Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.








Multikonta: Shizhi i gromada
Miło ze strony Cat, iż postanowiła się przedstawić. Książę ukłonił się jej nonszalancko, wciąż lewitując kilka centymetrów nad ziemią. Skrzydełka błysnęły znów – tym razem na zielono, a potem fioletowo i pomarańczowo. Barwy te oznaczały kolejno spokój oraz zaciekawienie. Córa Królowej z pewnością podejrzewała, iż zdradzenie namiastki jej jestestwa zaintryguje potencjalnego rozmówcę – tak się oczywiście stało. Oinari nieprędko zapomni o niecodziennej aparycji uroczej Pannicy, tym bardziej o jej gestykulacji i sposobie mówienia. Być może z czasem zacznie myszkować lub zapyta wprost. Czy jesteś córką królowej? – wówczas na próżno będzie jej doszukiwać się w jego słowach drugiego dna. Pomimo pochodzenia i wierności wobec ojca, Książę nie miał zły zamiarów wobec towarzyszki – chciał po prostu wiedzieć.
- Catriona, Catriona, Catriona. – powtarzał radośnie, okrążając uroczą niewiastę stąd tam i stamtąd znów tu – zachwycony jak dziecko, któremu ktoś podarował dużego lizaka o słodkim posmaku wciąż pieszczącym koniuszek tańczącego języka. I on zaśmiał się wraz z nią, po czym zerknął na kapelusz. Fikuśne elementy prześlicznie podkreślały kolor włosów wróżki. Ta nie musiała mówić nic więcej – dodatek szybciutko zawitał na jej głowie, nałożony przez zgrabne rączki Oinariego.
- Pasuje idealnie… Oh… A gdyby jeszcze przyozdobić je brokatowym pyłkiem! – o magii tego cudeńka mówiło się sporo. Mało kto jednak wiedział, że można było wydzielić jego niewielką ilość bez specjalnych właściwości magicznych – tylko w przypadku posiadania zdolności oczywiście! Wróżek wyłonił więc swe swawolne wstążeczki od skrzydełek. Z ich końcówek wkrótce posypała się niewielka ilość proszku – malutkich drobin o ślicznym połysku. Opadając na materiał kapelusza, dodały mu dodatkową ilość uroku – jemu i poniekąd również skórze, która miejscami także została oznaczona – głównie ramiona.
- Wyglądasz nieziemsko Cat! Możemy już w sumie iść. Po drodze opowiem Ci o atrakcjach, a Ty sama zdecydujesz w czym chciałabyś brać udział. Mam nadzieję, że Twoi przyjaciele będą bawić się równie mocno. Jeśli chcesz, możesz mnie też wypytać o inne rzeczy. – mowa tutaj o informacjach ze świta. Książę nie wiedział, jakim poziomem wiedzy dysponowała towarzyszka.

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat
 

Catriona

1100


166 cm


.







Multikonta: Eleanor
Catriona nie była zrelaksowana do końca. Bała się iż zdradzi się kim jest. Nie chciała tego bo najpierw musiała zbadać teren i dowiedzieć się wszystko co ją ominęło podczas jej wieloletniej podróży.
Wróżka podziwiała skrzydła Oinariego. Jego zachowanie lekko rozbawiło Cat. Mogła porównać do zachowania małego dziecka. Dawno nie widziała takiego zachowania. Wokół niej tylko powaga, podstępy i planowanie jak powrócić na rodzinny Dwór.
- Rób co uważasz za słuszne. Dzięki brokatowi będę na pewno się wyróżniać. -Jej rozbawione oczy zdradzały dobrą zabawę, ale jednak spięte ciało ujawniały kontrolę nad magiczną stroną. Nie mogła ujawnić skrzydeł. Cecha szlacheckiego pochodzenia nie mogła wyjść na jaw.
- Oh wiele pytań nasuwa mi się na język, jednak nie będę zasypywać Ciebie znakami zapytania. Czas na zabawę, na relaks a nie na przygniatanie do ziemi niewiedzą.- Przyjdzie czas na zadawanie pytań. Oinari niech się o to nie martwi. Cat miała mały plan co do przyjęcia. Musiała mieć wszystko poukładane. Oby wszystko poszło zgodnie z planem.
- Król się pojawi tak?- Zapytała chcąc go zobaczyć. W sumie musi się dowiedzieć jakim cudem on przejął jej Dwór. Dlaczego tak się stało? Co było powodem takich decyzji? Cat musiała dowiedzieć się prawdy co zaszło na Dworach.
- No to możemy iść na karnawał, zapewne masz wiele do zrobienia jako Książę- Uśmiechnęła się do Niego i czuła iż za chwilę jej skrzydła mogą się ujawnić. Oby to spotkanie zakończyło się lada moment bo nie chce aby jej wstążeczki zobaczył Oinari.
 

Quorlinn

751 lat


172 cm


There is only one thing that makes a dream impossible to achieve: the fear of failure.








Multikonta: Shizhi i gromada
Maleńkie detale nie umknęły zwinnym ślepkom księcia. Co krok i lot wyłapywał kolejne smaczki – odwrócenie wzroku, skrzywienie ust – nawet spięcie ciała nie mogło przejść niezauważone! Na razie wróżek milczał - nie chciał zbyt natarczywie napierać na Cat – nie tu i nie teraz. Potem? Z pewnością. Na razie cieszył się jej towarzystwem – wciąż latał i podziwiał piękno dzieła spod ich smukłych rąk. Pyłek faktycznie podkreślił co było we wróżce najlepsze, tak samo jak elegancka kreacja i każdy dodatek na niej. Nawet jeśli szlachetnie urodzona ukrywała prawdę o swym jestestwie, to nie mogła nic poradzić na fakt bycia piękną. Nie raz i nie dwa – ktoś z karnawału na bank nazwie ją w końcu księżniczką. Co wówczas zrobi prześliczna Cat?
- Zatem chodźmy. Mam nadzieję, że spędzisz miły czas ze swoimi znajomymi. Czuj swobodę w przemieszczaniu się – Lodowa Forteca skrywa wiele tajemnic i niespodzianek też! Jak już wszyscy przybędą na miejsce, to zaczną się konkursy. Jeżeli zaś chodzi o mojego ojca – z tego co mi wiadomo, to ma się pojawić. – rzekł nieco ciszej. Iskra zmartwienia na chwilkę przysłoniła radość w oczach. Oinari nie do końca rozumiał dziwnego milczenia Króla – władcy nie było na przygotowaniach, nie zjawił się również na początku uroczystości. Czyżby zjadły go polityczne obowiązki? A może stało się coś, co ukrywał nawet przed swym synem?
- Nie stresuj się tak. Zobaczysz, będzie fajnie. – rzekł pokrzepiająco z lekkim muśnięciem ramienia i dłoni. Tą ujął w swoją własną, po czym wyprowadził śliczną księżniczkę na zewnątrz. Jej znajomi już na nią czekali. Prócz nich na placu zaczęło zbierać się coraz więcej ludzi. Przygotowania zmierzały ku końcowi. Nadchodził czas zabawy!

/ jeśli nie ma obiekcji, to można dać z/t 2x i bawić się na karnawale : )

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat
 

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly








Multikonta: Caranthir, Freya
Anna, a trzeba zaznaczyć że jest to bardzo milutkie wampirzątko, grzecznie potupało za strażnikiem w kierunku placu głównego, bo tutaj właśnie ją odprowadził, nim powrócił do patrolowania ponurego i chłodnego (nie żeby osobiście jej to przeszkadzało, przecież jest trupem) labiryntu. To co od razu podpowiedział jej pajęczy zmysł, to fakt, że główna zabawa, przynajmniej ta z zaproszenia, nie miała miejsca tutaj... ale hej, znajdowała się rzut kamieniem od głównego celu! A jako, że pierwszy raz kroczyła po Siedzibie Gonu, chyba mogła odrobinkę zamarudzić i przypatrzeć się architekturze tego miejsca? Nie było przecież gwarancji, że wróci tutaj w tym stuleciu, grzechem jest nie skorzystać, nieprawdaż?
Dlatego lekkie zawieszenie oczka na murze, następne na domku... od niemalże jak typowa turystka, z tą różnicą, że nie z Azji, więc nie pstrykała fotek niczym nabuzowany sterydami chomik po dwóch litrach espresso. Prawdę powiedziawszy, w ogóle żadnych nie robiła, co by nie wyglądać komicznie.
Znacie tę sztuczkę z przerzucaniem monetą między paluszkami? Zdradzę wam sekret, z pazurkami nie działa, zwłaszcza takimi należącymi do bestii z chłodnego piekła rodem. Roll 1, zwykle symbolizujący największego pecha, teraz pozwolił jej sztukę zachować. Może powinna zrobić z niego naszyjnik? Trudno powiedzieć i dlatego, póki co, po krótkich oględzinach schowała go do torby z ubraniami. Alternatywą była suknia, może w rejonie klatki piersiowej? Raczej średnia opcja.
Tak czy inaczej, co by jej w główce nie siedziało, przechadzała się po tym miejscu...
 

Catriona

1100


166 cm


.







Multikonta: Eleanor
Catriona to pogodna duszyczka, ale jak sytuacja wymaga to i staje się ostrą wróżką.
Obeszła wiele miejsc. Znajomi jej świetnie się bawili, bardzo ją to radowało. Rzadko co zdarzają się tak wielkie imprezy jak ta, na którą mogą przyjść wszyscy bez wyjątków.
Catriona podskakując radośnie nie zauważyła pewnej kobiety stojącej prawie na środku placu głównego.
Cudem i szybkością ominęła ją zataczając kółko wokół kobiety.
- Ah, ale by było wielkie ups.- Zaśmiała się spoglądając na piękną kobietę. Dawno jej nie było na Jasnym Dworze. Wielka szkoda, gdyż nie czuła się dobrze ani po ciemnje stronie ani na Dzikim Gonie. Wolała swoje znajome tereny niż obce, cudze.
- Jak Ci sie podoba łaskawość króla i wydanie wielkiego przyjęcia karnawałowego?- Zapytała z entuzjazmem i wielką ciekawością, która chyba przebiła przez nią.
 

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly








Multikonta: Caranthir, Freya
Faktycznie, ostatnimi czasy Anna pod względem turystycznym była rozpieszczana niczym pączek w maśle, wpierw Alicante, teraz Gon. Do pełni szczęścia zaczęło jej brakować chyba wyłącznie Spiralnego Wymiaru, ale to z przyczyn obiektywnych, pozostawało niedostępne. Gdyby tylko jeszcze usunąć szkodliwy wpływ słońca albo dać nocy kilka godzin więcej...
O krok od tragedii, powiadam! Bez mocnych hamulców i sprawnych czujników, zapewne rąbnęłaby w tutejszą Wróżkę! Zapatrzyła się, spoglądając na art lokacji, a pięterko poza kolumnami budynku, i omal nie przypłaciła tego taranem i potencjalnym wpadnięciem do wody. W obecnej postaci, jaki filmowy odpowiednik w kiecce, oznaczałoby to, przede wszystkim, utratę fryza! A przecież nie po to dała się maltretować familiantce i podróżowała jako zwierzak, aby teraz cierpieć za własną ciapowatość.
- I dwie mokre kotki - dodała apropo "ups", równie entuzjastycznie. I pierwsze co przychodziło jej na myśl, to widok tej wróżki w bardziej zimowym "osprzęcie", koniecznie z futrzanym kołnierzykiem! Nie wiedzieć czemu, ale w takim otoczeniu, czyli i terytorium Gonu, wyglądałaby w jej oczkach niczym ryba w wodzie.
- Króla? A nie raczej, a przynajmniej w większym stopniu, szefa Gonu, Gwyna? Przez większość czasu nie podlegał mu, i odniosłam wrażenie w czasie podróży z jednym z strażników, że to za jego aprobatą karnawał ma miejsce tutaj... - odparła i spytała jednocześnie, bo sugerując się reputacją Szefa Gonu, to brzmiało całkiem sensownie. Jak by nie patrzeć, to miejsce było bardziej jego domem aniżeli azjatyckiego słodziaka. - Jeśli mogę spytać, czy jest tutaj coś szczególnie wartego zobaczenia, z militarnym pazurem...? - Turystyczna wersja Anny w pigułce.
 

Catriona

1100


166 cm


.







Multikonta: Eleanor
Catriona choć zazwyczaj jest poważna to potrafiła się dobrze bawić. Zaśmiała się na jej słowa, przyjrzała się kobiecie i jej całemu strojowi, w tym fryzurze. Catriona chciała wiedzieć z kim rozmawia lub na kogo wpada.
- Gwyn to zaufany Wróżek króla, a więc oboje wyrazili zgodę na stworzenie bajecznego karnawału, nie tylko dla nas, ale i dla zewnętrznych.- Ten pomysł był bardzo dobry, ale Catriona le się czuła w tym towarzystwie. Nie miała przy sobie matki, za którą bardzo tęskniła. Nie miała w sumie nikogo bliskiego. Militaria? Ciekawe pytanie zdała piękna kobieta.
- Siedziba Dzikiego Gonu ma wszystko w sobie.- Odpowiedziała, ale nie bezpośrednio na jej pytanie. Wróżki luki potrafiły znaleźć w każdym zdaniu czy pytaniu.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.


Na placu głównym wiele wróżek bawiło się w ciepłych strojach, a atmosfera świąteczno-noworoczna-karnawałowa zdecydowanie im się udzieliła. Miejsce te było aż przesycona różnorodnymi ozdobami tematycznymi, nastrojową muzyką i, już wspomnianymi, świętującymi zielonkami.
W tym całym zamieszaniu były dwie istotki, z których jedna miała większe ciagoty do militarnych aspektów Siedziby Dzikiego Gonu.
I można śmiało rzec, że wampirzyca dostała swojego rycerza na białym koniu w postaci przystojnego wróżka w karnawałowym garniturze.
Tylko... no, ów rycerz tak trochę obił się swoimi plecami o plecy Anny, niezbyt mocno, ale na tyle, by ta poleciała wprost ramiona Catriony.
- Najmocniej przepraszam! - kobiety mogły usłyszeć przyjemny dla ucha głos, który należał już do wspomnianego wcześniej wróżka. Ten zaoferował pomoc wampirzycy w postaci wyciągniętej ku niej dłoni, a na jego twarzy był przepraszający uśmiech, skierowany nie tylko do Anny, ale również do Cat. - Nic wam się nie stało? - spytał z troską, a Catriona oraz Aneł mogły zauważyć, że za przystojnym nieznajomym znajduje się małe stadko świergoczących wróżek. Najwyraźniej padł ofiarą ich atencji i w ramach ucieczki, aż wpadł na wampirzycę. Kto wie, może to wy będziecie swoistymi rycerzami dla tego zielonka?
Co na to drogie panie?
 

Anna Valerious

518 (26)



Cute and deadly








Multikonta: Caranthir, Freya
U Anny dobra zabawa wyglądała nieco inaczej, a konkretnie z mniejszym udziałem sukni i obcasów, i większym uzbrojenia wszelakiej maści. W sumie to nie pogardziłaby turniejem rycerskim, mimo że nawet za życia, to przeszło już do lamusa. Szkoda tylko, że jej strój mówił zupełnie coś innego...
- I muszę przyznać, wygląda to dość ryzykownie, z tajemniczej twierdzy w otwartą dla wszystkich posiadłość... - zwróciła uwagę na ten drobiażdżek. Ostatnio coś Faerie pogrywały straszliwie bogato, otwarcie portalu dla mocno zagrożonych Leytonem i jego bandą, pertraktacje z niebieskimi, teraz to... Cóż, chyba połączenie dworów wyszło im na dobre, przynajmniej politycznie.
- Doprawdy? A czy... - urwało jej się w chwili gdy przybył rycerz, tyle że bez jakiejkolwiek odsieczy, a w trakcie szarży... czy zwyczajem lokalnym jest pchanie się na innych? I jak, poza dialogiem, rzekł tak też się stało, Anka poleciała wprost na Catrionę, a czy były to rączki, poduszki powietrzne, czy nóżki... diabeł jeden wie.
Z pozbieraniem się do kupy nie zwlekała, choć z pomocnej dłoni nie skorzystała, nie przystało. Za to stadko za rycerzem było bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, zwłaszcza jeśli składało się z bardzo młodych osobników płci żeńskiej. Wiecie, jak to potrafiło piszczeć!?! Zdjąć zbroję z przystojniaka, dać mu do ręki słodkiego kotka = utrata słuchu.
- Sądzę, że jakoś to przeżyliśmy... choć ten nietakt wymaga rekompensaty... - odparła, z cwanym uśmieszkiem na ustach, oraz barwą głosu typu "nie ma focha ale sytuację i tak wykorzystam!" Tudzież, jak kto woli, wybawienie było negocjowalne, aczkolwiek musiało zostać skryte za zupełnie innymi słówkami, czyli typowa przewrotność Faerie.
Spojrzała też porozumiewawczo na Catrionę... może ma jakiś niecny plan wobec tego mężczyzny?
 

Catriona

1100


166 cm


.







Multikonta: Eleanor
Rozmowa dobrze się zaczynała. Catriona mogła poznać nową ciekawą osobę. Jednak ich spotkanie miłe i spokojne nie trwało zbyt długo. Ktoś wpadł na Annę. Catriona w ostatniej chwili złapała ją w swoje ramiona by nie upadła na ziemię lub nie wpadła całkiem na Catrionę.
Najpierw spojrzała na Anne czy jest cała. Jej zimne ciało znaczyło jedno- piękna wampirzyca zagościła do siedziby Dzikiego Gonu. Jak miło można było poznać taką osóbkę. Catriona na chwilę się uśmiechnęła, a potem przeniosła wzrok na mężczyznę. Wzięła głęboki wdech jakby miała na Niego nakrzyczeć.
Jednak sprawy się trochę inaczej potoczyły, gdyż Cat miała pewien pomysł.
- W akcie ucieczki przed gromadą niezaspokojonych wróżek wpadł Pan w sidła rycerskich Dam.- Skłoniła lekko głowę uważając by się za bardzo nie zdradzić.- Nasz Gość ma rację, rekompensata nam się będzie należeć za tą małą choć i wielką szkodę.- Potem przeniosła wzrok na figlarki za plecami Wróżka - Paniom podziękujemy- Zaczęła prostując się. Jej ton głosu był oficjalny i wyniosły.- Wróżek przybył do nas.- Nie kłamała. Wpadł na nie, a więc przybył w ich garść. Catriona planowała aby zaprowadził je w pewne miejsce, tam gdzie chciała Anna.- Do widzenia Wróżki..- Pomachała im dając znak iż nie są już tu potrzebne. Wzrok ponownie przeniosła na Wróżka.- Oprowadź nas po zakamarkach Dzikiego Gonu, zwiedzanie mamy w cenie przybycia na karnawał.- Uśmiechnęła się słodko zerkając na Anne.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.


Zamieszanie małe się porobiło, co tu dużo mówić. I cóż, może wpadanie na siebie nie było lokalnym zwyczajem, ale to Anna miała coś w sobie, że przyciągała wróżki. Też tak mogło być. Jakby nie było, kto posiadał encanto? Wampiry.
Nic nikomu się nie stało, a nieznajomy wróżek wycofał swoja dłoń, a na jego twarzy pojawił się półuśmiech. Najwyraźniej postawa wampirzycy spodobała się mężczyźnie. Zresztą Catriona też zrobiła na nim wrażenie, zwracając się do grupki adoratorek, które były wyraźnie zmieszane. I w niczym filmach, też odeszły, zniechęcone. Zwłaszcza że nieznajomy wróżek najwyraźniej nie zamierzał opuszczać towarzystwa rycerskich dam.
Zatem, na placu głównym pozostała trójka składająca się z dwóch zielonek i czerwonki (blyatiful!).
- Ciekawych? Cała siedziba jest interesująca - zauważył z uśmiechem, unosząc brew do góry w pytającym geście. - Ale chyba wiem, co może rycerskie damy zainteresować... - dodał tajemniczo, podając Annie i Catrionie ramiona, a żeby mogły skorzystać ze wspólnego pójścia do pewnego miejsca.

z.t do zbrojowni
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.


/ciąg dalszy

Wszędzie na ścianach wisiały kolorowe światełka – takie pseudo lampki tyle że wykonane z maleńkich kryształów. Ozdobami prócz nich były liczne dekoracje, będące odpowiednikiem bombek i to w dodatku lewitujących! Urocze dekoracje swawolnie latały tuż nad głowami krzątający się istot. Całość zwieńczało jeszcze więcej świateł i tęcza odbijająca się od ich powierzchni o źródle widniejącym centralnie na kamiennym sklepieniu – ogromny, wbity w kamień kryształ nadający temu miejscu niebywałego charakteru i magii. Niewielu wiedziało, jednak to właśnie dzięki temu tworowi, w grocie panowała przyjazna temperatura.
Na placu głównym nie zabrakło takich atrakcji jak: pokazy talentów – malarstwa, żonglerki, tańca i rzeźby w lodzie – do każdej przewidziano konkurs, w którym najlepszy uczestnik miał szansę wygrać magiczny artefakt. Dla koneserów ostrzejszych konkurencji przygotowano zawody w strzelaniu, szermierce a nawet rodeo na dzikich bestiach pomieszkujących podnóża gór. Nieliczni mieli dość zaparcia, aby utrzymać się na ich nieco garbatych grzbietach dłużej niż minutę. Nagrody za wygraną – tajemnica.
Zasady zgłoszeń były proste: wystarczyło podejść i wpisać się na listę.
Dla mniej zainteresowanych przygotowano całą masę innych atrakcji. Mnogość budek pozwalała na zakup wielu cennych składników alchemicznych – świeżo zebranych i zdobytych! Istny raj dla amatorów i mistrzów alchemii. Prócz tego tutejsze przysmaki, całkowicie bezpieczne do spożycia, trunki zwykłe i mocne. Dla co wybredniejszych i złaknionych wyzwań… Powiedzmy iż na karnawale nie zabrakło wielu ponętnych Pań rasy wróżek czekających na co spragnionych dusz.
Z innych rzecz: możliwość odwiedzin wróżki i poznania przyszłości.
Król jak to Król – lawirował gdzieś pomiędzy przybyłymi. Gdy jednak doszło do oficjalnego przejścia dalej, pojawił się na placu, witając wszystkich krótką przemową zwieńczoną życzeniem dobrej zabawy.

________________________

Aby wziąć udział w konkursie:
- należy podkreślić chęć zabawy w poście poprzez dodanie punktu tuż pod postem.
- wszystkie starcia gracz/gracz oraz zabawy będą rozstrzygane za pośrednictwem kostki.
 

Nimat

1007 lat


150 cm


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."








Multikonta: Fao
Kolorowe światełka ze świecących kryształków nadawały klimat grocie, wszystkie dekoracje ładnie się dopełniały i Nimat nawet jeśli nie chciała tego zbytnio okazywać, to była nimi zachwycona. Przez chwilę stała na uboczu z głową zadartą do góry, podziwiając pracę, która musiała zostać włożona w przyozdobienie całej przestrzeni, a potem ruszyła dalej. Miała nadzieję, że Anthony nie odszedł za daleko i zdoła go gdzieś tutaj znaleźć. Martwiła się o niewidomego chłopca, nawet jeśli miała gdzieś z tyłu głowy, że powinien być tutaj bezpieczny i wszystko powinno być z nim dobrze.
Przechodziła od stoiska do stoiska, przyglądając się przedmiotom i atrakcjom, aż stwierdziła, że w tym tłumie i tak nie znajdzie półwróżka. Będzie musiała później skorzystać z czyjejś pomocy, a tymczasem stwierdziła, że może spróbować swoich sił w konkursach. Po kolei podchodziła do stoisk chcąc zapisać się na wszystkie konkursy. Jak się bawić, to się bawić, obudziło się jej wewnętrzne dziecko i chciała spróbować wszystkiego, nawet jeśli miała mieć ostatnie miejsce we wszystkich konkurencjach. Za to wróżkę póki co ominęła. Nie była jeszcze pewna, czy chce poznawać swoją przyszłość.
_________
* Nimat zapisuje się na wszystkie konkurencje, kolejność dowolna ♥
 

Bevin Traveley

516



The higher I go, the harder I fall








Pierwsze kroki na Placu Głównym były spowolnione. Bevin próbował złapać cały widok Mroźnej Krainy za jednym zamachem, a jak się nie dało, to wyłapać jak najwięcej zapierających dech w piersiach szczególików, bo nie kojarzył, by kiedykolwiek wcześniej miał okazję pojawić się na ziemiach Dzikiego Gonu. To nie tak, że nie chciał, po prostu za czasów Jasnego Dworu i wyraźnie zaznaczonych podziałów, przybycie na ich ziemie musiało się wiązać z misją dyplomatyczną. A wysłanie Pucasa z tego typu zadaniem było jak wysłanie ślepego na strzelnicę. Na mur beton czeka Cię dziesiątka i nagroda strzelców. Tak.
Gdy pierwszy zachwyt krainą opadał, rzucił okiem na zebrane rozbawione towarzystwo, ciekawie testujące kolejne budki z atrakcjami. Gdy nie był w stanie wyłuskać nikogo szczególnego w tłumie, mimowolnie rozluźnił się, pozwalając, by ciepłe płyny zagrzały mu zmarznięte palce ( Nina, ani mi się waż to skomentować).
-Nie zgub się w tłumie, Maluchu, bo zostaniesz tu na dobre. A mówiłaś, że robota papierkowa sama się nie zrobi. - kolejny uśmiech "stroskanego" towarzysza, i pociągnięcie w głąb Podziemnych.
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca








Multikonta: Jayden
/z bramy

Nie ma co, widoki zabierały powietrze w płucach. Było tu tak pięknie, uroczo, że nawet zimno tutaj towarzyszące, mocno jakoś nie przeszkadzało. Mimo, iż była wściekła na wróżkę za brak informacji, to jednak ów gniew zelżał za sprawą krajobrazu. Nic nie mówiła, ale też nie musiała. Jej mina i wzrok robiły wszystko, gdyby Pucas zerkał na nią. Wkrótce gdzieś natrafili, jakieś dziwne miejsce, w którym widziała tylko najróżniejsze atrakcje. Jakby sam Bevin nie wystarczył. No właśnie, po co ona tu jest?
- O mnie się nie martw, tylko bardziej o swoje paluszki, którym najwyraźniej czegoś brakuje.- no wiadomo, ze musiała skomentować jego sposób dostarczania ciepła do organizmu. Nie byłaby sobą, jakby przemilczała ten fakt, ale zaraz musiała iść za Pucasem. Minęli różne stoiska, w końcu natrafili do jakiegoś miejsca, w którym jakaś kobieta wpisała się na listę.
- Dobra, powiedz mi, po co ja tu jestem.- widziała, ze zabawa tutaj wrze, ale nadal nie rozumiała, co ona tutaj robi. Po co ją wyciągnął z pracy?
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo