Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Cmentarzysko
Autor Wiadomość
Eliot Ainsworth


Eliot Ainsworth

40

Nefilim

Mordowanie potworów


Dear God, please don't let the Downworlder's guts ruin my good tunic

Wysłany: 2018-11-08, 22:10   
   Tangu
[Cytuj]

Obserwował gramolącego się z grobu czarownika. I w sumie zastanawiał się nad sensem jego działania, czego jednak głośno komentować nie zamierzał.
- Źle by się dla ciebie to spotkanie skończyło, gdybyś próbował mnie do tego grobu wpakować – ostrzegł lojalnie swojego towarzysza. Stelę miał przy sobie, to kwestia paru sekund narysować odpowiednie runy, by pod pewnymi względami dorównać, a nawet przewyższyć tego czarownika. Inna sprawa, że trzeba być skończonym debilem, by zrobić sobie z takowego faktycznie wroga. I chociaż Eliot za magami nie przepadał, to miał jeszcze ten gram rozsądku, by ich faktycznie nie prowokować do walki. – Biedne te, które miały odwagę związać się z tobą na dłużej – stwierdził z rozbawieniem, chociaż wolał uciąć ten temat. Jeszcze dowiedziałby się czegoś, czego w sumie nie chciał wiedzieć.
- Serio? Magowie używają goździków w czarach? – Zdecydowanie niedowierzał, chociaż podejrzewał, że w tym momencie Gilvrey po prostu żartował. Zdążył zauważyć, że ten czarownik ma jakieś poczucie humoru. Jakieś, to mocno powiedziane.
- Po chuj wywołałeś jakiegoś pomniejszego demona? – Zapytał, chowając ręce do kieszeni spodni. – Zatem po co chciałeś się spotkać? – Zapytał i ciężko westchnął. Cofnął się o krok, co by tym truchłem nie zarobić lub żeby go przypadkiem nie pociągnęło za sobą do tego grobu.
_________________
Eliot Ainsworth
Some days I can't get out of my head
That's just the dark side of me
Some nights, it's hard for me to fall asleep
That's just the dark side of me
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Wysłany: 2018-11-08, 23:50    [Cytuj]

Dla postronnego obywatela jego działanie mogło nie mieć najmniejszego sensu, ale dla niego ono miało go naprawdę dużo sensu.
W to akurat nie wątpię. Pogrzebanie cię żywcem, może i jest kuszące, ale tym razem nie jest moim celem — zwrócił się do niego. On natomiast był uzbrojony w szpadel i posiadał magię, która jego zdaniem przewyższała wszystkie zdolności Nocnych Łowców.
Zmrużył powieki za sprawą kolejnego komentarza tego mężczyzny i posłał mu krótkie, choć ostrzegawcze spojrzenie. Miał on trochę racji, bo nie wszystkie jego związki były udane, ale to nie była sprawa Eliota. Tak naprawdę tylko dla jednej kobiety był naprawdę dobrym mężem, ale nic dziwnego, skoro była naprawdę wyjątkowa i kochała magię.
Nie wypowiadaj się o czymś, o czym nie masz pojęcia —warknął w jego stronę. To akurat nie było zabawne. To było tak samo jakby stwierdził, że ten cały Dean był biedny z Eliotem, ale to akurat było stwierdzenie faktu, bo ten mężczyzna zginął z jego ręki.
Większość roślin posiada magiczne właściwości. Jeśli nie magiczne to na pewno zdrowotne. Goździki należą do takich roślin. Doskonale też nadają się do przyrządzania grzanego wina, najlepszej magicznej mikstury jaką kiedykolwiek wymyślono — odpowiedział rzeczowo, zdradzając co niego z profesji czarowników i swojego doświadczenia. Z tym grzanym winem akurat nie żartował.
A kto powiedział, że go wywołałem? Jeśli musisz wiedzieć to tak, zrobiłem to. Myślałem, że dowiem się od niego paru rzeczy — odpowiedział. Może nie powinien mówić tego temu mężczyźnie, ale dotąd on nie ściągnął mu Clave na głowę i w sumie najwyraźniej nadal trzymał się z daleka od nich.
Ponad pół roku temu opuściłem York i zająłem się innymi sprawami, mając na uwadze twoją, chociaż to znacznie odwlekło się w czasie. Towarzyszył mi inny czarownik, niejaki Jorm i mieliśmy się spotkać w Yorku. Jorm jednak nie dał mi znać i od tej pory nie mam z nim kontaktu. Próbowałem go wytropić, ale nieszczególnie mi się to udało i być może będziesz w stanie mi z tym pomóc, w sensie odnaleźć tego durnia — wytłumaczył mu to, co było na rzeczy i jednocześnie prosił go o pomoc w tej sprawie, co było aż niecodzienne.
[Profil] [PM]
 
 
Eliot Ainsworth


Eliot Ainsworth

40

Nefilim

Mordowanie potworów


Dear God, please don't let the Downworlder's guts ruin my good tunic

Wysłany: 2018-11-10, 11:43   
   Tangu
[Cytuj]

Pokręcił głową, a na jego usta wpłynął delikatny uśmiech. Ktoś by się tutaj przeliczył, próbując go zakopać żywcem, ale nic już więcej nie mówił. Kłócić o to mogliby się cały wieczór, a on zdecydowanie nie miał na to ochoty. Zwłaszcza, że ten wieczór zapowiadał się tak miło i cudownie by było, gdyby tak pozostało. A niestety spotkanie z tym czarownikiem mogło skutecznie… wszystko popsuć, a nawet skomplikować.
- Grzane wino uważasz za najlepszą magiczną miksturę? Hahahahaha – nie mógł się po prostu powstrzymać. Wybuchł szczerym śmiechem, co w sumie rzadko mu się zdarzało. Praktycznie w ogóle od śmierci Deana, a już na pewno nie w towarzystwie tego parszywego maga. Nadal bywały momenty, kiedy miał ochotę go po prostu zabić, ale dzielnie się z tym powstrzymywał. Uwierzył w kłamstwo, które… jak to kłamstwo, może kiedyś wyjdzie na jaw, a wtedy wszystko się skomplikuje.
Gdy już się uspokoił, wzruszył ramionami. Pewnych rzeczy czarownik mówić nie musiał, szło się domyślić.
- Domyśliłem się. I co? Dowiedziałeś się czegoś? - Zapytał z ciekawością, bo on w sumie nic nie wiedział i to było w chuj denerwujące. I chyba naprawdę będzie się musiał przejść do tego nieszczęsnego Instytutu, by się czegokolwiek dowiedzieć.
Westchnął ciężko i oparł się o pobliski nagrobek, tak by móc w spokoju wysłuchać opowieści tego czarownika. Dopiero po tym, jak się w końcu nagadał, odpowiedział spokojnie:
- Tropieniem zajmują się wilkołaki, polecam do nich się zwrócić, zwłaszcza jak masz coś co do tego „durnia” należało. Ja ci w tym przedsięwzięciu nie pomogę – odpowiedział ze wzruszeniem ramion.
_________________
Eliot Ainsworth
Some days I can't get out of my head
That's just the dark side of me
Some nights, it's hard for me to fall asleep
That's just the dark side of me
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Wysłany: 2018-11-10, 23:55    [Cytuj]

Zapytany o zdanie powiedziałby, że cios szpadlem rozwiązuje większość takich problemów z brakiem chęci na zostanie zakopanym żywcem. Dla niego nie był to tak miły wieczór jakby można było sobie wyobrazić.
Potrafię sporządzić wiele mikstur na różne rzeczy, ale tak. Grzane wino uważam za najlepszą magiczną miksturę. Będziesz chciał spróbować? — powiedział z pewnym rozbawieniem, samemu również się wesoło uśmiechać. Z pewnym zaskoczeniem przyjął to, że brunet po prostu zaczął się śmiać, jednak nie przeszkadzało mu to. Na swój sposób było to pożądane.
Mógł zaprosić go na grzane wino i to właśnie zrobił, bo może brunet będzie chciał go spróbować. Jeśli się zgodzi to na pewno tego nie pożałuje. Jego grzaniec umarłego postawiłby na to, a to o czymś świadczy.
Już dawno powinien powiedzieć mu prawdę, ale w ten sposób też chronił swoją skórę, wiedząc, że prawda nie ujrzy światła dziennego. W końcu tamten mężczyzna nagle nie zmartwychwstanie.
Nieszczególnie, nie był zbyt skłonny do współpracy… ale to żaden problem — odparł i ciężko westchnął i ostatecznie wsparł się na rączce szpadla, który zaledwie chwilę temu wbił w ziemię. – Na nagrobku za moimi plecami stoi butelka whiskey, jak chcesz to się napij – dodał spoglądając niego.
Nie mówisz mi czegoś, czego nie wiem. Zwróciłem się jednak do ciebie, ale najwyraźniej niepotrzebnie strzępiłem sobie język — powiedział i postanowił wrócić do przerzucania ziemi i przysypywania truchła tego demona.
[Profil] [PM]
 
 
Eliot Ainsworth


Eliot Ainsworth

40

Nefilim

Mordowanie potworów


Dear God, please don't let the Downworlder's guts ruin my good tunic

Wysłany: 2018-11-11, 13:20   
   Tangu
[Cytuj]

Tym razem nie wybuchł śmiechem, ale nadal był mocno rozbawiony.
- Czemu nie, ostatnio dość dużo tych alkoholi próbuję – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Tym akurat nie powinien się chwalić, ale… skoro już o tym rozmawiali, to dlaczego nie. Mógł spróbować również grzanego wina, chociaż jak tak o tym słuchał, to nie brzmiało to smacznie. Zwłaszcza, że większość alkoholi podawało się właśnie w dobrze schłodzonej wersji. I samo to brzmiało nieco, zaskakująco. Przynajmniej dla Eliota.
Odpowiednio podana prawda, może być mniej kłopotliwa, niż stale powtarzane kłamstwo, ale o tym nie warto teraz mówić. Wystarczy, że jeden grób Gilvrey kopał i to w sensie dosłownym, nie musiał jeszcze sobie kopać tego grobu.
- Przywołałeś demona, który nie udzielił ci żadnych informacji i zamiast odesłać go do domu, po prostu go zabiłeś? Bardzo subtelnie – stwierdził z rozbawieniem Eliot. Jemu również się nie udało niczego dowiedzieć, chociaż jeszcze nikogo nie zabił. Wszystko jednak przed nim, w końcu może się okazać, że to będzie jedyny sposób na zdobycie jakichś informacji.
A może naprawdę będzie musiał udać się do Instytutu, co mimo wszystko odwlekał w czasie.
- Whisky na rozgrzewkę? – Zaśmiał się, ale chętnie pociągnął z butelki łyka. Odstawił ją na miejsce, by potem spleść ręce na piersi. Skoro czarownik wiedział, że wilkołaki umieją tropić, to po cholerę zawracał mu głowę?
Pokręcił łbem, by potem lekko się uśmiechnąć.
- Jesteś jedynym czarownikiem, którego umiem odnaleźć czy też wytropić. W dodatku na tyle charakterystycznym, że to banalnie proste – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. – Więc tak, niepotrzebnie sobie strzępiłeś język, bo tego twojego „durnia” na pewno nie wytropię. Zwłaszcza, że nawet gościa nie znam – wyjaśnił, najkrócej jak się dało.
_________________
Eliot Ainsworth
Some days I can't get out of my head
That's just the dark side of me
Some nights, it's hard for me to fall asleep
That's just the dark side of me
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Wysłany: 2018-11-11, 20:47    [Cytuj]

To naprawdę mogło bawić tego Nocnego Łowcę i w tym nie było nic dziwnego. Cała rozmowa o magicznych właściwościach grzańca była na swój sposób zabawna.
Czyżbyś zaczął korzystać z życia czy pijesz do lustra? — zapytał wprost z tym rozbawieniem i zainteresowaniem. Ostatnio jak się widzieli ten mężczyzna nie sprawiał wrażenia osoby, która korzystała z życia. Przez ten czas, kiedy go tutaj nie było, mogło się to zmienić.
Gdyby powiedział mu prawdę mogłoby się okazać, że wrócą do tego, co było wcześniej, czyli ten Łowca próbowałby go zabić po raz kolejny i tym razem miałby ku temu powód. Z całą pewnością nie poczułby stosownej ulgi za sprawą tej prawdy.
Tak. Odesłałbym go, gdyby okazał się naprawdę przydatny. A tak nie było. Poza tym to jeden demon mniej na tym parszywym świecie — odpowiedział z ponownym wzruszeniem ramion. Za ni miał nakazy i zakazy Clave w kwestii przywoływania demonów i stosowania najgorszych rodzajów magii. Potrafi też po sobie posprzątać, zamiast puszczać samopas pomniejszego demona.
W moim przypadku to również toast za leżących tutaj Podziemnych — rzekł z uśmiechem. Zmarłym było obojętne to, czy ktoś dba o ich miejsce spoczynku, czy układa na nich kwiaty i zapala znicze. To wszystko było dla żywych.
Zapewniam cię, że gdybym musiał się ukrywać to byś mnie nie znalazł. Nie muszę, bo nikt nie rozpoczął polowań na czarownice — pozwolił sprostować sobie pewne rzeczy. Nie musiał się ukrywać przed tym Łowcą i przed Clave, którzy przecież nie rozpoczęli polowań na czarowników, a przynajmniej odnosił takie wrażenie.
Zwróciłem się do ciebie o pomoc w znalezieniu tego czarownika zamiast do wilkołaków, bo masz mimo wszystko dojścia w Clave i może okazać się, że jego zaginięcie to nie przypadek. Nie musisz go znać. Może w końcu moje zaklęcie tropiące zadziała i go odnajdę. Nie było tematu — powiedział i cicho westchnął. Jego postępowanie było zrozumiałe, ale skoro Eliot mu raz odmówił to nie będzie prosić go po raz kolejny o małą pomoc.
[Profil] [PM]
 
 
Eliot Ainsworth


Eliot Ainsworth

40

Nefilim

Mordowanie potworów


Dear God, please don't let the Downworlder's guts ruin my good tunic

Wysłany: 2018-11-12, 17:24   
   Tangu
[Cytuj]

Wzruszył ramionami, za sprawą tego pytania Gilvreya.
- Zależy co rozumiesz z „korzystania z życia” – odpowiedział nieco wymijająco, chociaż to już mogło coś podpowiedzieć. Można by stwierdzić, że faktycznie się coś zmieniło. Być może na dobre, a może nie. Nigdy nie wiadomo, chociaż należy być dobrej myśli.
Pokiwał ze zrozumieniem głową, bo faktycznie… to było mądre. Zabić demona, zamiast go odesłać do jego wymiaru. Jednego skurwiela mniej, w razie kolejnych starć z takowymi. Chociaż akurat Eliot był w stanie stwierdzić, a raczej założyć się o to, że demonów jest wystarczająco dużo, by uprzykrzyć życie na długie lata wszystkim łowcom. A co za tym idzie, wybicie ich co do nogi, mogło być niezwykle trudnym zadaniem. Niemalże niemożliwym do zrealizowania.
- Raczej nie sądzę, by leżeli tu jacyś Podziemni, poza twoim demonem. Spaliłbyś to parszywe truchło, a dym czy tam popiół z tego kurestwa wykorzystał do jakichś mrocznych obrzędów. Zamiast świętą ziemię kalać – powiedział poważnie. Być może w tym momencie podpowiedział coś mrocznego temu czarownikowi, ale miał to gdzieś. Nawet jeśli faktycznie mu podpowiedział. Zakopywanie demona na cmentarzu nie mogło się dobrze skończyć. A co jak jakiś Przyziemny postanowi ukraść sobie zwłoki i trafi akurat na te magiczne, demona?
- Jakoś przede mną się nie byłeś w stanie ukryć. Zawsze cię odnajdywałem – stwierdził z rozbawieniem. Przed nim Gilvrey nie był w stanie się ukryć. Chociaż może faktycznie za mało się starał, a gdyby na głowie siedziało mu coś większego, to wtedy by się bardziej postarał. Cholera wie, w rzeczywistości.
- Mam dojścia w Clave, mówisz, jakby to było jedyne liczące się źródło informacji. Co oczywiście jest bzdurą, bo oni sami pewnie nie wiedzą co tu się dzieje. A jeśli wiedzą, to prawdopodobnie mają to w dupie i będą mieli to w dupie, tak długo, aż nie zacznie dotyczyć świata łowców – westchnął w tym momencie ciężko. Nie wiedział czemu Gilvrey uwziął się na Clave. Można by odnieść wrażenie, że kiedyś osobiście ich spotkał i pogrozili mu palcem, skoro tak doskonale wie, co wiedzą Clave. Co gorsza, żaden z łowców nie wiedział, co dokładnie planuje czy chociażby wie Clave. Można się było tylko domyślać lub snuć nadzieje.
- A może po prostu gościu nie chce być odnaleziony – wzruszył ramionami.
_________________
Eliot Ainsworth
Some days I can't get out of my head
That's just the dark side of me
Some nights, it's hard for me to fall asleep
That's just the dark side of me
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Wysłany: 2018-11-13, 18:54    [Cytuj]

Uniósł jedną z brwi, słysząc tę jakże wymijającą odpowiedź. Przewrócił też oczyma, zbierając także myśli.
Mogłeś zacząć imprezować, jak przystało na normalnego człowieka. Nocni Łowcy nie mają częstych okazji do imprezowania, a jeśli się mylę i jednak imprezują to u nich takie spędy muszą wyglądać jak stypa. Popraw mnie, jeśli się mylę —zwrócił się do tego mężczyzny z wymownym uśmiechem, przemykając spojrzeniem po jego sylwetce, co sprawiło, że jego uśmiech stał się dwuznaczny. Eliot zdecydowanie byłby doskonałym towarzyszem imprez, szczególnie jeśli się rozruszał. Możliwe, że to już miało miejsce.
Na tym cmentarzu znajdowuje się masowy grób Podziemnych, a ten demon będzie kolejnym. To nawet kusząca propozycja, ale na razie nie brakuje mi tego typu składników. Nie ma dla mnie żadnych świętości. A jeśli mam być szczery to ta święta ziemia dawno została skalana — odpowiedział, postanawiając podzielić się z nim swoją wiedzą o tym mieście.
Tego rodzaju surowców póki co mu nie brakowało. Nie martwił się o to, bo ten cmentarz był zamknięty dla odwiedzających i dlatego oni przebywali tutaj nielegalnie. Oczywiście, on się tym nie przejmował w żadnym stopniu.
Nie przyszło ci na myśl, że nigdy specjalnie się przed tobą nie ukrywałem? — zapytał go z nieukrywaną ciekawością. Ten Łowca był godnym przeciwnikiem, ale w przeszłości miał gorszych wrogów.
Przez to, że opuściłem York na ponad pół roku moje znajomości trochę się wykruszyły. Zaskakujące jest to, że mamy zbliżone zdanie co do tej organizacji. Nieszczególnie za nimi przepadam, ale tego zapewne się domyśliłeś — mruknął i ciężko westchnął. Za Clave naprawdę nie przepadał, ale też nieszczególnie się nimi przejmował. Dotąd nie zapukali do jego drzwi, by dać mu po łapach za uprawianie najczarniejszych rodzajów magii.
To możliwe, ale może w końcu się odnajdzie. W każdym razie tutaj już skończyłem to możemy udać się do mnie i napijemy się tego grzańca, co? — stwierdził, bo prawdą było, że nie pozostawało mu nic innego. Wydawało mu się, że to dobry moment na zmianę otoczenia.
[Profil] [PM]
 
 
Eliot Ainsworth


Eliot Ainsworth

40

Nefilim

Mordowanie potworów


Dear God, please don't let the Downworlder's guts ruin my good tunic

Wysłany: 2018-11-14, 10:24   
   Tangu
[Cytuj]

- Nie jestem normalnym człowiekiem, jestem pół-aniołem który powinien chronić twój włochaty tyłek, jak się ostatnio dowiedziałem – rzucił w formie żartu, ale też było w tym coś prawdziwego, jakby nie patrzeć. – Ale tak, można powiedzieć, że zacząłem imprezować. Jeśli tak można nazwać siedzenie w barze i picie z randomowymi osobami – odparł. Nie zamierzał opowiadać, jak wyglądają imprezy u Nefilim. Na żadnej właściwie nie był, a pogrzeby to raczej kiepski materiał do oceniania. Zwłaszcza, że to faktycznie stypa, a nie impreza.
Czuł na sobie spojrzenie tego maga, a także widział jego dwuznaczny uśmiech, co sprawiło… że przeszedł go lekki, choć trudny do określenia dreszcz.
- Tak? Heh nawet o tym nie wiedziałem – przemknął spojrzeniem po zgromadzonych tutaj mogiłach. Tacy, jak on na pewno nie spoczywali w tej ziemi. Zresztą, wtedy ona nabrałaby prawdziwej świętości, a nie tej pozornej, tworzonej przez kościoły. Chociaż na szczęście, taka świętość na większość Podziemnych nie działał najlepiej. – Że nie ma dla ciebie żadnych świętości, łatwo się domyślić – odparł.
Nie ma to jak nielegalne picie i zakopywanie podejrzanych zwłok na cmentarzu. Jakby ktoś ich tutaj przyłapał, to zapewne zaliczyłby niezłego mind fucka, ale miejmy nadzieję, że do czegoś takiego nie dojdzie. Nie zamierzał się nikomu tłumaczyć, co do cholery robi. Poza tym, ze stoi i patrzy, jak czarownik próbuje zakopać trupa.
- Och, więc czekałeś aż cię dopadnę i skopię ci dupsko? – Zapytał, bo to w sumie brzmiało ciekawie. No aż się niemalże Eliot zdziwił, bo właśnie wydawało mu się, że Gilvrey tak ucieka, bo nie umie się porządnie przed nim ukryć. Inna sprawa, że Eliot nieco oszukiwał, bo nie tylko korzystał z pomocy Podziemnych, ale również z pomocy Przyziemnych, co większości ludzi nawet nie przyszłoby do głowy. Ot, taki z niego wredny gad.
- To je odnów, co za problem? – Wzruszył ramionami. Kwestii dotyczących Clave nie zamierzał komentować, bo w sumie nie miał ochoty o tym rozmawiać. Zwłaszcza, że to boleśnie mu przypominało o tym, że będzie się musiał w końcu przejść do Instytutu i dowiedzieć, co się tutaj właściwie odpierdala.
A musiało się dziać coś poważnego, skoro nawet czarownicy kulili ogony.
- Możemy iść, chociaż myślałem że podoba ci się ten niepowtarzalny klimat cmentarza – zaśmiał się Eliot.
_________________
Eliot Ainsworth
Some days I can't get out of my head
That's just the dark side of me
Some nights, it's hard for me to fall asleep
That's just the dark side of me
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Wysłany: 2018-11-14, 16:18    [Cytuj]

Niewiele brakowało, by przewrócił po raz kolejny oczyma. Eliot miał tendencje do bycia bardzo dosłownym i teraz tego dał doskonały przykład. Było to trochę załamujące, ale też po części zabawne.
Jesteś też zbyt dosłowny, Eliot. Po pierwsze… nie mam włochatego tyłka, a drugie… kto nakazał chronić Podziemnych? Bo nie sądzę, by ktoś nakazał ci chronić tylko mnie — zwrócił się do tego Łowcy, tym razem już po imieniu. Tego zdecydowanie nie można powiedzieć o jego dupie.
Sam podszedł do tego z pewnym dystansem i lekkim rozbawieniem. Podejrzewał, że to było związane z tym jak Nocni Łowcy działają i czym powinni się zajmować. Trudno powiedzieć, czy to była dobra wiadomość i czy to było coś dobrego. Dotąd był zdany tylko na siebie i potrafił sobie radzić samemu.
Powinieneś zacząć do nocnych klubów, nie do barów. Tam z pewnością byś się lepiej bawił niż w barze z przypadkowymi osobami. Chyba, że nie lubisz takich miejsc jak nocne kluby, wtedy zostają ci jedynie bary — poradził mu jako, że sam często bytował takich miejscach jak nocne kluby i bawił się tam świetnie. Alkohol, piękne kobiety i przystojni mężczyźni, możliwość łatwego zdobycia kochanki lub kochanka na jedną noc, czegóż ktoś taki jak on może chcieć więcej?
Tak. Mało kto o tym wie, a już na pewno nie wiedzą tego Przyziemni. Nie ma sensu jednak płakać za tymi z Podziemnych, których ciała tutaj pogrzebano, ale z pewnością można za nich wypić. Dbanie o groby bliskich, zapalanie zniczy i składanie kwiatów jest dla żywych, umarłym to obojętne. Oczywiście, możesz się ze mną nie zgodzić, w końcu pewnie chodzisz dbać o grób swojego Przyziemnego — skomentował w ten sposób jego słowa, pozwalając sobie też na wyrażenie swoich poglądów na temat zmarłych i tym razem sięgnął po butelkę z whiskey, by upić kolejny łyk tego trunku. Wyciągnął też rękę w stronę tego Łowcy, zachęcając go do tego, by ponownie się napił. Wspomniał mimochodem o Deanie, tym mężczyźnie, którego naprawdę zabił.
Następnych słów Eliota nie musiał w żaden sposób komentować, bo to była prawda.
Tu raczej nikt ich nie przyłapie, a nawet jeśli to będzie ciekawie, a przynajmniej takiego był zdania.
Nie do końca. Był czas, kiedy chciałem ci wytłumaczyć, że tego nie zrobiłem, potem chciałem cię zabić, jak ty mnie, a ostatecznie tego nie zrobiłem — odpowiedział i cicho westchnął. Gdyby naprawdę chciał się przed nim ukryć, zrobiłby to w Spiralnym Labiryncie i tutaj miałby spokój od tego Łowcy.
Zamierzam to zrobić, choć jak widać zacząłem od ciebie — stwierdził i lekko skinął głową. Potem będą inni, chociaż zacznie od czarowników, by dowiedzieć się, co w trawie piszczy.
Bo podoba mi się i jak dla mnie możemy tutaj zostać, a grzańca napijemy się potem — odparł z uśmiechem, rozglądając się po tym miejscu i spoglądając na kaplicę. — Niektórzy uważają, że ta kaplica jest nawiedzona i że tam słychać organy — dodał.
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9