Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Ucieczka była skazana na niepowodzenie… Nie było odwrotu, nie było nadziei… Mrok wkrótce zamknął Nata i Ninę w klatce. Popękaną ziemię pokryła maź – lepka i czarna jak najczarniejsza smoła. Smród jej – zgnilizny i śmierci wielu – rozchodził się nieprzyjemną falą po całym ciele – każdym fragmencie, tkance, kości – po każdej, nawet najmniejszej komórce jestestwa. To nie było piekło, jakim straszono małe dzieci – nie przypominało też tego, do którego strącono niegdyś aniołów i gdzie lądowały dusze grzeszników. Była to pustka i mrok w najczystszej postaci – indywidualny dla każdej ofiary – prawdziwa paszcza najgorszych koszmarów.

Oszczędź tej wygranej. Teraz gdy słyszysz szept, kwestią czasu jest Twoja przynależność. Niegodna pochłonięcia… Zamiast tego poniesiesz wieść – Wy tę wieść poniesiecie…

Słowa mocno zniekształcone, wyszeptane łamanym językiem, tym, znanym już obu istotom – brzydkie, drażniące język, jak macki mazi wpełzającej coraz wyżej i wyżej. Próżna byłą obrona i próba ataku. Czarna smoka wkrótce oblepiła oba jestestwa…
Cisza… Pustka i nicość – tylko oni i dziwny kryształ przed nimi. W mroku otoczenia stanowił jedyne źródło zielonkawego światła.

Mój herold niebawem powstanie. Słyszysz jego szept… Zagłada jest blisko…. Bariery pękną pod naporem jego skrzydeł, a wtem pożre trzy światy i otworzy wrota ku mojemu odrodzeniu.
Nie ma ucieczki,
Nie ma nadziei,
Nie ma schronienia w tym świecie, ni żadnym innym…
Upadną aniołowie i zgniją demony…
Oddadzą co skradli długie wieki temu…
Noc przyniesie… zagładę. Śnijcie o niej i obawiajcie się jej, wyczekujcie przybycia herolda…


próbka głosu
 

Lily Ke

26 lat



she's a type of a woman who can elegantly say "fuck you" just with one glance





[Cytuj]
Multikonta: Xian Hu, Kai [nkt]
// z kościoła

I ona spadła tutaj, w czeluści piekielne, choć z początku nie mogła sobie uświadomić, jak tu właściwie trafiła. Głowa bolała ją niemiłosiernie i pamiętała tylko, jak próbuje się wydostać z kościoła, który lada moment mógł runąć na łeb pewnej paskudnej hybrydy. Wiedziała, że udało jej się uciec - przypominała sobie też o pewnej wyrwie w podłodze, pojawiającej się jej nagle pod stopami. A potem? Ciemność.
Obudziła się wśród duszącego powietrza Edomu - otoczona odorem śmierci i rozkładu. Wszystko tu atakowało jej zmysły i jeżyło włos na głowie. Całe ciało krzyczało, że należy stamtąd uciekać - tylko dokąd? Podświadomie wiedziała, gdzie się znalazła. Każde anielskie dziecię ma nadzieję, że zostanie od podobnego losu uchronione, dzięki swojej krwi. Czy więc umarła? Nie miała pojęcia. Zdołała się ledwo rozejrzeć, dostrzegając leżące obok siebie ciała dwójki osób. Może spróbowała wstać, szukać pomocy. Prawdopodobnie nie usłyszała ostrzeżenia - pojawiła się tuż po tym, jak rozbrzmiało dla poprzedniej dwójki. Zrobiła więc jedyne, co przyszło jej do głowy. Wstała, by mimo skołowania i strachu, spróbować znaleźć swoją broń. Ciekawe, czy i ona przeniknęła do dziwnego wymiaru.

She was free in her wildness.

She was a wanderess, a drop of free water.

She belonged to
no man
and to no city.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Co ten miszcz z tymi paskudnymi mackami. Jeszcze trochę i stanie się legal twierdzenie, że oboje musieliśmy oglądać ten sam film dokumentalny. Co do samego piekła wydawało się ono wampirowi coraz bardziej urocze. Nawet chętnie by się takim miejscu zadowolił pod warunkiem, że jakiś cudem byłby w ów wymiarze takim samym drapieżnikiem jak w ich świecie. Bo cała ta śmiertelna otoczka, brak dostępu do wampirzych profitów była nużąca na dłuższą metę. Nie był zwyczajny do ran, które się nie goiły dlatego ta noga była, no... upierdliwa.
- Myślisz, że jakoś można wezwać mateczkę na ratunek? Chociaż przyznam się, że samą myśl o niej jestem przerażony. - doskonale zdawał sobie sprawę, że Nina będzie wiedziała o którym demonie wspomina Nathaniel. W końcu miała z nimi o wiele więcej wspólnego niż nieśmiertelny. No i przydałby się jakiś plan działania. Jedyne co mu przyszło do głowy. Odczepienie od pasa jednego z noży i rozpoznawcze rzucenie w kryształ. Ciekawe czy coś się stanie.
Sam jegomość wydawał się być dość kluczowym stworem, powiedzmy, że jego obecność była bardzo przytłaczająca a słowa brzmiały jak jakiś wiersz. Ciekawe co za cholerę chciał tu sprowadzić? Czyżby dwójka niezłomnych i niedołężnych była ostatnią nadzieją ludzkości? Toście sobie herosów wybrali.
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Ciemność, mrok, smród wręcz przyprawiały wiedźmę wielu zmartwień, które zdecydowanie nie dawały pozytywnych rezultatów. Czuła, jak śmierdząca maź zaczyna ją otaczać z jakimiś mackami, ale powstrzymywała się od szarpania. Nie miałoby to żadnego sensu.
- Jak, skoro nie mogę tutaj czarować.- jeśli wie, jak bez używania czarów wezwać demony, to śmiało, niech poda jej rozwiązanie. Szczególnie, jak sposobność ruszenia się była mocno ograniczona. No i który demon chciałby być przy demonie, który wywołuje taki smród? Niestety, póki co to są zdani na łaskę tego jegomościa, który postanowił przekazać im dosyć istotną wiadomość. To tylko potwierdziło jej obawy o bramie, portalach... Należałoby przede wszystkim poinformować o tym wróżki, łowców, no i czarowników. Ale przede wszystkim wróżki, które są bardzo mocno narażone na kontakty z demonicznymi krainami.
Kiedy ten spróbował rzucić nożyk w kryształ, Rosjanka zaraz rozpoznała zielony przedmiot.
- Ani się waż, kretynie.- rzuciła z nadzieją, że ten nie trafi i nie zepsuje. Czy on nie wie, że takic rzeczy należy nie dotykać? A szczególnie w wymiarze demonów? Jak coś się wydarzy, będzie to wyłącznie wina Nata.
- Jak my mamy roznieść wieść, skoro jesteśmy tutaj uwięzieni?- zapytała się nośnym tonem. Skoro mają zanieść wieści, które są niepokojące, to w jaki sposób? Będąc w piekle, wiele nie przekażą. Nina miała nadzieję, że tym sposobem wywalczą sobie powrót bez dodatkowych opłat. O ile nic wampir po drodze nie zepsuje.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Nigdy się nie nauczą – nigdy, nigdy, przenigdy się nie nauczą. Nina w istocie mogła rozpoznać kryształ. Jeżeli ktoś przekazał jej info, to był to ten sam kamyczek, który uformował się w łapkach Shi z użyciem magii i krwi wszystkich ras, a także ten, w którym kociątko z pomocą innych zamknęło nieprzyjemnego demona, ówcześnie rezydującego sobie radośnie w ciele Bevina. Szkoda, że nie raczyła uprzedzić Nathaniela – może sama nie wiedziała? Niemniej powiedzmy to sobie wprost – zniszczenie błyskotki mogło skończyć się uwolnieniem bestii. Skoro w zamknięciu poczynił takie zniszczenia w Edomie, to strach pomyśleć, co by się stało, gdyby ktoś go teraz uwolnił.

Nat cisnął sztyletem i niestety trafił. Na całe szczęście kamień, w którym zamknięto stwora był solidnej roboty – nie powstała na nim nawet rysa. Co ciekawsze – broń zamiast rozpaść się w trakcie lotu – co działo się w przypadku każdej rzeczy i istoty w pobliżu, zdołała doń dolecieć. Wniosek? Powołajmy się na inteligencję wampira.
Zielona poświata błysnęła mocniej, gdy tylko ostrze zetknęło się w kryształem – potem faktycznie przemieniło się w popiół, acz dopiero po uderzeniu. Światło prócz błysku uderzyło w wampira, a z racji wrażliwości na „słonko”, dotkliwie raniąc jego twarz. Na jej powierzchni powstało wiele nieprzyjemnych bąbli. Z pękniętych miała zacząć sączyć się ropa i krew, zupełnie jakby na serio ktoś traktował go słońcem, ale hej! Przynajmniej trafił! Kilka kolejnych takich prób, a może zdołałby się nawet przebić… Gdyby tylko dano mu do łapy kilof.

Nina miała farta – prócz oślepienia nie oberwała niczym.
Lepka ziemia drgnęła nie na żarty. Maź wlała się w powstałe wyrwy, pod którymi był… świat ludzi. Opadając oblepiała wszystkie istoty żywe – ludzi, wampiry, wilkołaki… Straszliwa to była wizja, równie paskudna jak ta na niebie – i je okrył także mrok. Usłany niegdyś gwiazdami nieboskłon stał się martwy – tak martwy, iż z jego bram zaczęli spadać aniołowie. Jeden po drugim lądowali na ziemi, na której nieustannie rozprzestrzeniał się mrok… Pogrążeni w szaleństwie po utracie swych łask, nie byli w stanie się bronić. Agonalne krzyki zaczęły wręcz wypalać słuch rannego Nata i nienaruszonej Niny. Wkrótce zaczęła wypływać z nich krew.
Herold niebawem się obudzi,
Światy zaleje mrok,
Nie ma ucieczki,
Nie ma nadziei…
Tym czasem w innym miejscu.

Lil nie miała pojęcia, iż dziwny twór pożarł umysły nieprzytomnych. Z pozoru wyglądali na nietkniętych, w praktyce… Na twarzy mężczyzny pojawiły się bolesne bąble jak po oparzeniu, potem z uszu zaczęła wypływać krew – u nieprzytomnej również. Lil swojej broni niestety nie miała – jedną zapewne miał w posiadaniu łowca, druga… tą musiała gdzieś zgubić w trakcie ucieczki.
Przeraźliwą ciszę przerywał szum - szelest popiołu opadającego na głowę. Płatek po płatku i kolejny czarny. Każdy, który spadł na ciało Lil, zaczął ją wkrótce palić. Nie, nie był to ból od zewnątrz, raczej od wewnątrz. Z niewyjaśnionych powodów dziwne płatki po zetknięciu ze skórą zaczęły w nią dosłownie wnikać. Najpierw jeden, potem drugi i trzeci… Każdy kolejny wydobywał najgorsze z możliwych lęków, potęgując przy tym najobrzydliwsze instynkty kobiety.
Wcale nie byłaś księżniczką…

Tortury na Ninie i wampirze ustały... Zielony kryształ raz jeszcze oślepił ich swym światłem - tym razem nieszkodliwym dla nieśmiertelnego. Gdy otworzyli oczy, przebudzili się leżąc na chłodnej czarnej ziemi niedaleko kolejnej kobiety, skąpanej w czarnym popiele. Rany których doznali, zostały.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Coraz bardziej zaczynał myśleć, że do domu wróci odmieniony. Jeśli jego organizm nie przejdzie ewolucji w demona to jego ciało zostanie tak zniszczone, że nawet rodzona matka go nie pozna. Miał tylko nadzieję, że po odzyskaniu swoich zdolności uda mu się odzyskać tą słodką mordkę, do której na przestrzeni stuleci udało mu się przyzwyczaić.
Czyja wina? Oczywiście Niny bo ostrzegła go za późno. Zapytany o wniosek na pewno powie jedno. Zielony kamień – nie tykać, dziadostwo. Ból był tak potworny, że jako półczłowiek prawdopodobnie utracił przytomność (?). Nie dziwicie mu się, ciekawe jak wy byście się czuli gdyby wypalano wam gębę do samego mięsa. Pewnie Nina nawet poczuła swąd palonego mięsa, który musiał dobiegać ze strony Nejta. Bąble, bąblami. Wyglądały paskudnie, fakt, pękały. Po jego twarzy nie tylko zaciekała ropa ale też krew. Lepka, czerwona maź mieszała się z żółtawym płynem kapiąc na ziemię. Freddy Kruger przy nim mógłby uchodzić za przystojniaczka.
Gdy tylko wstał czuł nieprzyjemne mrowienie, które mogło tylko potwierdzić, że to nie był sen. W dodatku twarz cały czas go mrowiła a każdy podmuch wiatru drażnił go do tego stopnia, że tylko bardziej się krzywił. Samo suche i gorące powietrze Edomu powodowało, że rany na twarzy nie goiły się jak należy. Nie chciały się tak łatwo zasklepić a poniektóre – te głębsze wyglądałby jak rozerwane jakimś prymitywnym narzędziem. Miejscami nawet odchodziła mu skóra z twarzy, pod którą zbierała się już zaschnięta krew. Szczerym będąc, te kilka bąbli, które jeszcze znajdowały się na twarzy stanowiło dość łagodny widok w całym tym akcie rozpierdolu.
- Mogłaś coś mówić. - mruknął do Niny wypluwając z ust nieco krwi. Ta, wargi też poparzone, bolące w cholerę. Czuł nawet jak pękają i żałował, że nie ma śliny aby je nawilżyć. Cholerny martwy organizm. Z trudem wstał zastanawiając się nawet co jest w gorszej kondycji – jego twarz czy noga?
Podkuśtykał ze spuszczoną głową do nieznajomej, żeby zbyt szybko nie dostrzegła jego twarzy po czym.
- Bu! - podniósł głowę wyszczerzając oczy i kły. W nadziei, że ją wystraszy. Może nieco głupi dowcip ale chociaż będą wiedzieli z kim mają do czynienia. Prawda? Jeśli to demon to wybuchnie śmiechem, może nawet dostanie tak mocnego napadu, że padnie na ziemię? W innym wypadku ktoś poczuje obrzydzenie, może nawet cofnie mu się obiad?
W całej tej zabawie pękło mu kilka strupów i bąbli przez, co dość szybko pożałował wygłupu.
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Czy to była jej wina, że on nie myślał? Oczywiście, że nie! To że uprzedziła zbyt późno, spokojnie można było wytłumaczyć nieco ograniczonymi możliwościami fizycznymi. Ale nie, po co myśleć, lepiej rzucać w nieznany kryształ, który zaraz poraził ich swoim blaskiem. Nina odruchowo przymonela powieki, wraz z tym odleciała myślami do krajobrazu, który został jej zafundowany przez kryształ. I szczerze, z każdą chwilą obrazy były coraz bardziej drastyczne, wywoływały przerażenie w duszy wiedźmy. Nie chciała tego oglądać, ale musiała, nawet nie czując, jak z uszu sączy się krew. Te krzyki, wrzaski agonalne... One były okropne. Nawet kiedy ponownie ujrzała zielony blask, wróciła mentalnie do Edomu, to nadal miała jeszcze wrażenie, że gdzieś z dala słyszy jeszcze czyjeś głosy wołając o pomoc. Oszołomiona mrugnęła kilka razy powiekami i spostrzegła jakąś dziwną postać, owianą czarnym pyłem. Ręce przyłożył sobie do małżowin i odkryła, że są spowite krwią. Spojrzała na swoją krew, a potem znów na nieznajomą osóbkę. Zerknęła jeszcze na wampira, który zasłużenie miał rany po poparzenia, lecz na szczęście żył. Nina postanowiła podejść do osoby i sprawdzić, czy żyje, czy jest przytomna. Wieści były okropne, należało je przekazać oczywiście reszcie, lecz w jaki sposób powrócą?
- Zostaniemy twoimi poslancami, tylko musisz w zamian pomoc nam wrócić do naszego wymiaru. Inaczej wieści się nie rozgłoszą, twoja moc zostanie zakwestionował, a herold upadnie na początku swej podróży. - Nina próbowała rozmawiać z demonem, czy też się targować, na logiczne argumenty. Tylko kim była osoba cała w popiele? A może to był jakoś podstęp demona. No cóż, oby to się szybko wyjaśniło.
 

Lily Ke

26 lat



she's a type of a woman who can elegantly say "fuck you" just with one glance





[Cytuj]
Multikonta: Xian Hu, Kai [nkt]
Nieprzyjemnie było patrzeć, jak ciała leżących obok istot powoli się zmieniają. Paskudne plamy od popażeń, krew... Choć Lila wcale nie była szczególnie delikatna w tym zakresie, wolała odwrócić spojrzenie dla własnego komfortu. Nie mogła im teraz pomóc - widocznie walczyli z czymś zupełnie niezrozumiałym, czego sama nefilim nie potrafiła obecnie pojąć. Musiałaby sięgnąć do ich duszy, a na to żaden półanioł nie znalazł sposobu. Za to mogła rozejrzeć się za bronią, próbując ignorować strach rosnący w jej sercu. Była tutaj sama, czy zaraz zwali się na nią horda demonów? Ciężko powiedzieć, bo nie miała szans nawet porządnie się rozejrzeć, wszystko przez męczące ją zawroty głowy. Przynajmniej próbowała, niestety bezowocnie. Kolejnym, co wpadło jen do głowy, było ewentualne szukanie dziury, przez którą tu wpadła - dopóki z nieba nie zaczęło spadać podejrzane... Coś. Bo tak sobie pomyślała, z początku nazywając to coś śniegiem, a potem bardziej trafnie, popiołem. Tylko skąd leciał, skoro nie było tu żadnego źródła ognia? A może przyniósł go wiatr od tych płonących z oddali budowli? Lila wyciągnęła rękę, choć może nie było to najmądrzejsze na świecie, bo delikatny proch zaczął wnikać w jej ciało. I to z bólem, którego zapytana, nie potrafiłaby opisać. Rozchodził się jakby od jej duszy, przywodząc na myśl wszelkie szkaradztwa, których kobieta bała się najbardziej. Wśród wszystkiego zobaczyła również swojego oprawcę - cofnęła się o krok, by się od niego uwolnić. Zamiast tego potknęła się jednak i upadła, czując jak jej serce rozrywają ohydne łapska strachu. Odbierały dech, nie pozwalały spokojnie zamknąć oczu - ba, właśnie wtedy wizje nasilały się. Nefilim zamarła, pozwalając, by płatki otuliły jej ciało szczelnie, nawet powieki - nie potrafiła się stamtąd ruszyć, zupełnie sparaliżowana przez strach.
Wizje zakłóciły jej inne zmysły, to dlatego nie drgnęła nawet, gdy wampir próbował ją przestraszyć. Odpłynęła do zupełnie innego świata, pogrążona w najpaskudniejszych wizjach umysłu.

She was free in her wildness.

She was a wanderess, a drop of free water.

She belonged to
no man
and to no city.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Nina jako jedyna wyszła ze spotkania… najmniej poturbowana. Zaraz za nią plasował się Nat, a na końcu Lil. Trójka istot jeszcze nie wiedziała, że prócz katuszy i naznaczenia dusz, otrzymali coś jeszcze – skażenie, które sumiennie będzie pożerać ich ciała i dusze, a po ich unicestwieniu uczyni sobie z nich naczynia dla istoty w kamieniu. Czy warto było ryzykować i rzucać w kamień sztyletem? Czy warto było wdawać się w dyskusję z czymś, co nawet ich nie słuchało? Złowrogi śmiech słyszalny z poziomu duszy miał wyjaśnić wszystko.

Należycie do mnie… - i wtedy czerń zaczęła się powoli cofać. Czarna ziemia znów stała się czerwona, gorąca i popękana, z nieba ponownie zaczęły spadać gorące iskry, a powietrze na powrót stało się ciężkie i drażniące dla dróg oddechowych – piekło powróciło do normy – niegościnne, strzelające płomieniami i trawiące ogniem budynki w oddali. Brakowało w nim jedynie demonów – te paradoksalnie nigdy nie powróciły – nie zostały po nich ciała, skóra, mięso, nawet kości… Nathaniel mógł uważać się za szczęśliwca, mając swoje. Oby stanowiły dobrą rekompensatę za skalaną twarz. Być może w przyszłości się zagoi, jednak zajmie to nieco więcej czasu – na pewno facjata nie wróci do normy tuż po ewentualnym wyjściu.

Nieprzytomna Lila dopiero rozpoczynała swoją podróż. Wizje z przeszłości nieustannie atakowały jej wycieńczony umysł. Lata spędzone w bidulu, dokuczanie ze strony innych dzieciaków, odnalezienie rodziny…
Wykorzystana w roli naczynia… Krew aniołów do Ciebie nie pasuje – jesteś zepsuta… Jesteś moja… - twór odezwał się łamanym „ludzkim” językiem w jej głowie. Kontynuował przewiercanie jej duszy na wskroś, aż nie dotarł do boleśniejszych obrazów z czasów okrutnego gwałtu. To właśnie tam, gdy na ziemie spłynęły pierwsze krople krwi, wyciągnął na wierzch najgorsze instynkty. Ból, agonia, złość zostały spotęgowane i zmienione na coś o wiele gorszego – przyjemność… Potwór w dość brutalny sposób ukazał łowczyni jej własną twarz – zarumienioną i zachwyconą zwierzęcym aktem, a potem… Potem obrócił sytuację na jej korzyść – znów pokazał ją samą, tym razem siedzącą na oprawcy i zadowalającą się jego ciałem. Władza – choroba jej potrzeby wraz z nienasyconym głodem pożądania – kochać nigdy nie będziesz – nie Ty, której domeną stanie się grzech…
Tajemniczy głos znów rozbrzmiał się w głowie Nefilim, a wtem, gdy w swym ciele poczuła ostatnie pchnięcie, gdy zbrodniarz skalał ją swym śladem, do serca wdarło się coś jeszcze – mogła się obudzić naznaczona plamą mroku… Gorączka zalała jej ciało

Przed trójką – Niną, Nathanielem i póki co (do decyzji gracza) nieprzytomną Lil pojawił się portal. Przejście skąpane miejscami lepką, czarną mazią, otoczoną zielonym światłem. Czy słowa Niny zostały wysłuchane? Wszyscy mogli wyjść i wrócić do miejsc, w których byli tuż przed pochłonięciem.
Jeszcze nie wiedzieli, że prócz typowego ryzyka ponownego wciągnięcia, groziło im coś... jeszcze. Co zrobią? Wyjdą? Zabiorą ze sobą nieprzytomną? A może ją tutaj... zostawią?
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
W sumie nawet by się nie spodziewał, że jego dusza może zostać w jakikolwiek sposób jeszcze użyta. Ba, mało tego, zawsze twierdził, że wampiry to istoty pozbawione łaski, którym odebrano duszę w momencie śmierci. Sądził, że są zwykłymi ożywionymi ciałami, których żywot dobiega końca w momencie ponownej śmierci, że potem nie ma już nic. Pustka.
Chwila taka jak ta, uświadamiająca go, że jednak nie jest pustym naczyniem pozbawionym duszy powinien się cieszyć. Jednak została ona spaczona tak, nic radosnego, ba. Coś nawet niepokojącego i smutnego. Nie wiedział jak to się może dla niego skończyć i nawet nieco się obawiał o swoją nieśmiertelność. Sama wzmianka o wysysaniu sił witalnych? Jak to się ma w przypadku trupa obdarzonego niesamowitą zdolnością do regeneracji?
- Co dalej? - spytał czarownicy po czym podszedł do nieprzytomnego ciała. Niby za życia był rosłym i krzepkim chłopem – od machania mieczem i rąbania drzewa. Jednak czy w Edomie nadal posiadał porównywalną sprawność do tej, którą miał za życia? Jeśli to było możliwe to przerzucił azjatkę przez bark, po stronie zdrowej nogi. Jeśli jego rany były zbyt poważne, to pewnie złapie ją za nogę i będzie ciągnąć. Przecież nie zostawią tu tej zagubionej duszyczki, prawda?
Cokolwiek postanowi wiedźma wampir postanowił się podporządkować. Niech mają to za sobą i może nawet ostrzeże go na czas – tym razem.
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Piekło, demony... zdecydowanie wycieczka nie należała do najprzyjemniejszych. Nie spodziewała napotkać się takich problemów, przed którymi została teraz postawiona. Nie dość, że nie podobały jej się ostatnie słowa demona, to też sytuacja znów przybrała nowy obraz. Znikło zimno i powróciło przeraźliwe ciepło, można przywitać nowe poparzenia, a także nieprzytomną dziewczynę, która zbytnio nie poruszała się. Powinna wezwać ojca, ale zdecydowanie te miejsce nie było najlepsze. Przed sobą niespodziewanie ujrzała zielony portal. Czyżby mimo wszystko, udało jej się wynegocjować powrót? Spojrzała na wampira, na spopieloną dziewczynę i na portal.
- Zabieramy ją i idziemy przez ten portal. Tylko ostrzegam, jeśli nie chcesz tutaj wrócić, to musimy się spotkać razem, lecz musisz przyprowadzić ze sobą osobę, której ufasz i ma w sobie anielską krew. Musimy zakotwiczyć nasze dusze w ciele tejże osoby, nie wiem tylko, co z nią... Jeśli ktoś się znajdzie, to niech przyjdzie. Spotkajmy się wtedy... na dworku, ten po rodzinie szlacheckiej, który jest nieco poniszczony. To będzie brudna robota, ja będę tam na ciebie czekać do wschodu słońca. A teraz... zmywajmy się, póki jest portal.- mówiąc, zaraz pomogła jemu w podniesieniu niewiasty, aby przedostać się przez portal. To co, czas w końcu poznać swojego ojczulka. Tylko jeszcze będzie musiała wskoczyć po rtęć, ale ona na szczęście występuje w termometrach, to już będzie łatwiej.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Mnóstwo pytań, a niewiele odpowiedzi. Czymkolwiek był dziwny twór piekieł, nie zamierzał pozbawiać żyć przybyłej trójcy – nie tu i nie teraz. Przekazał im wieści – naznaczył ciała i dusze. Dwójka z nich będzie musiała ratować się przed ponownym wciągnięciem – trzecią zaś najszybciej zacznie pochłaniać mrok – pozostałych też, lecz nie tak szybko…
To, co działo się potem było już kwestią zależną tylko i wyłącznie od przybyłych. Nina mogła wrócić do siebie – Nat też i to nawet z pamiątką! Po przejściu przez portal wszystko wróci do normy – no może prócz twarzy wampira. Minie trochę czasu nim polepszona regeneracja zaleczy rany o niekoniecznie „ludzkim” pochodzeniu.

/ można dawać z/t. Info o konsekwencjach macie w dziennikach
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Wiedźma miała nadzieję, że wampir wszystko jasno zrozumiał. Mówiła jasno i klarownie, lecz nie zdziwiłaby się, jakby zostawiła dziewczynę w jakimś punkcie medycznym. Bo w końcu Nina nie rozpoznała jej, a przyziemny też by tutaj w takim tempie nie trafił od tak. Z resztą to nie było jej największe zmartwienie. Przechodząc przez bramę, zastanawiała się nad wyborem osoby. Wynikało na to, że będzie musiała porozmawiać z wróżką. Cóż, raz się żyje, czyż nie? Nina zaraz kiedy wylądowała na swojej polanie, zebrała wszystkie swoje manatki i zaraz zaczęła kierować komunikacją telefoniczną.

z.t
 

Lily Ke

26 lat



she's a type of a woman who can elegantly say "fuck you" just with one glance





[Cytuj]
Multikonta: Xian Hu, Kai [nkt]
Większość zabawy ją ominęło - niestety, a może stety, bo przynajmniej nie przestraszyła się poranionej twarzy wampira. Pogrążona w letargu, czuła tylko, jak ktoś unosi ją z ziemi i przerzuca sobie przez ramię. Dopiero wtedy zaczęła orientować się, że coś jest nie tak. Powieki pokryte popiołem drgnęły, mięśnie także. Kobieta wreszcie zaczęła drżeć nerwowo, dając być może wampirowi znać, że przebudza się z okropnych wizji. Przez moment było jej zupełnie obojętne, gdzie właściwie idą. Wisiała bezradnie, czekając na śmierć, przekonana, że to własnie jeden z demonów niesie ją przez piekło.
A potem? Usłyszała głos. Nieco łagodniejszy, kobiecy. Mówiła coś o portalu i... Anielskiej krwi. Ale skoro Lila ją posiadała, była bezpieczna, prawda? Błąd. Czuła czarną maź, oblepiającą jej serce i duszę. Nie mogła być wolna, skoro tak wyraźnie była w stanie określić obecność czegoś okropnego we własnym wnętrzu. Słowa czarownicy docierały do niej tylko częściowo. Zmęczona, dała znak życia dopiero, gdy przeszli przez portal. Lila była wykończona, nie zapomniała jednak podziękować parze, że się nią zajęli. Bez nich pewnie skazana byłaby na powolne i bardzo bolesne cierpienie.
Zapewniła, że wszystko z nią w porządku - a potem odeszła, dziękując jeszcze raz i pozostawiając im swoje imię, na wypadek, gdyby chcieli kiedyś wyrównać zaciągnięty przez nią dług.

/zt

She was free in her wildness.

She was a wanderess, a drop of free water.

She belonged to
no man
and to no city.
 

Nathaniel Black

[Cytuj]
Multikonta: E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego jak to mówił pewne słynne trio. Skoro kobiety wyszły to i on. Chyżo przez piekielny odbyt szatana, w stronę rzeczywistości. Już po powrocie poczuł jak wracają do niego wszystkie wampirze atrybuty. To było odświeżające, niesamowite przeżycie. No dobra, siły witalne wróciły, noga zaczęła się regenerować a twarz dziwnie wróciła. Teraz tylko ogarnąć tą sprawę kotwicy, zameldować się w domu, dać znać, że jeszcze go diabli nie wzięli i wrócić do swoich planów.

z/t
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo