Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Ej, ale że jak? Tak bez podstaw od razu skreślić go ze względu na przeżycia z przeszłości? Może trzeba by było ugryźć w podświadomości i chociaż spróbować dać młodzieńcowi szansę na poznanie się. Nie należał do natrętnych, o czym dziewczyna pewnie niedługo się przekona. Kto wie, może w jakimś powolnym tempie będzie w stanie mu zaufać? Chociaż troszeczkę. Dobrze, że został ostrzeżony przez ojca. Wiedział, że przy niej musi być delikatny i stonowany. Powinien być prawdziwym Connorem – tym wrażliwym, nie tym Connorem, który sprawia wrażenie dupka i cwaniaczka. W końcu każdy przywdziewa jakąś maskę aby chronić swoją duszę w tym brutalnym świecie, prawda?
Skoro nie wiedziała czemu dokładnie to może powinien spytać się Kierana? Ta. To był dobry pomysł, dlatego jedyne, co mógł zrobić to odpowiedzieć delikatnym uśmiechem. Nie wiedział czy mógłby coś dodać, w sumie mógłby rzucić jakiś tekst w stylu Vaughanów ale to raczej zniechęciłoby już wystraszoną kobietę do niego. Ta... zdążył zauważyć jej skrępowanie. Będąc wilkiem ciężko było go nie wyczuć. Dlatego nachylił się nieco konspiracyjnie nad stołem spoglądając na nią – jednak uniknął spojrzenia w oczy. Czemu? Miał świadomość, że zalicza się do intymnych i mogłoby w tej sytuacji być dla niej nieco niewygodne.
- Obiecuję, że będę grzeczny, miły i nawet palcem nie ruszę jeśli będziesz skrępowana. Jeśli się uśmiechniesz wrócę do normalnej pozycji i postaram się z tobą porozmawiać, o czym tylko będziesz miała ochotę. O Yorku, Londynie, wampirach, wróżkach, o tym jak zniszczyłem Kieranowi kilka lat temu porcelanę. - o! Niech wie, że może się w jego towarzystwie odprężyć. Chyba nie prosił o wiele? Nic nie zobowiązująca doza zaufania. W każdej chwili, jeśli uzna, że Connor wchodzi na zbyt intymne rejony może przecież urwać temat albo zakończyć rozmowę. Nic na siłę. Był nią zauroczony dlatego brał poprawkę na to, że nie może jej zranić. Co było dla niego czymś nowym. Jeszcze nigdy przedtem nie zafascynowała go żadna kobieta, do tego stopnia? Czy mogła poznać, że przy niej opuścił strefę komfortu? Na pewno wyczuła nierówny rytm serca, plączący się nieznacznie język i delikatne wypieki na polikach.
- O! Chcesz negocjować? W takim razie dam ci mój numer. Jeśli będziesz miała ochotę poznać York moimi oczami to chętnie pokażę ci kilka miejsc. - nawet zapisał swój numer na kartce po czym wysunął ją do połowy stołu i zabrał rękę. Przyjmijmy, że połowa stołu wyglądała na strefę neutralną, umożliwiając im nie naruszanie swojej strefy osobistej. Bo tego Fao raczej wolała uniknąć, prawda?
Cholera, to ci zagadka. W jaki sposób ma udowodnić wilczycy, że chce ją poznać a nie zdobyć?
 

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat
Powiedzmy sobie szczerze, że Connor nie dostał najłatwiejszego zadania. Tak, zamierzała trzymać go na dystans, póki nie przekona się do niego, a to bywało... czasochłonne. Kieranowi zabrało to prawie rok, co prawda kierek również niezbyt naciskał i nie widywała go zbyt często, ale ciekawe ile zajmie to Connorowi? Gdyby zapytać Fao to pewnie odpowiedziałaby, że nigdy. Albo ewentualnie, że sama nie wie, ale długo, a jak będzie w rzeczywistości, to dopiero się przekonają. I tak Connor miał fory, bo miał wskazówki od Kieresy.
Connor był zadziwiająco przewidujący w tym, co powinien, a czego nie powinien robić i co mogło ją spłoszyć. Musiał z kimś o niej rozmawiać i to może nawet z Finnem, ale nie zamierzała drążyć. przynajmniej nie przyczyniał się do tego, że miałaby jeszcze większa ochotę uciec w podskokach. A przecież próbowała właśnie dać mu szansę na poznanie się!
Zanim zorientowała się, co robi, jej palec wskazujący wylądował na środku czoła Connora i delikatnie popchnął jego głowę, jakby dając znać, żeby wrócił do normalnej pozycji, zamiast się wydurniać, zaś na jej ustach pojawił się lekki, krzywy uśmieszek.
– Zniszczyłeś Kieranowi porcelanę? Nie udusił Cię za to? – Odezwała się, po chwili próbując zatuszować to, że poczuła się lekko niezręcznie, kiedy dotarło do niej, co zrobiła. Cóż, widziała, że Connor się stara i wychodzi poza własną sferę komfortu, więc siedziała dając mu szansę i starając się nie analizować zbytnio jaka będzie najszybsza droga ucieczki z tego miejsca.
– A potem będzie na mnie, że się nie odzywam. – Przewróciła oczami, wiedząc, że sama z siebie pewnie by nie napisała do Connora od tak.
– Nie ma tak łatwo, dostaniesz mój numer i męcz się z wyciągnięciem mnie gdziekolwiek jak Ci aż tak zależy. – Hej, przynajmniej była szczera, nie? Bo mógł wiedzieć od Kierana, że próby wyciągnięcia jej gdziekolwiek, gdzie jest więcej wilków jest... po prostu niemożliwe. na święta zdarzył się ten jeden cudowny moment, kiedy się przełamała i jednak zajrzała do stada nie chcąc być samej w tak rodzinne święto.
Zgarnęła serwetkę z numerem, przy okazji wyciągając telefon z kieszeni i wysyłając Connorowi smsa, żeby mógł zapisać sobie jej numer. Ha! Powodzenia mu na przyszłość! W międzyczasie jej telefon wydał z siebie melodyjkę powiadamiającą o smsie, a ona sama nieznacznie zmarszczyła brwi widząc numer Kierana. Co on mógł od niej chcieć? Na jej nieszczęście kilkając w konwersację upiła trochę gazowanego napoju ze szklanki.
Halo, czy jest na sali lekarz?
Zakrztusiła się widząc zdjęcie przesłane przez Kierana i mając po drugiej stronie stołu osobę, której ma nie mówić o tej pomyłce, jednocześnie zaraz spaliła buraka i dalej kaszlała, próbując odkrztusić napój. Naprawdę, Kieran powinien chyba przebadać wzrok. Starość nie radość, a ona raczej wolałaby odzobaczyć to zdjęcie. Nie podejrzewała, że Connor mógłby podebrać jej telefon, żeby zobaczyć, co wywołało u niej taką reakcję, więc dalej był odblokowany i dalej wyświetlał on to nieszczęsne zdjęcie Connora bez gaci...


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Zadanie może do najłatwiejszych nie należało, może i miało być czasochłonne ale proszę pamiętać, że mimo wszystko był młodszy od Fao więc czasu miał nieco więcej. W końcu jeśli oboje będą mieli dożyć starości to ona pierwsza kopnie w kalendarz, tak więc młody Vaughan stał na nieco lepszej pozycji od niej. Fakt, samo zdobywanie zaufania było czymś czemu nawet on nie wiedział czy da podołać, zazwyczaj ludzie wpadali w zachwyt jego otwartością i pozytywną energią przez, co nigdy nie miał problemu z nawiązywaniem znajomości. Masz ci los, trafiła ci się odporna na jego urok osobisty cholera.
Kto i co mu o niej opowiedział lepiej niech pozostanie tajemnicą. Fakt, miał swoje źródła w postaci obu wspomnianych wilkołaków ale przecież nie przyzna się na głos, prawda? Niech Fao poczeka aż gówniak zacznie słyszeć myśli rozmówcy, wtedy to dopiero będzie się działo. No ale póki co może być spokojna, prawda? Przecież jeszcze nie nabył tej umiejętności.
- Wcale nie jest taki straszny jak malują. - no może był... w sumie jako ukochany syn nie doświadczył nigdy większej formy wrogości niż fochy staruszka, albo drobne kłótnie. Chociaż w takich sytuacjach zawsze wykorzystywał więź i miłość rodzicielską aby załagodzić sytuację, ha! - Puścił mi gwiezdne wojny jak miałem sześć lat, w sumie uratowałem mu wtedy życie. - nawet jej opowiedział całe zajście gdy Kieran wyszedł po zakupy, jak porozstawiał porcelanę po salonie, jak stwierdził, że jest Obi Wanem i jak wziął trzonek od miotły sądząc, że to jest miecz świetlny. Opowieść z jego pamięci była barwna, o dzielnym młodym Jedi Connorze walczącym z krwiożerczymi droidami aby uratować staruszka. W rzeczywistości dzieciak zrobił w domu demolkę a sam Kieran wrócił do domu na czas aby uratować telewizor.
Oho! Czyżby staruszek postanowił mu wywinąć numer życia? Ciekawe czy miało to utrudnić powierzone mu zadanie czy też je ułatwić? Zależy jak zinterpretuje to wszystko sama wilczyca. No cóż, nie musiał jej podbierać telefonu bo przy próbie ratowania własnego życia przechyliła nieco telefon co umożliwiło mu rozpoznanie fragmentu fotografii. Jednak cóż, Connor należał do tych śmiałych toteż nie wstydził się swojego ciała. Nawet uniósł się nieco aby poklepać ją po plecach, a co, uratuje jej życie to może zapomni o fotografii?
- To zdjęcie będzie mnie prześladować do końca życia. Po imprezie z Adamem wróciłem nad ranem, za karę miałem pozmywać naczynia jak wstanę. Byłem tak wstawiony, że zapomniałem założyć spodni, co staruszek mi do dzisiaj wypomina. - kolejna historia związana z dziejami Vaughanów. A co! Niech wie, że przywódca stada to podstępna osóbka, która uwielbia znęcać się nad własnym dzieckiem. Jeszcze trochę i sprawą zainteresuje się fundacja polsat, widzicie tą reklamę? Wyślij pomoc aby wesprzeć biednego Connora. I jak on ma tu być zdrowy na umyśle w takiej rodzinie? No nie da się! - Swoją drogą przyznaj, że całkiem niczego sobie. - może nie powinien tego mówić? W końcu samo zdjęcie ją zakłopotało a co dopiero odpowiedź na pytanie jak ocenia jego tyłek. Oj, oj, głupiutki Connor.
 

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat
Co z tego, że miał więcej czasu od niej, skoro jego zadaniem było wciągnięcie jej do stada? jeśli kipnie jej się wcześniej, to zadanie zostanie niewypełnione i okaże się totalną klapą ze strony Connora, biedny chłopak...
Czy aby na pewno chciał mieć wgląd w jej myśli i emocje? Chyba lepiej było tej umiejętności na niej nie testować, jeszcze nagła fala paniki wytrąciłaby niczego nie spodziewającego się Connora z równowagi i zmusiła go do przemiany w miejscu publicznym... albo zobaczyłby niezbyt miłe wspomnienia Fao z poprzedniego stada. i oczywiście potem ona pewnie musiałaby po nim sprzątać. Sama była przyzwyczajona do swoich nagłych napadów i wilczyca prawie już nie reagowała na nie, jedynie czasem podniosła łeb, żeby zobaczyć, co tym razem się stało i czy nie musi czasem próbować przejąć kontroli.
— Możliwe, ale przy pierwszym naszym spotkaniu był ranny i patrzył na mnie jakbym kopnęła mu szczeniaczka, albo coś w tym stylu. — Nie trzeba było chyba dodawać, że dla straumatyzowanej i znerwicowanej wilczycy to wystarczyło, żeby chcieć się trzymać z daleka od alfy miejscowego stada i nie narażać się bardziej. Z resztą i tak jej poprzedni alfa jakiś czas temu dał radę ją wytropić i tylko pomoc dwójki starszych Vaughanów jakoś ją z tego bagna wyciągnęła, za co była im wdzięczna. Nie na tyle, żeby z radością, bezmyślnie rzucić się w objęcia stada, ale na tyle, żeby pojawić się na wigilii.
— Wstyd się przyznać, ale przy gwiezdnych wojnach zasypiam. — To kompletnie nie były jej klimaty, więc zmuszona do oglądania tego po prostu zaczynała przysypiać. Ale historia jej się podobała, nawet się z niej cicho śmiała.
Może po prostu staruszek przy okazji siwienia przez Connora zaczyna mieć również na starość problemy ze wzrokiem? Czy aby go w kościach nie strzyka? odkaszlnęła wreszcie, co miała odkaszlnąć i spojrzała lekko załzawionymi oczami na Connora.
— Nie musisz się tłumaczyć. Kieranowi się numery pomyliły, chciał to wysłać do Ciebie, a kliknął na mój numer. Nie mów mu, że się dowiedziałeś o tym, miałam Ci nie mówić o tej jego pomyłce... — Nawet jeśli Kieran by odkrył, że Connor jednak się dowiedział o jego wpadce, to chyba nie będzie robił problemów... A przynajmniej mogła mieć taką cichą nadzieję.
— Taki... 2/10. — Odruchowo załączyła szczyptę złośliwości i wyrwała jej się ta memiczna ocena. Zaraz dotarło do niej, co zrobiła i podniosła wzrok na Connora gotowa zwiać, jeśli na nią za ten żarcik warknie.


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
No przecież jak zginie szybciej od niego to nie będzie mogła trwać w przekonaniu, że nie zostanie częścią Gałganowej rodzinki, wypcha ją czymś, zabalsamuje i wciągnie za nogę do stada. Skoro nie będzie nic mówić to tak jakby się zgodziła, prawda? Czyli finalnie Connor postawi na swoim i dokona niemożliwego. Aż w głębi człowieka budzi się prywatny Dexter, który wręcz pragnie podać pomocną dłoń. Szczęście wilczycy, że młody Vaughan mimo szurnięcia w główce był zakręcony w stronę pozytywnych wibracji aniżeli tych psychopatycznych.
- Ranny? Przecież wysokie zdolności regeneracyjne mamy wpisane w genach. - tak, tak, barwne spostrzeżenie, które miało wkopać staruszka. Chociaż pewnie bardziej obciążające będą słowa padające w następstwie - Stara kanalia próbowała kupić cię na litość. - i wie co mówi. W końcu zna wszystkie sztuczki starego, cwanego wilka na wylot i przelot. Wiadomo, nie tylko padał w młodości ich ofiarą ale gdy zaczął dojrzewać dane było mu poznać nawet kilka tajników z podręcznika Vaughanowych podstępów.
No dobra, jak ktoś oprócz niego rzucał kąśliwe uwagi odnośnie wieku Kierana to nie czuł się taki osamotniony w poglądach przez co odwdzięczył się kobiecie za to, że dzięki niej poczuł emocjonalną poduszkę i delikatne wsparcie, ciepłym i przyjacielskim uśmiechem.
I nawet wiedział, w jaki sposób bronić swoich czterech liter. Pal licho, że pewnie nieco ją zbije z tropu albo zawstydzi ale warczeć nie miał zamiaru. Bo po co? Była dość sympatyczna i nie czuł w stosunku do niej jakiejś niechęci. - Zmienisz zdanie jak go kiedyś pomacasz. - i nawet wystawił w jej stronę język jakby dostrzegając lekkie obawy wypisane na jej twarzy. A może mu się zdawało? Mniejsza.
- Poza tym pamiętaj, że nie dopominam się rewanżu! - wzruszył ramionami prawie wybuchając śmiechem. No tak, żeby było fair powinna teraz zaprezentować swoje krągłości aby chłopak mógł poddać je skrupulatnej ocenie. Oko, za oko. I zapewne zrobi to gdy będzie odprowadzać za jakiś czas wilczycę wzrokiem, no bo kto mu zabroni?
 

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat
O nie nie, ona poprosi o skremowanie, nikt jej nie będzie wypychać jak jakiegoś pluszaka i ciągać za nóżkę do stada. Co najwyżej będą mogli ustawić sobie jej prochy na kominku, o ile w ogóle Finn im na to pozwoli, o. Już ona znajdzie sposób, żeby nawet po śmierci uniknąć tak psychopatycznych pomysłów.
— Oberwał wtedy srebrem. — Przekręciła trochę głowę, jakby analizowała, czy na prawdę tego nie wiedział, czy tylko się zgrywał. Jak wiadomo, srebro hamowało procesy regeneracyjne wilkołaków. A mina Kierana w tamtym momencie była naprawdę niezbyt przyjazna. Nie sądziła, żeby to były próby brania jej na litość. Tym bardzej, że już wtedy wyglądała jakby miała ochotę stamtąd zwiać byle prędzej.
— Tak trochę, to zanim poznałam Kierana, mieszkałam w York już kilka miesięcy i udawało mi się unikać obu stad. Jakoś na początku kwietnia była chyba pierwsza potyczka z poplecznikami Leytona, przypadkiem się tam przyplątałam, czym odkryłam swoją obecność na terenie stada i trzeba było po walce jednak iść zobaczyć, czy czasem nie trzeba pakować manatków... A wzrok rannego Kierana serio nie był zbyt miły, tym bardziej jak się zainteresowałam tym, że Finn jest w okolicy i chyba Kieran myślał, że jestem zagrożeniem... — Brawo Fao, chyba najdłuższa twoja wypowiedź jak dotąd, w kierunku Connora. Jeśli tak dalej pójdzie to dostaniesz przy nim słowotoku!
— Nie, dzięki, nie wiem gdzie żeś się szlajał i czy czegoś nie złapałeś przy okazji, a na słowo Ci nie uwierzę, żeś czysty. — I znowu się odcięła. Coś dzisiaj złośliwa była i nie zamierzała Connorowi ułatwiać. Niech kombinuje dalej.
Przewróciła oczami na jego stwierdzenie, że nie dopomina się rewanżu w postaci zaprezentowania jej gołego tyłka. I dobrze, bo ani myślała, żeby go komukolwiek pokazywać. A już na pewno nie synowi alfy. A tyłek i tak zasłaniała jej trochę za duża koszulka i już stanowczo za duża na nią bluza. Chyba tę akurat podprowadziła kiedyś Finnowi, kiedy nie patrzył. Sorry kolego, jak będzie wychodzić to też sobie nie popatrzysz na jej cztery litery.


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Czyżby ktoś tutaj widział słynny teledysk pod tytułem 'A little piece of heaven'? Proszę się nie obawiać, aż tak drastycznie by nie było. Stado Vaughanów to same porządne i dobrze wychowane wilki. Podobno, tak twierdzą.
Odnośnie działania srebra na ich wilcze organizmy doskonale wiedział, nie wiedział jednak zbyt wiele odnośnie tego, co się działo gdy on był w Londynie. Nikt mu nic nie mówił a sam fakt, że jego staruszek umierał przez znamię Leytona raczej nie był dla niego zbyt motywujący. Od kilku dni męczyło go to od środka i najchętniej zrobiłby ze swojej rozmówczyni ogromnego przytulaka, w którego ramionach najchętniej utopiłby swoje wszystkie żale i smutki.
- Czyli jesteś raczej obserwatorką starającą się uniknąć nadmiernego zainteresowania ze świata zewnętrznego. Co za tym idzie musisz mieć za sobą dość ciężkie przeżycia, nie martw się nie wiem jakie. - a może wiem, ale przecież nie powie jej na głos, że został ostrzeżony o wypadku, który ją spotkał. I może nie znał jej za dobrze bo rozmawiali od kilku chwil ale póki co wilczyca rokowała raczej na taką małą, niewinną i uroczą istotkę, którą należało wsadzić do kartonu i dbać o spełnianie jej zachcianek. Wiadomo, pozory, a te lubią być zwodnicze, co nie? - Jednak wydaje mi się, że to po prostu niesprawiedliwe złożenie losu. Wydajesz się być wręcz słodka, co za tym idzie nie powinno cię spotkać nic złego. - a jednak. Skoro ona miała zamiar mu dopiekać to on odegra się w zupełnie inny sposób i przyprawi ją o lekkie zakłopotanie, ciekawe czy była gotowa na coś takiego?
- Ciesz się, że nie mam pizzy bo bym cię udekorował szynką albo pieczarkami. Nie jestem Adamem. - burknął z udawaną urazą. A co! Niech wie, że to poważna sama a sam biedny wilczek jest czysty od wszelkich brudów. W końcu, jakby nie patrzeć, on nawet się jeszcze nie całował. Skoro nie było chemii to nie było też buziaków, tyle.
 

Faoiliarna Creswell

24 Lata


150 cm


O wilku mowa, a wilk tu...







[Cytuj]
Multikonta: Nimat
Widzieć to niekoniecznie się widziało, jednak ma się chorą wyobraźnię, która podsuwa różne, dziwne pomysły. Podobno byli porządnymi wilkami, ale czy na pewno? Tego nie mogła stwierdzić na pierwszy rzut oka, a że stada w większości unikała, to ups? Trochę jej to zajmie.
O srebrze każdy wilk wiedział, jej bardziej chodziło o to, co się działa tutaj, w york, kiedy Connora nie było. Czemu nikt mu nic nie powiedział? Nikt mu nic nie streścił z tamtych wydarzeń? Aż tak chcieli wszystko przed nim zataić? Chyba właśnie trochę popsuła im te plany. Samo umieranie od znamienia niedawno się skończyło, więc nie było tak źle. Już czuła sporą różnicę, wróciła jej energia i miała więcej chęci do życia. A co do robienia z niej ogromnego, przytulaśnego pluszaka było złym pomysłem, przynajmniej na tym etapie ich znajomości. Gdyby tego spróbował musiałby się zmierzyć z wkurzoną wilczycą, a ona nie miała litości, kiedy czuła się zagrożona. Tylko potem Fao jeszcze bardziej próbowała ją kontrolować.
— Można tak uznać. — No w sumie trafił, chociaż, kiedy była potrzeba to i bardziej się angażowała, niż tylko obserwowanie sytuacji. A nagłe, trafne spostrzeżenie o ciężkich przeżyciach zapaliło jej lampkę i już praktycznie była pewna, że ktoś, COŚ mu a jej temat już mówił. Tylko która menda sypnęła? Ile wiedział? nie miała zielonego pojęcia, ale kiedyś się dowie.
Wsadzenie do kartonu i dbanie o nią wydawałoby się miłe, ale na dłuższą metę chyba dostałaby szału, gdyby ktoś cały czas nad nią skakał. Była przyzwyczajona do samotności i samodzielności, więc czasem miała bardzo aspołeczne zaskoki.
— To tak ani trochę nie działa. — Mruknęła próbując zignorować komplement rzucony w jej stronę. Bo ani trochę nie pasował, do tego jeszcze, gdyby to miało determinować, czy kogoś spotka coś złego, czy nie, to byłoby to po prostu chore i niesprawiedliwe...
— Szkoda byłoby pizzy na takie rzucanie we mnie. — zaśmiała się. No bo, proszę wilków, lepiej byłoby wrzucić ten kawałek pizzy do żołądka, niż na nią. Co do wstawki o Adamie, to jej akurat nie ogarnęła. Adama owszem, widywała, jednak za każdym razem wydawał się jej być w porządku. Skąd miała wiedzieć, że pieprzy się na prawo i lewo? I skąd miała wiedzieć, że przypadkiem porównała go do Adaśka w tej kwestii?


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Czy te oczy mogą kłamać? Przecież każdy posiada swoją cenę a zadaniem Connora było odkrycie tej Lamiastej i zwykłe przekupienie kobiety. Mniej więcej tak odbierał w swojej nieco nieograniętej główce cały proces rekrutacji członków do stada. I może nie powinien zagłębiać się w tej koncepcji. Gdyby tego nie zrobił to psychika nie podsunęłaby mu obrazu, w którym Kieran spaceruje po targu kupując nowe wilkołaki na wyprzedaży. Szczęście, że opamiętał się na czas i nie zaczął zastanawiać się czym przywódca stada mógłby się kierować przy wyborze nowych maskotek.
No ale jak tak? Przecież oboje byli wielkimi, włochatymi pluszakami – fakt, że o morderczych zapędach ale jednak. Tak jakby oswoić wilkołaka to można by było posiadać świetny łóżkowy grzejniczek. Swoją drogą, ciekawe jak daleko posunie się pewna pijawka pomieszkująca w pewnej piwnicy. Jak właścicielka zareagowałaby na intruza gdyby ten postanowił zdrzemnąć się w jej łóżku argumentując swoje zachowanie lękiem przed ciemnością? Chociaż sama scena, w której wampir mówi, że boi się ciemności musiałaby być wręcz epicka, godna co najmniej ze trzech Oskarów.
Szkoda, że dzisiejszego wieczoru Connor nie posiada jeszcze zdolności, których nabawi się wskutek choroby. Zawsze mógłby usprawiedliwiać bliskie mu osoby tym, że to nie one ją sprzedały jak przekupy na bazarku tylko to on sam, usłyszał przypadkiem.
Zatrzepotał rzęsami w kokietujący sposób po czym zaczął się śmiać. - Bo wcale kobiety nie mają lżej w życiu. - nie trzeba chyba nic więcej dodawać? W końcu sam gest i słowa padające z jego ust dały jasno do zrozumienia, że nie jest głupio i doskonale zdaje sobie sprawę z tego ile przedstawicielek płci pięknej używa urody w celu zdobywania tego, na co ma ochotę. Im było łatwiej, wystarczyło zastawić sidła na odpowiedniego naiwniaka.
- Szkoda. Dobro. Zło. To pojęcia względne mające na celu normowanie pewnych czynników i zachowań szufladkując je tym samym w tym co powinno a nie powinno się robić. - od tak, rzucone zaczepnie. Nie do końca przemyślane, owocujące grobową miną i położeniem obu dłoni na ustach. - Wybacz. Za dużo mówię, czasami. Samo się wyrywa. - i to nie tak, że nie zdarzało mu się mówić do siebie. Gdyby go dłużej znała to na pewno udałoby jej się go przyłapać na takim zachowaniu, kto wie, może nawet nakryłaby go śpiewającego pod prysznicem. Śpiewającego? To dużo sobie w tym momencie dodaje, chłopak tak fałszuje, że lustro w łazience najchętniej popełniłoby samobójstwo.
Dlatego posiadanie głuchego przyjaciela było czymś wręcz genialnym, chociaż ten nigdy nie wypomina nadmiernych odstępstw od normy w wykonaniu młodego Vaughana.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
#2

Zagubiony portfel na szczęście się odnalazł, więc Elena miała choć jeden problem z głowy. Wciąż pozostawało jednak wiele nierozwiązanych kwestii, jak znalezienie pracy, by móc utrzymać nowe mieszkanie oraz odnalezienie Kierana, choć w tej sprawie, dzięki rozmowie z Samem na komisariacie miała już pewien trop. Teraz pozostawało jej jedynie skontaktować się z Sonią, która podobno znała tego Kierana i mogła jej pomóc. Elena dziękowała losowi, że w York na tak życzliwe osoby, które gotowe były w razie czego przyjść jej z pomocą. Pozostawał także największy z problemów, mianowicie klątwa wilkołactwa, z którą kobieta wciąż kompletnie nie potrafiła sobie poradzić. Zbliżała się pełnia - Elena zdawała sobie z tego sprawę, bo od czasu pierwszej przemiany uważnie śledziła daty każdej kolejnej pełni - dlatego zdawała sobie sprawę, że będzie musiała zniknąć na jakiś czas i zaszyć w miejscu tak dalekim od cywilizacji, jak to tylko możliwe.
W dalszym ciągu nie zrobiła zakupów, które planowała, poza tym kompletnie nie chciało jej się gotować, postanowiła więc w kwestii obiadu postawić dzisiaj na gotowe jedzenie. Znalazła w swojej dzielnicy pizzerię, i choć zazwyczaj nie jadała fastfoodów, do pizzy miała słabość, jak na rodowitą Włoszkę przystało. Zajęła sobie miejsce przy niewielkim, wciśniętym w kąt stoliku, nie chcąc zbytnio rzucać się w oczy i po chwili namysłu złożyła zamówienie.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Jeść, jeść, jeść. Słowo odbijało się echem w głowie Seny, a przyczyną był jej burczący żołądek. Treningi sprawiały, że częściej robiła się głodna i więcej jadał. W najmniejszy sposób nie odbijało się to na jej sylwetce. To znaczy jedzenie się nie odbijało, bo same treningi sprawiły, że nabrała trochę mięśni, niezbyt wiele, ale zawsze coś.
Głód dopadł ją, kiedy wracała ze swojego małego mieszkanka do instytutu. Po drodze doleciały do niej zapachy z pizzerii i już wiedziała, że przepadała. Gorąca pizza stanowiła teraz jej największe pragnienie.
Sena rozejrzała się po pomieszczeniu i jak a złość nie było miejsc. Od biedy mogłaby się dosiąść do tej dziewczyny w rogu. Sekundę czy dwie się zastanawiała, ale głód był większy. W trzech krokach była już przy nieznajomej.
- Mogę się dosiąść?- zapytała dokładając do tego uprzejmy uśmiech. Jej runy były widoczne, bo zazwyczaj zapominała ich ukryć, ale dla kobiety zapewne będą one stanowiły tylko dziwne tatuaże.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Elka na chwilę niemal całkowicie wyłączyła się z rzeczywistości i całkowicie pogrążyła w swoich myślach, popijając powoli jakiś słodki napój, który zamówiła sobie do pizzy. Normalnie unikała takich rzeczy, bo miały mnóstwo cukru i były strasznie niezdrowe, ale od czasu do czasu mogła chyba pozwolić sobie na chwilę słabości, prawda? Tym bardziej, że teraz, kiedy jest wilkołakiem, większość chorób przestała jej dotyczyć, więc i nadmiar cukru zapewne nie odbije się w żaden sposób na jej zdrowiu - co najwyżej na sylwetce.
Z zamyślenia wyrwał ją czyjś głos. Elena podniosła wzrok znad swojej szklanki i spojrzała na dziewczynę, która właśnie zadała jej pytanie o miejsce.
- Jasne, siadaj - tylko tyle zdążyła powiedzieć, gdyż sekundy później przy stoliku pojawiła się kelnerka z jej pizzą. Elena uśmiechnęła się i uprzejmie jej podziękowała, następnie ponownie przeniosła wzrok na dziewczynę, która się do niej dosiadła.
- Poczęstujesz się? - zapytała, wskazując na pizzę. Elka była niezwykle hojną osobą i zawsze chętnie dzieliła się z innymi, poza tym nie potrafiła jeść, kiedy ktoś głodny patrzył. Miała za dobre serduszko.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Niewinnie zapowiadające się spotkanie, dwie piękne kobiety i pizza. Czy w tym zestawieniu coś mogło pójść nie tak? Brakowało tylko dwóch przystojniaków. Albo jednego, a może wszystko było w jak najlepszym porządku? Tak jakby. Otóż jak wiadomo wilkołaki miały to do siebie, że były nieprzewidywalne, wybuchowe i cholera jasna wie, co mogło im strzelić do głowy. Biorąc pod uwagę, że naszym wilkiem była pewna zmysłowa kobieta to sprawa komplikowała się jeszcze bardziej.
Na samym wstępie chciałbym tylko wspomnieć, że krwawy księżyc to wyjątkowa kanalia.
No i skoro już to wiemy. Co powiecie na niedopieczoną pizze? Za którą pewna istota już zapłaciła. Co zabawne, był to wystarczający zapalnik aby Elenę ogarnęła ogromna frustracja, w dodatku jej zamówienie zostało tak jakby nie do końca zrealizowane. Skutek? Powiedzmy, że Sena by chciała aby na warczeniu się skończyło. Samotny wilk jak wiadomo był dość słaby – psychicznie. Po warczeniu pojawiły się błyszczące ślepia, a po nich. Chyba obie panie wiedzą jak wygląda wilkołak, którego od przemiany dzieli dosłownie kropelka stresu.
Co zrobi Elena? Czy potrafi zaradzić coś na wilcze problemy? Równie dobrze możemy też kibicować młodej łowczyni. Kto by się spodziewał, ledwie wylała na siebie smerfią farbę a tu takie jaja. Co zabawne, nie wyglądało na to, żeby to spotkanie było podobne do poprzednich figli z wilkołakiem. Ups.
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Przynajmniej miejsce się znalazło. Sena nie miała problemów z dzieleniem z kimś obcym stolika. Mogła nawet pogadać o tym i o owym, albo milczeć jeżeli drugiej kobiecie będzie takie rozwiązanie bardzie odpowiadało. Nefilim była bardzo ugodowa.
- Dzięki.- uśmiechnęła się do nieznajomej i zaraz umościła tyłek na wolnym miejscu i sięgnęła po kartę. Miała zamiar wykorzystać, to że kelnerka podeszła do ich stolika i złożyć swoje zamówienie, chociaż na zapach podanej pizzy napłynęła jej ślinka do ust.
- Dziękuję, poczekam na swoją.- odpowiedziała, bo to fakt była głodna jak wilk, ale nie miała zamiaru nikogo objadać, te dwadzieścia minut jakoś wytrzyma. Tylko, że sytuacja się skomplikowała nieco, bo jej nowa znajoma zaczęła się dziwnie zachowywać. Sena nigdy nie wiedziała wilkołaka na granicy przemiany, bo Connor w dwie sekundy zmienił się w futrzaka. Z pozostałymi znanymi wilkołakami, a jak się okazywało było ich całkiem sporo nie miała takich doświadczeń. W sumie wychodziło na to, że była w czarnej dupie. Rozejrzała się po pomieszczeniu, co ewentualnie mogłaby użyć jako broni, by obezwładnić wilkołaczycę. Miejsce publiczne dodatkowo utrudniało sprawę.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Elena obrzuciła pizzę nieufnym spojrzeniem, stwierdzając już na wstępie, że nie może się równać z tą prawdziwą, włoską, którą swego czasu jadała całkiem często. Jeden kęs wystarczył, by stwierdzić, że było jeszcze gorzej, niż myślała - pizza była w połowie surowa, Elena przełykając ją aż wzdrygnęła się z obrzydzenia.
- Cholera, oni to nazywają pizzą? - zapytała retoryczne, utkwiwszy pełne dezaprobaty spojrzenie w swoim jedzeniu. Kolejne pieniądze wyrzucone w błoto! Jakby miała ich nie wiadomo ile i mogła je sobie od tak tracić, czy to przez zagubienie portfela czy też na niejadalny obiad. Wstała z miejsca, gotowa iść po szefa czy kogokolwiek innego, kto odpowiada tutaj za jakość jedzenia, zrobić mały wykład o truciu ludzi surowym jedzeniem a następnie grzecznie ale stanowczo zażądać zwrotu pieniędzy - sprawy jednak potoczyły się trochę inaczej, niż sobie to zaplanowała.
Wiedziała, co się święci niemal w tym samym momencie, kiedy się zaczęło. Wilczyca zaczynała dochodzić do głosu i brać nad nią górę, choć Elena bardzo starała się to pohamować. Nie tutaj! błagała w myślach. Wszędzie, tylko nie w miejscu pełnym niewinnych ludzi!
- Uciekaj - powiedziała blagalnie do Seny, a następnie warknęła, całkowicie wbrew swojej woli, zapewne przyciągając tym spojrzenia siedzących najbliżej ludzi. Walczyła ze swoją wkurzoną wilczycą jak tylko mogła, ale czy to wystarczyło, żeby powstrzymać przemianę? Jeśli nie, Sena rzeczywiście będzie musiała jakoś ją unieszkodliwić, o ile oczywiście nie pójdzie za radą Eleny i nie zdecyduje się na ucieczkę.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo