Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
#5
Autor Wiadomość
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-06, 16:29   #5
   -
[Cytuj]

Dni mijały pod wielkim znakiem zapytania. Im częściej miała możliwość obserwować swojego partnera, tak miała coraz to większe kłopoty, aby zachować spokój. Widziała bowiem to, jak szybciej się męczył, jak kładł się spać o godzinach takich samych jak kury. Jak wracał szybciej z biegania i finalnie z tego zrezygnował na rzecz kilku godzin snu więcej. Martwiło ją to, bo oprócz tego- jej Arthur stracił również zapał na wspólne spędzane czasu, na bliskość oraz na jedzenie. Memłał w talerzu widelcem i rysował porcelanę. Nie chciało mu się schylić, aby poprawić jej buty. Zgrzytał zębami, szybciej się irytował. I uparcie pomrukiwał, że nic mu nie jest.
A przecież było wszystko nie tak.
- Artie!- już w progu Ray krzyknęła, chcąc mu oznajmić swój powrót do domu. Dwanaście godzin pracy sprawiło, że była wycieńczona, ale jednocześnie i zadowolona, że może już wrócić i spędzić z nim kilka godzin na błogim leniuchowaniu.
Zrzuciła z siebie musztardowy płaszcz i przeczesała włosy, zdejmując i układając buty- tak, aby go niepotrzebnie nie drażnić.
- Jak się czujesz, Skarbie?- zapytała zaraz, zgarniając swoją torbę i próbując go znaleźć.
- Jadłeś coś, Art?-
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-06, 19:46   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Arthur nie sądził, by zachowywał się inaczej, niż kiedykolwiek. Może był nieco bardziej humorzasty, może nieco bardziej leniwy, gdy nie miał siły wstać i biegać z rana. Jego poranne treningi z początku pozostawały niezakłócone, jednak z kolejnymi dniami jego nogi stawały się coraz cięższe, by w końcu odmówić posłuszeństwa po przebiegnięciu ledwie pół kilometra.
Ten długotrwały proces, podczas którego tracił siły, irytował go bardziej, niż być może powinien, a to miało również wpływ na jego samopoczucie, a więc jednocześnie to, jak odnosił się do bliskich, również Rachel.
Kiedy Ray wróciła do domu, Arthur był już w piżamach, gotowy do pójścia do łóżka. Z kubkiem parującej herbaty kierował się do sypialni, gdy kobieta zaczęła swoje krzyki.
- Dobry wieczór, kochanie. - Przywitał się, nachylając się lekko, by cmoknąć Ray w policzek. - Zostawiłem ci kolację w lodówce. - Rzucił wymijająco. - Idę do łóżka.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-06, 20:06   
   -
[Cytuj]

Nie było późno, dlatego widok mężczyzny w piżamie sprawił, że Rachel uniosła brwi. Zapewne od razu, bez żadnego kłopotu dostrzegłby to, że zatrzymała się w miejscu i nie odwzajemniła czułego gestu, jakim ją obdarzył. Gdyby tylko czuł się lepiej, niż obecnie.
- Wszystko w porządku, Arthur?- zapytała tak tylko, pro forma, chociaż znała odpowiedź. Powtarzał ją jak mantrę od kilku dobrych dni. Zapewne naiwnie wierząc w to, że jego kobieta mu wreszcie odpuści, lub faktycznie- będzie na tyle głupia, by zaufać jego słowom.
- Nie zjesz ze mną?- jasne, niebieskie niczym tafla wody, oczy uniosły się, aby spojrzeć na jego twarz.
- A może chociaż coś obejrzymy? O ósmej ma być jakiś nowy serial...- zaraz potem zsunęła je niżej, by popatrzeć na parującą w kubku herbatę.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-06, 20:20   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Arthur nie chciał sprawiać Rachel przykrości, jednak mimo to, inne pragnienie brało górę nad wszystkimi innymi - Arthur marzył, by wszyscy dali mu święty spokój. Chciał spać, a jeśli nie spać, to po prostu leżeć w łóżku i bezmyślnie przeglądać facebooka.
- Oczywiście, wszystko w porządku. - Powtórzył formułkę, którą odpowiadał Ray każdego dnia. - I dziękuję, ale nie jestem głodny, najadłem się przy gotowaniu. Miłego serialu, Rachel.
Nie był osobą, która podjadała składniki w czasie przygotowań. Rachel musiała o tym wiedzieć. Nie odpuszczał również tak łatwo nowych serii. Mimo to wyminął kobietę, by skierować swoje kroki ku sypialni.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-06, 20:36   
   -
[Cytuj]

Nie pomyliła się, kiedy podświadomość postanowiła podpowiedzieć jej wyuczoną na pamięć formułkę ukochanego. Tę, którą próbował jej sprzedać, byleby dała mu święty spokój. I zazwyczaj mu się to udawało. Nie chciała go męczyć swoją osobą jeszcze bardziej. Niepotrzebnie irytować i nie pozwalać mu odpocząć. Jako przyszły lekarz wiedziała, że organizm potrzebował snu do tego, aby zacząć walczyć i zbierać siły. Niestety jednak, nie widziała żadnej poprawy. Właściwie to zdawało jej się, że z dnia na dzień było z nim coraz to gorzej.
- Oh. Okej. - odparła jedynie, nawet nie siląc się na ukrycie tego, że zrobiło jej się przykro.
- Przyjdę niedługo. -
Kiedy minął ją i skierował się w kierunku sypialni, dziewczyna ruszyła w stronę kuchni, gdzie znajdowała się kolacja. Nie była jednak jakoś szczególnie głodna, a sytuacja przygnębiła ją na tyle, że kompletnie straciła apetyt.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-06, 21:05   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Rachel było przykro, a Arthurowi... właściwie, wszystko jedno. Jedyne, o czym mógł myśleć, to odpoczynek w łóżku. Bolały go kości, nie miał siły, by robić cokolwiek produktywnego. Zmęczenie materiału musiało w końcu objawić się również zobojętnieniem, przez które cierpieli inni.
Ale Arthur miał swój spokój. Przysiadł na łóżku, odstawił herbatę na szafkę nocną, ułożył sobie poduszki, by móc się wygodnie oprzeć, po czym przystąpił do marnowania czasu z telefonem w ręku. Rachel miała czas dla siebie - mogła jeść, oglądać seriale, robić wszystko, czego dusza zapragnie!
Zmarszczył nos, gdy telefon piknął, dając znać, że do Arthura napisała znajoma. Wilkołak wyciszył dźwięki, nie chcąc, by sygnał przeszkadzał jemu i Rachel w innym pokoju. Znajoma chciała obgadać interesy. Wybrała sobie okropny moment.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-06, 21:23   
   -
[Cytuj]

Miał sporo czasu na załatwienie swoich spraw. Dziewczynie dobre kilkadziesiąt minut zajęło doprowadzenie się do stanu jakiejkolwiek używalności, czy też poprawienia sobie humoru. Zdarzało jej się uciekać w alkohol, choć wiedziała, że nie było to najlepsze rozwiązanie. Zagłuszanie własnych emocji nie było dobre, bo wcale nie rozwiązywało to problemów. Jedynie opóźniając nieuniknione, czyli reagowanie i zapobieganie. Dzisiaj jednak wina nie tknęła, tak jak i kolacji, nie wiedząc nawet co przyszykował jej chłopak.
Zamiast tego, Rachel przygotowała sobie szklankę wody i skierowała się do góry. Nie miała ochoty na nic. Ani na seriale, ani jakiekolwiek inne rzeczy, które mogłaby robić sama. Bez niego wszystko było dokładnie takie, jak przez najgorsze pół roku w całym jej życiu. Dlatego postanowiła spędzić ten dzień u jego boku, w łóżku. Nie naciskając na żadne rozmowy, ani nawet na przytulenie. W końcu też miała za sobą ciężki dzień i odpoczynek by się jej przydał.
- Nie śpisz?- mruknęła, kiedy znaleźli się ponownie w tym samym pokoju, kierując się w stronę swojej części łóżka.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-07, 11:07   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Rachel wybrała być może dobrze, kiedy zdecydowała się zostawić zimną, pustą kanapę i skierować się do łóżka. Kiedy weszła do pokoju, Arthur jedynie podniósł na nią wzrok, na krótką chwilę, by zarejestrować, że kobieta również jest w pokoju.
- Nie, jeszcze nie. - Odpowiedział, choć nie sądził, by było to potrzebne. Rachel mogła wywnioskować to sama patrząc na to, co Arthur robił - z zapałem stukał w swój telefon.
Przerwał tylko na moment, by złapać kubek za ucho i upić łyczek ciepłej herbaty.
- Zjadłaś kolację? Jak było w pracy? - Arthur pytał, jednak ciężko było powiedzieć, czy rzeczywiście zanotuje w głowie odpowiedź ukochanej.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-07, 13:51   
   -
[Cytuj]

- Zjadłam.- skłamała, jednocześnie unosząc dłoń do góry i drapiąc się po nosie. Odstawiła szkło na blat stolika, na którym znajdowały się również jej książki, które przeglądała przed zaśnięciem, po czym odchyliła się do tylu, aby móc wygodnie się ułożyć. Oczywiście mocne postanowienie, aby mu nie przeszkadzać, niemalże natychmiast spaliło na panewce, kiedy to oparła się na mężczyźnie, wciskając głowę między telefon a jego zmizerniałe ramię. Nie potrafiła zachować dystansu, kiedy znajdował się tak blisko oraz w momencie, gdy sama go potrzebowała. Przez tych kilka dni, Ray miała wrażenie, że się od siebie trochę oddalili. Mieszkali razem, ale żyli całkowicie oddzielnie. A przecież to wcale na tym nie polegało. Ich plany miały łączyć, a nie- dzielić.
- Męcząco, ale spokojnie. Najgorzej jest, kiedy pacjentów nie ubywa, a Ty marzysz o powrocie do domu. - wyjaśniła mu, kątem oka zerkając na jego twarz.
- Może odłożysz ten telefon i po prostu mnie przytulisz?- nie czekając na jego odpowiedź, po prostu wyciągnęła rękę i przechwyciła jego urządzenie. Nie mieli przecież przed sobą żadnych tajemnic. Sama Hiddle nie korzystała z Facebooka, ani innych komunikatorów, z wyjątkiem SMSow. Nie spotykała się ze znajomymi, nie mając po prostu czasu, ani nawet chęci. Jej świat kręcił się wokół ukochanego oraz ewentualnie wśród pracowników. Dlatego, kiedy poczuła pod palcami wibracje, uniosła brew. W zdziwieniu, odsuwając telefon jeszcze bardziej od jego rąk.
- Z kimś... piszesz?- to było oczywiste, że pod tym pytaniem kryło się coś w stylu Dlaczego wolisz spędzać czas na gadaniu z kimś innym, a nie ze mną, Buckley?!
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-07, 14:05   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Czy Rachel zjadła, czy nie zjadła - jakie to miało znaczenie? Arthur zapewne mógłby ocenić, czy dobrała się do jego dania po zapachu, który mógł rozlec się po domu za sprawą podgrzewanej potrawy. Wydawało się jednak, że Arthurowi przez myśl nawet nie przeszło, by skupić się na czymś takim.
Nie odepchnął Rachel, co więcej, nawet podniósł ramię, by mogła wygodniej ułożyć się i przytulić. Starał się rozumieć, że kobieta potrzebuje bliskości, nawet jeśli on nie miał na nią najmniejszej ochoty. Nie czuł potrzeby, nie czuł się na siłach. Może zainteresowałby się narzeczoną, gdyby ta założyła koronkową bieliznę i czekała na niego przy blasku świec, ale nie mógł obiecać, że dotrwałby do końca wieczoru.
- Mhm. - Zgodził się z nią pomrukiem, który mógł oznaczać jednocześnie wszystko, jak i nic. Ożywił się dopiero w momencie, gdy telefon wyfrunął z jego dłoni. - Rachel. - Upomniał ją stanowczym tonem, sięgając z powrotem po urządzenie.
Nie miał nic do ukrycia. Konwersacja z koleżanką była otwarta i jeśli tylko Rachel chciała ją przeczytać, mogła to zrobić i odkryć, że nie było w niej nic zdrożnego.
- Ustalam warunki współpracy. Oddaj mi ten telefon.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-07, 14:19   
   -
[Cytuj]

Nie wiedzieć dlaczego, ale rozgniewało ją to. To, że wolał rozmawiać o interesach, zamiast naprawdę zainteresować się swoją dziewczyną. Miał przecież cały cholerny dzień na to, dlaczego więc musiał robić to właśnie teraz? Była przy nim i powinien zająć się właśnie nią.
Dlatego więc in bardziej się ciskał, tym miała coraz większe opory do tego, aby oddać mu własność, która przecież nie należała do niej.
- Czy to takie ważne, Arthur?- mruknęła, czując jak policzki pokrywają się rumieńcami.
- Dlaczego nie możesz tak po prostu zając się mną, tylko tym głupim telefonem?- uniosła głos, słysząc jak próbuje ją pacyfikować w sposób, w którym robił to jej ojciec.
Nie miał czasu dla niej, a jeśli już oboje mieli możliwość być ze sobą, tak był zmęczony. Nie należała do osób, które były w jakimś stopniu nachalne i natarczywe. Była wyrozumiała i zawsze wszystkich usprawiedliwiała. Tym razem jednak już nie potrafiła tego zrobić. To było niesprawiedliwe.
- Nie. - musiał obejść się smakiem.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-07, 14:34   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Arthur nie mógł wybrać momentu, w którym to znajoma odezwała się pierwsza. On sam zupełnie zapomniał o całej sprawie z szatą graficzną jego firmy, dlatego nie zaczął rozmowy sam. Ale teraz, gdy przyszło do ustalania szczegółów, Ray przyszła i wcisnęła swój zgrabny nosek w sam środek sprawy, uniemożliwiając podjęcie jakichkolwiek decyzji.
- Tak, to ważne. - Odszczeknął się, nagle pełen niezbyt pozytywnych emocji. - Jak mam się zajmować tobą, gdy są sprawy, które muszę załatwić? Pracę też mam rzucić, żeby grzecznie czekać na ciebie w domu? Zastanów się, co mówisz, Rachel, zanim otworzysz usta.
Sam zastanowił się, czy powinien mówić więcej. Mógłby złośliwie rzucić, że równie dobrze telefon mógłby wylecieć oknem. Że jeśli jej się to nie podoba, niech sama zadba o jego sprawy.
Nie chciał jednak podżegać jej do kłótni. Lepiej było odpuścić. Arthur zacisnął usta, a po chwili wahania zsunął się z poduszek i odwrócił tyłem do kobiety.
- Idę spać. - Oświadczył.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-07, 14:51   
   -
[Cytuj]

Nie mógł wciskać się w skórę drugiego człowieka i decydować o jego postępowaniu. Ale mógł zrobić coś zgoła prostrzego. Coś, co nie wymagało jakichś trudnych akrobacji i oświadczeń- wystarczyło, że odpisałby rano, kiedy ona będzie w pracy. Bo godziny jego urzędowania nie były nienormowane, prawda? Nawet ona rzadko kiedy dostawała telefony o tym, że była potrzebna, chociaż tak naprawdę praca lekarza nigdy się nie kończyła i zawsze brakowało rąk. Tyle tego było. Kiedy więc Buckley odparował jej w tak paskudny i opryskliwy sposób, aż usiadła.
- Miałeś cały cholerny dzień, Arthur. DWANAŚCIE GODZIN DLA SIEBIE. - wycedziła z naciskiem, spoglądając na jego plecy. Patrząc tak, miała wrażenie, że widzi wielkie rozczarowanie nim. Jego zachowaniem.
- A dla mnie nie masz nawet pięciu minut. Albo jesteś zmęczony, albo zajęty, albo masz prace do wykonania. Wolisz pisać na jakimś przeklętym facebooku, burczysz i wcale mnie nie słuchasz. - coś uderzyło w jego bok. Telefon osunął się, kiedy rzuciła nim niedbale, najwyraźniej nie mając ochoty na dalsze dyskusje.
- Jeśli nie chcesz ze mną być, to mi to powiedz. A oboje nie będziemy się męczyć. - dodała, zsuwając z siebie dresowe spodnie, aby się przebrać.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Arthur Buckley


Arthur Buckley

32

Wilkołak

Rachel Hiddle

Księgowy


You know, I'm cursed with morals. I was raised a certain way. I wish I wasn't. I wish I was raised by wolves.

Wysłany: 2018-12-07, 15:11   
   Jack McDougall, Abraham
[Cytuj]

Arthur być może dostrzegał w całej sytuacji swoją winę, ale wolał zwalać ją na swoje nowe znamię, na zmęczenie nim powodowane i wszystko inne, byleby tylko nie musieć brać odpowiedzialności za wszystko, co działo się z nim, ale również - z nimi obojgiem.
- Dwanaście godzin temu nikt do mnie nie pisał. - Burknął, jakby to miało być wyjaśnieniem, dlaczego zajął się sprawą teraz.
Kiedy postanowiła odrzucić mu telefon, nie wytrzymał i sam usiadł na łóżku.
- Czego ty ode mnie chcesz, Rachel? Nie widzisz, że jestem zmęczony? - Zarzucił jej, jednak w jego głosie nie było już zdenerwowania, a raczej rozczarowanie tym, że ktoś czegoś od niego chce w momencie, gdy nie ma to siły. - Mam usiąść przy tobie i przespać cały odcinek tego przeklętego serialu? Czy nie móc się skupić na twoich słowach, gdy do mnie mówisz? Jestem po prostu zmęczony, Rachel.
Nie mógł pojąć, dlaczego Ray nie może tego uszanować. Doskonale wiedziała o znamieniu, musiała widzieć, jak powoli ucieka z niego życie. Żadne z nich nie mogło zrobić nic, by temu zapobiec.
_________________

Conceal don't feel don't let them know
Let it go
[Profil] [PM]
 
 
Ray Hiddle


Rachel Hiddle

25

Wilkołak

Art Buckley

Medyk


Liczby pierwsze dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Stoją na swoich miejscach w nieskończonym szeregu liczb naturalnych, ściśnięte, jak wszystkie, między dwiema innymi liczbami, ale mają w sobie coś, co różni je od innych. To liczby podejrzliwe i samotne.

Wysłany: 2018-12-07, 15:21   
   -
[Cytuj]

- I wszystko by się zesrało, gdybyś odpisał koło ósmej, tak? To takie pilne, że Arthur Buckley musiał zrobić to właśnie teraz. W tej chwili!- rozłożyła ręce, zsuwając się z łóżka i rozpościerając bezradnie ręce. Skoro ta praca była dla niego taka ważna, najważniejsza, to może powinien tam zamieszkać? I skupić się tylko na niej, jeśli już nie miał siły na cokolwiek innego? Rachel kucnęła, aby zgarnąć z ziemi krotkie spodenki, w których zwykła sypiać. Zakładając je, wywróciła oczami.
- Czego chcę, Art? Chcę Ciebie i tego, co robiliśmy zawsze. Chcę móc się do Ciebie przytulać i nie słyszeć wymówek. Chcę byś w ogóle mnie słuchał i odpowiadał, kiedy pytam się Ciebie o zdanie. Chcę się z Tobą kochać tak jak wcześniej, długo i dobrze, a nie: BYLE BYM DAŁA CI SPOKOJ.- zaczęła wymieniać, a dla podkreślenia ile tego jest, zaczęła wyliczać mu to wszystko na drobnych paluszkach. Wiedziała, że nie był sobą i magiczna choroba go wyniszczały, jednak nie wiedziała co robić. I to było frustrujace. I doprowadzało do kłótni. Kiedy więc wybuchnął, jasnowłosa ukryła twarz w swoich dłoniach, ciężko wzdychając.
_________________







I want you and nothing comes close
To the way that I need you,

I wish I can feel your skin

And I want you

From somewhere within...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9