Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Omsk, Rosja
Autor Wiadomość
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 12:14   Omsk, Rosja
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 12:45   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

Luty, piękny miesiąc, aby sobie wędrować po Rosji. I to w sumie prawie minął miesiąc, od kiedy postanowiła sobie pójść świat po tym, co zobaczyła w mieszkaniu Bevina. Zostawiła im informację, że wróci. I co, wróciła, a ich nie było nigdzie, tylko został istny bałagan w pokoju. Skoro nie potrafili poczekać na nią pół godziny, to nie było sensu zostawać tam na dłużej. I tak, odkąd dostała odpowiedź od wróżki, czuła że czas na zmianę miejsca, klimatu, społeczeństwa. Próbowała się zaadaptować, i jak na tym skończyła? Osoby, którym zaufała, pokazują że jej nie ufają nawet w najdrobniejszej kwestii, jakim jest poczekanie na nią. W dodatku czuła, jak mroczna kulka w niej zaczynała się kiełkować, piekło też kiedyś może się o nią upomnieć. Jedyne, co jej przychodziło do łowy, to samotnie znaleźć jakieś informacje o tym stworze z piekieł. Czemu więc Rosja? I to w dodatku miejscowość na Syberii? Może dlatego, że pragnęła zobaczyć, jak Rosja rozwinęła się przez te lata wojny. Może znalazłaby jakieś wskazówki w podaniach słowiańskich, czy też w różnych wierzeniach, które są praktykowane w małych wioskach.
A wraz ze zmianą kraju, należało zmienić wygląd. Spodziewała się, że niektórzy będą chcieli puścić za nią poszukiwania, więc pierwsze co zrobiła, to zabrała z mieszkania wszystkie swe najcenniejsze dla siebie rzeczy do torby. Zaraz też zdjęła swe soczewki, które spaliła na popiół i pozwoliła swoim błękitnym oczom na nowo nieść swój blask. Zaraz potem po prostu zniknęła. Udała się wpierw do prowincji Pekinu, w którym spotkała się ze znaną jej wiedźmą, która pomogła jej zmienić wygląd, za drobną opłatą. Jako że miała pieniądze w chińskim banku, nie było problemu z wypłaceniem na swe stare dane osobowe. I sobie stopem pojechała do Omska jako Oksana Bielecka. Nie było problemu ze znalezieniem pracy w Arenie Omskiej jako biletomanki. Zbliża się weekend, turniej hokejowy, to i tłum ludzi jest tym zainteresowany. Więc nic dziwnego, ze bilety zostały szybko wyprzedane, a Oksana mogła pozwolić sobie na zamknięcie kas i szybszy powrót do mieszkania. Tak więc spokojnym krokiem wyszła z ciepłego budynku prosto w zaśnieżone miasto i korzystając z uroku zimy, postanowiła przejść się na pieszo.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-10, 14:25   
   Oinari
[Cytuj]

Powrót z Majorki niezapomniany – ot bezczelnie przerwany przez wybryki Niny i Bevina. Kochany wróżek, czarownik dawno takiego nie poznał, serio! Oczami wyobraźni widział ich cudowne wypady do Tesco w akompaniamencie tryskającej zewsząd krwi. O losie, czemu nie dałeś się im pobawić?! Wszystko wina Niny…
Dobrze, że pomimo gburowatości, koteczek znał Rosyjski. Dzięki temu oszczędził sobie na mozolnej wędrówce i konieczności dopytywania o drogę. Bah! Był na tyle zdolny, że nawet przywitać się potrafił! Szkoda, że tylko w myślach, ale hej! Nikt przecież nie mówił, że pomimo długich wakacji i zacnego towarzystwa, czarnowłosy musiał z dnia na dzień robić się miły prawda? Na tym świecie musiał być ktoś, kto gasił i tłumił zbyt kolorowe aury wokół, inaczej byłoby zbyt cukierkowo.
Znalezienie Niny w tłumie nieznanych ludzi było jak szukanie igły w stogu siana – poprawka, byłoby gdyby nie tyci fakt. Kociak nie należał do wylewnych osób, a i do nadmiernej aktywności mu brakowało. Leniwym krokiem ruszył w ślad za nićmi – śladem ukazanym mu przez dobrodziejstwo magii tropienia i własną intuicję. Chciałaś się przed nim ukryć? W takim razie pozwól, że Cię rozczaruję – Shiz zbyt wiele razy gonił za Kaiem. Przyzwyczajony do ciągłych ucieczek niesfornych piskląt, zdołał wypracować skuteczną sztukę łowienia ich – Ciebie również.
Meczem jako tako kociątko się nie interesowało – praktycznie wcale. Jedyne co go drażniło, to te dzikie tłumy. Przechadzając się pomiędzy nimi – pomimo ludzkiej powłoki był jak cień, sunąc pomiędzy nimi i bluzgając w myślach na siostrę, która akurat TUTAJ musiała się schować.
Zmiana wyglądu troszeczkę utrudniała zabawę – przypominam, tylko troszeczkę! Wyczuwając nasilającą się aurę, Shi podążał za nią jak ćma. Z pewnością szybko znajdzie jej źródło – a może jednak nie? Aura obecności brata dawała się we znaki, szczególnie Ninie. Co zrobisz? Jak się przed nim ukryjesz?
Rozpoczęły się łowy.
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 14:44   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

Wiedźma starała się przez te dni ukryć swoją tożsamość dla typowego wilkołaka, wampira, łowcę, czy też i wróżkę. To było łatwiejsze, bo wymagało zmianę aparycji. Wszak wiedziała, że o wiele trudniej będzie jej się ukryć przed czarownikami, mimo iż jej znamię o tej porze roku było zdecydowanie zakryte. Może dziękować ojcu, że nie ma rogów, skrzydeł, skrzeli, ogonów, czy innych form znamion. Tylko same bliny, które łatwo jest ukryć pod ubraniem. Lecz i tak najtrudniejszym przeciwnikiem będzie jej brat. Tylko raczej wątpiła, aby on osobiście udał się na poszukiwania. Z tego względu starała się jedynie ukryć swoją aurę, bądź ją zminimalizować, aby była jak najmniej widoczna. Nie przeszkadzało jej, że wędrowała wśród ludzi, którzy byli zajęci swoimi myślami. Sama spokojnie sobie spacerowała, z uśmiechem na twarzy, kiedy zadzwonił do niej telefon. Oczywiście inny, bo tamten z Yorku został dawno zniszczony. Spojrzała na ekran, po czym odebrała.
- Ach, to ty Pavel. Spokojnie, skończyłam wcześniej, bo cała pula biletów została wykupiona, więc jak potrzebujesz nasion kawy, to pójdę do sklepu... Tak, mam rubelki... Wiesz co, lepiej przypilnuj, abyś nie spalił kurczaka, wiesz ze wtedy kawior nie naprawi smaku spalenizny... Dobra, bo mi palce marzną, do zobaczenia w mieszkaniu, pa.- rozmawiała po rosyjsku przez telefon ze znajomym, z którym wspólnie wynajmują mieszkanie. Nie jest złe, lecz da się przynajmniej spokojnie mieszkać.
Zaraz wszak coś poczuła. Nie wiedziała co, lecz zdecydowanie nadało u niej jakiś znak ostrzegawczy. Rozejrzała się uważnie po okolicy, po czym postanowiła wejść do najbliższego marketu. I tak zaraz zaplątała się w korytarze półek, zbierając po drodze 500 gram paczki z kawą ziarnistą, mleko w butelce i trzy jabłka. Przystanęła przy regale ze słonymi smakołykami, kiedy ujrzała niespodziewanie przed sobą ciemną poświatę, którą kojarzyła z kilku ostatnich snów.
- Nie nie nie, spokojnie.- powtórzyła sobie cicho pod nosem w języku rosyjskim. Wzięła wdech i postanowiła ominąć ową postać. Zdecydowanie to nie był dobry znak i pewnie będzie musiała znaleźć tutejszą grupę czarownic, aby powiadomić o nowym problemie, tylko wpierw chce zapłacić za zakupy.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-10, 16:36   
   Oinari
[Cytuj]

Gdy Nina gorączkowo uciekała przed bratem, on wolniutko się do niej zbliżał. Po niespełna kilkunastu minutach zdołał ujrzeć zarys osoby, a raczej aury nad nią – tej, która tak bardzo go przyciągała. Twarz kobiety wyraźnie odstawała od norm znanych mu sprzed miesiąca. Eliksir? Być może. Pomyłka? Szczerze w to wątpił. Otoczony ludźmi, wykorzystał ich w celu lepszego wtopienia się w tłum. Wiedział, że aury nie zdoła ukryć – mógł za to skutecznie otumanić ofiarę, wykorzystać zmysł powonienia przeciwko niej – roznieść zapach wszędzie gdzie się dało – zrobił to więc. Cichym krokiem znów zniknął w tłumie. Przeszedł kilka metrów w przód, potem w bok – lewo i prawo, następnie znów w przód. Poruszanie się w ten sposób miało skutecznie roznieść nitki jego aury, a przez to zmylić Ninę tak, aby nie była w stanie ocenić jego położenia.
A potem? Cóż… nie wiedział, że Nina widzi wokół siebie dziwne zjawy. Zignorował je więc, tak samo jak wcześniejszą rozmowę Rosjanki ze znajomym. Sekunda po sekundzie zmniejszał dzielącą ich odległość. Gdy w końcu stanie tuż za nią, spróbuje dość bezczelnie odciągnąć ją na tył, a że był świadom reakcji, to w pogotowiu miał już na „ustach” odpowiednie zaklęcie – tym razem obejdzie się z usypianiem. Liczyło się tylko uspokojenie.
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 16:51   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

Przez tę zjawę, czarną poświatę, zapomniała o dziwnym uczuciu z ulicy. Wtedy tylko miała dziwne wrażenie, lecz tłum ludzi skutecznie zamazał jej wzrokowi rzeczywisty obraz. Przez tyle dni starała się skutecznie maskować, lecz piekło nie zapominało, o czym sobie przypomniała w sklepie. Wiedziała, że to tylko kwestia czasu, nim przyjdzie ów duszek z Edomu, nim wróci do tamtego wymiaru. I pomyśleć, że to wszystko jest winą Bevina. Tak, Bevina, może też i Nata, bo kto inteligentny tyka zielonych świecidełek w mrocznym wymiarze... Ona tutaj nie widziała swej winy. Robiła, co należało zrobić, a i tak obrywała.
A teraz co, nie dość, że czarne poświaty nie chciały zniknąć, tak też poczuła czyjś dotyk. Czy była zaskoczona? Może trochę, ale nadal przez chwilę wpatrywała się w czerń, która dla reszty osób byłą zwykłą pustką. Nawet była rad, że ktoś ją zabiera stąd, że zanika jej stwór.
- Dobra, puść mnie.- rzuciła, lecz nic takiego się nie zdarzyło. Zamiast tego, kiedy odwróciła się w stronę sprawcy i ujrzała brata, zaraz poczuła zaskakującą dawkę spokoju. Chcąc tego, czy nie, zaraz uspokoiła się, na ustach pojawił się łagodny uśmiech.
- Jabłka?- zadała pytanie, wyciągając jabłko, które zaraz zamierzała podać bratu. Gdyby nie te zaklęcie, oczywiście że by oponowała, a nawet by i zawołała ochronę. A tak, to przez chwilę była pod działaniem zaklęcia.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-10, 19:47   
   Oinari
[Cytuj]

A tego to się szanowny czarownik nie spodziewał – uśmiech na twarzy Niny w związku z jego zjawieniem? Dość miłe zaskoczenie, ale wróćmy do teraźniejszości.
O brutalnym pociągnięciu nie było mowy – Rosjanka grzecznie podążyła za dotykiem. Czar niespodziewanie załagodził sprawę i w sumie dobrze. Dzięki temu kociak miał – 50 do nerwów i szarpaniny, a + 50 do odetchnięcia z ulgą. Nawet jeśli nie był zbyt wylewny, to i na jego twarzy dało radę zaobserwować lekkie drgnięcie i uniesienie kącika ust.
- Zawsze wiedziałem, że zimna z Ciebie kobieta. – w gwoli ścisłości – Shiz odezwał się dopiero po odejściu od innych, tudzież wyjściu ze sklepu – jak zwał tak zwał. Smaczny owoc przyjął – znów nie mówił o tym zbyt wiele, jednak dobre smakołyki takie jak jabłka, pomarańcze i truskawki – za nie gotów był zrobić prawie wszystko – mocno cenił. Znów do rzeczy!
- Wiesz, że zielonek będzie Cię szukał… Jest równie uparty co Ty. Nie musiałaś wybywać aż tak daleko. – rzekł już nieco ciszej, jakby w obawie przed… No tak w sumie to przed niczym, powiem nawet więcej! Jako ten bezczelny i z wyjątkowo dobrym nastrojem, pozwolił sobie na objęcie siostry, co by razem wyglądali… No jak para. Zwykły kaprys? Żart? Śmiem raczej stwierdzić, że przykrywka dla co zbyt ciekawskich oczu, a zarazem pewność, że nie dojdzie do przypadkowej ucieczki ze stronu Panny Zukov.
- Mam nadzieję, że w trakcie swoich wakacji nie zapomniałaś o pocztówce. Ja dla przykładu mam dla Ciebie kilka nowinek.
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 20:08   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

Ona i tak nie miałaby szans na odparcie czaru wiedząc, że a) sama mało umie co do walk, b) brat jest silniejszy, c) i zawsze ją pokonuje. Nie było wyjątku, w którym to ona była na podium. Tak więc posłusznie wyszła ze sklepu, kradnąc tym samym zakupy, za które chciała zapłacić. Cóż, przynajmniej parę rubli zostanie jej w kieszeni.
- Wiesz, ze tu bywają ciepłe wiosny? Upalne lata? Nie taka zła kraina, jak się ją maluje.- dodała wesołym tonem. Powinien tutaj wpaść w kwietnia, w maju. By się przekonał, ze ta część Syberii wcale nie jest taka okropna! Owszem, bywają mroźne zimy, które Nina lubi. Nie bez przyczyny wybrała Rosję, a w dodatku Syberię. Może zamiast spędzać ciągle czas na Majorce, pozwiedzałby inne miejsca, kraje!
- To już nie szukał w Yorku?- mówiąc poczuła, jak ten ją objął, na co zareagowała grymasem na twarzy. Spróbowała subtelnie pozbyć się jego łapek, kontynuując spokojny spacer po Omsku. To Bevin dopiero teraz robił poszukiwania? Szok, niedowierzanie!
- Wiesz, nie zamierzam się stąd ruszać, więc jak trzeba to poślę parę jabłek na Majorkę jako pocztówka. Jak widzisz, jest mi dobrze, możesz wracać na wakacje.- dodała spokojnym tonem w ojczystym języku, po czym cmoknęła brata w polik. Mają udawać parę? Ani jej, ani pewnie jemu to się nie spodoba, że Nina zamierzała wymsknąć się spod rąk brata i zniknąć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-10, 21:19   
   Oinari
[Cytuj]

- Tylko się nie przyzwyczajaj. Nie przepadam za dotykaniem kobiet. – ona cofnęła jego łapki, on grzecznie to zrobił, gdy tylko zbadał teren, ponadto sypnął uszczypliwym komentarzem! Tak, czarownik z pewnością wstał prawą nogą. Takiego humoru dawno u niego nikt nie widział, o ile ktokolwiek.
Kwestie ciepła czarnowłosy przemilczał, ale znów! Nie powiedział temu nie. Być może faktycznie raczy się skusić i przemieścić swoje cztery litery z Majorki do Rosji. Do York wracać mu się nie widziało – po ogarnięciu Niny zamierzał ponownie ulotnić się na kilka miesięcy – dwa, trzy może na ciut dłużej? Tym razem jednak w planach było coś jeszcze, mianowicie stałe utrzymywanie kontaktu z siostrą na wypadek, gdyby coś się działo. York i ludzi w nim mógł i w sumie miał w głębokim poważaniu, o bliskich natomiast jako tako potrafił się zatroszczyć.
- Może i nie znam Twojego kundelka zbyt długo, a i tak na kilometr wyczuję od niego upór. – to tylko utwierdzało w przekonaniu, iż Nina pomimo usilnych prób nie miała co liczyć na chwilę wytchnienia. Pal licho jeśli Bevin ruszy sam – gorzej, jeżeli do wyprawy dołączy się ktoś jeszcze.
- Ależ ja Cię nie zamierzam stąd zabierać, wszak jesteś dorosłą dziewczynką, która potrafi się o siebie zatroszczyć i która wcale nie ucieka z powodu lekkich problemów prawda? Ochrzaniać Ciebie też nie planuję – nuda. – no więc myk z ojczystym językiem nie przeszedł – i tutaj Shizhi mógł nieco zaskoczyć siostrę, gdyż dziwnym trafem potrafił mówić po rosyjsku i to nawet ze znośnym akcentem!
- Przywiało mnie tutaj z dwóch powodów – aby Cię przestrzec przed psim ogonkiem Bevinem i w celu sprzedania kilku przemyśleń dotyczących Twojej przygody w piekle. - nie, opcja udawania pary nie mogła trwać dłużej niż 5 sekund. Po tym czasie czarownik powiedział stanowcze dość. Nawet jeśli pozbył się niechęci do dotyku, to wciąż żywił ogromny wstręt do kobiet - wybacz Ninuś, to absolutnie ne Twoja wina!
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-10, 21:51   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

- Kobiet może i nie, ale za siostrzyczkę to byś wiecznie mógł obejmować, jakbyś chciał.- dodała wesołym tonem. Oj wiedziała, że braciszek stroni od wdzięcznego dotyku, lecz sam ją dotknął, spoufalił się dotykiem, i to w dodatku jako pierwszy! Ale cieszyła się, że był w dobrym nastroju, nie prawi kazań, morałów, tylko spokojnie z nią rozmawia. Aż prosi się o konspirę, lecz nie, postara się być spokojna i toczyć rozmowę w jakże miłej atmosferze. I nawet temat Bevina nie zniszczy tej aury!
- A niech szuka. On aby mnie znaleźć, musiałby nakłonić jakiegoś czarownika do współpracy, bo na nic Yorskie wilki jemu się przydadzą, ani wampiry z pozoru pamiętliwe, ale łatwe do przechytrzenia. Ewentualnie musiałby przełknąć dumę i poprosić najemnika o wsparcie, który wcześniej to polował właśnie na niego, a wcześniej byli dosyć porządnie skłóceni... więc życzę jemu powodzenia.- od tak skwitowała powodzenia akcji Bevina. Nawet posłała bratu szeroki uśmiech na ustach. A niech próbuje szukać, byleby dobrał odpowiednią osobę. I to żeby była taka osoba, która znałaby język rosyjski. Tak więc... powodzenia, Bevinie!
- Nieco język ci zardzewiał, ale nie jest źle.- skomentowała jego akcent. Skoro nie przyszedł opieprzyć ją, nawet i poniekąd rozumiał powody jej ucieczki, to skąd jego niespodziewana wizyta w Omsku? Wszak zaraz brat wyrzucił jej wątpliwości na światło dzienne. Tylko przeczuwała, że te informacje nie powinny wyjść na głos, bez względu na używany język.
Uśmiechaj się i kieruj się na wschód, w stronę parku. Jednocześnie opowiedz mi o swoich przemyśleniach. Wiesz, Rosja ma wszędzie uszy. Przekazała bratu swą myśl, sama zaś zaczęła powoli kierować ich kroki w stronę parku. I przełknij to, rzecz konieczna zaraz po ostrzeżeniu, Nina wplotła swą dłoń w jego palce i uśmiechnęła się zawadiacko w stronę brata. Nie ma, że nie chce, że boli. Jak chce rozmawiać, musi przełknąć dumę i porozmawiać w ten właśnie sposób. Bo jednak osoby, które rozmawiają w języku angielskim z natury już tutaj są uważane za osoby podejrzane. Z kolei jakby rozmawiali po rosyjsku o takie tematy, ktoś mógłby opacznie to zrozumieć i mieliby problem.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-10, 23:04   
   Oinari
[Cytuj]

- Od kiedy taka tulaśna się zrobiłaś hm? Jeszcze pomyślę, że to co mówisz to prawda i co wtedy? – tak, Shiz po raz pierwszy od niepamiętnych czasów postanowił nie wykłócać się z Niną. Jasne, w jakiś sposób troszeczkę jej dopiekał, w końcu świadomie rzucił tekstem o ucieczce, mimo to całość otulił mnóstwem luźniejszych słów i ich form, dzięki czemu wydźwięk znacząco złagodniał. Jeżeli miałby szczerze ocenić efekt zabiegu, to był z niego więcej niż zadowolony. Subtelne zwracanie komuś uwagi zaczynało podobać mu się coraz bardziej. Kto wie? Może w końcu kocur raczy złagodzić swoje podejście do innych? Byleby tylko niezbyt mocno. Jakoś nie wyobrażam sobie miłego i uczynnego czarownika. Wr… na samą myśl o tym mnie skręca!
- Wilk – nie, wampir – nie, inna wróżka – nie, łowca też nie – uważaj siostra... Obawiam się, że z jego urokiem osobistym oraz mięciutkim języczkiem, piesek może takowego czarownika znaleźć szybciej niż Ty wypić cysternę wódki. – chwyt za rączkę? Splecenie weń palców? I nagle dobrze się stało, że Nina podarowała bratu słodkie jabłuszko. Dzięki temu mógł właśnie na nim wyładować swoją frustrację. O same zakupy martwić się nie musiała – dziadek Verlac świadkiem, że dobre duszki spoza świata pozostawiły wyliczoną ilość rubli z tak zwanym sowitym napiwkiem.
Komentarz o akcencie kociak puścił płazem – bardziej interesował go owoc i jego słodki smak. Chwalmy Rosję bo jest dobra i owoce z jej ziemi zrodzone. Mały kurwiszon zdołał skutecznie złagodzić niezadowolenie wynikające z uścisku – tak swoją drogą – przyjemnie ciepłej dłoni. Jeszcze ze sto takich sesji i kto wie? Może skośny przestanie w końcu buczeć i zacznie odczuwać z tego radość. Ha, ha – dawno i nieprawda.
Tylko bez miziania i ckliwych słówek – resztę powinienem przeżyć. – odpowiedź czarownika na myśl Niny przyszła szybko i równie płynnie co przełknięcie kęsa jabłuszka. Zgodnie z instrukcją podążył na wschód w stronę parku, trzymając rękę swojej udawanej dziewczyny. Ich obecność pewnie niejedno spojrzenie do siebie przykuła, ale co tam. Chyba nikt nie przyczepi się o to, że zakochani szli razem blisko siebie prawda? Pewnie dawno się nie widzieli…
Przed Twoim zniknięciem, pogadaliśmy sobie z Bevinem. Wiem, że sprawa z Edenem wciąż Cię trapi – mnie też. Przechodząc do konkretów – są trzy sposoby na ocalenie Twoich pośladków, za którymi pewno ktoś tęskni. Pierwsze to kotwiczenie, które na razie nas nie interesuje. Drugie jest związane z odnalezieniem i ubłaganiem Strażnika Lasu, pradawny byt w świecie wróżek o ocalenie. Trzecie kapkę prowizoryczne z użyciem wody i kwiatu ze świata wróżek znajdujących się w lodowej grocie. Czysto teoretycznie – skoro ich magia pochodzi od pradawnego źródła – czymkolwiek ono jest – to być może zdołałyby chociaż czasowo Cię zamaskować przed oczami piekła. - Nina miała słuszność obawiać się tej rozmowy. Na szczęście wieści brata nie były aż tak tragiczne… Chyba?
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-11, 16:51   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

- Jakby to było prawdą, to byś mnie zamknął w klatce z Łowcami.- zaśmiała się wesoło. Z pewnością w ten sposób nie polubi łowców, nawet jest taka możliwość, że uczucia będą coraz bardziej negatywne. Ale pożartować to sobie mogli tutaj swobodnie. Przynajmniej nastrój mają weselszy, jak nigdy wcześniej, dosłownie! Bo kiedy oni rozmawiali swobodnie, śmiejąc się ze swoich wad? Chyba nigdy, bo były albo kłótnie, albo robota... Przynajmniej w Omsku na chwilę poczują się, jak rodzeństwo w pozytywnym aspekcie.
- Nawet jeśli poprosi swoim cwanym języczkiem, powinien najlepiej zdobyć jakąś rzecz, która jest dla mnie sentymentalna, a do mojego mieszkania w Yorku, z którego zabrałam takie rzeczy... nie wejdzie, bo wątpię, aby ktokolwiek posiadał naszą krew.- dodała, nawet cicho pogwizdując. Jeśli kundelek chce, niech wykaże się kreatywnością. Nina starannie pieczętuje swe mieszkania magią krwi, aby nikt nie wpadł tam. Tam przecież ma wiele rzeczy, które mogłyby doprowadzić niektórych do morderstw w Chinach, a ich ujawnienia zdecydowanie nie chce. Tak samo zdecydowanie wolała nie wyjawiać ludności, kto do niej dołączył, tak więc kiedy wziął jabłko, Nina cmoknęła jego w policzek. - Oczywiście.- mruknęła jemu po rosyjsku, aby po prostu gapy zobaczyły i zajęli się swoimi sprawami. Przynajmniej wie, że teraz nikt ich nie zaczepi, a Sizeł no cóż, przełknie to. Sam wie, że wolałaby nie iść z nim za rękę. Bo odnosi wrażenie, że idą do jakiegoś przedszkola, szkoły, czy kościoła. Bo w końcu to jest jej brat, ale tutaj muszą udawać. Najważniejsze, że Siz rozumie zasady gry, bo wątpi w to, aby kiedykolwiek się zmienił na mruczusia.
Myślę, że teraz już jest za późno, przynajmniej na krótkotrwałe alternatywy. Musiałabym mieć też wtedy jakąś umowę z Dworem, aby przebywać na terenie wróżek co jakiś czas i moczyć się w wodzie, tylko czy by nie zechcieli jednocześnie eksperymentować? A nie wiem, czy Bevin ci opowiedział, lecz to właśnie w tej Mroźnej części, gdzie stacjonuje Dziki Gon, wszyscy ujrzeli kompana z Edomu, lecz wtedy nie zdawał sobie nikt sprawy z tego, kim jest. Teraz... mając tą wiedzę, czy widząc czarne postacie, wiem że to tylko kwestia czasu, miesiąca może... Z każdym dniem czuję, jak mrok powoli rośnie we mnie, straciłam zupełnie smak słodyczy, cokolwiek zjem, to wyczuwam samą gorycz, przez to zaczęłam próbować żywić się energią ptaków, bo dosłownie nie chce mi się nic jeść. Na chwilę przerwała, aby westchnąć zarówno nad otaczającymi ich widokami zimowej aury, jak i na smutek, który ją od środka zaczął witać.
Także nie chcę nikogo prosić o ocalenie mojej duszy. Niby czemu ta istota miałaby mi pomóc, skoro jestem skąpana we krwi niewinnych? W czym jestem wyjątkowa od innych osób, że akurat to mi powinna pomóc? Raczej nie zabijałam młodych wróżek, lecz zabrałam możliwy im potencjał i rozwój kulturowy w Chinach. Także nieraz pomagałam w mrocznych transakcjach... więc powiedz mi bracie, z jakiego powodu miałby mnie uratować? Zadała jemu dosyć istotne pytanie. Bo mówić, że ktoś może ocalić, uratować, to jest miłe dla ucha dla osoby potrzebującej. Ale Nina nieco przemyślała sytuację z Bevinem i nie wini jego za taką decyzję. Po prostu stał się dla niej osobą do transakcji, w których jemu dawniej pomagała. Także ostatnie koszmary, w których pojawiały się czarne postacie, zmusiły ją do zaakceptowanie tej sytuacji, przez co po prostu zaczęła stygnąć przy bracie. Nie widziała nadziei w tej kwestii.
Mimo to, starała się trzymać szczęśliwą minę dla obcych osób, którzy ukradkiem zerkali na Azjatę.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-11, 19:59   
   Oinari
[Cytuj]

Prawda? A czym była owa prawda? Kolejnym żartem? A może docinkiem z kategorii tych uszczypliwszych? Jeżeli Shi mógłby coś powiedzieć, to przede wszystkim rzecz następującą – faktycznie nigdy wcześniej nie miał zbytniej okazji do odbycia luźniejszej rozmowy z siostrą. Nagle z samolubnej czarownicy, robiła się z niej całkiem sympatyczna czarownica. Szkoda, że pomimo czułego całusa w polik i zaciśnięcia palców na dłoni, cała przyjemna otoczka zniknął – rozbryznęła się jak bańka, którą ktoś boleśnie potraktował ostrą końcówką igły. Wówczas czar prysł – ślepia czarownika spowił przeszywający chłód. Zatrzymując się gdzieś na uboczu, spojrzał siostrze głęboko w oczy.
Skończyłaś już? – zaczął na głos w rodzimym języku. Nie planował odnosić się do całości monologu – bah, nie chciało mu się nawet na to wszystko odpowiadać! Zamiast tego poszedł o krok dalej. Skoro już odgrywali parę, to nic nie stało na przeszkodzie, aby podejść, chwycić i przyciągnąć do siebie drobniejsze ciało, a następnie otulić je dziwnym ciepłem, rozchodzącym się powolną falą po ciele wraz z leniwymi ruchami ręki gładzącej mięciutkie pukle kobiecych włosów.
- Nieważne co mi teraz powiesz i co o sobie będziesz myśleć – zaprowadzę Cię do tej groty choćby siłą, albo z ewentualną pomocą przynęty na tak zwaną wódkę. Naprawdę myślisz, że pozwolę Ci to wszystko tak zostawić? Mógłbym i może to zrobię? Albo przypomnę Ci, że oboje pochodzimy od dość potężnego demona. Razem rzuciliśmy klątwę, razem uprzykrzaliśmy życie wielu osobom i razem stawimy czoła piekiełku. Będę wielce niepocieszony faktem, że chcesz się teraz poddać. Liczyłem na systematyczną dostawę jabłek na Majorkę. – Nina nie miała co liczyć na besztanie i cieplutkie słowa otuchy – to po prostu nie w stylu Shi. Zamiast tego próbował ją nieco zmotywować w inny sposób – poprzez lekką zaczepkę z domieszką ciapkę silniejszej otulonej pierzynką humoru. Gdy już skończył szeptać jej do ucha, odsunął się o krok w tył, uprzednio zaczesując kilka kosmyków za ucho. Całkiem urocza z nich para czyż nie?
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

manager The Requiem plus zabieranie żyć


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2019-02-11, 20:48   
   I. Basilone, Jayden
[Cytuj]

Szkoda, że ta aura spokoju, wesołości zniknęła w smutku. Powinni kiedyś jeszcze powtórzyć spotkanie, które opierałoby się jedynie na tej pierwszej części. Sam ich początek znajomości zaczął się niewłaściwie, bo od wielu kłótni, awantur, wielu niedomówień z obu stron. Teraz pokazali, że jak chcą, to potrafią na chwilę być normalnymi osobami.
Lecz jak to wśród dzieci Marbasa bywa, nic nie trwa wiecznie. Coś wiecznie się zmienia, łącznie z tematem, który zaczął iść coraz głębiej w mroczne kanały. Pytanie brata wpierw nieco zaniepokoiło wiedźmę, lecz kiedy objął ją i zaczął miziać włosy, przymknęła powieki i cicho westchnęła. Czuła ciepło, które przenikało do jej ciała, lecz czy to poskromi mrok? Oj zdecydowanie nie. Ale skoro zaczął bawić się jej kosmykami włosów, ona objęła brata w talii. Czuła, jak jej własne ciało zesztywniało nieco, ale starała się być rozluźniona. Jednocześnie też wysłuchała obietnic brata, które nieco jej się nie spowodowały. Lecz na ostatnie słowa, nieco parsknęła śmiechem. Najwidoczniej zasmakowały jemu jabłka, no proszę. Z uśmiechem na ustach spojrzała na brata swym wzrokiem, który po wpatrzeniu się głębiej, ukazywał jej smutek, bezradność. Zadziwiające, że teraz brat ma okazję ujrzeć prawdziwe kolory jej oczu, bo przecież w Yorku przez cały czas miała soczewki z inną barwą.
- Oj miły... czym jest piekło bez nieba, a niebo bez piekła? Trzeba akceptować to, co się dostało, nawet jeśli ma to straszliwą cenę.- mówiąc, rozejrzała się wzrokiem po parku i dostrzegła kolejny czarny cień. Pewnie wyczul spięcie w jej ciele, to że nieco mocniej ścisnęła brata. Zaraz wróciła wzrokiem do brata. - Rozwiązania tymczasowe wywołują więcej pytań, niż odpowiedzi. My zaś... znamy się krótko, ale mam nadzieje, że będziesz dobrze ten czas wspominać, bracie.- wypowiedziała to łagodnym tonem, po czym postanowiła pocałować brata, jednocześnie bezgłośnie wypowiadając zaklęcie, które miało na celu oszołomić brata. Wiedziała, że musi sprytnie to rozegrać wiedząc, że nie są tutaj sami. To miał być krótki pocałunek, po którym by cofnęła się o kilka kroków i spróbowała zniknąć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shizhi


Ji-Yeong

717 lat

Czarownik

Anioł

Emerytura


Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.

Wysłany: 2019-02-11, 21:54   
   Oinari
[Cytuj]

Bliskość dwóch ciał, ich ciepło oraz słodycz jej własnego jestestwa. Shi byłby głupi, gdyby nie poczuł gorzkiej woni obcego bytu wewnątrz. Pasożyt sukcesywnie wyżerał każdą tkankę Niny – miękką, twardą… Czarownik wiedział, że nie zdoła go z niej wyrwać – wiedział też, że próba zmuszenia jej do czegokolwiek minie się z celem. Należało więc podejść Ninę sposobem – to też uczynił, kierując doń salwę specyficznych słów. Czy zaskoczyła go odpowiedź na nie? A może dał się omamić chwilą pocałunku i czarem? Nie do końca.
Nagły atak był niewskazany, zwłaszcza wobec kogoś takiego jak Shi. Nina na szczęście miała u niego przywilej. Co prawda niechętnie pozwalał jej na pewne rzeczy, niemniej nie był również tym, który za nie karał. Z przyczyn raczej naturalnych, czarownik nie odwzajemnił pocałunku. Pozwolił za to kobiecie trwać i przylegać do jego miękkich warg. Ciało pozostało całkowicie niewzruszone, jakby w całości wyzbyte choćby minimalnego popędu dla płci przeciwnej. Gdy jednak przez ciało przeszła energia, to spięło się w reakcji na nią.
Mięśnie drgnęły, oczy, usta i dłonie też. Azjata pewnym ruchem chwycił czarownicę za jej ramiona. Odsunąwszy przerwał działanie zaklęcia, tym samym chroniąc siebie przed niepożądanym efektem.
- Słaby chwyt siostra – słaby dla kogoś, kto jest zbyt uparty, aby wyjątkowo przyjąć prawdę taką, jaka jest. Wolę Cię tutaj niż tam na dole. – nici z filozoficznych przemyśleń, debat i rozterek. Kotek powiedział jej to wprost – czy tego chciała czy nie, zostanie na ziemi, amen.
- Będę pamiętać jeszcze wiele chwil, a Ty otrzymujesz zakaz gadania takich dyrdymałów, bo inaczej zrobię Ci coś gorszego. – nagle znów przybliżył się do jej ucha – sprawię, że już nigdy nie tkniesz wódki. – Edom przy tym to pikuś prawda? Tak czy siak – Nina o ucieczce mogła zapomnieć. Shi zbyt pewnie trzymał ją przy sobie – dłonie uparcie przylegały do jej talii.
_________________

Dusza usiłowała się oderwać od obumarłego ciała. Był to długi proces, zupełnie jakby jakaś membrana uwikłana w błocie usiłowała pochwycić podmuch wiatru, który by ją wyzwolił.
Gość, zrób klik | Notatnik | Warsztat
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9