Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Burton Stone Inn
Autor Wiadomość
Eleanor Coleridge


Eleanor Coleridge

21/560

Wampir

Mr. Black

Właścicielka Nocnego Klubu oraz Teatru


one garden two serpents eden never stood a chance

Wysłany: 2018-11-07, 16:44   
   Catriona
[Cytuj]

Tok myślenia oby Pań był bardzo podobny o siebie. Eleanor także nie tolerowała samców, którzy to chcieli usidlić kobietę i mieć ja jaką służkę czyli zrób to i tamto. Myśleć każda istota potrafiła za siebie, a więc mężczyzna w życiu kobiety nie był już najważniejszy. Radziły sobie same od wieków. Potrafiły się bronić. W dawnych czasach nie wyłaniały się, ale w historii przecież słychać o odważnych kobietach, które przeciwstawiły się z jakiegoś powodu i rolę miały bardzo ważna tak samo jak i mężczyźni.
Koleżanka Nyx może i świetnie się bawi, ale zagrożenie nadal jest i cudem dzisiejszej nocy wyszła cało. Gdyby nie Nyx zapewne by już była zaciągnięta gdzieś w ciemny zaułek i kto wie co by z Nią oprawca robił.
Na jej pytanie zaśmiała się. Sama niekiedy wolała odpocząć oraz poczuć inną atmosferę, a w takich miejscach nie ukrywajmy nastawał inny czas i może wymiar? Eleanor rozejrzała się po miejscu uważnie przyglądając się każdej osobie.
- Noce są spokojne. Co mnie bardzo dziwi. Nie napotkałam na ulicach nic co mogłoby stać się dla mnie zagrożeniem.- Przerwała diabelsko się uśmiechając. Sama była zagrożeniem dla innych. Potrafiła zabijać, ale i obronić się. Walki miała we krwi. Wieki zrobiły swoje w jej treningach. Wiedziała jak obchodzić się z większością broni.
- Pojawiam się w takich miejscach nie tylko dla adrenaliny. Życie ludzkie i interpretowanie niektórych sytuacji jest zabawne. Pijani ludzie są zdolni naprawdę do wszystkiego. Kwestia popchnięcia ich do zgrzeszenia jest skromna.- Odparła nie ukrywając złych intencji. Nie była lubianą osobą. Nie obchodziło ją to w sumie. Nie znosiła takich osób jak są własnie w tym miejscu. Posiłek darmowy i pijany. Komu nie chce się wysilać z polowaniem może własnie w te miejsca zajrzeć. Ponownie przenosząc wzrok na kobietę pokręciła głową.
- Nawet jak chciałabyś odpocząć od całego bałaganu o którym mówiłaś to i tak jestem zdania iż ne powinnaś zapuszczać się w te strony. Puby to miejsca dla osób poszukujących problemy. Nic dobrego tutaj nie znajdziesz, Twoja koleżanka tak samo.- Ostrzegła je, ale przed czym konkretnie? Wszystkiego niestety nie można dowiedzieć się za pierwszym razem i rozmową. Rzecz jasna iż Eleanor nie wiedziała iż Nyx może coś podejrzewać lub tez na swej drodze napotkała istoty nie posiadającego zwykłego życiorysu.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-08, 11:01   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nyx zmarszczyła lekko brwi. Eleonor wydawała się być pewna tego co mówi. Nie spotkała na ulicach nikogo, kto mógłby być zagrożeniem? To dość zaskakujące, bo wydawało jej się, że kobieta należy do Świata Cieni. Była taka stateczna, spokojna i chłodna… a przynajmniej tak wydawało się Hargreaves. Czyżby była tu nowa i nie wiedziała o masowych morderstwach? O trupach, które ktoś porzucał? O wampirach palonych na słońcu, o wilkołakach oblewanych srebrem, Faeriach z wyjętymi płucami na kształt skrzydeł czy Nefilim obdartych z run? Ciężko było tego nie zauważyć. Ruda posiadała wzrok, poza tym Jeffrey niczego przed nią nie ukrywał, to byłoby głupie, jeśli miała się bronić, musiała wiedzieć jak to robić. Postępował odpowiednie, choć od niektórych faktów zwyczajnie robiło jej się niedobrze.
- To widać masz dużo szczęścia. Na Twoim miejscu byłabym jednak ostrożna. – stwierdziła, chcąc zwyczajnie dać jej dobrą radę. Nyx nie była głupia i wiedziała, że czasem trzeba podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Może i Eleonor była tu nowa i nie wiedziała co się dzieje, a może uważała, że jej to nie dotyczy… Kto jak kto, ale Hargreaves miała świadomość, że w tym momencie dotyczy to zupełnie wszystkich.
- To ona wybrała takie miejsce… A ja sama potrafię się bronić, a jak trzeba, to mam też całkiem niezłego obrońcę pod telefonem. – odpowiedziała jej, uśmiechając się. Nyx potrafiła walczyć, więc czuła się mniej zagrożona, szczególnie wiedząc, że ta cała krucjata to ludzie tacy jak ona, zwykli. Niemniej jednak, oni mieli broń, a jej pozostała nauka, którą chciała podjąć wraz z Jeffrey’em, on miał ją nauczyć walki bronią.
- Nie pasujesz tutaj… Do tego klimatu. – stwierdziła, przyglądając jej się uważnie. – Nie jesteś stąd, prawda? – spytała, marszcząc brwi i nachylając się bardziej nad stolikiem.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Eleanor Coleridge


Eleanor Coleridge

21/560

Wampir

Mr. Black

Właścicielka Nocnego Klubu oraz Teatru


one garden two serpents eden never stood a chance

Wysłany: 2018-11-08, 19:49   
   Catriona
[Cytuj]

Tu zaczynają się problemy gdyż nigdy nie wiadomo z kim sie rozmawia. Eleanor sprawiała doskonałe pozory chroniąc samą siebie przed ludźmi posiadającym Wzrok widzenia. Prawda, była nowa w tych rejonach i nie wiedziała do końca co się tutaj dzieje. Słyszała iż niebezpieczeństwo jest ale nie iż w takim stopniu.
- Ostrożna? Chcesz powiedzieć, że dzieją się tutaj gwałty i zabójstwa?- Eleanor potrafiła grać. Spędziała sporo czasu w teatrze gdzie aktorstwo to podstawa. Nie rozumiała jednak jej ostrzeżenia. Co dokładnie się tu działo?
- Buntowniczki wybierają takie miejsca. Wiele pewnie w jej życiu się działo.- Powiedziała to bardzie do siebie niż do Nyx. Patrzyła na jej znajomą, która nadal się świetnie bawiła w towarzystwie nie jednego mężczyzny ale dwóch. Drugi jedynie z Nią rozmawiał, wydawał się być spokojny i mający mózg.
Na wzmiankę o ochronie pod telefonem westchnęła. Dawniej sama mogłaby też tak rzec, ale teraz była sama na tym świecie. Jedynie jej rodzina była przy Niej, ale ich musiała chronić za wszelką cenę.
- Cóż od niedawna jestem tutaj. Wcześniej długi czas mieszkałam w innym kraju,.- Pominęła fakt iż ciągle podróżowała dlatego też zmieniała miejsca zamieszkania i noclegi. Teraz planowała osiąść się tutaj i zaplanować swoją przyszłość w tym małym brudnym mieście, gdzie zagrożenie czyha na każdym rogu i w każdym lesie.
- Aż tak widać, że nie jestem tutejsza? Co mnie zdradziło? Brak informacji o zagrożeniach?- Nie odpuszczała, chciała poznać te zagrożenia i fakty co się tutaj dzieje.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-08, 20:31   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

- To drugie prędzej… – stwierdziła, uśmiechając się blado. Jasne, że nie miała pewności czy Eleonor należy do Świata Cieni czy nie należy, ale nigdy nie nabędzie takowej, no chyba, że ta osobiście jej powie. Niemniej jednak, trudno mieli nie tylko Podziemni, Nefilim, ale również i Przyziemni, bo choć pozornie ich to omijało… Nyx nie wydawało się, żeby ktokolwiek mógł być tutaj w pełni bezpieczny.
Nie wiedziała czy buntowniczki wybierały takie miejsca czy nie. Nyx przyszła tu na prośbę kumpeli i chciała spędzić z nią czas, chociaż ta miała ją w tym momencie głęboko gdzieś, skupiając się na swoich „wymysłach”. Niech siedzi z tymi facetami, ale później niech nie próbuje narzekać, że ktoś czy coś jej grozi czy też doszło do przykrego incydentu. Miała swój rozum, z którego najwyraźniej mało co korzystała, to nie jest interes Nyx.
- Co Cię zdradziło? – spytała śmiejąc się lekko. – Nie, nie tylko to, że nie masz informacji na temat tutejszych wydarzeń. – powiedziała z pełną powagą i wyprostowała się. – O ile mnie słuch nie myli, a w tym gwarze może być ciężko, słyszałam drobny, szkocki akcent. – dodała po chwili, upijając sporego łyka swojego drinka i finalnie odstawiając pustą szklankę na stolik. Rozluźniła się i uśmiechnęła do niej uroczo.
- Ja pochodzę z Edynburga. Później długi czas mieszkałam w Londynie, aż trafiłam tutaj. Z resztą, mój facet mówi, że słychać wyraźnie, że jestem ze Szkocji. – zaśmiała się lekko i oblizała spierzchnięte wargi. – Co jest dość zabawne, bo sam pochodzi z Niemiec. –dodała po chwili. – A właściwie to skąd przyjechałaś? – spytała, marszcząc lekko brwi i wykazując tym samym zainteresowanie.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Eleanor Coleridge


Eleanor Coleridge

21/560

Wampir

Mr. Black

Właścicielka Nocnego Klubu oraz Teatru


one garden two serpents eden never stood a chance

Wysłany: 2018-11-08, 20:46   
   Catriona
[Cytuj]

Gwałty się tutaj nie dzieja, ale zabójstwa owszem? Ta informacja już ją sporo nakierowała. Zapewne nie chodzi jej tutaj o zwykłe przestępstwa. Eleanor miała dziwne przeczucie. Jednak skąd mogła wiedzieć, iż Nyx jest tą, która posiada Wzrok? Dopóki się ona sama nie ujawni nie dowie się tego wampirzyca.
Koleżanka Nyx przestała ją obchodzić w każdy możliwy sposób. Nie patrzyła już w jej stronę, nie słuchała co tam sobie gawędzą.
Eleanor nie zdawała sobie sprawy iż ma nadal akcept z jej rodzinnych stron. Przeklinała w środku iż się zdradziła, ale w sumie to chyba nic złego? Wampiry istnieją wszędzie, więc po tej informacji nadal Nyx nie wie czym jest Eleanor.
- Nie da sie tego ukryć. To prawda, pochodzę z tamtych stron. -Może i to było ich kolejne połączenie? W końcu Nyx mówiła podobnie co i ona sama. Szkocja i w jej krwi płynie? Szklanka, która odstawiła w chwilę została "wysuszona". Wampirzyca poczuła mały głód, jednak nie na tyle aby się w jakikolwiek sposób zdradzić. Wysunęła lekko język nawilżając dolną wargę. Po jej kolejnych słowach sprawa pochodzenia wyjaśniła się całkowicie. Pytań nie znosiła, szczególnie nachalności i szczegółowości ze strony innych osób. Jednak Nyx nie była taka. Pytanie, które zadała było zwyczajne. Odpowiadając na nie w jakiś sposób się zdradzi, jednak jakie mogła mieć zagrożenie z jej strony? Jej ochroniarz pod telefonem ja zaatakuje? Szczerze powątpiewała w to mając nie tylko kilka asów w rękawie, ale i sporo możliwości.
- Ostatnio bylam w Bukareszcie. Tamto miejsce skierowało mnie w te strony.- Oczywiście wcześniej były inne miejsce i wszystko zostało tak zaplanowane aby jak najmniej śladów po sobie pozostawić. - Oprócz treningów jakies hobby masz? Historia? Fantastyka?- Jak była dzieckiem nie wierzyła w nic co było magiczne, ale zmieniło się to w dniu poznania jej Stwórcy.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-09, 11:51   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Hargreaves zauważyła to już bardzo dawno temu, że akcentu nie da się pozbyć. Każde miejsce na ziemi miało swój specyficzny rodzaj mowy, a ludzie pochodzący ze Szkocji byli doskonale znani dla Nyx, bo sama też była stamtąd. Dawno nie miała kontaktu z żadną osobą z tamtych stron, co było dość zaskakującym i przede wszystkim miłym akcentem. Czego jak czego, ale tego, że spotka tu osobę z jej rodzinnych stron w ogóle się nie spodziewała.
- Też próbowałam kiedyś ukryć akcent, ale niestety… Nie ma takiej opcji. – zaśmiała się. Dlaczego ukrywała? Bo za nim nie przepadała, bo budził negatywne i nieprzyjemne wspomnienia. Nie chciała pamiętać życia w Edyburgu i tego, co zrobił jej ojciec. Nie pamiętała rodzinnego miasta w innych barwach, pozytywniejszych, z tych czasów miała bardzo mało wspomnień, pewnie dlatego, że większość zwyczajnie wyparła.
- Oh, Rumunia? – uśmiechnęła się, a oczy jej błysnęły na samą myśl. Od razu pomyślała o tym, że Eleonor musiała mieć naprawdę fajne życie, skoro mogła tak sobie podróżować. Nyx to raczej ograniczała się do Wielkiej Brytanii, nawet nie całej, bo tylko dwóch części i trzech miasta. Trochę słabo, ale jakoś sobie w życiu radziła.
- Inne hobby? Raczej nie. Trenowałam dość długo, teraz jestem instruktorem, uczę dzieci i młodzież. – dodała z uśmiechem. Z samych zawodów nie dało się żyć, a pracując w ten sposób mogła łączyć pasję z całą resztą obowiązków, wygrywać, ale i pozwalać grać innym i zdobywać nagrody. – Lubię też seriale. A Twoje hobby? – spytała, opierając się wygodnie i zamawiając kolejną szklankę alkoholu. Rozmowa była ciekawa, więc dlaczego miałaby odpuścić?
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Eleanor Coleridge


Eleanor Coleridge

21/560

Wampir

Mr. Black

Właścicielka Nocnego Klubu oraz Teatru


one garden two serpents eden never stood a chance

Wysłany: 2018-11-09, 16:10   
   Catriona
[Cytuj]

Eleanor urodziła się w tym samym kraju, ale miejsce jakie pamiętają bardzo się różniło. Dawniej nie było takiej technologii i wielkich budynków. Więcej było lasów i zwierząt niż domów czy przedsiębiorstw oraz samochodów.
- Instruktor. Bardzo odpowiedzialne zajęcie.- Odparła wiedząc co znaczy ten zawód. Sama nim była zajmując się swymi podopiecznymi. Sama także miała swojego Instruktora. - Ciekawe zajęcie, szczególnie iż robisz to co lubisz. Od dawna tu pomieszkujesz?- Dodała pytanie do swej wypowiedzi wygodnie się rozsiadając przy barze.Jej hobby? Oprócz zabójstw, podtruwania, tortur? chyba więcej nei ma. - Jazda konno, dawniej to wykonywałam, a teraz jakoś czasu nie mam. Podróżowanie lubie i swój klub oraz teatr.- Ogólnikowe informacje zawsze są dobre. Nigdy szczegółów. Lepiej aby młódka nie wiedziała jakie ma profesje oraz że się przyczyniła do rozbudowy czarnego rynku. Eleanor zmierzyła ją wzrokiem. Miała piękną figurę, długie włosy i była żywa. Nie tak jak ona- samotna, nerwowa kiedy nadejdzie głód i mordercza żywotność. Nie żałowala swej przemiany. Nie wyobraża sobie życia jako starucha i na dodatek z wieloma dzieciakami. Choć marzyło jej się nie raz o byciu matką, bo w końcu kobietą w pełni staje się po urodzeniu dziecka- tak dawniej mówiono. Jednak z biegiem lat ona nie odczuwała takiej potrzeby bo zakręciła się wokół swoich zajęć. Mrok był jej domem i nikt nie mógł jej ze zła uwolnić. Jest przeklęta, Piekło jest jej domem. Teraz jak dzieją się tu dziwne rzeczy to jeszcze bardziej poczuwała się do bycia złą personą.
- Mówiłaś, że jest tu niebezpiecznie. Policja złapała tych co sieją tu zło tak?- Zapytała chcąc ponownie zacząć ten temat.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-10, 10:08   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

- Niedługo ponad rok. – odpowiedziała zgodnie z prawdą. Skończyła odpowiednie naście lat i wyprowadziła się od ciotki, nie chciała jej zawadzać, ani nie chciała być dla niej ciężarem, chciała po prostu sama zapracować na swoje życie i choć nie było kolorowo na początku, Nyx była szczęśliwa robiąc to, co lubi. Nawet nie pamiętała kiedy minął rok, od jej przyjazdu, a tu leciały kolejne miesiące, jeden za drugim i każdy następny… Nigdy nie pomyślała, że spotka ją tu tak wiele dobrego, a jednocześnie tak wiele przykrych wydarzeń. Nie tego się właściwie spodziewała po mieście zwanym York.
- Masz swój klub? – spytała automatycznie, uśmiechając się przy tym szczerze. Nyx fanką klubów może i nie była, a do tego istniała marna szansa na to, że jej noga postanie w klubie Eleonor, ale zdecydowanie mogła stwierdzić, że to było coś interesującego. Kobieta musiała być wpływowa i mieć pieniądze, a nie każdemu udaje się coś takiego osiągnąć, jednym słowem, Nyx uznała Eleonor za kobietę sukcesu, a o takich lubiła słuchać, dlatego, ze po większej części była feministką i osiągnięcia kobiet, były dla niej wyjątkowo satysfakcjonującym tematem.
- Niestety nie, nawet nie wiem z resztą czy policja się tym zajmuje. – palnęła nieco bezmyślnie, ale ilość wypitego alkoholu robiła swoje. Dopiero po chwili dotarło do niej to, co powiedziała. Mając taką tajemnice do ukrycia, Hargreaves będzie musiała przestać pić, bo alkohol ją otwiera, nazbyt. – Znaczy wiesz… Oni wolą jeść pączki niż pracować. – dodała, chcąc, aby wyszło jak najbardziej naturalnie i zaśmiała się przy tym lekko. Nie było to nerwowe, takie delikatne sprostowanie oczywiście.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Eleanor Coleridge


Eleanor Coleridge

21/560

Wampir

Mr. Black

Właścicielka Nocnego Klubu oraz Teatru


one garden two serpents eden never stood a chance

Wysłany: 2018-11-10, 11:10   
   Catriona
[Cytuj]

Skinęła głową potwierdzając swoje wcześniejsze słowa odnośnie klubu. Posiadała nie tylko klub. Wpływy? Możliwe iż dają jakieś ale także chodzi tutaj o dobrą przykrywkę. W jej wypadku sprawdza się doskonale i nie musi się przejmować problemami z ludźmi, a oni szukają dziury w całym.
Odpowiedz Nyx poszczuło ją do dalszych zapytań i badań nad tą dziwną sprawą.
- Nie ważne w jakim kracju zawsze policja zajmuje się w większym lub mniejszym stopniu nad sprawami. Jeśli jakieś zło chodzi po ulicach tego miasta to zdecydowanie muszą być podjęte działania, a mieszkańcy poinformowani o zagrożeniu. Mówię tutaj o zagrożeniu, z którym policja sobie poradzi. No chyba że nie wiedzą iż coś dzieje się w mieście.- Zmrużyła swoje powieki będąc już całkowicie dociekliwa. kobieta wiedziała coś na temat tych zabójstw, ale z jakiegoś powodu nie chciała powiedzieć. Chlapnęła głupotę, którą ona wyłapała i nie odpuści teraz dopóki się nie dowie. Chyba jednak będzie musiała na nowo porozmawiać ze swoim kontaktem w policji. Kilka dni temu powiedział jej że nic się złego nie dzieje, a tu nagle zaprzeczenie z ust Nyx usłyszała.
- Nyx co ukrywasz? Jeśli jest tu niebezpiecznie chciałabym wiedzieć to, Rumunia nadal na mnie czeka z otwartymi ramionami, ale wiedz iż nikt tu nie jest bezpieczny. Pogłębiasz sama to zło.- Mówiła poważnie, a jej twarz nie ujawniła zadnej emocji.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-10, 12:14   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nyx uśmiechnęła się nikle, kiedy Eleonor wspomniała o pracy policji i ich niesamowitemu działaniu. Co do tego Hargreaves miała inne zdanie, nie ufała policji i nigdy tego nie zrobi. Gdzie byli, kiedy jej ojciec katował ją i matkę? Gdzie była policja, kiedy w ruch poszedł nóż, a jej rodzicielka padła martwa na ziemię? Znaleźli się dopiero wtedy, kiedy trzeba było wezwać prokuratora i stwierdzić zgon, a później rozgrzebać ciało jej mamy, zbezcześcić je, aby sprawdzić czy zbrodnia nie miała innych śladów.
- Policja robi absolutne minimum, zawsze. Nie pomagają tym, którzy potrzebują pomocy, a jak stanie się coś poważnego, umywają ręce. Nigdy nic nie robili i ich działania od wielu lat się nie zmieniają. Ja im zwyczajnie nie wierzę… – odparła z zawziętością w głosie. Jej niechęć i nienawiść do organów ścigania była wręcz uzasadniona. Dla niej to były zwykłe dupki, które zawsze działały idąc w najłatwiejsze rozwiązania, po linii najmniejszego oporu, nie wykrzesując z siebie więcej od absolutnego minimum.
- Nie jest tu bezpiecznie, Eleonor i nigdy nie było. – powiedziała poważnie, stukając palcami o szkło. Westchnęła cicho. – Ja nic nie pogłębiam, ja się muszę tylko bronić przed tym, co nieuniknione. Jeśli masz możliwość powrotu do Rumunii, to wróć tam, na pewno wyjdzie Ci to na dobre. – odparła po chwili, świdrując wzrokiem jej spojrzenie. Nyx nie ugnie się pod jej poważnym wyrazem twarzy, dla niej takie atrakcje bez emocji nie były niczym przerażającym. Za dużo widziała ostatnimi czasy. Wzięła solidnego łyka, aż znów osuszyła szklankę.
- Muszę iść, chłopak będzie się martwił. – dodała, sięgając po bluzę, zapinając zamek i naciągając kaptur na głowę. – Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. – rzuciła Eleonor przelotne spojrzenie i puściła oczko, a później skierowała się do wyjścia. Pal licho z koleżanką, zdecydowanie miała inne zajęcia, a ona sama wolałaby znaleźć się już w domu.

ZT x 2
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Eleanor

Milioner, biznesmen


Wysłany: 2018-11-16, 14:57   
   E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
[Cytuj]

[6]
Takich niespodziewanych zmian w grafiku zbytnio nie lubił. Dlatego, że były zmianami i nie były planowane, przez niego. Jednak skoro Jack nalegał a relacje między nimi nadal były dość delikatne to nie wypadało odmówić, niech młodszy wampir wie, że swojego stwórcę wbrew pozorom można liczyć. Informacji dostał tyle, co nic. Wiedział tylko, że dobrze by było gdyby przyszedł na spotkanie nie wiadomo z kim i w jakiej sprawie.
Gdy tylko wszedł do lokalu zamówił od razu towar spod lady, AB Rh- z 40% domieszką alkoholu. Wziął od razu całą butelkę wraz z szkłem do koniaku. Przedzierając się leniwie przez dość sporo wolnego miejsca zajął sobie miejsce w rogu pomieszczenia. Jeśli ktoś ma do niego przyjść to pewnie wie jak wygląda i na pewno go znajdzie. Zresztą, nie licząc obsługi lokalu i kilku gości był tu praktycznie sam. Odkręcił butelkę nalewając cieczy do kubka. Odstawił otwartą butelkę na stół, kładąc obok niej nakrętkę i rozsiadł się wygodnie na fotelu spoglądając w stronę drzwi, upijając co jakiś czas nieco alkoholu. Tik, tak. Czeka najpóźniej do czwartej i ucieka, nie ma całej wieczności, poza tym wolałby uniknąć świtu. Oznaczałoby to ukrywanie się cały dzień w miejscu tak ponurym jak to.
_________________
Próbka głosu lokatora :james:
[Profil] [PM]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-16, 20:56   
   Jayden
[Cytuj]

A kto lubi nagłe zmiany w planie, nikt! Sama wolała wybrać taki wieczór, który zwiastowałby spokój w klubie. A nie, że musiała wyrwać się z pracy, dając obowiązki jednej dziewczynie, aby samej móc wykonać zadanie od Opal. I po co się pisała na robotę dla niej, mogłaby w tym czasie zająć się czymś poważniejszym, ale dobra. Przynajmniej ma wsparcie od brata, a to było najistotniejsze.
W myślach sobie powtarzała najważniejsze kwestie, które musi omówić z wampirem, który ponoć jest jednym z wyższych w hierarchii. Rosjanka nie wiedziała, kto nimi obecnie przewodzi odkąd Bet nieco zaczęła znikać w klubie. A sprawy musiały zostać szybko rozwiązane. Co najlepsze, znała tylko imię wampira, i nic poza tym. Nathaniel... nic jej te imię nie mówi. No cóż, oby nie był rąbnięty.
Spokojnym krokiem weszła do Burton Stone Inn, rozglądając się po lokalu. No prócz obsługi, to niewiele osób było. Ale coś ją ciągnęło do starszego pana, który bodajże popijał sobie drinka z dodatkiem. I co istotne - siedział sam. Podeszła do niego z uśmiechem na twarzy.
- Urokliwe miejsce, tylko niekoniecznie nadająca się na poważne rozmowy.- skomentowała wybór lokalu jednocześnie zajmując wolne miejsce naprzeciw wampira. Tak, teraz była pewna po tym, co ujrzała na stoliku, jak i po bladości twarzy. - Ale dobra, szkoda marnować czasu... Jestem tu formalnie, wysłała od naszej przedstawicielki... pewnie domyślasz się, jakie kwestie będą nas interesować.- spokojnie oznajmiła cel rozmowy, spokojnie opierając się o oparcie. - Powiedziano mi, że można z Tobą rozmawiać o różnych interesach... Jak to teraz z Wami jest, skoro Beth nieco zanika?- dodała kończąc swoją wypowiedź pytaniem. Nie przedstawiła się, bo chciała mieć pewność, że nie rozmawia z jakimś płotkiem. Ona potrzebowała rozmów z kimś z góry, a nie z kimś, kto tylko udaje.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Eleanor

Milioner, biznesmen


Wysłany: 2018-11-16, 21:19   
   E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Czekał tak długo, że udało mu się nawet nieco odpłynąć i rozmarzyć. O czym? Wspominał sobie czasy gdy żył, jak zamiast ciągłego picia krwi w różnych mieszankach jego kubeczki smakowe reagowały na inne bodźce. Świnie, dziki, kury. Fakt, w tamtych czasach nie było takich rzeczy jak pizza, za które teraz by pewnie zabił. Jednak gulasz z dzika w wykonaniu jednego z generałów nie miał sobie równych. Ile by dał żeby chociaż na jeden dzień zamienić krew na taki przysmak.
Ocknął się w momencie gdy usiadła na przeciwko niego jakaś kobieta. Niby gdzieś otarło mu się o uszy jej imię jednak wyleciało mu z głowy w nawale informacji. Nie wiedział kim jest, kto ją przysyła i o czym chce rozmawiać. Gdy tylko zadała mu całą serię pytań przyłożył palec wskazujący do ust i się uśmiechnął.
- Zgaduję, że masz do roboty lepsze rzeczy niż siedzenie ze starszym panem w ponurej spelunie. Jednak chyba nie jestem przesłuchiwany? - po tych słowach wstał i podszedł do lady. Wziął z niej kartę z listą drinków i napoi po czym wrócił do stolika bez słów podając kobiecie. Usiadł naprzeciwko niej i nachylił się nad stołem wlepiając w nią swoje martwe, czarne ślepia.
- Kim jesteś? Kto cię przysyła? I czemu mam chcieć z tobą rozmawiać? - rozmawiać będzie na pewno bo i tak nie miał dzisiaj już nic lepszego do roboty. Nalał sobie swojego napoju do połowy wysokości szklanki i pochwycił ją w dłoń ponownie opierając się na swoim miejscu.
- Nie znam żadnej Beth. - nawet o niej nie słyszał. A może? Na pewno nie była to persona godna jego uwagi skoro o niej nie pamiętał. Wnioskując z wypowiedzi nieznanej mu kobiety mogła to być jakaś wampirza przywódczyni, jednak nikt z dworu jego kuzynka. W takim wypadku, kogo ona obchodziła? Przystawił szklankę do ust biorąc łyk napoju. Przez cały czas obserwował kobietę próbując odgadnąć jej intencje. Nawet nie wiedział, że to u niej pracował jeszcze kilka dni temu jego dziedzic.
_________________
Próbka głosu lokatora :james:
[Profil] [PM]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-16, 21:38   
   Jayden
[Cytuj]

Wolała szybko przeprowadzić rozmowę, aby jeszcze zdołała wrócić do klubu, a także aby kompan mógł spokojnie jeszcze przed świtem wrócić do swoich spraw. A że Nina lubi szybko i bezpośrednio załatwiać takie sprawy, to też na komentarz rozmówcy jedynie westchnęła. Obserwowała sobie, jak przyniósł jej kartę z drinkami. O nie, nie miała w planach rozpijać się. Ktoś musiał zamknąć klub... A one były takie kuszące. Wzięła ją do ręki czytając pobieżnie nazwy drinków.
- A ponoć jesteśmy łatwo wyczuwalni.- nieco zaśmiała się. Z czego co wiedziała, pachną spaloną zapałką, albo jakoś tak. Po tym rozpoznają czarowników. Sama nie wie, czy to jest prawda, bo nie wyczuwa tej woni.
Poczekała, aż sobie naleje trunku, sama zaś odłożyła biernie kartę na stolik. Wiedziała, że ta rosyjska dusza nie odpuści i jeśli będzie pytanie, co chce, to oczywiście powie aby coś sam jej zrobił, lecz nie o tym oni mieli tu rozmawiać.
- Elizabeth Graves... dotychczasowa wasza przedstawicielka, która najwyraźniej wypadła ze swej roli, jak domniemam... Mnie wysłała Opal, czy ją kojarzysz, to mnie obchodzi niczym wiosenne polowanie na świstaki... Tak jak spostrzegłeś na początku, mam co robić, ale ktoś musi porozmawiać. Gdyby nie Jack, to pewnie ktoś inny by z Tobą rozmawiał, lecz nie wykluczam, że wtedy spotkanie mogłoby się całkiem inaczej skończyć. Dostatecznie rozwiałam twoje wątpliwości?- nie chciała ujawniać rzeczy, które nie były konieczne przy tej rozmowie. - A, jak chcesz, możesz mi zrobić jakiegoś dobrego, byle nie za mocnego.- dodała. Coś wyczuwała, że jednak na trzeźwo to szybko nie zakończy tej rozmowy. Dała jemu możliwość zrobienia czegoś dobrego do picia pokazując jemu jednocześnie, że jest w dobrej wierze.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Eleanor

Milioner, biznesmen


Wysłany: 2018-11-16, 22:29   
   E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Ah, to będzie długa noc. Nie miał zwyczaju ułatwiać życia innym istotom. Gdy tylko usłyszał jej odpowiedź uśmiechnął się do niej lekko odstawiając szklankę na stół. Wywrócił oczami widocznie rozbawiony.
- Nie, moja droga, nie czym. Doskonale wiem czym jesteś. Pytam się kim jesteś. Nawet posłaniec jest kimś. Nie mam zamiaru rozmawiać z wiatrem albo duchem. - zobaczymy przy okazji jak cierpliwa jest kobieta. Powiedzmy, że jeszcze było stosunkowo normalnie, on był zainteresowany i badał podłoże. Chciał wyczuć jak daleko może posunąć się ze swoimi zawiłymi słówkami.
Gdy dała mu wolną rękę zostawił ją na chwilę po to, żeby wrócić z drinkiem o nazwie Blue Hawaii. Podał go rzecz jasna do rąk własnych, jak to wymagały dobre maniery i wrócił na swoje miejsce na przeciw kobiety.
- Powinna cię przygotować do tego spotkania. - powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem. Z Opal znali się kilka lat, czarodziejka znała skomplikowany charakter wampira i wiedziała, że rozmowy z nim wymagają nie tylko czasu ale też cierpliwości i umiejętności wychwytywania informacji ze słów mężczyzny, bo tych używał aż w nadmiarze, często nawet owijając bawełnę i chowając prawdę między wierszami.
- Elizabeth Graves. Nikt ważny. Ktoś, kto mógłby czyścić brud z moich butów. - odparł bardziej do siebie. No ale skoro już dotarli do jakiegoś porozumienia to może jej udzieli odpowiedzi na kilka pytań? Z grzeczności, zostanie do końca spotkania. Jak zacznie mu się nudzić to po prostu ją upije i odniesie do domu Opal, potem jakoś się pozbiera.
_________________
Próbka głosu lokatora :james:
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9