Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Ruiny
Autor Wiadomość
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2019-01-11, 11:54   
   Eliot
[Cytuj]

Roześmiał się.
- Nie, tym razem to było nierozważne, ale następnym razem, może takie będzie. W końcu… w przyszłości będziesz wiedziała, z kim walczysz – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Tym razem miał oczywiście na myśli siebie. Pierwsza walka była nieco nierozważna, a decyzja o klątwie, chociaż nie była głupim pomysłem, to zapewne nie podziałała tak jak powinna. W przyszłości Sigyn będzie wiedziała, że lepiej takiej klątwy na Tangu nie używać, bo w rzeczywistości obudzi w nim pierwotny gniew. A niestety ze względu na kolor skóry, Sigyn bardzo szybko stanie się celem tej jego pierwotnej agresji.
Co w sumie miało teraz miejsce. A gdy Tang był pod jej wpływem… och ten pan się nie przejmował tym, czy zginie w walce. Właściwie to był nawet skory tak właśnie zginąć. Można zażartować, ze pod tym względem Polinezyjczycy niewiele się różnili od Wikingów. Oba te ludy miały walkę we krwi, a śmierć podczas walki była rzeczą honorową, a także chwalebną.
Powinien zapytać, czy może jej dotknąć, czy może podnieść jej koszulkę… ale to w sumie Tang. U niego taktu brakło, a dobre wychowanie było pojęciem względnym.
- Proszę bardzo – odparł z uśmiechem. Usiadł sobie wygodnie po turecku obok Sigyn. – Polecam najpierw to wypróbować na jakimś murze czy czymś w ten deseń. Wtedy nauczysz się panować nad mocą tego kwasu, w sensie nad stężeniem – powiedział z delikatnym uśmiechem. Taka rada od osoby bardziej doświadczonej, dla laika w tej dziedzinie.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Lennan Fairwolf


Lennan Fairwolf

30

Nefilim

Żołnierz


dancing with a stranger...

Wysłany: 2019-03-18, 20:35    [Cytuj]

#8

Działo się wiele dziwnych rzeczy ostatnio, nic więc dziwnego, że Łowca zawędrował w jego z najdziwniejszych miejsc w okolicy. Ruiny miały w sobie coś tajemniczego, owianego grozą. Zabrał ze sobą łuk i kołczan z kilkunastoma strzałami. Zamierzał nieco potrenować, a ponieważ ostatnio stale trafiał na dziwne towarzystwo, wolał mieć pod ręką coś więcej niż nóż.
Znalazł sobie miejsce na jednym z dość wysokich kamieni. Stanął na nim i obserwował latające ptaki. Ćwiczył póki co jedynie naciąganie cięciwy, w myślach wypuszczając strzałę. Bezsensownym było polowanie na jakąkolwiek zwierzynę, jeśli później nie zrobiłby nic z jego ciałem, a nie miał ochoty na oprawianie ptaków. Te całe skubanie pierza zwyczajnie go odrzucało. O wiele lepiej polowało się na dziki, czy sarny. Owszem, należało oprawić ze skóry, ale przynajmniej nigdzie potem nie wchodziły pióra. Poza tym, co można było zrobić dobrego z gołębia, czy innego powietrznego szczura? Za to z takiej dziczyzny przykładowo pieczeń... albo nawet z rożna... Znalazłoby się kilka przepisów, które mógłby wykorzystać, a którymi od dawna nie miał okazji się pochwalić. Ani przed kim.
Usłyszał ruch w niedaleko niego, więc ponownie z łukiem w gotowości odwrócił się, próbując dojrzeć kto albo co, znajduje się w pobliżu. Wróg? Czy przyjaciel? A może zwierzę?

/Rose
_________________
We are the broken ones, who chose to spark a flame
Watch as our fire rages, our hearts are never tame
'Cause we were born for this
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Rose Bloomwood


Rose Bloomwood

26

Wilkołak

powoli zakochuję się w Sewerynie

policjantka/sprzedawczyni w sklepie zielarskim


She's like a wind

Wysłany: 2019-03-18, 20:57   
   Xavier, Ceris, Elvan
[Cytuj]

/Po kurwiogrypie/

Rose doszła już do zdrowia, a wszystko dzięki Seweryna i jego siostry. Wilczyca ubrana w łowiecki stròj miała zamiar dziś upolować jakąś zwierzynę. Na początku czaiła się na kròlika. Jednakże zaraz zauważyła większy okaz. Był to wielki, tłusty... dzik. Dziwna sprawa, że owe zwierzę, a może bydle ruszyło w stronę ruin. Bloomwood z gracją kocicy śledziła go. Gdy już stwierdziła, że może strzelać zrobiła to. Trafiła w racicę. Zaraz dzik się odwròcił.
- No co? - zapytała.
Zwierzę tylko zrobiło jakby groźną minę i zaczęło szarżować na Rose. Kobieta tylko się uśmiechnęła i zaczęła strzelać seriami z łuku. Zanim tłuściok dobiegł już nie żył.
- No ładnie, kolejny rekord - rzekła do siebie.
Zerknęła na zegarek. Zarar ruszyła do nieżyjącego już dzika i zaczęła wyciągać z niego strzały. Miała zamiar sporo go pićeiartować i zanieść do domu. Wyczuwała wilczymi zmysłami, że jest obserwowana.
- Nie ładnie tak pooglądać. Pokaż się! - nakazała.
_________________

<div style="font-family: Ruthie; font-size: 50px; color: #666; text-shadow: 1px 1px 1px #000; position: relative; top: 28; left: 10">
Little Wolfie
<div style="font-family: Calibri; font-size: 9px; color: #999; text-transform: uppercase; position: relative; right: 16; top: 18; letter-spacing: 2.4"> What is love? Baby don't hurt me.
<img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://gifimage.net/wp-content/uploads/2018/04/keira-knightley-gif-8.gif" class="foto"> <img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://imgur.com/0PIehws.gif" class="foto"> <img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://thumbs.gfycat.com/WaterloggedIncompatibleDoctorfish-size_restricted.gif" class="foto">
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Lennan Fairwolf


Lennan Fairwolf

30

Nefilim

Żołnierz


dancing with a stranger...

Wysłany: 2019-03-18, 22:00    [Cytuj]

Trzeba przyznać, że pierwszym co zobaczył był dzik. Nawet wymierzył do niego, napinając cięciwę do granic, zamierzał ją wypuścić, gdy dostrzegł, że ktoś inny już do niego strzelił. Popatrzył w stronę, w którą odwróciło się również zwierzę i dostrzegł młodą kobietę. Uśmiechnął się lekko pod nosem, widząc w jej rękach łuk. Nie widywał często kobiet z łukami, tak więc musiał przyznać, że spodobał mu się widok. Opuścił nieco broń, przyglądając się jak nieznajoma wypuszcza serię strzał w stronę swojej ofiary. Zastanawiał się dlaczego marnowała tyle strzał, zamiast wpierw do porządku wycelować. Może miała gorszy dzień? A może była początkująca?
Zaśmiał się cicho pod nosem, zeskakując z kamienia i ruszając powoli w jej stronę.
- Kto powiedział, że podglądam? Byłem pierwszy... i też celowałem w tego dzika - rzucił swobodnym tonem, podchodząc bliżej. W tej chwili zaczął wyczuwać, że jednak nie ma do czynienia ze zwykłą kobietą. Zmrużył oczy, podchodząc bliżej, ale zatrzymał się w stosunkowo bezpiecznej odległości.
- Czyżby wilczyca...? - spytał, przekrzywiając lekko głowę. Z jego strony wyczuwalne było żywe zainteresowanie jej osobą, a fakt, że miał do czynienia z wilkołakiem tylko napędzał jego ciekawość.
- Jestem Lennan - przedstawił się, po czym wskazał ruchem głowy na ciało dzika. - Gorszy dzień, że tyle strzał, czy dawno nie polowałaś?
_________________
We are the broken ones, who chose to spark a flame
Watch as our fire rages, our hearts are never tame
'Cause we were born for this
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Rose Bloomwood


Rose Bloomwood

26

Wilkołak

powoli zakochuję się w Sewerynie

policjantka/sprzedawczyni w sklepie zielarskim


She's like a wind

Wysłany: 2019-03-18, 23:08   
   Xavier, Ceris, Elvan
[Cytuj]

Po tej przeklętej grypie wracała jeszcze do zdrowia. Jednak taki trening i polowanie bylo najlepszym wyjściem. Seweryna nie było, bo miał jakieś sprawy związane z demonami. Tak jej chłopakiem jest Nefilim.
Rose usłyszała śmiech intruza, choć on śmiał się pod nosem. Prawdę mòwiąć nie spodziewała się, że ktoś lubi chodzić sobie po ruinach.
- Phi... też coś, gdyś naprawdę na niego polował to od Twojej strzały by zginął, a nie od mojej. W takim więc razie zwierzyna jest moja - przyznała.
Wilczyca też coś! Uśmiechnęła się tylko do mężczyzny, bo może się jej nie bał, ale wolał się nie narażać.
- Còż... na to pytanie odpowiedz sobie dam - odpowiedziała.
Jeśli wie to po co te głupie pytanie?
- Wyglądasz jakbyś nigdy nie spotkał wilkołaka i to jeszcze w damskiej odsłonie - dodała szybko.
Rose wyjeła specjalni nòż oraz sztylet, ktòry dostała po zmarłym ojcu. Miała zamiar trochę oprawić dzika.
- Mam nadzieję, że miło Cię poznać Lennan, ja jestem Rose - powiedziała.
Oczywiście kobieta miała broń, ale nie zamierzała atakować swojego nowego znajomego. Jak już zapakuję mięso z dzika to poszuka trochę ziòł, ale będzie musiała wròcić się do lasu. Zaraz usłyszała pytanie o sranie jej zdrowia.
- Niestety jedno i drugie. Dochodzę jeszcze do siebie po chorobie, a taki sprawdzian umiejętności jest bardzo przydatny. Można wiedziec co Ciebie tu sprowadza? Ludzie nie często zapuszczają się w te tereny - odrzekła.
Zawsze ojciec opowiadał jej, że w ruinach ktoś może się zaczaić i zaatakować. A może po prostu było to straszenie, a w takich miejscach nikogo nie ma? Ruiny z tego co wie Bloomwood jest... dobrym miejscem na atak. Daleko od miasta i wolna przestrzeć. Może i chowają się tutaj owe demony? Niewykluczone. Dlatego wilczyca przyszła tutaj rano, a nie po nocy.
_________________

<div style="font-family: Ruthie; font-size: 50px; color: #666; text-shadow: 1px 1px 1px #000; position: relative; top: 28; left: 10">
Little Wolfie
<div style="font-family: Calibri; font-size: 9px; color: #999; text-transform: uppercase; position: relative; right: 16; top: 18; letter-spacing: 2.4"> What is love? Baby don't hurt me.
<img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://gifimage.net/wp-content/uploads/2018/04/keira-knightley-gif-8.gif" class="foto"> <img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://imgur.com/0PIehws.gif" class="foto"> <img style="height: 100px; border: solid 2px #000; box-shadow: 2px 2px 2px #111" src="https://thumbs.gfycat.com/WaterloggedIncompatibleDoctorfish-size_restricted.gif" class="foto">
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Lennan Fairwolf


Lennan Fairwolf

30

Nefilim

Żołnierz


dancing with a stranger...

Wysłany: Wczoraj 0:26    [Cytuj]

Uśmiechnął się, oddając w myślach punkt nowo poznanej kobiecie. Miała charakterek, ale czego można było się spodziewać po Amazonce? Tak planował ją nazywać w myślach, bo nawet pasowało. Ciemne włosy, strój myśliwski, łuk w dłoniach, wprawa w oprawianiu dzika...
- Punkt dla ciebie. Nie zabijam, jeśli nie zamierzam wykorzystać mięsa, więc... nie ustrzeliłbym go - przyznał, rozkładając lekko ręce. W końcu co miał zrobić? Zanieść dzika do kuchni Instytutu? Może jeszcze wyprawić przyjęcie dla wszystkich Nefilim? Nie.. nie było potrzeby ani okazji.
- I tu się nie mylisz... Choć może spotkałem, ale kiedy jesteście w wilczych formach jakoś wolę nie sprawdzać płci - odparł z lekkim rozbawieniem, puszczając do niej oczko. Prawdę mówiąc spotkał wcześniej, w Meksyku. Jednak tamte spotkanie nie skończyło się pozytywnie, a wilczyca już nic nikomu nie mogłaby powiedzieć. Cóż, obrona własna, ale nie czuł się z tym dobrze. Mimo to, od tamtej pory spotykał jedynie męskich przedstawicieli rasy.
- Dlaczego nie miałoby być miło? Nie celujesz do mnie, ja nie celuję do ciebie, o dzika się nie kłócimy. Myślę że ciebie również miło poznać Rose - zaśmiał się ponownie, zawieszając łuk na plecach i podchodząc bliżej kobiety. Może było to niezbyt rozsądne z jego strony, biorąc pod uwagę nieco upiorną scenerię i fakt, że była jednak wilkiem. Z drugiej strony, czyż ich rasy nie świętowały ostatnio wspólnego zwycięstwa nad pokonaniem ostatniego zwolennika Leytona? Chyba należała się odrobina zaufania.
- Chciałem chwilę pobyć samemu, potrenować... Jednak nie lubię ubijać zwierzyny, jeśli jej nie zjem, więc podziwiałem okolicę - wzruszył ramionami, następnie kucnął przy dziku. - Następnym razem, upewnij się, że celujesz dokładnie tutaj... Czasem lepiej odpuścić sobie na chwilę, niż tracić później strzały - powiedział lekkim tonem, wskazując palcem miejsce w ciele zwierzęcia, gdzie strzała w przypadku trafienia, przebiłaby również serce. - Chociaż pewnie to wiesz. Na co chorowałaś, jeśli można spytać?
_________________
We are the broken ones, who chose to spark a flame
Watch as our fire rages, our hearts are never tame
'Cause we were born for this
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9