Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Biblioteka
Autor Wiadomość
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-02, 20:33   
   Eliot
[Cytuj]

Pokiwał ze zrozumieniem głową, bo to również było możliwe. Właściwie to było bardzo prawdopodobne, że to zaklęcie, urok, klątwa, dziwne zjawisko, któremu nie umieli sprostać istniało tylko w czyjejś głowie. Z drugiej strony, trudno było mu uwierzyć, że mimo iż biblioteka była tak wielka, tak bogata, mogła nie posiadać czegoś tak ważnego lub starego. Już wolał wierzyć, że ktoś to ukradł.
- Jaka jest szansa na to, że wiedza o tej klątwie mogła faktycznie zostać ukradziona? – Zapytał i przygryzł dolną wargę. Jeśli Leyton ukradł z biblioteki tę wiedzę, to… będzie miał kolejny powód do zabicia gościa, ale także do znalezienia go.
Wysłuchał zaś zdania tego bibliotekarza odnośnie tej klątwy, a raczej kumulacji klątw. Jemu również się wydawało, że takie znamię jest raczej średnio… się sprawdzające, ale z drugiej strony, czasem nie o wygląd chodzi, a właśnie o pożądane działanie.
- Mógłbym przepisać sobie informacje odnośnie tych klątw, które mogą wchodzić w składową tej konkretnej? W sensie te, które mają elementy podobne? – Zapytał. Nie zamierzał zabierać stąd archiwalnych zapisków. Za duże ryzyko, że się zniszczą. Westchnął ciężko słysząc o Alicante. Tam akurat nie chciał się udawać, chociaż wyglądało na to, że dzięki Opal ma taką możliwość.
Będzie to jednak ostateczność.
- Jest tutaj ponoć księga o czarowniku, który uwięził Hadesa… gdzie ją znajdę? – Zapytał spokojnie z miłym uśmiechem.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2018-12-02, 21:40    [Cytuj]

Starzec spojrzał w sufit i podrapał się po brodzie, co tym razem trwało dosłownie chwilę.
- Niewielka, żeby nie powiedzieć, na granicy błędu statystycznego - odparł krótko. Ostatnimi latami kradzież, która by się upiekła, nie została odnotowana. Przynajmniej Dziadzio jej nie odnotował, zaś zrobić to tak żeby rachunki w księgach i treści się zgadzały, to trzeba było przysiąść lepiej. Owszem, sam nie mógł sprawdzać wszystkiego, to niewykonalne, nawet z asystentem, ale od czego miał magię? Tę trudniej oszukać... ale było to możliwe. Niemniej, tak jak wspomniał, szanse niewielkie.
Złośliwie można dodać, jak na masowe mordy na Podziemnych. Kto się tego spodziewał?
- Proszę bardzo, księgi są od tego aby z nich korzystać - rzekł spokojnie. W większości będą to klątwy które albo odbierają energię życiową albo magiczną, jeśli zaklęcie ma mieć oba efekty na raz, kosztem skuteczności. Z przekazywaniem tego co ma ujść z ofiary "gorzej" pod tym względem, iż odbiorca musiał znajdować się bliżej. Z kolei ze znamionami aktywowały się najczęściej na obecność konkretnej osoby lub słowa. Ot taka drobna notka podglądowa, co by ukazać słabość tego co mógł wyczytać względem tego co oczekiwał tutaj zastać.
Gdy tylko usłyszał wzmiankę o pewnym czarowniku i Hadesie, natychmiastowo pobladł.
- D-dział demonologii, gdzieś w centralnej części, czerwony wolumin o złotym obramowaniu spod ręki Carolusa von Wenyarna. - Chyba dostał wręcz gęsiej skórki. - Chociaż nie... ten tom zniknął przed paroma setkami lat... - Szczęście w nieszczęściu, co nieco pamięta. Jednak gdyby Tangata pokusił się o znalezienie księgi, nie uda mu się, zaznaczając od razu. Możliwe, że to jedna z nielicznych pozycji, która została na przestrzeni lat skradziona.
- Byłem jeszcze młody, na długo przed tym jak wasi uważani obecnie za najstarszych przedstawicieli rasy Czarowników w ogóle chodzili po świecie... Widziałem jak paru uchodzących wtedy za najpotężniejszych skonfrontowało się z tym o którym wspominasz, zarżnął ich bez wysiłku i otrzymania choćby zadraśnięcia. - Szczegółowy opis sobie darował gdyż i tak nie przeszedłby mu przez gardło, a same przywołanie wspomnień, nawet po tak długim okresie czasu, przyprawiło go o drgawki. Dla porównania, nie było niczego w zbiorach bibliotecznych, co skłoniłoby Bibliotekarza do choćby lekkiego grymasu na twarzy czy innej oznaki strachu czy odrazy. - Wiesz jak wygląda poczęcie Czarowników, tak też i Hades udał się do śmiertelnej, bliskiej osoby tego o którym chcesz się dowiedzieć. - Nie referował go po imieniu, strach a może go nie znał, gdyż nawet nie padało w tomie? - W jakim stopniu, nie wspomniano. Dziewczyna nie przeżyła, w następstwie miał on przywołać Demona do przyziemnego wymiaru... Do dziś ślad bytności Hadesa nie został odnotowany. Uwięzić? Nie, z całą pewnością nie. Prędzej zabić... - Innego powodu do zniknięcia tej istoty o z kart historii nie widział.
Na tym opowieść się zakończyła, gdyż starzec próbował wstać, co niezbyt mu wychodziło. W konsekwencji Asystent musiał go odprowadzić do komnaty, a jego wzrok mówił jedno, "żadnego poruszenia tego tematu w najbliższym czasie." Sam młodzieniec tej opowieści, do źródła wszakże dostępu nie miał, nie znał, ale patrząc na stan mentora, raczej nie pokwapi się do drążenia tematu. A co jeśli "zejdzie na zawał" i zostawi go z tym burdelem?

Jeśli to wszystko co chciał odnaleźć, sugerując się zamówieniem, ta wzmianka może zostać potraktowana jako spisanie informacji odnośnie podobnych klątw i zt.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-02, 21:53   
   Eliot
[Cytuj]

Uniósł w górę jedną z brwi, bo skoro mężczyzna o tym wspomniał, to raczej nie sądził by prawdopodobieństwo było AŻ tak małe. O tym jednak nie zamierzał wspominać, bo… nie chciał urazić tego miłego staruszka, który tyle mu pomógł.
Gdy dostał pozwolenie na spisanie tych ksiąg, zaczął z nich przepisywać te „ciekawsze” lub faktycznie pokrywające się z charakterystyką tego znamienia. Wiedza w tej materii zdecydowanie się przyda, jeśli nie do odczynienia tej klątwy, to na pewno do skonstruowania własnej. Tangu miał dość życia, by nauczyć się czarnej magii, chociaż podejrzewał, że nie będzie w te klocki dobry.
Reakcja Bibliotekarza zdecydowanie była dziwna, ale przez to… książka której dotyczyła, była o niebo ciekawsza.
Zdziwił się, że książka zniknęła, bardziej wierzył w to, że została skradzione lub po prostu zabrana z tej biblioteki. Pytanie tylko… czemu? Istniała szansa, że sprawa się wyjaśni lub chociaż dowie się, kim był ten czarownik, o którego pytał.
Informacje, które usłyszał nieco go zdziwiły, ale też postawiły w stan wybitnej czujności. Wychodziło na to, że Zamaskowany, który im pomógł był naprawdę potężnym bytem. Zdolnym nie tylko zgładzić innych czarowników, ale również starych bogów. To oznaczało, że lepiej z nim nie zadzierać, ale w sumie… mógłby być źródłem wiedzy, gdyby nie był taki niechętny do dzielenia się nią.
Wrócił do Cerisa.
- Mogę pomóc ci w twoich poszukiwaniach, no i chętnie posłucham co cię trapi – powiedział z ciepłym uśmiechem. – Masz całą moją uwagę – zapewnił, chociaż wcześniej również słuchał, co Ceris ma do powiedzenia.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Ceris


Ceris Grim

20

Czarownik

singiel

sprzedawca w sklepie zielarskim


Angel of Darkness

Wysłany: 2018-12-03, 20:00   
   Xavier, Elvan, Rose
[Cytuj]

Ceris po raz drugi się wyłączył z rozmowy. Jak widać ostatnio to u młodziaka normalka. Przyglądał się tylko co tam chciał Tang i jak staruszek wysłał jeszcze swojego pomocnika. Grim posłusznie niby z zainteresowaniem ruszył z starszym czarownikiem. Widać nie minęło dużo czasu i powiedzmy, że Tang coś tam znalazł co chciał. Gdy już mężczyźni zostali sami szatyn rozejrzał się jeszcze po bogach dla świętego spokoju.
- Chciałbym znaleźć jakieś zaklęcie, albo przepis na eliksir bym stracił pamięć, albo całą albo częściowo - przyznał.
Czekał na reakcję Tanga. Jednakże zaczął ciągnąć dalej:
- Ostatnio zdałem sobie sprawę jaki jestem beznadziejny, a to co mówię do ludzi, większość ocenia mnie jako ofiarę losy. Ostatnio dzięki przypadkowemu zainteresowaniu pewnej wampirzycy to, dzięki rozmowie z nią zrezygnowałem z moich planów czyli... samobójstwa
Ceris odepchnął jakby z ulgą. Zastanawiał się czy ma dalej kontynuować. Jednakże zaraz się przemógł.
- Tak naprawdę od zawsze nie miałem nikogo i byłem postrzegany jako ten zły. Jednak w sumie pewnie masz ważniejsze sprawy, niż słuchać o takich mało ważnych przyziemnych sprawach - przyznał.
By nie patrzeć Tangu w oczy niby sobie przeglądał jakąś tam księgę. Nie chciał pokazać słabości, że bardzo to przeżywa. Tak naprawdę czemu ten czarownik miał go wysłuchać i pomóc? Ceris był nikim dla niego, no może tylko jednym z uczniów nic więcej. Ważniejsze ma sprawy na głowie jak ta klątwa, a nie wysłuchiwanie "łzawych" historyjek z życia Cerisa.
Po chwili zapadła grobowa cisza, bo chłopak nie wiedział czy sens jest dalej mówić o sobie i o swoich problemach.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-03, 21:09   
   Eliot
[Cytuj]

Nie miał nic przeciwko temu i poniekąd to rozumiał. To wszystko nie dotyczyło Cerisa, więc teoretycznie mógł się wyłączyć, nie brać w tym udziału.
- Stracić pamięć? Jest taki… eliksir, ale to nie jest wybitnie precyzyjne narzędzie – powiedział spokojnie. Znał i umiał zrobić taki eliksir. Może powinien zapytać dlaczego młody czarownik chce stracić pamięć, z drugiej strony… wszystko miało się stać oczywiste.
Na razie nic nie mówił, po prostu słuchał, dając temu chłopakowi się wygadać. Jednocześnie analizował to wszystko, co usłyszał. Zastanawiał się, jak tutaj pomóc. I to w sumie było trudne, ludzie byli różni, różne rzeczy motywowały ich do działania, a także demotywowały. Jednak było parę elementów, które nieco zaskoczyły Tanga, o to zamierzał w sumie zapytać, ale… to za chwilę.
Najpierw zrobił coś, czego być może Ceris się nie spodziewał. Delikatnie chwycił go za przegub, by podejść bliżej niego i samemu go do siebie przyciągnąć. Zamknął dzieciaka w objęciach.
- Nie wiem, czemu byłeś postrzegany jako ten zły, ale… prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy strasznie samotni. Jesteśmy bytami stworzonymi do życia w społeczeństwie, ale… nie potrafimy tego z powodu naszej inności lub doświadczeń, które z niej wynikają – mówił cicho, by potem powoli kucnąć. W ten sposób nie tylko mógł swobodnie spojrzeć w oczy Ceria, a nawet poniekąd… spojrzeć na niego z dołu, co większości by nie odpowiadało.
- Nie możesz jednak ulegać smutkowi, ani ciemności, która drzemie w każdym z nas. Ona pochłania, niszczy, prowadzi do samo destrukcji – mówił łagodnie, a także uśmiechnął się delikatnie. – Poza tym… – przygryzł dolną wargę w chwili wahania. Już raz to zrobiłeś, faktycznie tak było. Rozejrzał się dookoła, by ostatecznie zdjąć rzemień ze swojego przegubu, zawiązał go na przegubie Cerisa, tak by umieszczony między splotem rzemienia jadeitowa płaskorzeźba przedstawiająca słońce uśmiechała się do niego. –… gdy poczujesz, że ciemność się dookoła ciebie zacieśnia, że się boisz lub… masz takie niebezpieczne plany, dotknij tego kamienia – wskazał na jadeitowe słoneczko – i powiedz trzy razy „Kalani”, a wtedy się zjawię – powiedział, a kamień nagle zabłysnął na krótką chwilę jasnozielonym światłem.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Ceris


Ceris Grim

20

Czarownik

singiel

sprzedawca w sklepie zielarskim


Angel of Darkness

Wysłany: 2018-12-04, 21:10   
   Xavier, Elvan, Rose
[Cytuj]

Tak naprawdę to chyba już ostatni raz kiedy się komuś zwierza. Młodzieńca dużo kosztowało to opowiadanie o tym co robił. Gdy Tang złapał Cerisa za przegub młodszy czarownik zrobił minę nie bardzo rozumiejąc o co temu starszemu chodzi. Tym bardziej nie spodziewał się, że Tang go po prostu... przytuli. Grim nie był przyzwyczajonych do takich gestów, więc po prostu zesztywniał i stał jak ten kołek. Tak naprawdę szatyn był w szoku.
Analizując całe życie młodzieńca odkąd poznał większość czarowników to byli do niego... ładnie mówiąc niezbyt przychylnie nastawieni. Pewnie w większości winy przez zachowanie chłopaka. A co można się spodziewać po młodym człowieku co ma dwadzieścia lat i cały czas uczy się nie na cudzych błędach tylko na swoich. Może te opowieści o sobie służyły temu by ktoś w końcu w jakiś sposób pomógł Cerisowi. Niestety Grim nie potrafił prosić o pomóc, więc wszyscy źle brali jego słowa. Młodzieniec zawsze musiał bronić się i walczyć o siebie. Może stąd postawa buntownika, który tak naprawdę zmaga się z niską samooceną, który był zawsze niechciany, a kiedy coś złego się działo w Sierocińcu zawsze on dostawał, a czasem i niesłusznie. Nigdy w nikim nie miał oparcia. Trochę to się zmieniło jak poznał Queenie, ale wilczyca gdzieś zaginęła oraz Soy, wróżkę, przyjaciółkę u której teraz pracuję.
Jednakże wróćmy do sytuacji Tanga oraz Cerisa. Jak widać tylko ten mężczyzna był wyrozumiały, cierpliwy i miły dla młodzieńca.
Nie minęło dużo czasu, a Grim powoli, niepewnie przytulił się do starszego czarownika. Słuchał co Tang do niego mówił. W sumie miał rację.
Nie wiadomo czemu, ale chłopcu zrobiło się cieplej na sercu. Może to głupie, ale na policzkach Cerisa ukazały się rumieńce. Wyglądał z nimi inaczej tak bardziej... uroczo.
To co robił Tang normalnie zadziwiało Grima. Dalej był w szoku, więc nawet nie wiedział co ma zrobić, a tym bardziej powiedzieć. Młodzieniec patrzył co raz na czarownika i na bransoletkę co mu dał.
Ceris dalej nie rozumiał czemu taki zaszczyt go dostąpił. Raczej Tang od tak sobie nie rozdaję za pewne ważnych dla siebie "rzemyków", a przy okazji zdradza swoje prawdziwe imię.
Grim chwilę jeszcze patrzył się w zdumieniu, a potem parę razy zamrugał.
- Może nie wygląda, ale naprawdę to doceniam i... dzię... dziękuję - przyznał.
Za bardzo nie wiedział co ma jeszcze powiedzieć. Poza tym nie codziennie zdarza się, że Ceris powie dziękuję. Jednakże dalej nie wiedział zbytnio co ma dalej zrobić.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-08, 10:04   
   Eliot
[Cytuj]

Oparł swoje czoło, na czole chłopaka w ten charakterystyczny dla powitania hongi sposób, chociaż jak już wcześniej, parokrotnie zostało wspomniane, nie było to tylko powitanie. Było to coś intymnego, typowego dla bliskich sobie osób, dla członków jednego plemienia lub jednego ugrupowania, dla rodziny i tym podobnych. Niemniej to był ważny gest.
- Nie musisz wyglądać, jakbyś doceniał… masz za to tego użyć. Bo nie daję ci tego, byś mi dziękował, ale byś był ze mną w kontakcie i mówił, jeśli dzieje się coś złego, jeśli jesteś niepewny lub potrzebujesz pomocy – wytłumaczył z łagodnym uśmiechem, a potem nieznacznie się odsunął, tak by oddać Cerisowi jego przestrzeń życiową, czy nawet osobistą. Uśmiechnął się do niego ciepło, bo wiedział, że dla niektórych to „dziękuję” jest najtrudniejsze, ale też nie zawsze rozumieją przekaz tego, za co dziękują. Chciał, by Ceris wiedział, że dzięki temu nie będzie sam.
Tang potrafił zaklinać przedmioty, tak by działały jak telefon i telep ort w jednym.
- Chciałeś, bym pomógł ci czegoś szukać… no chyba, że wolisz jeszcze porozmawiać – przypomniał łagodnie Tang, ale nie porzucił ciepłego uśmiechu.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Ceris


Ceris Grim

20

Czarownik

singiel

sprzedawca w sklepie zielarskim


Angel of Darkness

Wysłany: 2018-12-08, 12:15   
   Xavier, Elvan, Rose
[Cytuj]

Oczywiście Ceris nie znał gestów, których się używa w tradycji Tanga. Po prostu pomyślał, że w taki sposób chce go wesprzeć i tyle.
Na słowa starszego czarownika powiedział:
- W porządku
Rozmowy rozmowami, ale Grimowi ciężko było ot tak wszystko poukładać.
- Możemy porozmawiać, bo teraz rozważam czy potrzebny ten czar czy eliksir. Jakoś z niektórymi sprawami sobie nie potrafię poradzić. Myślałem, że jak stracą pamięć, albo częściowo będzie mi łatwiej. Nie wiem tego, ale chyba każdy z nas ma w sobie lęk i czuję się niepotrzebny oraz beznadziejny po rozmowie z innymi. Ostatnio zastanawiałem się czy nie lepiej skończyć ze sobą. Mam wrażenie, że nikt by za mną nie za tęsknił. Tylko się odezwę to jestem postrzegany jako ten niewychowany i wkurzam innych, a potem jadę po mnie jak po zbitym psie... - mówił.
Westchnął i kontynuował dalej:
- Fakt nikt nie wie wszystkiego i ja także. Nigdy nie miałem żadnych pozytywnych wzorców by nauczyć się być tak wspaniałym jak niektórzy czarownicy sobie myślą. Z pewnymi osobami rozmawiałem to wyszło, że robię z siebie ofiarę. A ja po prostu chciałem... pomocy. Po prostu nie potrafię o takie rzeczy prosić. Nie mam nie wiadomo ile lat i czuję, nie raz może lepiej bym nie miał jakikolwiek uczuć i nie przejmował się niczym - dokończył.
Po chwili zapadła dziwna cisza. Przez ten czas co Ceris opowiadał patrzył się na Tanga. Potem by trochę uspokoić zbolała emocje i inne, które nim teraz targały zaczął przeglądać tomy książek.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-08, 12:56   
   Eliot
[Cytuj]

Pokiwał głową ze zrozumieniem, a także uśmiechnął się do młodziaka.
- Problem w tym, że ten eliksir nie jest zbyt… dokładny, może usunąć kilka ostatnich wspomnień, a może usunąć ci całą pamięć. A problem w tym, że czasem nie warto tak ryzykować w celu usunięcia kilku wspomnień – powiedział z cichym westchnięciem. W sumie czarownicy potrafili nieco inaczej usunąć pamięć, ale to nadal było zbyt ryzykowne. Zwłaszcza, jeśli chodziło o innego czarownika. –Co do lęku, to faktycznie masz rację, każdy z nas się czegoś boi. Czy ktoś by tęsknił, tego nie mogę ocenić. Co do wkurzania innych i… bycia traktowany jako niewychowany, musisz pamiętać, że masz często do czynienia z istotami dużo starszymi, niż by się wydawało. Nawet jeśli to jest te dwieście lat. Poza tym, to taka przykra przywara starości, że często samemu nie pamięta się, jakim było się za młodu – powiedział z westchnięciem. Nie wspominał już o tym, że często czarownicy mieli trudniejsze „dzieciństwo”, niż się mogło wydawać. A przynajmniej tak od niektórych słyszał. Jego dzieciństwo i późniejszy okres dorastania, opanowywania mocy… to wszystko było dobre.
- Zapewniam cię, że przyjdzie czas gdy stracisz uczucia, a także przestaniesz się wieloma rzeczami przejmować, ale uwierz mi, to nie rozwiąże żadnych problemów. Co do pomocy, każdy starszy czarownik powinien był ci jej udzielić, chociażby przez wzgląd na fakt, że jesteś w tym wszystkim nowy – westchnął Tang i pomasował mostek nosa, co niezwykle rzadko mu się zdarzało. Naprawdę nie rozumiał innych czarowników, czemu zamiast pomóc Cerisowi, nazywali go żałosnym? Każdy z nich był taki na początku, no chyba że byli jakimiś magicznymi geniuszami, ale to w sumie niemożliwe. A może? Trudno w sumie ocenić.
- Na szczęście, teraz gdy będziesz potrzebował pomocy, możesz mnie wezwać za pomocą tej bransoletki. Nie ważne, gdzie będziesz… po wypowiedzeniu trzy razy „Kalani” zjawię się bezzwłocznie – powiedział z uśmiechem. Było to jakieś pocieszenie.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Ceris


Ceris Grim

20

Czarownik

singiel

sprzedawca w sklepie zielarskim


Angel of Darkness

Wysłany: 2018-12-09, 19:37   
   Xavier, Elvan, Rose
[Cytuj]

Jak widać Tang był na tyle dobry, że wyjaśnił mu niektóre rzeczy, których nie wiedział, a nawet nie zdawał sobie sprawy.
- Chyba jesteś jedyną z niewielu osób, które mają do mnie cierpliwość. Poza tym jeszcze chcesz mi pomóc i wyjaśnij pewne rzeczy - przyznał.
W sumie to była prawda. A jeśli chodzi o inne rasy to po prostu... usiłował się jakoś z nimi dogadać. Ceris postanowił, że jak dojdzie do jakiegoś lepszego stanu to poszuka Queenie.
- Tak jak mówiłem. Myślę, że może źle mnie zrozumieli. Nie umiem zbyt dobrze przekazywać innym z czym mam problem. Jak myślisz lepiej odpuścić z tym wymazaniem pamięci? - zapytał.
Przyglądał się starszemu czarownikowi.
- Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. A myślenie o tych wszystkich rzeczach raczej mi nie pomaga tyle gorzej pogarsza mój stan. Staram się jakoś zajmować czymś. Pamiętasz mam pieska, więc nim się opiekuję - powiedziałem.
Jak na razie Ceris rozmyślił się ze straty pamięci.
- Mam nadzieję, że kiedy się jeszcze zobaczymy. Na razie. - przyznał.
Grim wziął pewną książkę, której tytułu nie zobaczył Tang. Była ona o czarnej magii.
Następnie skierował się do wyjścia, a potem do swojego pokoju.

z/t.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-12-09, 19:50   
   Eliot
[Cytuj]

Tangu miał tego pecha lub tą zaletę, że do wszystkich miał wiele cierpliwości. A co za tym szło, był dobrym nauczycielem i w sumie nie tylko. Z drugiej strony, po tylu latach życia nie mieć dość cierpliwości do ludzi, to jakaś patologia by była, jak nic.
- Zdecydowanie lepiej odpuścić, to niebezpieczne – o tym innym sposobie na pozbycie się niechcianych wspomnień, nie wspomniał. Nie było potrzeby. Poza tym, takie wspomnienia to także życiowe doświadczenie. Wiedza na przyszłość, czego nie robić albo właśnie co robić. Wykasowanie ich, to tak, jakby odciąć sobie palce. A przynajmniej w ten sposób o wspomnieniach myślał Tang.
- Opieka nad zwierzętami, to chwalebne zajęcie, poza tym uczy odpowiedzialności i miłości do innych. Więc to dobrze, że znalazłeś sobie akurat takie zajęcie – powiedział z uśmiechem. Sam opiekował się zwierzętami i w sumie… czasem chętniej z nimi przebywał niż z ludźmi. Zwierzęta nie kłamały, nie oszukiwały, nie miewały złych intencji. Czasem po prostu coś im nie wychodziło, jak ludziom, ale one umiały to naprawić. Ludzie nie zawsze.
- Do zobaczenia – powiedział z uśmiechem i odprowadził młodziaka spojrzeniem, by potem samemu zniknąć z biblioteki.
[/zt]
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2019-02-09, 22:32   
   Viv, Devana
[Cytuj]

Ostatnimi czasy miała tyle do roboty, nie wspominając o czasie, który spędzała z Craigiem, że całkowicie zaniedbała naukę, która u tak młodej czarownicy, nieważne jak głupio to brzmiało dla zwykłego śmiertelnika, skoro miała sto siedemdziesiąt lat, była niezwykle ważna. Temu właśnie temu w końcu postanowiła, że musi znaleźć trochę czasu, wyrywając się obowiązkom i ukochanemu, by posiedzieć trochę nad księgami w Spiralnym.
Co prawda przez pierwszą godzinę po prostu szukała jakiś interesujących tytułów, które zahaczały o dziedziny magii, które musiała trochę potrenować, a także te, które ją po prostu zainteresowały. Dopiero potem rozsiadła się przy jednym ze stolików na dość wygodnym fotelu i zabrała się za pierwszą z pozycji. Pogładziła szorstką, materiałową okładkę i uśmiechnęła się, widząc odręczne pismo jakiegoś dawno już nieżyjącego pewnie czarownika. Sama tworzyła aż dwie pozycje, a raczej zaczęła tworzyć, ale zapewne jeszcze wiele razy zostaną one przez nią przerobione, a i zwiększą swoją objętość. W końcu wiele lat jeszcze przed nią, by stać się jeszcze lepszą w tym, co robiła.
Otworzyła tekst i zaczęła go pochłaniać, zapisując co ciekawsze fragmenty w notesie, który ze sobą przyniosła. Kartki przewracała za pomocą magii, a i przy okazji wyłączyła się kompletnie na otaczający ją świat.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Ceris


Ceris Grim

20

Czarownik

singiel

sprzedawca w sklepie zielarskim


Angel of Darkness

Wysłany: 2019-02-10, 12:48   
   Xavier, Elvan, Rose
[Cytuj]

/Po grze z Nerezza/

Ceris do tej pory nie mógł uwierzyć, że może spotkać Neezze. Kim była kobieta? To osoba, którą poznał 2 lata temu. Nie pamięta czy była to partnerka krewnego czarodzieja Grima czy nie. A przypomniało mu się... to nie było wyjaśnione. Można pod to podciągnąć fakt, że... zniknęła razem z tym czarownikiem. Oczywiście Ceris był bardzo zły na nią. Zapewniała, że pomoże, a tu jak nadarzyła się okazja to bez wyjaśnienia uciekła.
Jakoś Grim nie chciał teraz o tym myśleć. Gdy już wstał i nakarmił Jaspera ruszył do biblioteki. Miał zamiar spisać kilka zaklęć by się ich nauczyć i samemu poćwiczyć magię.
Nie spodziewał się nikogo w tym mieści, ale wypatrzył... Opal. Ruszył w jej kierunku.
Nie tak dawno Gael opowiadał mu o zebraniu czarowników. Hmm... w sumie tak się zastanowić mężczyzny też dawno nie widział. Jeśli to prawda i z nim był po rodzinie to też mi brat, wredny. Zamiast pomóc to dobija ludzi. Jak widać Gael miał już taki charakter.
- Cześć Opal jak tam? - zapytał.
Patrzył się na czarownicę, jednak ona jakby była jakimś transie i nie reagowała. Lekko, ale tak konkretnie ruszył jej ramieniem.
- Cześć - powtórzył.
Miał nadzieję, że teraz wróci do nieteraźniejszości.
- Słyszałem, że jesteś dowódcą czarowników i ostatnio było jakieś zebranie prawda? Niestety nie mogłem przyjść - wyznał.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2019-02-11, 13:42   
   Viv, Devana
[Cytuj]

Spotkania w bibliotece zawsze takie były. Człowiek spokojnie czytał sobie książeczkę i ignorował otoczenie, gdy nagle okazywało się, że bibliotekę potrafią odwiedzić jego znajomi. I co? I niechcący zostają niegrzecznie zignorowani, bo właśnie przeniosło się umysłem zupełnie gdzie indziej, w przypadku Opal dokładnie w rejony interesującej powieści o magu, który dość szybko potrafił regenerować tkanki przy małym udziale mocy życiowych. I prawdopodobnie dalej czytałaby tekst, nie zwracając uwagi na to, co się wokół niej działo, gdyby nie trącenie jej ramienia.
Oderwała wzrok od księgi i rozejrzała się, nie bardzo kontaktując co się właśnie działo.
A potem zauważyła Cerisa. Zamrugała kilkukrotnie oczkami, zdając sobie sprawę, że tej twarzyczki to nie widziała od... No, dość długo. Widocznie czarownik łaził gdzieś swoimi drogami, a i ona miała tyle na głowie, że jakoś jej ten fakt umknął.
- Dzień dobry, miło cię widzieć - uśmiechnęła się i kładąc wpierw między strony materiałową zakładkę z ładnym, kwiatowym haftem, zamknęła czytaną księgę. Co prawda w typowej bibliotece nie powinno się urządzać przyjacielskich pogaduszek, ale to był Spiralny Labirynt. Jak komuś będą przeszkadzać, to niech się zamknie w dźwiękoszczelnej bańce, będzie miał spokój. A potem padły pytania i Opal szczerze mówiąc, z trudem uśmiech utrzymała.
- Owszem, wszystko się zgadza - wyciągnęła się na fotelu i zaklęciem odsunęła drugi, podobny, co by sobie także usiadł. - Chyba nawet dobrze, że cię na tym spotkaniu nie było, przynajmniej nie widziałeś, jak bardzo starsi magowie nie potrafią się dogadać. Naprawdę, nie ucz się od nas jak postępować z innymi, niech przynajmniej przyszłe pokolenia będą od nas lepsze - tym razem już nie powstrzymała westchnięcia. - Ogólnie spotkanie prawie zakończyło się w połowie, gdy część magów stwierdziła, że nie bardzo jednak podobają im się pomysły innych, wkurzyli się, że nie wszystko może być po ichniemu. I wyszli, bardzo dojrzale. Druga część czarodziei, niewielka zresztą, została. Udało się rzucić klątwę na Leytona, trochę poeksperymentować ze znamieniem i chyba tyle. Zresztą to już i tak przeszłość, skoro Leyton sczeznął. A co u ciebie? - zapytała, ciekawa, co też działo się u młodego czarownika.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8