Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Plac Budowy
Autor Wiadomość
Melisandre Travis


Melisandre Travis

18

Wampir

Brak

Wysłany: 2018-11-16, 22:08   
   Rebekah, Constance, Tequilla,
[Cytuj]

Cóż, Mel była osobą która nie tylko wpadała w problemy, ale niemal je przyciągała. Od małego, kiedy pamiętała jak nie problemy prawne, gdzie policja ją sprowadzała to znowu odsiadka za kradzieże. Westchnęła cicho i po chwili spojrzała na Opal.
- Rozumiem ciociu, ale to Twój świat...Ty w nim żyjesz, obracasz się a ja? Ja jestem jak to piąte koło u wozu. Nie pasuję tutaj, czuję się....
Urwała i przymknęła powieki. Jak się czuła nie musiała tego mówić. Westchnęła cicho i spojrzała na Opal.
- Od kiedy posiadam wzrok, wszystko się zmieniło. Chcę wiedzieć więcej, do tego Twoje księgi...wiem, nie powinnam bez pytania ich przeglądać ale niektóre są tak stare i kuszące...przejrzałam kilka z nich. Ciociu jedno obiecuje. Nie będę więcej wzywała demonów ani dusz. Masz moje słowo.
Obiecała bo naprawdę była przerażona po tym co się stało. Widziała po kobiecie, że jest wycieńczona i nie podobało się jej to. Ale co miała powiedzieć? Opal była dorosłą kobietą, nie mogła przecież powiedzieć jej by zaprzestała tego co robi. To jej życie, jej świat. Ona była tylko niechcianą cząstką. W końcu gdyby nie to, że widziała więcej niż normalnie ludzie to nie poznałaby ciotki, nie dowiedziałaby się niczego więcej.
- Wiem, że sprawiam kolejny problem. Ale gdyby nie ta dłoń...nie ganiałabym Ciebie. Naprawdę.
Umilkła obserwując kobietę i jej poczynaniom. Gdy zaczęła mówić w dziwnym języku i pozwoliła zadawać pytania Mel postanowiła podjąć rozmowę na temat pochodzenia.
- Jak do Ciebie przyszłam pierwszy raz mówiłaś coś o mojej krwi. Naszej krwi...szlachetna? Możesz wyjaśnić mi o co w tym chodzi?
Zapytała zerkając na kryształ, który przejmował to co siedziało w jej ręce. Widziała, że dłoń powoli wracała do normalności.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-11-19, 00:33   
   Viv
[Cytuj]

Los nie oszczędzał Mel. I Opal potrafiła pojąć, jak to jest, ciągle napotykać na swojej drodze przeciwności. W końcu sama nie raz nie dwa musiała się z nimi zmagać, mimo tego, że było ciężko. To jednak hartowało, to pomagało zmierzyć się z każdymi następnymi problemami, dzięki temu też można było docenić momenty, kiedy w końcu szczęście się do nas uśmiechało.
- Wiesz, kto powiedział, że niedługo to nie będzie też twój świat? Kiedy w ogóle dowiedziałam się, kim jestem, kiedy zrozumiałam, że istnieje więcej niesamowitych istot, że jest coś takiego jak Świat Cieni, byłam mniej więcej w twoim wieku. Daj sobie czas, nie jest łatwo to wszytko zrozumieć, pojąc, nauczyć się praw, które rządzą podziemiem. Jednak przede wszystkim, nie rób głupot, wszystko na spokojnie. Wchodź w ten świat powoli, nie rozpędzaj się i nie skacz od razu na głęboką wodę - mówiła spokojnie. Teraz już wiedziała, że Mel jest po prostu zagubiona i przytłoczona wszystkim, co się wydarzyło. Opal na samym początku też tak miała. Zaczęła sobie to przypominać. - A ksiąg nie musisz czytać ukradkiem. Tylko prosiłabym, byś nie przekładała pewnej wiedzy na praktykę. A jak trochę się uspokoi w Yorku, bo ostatnio to można sobie żyły powypruwać, to mogę cię poduczyć alchemii - zaproponowała. W końcu o wiele bezpieczniejsza alternatywa do wywoływania demonów a też satysfakcjonująca.
I Melisandre wcale nie był niechcianą cząstką. Nawet nie wiedziała, jak bardzo Opal ceniła to, że znalazła swoją rodzinę. Nie ważne jak bardzo daleką, ważne, że miała w końcu kogoś, z kim dzieliła krew. Przez dług czas miała wyrzuty sumienia, że odrzuciła swoich bliskich po tym, jak poczuła się przez nich oszukana, co zbiegło się z odkryciem jej mocy. Bo przecież co byli winni jej siostra i brat? Z którymi już nigdy później nie miała kontaktu?
Tak się kończy bycie młodym i głupim.
Zmarszczyła brwi na kolejne słowa.
- Och przestań, jaki problem? Pamiętaj Mel, do mnie możesz zgłosić się ze wszystkim i nigdy nie będzie to dla mnie problemem. Co jak co, ale dbam o tych, na którym mi zależy - spojrzała dziewczynie poważnie w oczy.
Zaklęcie działało, na co Opal niemal odetchnęła z ulgą. Będzie musiała później jakoś zutylizować ów kryształ.
Uśmiechnęła się, słysząc pytanie.
- W skrócie, wywodzimy się z dość starego Węgierskiego rodu szlacheckiego. Za mich czasów całkiem poważanego, z całkiem sporym majątkiem. Potem jednak, z tego, co wiem, nadeszły czasy, gdy komunizm rozpanoszył się na Węgrzech, szlacheckie rody potraciły posiadłości i bogactwa oraz ziemie. I nasz ród podupadł. Jak widać, jego członkowie zawitali nawet do Anglii. Powiem c jednak w sekrecie, że udało mi się odzyskać jedną z winnic, która kiedyś do nas należała i pewien mały letni dworek, ten drugi jednak dość niedawno i dalej czeka na odrestaurowanie. Tylko nie mam na to teraz głowy. I nie mam, szczerze mówiąc, dla kogo za bardzo tego robić. Tym bardziej że chyba czeka mnie dłuższy pobyt, tu, w Yorku - mówiła, a z każdym jej słowem ręka wyglądała coraz lepiej, aż w końcu po ataku demona nie było widać śladu. - I gotowe - uśmiechnęła się, trzymając ostrożnie w prawej dłoni kryształ, teraz cały czarny.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Melisandre Travis


Melisandre Travis

18

Wampir

Brak

Wysłany: 2018-11-19, 10:03   
   Rebekah, Constance, Tequilla,
[Cytuj]

Uśmiechnęła się lekko na jej słowa. Naprawdę myślała, że może być taka jak ona? Wątpiła w to, nic nie wskazywało na to by była w niej chociaż cząstka magii. No ale co począć? Przymknęła powieki na chwilę. Powoli stąpać? Przecież ona nie potrafiła tak, starała się ale nigdy to nie wychodziło jej tak jak powinno. Mimo to skinęła głową.
- Ciociu, ja nie skaczę ja już w niej pływam...jak nie topię się. To wszystko...przerasta mnie to fakt. Mam wrażenie, że to wszystko jest takie jakieś dziwne. Ciągnie mnie bardziej od kiedy wszystko widzę, od kiedy zaczęłam chorować...a teraz. Teraz jest zupełnie inaczej. Czuję się jakbym była częścią tego świata, ale zarazem jakbym była...intruzem.
Przyznała się cicho i przeciągnęła dłonią po twarzy. Otrzymując zgodę na przeczytanie tego co ją interesowało uśmiechnęła się promiennie.
- Obiecuję. Przeczytam, ale nie skorzystam. Będę się uczyć...na sucho. Zgoda?
Spojrzała błagalnie na Opal z nadzieją, że się zgodzi. W końcu czemu nie? Posiadała wzrok, mogła korzystać również z tego co jest zapisane w księgach tak by nie zaszkodzić sobie i innym.
- Owszem, słyszałam o zaginięciach ludzi. Zresztą nie tylko ludzi. Dostrzegłam też kilka osób, które wypytują się o innych. Ale nie wnikałam, nie znam zresztą nawet większości ludzi z podziemia czy jak to się zwie...
Przyznała z uśmiechem i skinęła głową słysząc o alchemii.
- Świetnie. Jak tylko się uspokoi ciociu.
Gdy w końcu jej ręka była uleczona Mel objęła ją mocno i czule.
- Dziękuję Ciociu. W ogóle...Węgry? Możesz coś więcej o nim powiedzieć? Kim był, czy jest mój tato? Czemu mnie zostawił wiesz może? Znasz może moich rodziców? Kim są itd.
Zapytała przyglądając się własnej dłoni. Jaka ulga, w końcu poczuła się pewniej i nie czuła już ciążenia tej dłoni to było naprawdę przyjemne.
- Winnice? Domki...Wow...a gdyby odnowić je, może ewentualnie wynająć? Nie wiem sama...ja z bidula dostałam przydział mieszkania. Nie są luksusy, ale starcza dla mnie samej. A pieniądze na pewno się Ci ciociu przydadzą.
Uśmiechnęła się lekko do kobiety.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-11-21, 00:48   
   Viv
[Cytuj]

By należeć do tego świata, nie trzeba było być czarownikiem, wróżką, czy inną istotą. Wystarczyło go poznać, zacząć rozumieć i przyjąć to, co ma do zaoferowania. Z głową oczywiście. Zresztą, przyziemni obdarzeni wzrokiem, nie ważne, jak go uzyskali, powinni należeć do Świata Cieni na równi z innymi istotami. Po to, by mogli pojąć to, co widzą. I by nie zmieniali się w szaleńców pokroju Leytona i jego świty.
- Melisandre, tak jak mówiłam, musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim ogarniesz funkcjonowanie podziemia. To wszystko jest dziwne, jeśli mało się wie i dopiero zaczyna się przygodę ze Światem Cieni. Wiem, że może być ci ciężko, dlatego chcę ci pomóc. I nie jesteś intruzem. Od kiedy uzyskałaś wzrok, zostałaś w to wszystko wciągnięta - machnęła ręką, w bliżej nieokreślonym kierunku. - A skoro tak, to teraz pozostało się w tym wszystkim zadomowić - mówiła. Czasu nie cofniesz, wzroku nie odbierzesz, a nawet jeśli, to co się zobaczyło, już się nie odzobaczy. Opal tak to wszystko widziała, chociaż może ona nie potrafiła tak do końca zrozumieć Mel. W końcu ona miała magię czy też znak czarownika, które dość mocno wskazywały na jej przynależność, do Świata Cieni. No i ponad setkę lat na karku.
- Jasne, spróbuję też znaleźć dla ciebie jakieś książki o tematyce bardziej... Historycznej. Czy opisujących działanie podziemia, czy łowców. Dzięki temu powinnaś dowiedzieć się więcej, co może ci pomóc lepiej wszystko zrozumieć. A przy okazji pamiętaj, wiedza to jedna z najpotężniejszych broni - uśmiechnęła się. Dla czarowników to już w ogóle.
Ucieszyło ją też stwierdzenie, że nauka nie będzie obejmowała za dużo praktyki. Nie, żeby coś, ale wolała nie wyciągać dziewczyny z rąk kolejnego demona.
Jak widać, Mel coś o sprawie Leytona wiedziała. I dobrze, lepiej było uważać, nawet jeśli nie było się podziemnym. Kto wie, czy Krucjata z rozpędu nie zakończyła i kilku ludzkich żyć.
- Mel, to nie są zwykłe zaginięcia. Ktoś morduje podziemnych i łowców na masową skalę. Na wszelki więc wypadek, uważaj na siebie. Nie wiem, czy ludzie ze wzrokiem tez ich nie interesują - stwierdziła, patrząc na nią poważnie. Brakowało jej tylko, by i jej bratanicę zaczęli mieć na celowniku.
Zrobiło jej się cieplej na sercu, gdy Mel ją uścisnęła. Sama lekko ścisnęła dziewczynę, a na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Powoli zaczęła czuć, że nie są rodziną tylko z nazwy. I niesamowicie ją to cieszyło. Melisandre mogła liczyć na jej wsparcie i pomoc. I Opal czuła, że dzięki temu robiły się sobie bliższe przy każdym spotkaniu.
O rodzicach Melisandre nie wiedziała nic. Kompletnie. Nie śledziła losów swoich krewnych od dobrych kilkudziesięciu lat, zresztą miała wrażenie, że krewni także jakoś tak o niej zapomnieli. Szczerze, była trochę ciekawa, czy w rodzinnych opowieściach, o ile jakieś jeszcze istnieją, ktokolwiek wspomniał o młodej dziewczynie, co uciekła z domu kilka dni przed ślubem. I zaginęła, bo w końcu kto by się spodziewał szukać ją na drugim końcu kontynentu, gdzie zabrał ją wtedy Merlin? Zagwostka na później.
- Nie znam twoich rodziców. Nie wiem, czemu postanowili cię zostawić, ale niech żałują. Zresztą, jeśli kiedykolwiek uda mi się z nimi spotkać, to dostaną ode mnie solidną reprymendę. Nie porzuca się swoich bliskich - spojrzało hardo. Nie rozumiała, jak można było opuścić własne dziecko. Brak możliwości posiadania potomków, jeszcze bardziej powodował, że była wściekła na swoich krewnych, którzy jednak postanowili zrobić cos tak okropnego.
Sprawa dworku musiała poczekać, aż skończą ich małą wojnę, ale jako takie pomysły to były.
- Można by było dworek wyremontować i zrobić z niego domek letniskowy. Albo hotel. Albo to i to - przytknęła rękę do ust w zamyśleniu. - Jak chcesz, możesz mi w tym pomóc, w końcu należał do naszego rodu, przyda się ktoś, kto trochę podpowie jak ogarnąć wystrój - uśmiechnęła się. - A o pieniądze się nie martwię, uwierz, miałam wiele lat na to, by się wzbogacić - mrugnęła do niej. - Jeśli za to ty będziesz ich potrzebować, to śmiało, mów.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Melisandre Travis


Melisandre Travis

18

Wampir

Brak

Wysłany: 2018-12-01, 11:37   
   Rebekah, Constance, Tequilla,
[Cytuj]

O tak, jak to jest miała przekonać się niebawem. Począwszy od spotkania Igora, po Nathaniela. Jej życie miało się odmienić zaledwie w ciągu kilku tygodni. Nie tego się spodziewała, nawet by nie uwierzyła w to wszystko co ją czeka gdyby ktoś nagle jej powiedział, że za kilka dni spotka się z ciotką na cmentarzu zaledwie chwilę po swoim narodzeniu na nowo. Uznałaby, że komuś potrzeba konkretnego lekarza. Albo co lepiej to psychiatryka i pokoju 2x2 w oddziale zamkniętym.
- Czasem mam wrażenie, że to w ogóle jest niemożliwe.
Przyznała z westchnieniem. Uśmiechnęła się lekko do kobiety. Wysłuchała słów kobiety i jej wskazówek. Musiała przyznać, że faktycznie wiedza to potęga nie ma co ukrywać. Im człowiek wie więcej tym lepiej, ale i zarazem niebezpiecznie bowiem wiedząc dość sporo, może się okazać, że staje się niebezpiecznym przeciwnikiem. Niestety Mel była bardzo ciekawska i bardzo oczytana. Lubiła wnikać w książki i przeszłość. Fascynowała ją.
- Nie martw się ciociu, na pewno jeśli coś mnie zaniepokoi dam Ci znać.
Obiecała z uśmiechem na ustach i wyprostowała się słuchając jej słów. Odnośnie rodziców nie miała zielonego pojęcia. Nie wiedziała nic, dosłownie nic. Westchnęła tylko i skinęła głową. Może to był znak, że czas ich poszukać?
- Myślę, czy nie zacząć ich szukać. Dowiedzieć się, czemu mnie zostawili.
Przyznała cicho i westchnęła przenosząc wzrok na ciocię. Wspomnienie dworku tylko sprawiło, że się ożywiła.
- Pewnie, że pomogę! Będę miała co robić w końcu! Da mi ciocia tylko znać kiedy, a na pewno ogarnę co będę mogła. Co do pieniędzy...na razie nie potrzebuję. Staram się dorabiać w barze, trochę jeszcze uczę się medycyny. Może z czasem zacznę szkołę medyczną...kto wie.
Zaśmiała się lekko, bo serio znała się nieco na naturalnym leczeniu więc mogłaby nieco pomagać ludziom. A również medycyna taka poważniejsza nie była dla niej taka straszna.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-12-03, 00:21   
   Viv
[Cytuj]

A gdyby ktoś powiedział Opal, że jej bratanica zostanie przemieniona w wampira, to najpierw by daną osobę wyśmiała. A potem zamknęłaby Mel u siebie w mieszkaniu i nie wypuszczała, tak na wszelki wypadek. Jak widać, jednak jej gdybanie mało by się sprawdziło, bo los zadecydować miał inaczej. Pokrętne jest życie.
Och, naprawdę Melisandre, więcej wiary w siebie i możliwości swojego umysłu!
- Może trudne, ale na pewno nie niemożliwe - stwierdziła z pewnością w głosie. Zresztą dla niej mało rzeczy było tak naprawdę niemożliwych. A nawet jeśli już takie są, to i tak spróbuje, by się o tym na sto procent przekonać. Cóż, była uparta i w większości nieustępliwa. Jej zarówno zaleta, jak i wada.
Opal nie widziała naprawdę niczego niebezpiecznego w posiadaniu wiedzy. Szczególnie jeśli Mel, tak czy siak, była w ich świat wplątana. Kto wie, czy kiedyś jakaś informacja zdobyta z przeczytanych książek, nie pomoże dziewczynie w chwili niebezpieczeństwa? Może będzie musiała obronić się przed wampirem albo wilkołakiem i dzięki wiedzy będzie umieć to zrobić, znając ich słabości?
Odetchnęła z ulgą, gdy Mel postanowiła jej mówić o każdej podejrzanej sprawie. Nadeszły niebezpieczne czasy i póki Leyton nie sczeźnie, to nie będzie mogła spać spokojnie. Miała nadzieję, że niedługo uda im się załatwić Krucjatę na amen, teraz jednak wolała wiedzieć, gdyby coś postanowiło zagrozić bratanicy.
- Myślę, że poszukiwania nie są złym pomysłem. Mogę w tym oczywiście pomóc. A jak już się czegoś dowiesz, to powiedz. Chętnie urządzę sobie z nimi pogawędkę dotyczącą odpowiedzialności i niedoceniania daru, jaki dostali - szczególnie że sama nie mogła mieć dzieci i mimo że zdążyła się jakoś z tym już pogodzić, to nadal trudno jej nie raz było nie myśleć o tym, że chciałby zostać matką. Denerwowało ją niesamowicie, że ludzie, którzy za to mogli posiadać potomstwo, nie raz je porzucali, albo robili jeszcze gorsze rzeczy. Nie rozumiała, jak tak mogli.
Ucieszyła się z reakcji Melisandre na wieści o dworku.
- Myślę, że najprędzej zacznę go odnawiać na wiosnę. Tak by trafić na trochę lepszą pogodę - czyli miały już wspólne plany na ten czas. I niemal klasnęła w dłonie na wieści o szkole medycznej - Chcesz leczyć ludzi? To naprawdę szlachetny plan na życie, ale i trudny, uwierz mi, wiem, co mówię. Mam w tym spore doświadczenie, szczególnie jeśli mówimy o pracy jako sanitariuszka podczas wojen. Jednak naprawdę, potrafi to dać niesamowitą satysfakcję - pokiwała głową. - Jeśli w tej kwestii też potrzebujesz pomocy, to również możesz mnie o nią pytać - znów się uśmiechnęła.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Melisandre Travis


Melisandre Travis

18

Wampir

Brak

Wysłany: 2018-12-06, 09:59   
   Rebekah, Constance, Tequilla,
[Cytuj]

Niby tak, niby nie...Mel była osobą, która sporo przeszła i nie mówiła o tym, która bała się przeszłości, unikała kontaktu z mężczyznami, którzy wydawali się być bardziej niebezpieczni od niej. Wówczas stawała się bardziej pyskata, broniąc się tak jak potrafiła. Chociaż czasem zastanawiała się czy jej niewyparzony ozór nie prowadzi jej do większych kłopotów niż mogła sobie zdawać sprawę. Przeciągnęła się lekko i skinęła głową masując swoją dłoń.
- Dziękuję Cioicu. Na pewno się zgłoszę, chociażby po jakieś książki medyczne czy coś...znajomość ziół i ich wykorzystywanie to pikuś. Pozostaje kwestia tworzenia z nich różnych wywarów itd.
Przyznała z uśmiechem na ustach. W końcu kto zabroni jej próbować sił? Nikt. Nikt nie ma prawa zabraniać jej tego co ją interesuje, inspiruje. Uwielbiała bawić się w lekarza...no może nieco...chirurga albo Kubę Rozpruwacza...tak czy inaczej, zabawa ludzkim ciałem ją bardziej niż ciekawiła.
- Doskonale. Zatem na razie ogarnę jeszcze mieszkanie, pracę potem zajmę się szukaniem rodziców. Chcę popytać za kilka dni w szpitalu. Załatwić sobie staż. Może akurat.
Uśmiechnęła się lekko.
- Wiem ciociu o co chodzi...chociaż pomoc ludziom...hm...to też ciekawe zajęcie. Jednak mnie bardziej interesuje nieco mroczniejsza strona tej dziedziny...
Przyznała nieco zmieszana i zarumieniona.
- Jeśli chcesz...wyjaśnię. Tylko musiałybyśmy przejść się w mój...bunkier.
Dodała unosząc wzrok na ciotkę z niewinnością aniołka.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8