Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-08-05, 13:25   Salon
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Ostatnio zmieniony przez FINLAY NIGHTWIND 2018-09-09, 16:45, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [PM]
   
 
Jayden A. Verlac


Jayden A. Verlac

31

Nefilim

Eileen Verlac

Wysłany: 2018-08-05, 17:57   
   Cassidy, Junior
[Cytuj]

po wizycie siostry

Jak mu poradziła Shan - tak też zrobił. Dokończył się ubierać po tym, jak wyprawił małego żarłoka, który twierdził, że nie może jeść (ilość znikających kanapek i tempo ich znikania mówiły coś zupełnie innego) i zabierając w walizeczkę wiertarko-wkrętarkę, kilka nimbusów i śrubokrętów poszedł do przyjaciela. Zahaczył po drodze o monopolowy i wziął jakąś Finlandię, czy coś podobnej klasy. (Nie zapominajmy, że to York, a nie jakieś Namysłowice i alkohol nie był chrzczony, a Finlandia to Finlandia a nie wódka z czerwoną kartką w ładnej butelce.) Wódka była schłodzona - wystarczyło odkręcić i pić.
Niebawem znalazł się pod drzwiami nowego domu Nightwindów. Zadzwonił dzwonkiem, chyba że nie mieli jeszcze podłączonego takiego wynalazku techniki, to zapukał do drzwi w oldschoolowym stylu.Jeśli to Finlay mu otworzył - dał mu flaszkę od razu mówiąc:
- Żeby nam się robota paliła. - miała się palić w rękach, ale chyba będzie w gardłach. Byleby tylko poskręcali je równo i nie pomieszali elementów, bo Margaret się wścieknie.
- To, od czego zaczynamy? - zapytał wchodząc do środka i rozglądając się za jakimś gniazdkiem w miejscu, gdzie Fin wskazał początek prac. W końcu trzeba było gdzieś podłączyć tą maszynę.
_________________
---------------------------------

---------------------------------

---------------------------------
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-08-06, 10:21   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

/po grze z Shi i Jamesem

Finlay absolutnie nie spodziewał się, że Jayden do niego napisze. Zwłaszcza po tym pierwszym spotkaniu po którym wrócił do Yorku. Niezbyt przyjemnie się złożyło, ale przecież to jest Fin! Czego się można było po nim spodziewać? Jayden nie znał go od dziś więc powinien być przyzwyczajony do pewnych spraw. Prawda jednak była taka, że nigdy nic go tak nie bolało. Teraz mu już przeszło, ale tamten dzień… Jay musi mu wybaczyć. Blondyn po prostu był w wielkim szoku.
Zastanawiał się jak to będzie kiedy ponownie się zobaczą. Niezręcznie, dziwnie, krępująco? Miał nadzieję, że pogodzą się bo czuł się dziwnie pusto. Zwłaszcza że teraz ich domy będą położone nie aż tak daleko siebie. Wychodziło na to, że oni również będą sąsiadami.
Usłyszał pukanie do drzwi dlatego poszedł je otworzyć. Dzwonek? Nawet nie zamierzał go montować. Nie widział jakiejś większej potrzeby. Może łudził się, że nie usłyszy pukania i jacyś niezapowiedziani goście sobie pójdą? Beznadziejna sprawa. Kiedy zobaczył przyjaciela objął go na powitanie. Cieszył się, że tu był i nie tylko dlatego, że właśnie będzie mu pomagał z tym… syfem.
Zobaczył alkohol i jego usta leciutko uniosły się do góry.
- Jak to miło, że nie przychodzisz z pustymi rękami. Na pewno się przyda- dobrze, że była schłodzona bo jeszcze nawet nie miał podłączonej lodówki. Zaprowadził do go salonu gdzie stało mnóstwo kartonów, większych rzeczy zawiniętych w folię i co nie tylko. Jeszcze ani jedna rzecz nie była ustawiona. Odgarnął włosy przyglądając się temu burdelowi, który tu panował.
- Powiedzmy, że pokój dziecięcy to jest ostatnia rzecz o którą teraz bym się martwił.- zaśmiał się nerwowo. Gdyby tylko Margaret wiedziała, że przesiaduje tu godzinami a tak naprawdę nic nie ustalił to już by było po nim. - Jak ty sobie poradziłeś z ustawieniem tego? Ja nawet nie wiem czy kanapę postawić pod ścianą czy może na środku. - nie znał się kompletnie na umeblowaniu, ale fajnie, że Jayden chce od razu zabrać się do roboty.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Jayden A. Verlac


Jayden A. Verlac

31

Nefilim

Eileen Verlac

Wysłany: 2018-08-06, 21:59   
   Cassidy, Junior
[Cytuj]

Jay odwajemnił gest kupmla. Klepiąc go przy tym po plecach. No bo za dużo czułości by go chyba dziś wzruszyło.
- No, widzę że się wygłupiłem.- zażartował Jay. - Jedną flaszką, to my tego panie-kolego nie ogarniemy. - ale jedna pozwoli im na poprawę nastroju i może kilka męskich wyznań. Wiadomo. Alkohol znosił bariery i czynił przyjaciółmi nawet nieznajomych, a co dopiero kumpli.
- Zgromadziliście pokaźny magazynek. - zauważył. Zapowiadało się nie na jedno popołudnie tylko na kilka takich. Przynajmniej przy pracy łatwiej było odnowić relacje i nieco je poprawić.
- To może najpierw kuchnia i sypialnia? - zaproponował Jayden. To były najważniejsze pomieszczenia w domu, które pozwalały normalnie funkcjonować.
- Pokój dziecięcy im później zrobimy, tym będzie świeższy na ten wyczekiwany dzień. - zgodził się z Finlayem.
- To krótka piłka. Co robimy najpierw, szefie? - Jayden złożył sprzęt, uzbroił w odpowiednie bity i wystarczyło go pokierować do odpowiedniego pomieszczenia, by mógł działać.
- A ty polej, zanim szkłem przejdzie i się zagrzeje. - zachęcał zabierając się za otwieranie pudełek z meblami i studiowanie instrukcji co z czym skręcić, żeby było dobrze. Zaczął też zabierać się za segregowanie elementów, by je odpowiednio połączyć, zgodnie z ich przeznaczeniem. By im przypadkiem coś nie zostało na koniec pracy. To byłby dopiero przypał.
- Ja?- pomyślał. - Pozwoliłem Eileen decydować co i gdzie ma stać. Tobie też radzę pozwolić Margaret na rozplanowanie przestrzeni. Będziesz mieć spokój. - spojrzał porozumiewawczo. Chociaż czy kobietom dało radę dogodzić z rozmieszczeniem mebli? Był przekonany, że Shan będzie ścigać Jamesa o zmianę ich położenia dość często. I jakoś ta myśl była dla niego pocieszeniem. Dlaczego go aż tak nie lubił?
_________________
---------------------------------

---------------------------------

---------------------------------
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-08-08, 08:32   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Zerknął kolejno na butelkę, kartony i kumpla i aż się zaśmiał. Jasne, że dziś nie zamierzał wszystkiego zrobić, ale chociaż chciał mieć jakiś plan. Chciał sobie w głowie jakoś to wyobrazić a potem tylko zacząć ustawiać bądź też jechać i dokupić różnego rodzaju meble. Jak na razie wszystko co najważniejsze kupił i postawił na środku salonu. Ciężkie tak jak w instytucie w Paryżu gdzie się razem wychowali to nie było. Teraz robiono meble o wiele lżejsze. Chwała za to aniołowi Razjelowi!
- Nie szkodzi. Zdążyłem już obczaić w okolicy sklep monopolowy.- właściwie to była jedna z pierwszych rzeczy jakie zrobił kupując dom. A męskie zwierzenia były naprawdę w porządku. Może nawet uda im się ponownie dogadać i będzie jak dawniej? Może w końcu mu powie co do jasnej Anielki się z nim działo.
- Właściwie to ja sam. Margaret tutaj była by ocenić czy dobry zakup, ale to ja powiedziałem, że się tym zajmę- wyjaśnił mu i usiadł na czymś pokrytym folią. Okazało się być kanapą. A może to łóżko? - Kieliszki są w tamtym pudle- wskazał na wielkie pudło stojące pod ścianą- A może tamtym?- sam już nie wiedział. Trochę szukania będzie- No chyba, że wolisz z gwinta- nie raz już tak pili będąc bardzo młodym. Mimo, że Jayden był od niego starszy to zawsze Finlay go namawiał do złych rzeczy.
Otworzył butelkę i przyjrzał się jak kumpel otwiera jakieś pudełko. Miał decydować? Toż to nie pierwszy raz, ale teraz wydawało się bardzo poważnie.
- Ja proponuję najpierw pościąganie z tego wszystkiego foli, powyciąganie wszystkiego z pudełek, poskręcanie co należy skręcić a następnie pójdziemy do jakiegoś pomieszczenia i na nasze męskie oko określimy jak co ustawić- o taki miał pomysł. Pewnie nefilim zaraz uzna, że to idiotyczne, ale skąd mógł wiedzieć co i gdzie jest?
- Zrobiłbym tak, ale Margaret jest w ciąży i nie chcę by się denerwowała gdybym coś robił nie tak albo coś jeszcze by na nią upadło. A ten kurz? Zdecydowanie to nie jest dobre miejsce dla niej- wyjaśnił kumplowi.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Jayden A. Verlac


Jayden A. Verlac

31

Nefilim

Eileen Verlac

Wysłany: 2018-09-03, 21:30   
   Cassidy, Junior
[Cytuj]

Jay uśmiechnął się "pod wąsem".
-Sklep monopolowy w okolicy. - zmarszczył nieco oczy, jakby sobie coś wyobrażał czy starał przypomnieć.
- Chyba nie to kierowało tobą przy wyborze lokalizacji? - jeszcze ani grama alkoholu nie zaczęło się trawić, a już humorek mu dopisywał, bo nawet pozwolił sobie nieco zaśmieszkować z Finlaya.
- W sumie. - zerknął to w stronę jednego, to drugiego pudła, które wydawały się nie mieć dna. Zanurkował w jednym z nich i... dał za wygraną. Wszystkie pudła były do siebie podobne. Mieli tu skręcać meble, a nie rozkręcać Armageddon. - Dziewczyn nie ma,- podrapał się po głowie. Poważni mężowie. Może trochę nie wypadało, ale przemyślał sprawę i podjął decyzję, z którą pewnie Nightwind się zgodzi. - to się nie będą czepiały. - uśmiechnął się. Może to młodszy Nefilim namawiał do "złego", ale przecież gdyby Jay nie chciał - nie dałby się sprowadzać na "złe drogi".
- Niby mądrze mówisz, ale - golnął sobie łyka i już od razu lepiej się orientował w przestrzeni. - Lepiej by to było składać w pomieszczeniach, w których ma zostać, bo wiesz - podrapał się nadal intensywnie myśląc - jak wszystko poskręcamy, może się okazać, że trzeba będzie rozciągać drzwi albo przesuwać ściany. - zaśmiał się lekko.
Kiwnął tylko głową słuchając argumentów kolegi. Doskonale rozumiał, że potrzebuje pobyć trochę sam, z dala od Marg. Jay też czasem miał dość Shan i jej humorków, a widywał ją niezbyt często. Co dopiero być 24/7 z kobietą, która pięćset razy na dobę przechodzi od euforii po depresję, tylko dlatego, że użyjesz niewłaściwego słowa, albo przestawisz coś, przesuniesz czy zapomnisz powiedzieć "proszę".
Jayden przyjrzał się zgromadzonym meblom. Namierzył łóżko i zawołał Fina, żeby przenieśli jego elementy do sypialni. Po czym, zgodnie z zaleceniem pana domu przystąpił do pozbywania się folii, zaproponował poukładanie wszystkich elementów i gdy tylko z Finlayem doszli do wniosku, że tak będzie dobrze - przystąpił do skręcania śrub, i wkrętów. Od czasu do czasu wspomagając się przezroczystym płynem, dyrygując kumplem - to każąc mu coś przytrzymać, to coś dokręcić i zachęcając do picia.
Gdy konstrukcja łóżka stała w centralnej części pokoju spojrzał z zadowoleniem na powstałe dzieło, po czym przeszedł do sedna. Bo skręcanie mebli, to był tylko pretekst. Ten z puli tych dobrych. Podsunięty przez Shan. On jako mało zsocjalizowany stwór nie pomyślał by o skręcaniu mebli jak o dobrej okazji do rozmowy, ale od czego w końcu miał siostrę, jeśli nie od podsuwania dobrych pretekstów? I to jeszcze w taki sposób, by sądził, że to on na to wpadł?
- Przepraszam cię Fin. - powiedział swoim nieprzeniknionym tonem. - Nie wiem co mi odpierdoliło, że uciekłem. Chyba trochę się przestraszyłem, że nie jestem już tylko odpowiedzialny za siebie. - westchnął. - Zawaliłem. Zawiodłem was. Jakbym zapomniał, że przecież nie muszę być samowystarczalny. - cholernie mu było źle z tym, że zawiódł swojego przyjaciela. Opuścił go. Nie był przy nim, gdy było gorzej i nie celebrował z nim wesołych chwil, które miał z nim prawo i obowiązek dzielić przez wzgląd na wieloletnią przyjaźń. - Spierdoliłem na całej linii. - Jay nie rzucał mięsem na co dzień, tylko w bardzo skrajnych przypadkach. I tylko Fin był zwykle tego świadkiem, więc musiał wiedzieć jak parszywie czuje się Jay.
_________________
---------------------------------

---------------------------------

---------------------------------
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-04, 21:46   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Parsknął aż śmiechem na słowa przyjaciela. Znał go aż na wylot. Nie mógł go nawet zaskoczyć. Poklepał go po ramieniu.
- Ależ skąd. Po prostu chciałem bliżej ciebie i twojej małżonki mieszkać- zaśmiał się. Prawdą było to, że będą mieszkali blisko siebie. Zawsze o tym marzył. Mieć dom blisko swojego przyjaciela, ukradkiem wychodzenie napić się. Wspólne misje. Jednak prawda była taka, że nie dlatego wybrał ten dom, to miejsce- Mieszkanie było po cenie a jak ci wiadomo ostatnio jakoś mi się nie przelewa. To moja zmarła siostra jest bogata nie ja. Sklep jest po prostu miłym dodatkiem. Grzech byłoby6 z niego nie skorzystać- przygryzł wargę i zastanowił się bardziej. W każdym miejscu znalazłby pewnie jakiś sklep z alkoholem.
Zaśmiał się widząc minę Jaydena kiedy zaglądał do pudeł. Sam by pewnie nie miał lepszej miny. I tylko pomyśleć, że niektóre z nich sam pakował i sam przewoził komunikacją przyziemnych! Żałował, że nie potrafi jeździć samochodem, naprawdę. Mógłby zrobić jakąś listę co gdzie się znajduje, ale czy to by coś dało. I on upił kilka łyków trunku i wierzchem dłoni wytarł usta.
- No masz rację. Może by się zmieściło pod jakimś tam kątem to upchać, ale lekkie to też by nie było.- powiedział wyobrażając sobie jak próbują wepchnąć łóżko aż w końcu im się nie udaje i postanawiają sypialnię zrobić… na korytarzu. Mało estetycznie a na dodatek ciasno. Nie, to zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Starszy nefilim wiedział co mówić. - Ale masz rację. Dobrze najpierw pomyśleć a potem zrobić- niech jeszcze trochę się napiją i te meble będą idealnie poskładane. Może niektóre trochę na siłę i nie tak jak powinny, ale będą poskładane. Kto powiedział, z ławy nie można zrobić krzesła! Kto bogatemu zabroni? Właściwie to nie był też taki bogaty więc lepiej niech wszystko będzie jak należy. -Gdyby tylko tu dziewczyny były to zupełnie inaczej by wyglądała praca.- Oh tak, już by pewnie wzięliby się do roboty zamiast gadać i pić.
Finlay był chyba typem szczęściarza bo jeszcze nie doświadczył zmiany humorków swojej żony. Nie widział jak raz się śmiała a w następnej chwili płakała czy coś w tym stylu, ale był świadomy, że takie coś u kobiet się zdarza. Margaret była wyjątkowa i naprawdę nie miał co narzekać. Rudowłosa wiedziała czego chce i nie było możliwości, że przez jakąś głupią pomyłkę zaczęłaby w niego rzucać talerzami. A może to wszystko jeszcze przed nim? Może przez to, że Shan miała bliźniaki przebiegało u niej szybciej? Na pewno się dowie prędzej czy później jak to z nią jest.
Pomógł przyjacielowi przenieść elementy do pomieszczenia, który wcześniej uznał, że będzie sypialnią i zaczął je wyciągac i zastanawiać się jak to wszystko ze sobą w magiczny sposób połączyć. Kiedy to jeszcze nad tym się tak zastanawiał to Jayden już zajął się wkręcaniem śrub. Klęknął przy nim by nie było, że nic nie robi!
- Oh, było mówić. Zostawiłbym cię z moimi meblami sam na sam- zaśmiał się widząc jak mu to sprawnie idzie. Rachu ciachu i po tygodniu cały dom zrobiony.
Sam zajął się skręcaniem kiedy usłyszał głos kumpla. Aż uniósł głowę do góry kiedy ten zaczął przepraszać. Nie przerywał mu tylko słuchał w milczeniu aż w końcu wszystko z siebie wyrzuci. Długo czekał by dowiedzieć się o co chodzi. Nadal miał jednak wrażenie, że czegoś mu nie mówi.
- Jayden. Znamy się odkąd mały kurdupel przeprowadziłem się do instytutu w Paryżu. Ile miałem lat? Pięć? Co by znaczyło, że znamy się jakieś dwadzieścia trzy lata. Znamy się na wylot i dziwię się jakim to sposobem to nie ty jesteś moim parabatai. Odpowiedzialny tylko za siebie przestałeś być już dawno. Było o tym pomyśleć kiedy brałeś ślub czy o co ci tam chodzi po głowie. Naprawdę to było powodem?- uniósł nieco ręce do góry mimowolnie gestykulując i zastanawiając się czy najlepszy przyjaciel okłamałby go. Nie powiedział mu nic o wyjeździe, nie dawał znaku życia więc czy teraz miałoby to dla niego znaczenie? Czuł w jego głosie skruchę. - Czy zrobiłem coś kiedyś że mi nie zaufałeś i nie przyszedłeś do mnie ze swoimi problemami? Stary, jesteśmy braćmi i nic tego nie zmieni.- westchnął głośno i spojrzał mu prosto w oczy. Niech chłopak już się nie męczy. Stało się.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Jayden A. Verlac


Jayden A. Verlac

31

Nefilim

Eileen Verlac

Wysłany: 2018-09-10, 11:32   
   Cassidy, Junior
[Cytuj]

- Aha. - zrobił minę, jakby go to wcale nie przekonywało i nie dał się zbić z tropu, że to zasługa łatwego dostępu do alkoholu. Raczej wiadomym było, że to tylko część zgrywania się, bo w jakiś sposób mile go to połechtało. Niby się ze sobą dogadywali i w ogóle nie musiał słyszeć żadnych deklaracji, by wiedzieć na czym stoi. To jednak czasem było miło usłyszeć kilka ciepłych słów, które stanowiły potwierdzenie, że między nimi wszystko gra, (czy raczej, jak na razie), że wszystko grało i jest na dobrej drodze, by wróciło do normy.
Jayden roześmiał się serdecznie. Dodatek, nie dodatek - jednak strelając na ślepo miał trochę racji. Jakoś go to nie zmartwiło. Nawet, gdyby miało znaczyć, że to raczej lokalizacja jego mieszkania była tym dodatkowym atutem przemawiającym za wybraną przez Nightwindów lokacją.
- Raczej mam. - pokiwał głową. Widać było, że nie uśmiecha mu się kombinować jak to po fakcie poprzeciskać w zupełnie inne pomieszczenia. Nie mniej jednak to Finlay miał rację, że teorie Jaya były nieco naciągane. Może nawet znacznie bardziej niż nieco, ale na trzeźwo by tego nie poprzestawiał. Umysł miał jeszcze trzeźwy. Symulacje w pamięci nie wychodziły, więc kombinował, by się później nie narobić.
Cisza trochę potrwała. Jay wysłuchał przyjaciela, po czym zapewnił:
- Nie, nic takiego nie zrobiłeś. - jakieś niejasne myśli niczym czarne chmury kłębiły się w jego głowie. Dało się wyczuć niejakie wahanie. Zwykle mówił Finleyowi o wszystkim, ale w sprawach związanych z Eileen przeżuwał swoje myśli długo i samotnie. Bo nie do końca wiedział co w tym temacie powinien myśleć. W końcu była jego żoną. Zdecydował się na ten krok i było już jakby pozamiatane. Ale niewątpliwie coś siedziało mu na wątrobie i pewnie, gdyby Finlay nie brał jego ucieczki zbyt personalnie - zrozumiałby, że jednym z powodów takiej a nie innej decyzji był... strach. Zwykłe tchórzostwo. Wystraszył się nieco tego wszystkiego związanego z małżeństwem. Finlay i Shantae tego nie mieli prawa rozumieć. Oni byli szczęśliwi. Przynajmniej na tym etapie. Jay nie miał tyle szczęścia.
- Nie tylko to. - wycedził dość cicho przez zaciśnięte zęby. Było mu naprawdę niezręcznie. Nie wydawało się, by stężenie promili było wystarczające, by bardziej się otworzył. Pewnie nawet odrobinę poróżowiał, a może tylko mu się wydawało. Nagle zrobiło się jakby cieplej czy może tylko krew szybciej krążyła w żyłach. Upił nieco więcej i wrócił do skręcania mebli. Sprawiał wrażenie, jakby był bardziej skupiony na skręcaniu całej konstrukcji, chociaż co poważniejsze i wymagające przemyśleń elementy zostały już dobrze połączone i została im tylko taka wykończeniówka. Po prostu Jayden nie był swoją siostrą i nie potrzebował za bardzo się uzewnętrzniać.
_________________
---------------------------------

---------------------------------

---------------------------------
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-09-10, 11:33   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Finlay wiedział, że wszystko między nimi będzie wszystko grało. Za kilka tygodni w ogóle nie będzie pamiętał, że takie coś miało miejsce. Popadnie w rutynę, będzie się cieszył że ma obok siebie przyjaciela, będzie tak jak dawniej. Jak na razie musiał to przeboleć. Przemyśleć to co miało miejsce. Do tego potrzeba czasu, ale starał się by było tak jak dawniej. Starał się dumę wsadzić w kieszenie i zachowywać się tak jak kiedyś. To dlatego go szturchnął i posłał mu niewinny uśmiech.
- To dlatego tutaj mieszkasz? No powiedz, że masz jakiś swój ulubiony sklep który ciężko odkryć- często się zdarzało, że gdzieś między jakimiś budynkami był jakiś sklep, ale ludzie tam nie zaglądali bo ciężko było go znaleźć jeśli się nie wiedziało gdzie szukać. Jayden mieszkał tutaj już jakiś czas więc na pewno jest bardziej obeznany. Może tym jednym drobiazgiem może się z nim podzielić o ile w ogóle stąd kupował jakieś alkohole. A może wolał wyjście do baru? Bardziej kosztowne, ale jak prestiżowe!
- Co gdyby nie ty! Musiałbym sam przepychać meble albo ponownie je rozkręcać. Dobrze mieć kogoś kto myśli- zazwyczaj jemu również zdarzało się myśleć. Zazwyczaj gdy na głowie miał jakiegoś demona. Wtedy myślenie znacznie sprawniej mu szło. Teraz pozwolił sobie to nieco leniwsze i wolniejsze rozmyślenia. Naprawdę, gdyby nie on to by siedział nad meblami i aż by mu się zbierało na płacz. Chciał sam budować domek to teraz ma za swoje.
Krótka odpowiedź, nic więcej. Na co tyle się produkował i otwierał przed przyjacielem kiedy ten to z pewnością miał gdzieś? Czuł się jak kompletny dupek. Zwłaszcza kiedy nienawidził mówić o uczuciach. Miną dobre miesiąca jak nie lata zanim znowu się otworzy. Pokiwał głową. Chociaż dowiedział się, że nic nie zrobił. To świetnie. Zacisnął pięści i wziął do ręki kolejny drewniany element i zaczął się zastanawiać do czego by tu pasował. To było jak układanka. Meble, rozmowa z przyjacielem, martwienie się jego żony i siostry… nic do siebie nie pasowało. Ale zdał sobie sprawę, że to nie jego sprawa. Jayden chciał uciekać? Droga wolna.
- Tak, weźmy się do roboty. To nam lepiej idzie- powiedział chłodnym głosem i zacisnął mocno szczękę by nic nie powiedzieć więcej. Będzie tego żałował, oj będzie. Usiadł na dupie, napił się jeszcze trochę i wziął jakąś listewkę do ręki. Następnie w pudełku znalazł jakieś śrubki i zaczął skręcać w milczeniu. Cisza mu ciążyła, ale nie mówił nic. To było cięższe niż myślał. Nie, nie składanie mebli, ale bycie najlepszym przyjacielem skoro ten nie chciał nawet szczerej rozmowy.

/zt
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-11-08, 20:46   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Ostatnio wszystko się gmatwało. Margaret była jak najbardziej zadowolona z faktu, że w końcu mogła wrócić do domu, do męża, do zwykłych spraw. Nie przemęczała się, nie forsowała, ani nie przesadzała z treningiem. Skupiała się na umiejętnościach nie zagrażających ani zdrowiu, ani życiu ich dziecka. Do tego James mianował ją oficjalnie swoją prawą ręką, a Ruda wykonywała swoje obowiązku sumiennie.
Finlay był na kolejnym patrolu, mieli konkretne braki w kadrach i wiedziała, że będzie im trudno to pogodzić, ale nie mieli wyjścia. Jej mąż brał na siebie zdecydowanie za dużo, ostatnimi czasy prawie się nie widywali, więc tęskniła za nim naprawdę mocno. Dziecko stało się ruchliwe w jej łonie, w końcu wielkimi krokami zbliżał się termin jej porodu, którego nie mogła się doczekać. Jeszcze dwa miesiące i mały Alexander Nightwind zagości na tym świecie, była na to gotowa i szczęśliwa, że będą w końcu w trójkę.
Umówiła się z mężem, że wróci zaraz po pracy do domu, a ona przygotowała dla nich wyśmienitą kolację. W całym domu pachniało pięknym zapachem przygotowanego jedzenia, zrobiła coś na co sama miała ochotę, ale też na co Finlay z pewnością się pokusi. Siedziała w salonie czekając na niego, kiedy w końcu przekręcił się zamek w drzwiach i Fin wszedł do środka. Od razu poderwała się i ruszyła w jego stronę, przytulając się mocni i składając na jego ustach tęskny pocałunek.
- Dobrze, że już jesteś. Tęskniliśmy. – przywitała go uroczym uśmiechem i wskazała brodą na pięknie nakryty stół, zdecydowanie będzie mu pasowało takie jedzenie. A pewnie był głodny jak wilk!
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: 2018-11-08, 22:20   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Niedługo po tym jak odwiedził Margaret w Alicante wrócił do instytutu. Było mu przy niej bardzo dobrze, ale był świadom tego, że obowiązki wzywają i powinien być w całkiem innym miejscu niż był. I tak właśnie się stało. Nie udało mu się niestety dotrzeć do byłego dyrektora instytutu więc nie dowiedział się kompletnie niczego nowego. Przestał nawet wierzyć w to co ludzie mówili dookoła. Ludzie przecież mogą mówić wiele rzeczy. Tak działa plotka, prawda? Z ciałem siostry też niczego niezwykłego nie zrobił. Szukanie wampira, który przemienił jego siostrę? Też nic z tego. Chociaż obiecał sobie, że kiedyś odnajdzie drania i dowie się dlaczego to zrobił. Może polował na nią od dłuższego czasu? Może po prostu chciał się zabawić w stwórcę. Tego z pewnością nie dowie się tak szybko.
Kiedy nadeszła pora wyboru nowego szefa instytutu nieco się zawiódł. Młodszy od niego, drobniutki i uroczy James. Sam nie wiedział kogo się spodziewać, ale na myśl, że będzie musiał słuchać jego to przed oczami po prostu stawał mu Sebastian! Tak, powinien już się przyzwyczaić do obecności Jamesa, powinien się przyzwyczaić że ten nie wyśle go na pewną śmierć, ale jakoś nadal nie mógł. To był dla niego wielki szok. Czy spodziewał się swojego przyjaciela Jaydena? Byc może. Wydawał mu się po prostu bardzo dojrzały co do roli szefa instytutu, ale nie jemu oceniać. Musi się przyzwyczaić i tyle.
Dzisiaj wybrał się na małe polowanko. Już dawno nie miał tak dużo obowiązków jak teraz i bardzo się z tego cieszył. Wiedział, że wykorzystuje swój czas maksymalnie. Na wieść, że Margaret będzie w domu i przygotuje dla niego coś smacznego bardzo się ucieszył. Nawet cały dzień o tym myślał! Oczywiście nie na tyle by nie skupić się na tym co robi, bo to by było dość niebezpieczne.
Przytulił się do niej i odwzajemnił pocałunek a jego ręce automatycznie powędrowały w stronę brzucha, który ostatnimi czasami się powiększył. Powoli do niego docierało, że lada moment jego ukochana będzie rodziła, a on do tej pory nie wiedział jak będzie trzeba się zachować, w razie czego co spakować, jak postępować! Nie uczestniczył na żadne szkółki rodzenia dla przyziemnych ani nic z tych rzeczy więc dla niego to będzie naprawdę dziwne trzymać w ramionach coś tak małego, lekkiego, delikatnego! Nigdy nie miał większej styczności z dziećmi. Czy aby na pewno sobie poradzą? Spojrzał w oczy rudowłosej i od razu poznał odpowiedź na to pytanie. Będzie z początku ciężko, ale dadzą sobie radę. Mają siebie.
- Nie wiesz jak bardzo ja tęskniłem- przyznał i w tym samym momencie zaburczało mu w brzuchu. Jasne, że był głodny! Kochał kiedy to ona gotowała.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: 2018-11-08, 23:35   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

Jej mąż powinien zapomnieć o przeszłości i przestać w końcu rozpamiętywać to, co było. Uzyskanie odpowiedzi może i ukoiłoby jego nerwy, dało spokój jego duszy, ale na pewno nie pomogłoby jego bliskim, którzy już nie żyją. Co mogłoby to dać? Jedynie więcej bólu, więcej problemów i cierpienia. Teraz powinni skupić się na sprawie priorytetowej, bo jeszcze trochę i nie będzie czego pomścić, bo przecież ich wszystkich pozabijają. Nie chodziło o to, że Finlay robił mało. Jej małżonek robił naprawdę dużo, pracował ponad miarę i był w tym świetny. A jednak, martwiła się o niego, bo miała ku temu powodu. Wróg był silny, a im brakowało pomysłów. Teraz widziała to bardzo dokładnie, szczególnie, że siedziała w tym „u góry”. Dobrze, że Fin nie miał nic przeciwko.
- Domyślam się, ale zaraz to jakoś naprawimy. – puściła mu oczko, uśmiechając się radośnie, a później oboje poszli do salonu, a raczej części jadalni, gdzie mogli zabrać się za jedzenie. Margaret spory kęs mięsa zapiła sokiem owocowym i odchrząknęła nieco.
- Rozmawiałam z Jamesem, kiedy urodzę będziesz potrzebował trochę wolnego… – stwierdziła, przygryzając lekko wargę. – Z resztą, jak Shantae urodzi, też będzie go sam potrzebował. – dodała, wywracając oczami. Musieli to rozegrać dobrze, bo jak wiadomo, łatwo nie będzie. Szef Instytutu zostanie ojcem i wujkiem, a jego prawa ręka będzie matką i ciotką. Nie ma lekko. Shantae na pewno nie poradzi sobie sama z bliźniętami, może Yasmin przyjedzie do York i im pomoże. Jej i Finlay’owi nie miał kto pomóc, niestety. Jej rodzice byli martwi, jego nie akceptowali w ogóle ich małżeństwa. To dobijające, ale wiedziała, że pani Verlac im jakoś pomoże, jak tylko będzie mogła, przecież zna Finlay’a, przyjaźni się z Jaydenem.
- Znaleźliśmy trop…. Nic sprawdzonego, ale chciałabym tam wysłać większą ekipę. Będę jeszcze rozmawiać z Jamesem na ten temat… Nie chciałabym też, żebyś szedł Ty, albo on. –powiedziała z powagą i przygryzła wargę. – Zostaniemy rodzicami za niecałe trzy miesiące. To za duże ryzyko… – stwierdziła. Są inni Nefilim, niech oni się trochę wysilą.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
FINLAY NIGHTWIND


Finlay Nightwind

28

Nefilim

Margaret Nightwind

poluję


W związkach chodzi o dużo więcej niż tylko o miłość.

Wysłany: Dzisiaj 16:56   
   Jeffrey, Queenie
[Cytuj]

Nie chciał by Margaret się o niego martwiła. Serce mu się krajało kiedy widział jej zatroskaną twarzyczkę. Nie chciał jej sprawiać przykrości ani nic z tych rzeczy dlatego niektóre sprawy dusił w sobie mając nadzieję, że ona tego nie zauważy. Prawda była taka, że znała go nie od dzisiaj i przy niej był jak otwarta księga. A może jego żona miała jakieś specjalne umiejętności? Jeśli tak to ich dzieci będą miały przechlapane- nic rudowłosej nie umknie. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie chciał być dla własnych dzieci jak jego rodzice. Nie będzie, wierzył w to. Dopóki Ona była przy nim to wszystko będzie dobrze.
Ruszył za nią w znajomym mu kierunku i aż zagwizdał w podziwie. Tego to na pewno się nie spodziewał. Dobrze było wrócić do domu i wiedzieć, że ktoś na niego czeka, że nie zastanie pustego mieszkania w którym niezbyt jest co robić. Usiadł na wolnym miejscu i skierował swoje spojrzenie na Margaret.
Pokiwał potwierdzająco głową kiedy się ponownie odezwała. To było zrozumiałe, ale nadal nie rozumiał dlaczego o tym wspomina. Jeśli będzie potrzebował więcej czasu na rodzinę to dla niego nie było problemu- weźmie tyle wolnego ile będzie potrzeba tylko po to by być blisko nich. To było zrozumiałe.
- A nie wiesz kto zastąpi Jamesa kiedy on będzie zajmował się ojcostwem? Raczej nie uda mu się być w dwóch miejscach na raz, prawda? Gdybym ja był Shan to bym go normalnie zabił.- powiedział zaczynając jeść. To właśnie jej brat powinien zająć się domem, gotowaniem, wychowanie dziecka które tak pragnął mieć. Czasami po prostu istnieją priorytety i nie ma co się dziwić. James musiał zdecydować czy chce nadal mieć swoje stanowisko czy zająć się rodziną. Ciężko będzie pogodzić bliźniaki i stanowisko jakie zajmował.
Gdyby tylko poprosił swoich rodziców o pomoc przy dziecku to nie wierzył by ci mieli z tym jakiś większy problem. mieli urazę do niego, nie przepadali za Margaret, jego przyjaciółmi, ale nie wierzył że zaczęliby się znęcać nad wnukiem. To było niedorzeczne nawet jak na nich. A może po prostu tak dobrze o nich myślał? W każdym razie nie pozwoli by ich dzieckiem zajmował się ktoś inny. Zwłaszcza pani Verlac! Poradzą sobie. Byli rodziną.
- Jeśli będę naprawdę potrzebny to oczywiście pójdę. Obowiązki są dla mnie bardzo ważne. Jednak z góry mogę ci obiecać, że będę na siebie uważał. Zawsze- obiecał jej. Rodzina była dla niego ważna, ale ojczyzna zawsze była dla niego najważniejsza. Teraz nie mógł wybierać między ojczyzną a ukochaną i ich dzieckiem, które wkrótce wyjdzie na świat. Czy bardzo będzie wtedy cierpiała? Nigdy nie widział jak wygląda poród, ale chciałby być przy tym. -Nie martw się, poradzimy sobie. Teraz Nefilim coraz mniej więc musisz zrozumieć i moją sytuacje- powiedział smutnym głosem patrząc w jej oczy.
_________________

<div style="font-family: 'Just Me Again Down Here', sans-serif; font-size: 26px; color: #996B6B; line-height: 100%; text-align: center; letter-spacing: 1px; width: 240px;margin-left:-18px;margin-bottom:-28px;">Nie lubisz mnie? Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
<img src="https://68.media.tumblr.com/6aec1e87aaf801b7aa2e3ecf18b86f4f/tumblr_oldkqxZCQV1qfg6byo4_250.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:-21px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/83ea2aebb5015c21f5805c98f4d33fcd/tumblr_ozn359uhBG1wxdmrbo2_r1_400.gif" style="width: 160px;height:90px; border-radius: 100px; margin-bottom:0px; border: solid #EBC3A2 3px;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/92/f4/e0/92f4e044413b923a7b9a6fb522390335.gif" style="width: 120px;height:120px; border: solid #EBC3A2 3px; border-radius: 100px;margin-left:0px;">
<div style="font-family: 'Arial', sans-serif; font-size: 7.0px; letter-spacing: 2px; color: #43636a; text-align: center; text-transform: uppercase; margin: 2px 0px 0px 0px; width: 350px; margin-left:-15px;margin-top:5px;line-height: 90%;">Szukam momentów lekkich jak piórko bez wbijania noży w serce.
[Profil] [PM]
   
 
Margaret Nightwind


Margaret Nightwind

26

Nefilim

Finlay Nightwind

zabijanie demonów, a do tego przyszła mama


dancing with the demons in our minds

Wysłany: Dzisiaj 21:28   
   Nyx, Shan, Kieran, Noah
[Cytuj]

James miał teraz na głowie ogromną odpowiedzialność i prawdę mówiąc Ruda martwiła się o brata. Młodszy Whitelight był zawsze delikatnym człowiekiem, a na jego barki spadał taki ciężar… Nie tylko chodziło o zarządzanie Instytutem, ale również o ojcostwo, w końcu po raz pierwszy zostanie ojcem i to podwójnie. Wiedziała, że będzie ciężko, ale jeśli albo on, albo Shantae będą potrzebowali pomocy, to na nią też może liczyć. Przecież zawsze ona i jej bratowa mogą siedzieć razem, zawsze będą dwie osoby, do pilnowania trójki dzieci, prawda? Panowie mogą w tym czasie pracować. Finlay mógł w niego nie wierzyć, miał do tego pełne prawo oczywiście, ale wszystko było do zrobienia. Państwo Verlac zarządzali Instytutem w Paryżu, dużo większym niż ten w York, a mieli przecież dzieci jedno po drugim. Kwestią była organizacja.
- Shantae go wspiera i bardzo dobrze. – powiedziała z pełną powagą. – James poradzi sobie, pogodzi pracę z obowiązkami, będzie mu trudno, ale przecież w razie co ma nas…. Jest jeszcze Jayden, rodzice Shantae, mają pełen pakiet wsparcia. A zawsze ja mogę spędzać z nią czas, będziemy dwie do trójki dzieci i jakoś to ogarniemy, prawda? – dodała, uśmiechając się pokrzepiająco. Ona wierzyła w swojego brata i w to, że mu się powiedzie. Tak samo jak wierzyła w siebie i swoje macierzyństwo, no i oczywiście Shantae, która nie do końca była przekonana… też sobie z tym poradzi.
- Wiem Finlay… ale wiem tez, że James ma na uwadze nasze sytuacje i nie będzie podejmował pochopnych decyzji. – mruknęła z uśmiechem. Była pewna, że James nie zaryzykowałby ani tego, żeby jemu się coś stało, ani tego, żeby Finowi coś groziło. Ostatnio nawet zaczęli się dogadywać, więc było całkiem dobrze i Marg miała nadzieję, że jej mąż i brat jeszcze zostaną przyjaciółmi.
Zjadła swoją porcję, a później zabrała się za zbieranie naczyń. Nie była obłożnie chora, więc nie obawiała się przeniesienia dwóch czy trzech talerzy na odpowiednie miejsce, prosto do kuchennego zlewu.
- Objadłam się… – stwierdziła ziewając, a później skierowała się w stronę sofy, gdzie usiadła wygodnie. – Idziesz pod prysznic? – spytała, przygryzając lekko wargę. Jak dobrze być w domu…
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9