Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Ścieżka Treningowa
Autor Wiadomość
Rowan Ashborn


Wysłany: 2017-12-05, 23:53    [Cytuj]

Zaklął, kiedy okazało się, że po wyrysowaniu Iratze, rana nie zaczęła się goić. Zamiast niej wyrysował więc Mendelin (by spowolnić rozprzestrzenianie się trucizny i czasowo znieczulić towarzysza) oraz Amissio (aby zmniejszyć krwawienie oraz przyśpieszyć odnawianie krwi, by jego organizm sam spróbował zwalczyć obcą substancję), obserwując z uwagę, czy któraś z nich zadziała. Bez względu na to, czy tak się stało, ponownie obwiązał nogę Edwarda prowizorycznym opatrunkiem, bo tak czy siak nie widział na ten czas innego rozwiązania, a potem narysował też runę szybkości, siły i Farsighted na własnym ramieniu. Fearie na pewno kryły się gdzieś dalej, więc miał na dzieję, że uda mu się ustalić ich lokalizację. Albo przynajmniej kryjówkę strzelca.
Sięgnął po grot strzały i przyjrzał się jej, a także powąchał, próbując odgadnąć w czym został umoczony. Uważał, by się przypadkiem nie skaleczyć.
Skulił się, słysząc huk i wyjrzał ostrożnie zza skały, próbując wykorzystać zamieszanie, by zorientować się w sytuacji. Napastnik najwyraźniej chciał zmusić ich do ucieczki w jedną stronę, a tam zapewne czekała kolejna pułapka.
- Nie może atakować nas obu jednocześnie, więc musimy się rozdzielić - zauważył, kiedy centurion zgodził się wysłuchać jego zalążka pomysłu. - Jeden z nas odwróci jego uwagę, a drugi ruszy w przeciwną stronę i spróbuje zajść go z boku - dodał, by blondyn mógł ocenić całokształt tego przedsięwzięcia. Ashborn nie miałby nic przeciwko temu, gdyby tamten przedstawił swoją wersję planu.
W czasie, w którym czekał na odpowiedź, rozdarł wcześniej oderwany rękaw tuniki otrzymanym ostrzem i zaczął ryć na nim wiadomość.
- Najpierw jednak powiadomimy resztę - mruknął.
Czubkiem noża wyrysował na materiale krótką, treściwą wiadomość: Atak fearie. Ranny centurion. Ścieżka treningowa. Potrzebna pomoc., a następnie stelą narysował runę Fire message i pomyślał o Kristinie Ashdown.
Nie miał pojęcia czym Edward został zainfekowany, ale należało go stąd zabrać jak najszybciej. Oboje musieli się wydostać, a w starciu z fearie, ranny łowca przechylał szalę na stronę wróżek. Oczywiście, nie było jeszcze całkowicie beznadziejnie i być może uda im się coś ugrać.


Uzgodniłam wcześniej z Marg, że Fire message powinna zadziałać na innym materiale niż papier.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2017-12-06, 18:55    [Cytuj]

Edward mruknął coś z wdzięcznością do Rowana. Niestety na dłuższe wywody nie było czasu. Musieli się wydostać z pułapki zanim faerie przyjdą do nich na dół i zapolują, jak na łatwą zdobycz. Dobrze, że przynajmniej tym razem runy zadziałały tak, jak powinny. Rana już tak nie krwawiła, a ból nie był dokuczliwy. Oczywiście trucizna nadal rozprzestrzeniała się w ciele Edwarda.
Obwąchałeś grot strzały i poczułeś mdlący, słodki zapach. W nim czaiła się, także nuta goryczy, która tak kojarzyła ci się z wonią demoniego ichoru. Czarną barwą, również go przypominała, ale przecież większość krwi demonów jest żrąca, a grot nie wydawał się być uszkodzony. W każdym razie nie wiesz z czego jest zrobiona trucizna, ani w jaki sposób działa. Im szybciej się stąd wydostaniecie tym lepiej.
- Ja posłużę za przynętę. W tym momencie i tak na więcej ci się nie przydam. - Edward był zdecydowany się poświęcić w tej sytuacji. Z ranną nogą nie za bardzo mógł walczyć, a zakażenie postępowało dość szybko. Bardzo szybko słabł.
Nocny ?owca nie przeszkodził Rowanowi, gdy ten wysyłał wiadomość do w sumie nie wiedział kogo. Kiedy Rowan skończył, a wiadomość została wysłana, Edward wstał i wymamrotał coś pod nosem. Seraficki nóż rozjarzył się anielskim światłem, a centurion dał znak do rozpoczęcia akcji.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Rowan Ashborn


Wysłany: 2017-12-06, 20:49    [Cytuj]

Wykorzystanie w tym celu Edwarda wydawalo mu sie najbardziej logiczna decyzja, ale mimo wszystko cieszyl sie poniekad, ze blondyn sam to zaproponowal, tym samym aprobujac jego pomysl. W takiej sytuacji Rowan nie powinien miec zadnych skrupulow, wiec nawet przez mysl nie przeszlo mu, by zaprotestowac. Pomijajac najbardziej oczywiste powody, doszedl tez do wniosku, ze jego towarzysz byl w koncu centurionem - potrafil radzic sobie w takich sytuacjach i nawet ze zraniona noga bedzie w stanie wykonac swoje zadanie.
- Dobrze - mruknal tylko, po czym skinal glowa na ostrze w swoich dloniach. - Imie? - zapytal, bo wczesniej blondyn mu go nie wyjawil, a bez tego z nefilimskiego ostrza niewiele bedzie pozytku, gdy dojdzie do starcia z Fearie.
Ashborn mial nadzieje, ze jego wiadomosc dotarla, a posilki dotra na czas, by opanowac sytuacje. Ten wrozek na pewno nie dzialal sam, nie mogl byc na tyle naiwny i reszta centurionow musiala sie tym zajac. Zadaniem Rowana bylo jak najdluzej odciagac uwage napastnika po tym, jak uda mu sie do niego zblizyc.
Po zastanowieniu, wyrysowal jeszcze pospiesznie rune szybkosci i sily na skorze towarzysza. Skoro poprzednie odniosly jakis skutek, to byc moze te pomoga mu doczekac ratunku.
- Niech Razjel uzyczy nam sily - parsknal jeszcze, zacisnal palce mocniej na rekojesci ostrza i przysunal sie do drugiego konca skaly.
Kiedy Edward odciagnie uwage strzelca, on mial zamiar ruszyc biegiem w przeciwnym kierunku i znalezc jakies miejsce, w ktorym moglby sie przyczaic. Potem zajdzie Fearie od boku i sprobuje go powstrzymac. Ashborn schowal stele do buta i po chwili zastanowienia podniosl tez strzale z zatrutym grotem, zaciskajac na niej druga dlon. Kazda bron sie liczyla i kto wie, byc moze ta substancja dziala rowniez na same wrozki?
Skinal centurionowi na znak, ze jest gotowy i zaczekal na jego ruch. Zaczal biec dopiero w momencie, w ktorym swisnela pierwsza strzala.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2017-12-06, 21:36    [Cytuj]

Było to najrozsądniejsze wyjście i Edward, także o tym wiedział. Dlatego był gotowy zaryzykować, żeby ocalić obiecującego kandydata. Przed prawie, że samobójstwem mężczyzna wyciągnąć z kieszeni spodni krzyżyk, żeby zmówić krótką modlitwę. W trakcie jej odmawiania, jakby się zacinał na niektórych słowach, niemal niedostrzegalnie się krzywił.
- Sariel, jego imię to Sariel. - Edward potrząsnął głową, jakby odpędzał natrętne myśli. Czyżby denerwował się tym, że ryzykuje swoim życiem? Wszystko było możliwe w takiej sytuacji. Edward nie usłyszał ostatnich słów Rowana. Wyskoczył zza skały, starając się unikać strzał. Rzuciłeś się dalej ścieżką, tak aby okrążyć napastników. Na własne oczy zobaczyłeś, jak Edward zamienił się w dogorywającą poduszkę na strzały. W kieszeni spodni poczułeś znajome ciepło ognistej wiadomości. Nie miałeś jednak czasu na to, aby sprawdzić jej treść.
Nie przebiegłeś też zbyt dużego dystansu. Coś albo ktoś od tyłu złapał cię za gardło, a następnie otoczył je ramieniem. Dysponował sporą siłą fizyczną.
- Wy Nocni ?owcy jesteście tacy naiwni. Tak łatwo was oszukać, zwieść. - Znajomy głos wysyczał ci te słowa prosto do ucha. A przecież to niemożliwe, przed chwilą widziałeś, jak umiera w gradzie strzał...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Rowan Ashborn


Wysłany: 2017-12-07, 13:08    [Cytuj]

Pomimo tego, że śmierć Edwarda była już wcześniej bardzo prawdopodobna, Rowan zacisnął zęby, kiedy dostrzegł jak centurion pada na ziemię pod gradem strzał. Jakaś jego część chciała wyrwać się w kierunku blondyna i zapewnić mu wsparcie, ale wiedział doskonale, że jest już na to za późno. Dlatego też spiął mięśnie i kontynuował bieg, obiecując sobie w duchu, że ofiara jego towarzysza nie pójdzie na marne. Nie mogła; nie miał zamiaru na to pozwolić.
Ciepło w kieszeni spodni uzmysłowiło nocnemu łowcy, że nadeszła odpowiedź zwrotna. Zmarszczył brwi i postanowił, że zajmie się tym, kiedy ukryje się gdzieś w cieniu. Niestety, ktoś skutecznie przeszkodził mu w dotarciu do celu.
Ashborn sapnął szczerze zaskoczony, gdy czyjeś ramię owinęło się wokół jego szyi. W pierwszym odruchu zamachnął się lewą ręką, a potem dźgnął, chcąc wbić zatrutą strzałę w nogę oprawcy. To był odruch i kto wie, być może da mu szansę na dalsze działanie. Nie było wątpliwości co do tego, że przeciwnik był silny i od jakiegoś czasu czekał, aż nefilim podejmą ostateczną decyzję o wydostaniu się z pułapki tylko po to, by zaraz wpaść w kolejną.
Słysząc znajomy głos koło ucha, Rowan zamarł na krótką chwilę, a następnie - bez względu na to, czy udało mu się wbić grot w udo mężczyzny, czy też nie - uniósł tą samą rękę i z trudem wcisnął palce pod ściskające jego krtań przedramię.
To przecież niemożliwe!
Wzrok bruneta przesunął się na ścieżkę, gdzie powinno leżeć ciało centuriona. Miał nadzieję, że to tylko zestresowany umysł podsuwa mu te okropne majaki. Doszedł jednak do dwóch wniosków. Po pierwsze: napastnik raczej nie był nocnym łowcą, oni wypowiadają się o sobie w ten sposób, a tym czasem nieznajomy nakreślił wyraźną granicę między sobą, a rasą nefilim. Po drugie: nie chciał go na razie zabijać, inaczej zrobiłby to już chwilę wcześniej, a nie wykorzystywałby jej na pogaduchy.
Ta myśl była pokrzepiająca.
_________________
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2017-12-07, 19:35    [Cytuj]

W przypadku faerie nie można być niczego pewnym. Śmierć mogła okazać się życiem, kłamstwo prawdą i generalnie lepiej im nie ufać. Podstawowa lekcja każdego Nocnego ?owcy, nie tylko Centuriona.
Tak też okazało się tym razem. Rowan po prostu zostałeś oszukany. Kiedy spojrzałeś w miejsce, gdzie powinno leżeć ciało Edwarda... Nic nie było. Ani jednej plamki krwi. Wygląda na to, że w Scholomancji znalazł się zdrajca, a może to nie o to chodziło?
Nie wbiłeś strzały w udo napastnika, bo zwyczajnie nie miałeś jej już w ręce. Nie upuściłeś jej w drodze, po prostu, gdy chciałeś zatopić ostrze w ciele przeciwnika strzała zniknęła. Miałeś jeszcze seraficki nóż. Ten był tak samo materialny, jak wcześniej. Jednak powoli brakowało ci sił.
Usłyszałeś coś na kształt rżenia wielu koni. Kiedy spojrzałeś w niebo dostrzegłeś cwałujące w powietrzu wierzchowce, a na każdym z nich jeźdźca. Wiedziałeś kim są. Od strony zamku Scholomancji dostrzegłeś zielony rozbłysk.
Trzymający cię mężczyzna, który podał się za Edwarda zaczął się opętańczo śmiać. Kiedy zwiotczałeś mu w rękach z powodu braku powietrza puścił cię. Upadłeś na ziemię, tracąc przytomność.

> http://shadow-york.pl/topics15/232.htm Zapraszam tutaj
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8