Syriusz Worthington

743



There is a hell, belive me, I've seen it. There is a heaven, let's keep it a secret.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Lexa, Ismena
 

Syriusz Worthington

743



There is a hell, belive me, I've seen it. There is a heaven, let's keep it a secret.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Lexa, Ismena
/najnowszy wątek

Kto by się spodziewał, że Syriusz w środku nocy, po zamknięciu swojego klubu, w drodze powrotnej do domu mógłby być stalkowany przez pewną znajomą wampirzycę? No cóż, on sam z pewnością nie - codziennie patrzyły na niego setki par oczu przez co czarownik już dawno przestał zwracać uwagę, jeśli ktoś się na niego gapił lub perfidnie śledził. Chcą patrzeć, to niech patrzą, miał to gdzieś. Przez tyle lat egzystowania na tym świecie nauczył się, by żyć własnym życiem i nie zwracać uwagi na to, co zobaczą lub powiedzą inni. Może nie było to najlepsze podejście na świecie, ale jemu żyło się dobrze i nie zamierzał się zmieniać... w żadnej kwestii.
Inna sprawa, że trochę sobie już dzisiaj wypił, więc tym bardziej nie zwracał uwagi na to, czy ktoś za nim łazi. Nie był co prawda pijany, bo o to było naprawdę trudno - Worthington czasem przeklinał swoją mocną głowę bo wolałby od czasu do czasu po prostu móc się upić i choć na chwilę zapomnieć o problemach.
Niemal natychmiast po przyjściu do domu rozwalił się na kanapie ze szklanką whisky w ręku. Nie zadał sobie nawet trudu, by zdjąć wyjściowe buty, bo w końcu był u siebie i mógł robić co mu się podobało. Nie spodziewał się kompletnie, że jeszcze dziś, w środku nocy będzie miał niezapowiedzianą wizytę Dziecka Nocy.
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Kierując się na księżycem i nocą po wąskich uliczkach miasta Eleanor poszukiwała czegoś. Zapewne Śmierci, która już od dawna jej nie odwiedzała.
Ostatnio "wyczuła" jego obecność podczas pierwszych tortur przez Nathaniela. Później zniknął jakby się jej wystraszył lub bał. Przecież ona jest niewiniątkiem w skórze bestii, która co noc może zabijać.
Wracając do podróży kierowała się przed siebie, aż do jej nozdrzy wparował znajomy zapach. Zioła i znajome perfumy. Nikt inny jak Czarownik.
Eleanor darzyła ich wielkim szacunkiem. Ich moc, prawie że wieczne życie. Cudownie można było by ich posmakować lub też poznać. Miała na szczęście taką możliwość. Postanowiła skierować się za znajomą postacią. Dokąd? Tego dowie się za chwilę.
Wyczuła alkohol z mieszanką perfum, aaaah ktoś tu w nocy pił.
W końcu dotarła do domu Czarownika. Zamknięte drzwi nie stanowiły dla niej problemu. Przemieniła się w szczura i przecisnęła pod drzwiami.
W środku ujrzała wygodę i bogactwo. przebiegła się aż do kanapy w szczurzej formie i tuż przy meblu przemieniła się w człowieka.
- Nie ładnie to tak... Syriuszu zapominasz o dawnych znajomych.- Znała go już kilka wieków i wiedziała na co może sobie pozwolić i kogo uwielbia Syriusz. Przeniosła się przed sofę i Nim Czarownik wykonał jakikolwiek ruch usiadła mu okrakiem na nogach. Przybliżyła się zaciągając się jego zapachem.
- ładnie to tak pić samej oraz nie odzywać się do mnie?- Zaśmiała się, a jej oczy były puste bez emocji- to ją wyróżniało oraz zdradzało (jeśli ktoś ją dobrze poznał, a Syriusz bardzo dobrze ją znał i jej zachowanie).
 

Syriusz Worthington

743



There is a hell, belive me, I've seen it. There is a heaven, let's keep it a secret.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Lexa, Ismena
Syriusz wyczuł innego Podziemnego w pobliżu, jednak nieszczególnie zaprzątał sobie tym głowę, myśląc zapewne, że ktoś po prostu kręci się koło jego rezydencji. Jakież więc było zdziwienie czarownika, kiedy ujrzał na swoim dywanie szczura, po chwili zmieniającego formę na ludzką. Choć takie rewelacje były w jego życiu na porządku dziennym, i tak omal nie udławił się tą swoją whisky.
- Chyba powinienem zrobić jakiś spis starych znajomych, z którymi należałoby odnowić relacje - odpowiedział na zarzut. Fakt, zdarzało mu się zaniedbać tą czy ową znajomość i nie czuł się z tym dobrze... z Tangiem jednak mieli ostatnio okazję w bardzo przyjemny sposób nadrobić wieloletnie zaległości, kiedy to każdy z nich był zbyt zajęty swoimi sprawami, żeby się spotkać. Syriusz był jednak stuprocentowo pewien, że osoba przed nim to nie Tangata, choć z całą pewnością ktoś, kto potrafi tworzyć iluzje i zmieniać formę.
W odpowiedzi na kolejny zarzut wymruczał pod nosem jakieś zaklęcie i w jego dłoni pojawiła się druga szklaneczka whisky, którą to zaraz wręczył siedzącemu na jego kolanach facetowi (bo dobrze zrozumiałam, że Elka zmieniła postać na męską? xD).
- Proszę bardzo. Moje samotne picie właśnie dobiegło końca! - oznajmił zadowolony, bo wiadomo, do picia zawsze lepiej mieć towarzystwo. Zresztą do czegokolwiek lepsze było towarzystwo, samotność to zdaniem czarownika jedna z gorszych rzeczy, która mogłaby go spotkać.
Na pewno skądś kojarzył tą osobę, jednak zajęło mu chwilę, nim udało mu się przypasować to charakterystyczne spojrzenie do konkretnej postaci ze swojej przeszłości. W końcu jednak go olśniło.
- Eleanor - to nie było pytanie, a stwierdzenie, bo był na sto procent pewien, że to ona. - Kopę lat! Stęskniłaś się tak bardzo, że musiałaś włamać mi się do domu? - zapytał z tym swoim seksownym uśmieszkiem, który zapewne działał na większość populacji, zarówno ludzkiej jak i nadnaturalnej. No i cóż, cieszył się, że widzi Elkę - a właściwie jej męską, bardzo pociągającą wersję - bo szczerze mówiąc jemu także brakowało przyjaciółki z dawnych lat.
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Zapominanie o dawnych znajomych było wielkim błędem, jednak dobrze że oni pamiętali.
Eleanor nie miała za złe Syriuszowi. Zdarzało sie iż pojawiał się brak czasu i wiele zajęć na głowie oraz walki do wykonania czy inne misje do zrobienie. To sprawiało iż czas był nie do złapania, a znajome twarze musiały poczekać na spotkanie po latach.
Syriusz preferował w mężczyznach więc Eleanor swoim flirtem nie nie zdziała, dlatego pozwoliła sobie w kobiecej formie usiąść na Nim. Zabrała szklaneczkę od Niego, jednak bez krwi nie pija niczego. Taka wada wampira- jedynie krew przyswaja z alkoholem.
- Syriuszu pamiętasz mnie jeszcze? Jak miło.- Odparła na jego słowa. Kopę lat, faktycznie sporo się nie widzieli. - Włamać czy nie, lepiej w ten sposób niż wyważyć drzwi.- Była oschła, czuć od niej iż emocje zmieniły się i nie było tą samą Eleanor co poznał dawno temu Syriusz. Wcześniej jak Syriusz ją znał to była miła i przyjacielska, a jej oczy błyszczały i miały w sobie te wszystkie emocje. Teraz można ja porównać do dzbana. Dawniej dzban był pełny, a teraz jest pusty. Oczy to zwierciadło duszy, ale i u wampirzycy widać zmiany jakie w niej zaszły, szczególnie kiedy skrywa przed światem wszystkie emocje i efektem są puste oczy.
Przysunęła się do Niego i przejechała językiem po jego szyi. Potrzebowała kwi do swojego alkoholu. Czy gospodarz jej da krew?
Eleanor spojrzała na Niego i zaśmiała.
- Syriusz nadal uważam iż to wielka szkoda, że preferencje są zupełnie inne niż powinny. Byśmy mogli spędzić wspólnie te wieki bawić się razem.- Jak to Eleanor na każdy spotkaniu wytykała mu jego seksualność. Robiła to w zabawny sposób śmiejąc się i naśladując homoseksualistę. Syriusz się przyzwyczaił do jej słów, bo w końcu nie raz to słyszał. Zawsze potem Eleanor pragnie się napić,ale no gdzie ta krew??
 

Syriusz Worthington

743



There is a hell, belive me, I've seen it. There is a heaven, let's keep it a secret.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Lexa, Ismena
Walki i misje? Cóż, od czasu do czasu owszem, jednak Syriusz, mimo przynależności do organizacji czarowników jakoś niespecjalnie lubił udzielać się w tematach politycznych. Gdy chodziło o zabicie Leytona, to co innego, ale generalnie miał wyjebane i wolał żyć sobie swoim beztroskim życiem, nie przejmując się niczym.
- Jak mógłbym zapomnieć o mojej ulubionej wampirzycy? - zapytał retorycznie, uśmiechając się do Elki. Znał bardzo dobrze kilka nieumarłych przedstwicielek płci pięknej, jednak to z panną Coleridge miał najlepszy kontakt i choć mniej lub bardziej ważne obowiązki sprawiły, że dawno nie mieli okazji się spotkać, absolutnie o niej nie zapomniał.
- Owszem, moglibyśmy - przyznał otwarcie, bo gdyby nie fakt, że był stuprocentowym gejem, z pewnością już dawno wylądowałby z Elką w łóżku. - Ale nic nie poradzę na to, jaki się urodziłem - też powiedział bardziej w żartach, choć tu akurat miał rację, nie miał wpływu na swoje preferencje. Kiedyś próbował to wyprzeć, ponieważ urodził się w czasach średniowiecza, gdzie ludzie byliby gotowi zabić go za wszystko - od jego orientacji, przez kocie oczy aż po magię, którą władał. Teraz jednak całkowicie akceptował to, kim jest, więcej, był z tego zadowolony. - Zresztą z tego co kojarzę, masz chyba jakiegoś faceta, prawda? - zapytał, zerkając na nią podejrzliwe spod przymrużonych powiek. Nie, żeby Syriusz miał jakieś doświadczenie w związkach, bo nigdy w żadnym nie był, ale ludzie na ogół nie lubili, kiedy się ich zdradzało. Nie wszyscy byli pod tym względem tak otwarci jak Worthington.
To nie tak, że dawał pić swoją krew każdemu wampirowi, jaki się napatoczy... Elka jednak nie była jakimś tam pierwszym lepszym wampirem. Znał ją od wielu lat, ufał jej, dlatego też teraz odchylił nieco głowę, by dać jej lepszy dostęp do swojej szyi.
- Częstuj się.
 

Eleanor Coleridge

21/561


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Udała oburzenie oraz obrazę majestatu.
- Najwidoczniej zapomniałeś, gdyż się nie odzywasz. Myślałam iż zapadłeś się pod ziemię- dosłownie.- Dla urozmaicenia aktorskiego odwróciła wzrok udając iz jest na Niego obrażona. Jednak ta scena nie trwała długo. Nie skrzywdził jej jak niektórzy. Nie porzucił jak worka śmieci na pastwę losu. Wiedziała, że jeśli się nie odzywa to niej to nie oznacza iż zapomniał bo za wiele przeżyli wspólnie.
- Oh a Ty juz zmieniasz temat. Jesteś gejem, ale nie znaczy iz nie możemy sie zabawić.- Wiedziała iż tak nie będzie, ale podroczyć się musiała.
- Tak, jest taki jeden, który mnie porzucił na sporo czasu. Wrócił i odnowiliśmy naszą miłość, ale po wojnie z Leytonem zniknął i odczuwając ból utraty Stwórcy wiem iż Go nie ma. Moje serce nie chce w to wierzyć, ale prawdopodobnie me serce krwawi i przestając odczuwać wszelakie emocje postanowiłam się ich wyprzeć.- Wampir bez emocji, to istny zabójca. Jedyna rzecz, która łączy człowieka z wampirem to właśnie emocje. One utrzymują je przy całości. Bez nich mogą zatracić się w zabijaniu.
- Co powiesz na powrót bezlitosnej Eleanor?- Technetium się diabelsko i widząc zaproszenie na posiłek bez wahania wbiła kły w jego szyje. Oczywiście zrobiła to najdelikatniej jak tylko potrafiła. Czas na dostawę narkotyków. Będzie totalny odlot jak mniemam. Pijąc nieustannie nie chciała odsunąć się od darmowego posiłku, ale w końcu to uczyniła i spojrzała na Czarownika z lekkim, pustym wzrokiem.
- Ah tego było mi potrzeba w te pochmurne dni, a morze to już burzowe dni..- Rozmyślała nad swoim nastawieniem całkowicie izolując się od rzeczywistości.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo