Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Ogrody
Autor Wiadomość
Shadowhunter
Administrator


Shadowhunter

666 lat

Czarownik

Śmierć

Adminowanie


All paths lead to death.

Wysłany: 2018-10-14, 09:13   Ogrody [Cytuj]

Ogrody
Ogrody zajmują sporą część, bardzo blisko Gardu. Mają wielką powierzchnię, a przez ich środek ciągnie się długa fontanna, z licznymi rozwidleniami. Na zielonych terenach przy jej brzegach, rosną drzewa i krzewy, przystosowane do klimatu Alicante, wąskie alejki przecinają się w różnych kombinacjach. Przy tym ogromnym obiekcie, człowiek może czuć się bardzo mały. Jednak kiedy przysiądzie na ławce i przyjrzy się fontannie i widokowi, oferowanemu przez to miasto, zachwyci się tym wszystkim, co zbudowali Nefilim.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Vincent Sorrentino


Vincent Sorrentino

32/555

Wampir

Wysłany: 2018-10-17, 11:07    [Cytuj]

Vincent nie przegapiłby okazji, żeby pozwiedzać Idris, a dokładniej Alicante. Chciał poznać kulturę i architekturę Nocnych Łówców. W końcu kiedyś byli wrogami, teraz stali się sojusznikami, ale co przyniesie przyszłość tego nie wiadomo. Dlatego Włoch wolał dmuchać na zimne i poznać bliżej potencjalne zagrożenie. To są podstawy sztuki wojennej, dzięki której wygrywało się bitwy. Ciekawiło go co Beth uda się ugrać. Nie była politykiem, co wręcz może przeszkadzać w takich rozmowach. Trudno jednak stwierdzić co postanowi.
Wampir chodzi sobie po ulicach Alicante starając się nie rzucać w oczy, żeby nie robić zbyt wielkiego halo przez to że był wampirem. Niestety... na chęciach się skończyło, ponieważ był zupełnie inaczej ubrani niż mieszkańcy miasta. Vincent był ubrany w czarny płaszcz, pod którym znajdował się garnitur. Niestety nie mógł wnieść broni, co go trochę martwiło. Czuł się strasznie... goły.
Przez przypadek zaszedł akurat do ogrodów, które zrobiły na nim duże wrażenie. Wszystkie kwiaty, rośliny zostały starannie posiane. Widać też, że ktoś o nie dba i to bardzo starannie. Szczerze? Vincent nie znał się na kwiatach, ale umiał docenić czyjąś ciężką pracę, a takowa została na pewno włożona w ten ogród.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Abraham


Abraham Szarka

554

Czarownik


if you gaze into the abyss, the abyss gazes also into you

Wysłany: 2018-10-17, 11:26    [Cytuj]

Wraz ze wstąpieniem Abrahama do miasta nie rozległy się fanfary, nawet jakaś najcichsza dramatyczna muzyka. Czarownik roztaczał wokół siebie pewną aurę, jednak najwyraźniej zbyt słabą, by w ogromie Alicante zrobić tłumowi jakąkolwiek różnicę. Nawet fakt, że przyszedł osobiście, zamiast posłużyć się projekcją, co zazwyczaj robił, nie zaważył na tym, by okazał się kimś ważnym czy znaczącym.
Nie mógł przegapić wydarzeń w Idris, szybko jednak okazało się, że obecność wszystkich tych osób szybko go zmęczyła. Udał się w kierunku ogrodów, by odpocząć i być może znaleźć rozmówców, od których mógłby dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat obecnych wydarzeń. Czuł, że przez ostatnie dwadzieścia lat pozostawał nieco z boku i nie wiedział wszystkiego, co powinien.
- Dzień dobry. - Przywitał się z jednym z przechodniów. Uprzejmie uchylił kapelusza, wiedząc, że jeśli rozmówca posiadał wzrok, para pokaźnych rogów wyrastających ze skroni Abrama nie mogła mu umknąć. - Szanowny pan poszukuje spokoju w tych jakże wspaniałych ogrodach? Ciężko uwierzyć, z jaką łatwością przychodzi odnalezienie odrobiny natury w tym pięknym mieście. - Zaczął kurtuazyjnie, zwracając się do Vincenta.
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


I may look happy, but honestly dear, the only way I'll really smile is if you cut me ear to ear.

Wysłany: 2018-11-21, 00:06   
   Finn, Syriusz, Lexa, Ismena
[Cytuj]

/przejmuję temat bo ostatni post sprzed miesiąca

Zgodnie z tym, co zapamiętała Sophie, fontanna wciąż stała tutaj, tak jak lata temu. Fakt, poza fontanną trochę się pozmieniało, jednak dalej robiło niesamowite wrażenie.
- Za dnia to wszystko z pewnością wygląda jeszcze lepiej - stwierdziła wampirzyca, bo chociaż ogród robił wrażenie nawet teraz, oświetlany jedynie światłem księżyca, to jak musiało być tutaj, kiedy promienie słońca rzucały na to wszystko blask i jasność dużo większą od tej, którą dawał księżyc? Cóż, Sophie na pewno nigdy nie przekona się o tym osobiście, niezależnie od tego, jak bardzo by tego chciała, ale Xavier i Charlotte jak najbardziej mieli na to szanse i to nawet spore. W końcu Morningstar jako Nefilim z całą pewnością będzie gościł w Alicante jeszcze nie raz.
Szła kolejnymi alejkami, próbując ratować swoją cenną suknię przed plamami od trawy, co było dość trudnym wyzwaniem, zważywszy, że owa suknia była tak długa iż wręcz ciągnęła się za wampirzycą. Na przyszłość będzie chyba musiała pomyśleć o czymś mniej spektakularnym a bardziej praktycznym.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

31

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2018-11-22, 14:33   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

/Ciąg dalszy z sali porozumień/

Morningstar zauważył, że Charotte zaraz przeprosiła po tych słowach, że chce iść, bo się nudzi.
- Nic się nie stało nie przepraszaj. Już idziemy. Jak powiedziała ciocia Sophie pójdziemy do ogrodów - powiedział spokojnie i pogłaskał małą po główce.
Pisarz zapewne nigdy nie będzie jak ojczym dziewczynki. Nie będzie jej robił żadnej krzywdy. Raczej będzie chciał jej wszystko wyjaśnić i dobrze wychować. Jednak czy sam podoła.
Xavier razem z Charotte i Sophie, która dziś była przewodniczką wyruszyli na spacer do ogrodów. W sumie w tej sali porozumień nie było nic ciekawego. Może jak brunet będzie w pełni Nocnym Łowcą to będzie to w jakiś sposób ważne. Jednak teraz najważniejsze było to by była zadowolona i dobrze bawiła się Kruszynka Morningstara.
Xavier zaraz z dziewczynką dogonili Rudą i szli z nią ramie w ramie.
- Kiedyś przyjdę jeszcze do Ciebie to porozmawiamy o tym. Nie chce mówić żalić się przy Charlotte. Może na razie nie jest mi pisane szczęście z jakimkolwiek mężczyzną. Niestety teraz wszystko mi się komplikuje.
- Opowiedz trochę o tym miejscu? - zapytał.
Pisarz starał się nie myśleć o swoich problemach. Chciał się skupić na zwiedzaniu.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Charlotte V. Bennett


Charlotte V. Bennett

8

Czarownik

kocham tatę (Xaviera) całym serduszkiem

uczę się...


,,Tylko mnie kochaj"

Wysłany: 2018-11-24, 16:10   
   Seweryn/ Soyoun
[Cytuj]

Naprawdę nie chciałam być niegrzeczna, ale w tematem sali było straszni nudno. Wiedziałam, że wujek Xavier chce porozmawiać z ciocią i nie powinnam im przeszkadzać. Dlatego przeprosiłam za swoje zachowaniem. Bo jak przeszkadzałam tacie to ten strasznie się złościł, a nie chciałam by wujek się na mnie wkurzył. Ponieważ naprawdę z nim jest super i lubię spędzać czas z wujkami.
Kiedy usłyszałam od truskawkowego ciasteczka by pójść do ogrodów energetycznie potrząsnęłam głową, że tak bardzo chce. W ogrodach zawsze jest super, a jeszcze jak tam jest fontanna. To już normalnie będzie odlotowo... Nie mogłam się doczekać, aż dojdziemy na miejsce. Oczywiście całą drogę rozglądałam się, bo tak na prawdę to była moja pierwsza wycieczka. Nigdy jeszcze nie opuszczałam York. A tutaj było tak ślicznie, że chciało się zostać. Oczywiście jak wujkowie by mieszkali tutaj razem ze mną. Sama nie zamierzam tutaj zostawiać.
- Tutaj jest pięknie ciociu - powiedziałam do niej bo naprawdę była ślicznie aż dech zapierało. Gdyby wujek tak ślicznie mnie nie ubrał najchętniej bym wskoczyła do niej. Niestety nie mogłam tego zrobić bo miałam na sobie ślicznie ubrana oraz nie miała nic na przebranie.
- Jak się nazywa ogólnie to miejsce - zapytała się, bo wiedziała, że to już nie było York lecz jakaś inna miejscowość. Więc była ciekawa gdzie mnie wujek zabrał, bo tutaj było napraw super...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


I may look happy, but honestly dear, the only way I'll really smile is if you cut me ear to ear.

Wysłany: 2018-12-01, 20:31   
   Finn, Syriusz, Lexa, Ismena
[Cytuj]

Sophie przez tą krótką chwilę, którą spędziła dzisiaj w towarzystwie Xaviera i Charlotte zdążyła zauważyć, że mężczyzna naprawdę przywiązał się do dziewczynki i robi co w jego mocy, by zająć się nią jak najlepiej. Nie znała dokładnie sytuacji i okoliczności, w których Morningstar zaczął sprawować opiekę nad małą, ale widać było, że będzie dla niej świetnym ojcem... o ile oczywiście Clave nie przypierdoli się, że Nefilim wychowuje czarownicę, co niestety było wysoce prawdopodobne.
- Jasne, możesz przyjść kiedy tylko zechcesz - odpowiedziała na jego słowa. Martwiła się o niego... wiedziała, że ostatnio zaczął się z kimś spotykać i obawiała się, że owy mężczyzna jest teraz przyczyną przygnębienia jej przyjaciela. Jego późniejsze słowa tylko potwierdziły jej domysły. - Po prostu nie spotkałeś jeszcze tego jedynego. Uwierz, znajdziesz go prędzej czy później - uśmiechnęła się pocieszająco, a szczery uśmiech na twarzy Sophie to stosunkowo rzadkie zjawisko, więc proszę to docenić. Poza tym wampirzyca naprawdę uważała, że - w przeciwieństwie do niej - spotka go w życiu coś dobrego.
Szczery uśmiech wywoływał również na jej twarzy widok szczęśliwej Charlotte... Sophie mimowolnie przypominała sobie wówczas swoją córkę, oraz wszystkie szczęśliwe chwile spędzone we trójkę - ona, Vincent i ich mała księżniczka. Lavoisier bardzo za nią tęskniła i cholernie bolał ją fakt, że nie miała z Claudette kontaktu od kilkudziesięciu lat... córka pewnie nawet nie wiedziała o śmierci swojego ojca.
- To Alicante, stolica Idrisu - wyjaśniła, słysząc pytanie małej. Wolała na razie nie wspominać, że to ojczyzna Nefilim, przede wszystkim ze względu na fakt, że wielu Nefilim nieprzychylnie patrzyło na Podziemnych. - Nie wiem zbyt wiele o tym miejscu, jak już mówiłam, byłam tutaj raz w życiu. Łowcy niechętnie goszczą potwory w swojej świętej stolicy - ostatnie zdanie zabrzmiało w jej ustach strasznie lekceważąco i było wypowiedziane na tyle cicho, że jedynie Xavier mógł je usłyszeć. Oczywiście to nie był żaden wyrzut w jego kierunku, nic z tych rzeczy, bo akurat Morningstar sprzeciwiał się wszystkim stereotypom panującym wśród Nefilim.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

31

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2018-12-04, 21:40   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Xavier cieszył się, że może wpaść do Sophie i porozmawiać. Młodzieniec dalej nie rozumiał czemu tak źle postrzegali jego Rudą przyjaciółką. Cóż... może dlatego, że Morningstar nie odkrył jej prawdziwego wampirzo-demonicznego sposoby bycia.
- Niestety, na razie wygląda na to, że nie mam czasu na to by kogoś mieć. Mam Charlotte i wolę się nią zająć. Poza tym z tego co wiem pewnie niedługo mnie wezwą by szkolić na Nefilim. Mam pytanie czy nie raz wieczorami mógłbym odwiedzić Cię z Charlotte? Jak byś wyraziła zgodę to byś się z nią trochę pobawiła, bo w dzień to w sumie nie bardzo. Za dnia pewnie będzie chciała do Opal, ktoś musi ją trenować, skoro Callan odpada. Pomyśleć niedawno byłem jakby zwykłem człowiekiem, a teraz moje życie wywróciło się o dziewięćdziesiąt stopni - opowiedział.
Xavier szedł koło Sophie. Pozwoli się trochę oddalić Charolotte, jednakże cały czas miał ją na oku. Poza tym dziewczynka też potrzebuję przestrzeni. Nie będzie taki zły jak jej poprzedni opiekunowi.
- Może to głupie pytanie, ale znasz się choć trochę na wychowywaniu dzieci? - zapytał.
Oczywiście zrozumiał kąśliwy komentarz na temat łowców. Jednakże nie dotknęło go to w ogóle, po pierwsze nie był jeszcze nim, a poza tym gdy już będzie i tak nie zmieni zdania na temat innych ras. Tak czy siak zostanie w jakiś sposób starym dobrym Xavierem tylko z innym imieniem i nazwiskiem.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Charlotte V. Bennett


Charlotte V. Bennett

8

Czarownik

kocham tatę (Xaviera) całym serduszkiem

uczę się...


,,Tylko mnie kochaj"

Wysłany: 2018-12-09, 18:53   
   Seweryn/ Soyoun
[Cytuj]

Fontanna była naprawdę wspaniała i te wszystkie drzewa w jej okolicy aż się prosiło zrobić tutaj kiedyś piknik. Może by zaprosili na niego ciocię, skoro wujek Callan nie może. W tedy ciocia i Xavier mogli by porozmawiać, a ja mogłabym się pobawić w tym ogrodzie. Tutaj naprawdę był super i tak ślicznie, a fontanna była taaka duża...
- Hmmm... Alicante, a gdzie to jest? - powiedziałam, bo chociaż ciocia powiedziała o Idrysie to nigdy nie słyszałam o takim miejscu. Nie wiedziałam gdzie to jest i jak daleko od Yorku. - Wujku jak daleko od Yorku jest ten Idris? - zapytała się wujka, bo może on wiedzieć jak daleko są od domu. Byłam po prostu ciekawa jak daleko pojechałam to wszystko. Przecież nie będę się chwalić koleżanką, że byłam w Alicante, ponieważ nawet nie miałam żadnych koleżankę. No chyba, że te wszystkie ciocie i wujkowie się liczą. Liczą się?
- Potwory?- zapytałam się zbliżając się do wujka Xaviera... Czy tutaj są jakieś potwory? Jeśli tak to mi już wcale się tak nie podoba. Jednak nie dostrzegała nigdzie żadnych potworów. Byli tu tylko my, czyli ja, wujek Xavier i ciocia Sophie.
Nie dostrzegając żadnych potworów no chyba, że te się ukryły gdzieś. To nie chciałam się nimi przejmować, bo przecież był tutaj wujek, a on na pewno mnie obroni przed potworami tak samo jak ciocia.
- Mogę pobiegnąć do tamtego drzewa i z powrotem - zapytała się wujka, bo pewnie nie pozwoli mi pobiegnąć dookoła fontanny, bo na prawdę ona jest duża.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


I may look happy, but honestly dear, the only way I'll really smile is if you cut me ear to ear.

Wysłany: 2018-12-21, 08:29   
   Finn, Syriusz, Lexa, Ismena
[Cytuj]

- Jasne, możecie wpadać kiedy tylko chcecie... choć rzeczywiście, lepsze będą późniejsze pory - niby w domu była bezpieczna, wątpiła jednak, by Charlotte czuła się dobrze w ciemnym mrocznym dworku, gdzie ciężkie i ciemne zasłony są pozaciągane mimo dnia, nie pozwalając promieniom słońca dostać się do środka.
Uśmiechnęła się pocieszająco do Xaviera, chcąc przekazać mu w ten sposób, że doskonale go rozumie. Każdy człowiek, który nagle i niespodziewanie zostanie rzucony do Świata Cieni z początku będzie się czuł zagubiony. Sophie sama tego doświadczyła. Zgodziła się na przemianę pod wpływem chwili i pragnienia wiecznego życia z ukochanym, nie zdając sobie jeszcze sprawy ze wszystkich konsekwencji bycia wampirem. Mimo to nie żałowała ani przez chwilę.
- Cóż, pewnie zdziwi cię, że ktoś taki jak ja mógłby mieć doświadczenie w opiece nad dziećmi, ale owszem, znam się. Razem z Vincentem wychowaliśmy przybraną córkę... - może zabrzmiała w tym momencie trochę smutno, ale trudno się dziwić. Claudette zniknęła pewnego dnia bez słowa, zostawiając jedynie krótką wiadomość i od tamtej pory Sophie nie miała z nią kontaktu, choć cholernie za nią tęskniła. Rozważała odszukanie córki, jednak uznała, że skoro ta nie raczyła odezwać się przez czterdzieści lat od ucieczki to najwyraźniej nie chciała mieć z nią kontaktu.
Cholerka, a jednak Charlotte usłyszała słowo "potwór", choć wcale nie miała.
- Spokojnie Lottie, nie ma tutaj potworów. Chciałyby wejść, ale żaden Nocny Łowca im na to nie pozwoli - zapewniła, nakazując sobie w myślach, by trochę bardziej się pilnować bo dziewczynka najwyraźniej miała dobry słuch i starała się usłyszeć także rzeczy, których słyszeć nie powinna. Cóż, jakakolwiek poważniejsze rozmowa z Xavierem - czy to o stosunku Nefilim do Podziemnych czy też o życiu uczuciowym Morningstara - będzie musiała poczekać do czasu, aż będą sami.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

31

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2018-12-26, 23:56   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Xavier nie bardzo wiedział jak wytłumaczyć Charotte gdzie są. Jednakże stwierdził, że nie tylko może to zrobić, a i powinnien.
- Jest bardzo daleko od York. Idris znajduję się w innym wymiarze, a Alicante to jego stolica. Jeszcze mogę powiedzeć, że to bardzo ważne miejsce dla Nefilim czyli Nocnych Łowcòw. Obawiam się, że dziś to jedyna okazja do zwiedzania tego miasta, bo nie jest ono dostępne dla innych osòb... - przyznał.
Jednak nie miał zamiaru dokończyć, że tak naprawdy takie osobniki jak Charlotte i Sophie nie mają wstępu. O tym jeszcze porozmawia i bardziej wyjaśni Kruszynce pòźniej. Jak nie to zrobi to Opal.
Słysząc, że Sophie wychowywała przybraną còrkę widać, że zrobiło na nim to wrażenie. Nie tam by nie wierzył w to, że wampirzyca jest dobra tylko fakt, że... trudno takiej rasie jak ona to zrobić jeśli owa "còrka" była śmiertelna.
- No to gratulacje, znasz się na rzeczy to jakby co mi pomożesz? - zapytał.
Oczywiście Xavier nie zdawał sobie sprawy, że owa dziewczyna uciekła od Sophie. Może lepiej, że nie wiedział.
Gdy Morningstar usłyszał od swojej Kruszynki, że słowo "potwory" jakoś tak automatycznie i z czułością na chwilę przygarnął ją do siebie i pogłaskał po głowie.
- To miejsce należy do bezpiecznych, ale gdyby co ja nie dać Cię skrzywdzić - przyznał.
Nie to by wątpił w Nefilom, ale... Idris był otwarty dla wszystkich tylko nie czystej krwi demonòw. Jednak nie wiadomo kogo można się spodziewać z gości.
Zaraz Xav dostał pytanie o Charlotte.
- Tak możesz tylko uważaj by się nie przewròcić. Zaraz z ciocią przyjdziemy tam czyli pod fontanne - odpowiedział.
Następnie znòw pogłaskał dziewczynké po głòwce.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Charlotte V. Bennett


Charlotte V. Bennett

8

Czarownik

kocham tatę (Xaviera) całym serduszkiem

uczę się...


,,Tylko mnie kochaj"

Wysłany: 2019-01-01, 18:13   
   Seweryn/ Soyoun
[Cytuj]

Byłam bardzo ciekawa tego gdzie leży Alicante i Idris, bo nigdy nie słyszałam o takim miejscu. Nigdzie... szkole nie uczyliśmy ani też bajki nie wspomniały o tym miejscu. Kompletnie zero informacji... Dlatego była tak bardzo ciekawa. Słuchając uważnie każdego słowa wujka i tego co do mnie mówi. Czyli Alicante to jest takie miejsce do którego mają wstęp nie liczny. Cóż jak powiedziane było w jednej bajce świat ma wiele wymiarów i nie wszystkie są jeszcze znane. Może Idris jest jednym miejscem.
- Acha rozumiem... Szkoda, bo chętnie bym kiedyś jeszcze tutaj przyjechała - powiedziałam, bo naprawdę rozumiałam. Większość wymiarów otwierało swoje bramy tylko określonym czasie i dla nielicznych. Po zostało jedynie dzisiaj cieszyć się oraz korzystać z tego ile się da. - Wujku ale czy ty nie jesteś nim - dodałam po chwili, bo przecież coś wujek Callan nie mówił mi o tym. Kiedy wyjaśniał kim ja jestem i on...
Na wyjaśnienia, że tutaj nie ma żadnych potworów, bo nie mają wstępu oraz obietnicy, że wujek nie da mnie skrzywdzić tylko przytaknęłam, że rozumiałam. Skoro mówią, że nią ma to znaczy, że nie ma. Tatko nauczył mnie, że z dorosłymi nie ma co się sprzeczać, bo oni wiedzą wszystko najlepiej i zawsze mają racje. Rany tak bardzo chciałam być już duża i być taka jak wujek Xavier.
- Nie przewrócę się - stwierdziłam krótko, bo umiałam naprawdę szybko biegać oraz nie przewracałam się. Nie było takiej opcji by się wywrócić. Zwłaszcza, że tutaj raczej nie było nic o co mogłam się potknąć. Jednak postanowiłam patrzeć pod nogi czy nigdzie nie ma żadnego kamienia czy czego o coś podobnego. Pobiegłam do wskazanego miejsca nie wywracając się gdzie poczekałam za nimi. Trochę mi się nudziło więc przysiadłam przy fontannie po prostu bawiłam się wodą.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sophie Lavoisier


Sophie Lavoisier

293

Wampir

Mój luby gryzie piach

Arystokraci nie pracują


I may look happy, but honestly dear, the only way I'll really smile is if you cut me ear to ear.

Wysłany: 2019-01-26, 13:36   
   Finn, Syriusz, Lexa, Ismena
[Cytuj]

-Jasne, pisz kiedy tylko będziesz czegoś potrzebował - odpowiedziała na jego słowa. Nie dawała stuprocentowej gwarancji, że będzie do dyspozycji 24 godziny na dobę, bo jak wiadomo miała też trochę swoich spraw, jednak było pewne, że nie odmówi pomocy przyjacielowi. Przy okazji będzie mogła przypomnieć sobie, jak to jest, kiedy w domu jest dziecko... Claudette już od dawna była dorosła, poza tym Sophie nawet nie miała z nią kontaktu, więc choć teoretycznie miała córkę, to tak, jakby jej nie było.
Reszta wieczoru minęła im szybko, Sophie dobrze czuła się w towarzystwie Xaviera i jego przybranej córki, jednak nie mogła zapominać o tym, kim jest... światło słoneczne było dla niej zabójcze, więc musiała wrócić do domu przed świtem, w przeciwnym razie utknie w Alicante do jutra, a tego absolutnie nie chciała. Podobało jej się tutaj, ale bez przesady, poza tym Nefilim niekoniecznie stanowili jej wymarzone towarzystwo. Pożegnała się więc z Xavierem i Charlotte, po czym opuściła Alicante póki jeszcze było ciemno.

/zt, bo trochę stara rozgrywka xd
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8