Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Laboratoria
Autor Wiadomość
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-04, 16:35   
   Eliot
[Cytuj]

Spojrzał na Opal i uśmiechnął się do niej ciepło.
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by to zakończyło się dobrze – powiedział z pewnością, którą mało kto mógł się w takich sprawach poszczycić. Potem pokiwał głową. – To w sumie dobry pomysł – przyznał i w sumie musiał się wybrać na małe „zakupy”, by zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne do tego zabiegu rzeczy. W dodatku żadna z potrzebnych rzeczy nie była nie do zdobycia. Tylko musiał się skupić.
- Zdecydowanie musisz zostać Opal. Dziedzina leczenia nie jest ci obca, a może się okazać, że będę potrzebował pomocy – powiedział poważnie. Może się okazać, że będzie musiał jednocześnie leczyć tego maga z obrażeń, które już mu znamię zadało i będzie musiał go obudzić. A niestety dwóch rzeczy robić nie da rady, a jeszcze wychodziło na to, że Craig ma w tym własny plan. Bo chciałby, żeby odwrócić ten proces.
To sprawiło, że Tang pomasował mostek swojego nosa, co robił niezwykle rzadko. W sumie w ogóle.
- Nie wiem czy będę w stanie odwrócić działanie tego znamienia, zwłaszcza że nawet nie wiem dokładnie jak to działa. Wolałbym się go całkowicie pozbyć, by cię nie narażać. Jednak ta decyzja nie należy do mnie – mówiąc to Tang spojrzał na Opal. Uważał za słuszne omówienia takiej możliwości z Opal. Jednocześnie musiał się na moment przenieść – co w sumie zrobił – tak by zebrać potrzebny sprzęt i ten roztwór zamrażający z jonami potasu.
Wrócił z defibrylatorem przerzuconym przez ramię, strzykawkami adrenaliny w kieszeni długiego płaszcza, a także… słoikiem potrzebnego roztworu. Dobrze, że jako czarownicy mogli się przenosić lub po prostu używać do tego bram, bo gdyby miał po to wszystko iść na piechotę… trochę by mu to zajęło.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Shizhi


Ji-Yeong

716 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2018-12-04, 17:32   
   Oinari
[Cytuj]

Proszę resztę o napisanie jeszcze po poście. W następnej turze ocenię poczynania jako MG :)
_________________


Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sigyn Ragnarsdóttir


Sigyn Ragnarsdóttir

800

Czarownik

Friendzone

Lubi łazić po cemntarzach


A stranger's light comes on slowly, a stranger's heart without a home...

Wysłany: 2018-12-04, 21:53   
   Sonia, Antek
[Cytuj]

Sigyn obserwowała Opal, która wyraźnie była rozpierana przez emocje i nie dziwiła jej się. Owszem, z natury była osobą opanowaną, a jej wiek również zrobił swoje, ale całkowicie jeszcze nie zszarzała. Heh, pewnie gdyby na miejscu Craiga bądź Shizhiego była Nimat, Sig nie była pewna, czy zachowałaby taki spokój, jak teraz. Pewnie nie. Dlatego też nie sugerowała niczego młodej czarownicy ani też nie dopierdalała, jak jeden z tu zebranych.
Sigyn posłała Gilowi spojrzenie typu "co ty pierdolisz, smarkaczu?", ale nic w mowie jej ciała czy też mimice nie zdradziło, żeby była szczególnie jakoś dotknięta uwagą czarownika. Tak właściwie to w ogóle nie była, jedyne, co to poczuła politowanie.
- Zostanę, ty zajmij się swoją robotą, a ja swoją - odparła Gilowi stanowczo, ani myśląc, żeby robić za niańkę. Co jak co, ale Opal raczej potrafiła sama o siebie zadbać. Zresztą, również postanowiła zostać.
Zatem Sigyn na razie czekała na swoją kolej, obserwując poczynania reszty czarowników.
_________________
<tbody></tbody>
You live your life
You go in shadows
You'll come apart and you'll go blind,
some kind of light into your darkness
colors your eyes with what's not there.
Fade into you,
strange you never knew.
Fade into you,
I think it's strange you never knew...

[mru]
[Profil] [PM]
 
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Freedom - I love and understand it Freedom - I'm not able to give it away

Wysłany: 2018-12-05, 16:52    [Cytuj]

Wysłuchał też tego, co do powiedzenia ma Craig i prawdę mówiąc, jego słowa sugerowały jedno – skoro straciliby dobrego łącznika z Leytonem, to może próba wyleczenia go mijała się z celem? Nie pierwszy raz poświęcono jedno życie, by ocalić większość. Kolejny pomysł jak mu zaszkodzić. Było to poniekąd interesujące i warte rozważenia, ale na pewno nie w tym momencie.
Rozważymy to, ale nie w tym momencie. Nie nazwałbym Leytona „niedoświadczonym”, skoro jest w stanie wyruchać nas bez mydła i pasożytować na nas. Co do tego nie mamy pewności, a na chwilę obecną to bardziej gdybanie — powiedział poważnie, przelotnie spoglądając też na Craiga i Opal. Wychodził z założenia, że jeden problem na raz. Zarejestrował to, że Tangata przenosi się i wraca z odpowiednim wyposażeniem.
To skoro wszystko mamy, weźmy się do roboty. Nie znam się na takim odbieraniu życia, więc zapytam… czy jest coś, co mam zrobić? — zwrócił się w tym momencie do Tangaty, który będzie to wszystko przeprowadzać.
[Profil] [PM]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-12-06, 17:10   
   Viv
[Cytuj]

W duchu podziękowała Tangowi, który obiecał, że postara się, by wszystko przebiegło bez komplikacji. Powierzała w jego ręce osobę, która była od niedawna jej światem. Nie musiała mówić, że utrata jej, nie skoczyłaby się dla niej dobrze. I tak życie jej nie oszczędzało.
Stała Opleciona przez ręce Craiga i nie za bardzo chciała się stąd ruszać. Zbliżała się jednak nieuchronnie chwila, gdy mieli zacząć cały zabieg. Przed tym jednak doszła dodatkowa kwestia, którą należało rozważyć. Odwrócenie klątwy byłoby wspaniałym pomysłem, w końcu nie tylko osłabiliby Leytona, ale również pomogli odzyskać energię ofierze. Tylko tak jak stwierdził Tang, może to nie być takie łatwe.
- Myślę, że na razie powinniśmy się skupić na głównym zadaniu, czyli na przywróceniu Ciebie do życia po całej tej reszcie - zacisnęła dłoń na przedramieniu Craiga. - Jeśli nie będzie żadnych komplikacji, można spróbować jakoś przekształcić czar, nie wiem dokładnie nawet jak, a może po prostu spróbować wykorzystać całą sytuację do nałożenia klątwy. W końcu mam jeszcze dwóch czarowników, którzy mają wolne ręce i spore zasoby mocy - tu spojrzała na Sigyn i Gilvreya. Sama wolała oszczędzać moc i siły życiowe na ewentualnie leczenie ukochanego, gdy znamię zniknie. Zresztą sama mogłaby jedynie użyczyć mocy, zaklęcia by nie skleciła.
- Gdyby była potrzebna moja pomoc, to od razu mówcie. A na razie czas chyba przejść do działania - zacisnęła zęby. Chciała, by jak najszybciej było już po wszystkim. Zżerał ją stres i przerażenie, ale wiedziała, że lepszej opcji już nie wymyślą. Pozostało mieć nadzieję, że tym razem los nie będzie chciał jej pogrążyć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

716 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2018-12-06, 17:53   
   Oinari
[Cytuj]

MG.

Dla przypomnienia – plan zakładał podział obecnej grupy czarowników na dwie.
Pierwsza – Tang i Craig – mieli odpowiadać za próbę zdjęcia znamienia z poszkodowanego. W tym celu Tang musiał „uśmiercić” drugiego czarownika (Craiga), po czym spróbować przywrócić go do życia za pomocą magii.

Reszta osób – Gil i Sig – mieli za zadanie przygotować klątwę, którą następnie rzuciliby na nieprzychylnego im Williama Leytona – personalia osobnika zostały rzecz jasna zdradzone w trakcie rozmowy.

Opal jako osoba, która nie posiadała wiedzy na temat czarnej magii, miała służyć jako wsparcie przy potencjalnej reanimacji, bądź wzmocnieniu swoją magią osób czarujących.

Te raz jeszcze dla przypomnienia – odpowiadały za rzucenie klątwy, która miała przejść poniekąd przez Craiga oraz Shi – osoby naznaczone, będące swego rodzaju przekaźnikami – lub samego Craiga. Wówczas Shizhi oddałby swą moc – np. z wykorzystaniem pomocy Opal lub Tanga – by także wzmocnić pozostałych czarowników.
Przygotowanie miejsca i zdobycie niezbędnego sprzętu nie będzie wyjątkowo trudne. Po niespełna kilku minutkach Tang wrócił z całym asortymentem. Można było przejść do działania.

___________


W celu sprawnego przeprowadzenia akcji, posty mają być krótkie i zawierać tylko najważniejszą treść - proces uśmiercenia, rzucanie klątwy itp. Proszę o podkreślenie akcji postaci.
Kolejka: brak - jeden post na turę
Czas na odpis: 24h
Można rozpoczynać akcję.
_________________


Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Craig


Craig

692

Czarownik

Opal Lengyel

Pianista


Każdy wyraża emocje inaczej.

Wysłany: 2018-12-06, 20:40    [Cytuj]

Czy się bałem? Tak.
Niestety nie śmierci a rozstania z Opal. W tym momencie, etapie mojego życia to ona była tą która wróciła mnie do "życia", zabijając szarzenie swoją osobą. Dla niej żyłem i miałem zamiar robić to dalej żeby widzieć więcej tego pięknego uśmiechu.
Ścisnąłem ją lekko, nachyliłem się do ucha z uśmiechem i wyszeptałem kilka dość przyjemnych obietnicy, w pewności że nikt po za czarnowłosą nie będzie tego słyszał.
-Zaczynajmy, chce żeby było już po wszystkim.
Lekki pocałunek w policzek i mimo obaw z uśmiechem i pewnością oderwałem się od czarownicy, idąc prosto w paszczę lwa. Zdjąłem koszulę pamiętając o tym, że zestaw do reanimacji pobudza prądem. Materiał może tylko przeszkadzać. A blizny od broni białej, oparzenia, moje ciało to moja historia i nigdy się tego nie wstydziłem.-Opal... Uśmiechnij się. Sam się do niej uśmiechałem, liczyłem na zwrotkę żeby z czystym sumieniem poddać się temu pomysłu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-06, 22:10   
   Eliot
[Cytuj]

Tang miał dziwne wrażenie, że o czymś zapomniał. No, ale skoro mieli zaczynać, to zdecydowanie powinni zaczynać.
- Połóż się Craig – prosił czarownika, a we wskazanym miejscu ukazała się całkiem wygodna mata. Nie będzie przeszkadzała w reanimacji, ale też czarownik nie będzie leżał, jak zwierzę na ziemi.
Jeśli Craig się położył, to Tang usiadł przy nim po turecku, a także podał mu schłodzony napój zawierający potas.
- Wypij to – poprosił. Zapewne po wypiciu tego Craig zacznie odczuwać efekty zarówno schłodzonego płynu, jak i tego nieszczęsnego potasu. Serce miało zatrzymać się w rozkurczu, co dla nich nie miało właściwie żadnego znaczenia. Ważniejsza była hipotermia, którą częściowo miał wywołać ten napój. Jeśli obniżenie temperatury ciała Craiga będzie zbyt… mało efektowne, to Tangu zamierzał go nieco przymrozić, tak by faktycznie doszło do zwolnienia procesów życiowych. W ten sposób mogli utrzymać go w stanie śmierci, nawet dłużej niż te 4-5 minut. Jednak trochę trudniej będzie z rozmrożeniem go.
Tang na wszelki wypadek monitorował funkcje życiowe Craiga, ale również pilnował czy dusza nie ulatuje z ciała, co byłoby wybitnie problematyczne. Na szczęście Tang umiał pochwycić duszę i ją utrzymać. A nawet zmusić do powrotu do ciała.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-12-08, 00:12   
   Viv
[Cytuj]

Obserwowała, jak Craig przygotowuje się do tego całego zabiegu i zastanawiała się, kiedy wszystko się aż tak poknociło. Dzisiejszy dzień stanowczo przyniósł ze sobą zbyt wiele nerwów. Kiedy pozbędą się tego znamienia, zabierze czarownika do siebie i chyba już nie wypuści.
Niech Leyton zdycha szybciej, potrzebowała wakacji. I miała nadzieję, że dzisiejsza akcja z czarownikami nie będzie zapowiedzią tego, że nawet jak skończy się cała ta farsa z Krucjatą, to będzie musiała jeszcze sobie radzić z utrzymaniem jako takiej władzy. No bo ile to można mieć problemów?
Uśmiechnęła się, gdy Craig ją o to poprosił, chociaż uśmiech ten nie sięgnął oczu. Naprawdę, trudno teraz było mieć dobry humor. W końcu zaraz może stracić osobę, którą pokochała. Znowu. Dlatego nie mogła przestać się zamartwiać.
Czekała na jakiekolwiek prośby innych czarowników i przy okazji patrzyła na poczynania Tanga, woląc nie tracić ani sekundy, jeśli jej pomoc medyczna okazałaby się potrzebna.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sigyn Ragnarsdóttir


Sigyn Ragnarsdóttir

800

Czarownik

Friendzone

Lubi łazić po cemntarzach


A stranger's light comes on slowly, a stranger's heart without a home...

Wysłany: 2018-12-08, 12:09   
   Sonia, Antek
[Cytuj]

Czarownica nawet nie ukrywała pewnego zainteresowania związanego z całym zabiegiem dotyczącym uśmiercania Craiga. Nie, nie jarało jej zabijanie (ta, jasne), po prostu była ciekawa, co z tego wszystkiego wyniknie.
No, ale miała też coś do zrobienia, dlatego nie mogła stać z boku i tylko się przyglądać. Zatem Sigyn rozruszała zastane kości, bo starość nie radość i skupiła w sobie pokłady mocy, ujawniając przy tym swój drugi Znak Czarownika. Jednak to nie było aż tak ważne, ważna była klątwa, którą miała rzucić razem z Gilverym.
Sig poszukała czegoś ostrego, czym mogłaby przeciąż swoją skórę i gdy znalazła coś, co nadawałoby się do tego, nacięła wewnętrzna stronę dłoni. Zaczęła powoli mówić w demonicznym języku słowa klątwy, obserwując przy tym, co się dzieje z Craigiem i Shizhim. Nie wypowiedziała jeszcze ostatniego słowa oraz imienia Williama, czekając na odpowiedni moment i gromadząc energię.
_________________
<tbody></tbody>
You live your life
You go in shadows
You'll come apart and you'll go blind,
some kind of light into your darkness
colors your eyes with what's not there.
Fade into you,
strange you never knew.
Fade into you,
I think it's strange you never knew...

[mru]
[Profil] [PM]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

716 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2018-12-08, 15:05   
   Oinari
[Cytuj]

MG/Postać

Dobrodziejstw demonicznej krwi było mnóstwo – zdolność czarowania, ciapkę lepsza regeneracja i brak zmarszczek wraz z upływem lat. Niestety czarownicy pomimo podrasowania, wciąż nosili w sobie ludzki pierwiastek, co oznaczało, iż można ich było sprzątnąć tradycyjnymi metodami.

Craig brzydko mówiąc odleciał – może nie dosłownie, ale w jakimś stopniu na pewno. W związku z powyższym zostaje tymczasowo uziemiony – miejmy nadzieję, że nie na długo.

Pomijając kwestia techniczne tj. sam proces zawieszenia i monitoring funkcji życiowych. Ich odczyt był słaby, niemalże zerowy. Niestety znamię jak widniało na ciele „badanego”, tak uparcie trzymało się go dalej. Najwyraźniej klątwa nie tak łatwo zamierzała dać się przechytrzyć, bądź miała „wmontowany” jakiś niewidzialny czujnik, dzięki któremu potrafiła odróżnić prawdziwą śmierć od fałszywej. Tak czy siak – na chwilę obecną nic nie wskazywało na to, aby znamię miało zniknąć. Co z tym zrobi Tang?

Shi w przeciwieństwie do Craiga żył – jeszcze żył. Miał z nim posłużyć jako przekaźnik – z racji słabszej ingerencji klątwy bardziej nawet jako pośrednik, jeśli wiecie o co mi chodzi. Korzystając z okazji, poprosił Tanga, aby ten lekko naciął rękę Craiga. Nawet pomimo zawieszenia, do pełnego rzucenia klątwy na Williama, no niestety była potrzebna posoka – sam oczywiście również jej użyczył.
Tą następnie zmieszałby z kroplami wypływającymi z ciała Sig – zacząłby nawet tworzyć z plamy odpowiedni symbol, by umocnić swój „teoretyczny” wpływ na cały precedens.

W tym samym czasie Opal miała służyć za wsparcie, np. wzmocnienie Sig. Klątwa, która miała zostać lada moment rzucona, wymagała ogromnych pokładów mocy.
_________________


Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.

Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Craig


Craig

692

Czarownik

Opal Lengyel

Pianista


Każdy wyraża emocje inaczej.

Wysłany: 2018-12-08, 22:08    [Cytuj]

Widziałem ten uśmiech nie sięgający jej oczu i miałem w zamiarze ujrzeć już prawdziwy gdy otworzę oczy. Odwróciłem się, wypiłem to co mi dali i położyłem się na macie. Dalsza część nie była za przyjemna, to musiałem przyznać. Skórcz w klatce, trochę bólu i nagle nic...
Byłem zdany na łaskę innych.
I szczęście.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-09, 12:10   
   Eliot
[Cytuj]

Słaby, niemalże zerowy odczyt, to nadal nie śmierć. Oni musieli go zabić. Tang sądził, że właśnie dlatego znamię nie zniknęło. Musiało być bardzo wyczulone i nawet te słabe, ledwie zauważalne odczyty, to nadal dowód tego, że nosiciel znamienia żyje. Właśnie dlatego Tang przestał schładzać ciało Craiga, ba nawet pozwolił mu się rozmrozić. Brak krążącej krwi, nieco spowolni ten proces, ale na pewno funkcje życiowe zaniknął całkiem. W końcu… ciało nie przetrwa bez dostaw powietrza, a także innych składników odżywczych rozprowadzanych po ciele przez krew.
Druga kwestia jest taka, że ciało w takim stanie może leżeć nawet do 10 minut, dopiero po tych dziesięciu minutach dochodzi do uszkodzenia mózgu z powodu niedotlenienia. Tang gotów był czekać, aż znamię nie zniknie, chociaż powyżej tych dziesięciu minut nie zamierzał czekać. Jeśli w ciągu 9 minut od ustania wszystkich, nawet najsłabszych oznak życia, znamię nie zniknie, zamierzał zacząć reanimowanie Craiga.
- Znikaj paskudo - mruknął cicho.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Gilvrey Avery


Gilvrey Avery

400

Czarownik

Freedom - I love and understand it Freedom - I'm not able to give it away

Wysłany: 2018-12-09, 20:57    [Cytuj]

Zanim zamierzał uczestniczyć w realizacji planu związanego z klątwą, postanowił też oddać się analizowaniu zaistniałej sytuacji i ponownemu rozważeniu swojego pomysłu związanego z kradzieżą komuś energii życiowej, obierając błędne założenie. To od początku powinno dotyczyć Leytona, nikogo innego.
Zanim zaczniemy… rzucać tę klątwę, muszę skoczyć na chwilę do siebie. Tak będzie szybciej, niż gdybym miał zaczynać od nowapoinformował ich i postanowił stworzyć bramę, w której zniknął i taką samą po chwili wrócił, trzymając w dłoni brązową torbę z papieru.
Usiadł na swoim poprzednim miejscu, wyciągając z torby jedną wąską, czarno-białą świecę oraz dłuto z wąskim ostrzem, którym na czarnej części świecy zaczął wycinać głębokie litery, układając się w imię i nazwisko Leytona, zaś na białej imię Craiga. Czarną stronę świecy, tam gdzie wyrył odpowiednie litery polał niewielką ilością swojej krwi z małej szklanej buteleczki.

Można powiedzieć, że przygotował w tym momencie swoisty eksperyment magiczny, związany z magią uzdrawiania, ale z obejściem pewnych zasad tej dziedziny. Ktoś by powiedział, że to nie najlepszy moment na tego typu zabawy, ale jego zdaniem lepszego być nie mogło.
Dlatego też podszedł bliżej, podążając za czarownicą, z którą przyszło mu współpracować i tutaj spotkało go pewne zaskoczenie. W pewnym sensie zgubił się w natłoku przedstawionych pomysłów dotyczących klątwy i w sumie nie wiedział, co zostało wybrane.
Jaką klątwę w końcu rzucamy? — zwrócił się do czarownicy, której wcześniejsza reakcja na jego słowa nie uraziła go. Wręcz przeciwnie, w jakimś stopniu go rozbawiła i co ważniejsze, zdołała zapunktować, pokazując pazury.
Widząc, że czarownica zaczęła nacięła swoją dłoń celem naznaczenia osoby, na którą miała paść ich klątwa sam skupił się, by samemu gromadzić magiczną energię i w pewnym momencie sam zaczął powtarzać wypowiadane przez nią słowa w demonicznym języku.
Magicznej energii potrzebował też do czegoś innego, a mianowicie do swojego eksperymentu, który faktycznie mógł zadziałać lub nie, ale wtedy będzie mieć pewność, że to nie zadziała i najwyraźniej pewnych rzeczy nie da się obejść.
W tym momencie sięgnął po swoją świecę, zaledwie nic nie znaczący symbol kojarzący się z przemijaniem i ulotnością żywota człowieczego. Zapewne dałoby się zrobić bez tego, ale w ten sposób chciał zobaczyć jakikolwiek efekt swoich działań, tego eksperymentu. W tym momencie też zapalił knot czarnej połowy świecy, pozostawiając niezapalony białej, który sam powinien zapalić się, jeśli jego mały eksperyment zadziała i uda mu się kraść energię życiową Leytona i przekierować ją do ciała obecnie nieżyjącego czarownika.
Życie zabrane, życie zyskane — wymruczał cicho, chociaż na razie bez pełnego zadowolenia uśmiechu. W końcu nie miał pewności, czy to w ogóle zadziała. Ale jeśli zadziała to też być może pomoże znaleźć tego gnoja i to zanim dobierze mu się do tyłka. Niedosłownie, rzecz jasna.
[Profil] [PM]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2018-12-09, 23:22   
   Viv
[Cytuj]

Wolała nie myśleć o tym, że jej ukochany właśnie leżał sobie na środku laboratorium ze wstrzymanymi funkcjami życiowymi, uczestnicząc w szalonym eksperymencie, który nie wiadomo, czy się powiedzie. A trzeba było najpierw zrobić sekcję na Marcusie, to by przynajmniej wiedzieli, czy śmierć rzeczywiście pozwala pozbyć się znaku. Zresztą i tak trzeba będzie to zrobić. I przy okazji zaraz potem pochować Wielkiego Czarownika Yorku, o jaki by nie był, zasługiwał na godny pogrzeb.
A teraz lepiej nie myślmy o pogrzebach, bo to powodowało, że Opal miała zamiar zacząć trochę panikować.
Czuła jednak, że siedzenie i przyglądanie się nie za bardzo jej odpowiadało. Nie chciała jednak przeszkadzać Tangowi, dlatego poszukała w laboratorium jakiegoś nożyka czy innego skalpela i nacięła swoją dłoń, po czym przyłożyła ją do ręki Sigyn, chcąc wzmocnić ją swoją mocą magiczną, a przy tym wzmocnić też klątwę. Niech przynajmniej tak uda jej się odwdzięczyć Leytonowi za zabicie tylu jej bliskich i zaszkodzeniu tym wszystkich innym osobom. Żryj gruz i sto lat pracy w kamieniołomach Williamie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 8