Yi Byeong-Ho

30 lat



W większości przypadków fałsz jest wiarygodny, bo ofiary chcą, by takie był.







Multikonta: Shizhi i gromada
Hope Penhallow

Imię: Byeong-Ho (병호) / Hope
Nazwisko: Yi (이) / Penhallow

Data urodzenia: 22.12.1988
Miejsce urodzenia: Seul, Korea Południowa

Wiek: 30 lat
Wzrost: 180 cm
Waga: 64 kg

Rasa: Nefilim
Wizerunek: Kim Jaejoong

CHARAKTER

Kiedyś: dobry, miły i uczynny – on, prawdziwy wzór do naśladowania – uroczy, niepozorny, wstydliwy mały kotek o niekoniecznie groźnym wyglądzie – imitacji prawdziwego tygrysa. Wieczny uśmiech – idealna przykrywka, pod którą dominowały smutek i ból. Zemsta? A może upomnienie? Niedoczekanie! Był jak lalka, którą można było do woli popychać i rzucać z miejsca na miejsce. Pomocny, o sercu czystym jak niebo nad jego głową – nieskalany uczuciami zła i nienawiści, aż do dnia, w którym wszystko się pozmieniało.

Dziś: pewny siebie, z tak zwanym pazurem, momentami bezczelny, jeśli pytacie mnie o zdanie. Okres dojrzewania zmienił jego nastawienie i charakter o równe sto osiemdziesiąt stopni. Nie zapomniał o zasadach dobrego wychowania i szacunku wobec starszych - siła hierarchii drodzy Państwo. Rodzina jest najważniejsza – respektuje ją i słucha w granicach zdrowego rozsądku. Potrafi pomagać, śmiać się, rozmawiać (chętnie to nawet robi) i dokuczać innym, zwłaszcza nielubianym przez siebie osobom - głównie zarozumiałym - na co jak na ironię jest nieziemsko wyczulony. Z tylko sobie znanych powodów niezbyt toleruje objawy słabości – szczególnie nie lubi widoku łez. Wówczas coś go w serduszku tyka i zazwyczaj zmusza do refleksji.
Prawdziwy Tygrys - ewentualnie zodiakalny Wilk – ceni sobie swobodę, nienawidzi nieuzasadnionych ograniczeń i bezczelnego wpieprzania się brudnymi buciorami w jego prywatne życie. Dramy z dzieciństwa? Małe łamane przez zerowe – głównie rzutujące na niechęć wobec stałych związków – zdecydowanie woli jednorazowe przygody.

Moja opinia: niby lekkoduch o w miarę pogodnym nastawieniu do świata i ludzi - uśmiechu dla przyjaciół i pazurze dla wrogów oraz wielu maskach goniących kolejne – przemyślanych przykrywkach, przysłaniających pozostałość po małym chłopcu i jego nieopisanej wrażliwości na świat. Niewinne serduszko ponoć nie, ono po prostu bije inaczej. Prócz tego? Pomimo wpojonej hierarchii daleko mu do znamienitego bohatera i anielskiego męczennika. Aha i jest totalnym przeciwieństwem emocjonalnych ameb.


BIOGRAFIA

Historia rodu

Ukryta Wiadomość:

Ród Shimizu nie bez powodu do dziś uchodzi za jeden z najbardziej… Hm… szanowanych? Nikt jednak nie wie lub nie chce o zbytnio mówić, niemniej pewnego dnia w zamierzchłej przeszłości doszło do kłótni, której rezultatem było odejście kilku łowców. Przybliżony rok 1400 jest ponoć datą powstania ludzkiego rodu Yi, jednego z wielu szlachetnych tamtych lat i tego ważniejszego, którego wpływy odgrywały istotną rolę na formowanie się ówczesnego „królestwa” w Korei.
Garstka łowców została okrzyknięta odszczepieńcami. Nie mieli po co wracać – tym bardziej niekorzystne było zwracanie się o pomoc do Clave – w końcu nikt nie patrzył przychylnym okiem na buntowników. Wygnańcy opuścili rodzime ziemie i po wielu podróżach dotarli do Korei – pod drzwi wciąż młodziutkiej jak na tamte czasy ludzkiej rodziny.
Początki asymilacji były znikome – łowca poznał kobietę, ona jego – zeszli się, związali i założyli rodzinę. Z racji braku wsparcia ze strony innych klanów, przybyli Nefilim porzucili balast swoich obowiązków, tym samym skupiając się na teraźniejszości. Rok za rokiem dzieci o anielskim pochodzeniu coraz bardziej zasilały szeregi ludzkiego rodu.
Około roku 1600 uwagę na to niecodzienne zjawisko – wielce haniebne i niedopuszczalne z perspektywy Clave - zwrócił niedaleki ród Ke, kolejny cieszący się sławą i chwałą. Chińska rodzina, wówczas zajmująca tereny Południowych Chin z zafascynowaniem wysłała kilku swoich przedstawicieli, by dokładniej przyjrzeć się sprawie. Pierwsze rozmowy niewiele wniosły, drugie i trzecie też. Dopiero piąta delegacja zdołała przekonać do siebie odrzuconych Shimizu, wtedy już widniejących pod ludzkim nazwiskiem Yi.
Chińczycy nigdy nie pałali miłością do Japończyków, zresztą ze wzajemnością. Niechęć ta widniała nawet wśród rasy łowców. Ke nie bez powodu wyszło z przychylną propozycją do obcych przybyszy – w zamian za wsparcie i ochronę przed oczami Clave, łowcy mieli zdradzić im kilka technik, sztuczek i tajemnic dawnej rodziny. Wiadomo, zgoda nie przyszła od razu – w zasadzie w ogóle, przynajmniej nie w postaci słów. Pomimo „wygnania”, serca łowców pozostały wierne dawnym ideałom. Niestety - bunt i oddanie nie szły ze sobą w parze – stąd nieprzerwane milczenie i ironiczny obok niego gwar niemej dyskusji. Łowcy Yi porozumiewali się z „niby” konkurentami przy pomocy gestów – uczyli i kształcili ich przedstawicieli wedle wpojonych nauk, jednakże bez przekraczania pewnej granicy, w zamian za co wiedli spokojne życie z dala od brudnej polityki i gniewu Rady Clave. Powstała symbioza coraz bardziej zaciskała swe więzy, powodując coraz szybszy rozwój i asymilację rozrastającej się grupy.
200 lat na poszerzenie wpływów to szmat czasu. Tygrysy prężnie spijały nektar z obleganego drzewa, symbolu ich ludzkiej rodziny – ludzkiej? A może już niekoniecznie? Śmiertelni potomkowie zaczynali odchodzić w niepamięć - coraz większe znaczenie zyskiwała linia „anielskich”. 1700 rok przyniósł wiele zmian, szczególnie wewnątrz rodu. Na błękitnym niebie zagościły pierwsze chmury. Koty coraz śmielej wkraczały w dalsze, nieznane im wtedy rejony – zaczęły zajmować poważniejsze stanowiska, zdobywać córki ważniejszych person… Tak działa ewolucja – jej drzewo zrodziło owoc – ten upadając ziemię pozostawił po sobie nasiona. Uniesione siłą wiatru odłączyły się od macierzy, by w roku 1750 oddzielić anielską część od ludzkiej. Wtedy po raz pierwszy zrodziła się namiastka nowej rodziny – pisklaka skrytego cieniu potężnego skrzydła Ke.
Mówiono, że będzie lepiej – niestety nie było. Puch białych chmur na nieboskłonie zaczął powoli szarzeć. Najpierw zaczęło się od utarczki z Japonią, potem wymuszone podpisanie traktatu… Na koniec upadek… Konflikt miał miejsce w 1894 roku, spisanie i uznanie dokument w 1876, ostateczna abdykacja ludzkich Yi w 1910. Co na to Nefilim? Otóż po roku 1750 zapadli się pod ziemię – tak przynajmniej myślano. W rzeczywistości burzliwy czas przeznaczyli na własny rozwój. Działania pod przykrywką i nazwiskiem Ke wzbudziły zainteresowanie Rady Clave. Zgodnie z obietnicą, sojusznicy nie zdradzili swych cichych partnerów. Ci rozwijali się więc dalej, wzmacniając przy tym większego opiekuna, aż do dnia pierwszego roku 1800.
Ironia losu, czy raczej przezorność? W 1872 upadła główna linia Ke, cztery lata po nastąpiło przymusowe podpisanie traktatu między Japonią z ludzką rodziną Yi, 18 lat później doszło do wojny… To nieistotne… Już przed tym wszystkim nażarte Tygrysy, ex Shimizu, a obecni Yi ogłosili się oficjalną familią, pierwszym koreańskim rodem Nefilim, dziś liczącym sobie 218 lat.



Historia właściwa


Kilka dni przed świętami – na świat przychodzi dziecko. Dumny był ojciec i matka, para przewodnicząca klanem Yi. Na przestrzeni tych dwustu lat od roku ogłoszenia się oficjalnym rodem, familia rozrosła się w zastraszającym tempie. Nie byli jak inne rodziny łowców, oj nie. Zamiast polityki izolacji i kroczenia drogą restrykcyjnych zasad, preferowali otwartość, zwłaszcza wobec ludzi. Liczne kontakty i współpraca z nimi zaowocowały znaczącym wzrostem wartości klanu – bogata siatka informacyjna, spore zasoby pieniężne… Symbioza z Przyziemnymi popłacała, w szczególności z posiadaczami daru widzenia. Prócz tego? Dziwna zażyłość z grupami przestępczymi, głównie z Sun Yee On – triadą działającą na terenie Hongkongu i poza nim.
Chłopak jak na „lisią” historię swojej rodziny nie był zły. Za młodu przypominał prawdziwego anioła. Dobry, uczynny, niewinny… Wielu z łowców przecierało oczy ze zdumienia – on miał zasiąść na „tronie” ojca? Nie, nie, nie, nie zrozumcie tych słów źle. Pomimo wątpliwości nikt nie traktował młokosa źle – nie kierował w jego stronę złośliwych słów, nie raczył nieprzychylnym wzrokiem, nie warczał i nie groził paluszkiem, chyba że faktycznie coś przeskrobał. Na zewnątrz chłodni i okrutni, wewnątrz prawdziwie troskliwi.

Nie wszyscy łowcy dzielili te same więzy krwi, nie każdy takowym się nawet urodził. Tygrys od początku swych dni miał styczność z rasą ludzi. Otaczali go na każdym kroku – w rezydencji i poza nią. Nie traktował ich z pogardą, nie twierdził, że byli gorsi – wręcz przeciwnie. Za młodu wielokrotnie przyglądał się ceremonii przemiany wybranych w łowców – kibicował i wspierał ich całym sercem. A potem? Potem wśród nich poznał swojego najlepszego przyjaciela, prawdziwego kumpla do treningów, rozmów i psocenia – o dwa lata starszego chłopaka, bohatera, który przez młodzieńcze lata otaczał go opieką, gdyż on sam pomimo szczerych chęci i zapału oraz tak zwanego „czystego” pochodzenia, nie posiadał wielkich talentów do wojaczki. Wątły, mały chłopiec – był trochę jak taki Spiderman przed otrzymaniem swoich mocy. Wiele zawdzięczał przyjacielowi, a jeszcze więcej, gdy nadeszły niespokojne lata pierwszych miłostek.
Ród Yi już od początku swojego istnienia otaczał się mgiełką tajemniczości. Wiedzę na ich temat posiadali nieliczni, zliczani na palcach jednej dłoni – głównie Ke i sama Konsul Rady Clave. Prócz nich nikt nie dociekał prawdziwej istoty familii. To oczywiście rzutowało na powstanie fałszywego obrazu na ich temat, czego oni sami nie traktowali jako obelgi. Sprytne Tygrysy szybko obróciły nieprzychylne zdanie o nich na swoją korzyść – chłodni i zdystansowani, ponoć zamknięci – ponoć. Z tym ostatnim śmieli polemizować – pomimo domniemanego dystansu, chętnie brali udział w wielu bankietach organizowanych przez inne rody lub samą Radę Clave – zazwyczaj na terenach stolicy Nefilim.

Wiecie, jak to jest prawda? Okres dojrzewania, to czas buzujących hormonów i pierwszych miłostek. Jak na ironię losu, wiek ten nie był zbyt przychylny dla chłopaka. Raz - Nefilim nie wyglądał na swoje lata, dwa (raczej na mniej) - nie grzeszył posturą - był stosunkowo niski i szczupły... Raczej mało atrakcyjny dla pięknych i powabnych niewiast, o czym szybko i boleśnie się przekonał, gdy jedna z nich - ta tak zwana pierwsza miłość - ta, w którą notorycznie wlepiał swe rozczulone spojrzenie, odrzuciła jego zaloty, przy tym raniąc (myląc też kompletnie rzeczywisty wiek) to wówczas niewinne serce. Bolało jak jasna cholera, ale tak to już jest przy pierwszych podbojach.
Lata mijały – Tygrys zaczął się zmieniać – zmężniał – on i jego młodszy brat. Wraz z przyjacielem tworzyli niepokonane trio – niemalże gang, z którymi nader często utrzymywali kontakt. Widok ten spotkał się z ogromną aprobatą ze strony głowy rodu. W przyszłości miało dojść do mianowania młodszego syna i przyjaciela na stanowisko oficjalnych łączników familii z gangiem i im podległym. Najstarszego ten zaszczyt ominął - na grubo przed ceremonią awansu, młodzika wysłano do stolicy, by tam szkolił się pod okiem doświadczonych łowców. Kilka lat ćwiczeń i nauki wystarczyło, aby dopiąć wewnętrzne zmiany. Ostatnim gwoździem był wyjazd w góry Huang Shan, do siedziby tamtejszych wilkołaków.

Mroczna wojna – niewątpliwie jeden z gorszych okresów w historii Nefilim. Yi jako ex potomkowie Shimizu winni wspomóc Clave i wszystkich walczących z Sebastianem – powinni i zrobili to, aczkolwiek po swojemu. Choć o ich zasługach nie mówiło się zbyt wiele, to swoją podstępnością, przyczynili się do powstania poważnego rozłamu wśród popleczników zdrajcy. Potem cała walka poszła jak z płatka, jednakże bez ich wyraźnego udziału. Ojciec Tygrysa, a głowa rodu spełnił swój obowiązek – wypełnił część zawartej umowy z Clave. Po wszystkim familia opuściła niegościnne ziemie, by poświęcić czas na własny rozwój. Plotka głosi, że wówczas 19-letni łowca nie brał aktywnego udziału w konflikcie. Prawda jest jednak mieszana - jedni twierdzą, że wraz ze swoim bratem i przyjacielem, doprowadzili do jednego z rozłamów, inni twierdzą, że dzielnie trenował pod okiem wilkołaków, jeszcze inni milczą, nie mając własnego zdania.

Rok 2018 przyniósł wiele zmian. Wieści, które docierały do tygrysich uszu, wzbudziły w nich wielkie zainteresowanie. Clave niechętnie, jednak raz jeszcze zwróciło się z prośbą o „pomoc”. Najstarszy drapieżca uśmiechnął się tajemniczo. Jia dobrze znała znaczenie tego gestu – to właśnie wtedy doszło do zawarcia kolejnej, nie powiem, której już umowy. Jej detale objęto ścisłą tajemnicą, podobnie jak relacje i współpracę familii Yi z Clave.
Na tereny York wysłano trójkę łowców – przyjaciela, młodszego brata i obecnie 30-letniego Tygrysa w eskorcie kilku zaufanych ludzi - łączników. W trosce o anonimowość, każdy z nich otrzymał fałszywe dane – w przypadku dziedzica w grę wchodziło nazwisko samej Konsul. Powód takiego zagrania do dziś pozostaje tajemnicą, podobnie jak wiele innych elementów do odkrycia w niedalekiej przyszłości. Wiadomo natomiast, że trójka łowców wraz ze „świtą” swoich ludzi, mieli rezydować w dwóch miejscach – Instytucie York pod pieczą niejakiego Jamesa Whitelighta oraz specjalnie przygotowanej siedzibie mieszczącej się bezpośrednio w York. Ich zadanie było proste – wspomóc tamtejszych łowców w walce z Leytonem, hybrydą, która znacząco uprzykrzała życie Nefilim i wszystkich Podziemnych.


CIEKAWOSTKI

Prawdziwe nazwisko: Yi (이)/Lee z chińskiego Li (李) - w tłumaczeniu oznacza śliwkę lub Śliwę. Li zapisany innym znakiem (黎) oznacza również czerń

Prawdziwe imię: Byeong-Ho (병호) - w najprostszym tłumaczeniu oznacza "Jasne Niebo". W połączeniu z rodowym nazwiskiem (Yi Byeong-Ho) pełne znaczenie to: "Drzewo pod Jasnym Niebem".

Hope Penhallow - Hope to ksywka jednej z ulubionych postaci i absolutnie nie ma nic wspólnego z głupim tłumaczeniem "nadziei". Nazwisko jest prezentem od Pani Konsul, która zgodziła się obdarzyć nim przybyłych Yi, działających na jej "polecenie" pod tak zwaną przykrywką. A może to z winy jakiegoś pokrewieństwa? Nikt nie wie, jak bardzo zmieszaniu uległa krew rodu i jak dalekie lub bliskie jest pokrewieństwo z rodziną Pani Konsul.

Ironia losu - mieć za patrona Smoka, a urodzić się w rodzie Tygrysów.

Yi - Śliwa/kwiat Śliwy - nawiązanie do symbolu całego rodu, którego pierwotnym herbem był właśnie kwiat Śliwy. Obecnie na znaku rodowym dominuje Tygrys, uosobienie prawdziwej furii i siły, strażnik przed złem wszelakim oraz opiekun owej Śliwy, której drzewo po dziś dzień zdobi główną siedzibę rodu.

Niewiele się o tym mówi, jednak historia rodu Yi sięga zaczyna się o wiele wcześniej niż podają oficjalne dane. Początki tej pierwotnie "ludzkiej" rodziny (bądź domu) datuje się na rok około 1400. Mniej więcej po około 100 latach, do familii wkradło się kilku przedstawicieli łowców z japońskiego klanu Shimizu. Zbuntowana grupa odszczepieńców przeciwstawiła się ówczesnym zasadom. Tak rozpoczął się proces asymilacji, którego owocem było powstanie "anielskiego" odłamu familii Yi, później uznanego jako oficjalny ród Nefilim.

Szkolenie pod okiem wilkołaków, wpłynęło korzystnie na rozwój ciała i koordynacji ruchowo-wzrokowej Nefilim, choć do miana mistrza sporo mu brakuje. Niewątpliwie jednak, to właśnie dzięki zdolnościom, zdołał wyjść bez większego szwanku w trakcie trwania Mrocznej Wojny. Co do samych postanowień - nie do końca się z nimi zgadzał. Zdanie na temat zmiany traktatów ma obojętne - widzi w tym potencjał i zagrożenie.

Jak na dziedzica przystało, posiada rodową broń. Jest nią miecz, ale nie taki zwykły. Przy pełnym potencjale użycia, oręż rozbija się na "segmenty", które połączone silnym włóknem tworzą coś na wzór bicza - równie silnego, acz kapkę krótszego niż oryginał. Nietypowa broń łowcy nie jest czymś wyjątkowym wśród rodu - familia od zawsze słynęłą z dziwnego uzbrojenia.

Rodzina Yi pomimo młodego "wieku" jak na "ród" przeznacza spore nakłady pieniężne na rozwój Clave, co znacznie umacnia ich relację z Radą oraz zwiększa procent zaciągniętego długu "publicznego". Wiecie, środki nie biorą się z powietrza.

Płynnie posługuje się: koreańskim i chińskim - naukę japońskiego bezczelnie przespał, przez co czasami kaleczy ten język. Angielski opanowany w stopniu komunikatywnym, o ile w grę nie wchodzi rozmowa ze szkotami...

Nie umie gotować - w sumie to kuchni unika jak ognia, twierdząc, iż jego obecność tam jest równoznaczna z wybuchem III Wojny Światowej. Zdecydowanie woli sprzątać.

W życiu człowieka są chwile, kiedy nie wie, co ze sobą zrobić i dokąd pójść, a cała przyszłość wydaje się być jedynie czarną pustką. I bynajmniej nie interesuje cię, co w tej pustce znajdziesz.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat

Shadowhunter

666 lat



All paths lead to death.

Administrator

Accepted
Drogi Użytkowniku!
Cieszymy się, że dołączyłeś do naszego forum, a Twoja Karta Postaci już została zaakceptowana! Przejdź teraz do zakładania koniecznych tematów. Zapoznaj się z Mechaniką Gry oraz Spisem umiejętności. Zachęcamy również do przejrzenia Mapy York! Poza taką mapą na forum znajdziesz również Mapę Świata z najważniejszymi lokalizacjami!
Życzymy Ci miłej zabawy!

Margaret Nightwind
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo