Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Studio Fotograficzne
Autor Wiadomość
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-01-11, 15:05   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Plan Olivera miał ręce i nogi, a nawet całkiem sporo sensu. Niestety, nie mieli teraz czasu na szukanie dawców, kombinacje ze srebrem i całą resztą, która się z tym wiązała. Musieli przygotowywać się do walki i wszyscy mieli tego świadomość, o czym Kieran informował niejednokrotnie. Mieli realną szansę na przeżycie, bo w jego opinii czarownicy bredzili jak potłuczeni. Nie sądził, aby znamię miało ich zabić po śmierci Leytona. Wystarczyło to, że ten popieprzony człowiek zginie, a oni odzyskają swoje zdrowie i siły witalne. Westchnął cicho.
Chciał go obwiniać, niech go obwinia, tylko najpierw niech się zastanowi czy warto, czy to odpowiedni czas i miejsce na wyrzucanie sobie problemów, żalów i tym podobnych. Miał mu za złe to, że Kieran złożył obietnicę, w której miał nie mieszać Olivera w te sprawy. Arthur chciał tego od niego, więc Vaughan spełnił jego prośbę. W tym momencie chłopak wmieszał się sam, a na to Vaughan wpływu nie miał żadnego, dlatego miał zamiar pozwolić mu się realizować. Chciał pomóc, niech nie robi nic głupiego, a słucha bardziej doświadczonych. Niestety, to nie pierwsza walka w życiu Kierana i zapewne nie ostatnia, zakładając, że uda mu się przeżyć.
- Oliver, na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam. Chcesz być myśliwym czy zwierzyną? - stwierdził, uśmiechając się lekko. Bądźmy szczerzy, ale tylko i wyłącznie decyzją Olivera będzie, jaką postanowi wybrać stronę. Jeśli chciał przeżyć, będzie musiał polować na ludzi Leytona, a jeśli nie chce… będzie kolejnym ciałem na liście poległych. Może i jego zdaniem nie było pytania, bo odpowiedź była jasna i klarowna. Kieran wolał być myśliwym, łowcą, to dawało zdecydowanie większe możliwości niż zostanie ofiarą czy biedną owieczką, prowadzoną na rzeź. Mieli wspólnymi siłami wygrać tą walkę i Kieran wiedział, że im się to uda.
- Jeśli chcesz pomóc bratu, każde ręce gotowe do pracy i działania będą dla nas zbawienne. Ta walka nie jest tylko polityczną grą, jak większość wojen prowadzonych przez Przyziemnych. - dodał jeszcze, aby uzmysłowić mu, jak wygląda sytuacja. Przyziemni prowadzili polityczne gry, w których ginęli szarzy obywatele. Oni walczyli o życie i musieli tą walkę wygrać.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Oliver Buckley


Oliver Buckley

28

Wilkołak

Aktor/Żigolo

Wysłany: 2019-01-13, 15:51    [Cytuj]

Głowa Olivera była póki co zapchana jedynie pomysłami na wyzwolenie brata spod jarzma przekleństwa znamienia i niczym poza tym, czego nie można było mieć mu za złe. Nie spodziewał się, że może zostać tym sposobem uwikłany w jakiekolwiek konflikty na większą skalę. Z reguły starał się zachowywać dystans od tego typu rzeczy, nieważne jak bardzo interesowały go istoty ze świata cienia. Polityka była ciekawa, dopóki mógł zachować neutralność. Nic zatem dziwnego, że jego myśli biegły kompletnie innym torem, niże te Kierana.
Lekkie ciarki przeszły go wzdłuż kręgosłupa, kiedy Alfa postanowił jednak podłapać jego wcześniejsze pytanie. Gdyby na jego głowie pojawiły się teraz wilcze uszy, prawdopodobnie na zmianę kładłby je po sobie i ponownie stawiał na sztorc, nie mogąc się zdecydować. Podobnie nie potrafił zdecydować się co do odpowiedzi. Przez stanowczą większość swego życia był "zwierzyną" i co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Mógł być silną istotą na wpół magiczną, czy jak to tam zwali, ale wiele, wiele lat zajęło mu, zanim zrozumiał swoją faktyczną wartość. Rola zwierzyny nie była dla niego dłużej odpowiednia. Kto by tego zresztą chciał? Gdy mógł, polował na kobiety, polował na informacje, polował na dobre układy i pieniądze. Mm, zdecydowanie wolał rolę "myśliwego"! Problem w tym, że jego wizja tej roli nie potrzebowała nosić przy sobie broni. W jego systemie polowań nie było nigdy miejsca na śmierć żadnej ze stron.
Wzruszając ramionami i rozcierając nerwowo kark, zerknął w stronę towarzysza z ukosa.
- Wyjaśnij mi więc... - jego ton był co prawda nadal w jakimś stopniu buńczuczny, ale w całości i tak brzmiał jak prośba, której się zwyczajnie z jakiegoś powodu wstydził. - |Powiedziałbym, że jestem całkiem dobrym graczem, kiedy mowa o-... - urwał z wahaniem. Nie wiedział na ile dużo może powiedzieć, nie ryzykując, że jego wyznania dotrą do Arthura. - Grze wbrew zasadom. - dokończył wreszcie powoli, wbijając mocno palce w kark. - Nie mam doświadczenia w walce siłowej, ale potrafię, uh, zmuszać innych do działania wedle mojej woli, jeśli to konieczne. Jestem dobry w oszukiwaniu i tworzeniu pułapek.
Sporo kosztowało go powiedzenie tego wszystkiego wprost.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-01-17, 00:32   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Decydujemy sami o sobie, o swoim losie, o tym co nas czeka. Jeśli Oliver uznawał siebie za zwierzynę, to była jego decyzja, przecież nie musiało tak być. Po to człowiekowi została podarowana wolna wola, aby mógł decydować o swoim losie. Vaughan nie chciał być ofiarą, miał silny charakter i dobre serce. Gdyby tak nie było, jego przyjaciele z Londynu nie nakłanialiby go do odłączenia się od tamtejszej watahy, anie nie uczynili z niego swojego Alfy. Kieran robił to wszystko najlepiej jak potrafił, choć wcale nie czuł takiego powołania. Oczywiście, że mógłby pokonać innego wilkołaka i tym sposobem dorwać się do władzy, ale polityki strachu nie była jego drogą. Nie mógł pokazać słabości, choć każdy człowiek je przecież posiadał. To nie zmieniało faktu, że i tak wolał być Łowcą, niżeli ofiarą.
- Oliver… Nie każdy gra uczciwie, mało tego, nie zawsze da się grać uczciwie. - stwierdził na jego słowa, choć wyraźnie zauważył jego niepewność i zmieszanie. - Powiem Ci coś, zapamiętaj te słowa. Jeśli Twoja manipulacja jest w stanie przekonać przeciwnika, a w efekcie doprowadzić do wygranej bitwy, to nie powinieneś się krępować. Przeciwnie, wyciągnij to z siebie i daj wszystko, co możesz dać. - powiedział z pełną powagą, dokładnie wiedząc, o czym mówi. Może Oliver miał właśnie takie powołanie? Może bardzo dobrze potrafił manipulować ludźmi i… grać. Czasem takie kombinacje dają naprawdę dużo.
- Ja Cię nie namawiam do napadu na bank, wymordowania wioski niewinnych ludzi, nie wiem… do czegoś bardzo złego. - dodał, rozkładając ręce w obronnym geście. - To nie my zaczęliśmy tą wojnę. Przez Leytona zginęły dwie bardzo bliskie mi osoby, należące do mojej rodziny. Myślisz, że on zastanawiał się nad tym co robi? Nie. Chciał zabijać i dlatego oni są martwi. Na wojnie nie zabija się dla przyjemności. A jeśli chcemy, aby Świat Cieni istniał nadal, musimy być silniejsi od nich. - dopowiedział, aby wszystko było dla niego jasne. Ktoś, kto nie zabijał wcześniej, mógł mieć problemy z pojęciem całości sytuacji. Kieran nie uważał siebie za mordercę. Wiedział, że jeśli on by nie zabił, to już byłby martwy.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Oliver Buckley


Oliver Buckley

28

Wilkołak

Aktor/Żigolo

Wysłany: 2019-01-18, 22:26    [Cytuj]

Lewy kącik ust zadrgał mu mimowolnie ku górze. Wiedział na ile jest w stanie się posunąć, a na ile nie. Dopóki chodziło o zdrowie i życie Arthura, odnosił nieodparte wrażenie, że może w tej kwestii przeskoczyć większość swoich codziennych blokad. Tylko jedna rzecz wciąż go martwiła.
- ...Arthur nie wie. - wypluł z siebie z przejęciem, bo nie wyobrażał sobie, aby mógł zwierzyć się bratu w podobny sposób - Nie wie na kogo wyrosłem. Nie powinien wiedzieć. Byłby rozczarowany. - spuścił głowę niczym dzieciak z poczuciem winy. W pewnym sensie czuł się, jak dzieciak z poczuciem winy! - Nie mam nikogo innego, na kim mógłbym polegać w równym stopniu. I nikt nigdy o mnie nie zadba jak on. Ukryłeś przede mną jego sekret i wygląda na to, że jesteś dobry w trzymaniu ust zamkniętych na spust. Zrób więc to samo dla mnie. Nie mów mojemu bratu, że kiedykolwiek zahaczyłem o temat manipulatorstwa, kłamstwa i oszustwa, a będziemy kwita i-... - uciął, po czym przez chwilę wyłamywał palce, zanim zdecydował się kontynuować. - Zagram dla ciebie na takiej pozycji, na jakiej tylko będziesz chciał. Napad na bank, wymordowanie wioski, cokolwiek pomoże pozbyć się znaku. - tu uśmiechnął się w dokładnie ten sam sposób, jak wtedy, gdy spotkali się po raz pierwszy. Absolutnie niewinnie i entuzjastycznie. Gdyby nie cienie pod oczami i ogólna bladość, wilkołak mógłby pomyśleć, że wrócił stary, dobry Ollie.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-01-20, 11:53   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Oliver chyba bał się reakcji swojego brata, a już na pewno zbyt… sztywno podchodził do tego, że Arthur może go odrzucić. To, co było miłością między rodzeństwem, było bezwarunkowe. Dlaczego uważał, że kiedy jego brat dowie się prawdy, będzie na niego zły, albo się rozczaruje. Każdy człowiek był powołany do czegoś innego, Oliver może miał być dobrym manipulatorem. Sam musiał odpowiedzieć sobie na jedno, zasadnicze pytanie, czy to, że manipulował i umiał kombinować, sprawiało, że był złym człowiekiem? To tak samo jak fakt, że Kieran ukręcił łeb panującemu Vindevogelowi, czyniło z niego mordercę? Ten typ wyrżnął wiele wilkołaków, a Kieran chciał ich chronić. Niemniej jednak, nadal było to morderstwo i nadal niezgodne z prawem ludzkim. Lepiej chyba pozbyć się jednej jednostki, która zagraża reszcie, niż pozwolić na wybicie setek innych osób.
- Oliver. Jeśli wykorzystujesz swoje zdolności do dobrych celów, nie jesteś złym człowiekiem i Arthur nie ma prawa, ani Cię obwiniać, ani być Tobą rozczarowany. Mój rodzony brat jest hakerem, potrafi nieźle zakręcić sobie ludzi wokół palca, ale nie uważam go za złego człowieka, ani nie jestem nim rozczarowany. - powiedział poważnie. Młody Buckley powinien zastanowić się dokładniej nad tym wszystkim i przemyśleć kwestie, może jednak Arthur wcale by się nie rozczarował? Jego zdolności można było wykorzystać na wielu płaszczyznach i Kieran był tego bardziej niż pewien.
- Nie powiem mu, to Twój sekret i Ty o nim decydujesz. - dodał jeszcze. Skoro Oliver prosił go, aby trzymał gębę na kłódkę, ten nie miał zamiaru bawić się w plotkarę. Kto jak kto, ale Vaughan akurat fanem rozgadywania wszystkiego na prawo i lewo nie był, więc sekret Oliver była u niego bezpieczny.
- Jasne, załatwię widły i pochodnie, a potem podbijamy wioski. - zażartował, puszczając mu oczko. Chciał jakoś rozluźnić tego biednego chłopaka, żeby już nie stresował się tym, co miało nadejść. - Nie przejmuj się, ogarniemy to wszystko. Jakbyś czegoś potrzebował, zawsze możesz przyjść. - dodał po chwili, aby upewnić go, że nie ma złych zamiarów. W końcu nie miał, prawda?
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Oliver Buckley


Oliver Buckley

28

Wilkołak

Aktor/Żigolo

Wysłany: 2019-01-22, 16:43    [Cytuj]

Oliver mógł być Arthurowi prawdziwie wdzięczny za to, że najwyraźniej nie próbował w żaden sposób "chwalić się" Kieranowi jego aktualnym statusem w rodzinie. W innym wypadku młodszy z braci czułby się cholernie niekomfortowo. Może i udawał, że cała ta sytuacja go nie obchodzi, ale bycie odrzuconym przez obojga rodziców tylko dlatego, że ośmielił się mieć inne zdanie od nich na temat wilkołactwa nadal go gdzieś tam w głębi bolało. Z tego też powodu miał całkiem spore prawo do obaw odnośnie swoich relacji z jedyną osobą, którą jeszcze zdawał się obchodzić. W swoim własnym mniemaniu zrobił zbyt wiele rzeczy, które na pewno rozczarowałyby Arthura, gdyby się o nich dowiedział. Jak zresztą miałby nie być rozczarowany samymi zmianami w jego charakterze? Z uroczego, cichego, prawdziwie praworządnego, szczerego i łagodnego chłopca wyrosła przecież imponująco zakłamana poczwara! Człowiek kochający imprezy, pieniądze, rozwiązłość oraz kobiety z jeszcze większą ilością pieniędzy oraz problemami, za pomocą których mógł nimi odpowiednio pokierować. Nie, nie, nie! Gdyby stał na miejscu Arthura, na pewno byłby rozczarowany! Rozczarowany i zgorszony! Bo mógł być każdym, ale w swojej obecnej formie na pewno nie człowiekiem dobrym czy nawet moralnym. Przecież nawet teraz nie planował działać przez wzgląd na jakiekolwiek zasady moralne czy z dobrych intencji. Był po prostu egoistą, który nie bał się wykorzystywać innych dla własnych, często zresztą błahych interesów. O czym jednak nie planował informować również Kierana. Nie chciał go niepotrzebnie nastawiać podejrzliwie w stosunku do swojej osoby. Byłoby to przecież kompletnym idiotyzmem.
Pokręcił wreszcie głową, ale spokojny uśmiech pozostał już dokumentalnie przylepiony do twarzy. Czuł się spokojniejszy. Dopóki jego intencje pozostaną ukryte przed oczami brata, mógł być spokojny.
- W tym wypadku niewiedza będzie dla niego błogosławieństwem, możesz mi wierzyć.
Dla ciebie również, miał ochotę dopowiedzieć, ale jego usta pozostały szczelnie zamknięte. Zamiast tego klasnął w dłonie, a następnie je zatarł, jakby sama myśl o podboju wprawiła go w wyśmienity nastrój.
- Daj znać, kiedy tylko będziesz gotowy! - z tymi słowy odwrócił się w stronę drzwi, ale nie postąpił ani kroku w ich stronę. Po chwili zastanowienia, na powrót odwrócił się w stronę Kierana, podszedł bliżej biurka i wyciągnął nad nim rękę. - Dzięki.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-01-22, 23:50   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Najgorszym było, kiedy najbliżsi nie akceptowali tego, kim się jest. Kieran akurat nie miał tego problemu, bo jego matka całkowicie akceptowała jego osobowość, pasje i marzenia. Oliver nie był jednak odosobnionym przypadkiem. Wystarczyło spojrzeć na Hannah, która wylądowała na bruku, dosłownie w kartonie, może nie przez to, że inni jej nie akceptowali, ale przez to, że ona nie akceptowała sama siebie. To poważny błąd ze strony jego rodziny, że postanowili odizolować go, czy on odizolować samego siebie, tylko ze względu na inne poglądy. Każdy miał prawo do własnego zdania, a jeśli Oliver nie widział w wilkołactwie nic złego, oni nie powinni stwarzać mu problemów.
- Być może i będzie tym błogosławieństwem, Oliver, jednak kiedy przypadkiem dowie się prawdy, może poczuć się bardzo zraniony. – ostrzegł go, bo chyba lepiej być ze sobą szczerym, prawda? Arthur w tym momencie widział Olivera jako młodszego braciszka, który częściowo ukrywał przed nim swoją prawdziwą naturę, o czym oczywiście starszy z braci nie miał pojęcia. Poczuje się oszukany, może go to zranić, wiele mogło się wydarzyć, jeśli prawda wyjdzie na jaw. Oliver powinien jednak rozważyć, czy szczerość nie będzie dla niego najlepszą opcją. Kieran mógł mu jedynie doradzić, powiedzieć to, co on sam myśli. Decyzja należała do niego samego i na to nigdy Vaughan nie będzie miał wpływu. Ani on, ani nikt inny.
- Cieszę się, że przyszedłeś. – odparł na jego słowa, a później podniósł zza biurka. Uścisnął jego dłoń solidnie i uśmiechnął się. To jasne, że chciał, aby Oliver czuł się pewniej w jego towarzystwie, w końcu Kieran nikogo nie pogryzł, więc nie powinno być z tym większych problemów.
- Odprowadzę Cię. – jak powiedział, tak rzekł i dotrzymał Oliverowi towarzystwa w drodze do wyjścia. Poklepał jeszcze pokrzepiając po ramieniu i chwilę stał, obserwując, jak ten odchodzi w swoim kierunku.

ZT x 2
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2019-01-30, 21:26    [Cytuj]

Z czarownikami jest jak z kotami. Każdy łazi swoimi ścieżkami, a jak wpadnie za lodówkę, to zaczyna się miauczenie pt. "Wyciągnij mnie". I tak oto zakończyło się spotkanie na linii Nina - Shizhi - Bevin. Problem w tym, że największa łajza z tej trójki, była narażona na spotkanie pierwszego stopnia z piekłem, plus wiedziała to i owo na temat ciemności spowijającej faeryczną wyspę. A skoro Panna Czarownica raczyła prysnąć z jego domu, zostawiając enigmatyczną wiadomość, mężczyźnie nie zostało nic innego jak zaciągnąć języka w Podziemiu i udać się do wilczej dzielnicy — w końcu kto jak nie dzieci Księżyca będą umiały wytropić jego zgubę?
Przestąpił próg studio, rozglądając się ciekawie.
Zdjęcia zdobiące ściany wywoływały swego rodzaju melancholię łamaną na zadumę utrwalonego na stałe piękna. Chociaż sam nie miał ani cierpliwości, ani talentu do zabawy tysiącami aparatów, kamer, telefonów, tak nie mógł zaprzeczyć faktowi, iż właściciel przybytku znał się na swym fachu.
Pytanie, czy był równie utalentowanym wilczkiem, co i artystą?
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-02-01, 00:08   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Akurat był zajęty… obrabianiem albumu ślubnego jakiejś zakochanej pary. To dość ironiczne, że Przyziemni mieli tak spokojny żywot. Nie dalej jak miesiąc temu stoczyli największą walkę ostatnich lat, ostatecznie pokonując zło, które niszczyło ich świat, Świat Cieni, od kilku miesięcy. Nadal liczyli straty, nadal odczuwali skutki i efekty tych walk, a przyziemni… brali śluby, rodzili dzieci, jak gdyby nigdy nic. Najwyraźniej oni musieli cierpieć, aby inni mogli prowadzić spokojny, zrównoważony żywot. Taka kolej rzeczy.
Otwarcie się drzwi zanotował od razu, minęła jednak chwila zanim pojawił się w większym pomieszczeniu, odrywając swoje cztery litery od fotela, a wzrok od komputera. Jego wzrok padł na mężczyznę, niebywale należącego do Świata Cieni. Faerie. Pierwsza myśl, która pojawiła się w głowie Vaughana była trafna. Znał wielu przedstawicieli tej rasy, nie tylko tej z resztą, więc nauczył się ich rozpoznawać, dla wprawnego oka, nie było w tym większej trudności. Miał jednak nadzieję, że nie stało się nic poważnego, co sprowadziłoby kolejne kataklizmy na Świat Cieni i sprawiłoby im więcej problemów. Miał w planach odpocząć od tego całego bałaganu.
Przyjął uśmiech numer pięć na swoją pokiereszowaną, zbliźnioną mordę i spojrzał w oczy Bevina.
- Mogę jakoś pomóc? – spytał od razu. Skoro już Faerie pojawiał się w jego skromnych progach, na pewno nie przyszedł tu umówić sesję na łonie natury czy coś.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2019-02-04, 21:57    [Cytuj]

Mógł przyjmować i uśmiech numer czterdzieści osiem, jednakże bursztynowe oczy dość mało subtelnie zdradziły szok na pokiereszowaną buźkę alfy. Pucas chcąc nie chcąc odzwyczaił się od tego typu pamiątek bitewnych, a sądząc po wieku blizn, mężczyzna odniósł rany dość niedawno. Jak dużo czasu upłynęło? Nie miał pojęcia. Jego wiedza medyczna była na uboższym poziomie, aniżeli polskiego NFZu, więc ogólnie gracz nie poleca wróżki na nadwornego medyka.
Odkaszlnął, odwracając uwagę wilczka od swoich pokładów taktu, wyprostował się, przechodząc do interesów. Przezornie utrzymywał niską barwę głosu, ledwie słyszalną dla osób niepowołanych.
-Legendy w Podziemiu krążą, że jesteś całkiem niezły w znajdowaniu istot, które niekoniecznie chcą być odnalezione. Pewna magiczna zguba będąca tykającą bombą zegarową, radośnie pomyka po ulicach Yorku. - oups? To mówisz Kieranie, że miał być spokój na mieście? No niekoniecznie, nie przy obecnych warunkach. A skoro przewodzisz tak licznej watasze, to może lepiej zabrać niebezpieczeństwo z miasta, nim ponownie dotrze do domu wilków?
-Oczywiście, jeżeli jesteś zajęty, to nie ma sprawy. Ptaszki ćwierkały o jeszcze kilku kandydatach, których nosy wytrawnie poszukują chodzących zgub. Jednakże.. biorąc pod uwagę Twój status, Alfo, wierzę, że podołałbyś ów drobnemu zleceniu. Zanim przejdę do szczegółów, powiedz, byłbyś zainteresowany? - Bevin oparł się swobodnie o ścianę, rozmyślając, ile psiak mógł zaśpiewać za wykonanie usługi.
Z ostrożności wstrzymywał się z podawaniem własnego imienia. Czemu? Choć nie szło "przeoczyć" specyficznego zapachu wróżek, tak wolał, by jego imię nie krążyło znowu po angielskim mieście. Poza tym ciężko mu było określić, jakie kroki zostały podjęte, by zapewnić stuprocentową prywatność i dyskretność. W końcu wilki były stadnymi istotami. Demon wiedział, na ile dzieliły się wszystkim, co danego dnia się stało.
Choć Rosjanka była dość upierdliwa w obyciu, tak brunet nie planował narażać jej na extra niebezpieczeństwo. A przynajmniej nie teraz.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-02-05, 13:29   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Z różnego rodzaju spojrzeniami spotkał się Vaughan, więc szczerze mówiąc, kolejne rzucone w kierunku jego blizn, nie zrobiło na nim większego wrażenia. Blizny miał i będzie je miał do końca życia, nie wszystko dało się załatać magią, nie wszystko leczyła wilcza regeneracja. Był cały i zdrów, poza tymi kilkoma mankamentami, niewiele się pozmieniało. Uważnie śledził każdy ruch wróżki, która zagościła w jego skromnym progach. Nie ciężko było domyślić się, że przybywa tu z interesem. Nie sądził, że tym interesem są pamiątkowe fotografia, a całe spotkanie, które właśnie miało miejsce, łączy się z „grubszą sprawą”.
Wysłuchał go. Każdy wiedział, że tropienie było istotne w życiu wilkołaka. Większość młodocianych dochodziła jednak do wniosku, że lepiej stawiać na siłę. Vaughan preferował te zdolności, które mogą przynieść większe korzyści. Dlatego też był silny, a do tego tropił jak jeden z najlepszych. Trochę brakowało mu do perfekcji, ale zdecydowanie wiedział jak to robić. Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, prostując swoje plecy. Milczał, bo co niby miał powiedzieć? „Zaiste”. Nie chciał być nieskromnym.
- Wiesz, jeśli ta tykająca bomba ma rozwalić pół York, to z chęcią… – odparł w końcu, nieco rozbawiony tą sytuacją. Wróżka wyglądał, jakby miał do niego misję życia, a Kieran… no cóż. On nie chciał ani kolejnej bitwy, ani kolejnej wojny, więc jeśli wytropienie tej zguby sprawi, że unikną kolejnych starć i potyczek, nie powinni traktować tego w kategoriach „zleceń”. Zlecenia są płatne, a Vaughan zrobi to za darmo.
- Co to za zguba, gdzie ostatnio była widziana, jakieś… ślady? – dodał, opierając się o szafkę. Musiał mieć coś, na podstawie czego będzie mógł podjąć trop. Nie, nie mowa tu o brudnej bieliźnie. Koszulka wystarczy, cokolwiek co nosi zapach.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2019-02-05, 19:15    [Cytuj]

Tak to z tymi bezczelnymi Podziemnymi było. A już szczególnie tymi subtelnymi na poziomie słonia w składzie porcelany. Czy Bevinowi było szkoda Kierana? Niekoniecznie. Po prostu odzwyczaił się, bo jednak wróżki kryły swoje blizny pod rożnorodną magią od alchemii, przez iluzję na kameleonie kończąc. Dlatego widzieć dowody walki na tak młodziutkiej twarzy (w końcu ile Kieran miał? Dwadzieścia, trzydzieści? Z perspektywy wróżki, wilczek był dziecięciem.), było dla niego dość nienaturalne.
-Oj, od razu pół Yorku..- Zaczął beztrosko, skupiając wzrok na równo przystrzyżonych paznokciach. -Znając jej temperament, mogłaby i cały kontynent. - yup, pierwsza wskazówka: mamy do czynienia z niestabilną emocjonalnie kobietą z tendencjami destrukcyjnymi. - Oczywiście jej brat może mnie ubiec w ów małym polowaniu, jednakże wolałbym dmuchać na zimne. Preferowałbym nie łamać Porozumień zaraz po ich podpisaniu. - dokumenty jeszcze nie zdążyły porządnie wystygnąć, by już im się coś stanęło. A że wróżka niekoniecznie dogadywała się z Miłościwie Im Panującym.. to był prawie że idealny przepis na rozróbę. A faerie gdzieś w głębi duszy czuł, że jak nie władca, to Noah wyrwałby mu nogi z kuperka. Tak czy siak, lepiej nie.
-A moja zguba jest drobną Rosjanką pod imieniem Nina Zukov, z nadmiarem ego i jeszcze większymi pokładami magicznymi. Zniknęła z mojego mieszkania kilka godzin temu, a jeden demon wie, gdzie postanowiła się zaszlajać. A ślady.. cóż. - Bevin wyjął kusą sukienkę zza marynarki, którą wiedźma wybrała przy ostatnim spotkaniu. Zostawało mu mieć jedynie nadzieję, że jego własny zapach nie przebije delikatnej woni kobiety, bo inaczej byłoby ciut słabo.
Przeniósł wzrok z powrotem na alfę, przyglądając się ciekawie.
-Ile będzie mnie kosztować taka "przysługa"? - palce narysowały w powietrzu "cudzysłów", nie mając grama wątpliwości, że z przysługą będzie to miało niewiele wspólnego. Dodatkowo brunet nie lubił bawić się w układy pod tytułem: Dam znać, jak będę Cię potrzebować, bo groziło to wybitnie grząskim gruntem w przyszłości. Brunet skierował pierwsze kroki w stronę stanowiska, gdzie znajdywał się właściciel przybytku, zostawiając ubranie na blacie. Piłeczka poszybowała na drugą stronę kortu.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

Misha

Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-02-06, 23:14   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Nie posiadał magii, aby móc ukrywać swoje blizny. Musiałby chyba spędzać cały poranek na malowaniu mordy kosmetykami, żeby wyglądać jak człowiekiem. Po co to było? Przyziemnym mówił, że uległ wypadkowi samochodowemu, wtedy przestawali zadawać pytania. Podziemni wiedzieli jak do tego doszło i kto mu to zrobił, a przynajmniej ta większość, która była zainteresowana jego osobą. To zabawne, bo Vaughan zawsze chciał prowadzić względnie spokojne życie, ale najwyraźniej los chciał inaczej.
- No, to jasne… – odparł w kwestii porozumień. Wszystko miało być legalne i zgodne z Porozumieniami. Nie chcieli przecież, aby względnie stabilna sytuacja znów się spieprzyła, prawda? Miał dobry kontakt z Schiavone, więc mógłby odroczyć ewentualne wyrywanie nóg z tyłka Bevina, jeśli zaszłaby taka potrzeba, ale szczerze powiedziawszy… Chyba lepiej rozwiązać to zgodnie z zasadami. Nic złego nie było w tropieniu, tym bardziej, jeśli zabieg miał na celu uniknięcie większych problemów, prawda?
Przejął od niego kawałek ubrania, od razu przystawiając do swojego nosa. Zapach był intensywny, ale nie mogli pozwolić na to, żeby wywietrzał, więc zamknął ubranie w odpowiednim worku, do którego inne zapachy się nie dostawały. Przelotnie spojrzał najpierw na okno, później na zegarek, skutecznie oceniając, że chwilowo będą musieli odroczyć spotkanie. Obstawiam, że skoro Kieran był a studio, nie było jeszcze nawet siedemnastej, bo właśnie o tej zamyka.
- Zaczniemy, kiedy zrobi się ciemno, a ruch na mieście ustanie. Jako człowiek mam słabszy węch będę musiał się zmienić, a ciemność mi sprzyja. – odparł, zgodnie z prawdę. Miał ciemne umaszczenie, a jednym, co mogło go zdradzić, to złote tęczówki. Niemniej jednak, po ciemku będzie mu znacznie lżej. – Ile będzie kosztować? Zastanowię się i odpowiem czym prędzej. – dodał, kiwnąwszy na niego głową.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Bevin


Bevin Traveley

515

Faerie


The higher I go, the harder I fall

Wysłany: 2019-02-10, 11:49    [Cytuj]

Bevin od zawsze wiedział, że mojry to były złośliwe bestie. Chciałeś spokoju — przynosiły Ci wojnę. Jeśli byłeś żądny krwi niczym ogar piekielny, to zapewniały Ci sielankę, jakiej nie powstydziłaby się mityczna idylla. Czy to było uczciwe? Nie. Jednakże nie od dziś było wiadomo, że kobiety nie należy do najbardziej sprawiedliwych istot, kroczących po tym globie.
A skoro o kobietach mowa..
Obserwował spokojnie, jak wilkołak zapoznaje się z zapachem czarownicy, szacuje czas, podejmuje wstępne decyzje na korzyść wróżki. Czegoż mógł chcieć więcej? To był idealny układ.
Przyjął z grzecznym uśmiechem kolejne słowa alfy, w pełni zgadzając się z pomysłem wilczka. Tego by jeszcze brakowało, by musieli się przeciskać w tłumie, a kto wie, do czego dojdzie w momencie, jak spotkają się z Niną? Skoro miał już załatwionego tropiciela, trzeba by jeszcze zaprzyjaźnić się z jakimś czarownikiem.. jednakże to już faerie uciekał myślami do przodu.
Wyciągnął rękę w stronę mężczyzny, finalizując w ten sposób umowę.
-Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia. - wyciągnął na szybko notes, wyrwał jedną ze stron i naskrobał na szybko swój numer telefonu.
-Pod tym numerem mnie znajdziesz. Napisz mi proszę adres, to pojawię się chwilę później.
Schował z powrotem notes w poły płaszcza, obrzucił ponownie wzrokiem studio, zawieszając wzrok na jednej z fotografii. Nie miał pojęcia, kim jest ów młody model, ale zdecydowanie fotograf wydobył z niego ów mityczne artystyczne piękno.
Choć cisnęło mu się na język, by zapytać o umiejętności Kierana, wstrzymał się. Może innym razem, gdy wpadnie z czysto kurtuazyjną wizytą. A na razie... skinął głową w podziękowaniu, bezsłownie żegnając się. Postawił kołnierz przed wyjściem z budynku, kierując kroki w sobie znanym kierunku.
Lubił ugadywać się z mężczyznami. Przynajmniej byli konkretni.

/zt
zostawiam Ci wybór kolejnej lokalizacji ;)
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Connor L. Vaughan


Connor L. Vaughan

20

Wilkołak

Student Fotograf


Wysłany: 2019-03-05, 08:52   
   N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
[Cytuj]

//#1 03.19

Skoro ojciec był na urlopie to wszystkie obowiązki spadły na niego, nawet prowadzenie studia fotograficznego. Cholera, ojciec na urlopie, Sonia na urlopie, został sam jak palec, może on też powinien udać się na urlop? Z drugiej strony nie czuł się zmęczony a sprawy związane z własnym życiem raczej nie zachęcały go aby siedzieć w domu i wgapiać się w cztery ściany. Tak więc przyszedł punktualnie do pracy, otworzył gabinet. Korzystając z małego ruchu gdy pogoda jest szara, bura i ponura odpalił na komputerze World of Tanks. Pierwszego klienta miał około dziesiątej, chodziło o zdjęcie do dowodu więc poszło dość szybko, drugiego przed południem – pani z dzieckiem, która weszła schronić się przed wzmożonymi opadami i uległa urokowi osobistemu Connora dając namówić się na kilka zdjęć dzieckiem. Kilku kolejnych nawet nie liczył, powiedzmy, że miał dwie godziny intensywnej pracy, chwilę przerwy śniadaniowej i tak wczesnym południem progi studia przekroczyła Sena, podniósł głowę znad biurka wlepiając w nią wzrok i wyłączając emocjonującą rozgrywkę.
- W czym mogę pani pomóc? - bo jak kolejna osoba powie mu, że weszła na chwilę schronić się przed deszczem to chyba pogryzie. Ludzie kochani, kawiarnie, restauracje, wszyscy chcą zarobić a mu już od tego namawiania ludzi na coś czego nie potrzebują w gardle zasychało.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 9