Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
kuchnia połączona z salonem
Autor Wiadomość
Jeffrey Blauerwasser


Jeffrey Blauerwasser

27

Nefilim

Nyx

poluję


Zimno fizycznie, psychicznie, emocjonalnie.

Wysłany: 2018-09-09, 12:40   
   Finlay, Queenie
[Cytuj]

Na pewno Teq byłaby bardzo zadowolona gdyby oświadczył jej, ze będzie mogła również poćwiczyć w domu z Nyx oraz z nim. Może i nie był aż taki dobry w walce wręcz, ale posiadał sporo innych umiejętności które mógłby jej przekazać w wolnej chwili. Może i miał sporo na głowie, ale czego oczekiwał wybierając takie życie? Był przygotowany na to, że pewnego razu ktoś zapuka w jego drzwi i powie „witaj tato”, a to że miał trochę wyszkolić dziewczynkę to było wręcz jego obowiązkiem. Nadal nie potrafił rozmawiać z dziećmi, ale dzięki Nyx każdego dnia starał się robić postępy i czuł się coraz to mniej niezręcznie. To co działo się teraz to pikuś! Obawiał się dnia kiedy dziewczynka trochę podrośnie i będzie musiał jej powiedzieć co to okres, uświadomić ją co to takiego seks, że nie każdy chłopiec ma dobre intencje. Dzień w którym będzie musiał szczerze porozmawiać z córką będzie… koszmarem.
W świecie nefilim rządziły całkiem inne prawa. Rodzice zazwyczaj byli bardziej surowi, więcej wymagali od swoich dzieci, często się na nich zawodzili. Nefilim bardzo szybko zaczynali życie dorosłe dlatego że w bardzo młodym wieku umierali i trzeba było być przygotowanym na wszystko. Jego bracia z rodzicami mieli bardzo dobry kontakt więc czy istniała jakaś zależność czy tylko wystarczyło być posłusznym? Tego się nie dowie, ale domyślał się, że właśnie tak było.
- Lepiej mieć plan gdyby zaistniała taka możliwość tak nagle- on zazwyczaj miał plan. Zawsze z góry wszystko planował. Przynajmniej się starał bo nie zawsze wszystko można było zaplanować. - Chociaż mam nadzieję, że nie będzie trzeba wyjeżdżać. Dobrze mi tu- powiedział muskając jej nagie plecy opuszkami palców.
_________________
Zawsze się staraj, aby widownia cierpiała tak bardzo, jak to tylko możliwe.


[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-09-11, 22:38   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Umiejętności walki były bardzo istotne i Nyx wiedziała o tym doskonale. Skopanie komuś tyłka niejednokrotnie przydało jej się w życiu, choć raczej nie robiła tego rekreacyjnie, a w Obronie Własnej. Wielu mężczyzn panoszyło się po tym świecie, uważając za lepszych od kobiety, silniejszych i mocniejszych. Takie gadanie doprowadzało ją do szału i w bardzo krótki sposób chciała pokazać im, że się srogo mylą. Jako, że jej życie potoczyło się takimi, a nie innymi ścieżkami, została trenerem sztuk walki, nie widziała przeciwwskazać, aby móc nauczać jego córkę, jeśli to tylko mogłoby być dla niej przydatne w życiu Nefilim i całym treningu, któremu musiała zostać poddana. Dlaczego miałaby nie chcieć im pomóc? To naturalne, skoro kochała Jeffrey’a, to akceptowała Tequilę. Dziewczynka choć mała była bardzo charyzmatyczna i pozytywna, Nyx polubiła ją od razu i zwyczajnie chciała być dla niej pomocna.
- Przygotujemy jakieś wyjście awaryjne. Na wypadek, jakby sprawy posypały się doszczętnie, abyśmy mogli zniknąć w ciągu kilku chwil. – powiedziała całkiem poważnie. To było dobre rozwiązanie, mieć możliwość zapakowania się i zwyczajnej ucieczki. Nyx nie była typem, który lubił uciekać, ona preferowała walkę, nie poddawała się tak łatwo. Rozumiała jednak, kiedy sytuacje były dramatyczne i mogły spowodować rychłą śmierć. Była odważna, ale nie głupia. Tequila była jeszcze mała, a ona i Jeffrey musieli zapewnić jej bezpieczeństwo. Sobie wzajemnie również.
- Kiedy znów musisz zjawić się w Instytucie? – spytała przygryzając lekko wargę. Pewnie miał wiele na głowie, a do tego mógłby pomóc im w wyjaśnianiu sprawy tych prześladowań, śledzenia czy czegokolwiek. Nie wiedziała, kiedy znów zniknie, ale chciałaby, aby dzisiaj został z nią. Nie czuła się najbezpieczniej, ani nawet nie czuła się komfortowo w tym momencie, jeśli chodziło o wydarzenia sprzed kilku godzin, kiedy ktoś ją śledził. W ramionach Jeffrey’a czuła się zawsze dobrze, jednak chodziło raczej o to, że ciągle gdzieś z tyłu jej głowy paliła się czerwona lampka, przypominająca o tym, że zło czai się za zakrętem.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jeffrey Blauerwasser


Jeffrey Blauerwasser

27

Nefilim

Nyx

poluję


Zimno fizycznie, psychicznie, emocjonalnie.

Wysłany: 2018-09-13, 12:42   
   Finlay, Queenie
[Cytuj]

Jeffrey rzadko używał siły wtedy kiedy nie musiał. Był opanowany i wiedział, że przemoc nie jest niczym dobrym. W dniu kiedy napadł wilkołaka z nożem również nie miał powodu, ale ostatecznie sam sobie wbił w nogę. A więc dlatego to zrobił? Bo myślał, że podrywał Nyx, której jeszcze aż tak dobrze nie znał. A więc można to zaliczyć jako powód? Chociaż w sumie ostatecznie nie skrzywdził nikogo.
Teraz kiedy ciągle dostaje telefony od szkoły, że Teq kogoś pobiła albo cokolwiek innego to jest wręcz w szoku. Nie ma pojęcia po kim to odziedziczyła. Nie może jej nawet przemówić do rozsądku, ze to jest złe i nie na miejscu. Powinna się bić i trenować w Instytucie, a nie w szkole. To było cholernie złe i nie podobało mu się. Nie wiedział co z niej wyrośnie, był beznadziejnym ojcem, ale starał się jak tylko mógł. Tym tempem posiwieje szybciej niż by chciał.
On również nie miał w zwyczaju uciekać. Raczej podnosił wysoko głowę i walczył. Tak robili łowcy, nie widział w życiu by któryś z nich uciekał jak jakiś tchórz. Nie chciał uciekać również teraz, ale nie był sam jak przez te osiem lat, teraz musiał dbać o wiele więcej ludzi. Nawet nie wiedział jak to jest mieć rodzinę.
- Mam nadzieję, że jednak wszystko pójdzie po myśli i nie będziemy musieli uciekać. W razie czego znajdę jakiś portal czy cokolwiek- portalem podróże trwają o wiele szybciej, ale również często były niebezpieczne i zdradzieckie. Nie potrafił też prowadzić auta a publiczny środek transportu też nie był zbyt bezpieczny. Coś jednak wymyśli.
- Dyrektor instytutu ma mi wysłać wiadomość. Jego ludzie dali mi do zrozumienia, że następnym razem nie odbędzie się bez użycia siły i rozlewu krwi więc pozostaje mi tylko czekać i nie protestować- przyznał. Był pewien, że to nie będzie dziś bo dopiero co go odesłał powrotem mówiąc, że na razie jest zbyt zajęty! Może skoro jest taki zajęty to całkowicie zignoruje sprawę? Zawsze coś umykało im.
- Dziś jednak jestem cały twój
_________________
Zawsze się staraj, aby widownia cierpiała tak bardzo, jak to tylko możliwe.


[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-09-13, 22:56   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Jeffrey musiał mieć na uwadze to, że jego córka miała trudne dzieciństwo. Była rozdzielona z ojcem, wychowywała się w niepełnej rodzinie. Pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo takie szczegóły mogą wpłynąć na młody umysł. Jej zdaniem, bójki szkolne, w których Tequila uczestniczyła były objawem rozładowywania frustracji i problemów, które dotyczyły jej dnia codziennego. Matka zniknęła, nie wykazywała zainteresowania jej osobą, a to miało znaczny wpływ. Wylądowała u ojca i praktycznie jego nowej kobiety, bo przecież Nyx bywała częstym gościem w domu Blauerwassera, nawet jeśli od niedawna oficjalnie byli parą. To wszystko wpływało na jego córkę, nie mógł się więc dziwić, że jej zachowanie nieco odbiegało od normy.
- Portal może lepiej nie… – mruknęła. Niespecjalnie pozytywnie wspominała swoją ostatnią podróż tym… środkiem transportu? Można to było w ogóle nazwać w ten sposób? Chodziło głównie o to, że wolałaby jednak poruszać się w sposób normalny, bo jednak to, co nauczyła się z filmów, to fakt, że magia pozostawiała za sobą ślady, a tego przecież nie chcieli, prawda? No chyba, że to było gówno prawda i w tej kwestii kino też kłamało. A to już byłoby załamujące.
- Bez rozlewu krwi? – spojrzała na niego marszcząc brwi i podniosła się nieco, aż w końcu usiadła, podwijając kolana pod brodę i okrywając się lekkim kocem. – Jeffrey, nie podoba mi się to ani trochę. – dodała spoglądając na niego. Rozlew krwi, to musiało być coś naprawdę tragicznego i sytuacja musiała być cholernie trudna, jeśli w grę wchodziły takie rzeczy. Jej serce mimowolnie przyspieszyło, ze strachu i obawy o jego życie. A jeśli nie wróci do domu? A co, jeśli coś pójdzie nie tak, a ona nawet nie będzie mogła się z nim zobaczyć? Życie w strachu było czymś, czego nie chciała dla siebie i swoich bliskich, a w tym momencie… właśnie to otrzymywała od ironicznego losu.
- Obiecaj, że będziesz ostrożny… – szepnęła cicho i przygryzła wargę. Musiał jej to obiecać, choć jak wiadomo… bycie ostrożnym nie dawało zbyt wiele.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jeffrey Blauerwasser


Jeffrey Blauerwasser

27

Nefilim

Nyx

poluję


Zimno fizycznie, psychicznie, emocjonalnie.

Wysłany: 2018-09-15, 11:42   
   Finlay, Queenie
[Cytuj]

To nie była jego wina, że to wszystko się potoczyło własnie w taki sposób, nie była jego wina, że matka dziewczynki po prostu spakowała się i uciekła. Nie mógł nic zrobić nawet jeśli by chciał. Natomiast kiedy ta pokazała się w jego życiu bardzo się starał. Oddał jej swój pokój, kupił nowe ciuchy, załatwił edukacje i wszystko co tylko chciała. Nie dlatego, że miał jakieś poczucie winy czy coś w tym stylu. Po prostu chciał to zrobić więc to robił. A zanim zaczął chodzić z Nyx to się upewnił czy aby dziewczynce nie przeszkadza, że sporo czasu spędza z rudowłosą. Nowy ojciec to już dużo, ale jeszcze jego dziewczyna?! Jednak przyznała mu, że chce by był szczęśliwy i obecność Nyx jej nie przeszkadza, bo ją lubi. Kto by nie polubił tak świetnej dziewczyny!
On sam uważał, że bójki SA tylko po to, bo została źle wychowana. Zabrakło żelaznej reki i teraz chce pokazać, że jest silna, że nie potrzebuje szkoły dla przyziemnych i chce przeskoczyć nudne nauki w instytucie i najlepiej od razu wyruszyć na misje. On nienawidził jak ktoś jest w gorącej wodzie kąpany. To niezbyt zdrowe, ale starał się sam opanowywać emocje.
- Ostatnio nie było tak źle!- udał, że się oburzył. On był przyzwyczajony do takiego transportowania się w różne miejsca. Było szybko, łatwo, bezpiecznie, tanio. To co najlepsze. Jednak rozumiał dziewczyny obawy i był gotowy zrezygnować na rzecz tego co Ona wybierze. Nie mógł uwierzyć, że nawet Teq się wtedy za nimi wśliznęła. Nie zauważył, a gdyby ruszyła trochę później to naprawdę mogłoby się źle skończyć. Nie chciał nawet myśleć gdzie by mogła wylądować.
Widząc jej reakcje zmarszczył brwi i też się nieco uniósł by przytulić ją od tyłu i pogładzić po ramieniu. Jego celem nie było przestraszenie jej i sprawienie by się martwiła. Za bardzo się troszczyła o niego, ale to było bardzo miłe i nawet pociągające.
- To tylko takie ostrzeżenie jakbym nadal nie chciał ich słuchać i nie zjawiłbym się. Jeśli będę grzeczny i posłuszny włos nie spadnie z głowy ani mi ani Teq- zapewnił ją, chociaż tak naprawdę nie wiedział czy to prawda. Instytut może nie skrzywdzi swojego, zwłaszcza że rada miała wszystko pod kontrolą.- Wszystko się ułoży jak tylko dojdą do porozumienia. Będzie jak dawniej. Na razie widzą we mnie wroga- nic nie zrobił więc nie mieli też prawa krzywdzić bez podstawy. Prawo na to nie pozwalało.
- Zawsze jestem ostrożny. Mam dla kogo walczyć- powiedział i ucałował jej nagie ramię.
_________________
Zawsze się staraj, aby widownia cierpiała tak bardzo, jak to tylko możliwe.


[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-09-18, 10:27   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Nyx nauczyła się w życiu jednego. Z osobami wyżej siebie należało współpracować kompletnie. Istotnym było, aby nie podważać przypadkiem ich kompetencji, bo szczególnie za tym nie przepadają. Chciałaby, aby Jeffrey podjął poważną współpracę z organizacją, do której należał, aby nie narażał się, a oni starali się zrobić wszystko tak, aby wyszło dobrze. Trenowanie Tequili leżało w naturze Nefilim, taki był bieg losu, kolej rzeczy, to właśnie musiało się stać. Szkoda, że całe Clave nie postanowiło wykazać zrozumienia wobec Blauerwassera, wiedząc, że ten nie miał pojęcia i istnieniu małej Tequili. Pomijając już fakt, że ich polityka była bardzo brutalna, skoro mieli zamiar w ten sposób karać ich za niesubordynację. Okey, Nyx wiedziała, że nieposłuszeństwo jest karane, nawet w sztukach walki, które osobiście trenowała, jednak bez konkretnych przesad, a ona miała wrażenie, że Clave przesadza i to bardzo.
- Wykonuj ich polecenia, Jeff. – powiedziała spokojnym tonem i odetchnęła głębiej. – Nie chcę, by cokolwiek zagrażało Tobie, albo jej. – dodała z naciskiem. Miała nadzieję, że jej partner weźmie sobie te słowa do serca. Był mądrym mężczyzną i nie postępował pochopnie. Dlaczego miałby pozwalać sobie na jakieś niesubordynacje i kombinowanie? Lepiej chyba podjąć współpracę z całym tym Clave, a wtedy wszystko się jakoś ułoży, miejmy nadzieję, że po ich myśli.
- Zrób tak, by nie widzieli w Tobie wroga. Nie jest to nam teraz potrzebne, biorąc pod uwagę fakt, że ktoś nas ciągle śledzi. – dodała. Ona czuła się bezpieczna. Znała sztuki walki i wiedziała, że żywcem jej nie wezmą, a jak będą próbować, to sprawi im niemałe problemy. Jej umiejętności były na naprawdę wysokim poziomie, nie była butna, nie czuła się niezwyciężona, ale wiedziała, że pierwszy lepszy, niewytrenowany przeciwnik będzie miał poważne problemy z pokonaniem jej.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jeffrey Blauerwasser


Jeffrey Blauerwasser

27

Nefilim

Nyx

poluję


Zimno fizycznie, psychicznie, emocjonalnie.

Wysłany: 2018-10-14, 18:37   
   Finlay, Queenie
[Cytuj]

Jeffrey przez ostatnie tygodnie postarzał się o dobre parę lat. Prowadził beztroskie życie bez partnerki, bez dziecka, bez rodziny i zmartwień a tu nagle wszystko naraz zaczęło się dziać. Nie żaby narzekał czy coś. Miał piękną i młodą dziewczynę, córeczkę, przyjaciół. Być może kiedyś na świecie pojawi się jeszcze jedn o jego dziecko. Starość. Każdego to czeka. Trzeba przyznać, że już nie był tym samym młodym dzieciakiem, który został wyrzucony z domu rodzinnego i zjawił się tutaj, w Yorku. Teraz był dorosłym mężczyzną, który ma jeszcze siły na wiele różnych rzeczy. Jeszcze nie jednego demona zabije czy rada tego chce czy też nie. Nie zamierzał im robić na złość, ale zamierzał robić to co robił całe życie. Nie łamał prawa.
- Całe życie myślałem, że to robię- mruknął spokojnie spoglądając w jej zatroskane oczy. Wyglądała naprawdę słodko kiedy się tak martwiła o niego. - nawet kiedy wyjechałem z Berlina sam dokonałem formalności, które były związane z moim wyjazdem. Zawsze robiłem to co mi kazano a teraz się okazuje, że to wcale nie tak- przygryzł wargę. Ktoś tutaj strasznie mieszał. Czy nikt do cholery nie czytał jego listów, które wysyłał a może to jednak faktycznie z instytutem było coś nie tak? Pewnie i tak wkrótce sam się dowie.
– Obiecuję na anioła, że nic nam nie będzie. Tobie również nic się nie stanie. Potrafię dbać o swoją rodzinę- zrobi co będzie musiał zrobić by byli wszyscy sali. Bez podstaw nefilim nie mieli prawa nikogo skrzywdzić. Nocni Łowcy chronili takich jak Nyx więc nie miał też o co aż tak się martwić. Starał się uspokoić.
- Nic nie poradzę, że mam taki wygląd a nie inny. Wyglądam raczej na brutala niż na opiekuńczego faceta- zaśmiał się. Wcale nie narzekał bo lubił ten moment kiedy tylko żartował a niektórzy się przestraszali. - Jednak nie martw się o to. Sprawię by wszystko się ułożyło, a teraz nie kłopocz się tym- ucałował jej policzek i przygarnął do siebie i przymknął oczy. D powrotu ich córki jeszcze było sporo czasu. Mieli czas na to i owo.

/zt x2
_________________
Zawsze się staraj, aby widownia cierpiała tak bardzo, jak to tylko możliwe.


[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-08, 11:15   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Zajęcia skończyły się zgodnie z czasem. Jeffrey był na jakimś patrolu, misji czy gdzie oni go tam wysyłali, a Nyx miała po pracy iść prosto do niego, zmienić opiekunkę do jego córki. Z Tequilą dogadywały się całkiem nieźle, najwyraźniej dziewięciolatka zaakceptowała ją jako partnerkę ojca, chociaż i tak pewnie nie miała bladego pojęcia co się mogło święcić, kiedy Nyx i Jeff byli sami albo kiedy mała szła spać. Byli odpowiedzialni, a Hargreaves chciała stworzyć dla niej naprawdę świetną rodzinę, taką, której Teq nie miała przez ostatnie lata swojego życia.
Wracając wstąpiła do sklepu, na wystawie sklepowej spodobała jej się skórzana kurteczka dziecięca, która idealnie pasowałaby na Tequilę, a do tego jeszcze parę rzeczy wpadło jej w oko. Później spożywczy i powrót do domu Jeffrey’a, gdzie opiekunka miała zająć się małą Tequilą pod ich nieobecność.
- Już jestem! – oznajmiła wchodząc do środka. Było tam cicho, może nawet zbyt cicho. Nyx sięgnęła po kij od miotły, w razie czego, żeby móc zaatakować przeciwnika. Zauważyła panią Hildegardę, która siedziała w fotelu z zamkniętymi oczami, przeszukała cały dom i nikogo nie znalazła. Zaczęła budzić kobietę, ale ta ani drgnęła zwyczajnie panikując sprawdziła jej puls, nie żyła. Zadzwoniła do Jeffrey’a, który nie odbierał jak na złość, więc wezwała policję, a razem z nimi prokuratora, zaczęła panikować, gdzie do jasnej ciasnej była Tequila. Szczerze wątpiła, że coś zrobiła kobiecie, poza tym nie było tu śladów walki, a te poznaliby od razu. Policja była na miejscu po pięciu minutach, prokurator spisał jej zeznania, a człowiek od nich, wstępnie stwierdził zgon spowodowany zawałem serca. Nyx z nerwów wykręcała palce, stojąc w kuchni, oparta o blat kuchenny, jak tylko zamkną sprawę pobiegnie jej szukać. Siedzieli tam dobre dwie godziny, później zabrali panią Hildegardę na dalsze badania, Nyx załatwiła z nimi papiery, jednocześnie zgłaszając zaginięcie dziecka.
Policjanci wyszli, a ona chwyciła za płaszcz i od razu chciała wyjść i ich szukać, kiedy otworzyła drzwi… zobaczyła Tequilę z jakimś blondynem, poczuła się tak, jakby kamień spadł jej z serca.
- Boże, Tequila. – szepnęła, kucając przy niej i przytulając ją mocno. – Brat Margaret? Spotkaliśmy się na jej ślubie. – przypomniało jej się, kiedy przyjrzała mu się uważnie. – Wejdźcie. – dodała, zamykając za nimi drzwi.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tequila Blauerwasser


Tequila Blauerwasser

9 lat

Przyziemny

Wysłany: 2018-11-08, 19:33    [Cytuj]

Z Instytutu w towarzystwie Jamesa/

Droga do domu nie należała do przyjemnych, w głowie małej Teq mieszało się tyle myśli ile w głowie dorosłej osoby, która jest na prochach...czyli od zarypania! Dziewczynka błądziła wzrokiem co rusz zerkając na to czy wszystko dookoła jest ok, czy może gdzieś w oddali zobaczy tatę. Nic jednak takiego nie miało miejsca. Gdy w końcu dotarli na miejsce wskazała dom, który należał do jej taty. Zabezpieczenie przed wampirami, które Jeff postawił z pomocą jakiegoś czarownika. Miało ono na celu chronienie małej przed jej matką i nie tylko. Teq ruszyła w stronę domu z obawą, że znajdzie tam znów nianię śpiącą w fotelu, w którym ją zostawiła. Już chciała złapać za klamkę gdy nagle drzwi się otworzyły i zobaczyła Nyx. Jej mina mówiła więcej niż tysiące słów.
- Ciocia!
Pisnęła i wtuliła się mocno w Nyx z nadzieją, że ta wróciła z jej tatą. Wślizgnęła się do domu i zaczęła szukać taty. Gdy go nie znalazła wróciła do Nyx i Jamesa zawiedziona.
- Nie ma taty? Gdzie tata?
Zapytała z nadzieją, że ciocia jej powie, gdzie znajduje się jej tato.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
James D. Whitelight


James Dominic Whitelight

24

Nefilim

Shantae Whitelight

Szef Instytutu


Wysłany: 2018-11-08, 20:01   
   Adam, Misha, Minnie
[Cytuj]

Właściwie gdyby zjawili się na miejscu jakieś pół godziny wcześniej, sprawa byłaby teoretycznie rozwiązana. No, to znaczy odnalazłaby się Tequila, a James zapewne trafiłby na komisariat w celu złożenia wyjaśnień skąd do cholery w jego rękach wzięło się dziecko. Może jednak lepiej, że trochę się spóźnili na to przyjęcie? Przyziemna policja to ostatnie z czym Whitelight chciał się teraz użerać, a przecież nie mógłby im opowiedzieć o Instytucie czy fakcie, że ojciec małej został ranny tropiąc Demona. Jedno tylko dobre w tym wszystkim, koronerzy zabrali ciało świętej pamięci Hildegardy. Ostatecznie James wolałby się rozprawić z nimi niż z trupem.
Adres Blauerwasserów znalazł się w aktach personalnych, numer do tajemniczej Nyx niestety nie. Biedny Nefilim był zbyt zaaferowany całą sprawą by przypomnieć sobie o drobnym rudzielcu, który faktycznie towarzyszył Jeffowi na ślubie Finlaya i Marg. Chwilowo nie był w stanie połączyć tych faktów. A jeśli nawet chciał mieć co do czekającej w domu dziewczyny wątpliwości, reakcja małej całkowicie je rozwiała.
- James - przedstawił się lustrując Przyziemną wzrokiem i starając się odnaleźć jej obraz w pamięci. Wydawało mu się niestety, że podczas wesela nie mieli okazji by zamienić choć parę słów. Cóż, pora to zmienić. Jak tylko Tequila zniknęła im z oczu, blondyn zaraz zaczął wyjaśniać półgłosem.
- Jeff został dość poważnie ranny na misji. Przez jakiś czas będzie musiał zostać u Cichych Braci. Mała przyszła do Instytutu go szukać. Musimy zdecydować co dalej - syknął słysząc, że dziewięciolatka się zbliża. Na ustach zaraz zagościł mu łagodny uśmiech jak tylko weszła do pokoju.
_________________

Did somebody say ship?
[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-08, 20:23   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Tequila była cudownym dzieckiem, choć bardzo nadpobudliwym, z ciągotami do bijatyk, o czym Nyx zdążyła się już dowiedzieć. Nawet wpadła na pomysł, że zacznie ją trenować, w końcu też zdarzało jej się pracować z takimi dziećmi, więc miała szansę zużyć gdzieś swoją energię. Gorzej, to nadal sztuki walki i nadal mogła po prostu lać dzieciaki, trochę innymi technikami. Hargreaves miała zamiar przeprowadzić z nią poważną rozmowę, bo choć była od niej tylko dwanaście lat starsza, wiedziała już co nieco o życiu.
Dobrze, że się znalazła. Nyx oszalałaby chyba, jakby się okazało, że nigdzie jej nie ma. Instytut był dobrą opcją i chyba tak sobie ustalą, że jeśli Tequila będzie się czuć źle w domu czy szkole, będzie szła do Instytutu. Z Jeffrey’em też będzie musiała porozmawiać, może to faktycznie zły pomysł, żeby mała chodziła do normalnej szkoły.
- Jak to poważnie ranny? – spytała, cofając się krok w tył, aż jej plecy spotkały się ze ścianą. Przełknęła głośno ślinę, musiała się teraz trzymać, głównie dla dziecka, nad którym sprawowała opiekę. – Przeżyje? – oczy jej się zaszkliły, a głos był cichy i bardzo cienki. Bardzo jej zależało na Blauerwasserze, nie chciała już żyć bez niego czy z kimś innym obok, był dla niej wszystkim. To takie złe? Dlaczego los znów postanawiał zrobić im jakieś figle i rozdzielić ich na dłużej?
- Tato musiał pilnie wyjechać, załatwia ważne sprawy w Idrisie… – skłamała, kucają przed Tequilą i gładząc delikatnie jej ramiona. – Idź do salonu, włącz bajki, a ja porozmawiam z Jamesem. – szepnęła do niej i puściła oczko, robiąc doskonale dobrą minę, kompletnie nieadekwatną do sytuacji. – Jesteś szefem tego całego Instytutu… Macie jakieś procedury? – spytała, krzyżując ręce.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tequila Blauerwasser


Tequila Blauerwasser

9 lat

Przyziemny

Wysłany: 2018-11-08, 20:34    [Cytuj]

Nie podobało jej się to, że nie mogła znaleźć taty w domu. Mało tego, nie była pewna co do tego czy wszystko dobrze, w końcu Nyx też nie wyglądała na spokojną, a to już dało jej do myślenia, chociaż nie miała pojęcia co jest naprawdę na rzeczy. Gdy Nyx nakazała jej pójście do salonu na bajki skrzywiła się nieco, ale skinęła głową.
- Dziękuję za naleśniki, były pyszne.
Uśmiechnęła się lekko i uściskała Jamesa w pasie. Zaraz potem pobiegła do salonu jak ciocia nakazała i włączyła bajki. Usiadła na fotelu tak by słyszeć jeśli się uda o czym rozmawiają, ale też tak by wyglądało, że ogląda bajki. W końcu nie była czterolatką, w szkole nauczyła się jak należy kombinować by dojść do tego czego się chce. Po części musiała przyznać, że szkoła dla Przyziemnych była całkiem...znośna. Nie zawsze oczywiście, ale czasami uczyła takie młode kombinatorki jak Teq jak działać, by wyszło na jej korzyść.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
James D. Whitelight


James Dominic Whitelight

24

Nefilim

Shantae Whitelight

Szef Instytutu


Wysłany: 2018-11-08, 21:46   
   Adam, Misha, Minnie
[Cytuj]

To chyba kwestia przyzwyczajenia. W oczach Jamesa mała niczym nie odbiegała od innych nieletnich Nefilim. Ciągoty do wojaczki mieli we krwi, ta też zapewniała im wyjątkową żywotność. Nyx musiała zrozumieć, że Tequila nie została stworzona do tego by spędzać długie godziny w szkolnej ławce, a do walki z demonami. Choć swoje nad podręcznikami na pewno odsiedzi kiedy będzie przyswajać sobie panujące zasady, niezbędne runy oraz rodzaje demonicznych stworzeń. Jeśli o niego chodzi, za młodu preferował właśnie te zajęcia, ale w swojej niechęci do walki pozostawał raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę.
- Poważny tylko na tyle, że nie może się zjawić tu i teraz - oho, zauważając reakcję Rudzielca James już wiedział, że będzie musiał ostrożniej dobierać słowa. Mało tego, zaczynał wierzyć, że każda przedstawicielka płci pięknej rodzi się z jakimiś aktorskimi zdolnościami lub co najmniej skłonnościami do przesady. No, ale nie jemu to oceniać - Spokojnie, jest w najlepszych rękach. Gdy wróci będzie jak nowy - zapewnił chcąc jakoś sytuację załagodzić. Potem dołączyła do nich Tequila i temat się urwał.
Słuchając jej rozmowy z Nyx Whitelight już wiedział, że dobrze zrobił nie mówiąc małej całej prawdy. Skoro tak wyglądała reakcja dorosłej, ciężko przewidzieć jak zachowałoby się dziecko. Z drugiej strony jako Nefilim dziewczynka powinna być odporna psychicznie, bo w swoim życiu zapewne nie raz usłyszy przykre wieści. Ten trening mogą jednak odłożyć.
- Nie wyszłyby bez Twojej pomocy - stwierdził blondyn odwzajemniając lekko uścisk, a potem odprowadzając małą wzrokiem do salonu. Widział jak sprytnie sobie to wszystko wymyśliła, ale nic z tego.
- Chodźmy do kuchni - puścił Nyx przodem i dopiero tam kontynuował, opierając się o niski blat - Nie mam pojęcia ile mówił Ci Jeff, więc pytaj w razie czego. Jeśli chodzi o Tequilę, chociaż nie ma jeszcze run, uznajemy ją za jedną z naszych i zawsze znajdzie w Instytucie dom. Obecnie w York nie jest bezpiecznie, ani dla Podziemnych ani dla Przyziemnych ze Wzrokiem. Najlepiej dla was, jeśli schronicie się u nas obydwie. Tylko w Instytucie jesteśmy w stanie zapewnić wam całkowitą ochronę.
_________________

Did somebody say ship?
[Profil] [PM]
   
 
Nyx Hargreaves


Nyx Hargreaves

20

Przyziemny

Jeffrey

Trenerka


Take me back to my Havana

Wysłany: 2018-11-09, 11:39   
   Margaret, Shantae, Kieran, Noah
[Cytuj]

Wiedziała, że w razie wypadku Jeffrey życzyłby sobie, aby Tequila została właśnie z Nyx. Znały się, może i nie były spokrewnione, ale rudowłosa dogadywała się z dzieckiem całkiem dobrze. Poza tym, Tequila potrzebowała bliskiej osoby, w towarzystwie której będzie się czułą bezpiecznie. Znały się od dłuższego czasu, Hargreaves miała podejście do dzieci, więc na pewno się nią zajmie. Martwiło ją jedynie to, że z Jeffrey’em było źle, na tyle, że nie mógł wrócić do domu. Jej rosły mężczyzna cierpiał, a jej nie było obok niego.
- Gdzie jest to u Cichych Braci? To jakiś klasztor czy co? – spytała, marszcząc brwi. Chciała wiedzieć, bo chciałaby go odwiedzić. Problem polegał na tym, że nie miała pojęcia gdzie może być to całe „U Cichych Braci”. Była zdenerwowała, bo miała pod opieką dziewięcioletnią dziewczynkę i nie chciała jej martwić. Tequila była nie z jej świata, była Nefilim podobnie jak jej ojciec, chyba nie ma nic dziwnego w tym, że Hargreaves była pełna obaw, w ogromnym stresie. A co jeśli Teq wiedziała gdzie jest „u Cichych Braci” i postanowi wybrać się tam sama, a wtedy coś jej się stanie? Przecież Nyx za nią odpowiada.
Pokiwała głową na znak zrozumienia. To oczywiste, że była jedną z nich i ją mają chronić, ale Nyx nie powinna chyba wchodzić na teren tego całego Instytutu, Jeffrey raczej nie byłby zadowolony z tego faktu. W tym momencie jednak chodziło o dobro i bezpieczeństwo jego córki, więc chyba lepiej będzie się poddać.
- Spakuję kilka rzeczy i zabierzemy się tam. – odparła, opierając się plecami o blat, a później przetarła twarz. Była zmęczona, skołowana i naprawdę zaskoczona tą sytuacją, a przecież jeszcze ją trzymały nerwy. – Była tu policja. Znalazłam panią Hildegardę w fotelu, martwą. Najprawdopodobniej zawał serca. Tequila będzie musiała złożyć zeznania, a jednocześnie zgłosiłam jej zaginięcie. – dodała poważnie i westchnęła. Teraz trzeba będzie jakoś wytłumaczyć na policji, że mała miała wypadek i jak to jest, że zajmuje się nią zupełnie obca osoba. Miała prawo się obawiać, niestety.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
James D. Whitelight


James Dominic Whitelight

24

Nefilim

Shantae Whitelight

Szef Instytutu


Wysłany: 2018-11-09, 13:28   
   Adam, Misha, Minnie
[Cytuj]

James wprawdzie tego nie wiedział, ale się domyślał. Związki Nefilim z Przyziemnymi nie były jakoś bardzo częste, ale się trafiały. Głównie dawniej, za czasów gdy rody obdarzone Wzrokiem zwykły zajmować się Instytutami. Dziś ciężko już było trafić na takie rodziny, ale kilka ostało się jeszcze w Idrisie. Dworem Whitelightów też zajmowali się właśnie tacy potomkowie, więc opinia Jamesa pozostawała neutralna.
- Można to nazwać zakonem. Znajduje się w Mieście Kości i jak sama pewnie domyślasz się po nazwie, nie jest to zbyt przyjemne miejsce - zamiary rudzielca były łatwe do odczytania, jednak Nefilim nie miał dla niej dobrych wieści. Choć z drugiej strony wyświadczał jej przysługę, o czym jeszcze nie miała pojęcia - Wstęp tam mają nieliczni. Przyziemnej na pewno nie wpuszczą. Musisz mi zaufać, Jeffowi nic tam nie grozi i jest w najlepszych rękach.
O niechęci Blauerwassera do Instytut wspominała już wcześniej Mała. James był ciekaw o co mogło chodzić. Partner Nyx na pewno miał swoje powody by unikać tego miejsca i blondyn bardzo chciałby je poznać. Na razie jednak Jeffrey był nieobecny, a obowiązek zajęcia się jego córką oraz ukochaną spadł na barki Whitelighta, który zamierzał zaoferować im najbezpieczniejsze rozwiązanie. Właściwie odetchnął z ulgą gdy dziewczyna na nie przystała.
- Bardzo rozsądna decyzja. To najlepsze miejsce nie tylko dla Tequili ale i dla Ciebie - pochwalił blondyn, szczęśliwy, że choć jeden z dzisiejszych problemów znalazł rozwiązanie - Spakuj Małą. potem pójdziemy po Twoje rzeczy i pokażę wam kwaterę - w sumie dobrze się złożyło. James chciał jeszcze zajrzeć do Rebeki, która została pod opieką Margaret. Na zegarek wolał nie patrzeć, bo za oknami już było cholernie ciemno. Oby Shantae nie miała mu za złe tak późnego powrotu. O ile dotrze do domu przed świtem. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo - Kwestię policji też jakoś rozwiążemy.
_________________

Did somebody say ship?
[Profil] [PM]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8