić, Lucia. I nie, nie byłam niestety nad jeziorem. Jest ładne? Można się tam kąpać? - zapytała, chcąc jakoś wybrnąć ze swojej wcześniejszej niezręczności.
- Masz swoje ogrody? - delikatne, różowe usteczka rozchyliły się w zachwycie, - U nas też są piękne ogrody, ale nie ma niestety ładnego, ciepłego słońca jak w ludzkim świecie. Czasem trochę mi go brakuje - kolejne wyznanie, zaraz po nim jednak Xian szybko wróciła do poprzedniego tematu. - Powiesz mi, co tam hodujesz? Kwiaty? A może drzewa owocowe? Opiekujesz się też jeziorem? To taka ciekawa kraina! My mamy większość bardzo surowych, niedostępnych terenów i niebezpieczne stworzenia, dlatego nie wychodzę dużo - nagle syrenka drgnęła, a potem zatkała sobie buzię dłońmi. Nie potrafiła się powstrzymać od mówienia, gdy była bardzo podekscytowana. Musisz jej wybaczyć, Lucio.
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-10-19, 08:21    [Cytuj]

Słodkie stworzonko i jej rumieńce na policzkach. Gdyby nie resztki ogłady, Lucia nie dałaby rady powstrzymać chęci ujęcia i zrobienia na Xianie tego specyficznego puci, puci. Na całe szczęście nic takiego się nie wydarzyło, choć niewykluczone, że wkrótce coś ulegnie zmianie. Miej się na baczności artysto. Jak już raz wpadniesz w sidła to na amen. Na samym pozowaniu i obrazach się nie skończy, a tak w ogóle... Xian poza szczęściem miał chyba dziwną słabość do driad... Najpierw Skye a teraz jeszcze Lucia... Dotknąłbyś i ją, gdyby Ci na to pozwoliła? Śliczna wróżka, szkoda, że bez skrzydełek.
- Królewski? Masz na myśli siedzibę władcy... Ciemna Kraina jest równie piękna, choć faktycznie brak w niej słońca, zupełnie jakby stworzyły ją istoty cienia - tajemnicze, piękne ale też groźne. Z drugiej strony wszystko, co niebezpieczne, ma w sobie drugie dno nie sądzisz? - zachichotała wyraźnie oczarowana nagłym gadulstwem artystki. Słuchała ją z niebywałą uwagą, chłonąc przy tym widok zgrabnego ciałka otulonego przez równie śliczną sukienkę. Gdy oczy zaczęły sunąć w stronę nóg i stóp, nagle zatrzymały się przez ruch brwi - ich lekkie zmarszczenie.
- Nie jest Ci zimno w stopy? - wszystko przez troskę o zdrówko półwróżki, która zdaje się paradowała boso po zimnym kamieniu!
- Oh? Zapach jest kwestią indywidualną. Co prawda większość Driad pachnie lasem, ale są też takie, które otacza woń, np. gór. Jedną otulał zapaszek mchu! A ten znajomy... Lubi kwiaty? Spędza mnóstwo czasu w lesie? A może ma znaki charakterystyczne dla driad? - teraz to ona rzuciła mnóstwem pytań ze zwykłej wróżkowej ciekawości. Racz jej to wybaczyć pączuszku.
Chiny? To maleństwo pochodziło z Chin? Ale super! Widzisz błysk i ogniki w oczach? Toż to dowód żywej fascynacji! Niewiele brakowało, by Lucia podskoczyła radośnie, ale znów ogłada powiedziała swoje – NIE! Skończyło się więc na energicznym klaśnięciu w dłonie oraz kolejnym, nieco tajemniczym uśmiechu, jakby odpowiadającym na subtelne zaczesanie niesfornego kosmyka włosów za uszko. Nie smuć się kochanie, niektóre ziemniaczki były bardzo piękne, a przy tym niebywale słodkie.
- No te w pałacu i… - króciutka przerwa… - Niewielki zagajnik nad jeziorem Lyn też jest mój… Hoduję kwiaty i drzewa… Lubię drzewa brzoskwiniowe. Chciałabyś zobaczyć? – propozycja nie do odrzucenia czyż nie? Nic nie mów! Driada nie dała artystce zbyt wiele czasu do namysłu. Zaraz po swoim podejściu, ujęła jej łapkę, która chwilę temu zakrywała ślicznie zarysowane usteczka. To było zaproszenie. Zechcesz się skusić nieśmiała Syrenko?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xian Hu


Xian Hu

100

Faerie

Otwarte serce

Artysta


I dream my painting and I paint my dream.

Wysłany: 2018-10-20, 12:22   
   Kai
[Cytuj]

Lucia pewnie nie byłaby pierwszą osobą, którą zdecydowałaby się na lekkie ciągnięcie za policzki Xian. Obydwie jego formy wywoływały w ludziach wrażenie niewinności i słodkości - co było oczywiście w stu procentach trafną oceną charakteru syrenki, bo przecież ciężko byłoby jej skrzywdzić muchę, co dopiero drugiego człowieka. Pokładać tak bezgraniczne zaufanie w otaczającym cię świecie... Czy jesteś pewna, mała wróżko, że możesz tak bez wierzyć obcym ludziom? Nie wiedziałaś, że niebezpiecznie jest przyjmować od nich zaproszeń? Cóż, najwyraźniej zdrowy rozsądek nie był domeną Xian.
Słabość do driad... Nieodkryta do tej pory, teraz chyba rozkwitała w pełni. Prawdą było, iż syrenka uwielbiała Panią Skye, niemniej nie rozumiała wcale, dlaczego nieznajoma również wzbudza w niej pozytywne uczucia. Może to kwestia skojarzenia? Skye była dla Xian zawsze miła i serdeczna, potrafiła wysłuchać, a przy tym pozwoliła również półwróżce na pierwszy pocałunek. Może to wspomnienie przywoływało w syrence na tyle dobre wspomnienia, że przekładały się one również na inne przedstawicielki tej samej grupy?
- Od niebezpieczeństwa trzeba się trzymać z daleka - Xian pokręciła głową, choć nie mogła oprzeć się wrażeniu, że nieznajoma poniekąd ma rację. - Taki Dziki Gon na przykład. Wiesz, oni dalej wzbudzają we mnie strach, mimo, że wciąż pojawiają się w naszej krainie - drgnięcie drobnego ciałka świadczyło o prawdziwym przestrachu. Ktoś musiał naopowiadać dziewczynie niestworzonych historii, by tak bała się przedstawicieli Gonu. Czy miało to jednak swoje uzasadnienie w rzeczywistości?
- Troszkę - przyznała, bo gdy ją o to zapytano, uświadomiła sobie, że stopy faktycznie ma nieco zmarznięte. - Ale te buty są strasznie niewygodne - uniosła nieco szpilki, pokazując ich cienki obcas.
- Dużo czasu spędzamy w ogrodach, choć zapach pochodzi bezpośrednio od niego, nie od kwiatów - odparła po zastanowieniu Xian. - Wydaje się tam mieszkać, bo wciąż go widuję właśnie w tym miejscu - uśmiechnęła się i zarumieniła na wspomnienie spotkań z przyjacielem. Tajmniczy i w dodatku bardzo piękny. Kto nie chciałby takiego przyjaciela? - A jakie są znaki charakterystyczne dla driad? - uniosła spojrzenie, wpatrując się błyszczącymi ślepkami w Lucię. Nie spotkała w swoim życiu wiele driad, dlatego nie była pewna, po czym można je rozpoznać.
- Bardzo! - odparła natychmiast Xian, a jej buzię rozświetlił promienny uśmiech. W końcu brzoskwinie nie mogły sprawić jej żadnych problemów, prawda? To tylko niewinne owoce! Bez namysłu syrenka ujęła rękę Lucii, by razem z nią udać się do czarujących ogrodów.

z/t 2x

-> jezioro Lyn
_________________
Xian Hu
There is an
innocence
in admiration:
it occurs in one
who has not yet realized
that they might
one day be admired.
All forms of
madness,bizarre habits, awkwardness in society, general clumsiness,
are justified in the person who creates
good art.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Elvan


Elvan /Andy Shadow/

700

Faerie

to skomplikowane

striptizer/muzyk


Heart of fire

Wysłany: 2018-10-21, 18:44   
   Xavier, Ceris, Rose
[Cytuj]

/po wycieczce z Syriuszem i kilka dni po powrocie/

Wròżek dostał zaproszenie od Clave, że może zwiedzic Idris. Mężczyzna nie był tutaj bo tu tylko przychodzą Nefilim. Elvan zawsze lubił zwiedzać, a każdy mòwił, że to piękne miejsce. Shadow czekał na Syriusza. Jego szef coś miał jeszcze załatwić. Brunet specjalnie ostatnio kupił sobie aparat taki fajny, że od razu były już zdjęcia. Chciał i tutaj nacykać sobie i czarownikowi zdjęć. Andy na razie stał przed wieżą i ją podziwiał. Nie mògł uwieżyć, że tyle jeszcze tak wspaniałych rzeczy nie widział. Z zachwyconą miną patrzył na tą wieżą. Zrobił zdjęcie i przesłał Johnny'emu. Miał nadzieję, że ta ostatnia rozmowa z wampirem pomogła mu. Chciał by też był szczęśliwy. Może w jakiś sposòb znajomość z Elvanem mu pomoże. Gdy już go odnalazł tak szybko go się nie pozbędzie. Poza tym ciężko było bo Johnny tylko mògł wychodzić nocą. A dziś był tak piękny, słoneczny dzień. Była taka złota jesień, ale w Idrisie tego nie było widać. Zamyślony Elvan czekał na Syriusza.
_________________
ELVAN


So take your hand in mine
It's ours tonight
This is a Rebel Love Song
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Syriusz Worthington


Syriusz Worthington

743

Czarownik

To tylko seks!

Właściciel nocnego klubu


I'm here for your entertainment

Wysłany: 2018-10-22, 21:25   
   Sophie, Finn, Lexa
[Cytuj]

/po wyjeździe

Tam, gdzie działo się coś ważnego dla świata cieni, nie mogło oczywiście zabraknąć Syriusza. Wprawdzie nie był to ten typ imprezy, w których gustował czarownik, jednak mimo wszystko postanowił się pojawić, tym bardziej, że Elvan zaproponował mu, by poszli razem. Worthington miał wprawdzie jeszcze coś do załatwienia, ale umówił się z wózkiem, że spotkają się już na miejscu.
Pojawił się w Alicante trochę spóźniony, ale od początku ostrzegał, że tak może być. Szukał wróżka dobrą chwilę, jednak w końcu znalazł go przy wieżach demonów. Aż się uśmiechnął do siebie, widząc, że Elvan nawet go nie zauważył, bo jest zbyt zajęty... robieniem fotek!
Wykorzystał swoją zdolność do teleportowania się, by nagle i niespodziewanie zmaterializować się przed obiektywem, dokładnie w momencie, w którym Elvan zrobił zdjęcie.
- Jak wyszło? Nadaje się na okładkę Glamour? - zaśmiał się, zerkając Andy'emu przez ramię w aparat i przy okazji przytulając się do niego na powitanie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Elvan


Elvan /Andy Shadow/

700

Faerie

to skomplikowane

striptizer/muzyk


Heart of fire

Wysłany: 2018-10-29, 17:28   
   Xavier, Ceris, Rose
[Cytuj]

W sumie przynajmniej dwa razy Syriusz powtarzał Elvanowi, że lubi się spóźniać. Poza tym Wróżek tak się wkręcił w robienie zdjęć, że nie zauważył jak przed obiektywem znalazł się czarownik. W jakiś sposób zdziwił się. Zaraz wyjął z aparatu kartkę i pomachał nią by wyszło zdjęcie.
- Ja wiem? Pierwszy raz robię zdjęcie takim cackiem. Sam oceń. - przyznał.
W sumie było widać Syriusza na tle tej wieży. Gdy poczuł jak czarownik się do niego przytulił. W tym momencie cieszył się z tej bliskości. Oczywiście wiedział, że nic nie będzie z tych ich spotkań. Po prostu przyzwyczaił się już do tego, że musiał dzielić się Syriuszem z pewnymi osobami co wpadły w oko czarodziejowi.
- Nie wiem jak to robicie, ale nie mogę się przyzwyczaić do tych waszych czarodziejskich sztuczek - przyznał.
Tutaj miał na myśli jeszcze jednego czarownika imieniem Tang. Bardzo lubił go i darzył sympatią. Nie kiedy z nim ma odskocznie. Syriusz mógł mieć kochanków, więc Elvan także. Nie chciał do śmierci czekać na swojego szefa. Po jego ostatnich słowach wywnioskował, że nigdy nie będzie tylko Wróżka.
- Byłeś tutaj kiedyś? - zapytał.
_________________
ELVAN


So take your hand in mine
It's ours tonight
This is a Rebel Love Song
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Syriusz Worthington


Syriusz Worthington

743

Czarownik

To tylko seks!

Właściciel nocnego klubu


I'm here for your entertainment

Wysłany: 2018-11-08, 22:29   
   Sophie, Finn, Lexa
[Cytuj]

Syriusz udał przez chwilę, że się zastanawia, przyglądając się krytycznie fotografii Elvana. Jednak nie było co tu skrytykować, wszakże Syriusz Worthington był idealny pod każdym względem!
- Jedenaście na dziesięć. Żaden mężczyzna mi się nie oprze - oznajmił wesoło. Ach, ta wrodzona skromność! Przez to ludzie często niepochlebnie na niego patrzyli, jednak czarownik od zawsze wychodził z założenia, że lepsza pycha i narcystyczna postawa niż fałszywa skromność, kiedy znało się swoją prawdziwą wartość.
- Widocznie za mało przebywasz w towarzystwie czarowników - stwierdził Syriusz, uśmiechając się lekko, bo w domyśle oczywiście chodziło o "Spędzasz ze mną za mało czasu". Co do kochanków, to przecież Syriusz nie zabraniał Elvanowi sypiać z innymi mężczyznami, bo w sumie z jakiej racji? Nie byli w związku, Worthington miał partnerów na prawo i lewo więc i Andy miał do tego pełne prawo... miał tylko nadzieję, że Shadow nie znajdzie sobie nikogo na stałe, bo to nieuchronnie oznaczało koniec seksów. Tak, egoizm był kolejną z wad Syriusza, nawet nie było sensu tego ukrywać.
- Kilka razy, na przestrzeni tych wszystkich stuleci - wzruszył ramionami. Żyjąc na świecie tyle lat, zdawać by się mogło, że nie ma takiego miejsca na świecie, w którym Worthington jeszcze by nie był. A w Alicante miał kiedyś nawet kochanka-Nefilim, jednak stwierdził, że nie ma sensu wspominać o tym Elvanowi... już i tak miał wrażenie, że w pewien sposób złamał mu serce.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8