Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla, Alysanne
Melka widząc ogromne kły wycofała głowę a raczej pyszczek z buzi wampira. Zaraz potem poczuła jak leci na podłogę, o nie..nie z nią te numery, nim jej cztery łapki znalazły się na dywanie wbiła pazurki w nakrycie kanapy. Widząc, że ten leży do niej plecami postanowiła, że zrobi nieco...drastyczny krok. Nie chciał po dobroci to siłą. Wślizgnęła się pod koc, skierowała się w stronę brzucha wampira i bez ceregieli wślizgnęła się między guzikami koszuli pod nią by chwilę później zacząć spacerować po jego torsie, od tak dla zabawy. Ona też była zmęczona, do tego przesiadywanie w salach treningowych nie dawały jej wytchnienia. Pazurkiem zaorała pierś wampira czekając na jego reakcję. Spać? Jeszcze czego! Jak nie posłucha po dobroci to wejdzie mu w inne bardzo czułe miejsce...chociaż miałaby mieć koszmary senne przez najbliższe stulecia!
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Oh, no dobra. Nie wiedziała jeszcze o nowych umiejętnościach Nathaniela dlatego zostanie potraktowana łagodnie. Chociaż jeśli posunie się niżej to wampir nawet się nie będzie zastanawiać tylko zamieni ją w paskudną ropuchę z wieloma, pękającymi parchami. I taki prezent wręczy Desmondowi podpisując, że to jego przyszła żona. Swoją drogą Melka i Des mieli szczęście, że staruszek jeszcze nic o nich nie wiedział. Już nie przepadał za potomkiem swojej przyszłej żony a co dopiero gdyby ten oświadczył, że między nim i Melką. Fuj! Przecież on był zarośnięty na twarzy jak niektórzy przyziemni pod pachami.
Czując zadrapanie które dość szybko się musiało zagoić mruknął wyraźnie niezadowolony przekręcając się na brzuch. I niech lepiej ucieka jeśli nie chce zostać zmiażdżona przez zimne cielsko wampira. Swoją drogą, kto jej pozwolił biegać po jego atletycznym torsie? Sama prosiła się o to, żeby dostać kopa w tyłek – co pozwoliłoby się jej poczuć jak bohater na plakacie filmu ET.
- Cholera jasna Mel... - to nawet nie były słowa. Raczej niezadowolone mruknięcie, które wydobyło się z głowy wtulonej w poduszkę. Skoro nie musiał oddychać to mógł bez większego zmartwienia wtulić w nią twarz. I tak jak cały czas twierdził, że potomstwo które mógłby mieć za życia z Elą miałoby charakter podobny do Melki, tak teraz przeszło przez myśl, że dziewczyna jest bardziej podobna do Eleanor niż obie by chciały.
 

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla, Alysanne
Wypraszam sobie! Mel i Des to idealne dobranie pary...oczywiście gdyby między nimi coś było...ale nie ma...jeszcze. CHYBA! A zarost na twarzy dodaje uroku pff faceci ze średniowiecznymi zasadami nic się nie znają na modzie! No ale wracając do kochanego tatunia. Gdy nagle zaczął się przewracać na brzuch, ta przeniosła się na plecy i z całej siły wbiła pazurki w plecy ojca by po chwili zniknąć nim wpadnie w szał i zrobi jej krzywdę! Stanęła we własnej postaci czekając aż łaskawie się ruszy. Nie ruszył się? Cóż...złapała za koc i ściągnęła go z Nathaniela.
- Wstawaj do pieruna, nie mam całej nocy na stanie nad pół tomnym truchłem własnego ojca. Randkę mam rusz się.
Mruknęła pod nosem. Oczywiście ściema z randką, nie była umówiona, dopiero przecież co spotkała się z Desmondem. Ale musiała przyznać, że spotkałaby się jeszcze raz może by razem zaszaleli gdzieś. Kto to wie! O dziwo, potrafiła się z nim dogadać bez żadnych problemów.
- Najpierw się ze mną umawiasz, każesz mi przyjść a teraz co? Mam stać i się gapić jak śpisz? Po to mnie tutaj ściągnąłeś?
Mruknęła poprawiając swoją bransoletkę i westchnęła siadając na krzesełku i czekając aż staruszek ruszy swoje cztery litery.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Przecież nie będzie się zrywać z łóżka żeby zdzielić jej za wszystkie złośliwości w łeb, prawda? Musiałby w to włożyć masę energii, której nie chciało mu się dzisiaj zbytnio tracić. Ostatkiem sił powstrzymywał się aby w zamian za podrapanie pleców i kradzież koca nie zamienić jej w ropuchę. Ciekawe czy wtedy ten jej wielce idealny partner nadal by jej pragnął? Wątpliwe prawda? Co do samego Desmonda - Nathaniel tylko czekał na ich spotkanie i jakąś sprzeczkę. Z ogromną chęcią zamieniłby go w małe, włochate coś albo po prostu zapalił kopa w dupsko. Tak wychowawczo.
- Randkę? Fakt masz, z ciotką. Nie ma czasu na chłopców bo masz zadanie. - nawet przekręcił się na plecy i wlepił w nią swoje niebieskie ślepia. Chciała dowiedzieć się więcej? Gestem pokazał jej, co ma zrobić aby przekonać go do mówienia. Oddać kocyk. Gdy tylko to zrobiła wampir opatulił się nim jak tortilla i przekręcił na bok. Twarzą od ściany tak, że mógł spojrzeć na Melkę.
- Przypominasz mi młodą Eleanor. - skoro mu dokucza to niech się liczy z tym, że jakoś jej się odpłaci. W tym przypadku słownie, co i tak mogło zostać odebrane bardziej drastycznie niż spoliczkowanie.
- Chciałbym żebyś poszukała informacji o tym czy jest możliwe przywrócenie do życia mojego kuzyna. Z ciała raczej niewiele zostało, może kości? - tyle detali chyba wystarczy, żeby wiedziała czego od niej oczekuje? Głupia nie była, nigdy nawet nie twierdził, że jest. Od samego początku znajomości uważał, że jest ona z tym mądrzejszych ludzi - może nieco zbyt pewnych siebie i lekkomyślnych, ale mniejsza o większość.
Co do chłopaka i randki. Puścił to mimochodem. Jak się o jakimś dwie to pewnie go rozszarpie, albo powiesi albo jakoś zgrabnie ukarze. Miał w głowie masę pomysłów jak zaprzyjaźnić się z takim delikwentem.
 

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla, Alysanne
Ciotka, czy on serio myślał, że ona umawiałaby się z kobietami?! Pff i to jeszcze z własną ciotką?! Niby po diabła? No ale słuchała tego co miał do powiedzenia. Zadanie miało polegać na wskrzeszeniu Vlada. W pierwszej chwili myślała, że żartuje ale jednak nie. Uniosła brew zastanawiając się nad tym co powiedział. Nie będzie to rozsądne, ale czy oni byli rozsądni? Ona sama popełniała takie błędy. Już igranie z Okultyzmem mówiło znacznie więcej niż chciała.
- Wiesz tato...z tym nie byłoby problemu o ile miałby ciało...nie wiem mocno wysuszone, czy rozwalające się na amen ale jednak. Z kości nie wiele się raczej da...pomówię jeszcze na ten temat z ciotką chociaż obawiam się że nic z tego. Chyba, że Vlad jest zmumifikowany co jak dobrze pamiętam w tamtych czasach czyniono...sama wskrzeszałam ostatnio zwierzęta więc z człowiekiem czy inną istotą nie byłoby raczej problemu.
Wypaliła chociaż ostatnie zdanie bardziej kierowała do siebie. Mimo wszystko wskrzeszenie Vlada spodobało się jej i to bardzo. Nie wiedzieć czemu, po prostu miała ogromne chęci coś zrobić.
- Po pierwsze gdzie Vlad jest pochowany? Jakaś krypta w Rumunii czy coś?
Zapytała chcąc już chociaż coś wiedzieć by móc ruszyć w tej sprawie dalej.
- Chociaż...gdyby połączyć Okultyzm z Nekromancją...
Zamyśliła się na chwilę bo przecież jako człowiek korzystała z Okultyzmu nie raz i nie dwa. Mogła zatem spróbować nieco połączyć obie dziedziny, posiadając teraz jeszcze zdolność Nekromancji...a gdyby tak...nie, zdecydowanie nie...za bardzo się rozbiegała w myślach. Co Nath mógł zobaczyć po jej twarzy i mimice. Doszła do siebie po dłuższej chwili gdy do jej uszu doszło to co powiedział o Elce.
- Że co takiego?! Ja i Eleanor? Chyba oszalałeś...nie jestem w żaden sposób do niej podobna. Coś Ci się pokręciło tato...
Parsknęła pod nosem i pokręciła głową.
- Wiesz tak myślę nad jedną rzeczą...chciałbyś pomówić z Vladem? Mogłabym to dla Ciebie zrobić..byłoby to teraz zdecydowanie prostsze niż gdy tylko poznawałam tajniki Okultyzmu.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Żeby tylko wiedział o czym ten młody jełop myśli zapewne poświęciłby się i podniósłby swoje szanowne cztery litery z łóżka tylko po to, żeby ją patnąć w łeb. Swoją drogą, co ona miała do Opal? Czarownica mimo wieku była niczego sobie i kto wie, może gdyby nie Eleanor wydarzenia na cmentarzu potoczyłyby się inaczej? Gdyby był singlem zapewne wykorzystałby okazję i skręcił temu gościowi łeb. Wiadomo, potem trzeba by było Opal pocieszyć a on by mógł się tym idealnie zająć. I chyba dobrze, że nie zastanawiał się nad tym na głos. Gdybania to nie zdrada pewna? Do niczego nie doszło a podkreślił, że miał już swoją drugą połówkę i nie planował jej zmieniać.
- Gamoniu jeden. Nie potrzebuję wątłego ciała. Już dawno bym go wskrzesił w ten sposób. Chodzi mi raczej o sprowadzenie duszy i umieszczenie jej w martwym albo specjalnie przygotowanym do tego celu sztucznym ciele. - bo co im po zmumifikowanym wampirze? Ani to straszne ani to przydatne. Rozleciałby się pewnie na części pierwsze gdyby próbował kogoś zdzielić w łeb. Do umocnienia pozycji organizacji i przekonania wampirów, które nadal się zastanawiały potrzebowali czegoś co poruszy ich serducha. Vlad Tepels był idealną odpowiedzią na ich potrzeby. Sprawny i potężny. Nie ledwie trzymająca się kupy poczwarka.
- Grób jest w Transylwanii. Trzy razy sprawdziłem czy doję na właściwe miejsce pochówku. Co do samego ciała nie jestem pewny. - no to raczej niestety nie ułatwi dziewczynie zadania, ale co tam. Miał jej zaufać tak? Tego oczekiwała od niego Eleanor. Więc powierzenie zadania, które do łatwych się nie zaliczało powinno pozwolić Melissandre rozwinąć skrzydła i poczuć się docenioną przez własnego ojca.
- Tak sobie wmawiaj. - nawet wyszczerzył rozbawiony zęby. No bo hej, to on znał wspomnianą wampirzycę najlepiej i skoro twierdził, że są podobne to zapewne coś musiało być na rzeczy, prawda? Szkoda tylko, że żadna z nich nie chciała się do tego przyznać. Jeszcze.
Co do braku pochwały za nowe umiejętności – chyba nawet się niej spodziewała, prawda? Miała okazję poznać dzieje Nathaniela pod jego wszystkimi imionami ze starych ksiąg, które znajdowały się w zamkowej bibliotece. Dobrze wiedziała, że jest człowiekiem niezdolnym do większych emocji i współczucia. Wystarczy, że się nie dopierdoli? To chyba największe możliwe wyróżnienie z jego strony.
- Pomówić z kimś kogo całe życie musiałem niańczyć? W dupie mam tą ofiarę losu. Problem w tym, że chcę umocnić pozycję naszej organizacji aby zapewnić większe bezpieczeństwo tym, którzy do nas dołączyli. Niestety może i jestem większym potworem ale nie mam na imię Vlad. Nie wyglądam jak on. Jest mi chwilowo potrzebny a potem z wielką radością wyrwę mu serce gołymi rękoma. - chyba źle odebrała jego intencje. Miał nadzieje, że takie sprostowanie nie tylko będzie wystarczające ale nakreśli w głowie dziewczyny cały plan. Może też nie brzmiało to najlepiej bo ponownie udowadniał, że nie liczy się z cudzym życiem i zazwyczaj traktuje wszystkich przedmiotowo – z drobnymi wyjątkami, które można policzyć na palcach jednej ręki.
 

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla, Alysanne
Och do Opal nic...ale ona miała już upatrzone sobie zupełnie kogo innego, o czym na razie nikt nie musiał wiedzieć. Nie chciała się zawieść z biegiem czasu. Nie znała go, nie wiedziała jak w ogóle zacząć to wszystko by dobrnąć w skutkach i czynach do końca tak jak Elcia i Nath. No ale, chciała spróbować, jeśli się jej powiedzie, będzie szczęśliwa, jeśli nie...wiedziałaby wówczas jedno, nie ma sensu próbować bo wszystko czego się dotknie zaczyna się sypać. Westchnęła pod nosem i spojrzała na swego ojca. A więc o to chodzi, dziewczyna zamyśliła się na chwilę, sprowadzenie duszy Vlada nie byłoby takie trudne. Potrzebowałaby tylko kilku informacji od Opal. Ewentualnie jej małej pomocy.
- Dobrze, obadam wszystko co i jak. Dowiem się i ewentualnie wtedy dam Ci znać czego się dowiedziałam. Umieszczenie duszy nie jest takie proste ale jest możliwe.
Uśmiechnęła się pod nosem i już zaczynała snuć plany jak sprowadzić duszę do innego ciała. W razie gdyby ciało Vlada nie było zmumifikowane. Gdyby było, można by było je wskrzesić z pomocą jej krwi.
- Nie przesadzaj tato...
Parsknęła a słysząc co ma zamiar zrobić uśmiechnęła się pod nosem.
- Dziwię się, że Twoje poczynania zostały przypisane jemu. Nie lepiej umocnić własną pozycję poprzez samego siebie niż wsparcie tego dupka? Jeśli chcesz w ten sposób nie ma problemu, jednak hm...zrób to tak, by prawda o Bohdanie Krwawym wyszła na jaw a nie by Vlad widniał nadal na Kartach Historii. Ty jesteś Królem wampirów od ich zarania dziejów. Czemu taki Vlad ma mieć posłuch między wszystkimi istnieniami?
Napaliła się i to cholernie...jakby nie patrzeć młoda wampirzyca czuła się jakby właśnie snuła nici przyszłości...uśmiechnęła się lekko sama do siebie.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
I może lepiej by było gdyby stary ojciec nie dowiedział się kto zawrócił w głowie jego córce. Zrozumiałby prawie wszystko ale nie Desmonda, nie przepadał za nim. Nawet nie był w stanie powiedzieć czy go chociaż trochę toleruje. Fakt, niby powinien bo to potomek Eleanor ale tak jak sięgał pamięcią tak nigdy nic dobrego z ich znajomości nie wynikało. Ani mu nie ufał, ani by się z nim krwistego browara nie napił. Co dopiero mówić o zostaniu teściem. Po jego trupie!
No skoro chciała pomóc i zaczęła zachowywać się jak dorosła kobieta a nie rozpieszczone dziecko to może warto było posłuchać Eleanor i nieco popuścić kaganiec? W końcu niech dziewczyna też trochę skorzysta z nieżycia a same wiadomości co pół godziny już nawet go zaczynały wyprowadzać z równowagi. Co chwilę bip, bip.
- Od dzisiaj dawaj znać co się z tobą dzieje co dwie godziny. Chcesz odpocząć, zdrzemnąć się daj znać i śpij ile chcesz. - i niech nie myśli, że całkowicie jej odpuści. Dopóki nie będzie gotowa cały czas będzie sprawować nad nią opiekę. Trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do Jacka trafiła na dobry okres w życiu Nathaniela. Mogła na niego liczyć w przeciwieństwie do pirata, który był porzucony na pastwę losu. Jednak po latach udało im się odnaleźć i nawet nawiązać jakiś kontakt. Jakiś.
- Zwariowałaś? Po co mi to? Niepotrzebny rozgłos. Zauważ, że to Eleanor jest przywódczynią organizacji a nie ja. Nie lubię przepychu, rozgłosu ani być w centrum uwagi. Wolę raczej pozostawać anonimowy i żyć na uboczu. - to akurat powinna o nim wiedzieć. Podstępna, wredna istota wpychająca nóż z ukrycia tam gdzie zaboli. Yup, kwintesencja bycia Nathanielem.
I to by było chyba na tyle. W końcu podobno się spieszyła. Bo on wyjątkowo miał dość spokojny grafik dzisiaj i mógł nawet poświęcić jej nieco czasu, jeśli chciałaby o coś spytać lub po prostu porozmawiać.
 

Melisandre Travis

18


"Mówi się trudno i płynie się dalej"






[Cytuj]
Multikonta: Rebekah, Tequilla, Alysanne
Danie szansy Mel było nie tylko pokazaniem jej, że nie ma jej gdzieś, ale też że jej ufa i w nią wierzy, a to już naprawdę wiele dla niej znaczyło. Do tego słysząc słowa ojca o tym, że nie musi co pół godziny się meldować sprawiło, że dziewczyna rzuciła się na Nathaniela. Objęła go z całej siły i ucałowała z radości.
- Jesteś najlepszym ojcem na świecie! Dziękuję!
Pisnęła i ucałowała go jeszcze raz szczęśliwa. Usiadła po chwili obok niego i skinęła głową.
- Rozumiem, że ona jest przywódczynią, ale to Ty tworzysz jakby nie patrzeć nasz klan...Ty tato jesteś głową rodu jaki tworzysz. To dzięki Tobie stanie się realny a nie tylko fikcją. Eleanor jest Twoją prawą ręką, ale nie oszukujmy się tato, to Twoja zasługa.
Dodała a na temat przepychu tylko się uśmiechnęła na chwilę.
- Nie musisz mi o tym mówić tato. Sama wychowałam się na jednym pokoju z kilkoma osobami, spałam na piętrowych pryczach bo inaczej tego ująć nie można. A potem...potem dostałam swoje małe mieszkanie bez niczego. Sophia widziała jak mieszkałam, więc wiem doskonale co czujesz...
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Lepiej by było gdyby tego nie robiła. Fakt, postanowił się zmienić i nieco złagodnieć, o czym nawet rozmawiał już z Eleanor ale były rzeczy, na które mimo wszystko się nie godził. Tak jak naruszanie jego intymności, nie ważne kto by się tego dopuścił (no może z małym wyjątkiem) czyn sam w sobie był niedopuszczalny, do tego stopnia, że należało go tępić i ukarać. Jednak z drugiej strony trzeba było docenić gest faceta. Ostatnim razem gdy się posprzeczali dosłownie zmasakrował dziewczynę, tym razem był znacznie łagodniejszy bo zaczął coś marudzić nie po naszemu, padło w jego wypowiedzi kilka razy imię dziewczyny aż w końcu dzięki nowym umiejętnością sfinalizował klątwę przemieniając biedne dziewczę w żabę. Co zabawne nie widział w tym nic złego. Nawet złapał ją za jedną nóżkę i podniósł z ziemi.
- Nigdy więcej mnie nie całuj. Idź do ciotki, pewnie za tobą tęskni. Daj znać jak klątwa się skończy i wróć przed świtem do domu. - a jednak się troszczył? Może troszeczkę. Tak więc kończąc ich spotkanie Nathaniel spuścił żabią córkę w kibelku. Doskonale wiedział, że klątwa tego rodzaju jest ograniczona czasowo tak więc zapewne chwile po wyjściu ze ścieków wróci do ludzkiej postaci. Proszę pamiętać, że potraktował ją bardzo łagodnie! Mógł zabić. Oj mógł. Wrócił do łóżka, zdrzemnął się dwie godzinki po czym opuścił pokój.
Co do samej Melki, lubił ją jednak nie był jeszcze gotowy na zwierzenia i jej filozofowanie. Może w niedalekiej przyszłości będą mogli zacząć ze sobą rozmawiać jak ojciec z dzieckiem? Kto wie.

[koniec wątku]
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
//#7 01.19

Cholera, nie spodziewał się, że rany na twarzy będą tak dotkliwe, że będzie musiał się z nimi męczyć aż tak długo. Obstawiał raczej, że dojdzie do siebie równie szybko jak wyleczy nogę. Chociaż żebro zachował sobie na pamiątkę. Zawsze to jakiś piekielny przedmiot w rękach wampira, może kiedyś mu się przyda? Kto wie jak się życie potoczy. Jeśli straci nogę będzie miał przekozacką laskę.
Przez rozmówców takich jak Hope czuł się staro. Nie nadążał za aktualnymi trendami i potrafił zagubić się w niektórych aluzjach – o czym azjata się przekonał na własnej skórze. Jednak czuł, że uda im się dojść do porozumienia. Dwie kanalie, które odniosłyby obustronną korzyść. Rzec by można było, że sam półanioł wyjdzie z większym profitem. Chcąc nie chcąc ta oferta musiała być korzystniejsza właśnie dla niego, jeśli Black chciał uniknąć powrotu do Edomu musiał się poświęcić. W dodatku będzie musiał zagnać Loczka do roboty. Cholera, chciało mu się walczyć z Leytonem i ratować świat. Przyjemne w ciul.
Dobrze, że zostało tu jeszcze sporo butelek z różnymi trunkami. Nie tylko wampirzymi. Chociaż będzie mógł ugościć rozmówcę po królewsku.
 

Yi Byeong-Ho

30 lat



W większości przypadków fałsz jest wiarygodny, bo ofiary chcą, by takie był.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Biedny Nathaniel nie miał pojęcia z czym przyjdzie mu się zmierzyć – z jaką prawdą i konsekwencjami. Połączenie dusz było czymś więcej, niż tylko uzależnieniem jednej istoty od drugiej. Stanowiło przede wszystkim poznanie sedna jestestwa osoby kotwiczonej. Czy w tym przypadku stary wampir byłby gotów przekazać łowcy wszystkie swe sekrety? Całą historię? Czy mógłby żyć ze świadomością, że już na zawsze będzie odczuwać jego uczucia i dzielić się z nim tym samym? Czy nie przerazi go fakt, że utraci nieśmiertelność? Przemiana łowcę w wampira nie wchodziła w grę, a inny sposób… Znów rodziło się pytanie – czy sam Nefilim zechce żyć wiecznie?
Hope nie byłby sobą, gdyby do przysłowiowego plecaczka zarzuconego na plecy nie spakował butelki dobrego koniaku z paczką świeżego zioła do pojarania. Zadowolony i przede wszystkim sceptyczny usadził tyłek na motorze, po czym pojechał prosto pod wskazany adres.
Łowca nigdy w tańcu się nie pitolił. Był mendą od podszewki pod sam czubek głowy – zamiast grzecznie wejść i przedstawić się – przemknął pod nosami wszystkich pod osłoną runy niewidzialności, a co! Ujawnił się dopiero po dojściu pod same drzwi – wtedy i tylko wtedy raczył grzecznie weń zapukać i wejść, gdy tylko otrzymał stosowne przyzwolenie.
Łowca ubrany był standardowo – w czarny strój z pełnym rynsztunkiem – serafickimi kosami. Do tego nie zabrakło owego plecaczka i dobrej zawartości w nim. Tą najcięższą w postaci butelki Hope wyjął jeszcze przed wparowaniem, co by nie wyjść na kanalię większą, niż był.
- Nat przyjacielu! Nie sądziłem, że tak poważnie podejdziesz do tematu noworocznych zmian. – ciepłe i jakże radosne słowa nawiązywały oczywiście do twarzy wampira. Nie wyglądała zbyt zdrowo – skośnemu nawet brew poszła do góry – no ale może taki był kaprys staruszka? Niektórzy robili sobie tatuaże, inni przekłuwali uszy, a jeszcze inni zanurzali ryje w kwasie, tudzież wystawiali na słonko.

W życiu człowieka są chwile, kiedy nie wie, co ze sobą zrobić i dokąd pójść, a cała przyszłość wydaje się być jedynie czarną pustką. I bynajmniej nie interesuje cię, co w tej pustce znajdziesz.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Każdy medal ma niestety dwie strony. Pytanie więc czy sam nefilim byłby w stanie wziąć na barki ciężar doświadczeń wampira, których jakby nie patrzeć sporo się nagromadziło przez te wszystkie lata. O samą chęć zdobycia nieśmiertelności przez młodzieńca wampir jakoś za bardzo się nie martwił, sądził, że kanalia taka on – w sumie należałoby sobie postawić pytanie, który z nich bardziej przypominał Mariana z bazarku – nie odpuści sposobności na wieczne nękanie świata. Mógłby pilnować swoich interesów przez wieczność, wiadomo można je oddać potomnym jednak czy będą w stanie zrobić coś lepiej od nas?
I szczerym będąc mógł wchodzić nawet bez pytania, po tych wszystkich wspólnych wątkach miłosnych zwanych interesami raczej nie musiał się krępować. Poza tym wampir sam poprosił o spotkanie w tym miejscu gdyż sądził, że jest ono nad wyraz bezpieczne. Czy ktoś byłby na tyle głupi, żeby wejść do posiadłości wampirów bez zezwolenia?
Jeśli chodzi o sam ubiór wampira – ubrany tak jak zawsze, spodnie od garnituru i czarna koszula. Nie mniej nie więcej, niezmienny styl niezależnie od pory roku i dnia miesiąca.
- Nie musisz mówić, że jak zwykle wyglądam szałowo i zwalam z nóg. - i prawdopodobnie mogliby odbijać piłeczkę przez pół wieczoru naśmiewając się z pamiątki po pobycie w piekle. Gdyby nie fakt, że nie widzieli się kupę czasu. Dwa lata? Może trzy? Rzecz jasna wiedział o pobycie Azjaty w Yorku dzięki wtykom, które posiadały wampiry należące do organizacji. Co zabawne, jeszcze trochę i będzie w stanie nawet określić kto, o której godzinie i w jakich okolicznościach kichnął.
- Co u ciebie? Wyglądasz jak mężczyzna, w końcu. - skoro on poczęstował go kąśliwą uwagą to czemu nie miał zrobić tego samego? Oczywiście zaprosił Hope do krzesła, które znajdowało się w pobliżu kolekcji rozmaitych napitków – tych samych, które przetrwały wybuchowe nastroje Niny.
 

Yi Byeong-Ho

30 lat



W większości przypadków fałsz jest wiarygodny, bo ofiary chcą, by takie był.






[Cytuj]
Multikonta: Shizhi i gromada
Pytania, pytania – mnożyło się ich co nie miara! O brzemieniu wspomnień mówiło się bardzo wiele. Czy Nefilim byłby w stanie udźwignąć go na swych barkach? Nie wiedział tego nawet on sam – może tak? A może nie? Spójrzcie na niego – normalny facet z domieszką krwi anielskiej – żaden z niego bohater a heros tym bardziej – zwykły wojak jak się patrzy. Jeśli faktycznie przyjdzie mu zmierzyć się z balastem drugiego jestestwa – nie tak będzie. Z uśmiechem i błyskiem w ślepiach ujmie ogromny wór w dłonie. Zamiast go wtoczyć, wyszczerzy się jeszcze szerzej, po czym weźmie szeroki zamach i sru – świeć Panie nad jego losem – kanalia nie wypoci nawet kropli, bo i nie zechce wejść grzecznie po schodach – najzwyczajniej w świecie skorzysta z windy…
Dziarski strój dziadku. – pomyślał łowca, taksując nieśmiertelnego spojrzeniem skośnych ślepiąt. Niewiele czekając zaraz rozgościł się w pomieszczeniu – rzecz jasna po podaniu prezentu – butelki dobrego trunku. A nuż może wampir zechce zmieszać z krwią i doprawić kostkami lodu? Niezbadane były kubki smakowe komarów…
- No ale tym razem przeszedłeś samego siebie dziubasku. Daj namiary na stylistę, może się skuszę. – zażartował, jakże radośnie odbijając piłeczkę. Spodziewał się jej szybkiego powrotu, toteż na krótko przed, usadowił dupencjał na krzesełku, a zaraz potem wyjął z kieszonki paletkę do odbijania, bo jak mówi książeczka zasad dobrego wychowania – łapami nie odbijamy – co najwyżej bijemy po mordzie.
- Ciebie nie przegonię. To mówisz, że jakiego kremu na zmarszczki używasz? – poof! Plastikowa kuleczka poleciała w stronę Nathaniela.
Łowca nie czekał na odpowiedź, tym bardziej na pozwolenie. Jeżeli na stoliku stały szklanki, to ich pustka szybko została napełniona kolorowym trunkiem.
- A więc… - i wiedz, że robiło się poważnie. – Mimo iż jesteś moim ulubionym pysiem misiem i chętnie bym Cię wyściskał, to przejdź do konkretów. Na co Ci łowca? – żarty żartami, lecz należało w końcu przejść do interesów. Najpierw praca potem przyjemności.
Łowca grzecznie czekając, oparł się dziarsko o krzesełko.

W życiu człowieka są chwile, kiedy nie wie, co ze sobą zrobić i dokąd pójść, a cała przyszłość wydaje się być jedynie czarną pustką. I bynajmniej nie interesuje cię, co w tej pustce znajdziesz.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Pytania, decyzje i wątpliwości to chyba to, co tygryski lubią najbardziej. Tak samo jak każdy medal miał dwie strony tak samo ta przysługa działała obustronnie. Sam wampir nie był tyle przerażony chwilowym dyskomfortem – bo nie miał zamiaru rezygnować z nieśmiertelności i łudził się, że znajdzie jakieś inne rozwiązanie tego problemu. Na spokojnie, z biegiem czasu. W końcu pół milenium wstecz wyprawy w kosmos czy telefon komórkowy wydawał się czczym gadaniem, czymś niedorzecznym jak podbój piekła. A jednak, księżyc zdobyty, kosmos jest ciągle odkrywany. Wydawać by się mogło, że na wszystko znajdzie się jakieś rozwiązanie.
- 66 Edom. Taki skurwiel z rogami i zielonym kryształem. - skoro chciał mógłby go nawet wysłać do stylisty. Tylko, że za cholerę nie wiedział jak to zrobić. Może wiedźma by pomogła? Nie, to raczej nie był najlepszy pomysł. Jeszcze miałby go na sumieniu. Poza tym nie znał zbyt wiele osób, które mogłyby pomóc mu w rozwiązaniu jego problemu. W dodatku, jeszcze mniejszej ilości ufał na tyle aby powierzyć im swoje życie i bagaż doświadczeń. Z zebranych informacji wywnioskował, że zakotwiczenie dusz to podzielenie się z kimś swoim życiem. To tak jakby żyli w dwóch ciałach jednocześnie. Dobrze myślał? Czy może się mylił. Fakt, nie była to zbyt pocieszająca wizja jednak co miał innego zrobić? Wolał aby przechodził przez to ktoś komu zawierzyłby własne życie – a ilość takich osób mógłby wyliczyć na palcach ręki stolarza. Właśnie dlatego najpierw poprosił o pomoc Hope.
- Nadal. Jestem praktycznie dwadzieścia razy starszy od ciebie a ciągle trzymam się lepiej. O chociażby tutaj. - pokazał ręką na włosy, które ciągle pozostawały niezmiennej barwy, w przeciwieństwie do jego rozmówcy. Kto wie, może na upartego znalazłby na jego głowie szary włosek? Ha! To dopiero byłaby heca. Jednak nie przyszli tu randkę, prawda? Trochę szkoda, może coś by z tego było. Ogniste temperamenty, pogodne charaktery i podstępne gęby – coś co od zawsze ich łączyło. Z tą różnicą, że to wampir był przystojniejszy.
- W katakumbach wessało mnie do Edomu. - i w tym momencie pokazał gestem na łóżko, na którym leżało demoniczne żebro. Podczas wycieczki było niesamowicie pomocne. Obok niego ramię, w dwóch kawałkach – to samo, z którego zrobił szynę do usztywnienia nogi. I nie, nie chciał tego sprzedać, miał zamiar zostawić na pamiątkę, ewentualnie obrobić jedną z kości na broń.
- Wiedźma, która była ze mną mówiła, że potrzebuję kogoś z anielską krwią do zakotwiczenia duszy. - czyli wyjawił do czego jest mu potrzebny Hope. Cóż, to nie była typowa prośba o przysługę. Był gotowy na ogromne wymagania w zamian za pomoc. Podświadomie pogodził się nawet z odmową ze strony Łowcy. Fakt, mężczyzna mógł zyskać wiele, jednak równie dobrze mógł wiele stracić. To na pewno nie była łatwa decyzja. Była na pewno wiążąca dla obu ze stron. Jednak dopóki nie będą musieli dzielić się łóżkiem i bielizną wampir był w stanie wziąć wszystko na klatę.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo