Devana

1072



Looks like a cinnamon roll but could actually kill you








Multikonta: Opal, Viviane
No proszę, podejście do statku okazało strzałem w dziesiątkę. Dev uśmiechnęła, czując, jak jej paluszki zanurzają się w barierze. Wycofała na chwilę dłoń, by odszukać wzrokiem Nimat, co by mogła ją poinformować o swoim odkryciu, tylko że znalazła ją z, uwaga, Bevinem. Przekrzywiła główkę na ten widok i zapamiętała sobie ten obrazek. Co tu się działo? Przywołała swojego chowańca, który buszował po porcie i pozwoliła mu wspiąć się na jej ramię. Pomachała jednak stojącym tam wróżkom, uśmiechając się jakoś dziwnie, po czym palcem wskazała na statek i przeszła przez magiczną barierę, co przypominało zanurzenie się w tafli wody, tylko po drugiej stronie owej wody nie było.
Ostrożnie i cicho zaczęła wspinać się na pokład statku, bo ostrożności nigdy za wiele, jednak skoro mogła przejść przez zabezpieczenia, to raczej powinna czuć się zaproszona, prawda?
 

Ismena Roux

1009 lat



Umrze ona, umrze on - wszystkim jest pisany zgon.








Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Lexa
Ekwipunek: skórzana zbroja, maczeta, trzy noże przy pasie, bukłak z wodą

A teraz czas na wejście smoka! Obsidian, zgodnie z postanowieniem, pojawiła się na przystani, o której mówił facet w gospodzie - oczywiście spektakularnie spóźniona, bo wszyscy zainteresowani najwyraźniej już tam byli i pakowali się na uroczy statek, mający służyć za ich środek transportu. Zebrało się całkiem zacne grono, Ismena kojarzyła z widzenia wszystkie twarze, a zdecydowaną większość znała osobiście.
Udała się w stronę statku, zatrzymując się na chwilę przy jasnowłosej wróżce, z którą łączyło ją dużo więcej, niż do niedawna mogła przypuszczać.
- Witaj... mamo? - cóż, Isa wciąż nie przyzwyczaiła się do myśli, że jej rodzicielka żyje, jest księżniczką Jasnego Dworu a co ważniejsze - jest tak blisko. To wszystko było dla niej zupełnie nowe, dlatego właśnie w jej głosie zabrzmiało lekkie zawahanie. Wierzyła jednak, że to, co mówiła Cat, jest prawdą. Tak podpowiadało jej przeczucie oraz czarne, obsydianowe serce, które syrenka nosiła na szyi odkąd skończyła dziesięć lat. Poza tym Catriona znała jej prawdziwe imię, a to przecież coś znaczyło.
Następnie Ismena przywitała się z całą resztą towarzystwa - z tymi, których znała doskonale oraz z tymi, których dopiero przyjdzie jej poznać. Rozejrzała się także w poszukiwaniu faceta z gospody, ale na razie nie było go nigdzie w zasięgu wzroku.
 

Anthony Vindevogel

17



I was listening to the ocean, I saw a face in the sand, but when I picked it, oh. Then it vanished away from my hand, though








Multikonta: Sonia, Sigyn
Oj tak, Anthony był przytłoczony i to mocno. Czułby się już taki, nie mając nawet wzroku. Ścisk, ocieranie się o obcych ludzi, hałas... nie, to nie jego klimaty. Antek zawsze unikał miejsc, w którym mogłyby być tłumy, ale dzisiaj zrobił ten wyjątek. Ahoj przygodo? Coś w tym deseń. Plus miał przeczucie, że powinien się wybrać, ot.
Ciekawe czy nie pożałuje tej decyzji.
Na razie nie był zbyt szczęśliwy, gdy przeciskał się przez zgromadzenie nieznanych mu wróżek, a utrata kontaktu z Nimat przysporzyła mu niepokoju. Sklepikarz, owszem, był miły, i Antek aż czuł, że powinien mu coś odpowiedzieć, zwłaszcza że ten chętnie go karmił tutejszymi przysmakami, ale Nim zdążyła przybyć mu na ratunek. Zatem Vindevogel uśmiechnął się jedynie do handlarza ze skrępowaniem, idąc ostatecznie za wróżkową mamą.
I w sumie na razie przy niej był, ot.
i had a dream i was seven, climbing my way in a tree, i saw a piece of heaven, waiting impatient for me, though
 

Nimat

1007



"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."








Multikonta: Fao
Oj nieładnie, Bevinku, nieładnie. Próba kłamstwa nie przeszła niezauważona, za to jedyną reakcją Nimat było lekkie zmrużenie oczu i jedno ciche zdanie.
— W razie gdybyś potrzebował pomocy, to wiesz, gdzie mnie szukać. — Nie wnikała, co było nie tak, nie naciskała na odpowiedź, po prostu oferowała pomoc, jeśli uzna, że jej potrzebuje. Czy z niej skorzysta, to już jego wola, ona dalej nie będzie drążyć, w końcu... każdy ma coś, o czym nie chce zbytnio mówić innym.
— Jestem pewna. To dotyczy mnie i Shaya bardziej, niż bym chciała, więc muszę rozwiązać tę zagadkę. — Z jednej strony, chciałaby zostać i mieć spokój, ale ten przeklęty chłód niepokoił ją. Tym bardziej w połączeniu z informacjami od pirata. Po prostu musiała wiedzieć, co jest grane, nawet jeśli miała przy tym zaryzykować.
Jej uwagę zwróciła Devana, machająca dłonią i wskazująca statek, po czym przechodząca dalej przez barierę. Zerknęła na Bevina, czy też to widział i ruszyła na statek zgarniając po drodze Anthonyego i biorąc swojego chowańca na ręce. Zamierzała podejść do bariery przy podeście i spróbować przez nią przejść tak, jak uczyniła to Devana.
 

Bevin Traveley

516



The higher I go, the harder I fall







Jak to ładnie eMDZy ujął, frushek nadal czuł się niekomfortowo i wiercił się z nogi na nogę. Coś nie dawało mu spokoju, ten jeden raz wiedział, że wzięcie udziału w wyprawie to będzie wyjątkowo głupi pomysł. Nawet jak na niego.
Złapał na szybko dłoń Nimat i ścisnął palce w geście podzięki. Nie musiał nic mówić, wiedział, że kobieta go zrozumie. Puścił ją równie szybko, niesfornie poprawiając sprzączkę od liny. Czy ktoś to widział? Wątpił, ale znając jego szczęście jakieś wrednej Małpie mogło to jakoś nie umknąć.
Niechętnie ruszył w stronę bariery i przeszedł na drugą stronę, trzymając się blisko Nimat.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.


Catrilona słusznie postąpiła pytając ludzi na przystani o statek. Wielu wiedziało o kogo chodzi – niewielu potrafiło odpowiedzieć na pytanie. Cat dowiedziała się jednak, że kilka osób widziało pirata przemykającego gdzieś pomiędzy dokami. Jeśli wierzyć słowom, ostatnim razem zatrzymał się na skarpie, na której stała pseudo magiczna latarnia morska. Kto wie? Może jeszcze tam był? Budowla sama w sobie znajdowała się niedaleko – wystarczyło przejść przez doki – w prawą stronę – i wejść pod górę po kamiennych schodach aż do samej budowli.
Co wróżka zrobi z tą wiedzą?

Elvan zajęty był rozmową z Oinarim, no przynajmniej do czasu. Niespełna po kilku minutach wróżek zniknął – przy zmrużeniu ocząt, Elvan mógł dostrzec kierunek, w którym pomknął jego brat, jakby ciągnięty dziwną siłą – do latarni na skarpie.
Teraz kwestia należała do Elvana – podejdzie do grup wróżek? A może pomknie za bratem?

Devana po przejściu przez barierę mogła poczuć… Dziwną ulgę, zupełnie jakby aura tej łajby odbierała wszelkie smutki, ból i dziwne uczucie chłodu, które od czasu karnawału nieustannie rozchodziło się po ciele wróżki. Ku zaskoczeniu kobiety na łajbie nie znajdował się nikt – ani jednej żywej duszy, która mogłaby być odpowiedzialna za sterowanie pojazdem. Wniosek nasuwał się sam – był on magiczny.
O kunszcie i wyglądzie wypowiadać się nie będziemy- statek był po prostu piękny, żywcem wyjęty z bajek fantasy. Devana z pokładu mogła zejść centralnie pod pokład, wspiąć się na gniazdo, spróbować wejść do kajuty kapitańskiej lub wejść wyżej i podejść do steru.

Ismena była zajęta rozmową z innymi wróżkami z grupy.

Osoby podążające za Nimat i sama Nimat – wszyscy w przeciwieństwie do „obcych” wróżek mogli swobodnie przejść przez barierę. Po przekroczeniu progu statku, mogli udać się: pod pokład, do kajuty kapitańskiej, podejść do steru lub wspiąć się na gniazdo. Statek był pusty, do tego nasączony dziwną aurą, która koiła wszelkie złe emocje i znacząco łagodziła uczucie chłodu – bardziej niż magiczne pierścienie podarowane przez Pirata.

Antek jako jedyny poczuł coś jeszcze. Niepełni uformowany wróżek stanowił dla tutejszej magii atrakcyjny obiekt. Zdaje się, że nieznana aura upatrzyła go sobie dość mocno. Niewidzialne nitki, niewyczuwalne też dla innych, jakby oplotły jego ciała. Wkrótce półwróżek jako jedyny miał prawo ujrzeć tańczące wokół siebie błękitne ogniki.
 

Elvan /Andy Shadow/

700



Heart of fire








Multikonta: Xavier, Ceris, Rose
Niestety Shadow nic nie dowiedział się o swojego przyszywanego brata. Zmrużył oczy i w końcu dostrzegł, że kròlewska latorość pomknęła do latarni. Teraz Elvan miał delement. Właściwie tyle razy kròlewicz dawał sobie radę sam i zapewne w teraz da sobie radę. Jakoś Shadow nie bardzo chciał ryzykować, bo nie wiedział co go tam czeka. A tam gdzie zauważył inne wròżki ruszył w tym kierunku.
Còż... w grupie czuł się bezpieczniej, choć dużo z nich nie znał. Rozpoznał tam Ismene i Antka ostatnio tego drugiego poznał, a reszte z widzenia, a niektòrych można powiedzieć, że pierwszy raz.
Pòł wròżek miał zamiar wejść na statek. Miał nadzieję, że mu się udało przez tą odczuwalną bariere.
Można by krzyknął: Ahoj przygodo! Tylko czy statek dopuści taką osobę jak Shadow na pokład? No i czy będzie jakiś przewodnik na tej łajbie? Powinno zaraz się okazać.

Don't stop me don't stop me. Have a good time good time.
Elvan
[mru]
 

Catriona

1100









Multikonta: Eleanor
Ismena, jej druga córka zjawiła się. W tej chwili Catrionie nic nie brakowało. Choć Nimat nie akceptowała prawdy to jednak radowała się iż obie żyją. Szkoda tylko iż nie mogła uczestniczyć w ich dorastaniu.
- Witaj córko, moja Ismeno.- Uśmiechnęła się do Niej. Tak bardzo chciała ją mieć w swych ramionach. Jednak sytuacja nie pozwalała na to oraz zawahanie w głosie. Catriona rozumiała mętlik w głowie córki. Da jej czas- ile tylko będzie potrzebować.
- Ismeno muszę odszukać pirata. Niedaleko stąd widziano go.- Dodała i zagwizdała nagle, a z tłumu wyłonił się jej Chowaniec. Wraz z Catrioną skierował się do pobliskiej latarni morskiej w poszukiwaniach Pirata statku.
 

Bevin Traveley

516



The higher I go, the harder I fall







Przejście przez barierę było niczym nałożenie balsamu na otwarte rany. Nie miał pojęcia, czym ów bariera była, z czego się składała, jednakże częściowo uśmierzyła niepokój młodego Pucasa. Faerie bardzo chętnie znalazłby Pirata, podpytałby o magię otaczającą statek. W końcu skoro na nim pływał, powinien wiedzieć to i owo, ale jak to mówią Brytole: wszystko w swoim czasie.
Nachylił się odrobinę do Nimat, zadając pytanie, które wręcz cisnęło się na usta sprzed przejścia.
-Cuchniesz niczym Nina, magia z ruin, demon radośnie hasający w Edomie i siejący ponoć zamęt. W coś Ty się wplątała, Dżinie? - i w coś Ty wplątała Shaya przy okazji? - choć pytanie było niewypowiedziane, z łatwością szło wyczytać między wierszami. Brew uniosła się do góry, choć głos nadal był przyciszony, tak głośniejszy od szeptu. Kto wie, może ktoś jeszcze dołączy się do wielkiej burzy mózgów?
 

Devana

1072



Looks like a cinnamon roll but could actually kill you








Multikonta: Opal, Viviane
Statek widać miał więcej do zaoferowania, niż mogłaby przypuszczać. Ulga, jaką poczuła była całkiem przyjemna. Zniknęły wszelkie troski, jej głowa jakby nagle stała leciutka jak piórko, chłód niemal poszedł w zapomnienie.
Rozejrzała się po statku i musiała przyznać, że brak kogokolwiek na tej dużej łajbie trochę ją wybił z równowagi. Spodziewała się spotkać tu pirata albo kogokolwiek z jego załogi, a tu proszę, pustka. Mimo to nie tracą gardy, ostrożnie zaczęła iść po pokładzie w miejsce, gdzie miała zamiar ewentualnie dowiedzieć się najwięcej, o ile będzie jej dane.
Dotarła, do drzwi kajuty kapitańskiej. Owszem, mogłaby po prostu spróbować na od razu tworzyć, ale tak na wszelki wypadek, gdyby jednak ktoś się tam znajdował, zapukała, w końcu nie zależało jej tym razem na złapaniu kogokolwiek, a tak przynajmniej nie zostanie uznana za niegrzeczną. Potem ostrożnie nacisnęła klamkę i powoli otworzyła drzwi, jeśli nie zostały zamknięte, przy okazji wypatrując jakichkolwiek zabezpieczeń, które ktoś mógłby zostawić.
Jeśli drzwi byłyby jednak zamknięte, miała jak na razie zamiar sobie odpuścić i ruszyć pod pokład.
 

Nimat

1007



"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."








Multikonta: Fao
Nimat nie tyle nie akceptowała prawdy, co musiała ją po prostu przetrawić. Przez wiele lat wpajano jej lojalność wobec Ciemnego Dworu, to ten dwór uznawała za dom, kiedy nagle wszystko dla niej stanęło na głowie i wyszło, że jednak wszystko powinno być inaczej. Nie potrafiła od tak przestawić swojego nastawienia.
Tak, jak Devanie, udało im się przejść na statek, który wręcz uderzył a nich aurą spokoju i ciepła. Aż przymknęła lekko oczy, niczym zadowolony kot, ciesząc się zniknięciem chłodu. Dziwnym było dla niej to, że na statku nikogo nie była widać, ale uznała, że może jeszcze nie przyszli i siedzą gdzieś w porcie razem ze Sieilem. Niezbyt podobało jej się to, że jeszcze się nie pojawił, mimo umówienia się z nimi, ale póki co nie wiedziała nawet, gdzie go szukać.
Zaczęła drapać tygrysa pod brodą, wywołując u niego mruczenie, kiedy Bevin pochylił się do niej i zapytał o to, co od niej wyczuwał. Nawet nie zdawała sobie wcześniej sprawy, że te ciemne żyłki mogą być jakoś wyczuwalne przez innych. Spojrzała za Devaną, która kombinowała coś przy kajucie kapitańskiej, aż w końcu przeniosła wzrok na Bevina.
— Nie wiem. — Nie wiedziała, w co się władowała, ale mogła już powiedzieć, że to było jakieś bagno. Nie wiedziała jeszcze jak wielkie, ale jednak bagno. Zawahała się, ale wypuściła kota i ściągnęła z ramienia część zbroi, po czym pokazała mu je odsuwając z niego płaszcz.
— To najpewniej przez to. Pamiętasz, jak na koniec karnawału przez wszystkich przeszedł chłód? Ja go od tamtej chwili cały czas czuję i po kilku dniach zaczęło pojawiać się to. Shay też tak ma, ale Antka już to nie dosięgnęło. Sieil wydawał się aż za dobrze wiedzieć, co się dzieje. Ponoć mamy znaleźć na to rozwiązanie na wyspie. Na koniec rozmowy zostawił obrączkę, która trochę na ten dziwny chłód pomaga, ale na tym statku to już osiąga inny poziom. Prawie nie czuję zimna. — Wyjaśniła w skrócie, półgłosem, tyle, co wiedziała. Skoro wyczuwał magię z ruin, to mógł wiedzieć coś więcej na ten temat, a nawet jeśli nie, to uznała, że powinien mimo wszystko wiedzieć, po co tak naprawdę uparła się, żeby płynąć na wyspę, z której nikt dotąd nie wrócił.
Po wyjaśnieniu tej sprawy założyła część zbroi z powrotem i zaczęła rozglądać się po pustym statku. Uznała, że najpierw podleci na gniazdo, o czym poinformowała Antka i Beva. Może stamtąd da radę wyłapać Sieila gdzieś z tłumu? Albo znajdzie tam coś ciekawego?

TL;DR
Wleźli na statek i Nimat wyjaśnia Bevinowi wszystko co wie, o dziwnym znamieniu, które pojawiło się u wóżek z rodów królewskich, po czym podleciała na gniazdo, żeby rozejrzeć się po okolicy w poszukiwaniu Sieila.
 

Anthony Vindevogel

17



I was listening to the ocean, I saw a face in the sand, but when I picked it, oh. Then it vanished away from my hand, though








Multikonta: Sonia, Sigyn
Anthony odruchowo chciał podążyć za Nimat, gdyż tylko jej ufał i czuł się przy niej względnie bezpiecznie. Zatem pewnie nikogo nie zdziwi to, że Antek już ruszył się, by również zbliżyć się do bariery, ale... no właśnie, ale. Ale ostatecznie zatrzymał się, gdy poczuł nitki. Nie było to stricte fizyczne uczucie, a przynajmniej w dosłownym słowa tego znaczeniu. Chłopak nie był jeszcze obeznany najlepiej w Świecie Cieni oraz w jego magii, ale już potrafił, chyba intuicyjnie stwierdzić, że owe odczucie wiązało się z specyficzną aurą tego miejsca.
Vindevogel przystanął, z zaskoczeniem patrząc na swoje ramiona, na których między innymi czuł nitki. Skóra mrowiła z powodu czegoś, czego Anthony jeszcze nigdy nie spotkał. Cóż, nic dziwnego, dopiero wkraczał w magiczną rzeczywistość, więc baaaaardzo dużo rzeczy było dla niego nowym. Przykład? Te tańczące, hipnotyzujące błękitne ogniki, dajmy na to.
Chłopak, wciąż z zaskoczoną miną, spojrzał na już wspomniane twory. Te tańczące, błękitne płomienie sprawiały wrażenie chodnych, choć Tony już wiedział, że tak wyglądał ogień, którym można było się sparzyć. Mimo tego nie mógł pozbyć się wrażenia, że gdyby wyciągnął ku nim dłoń, nie zostałby zraniony przez zbyt wysoką temperaturę, wręcz przeciwnie. Czy się bał? Trochę, głównie dlatego, że nie był pewny z czym ma do czynienia. Jednocześnie nie wmawiał sobie, że ma przewidzenia. Ogniki były zbyt realne, a on jeszcze zbyt niedoświadczony w użytkowaniu wzroku, by przekonać się na własnej skórze, jak omylne potrafiły być oczy. Warto też wspomnieć, że był zaciekawiony. Nie ukrywał małego zachwytu spowodowanego hipnotyzującym efektem tychże ogników. Podniósł wzrok, chcąc znaleźć Nimat, by pokazać jej swoje znalezisko, ale niska wróżka ponownie umknęła jej w tłumie innych zielonek. Antek zaniepokoił się, ale nie na tyle, by rzucić się w poszukiwanie przybranej matki. Pozostał w miejscu, skupiając się na magnetyzujących ognikach, do których mimowolnie wyciągnął dłoń. Stary nawyk. Pytanie tylko czy się na nim sparzy?

Skrót:
Antek zostaje w miejscu, nie idąc za Nimat i badając ogniki, poprzez wyciągnięcie ku nim ręki.
i had a dream i was seven, climbing my way in a tree, i saw a piece of heaven, waiting impatient for me, though
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.


/Ismena 1 pominięcie

Elvan po dołączeniu do reszty i wejściu na statek – no a czemu łajba miałaby go nie wpuścić? No gdyby tak nazwać los okropnym, to mógłby wyciągnąć łapę, krzycząc – YOU SHALL NOT PASS! Niemniej nie bądźmy tacy wredni – półwróżek podobnie jak inni mógł – udać się na gniazdo, pod pokład, do steru lub kajuty kapitańskiej, która wcale nie była zamknięta… WCALE!

Cat postanowił udać się na poszukiwania pirata. Siłą rzeczy trafiła wpierw na Oinariego – wróżka, którego poznała na karnawale, a który ewidentnie maszerował w tym samym kierunku. Książę wyglądał marnie, a prócz tego nie zauważył Cat, co dawało jej pewien element zaskoczenia.
Królewska latorośl zniknęła w środku budowli, na której uwaga – znajdowały się ślady krwi – dokładnie tuż przy wejściu, co Cat mogła zaobserwować po zbliżeniu się do uchylonych drzwi. Jeżeli weszła do środka, ujrzała więcej śladów prowadzących na górę, głównie na obręczy, o którą zapewne opierał się pirat lub ktoś ciężko ranny. Co z tym zrobi wróżka?
Mogła iść dalej, licząc, że nikt jej nie wykryje – mogła też zawrócić i powiedzieć o tym innym lub znów iść i krzyknąć do Oinariego.

Devana na szczęście nie miała problemu z dostaniem się do kajuty kapitańskiej. Problemem mogło być jednak to, co się w niej znajdowało. Z tego tytułu wszelkie opisy muszą poczekać, gdyż. Devana zobligowana jest rzucić raz kostką sześciościenną:
1,4,3 – pech, czyli Devana zostaje zaskoczona przez feniksa, który wylatując wpada jej na twarz.
2,5,6 – Devana daje radę uniknąć ptaszyska, które po wylocie, ląduje na sterze statku.

* instrukcja do rzutów kostkami w ostatnim ogłoszeniu od administracji. W razie czego mogę wytłumaczyć jeszcze raz.

Samo wnętrze kajuty – przestronna jak na statek – elegancka, spowita słodkawą wonią cytrusów – pewnie z palącego się kadzidła. Pod okienkiem stał stojaczek dla Feniksa, obok zaś mosiężne biurko z kilkoma papierami na blacie, kałamarzem i piórem. Dalej łóżko, naprzeciwko szafeczka, a tuż przy łóżku kuferek. Na samym końcu kajuty widniał stół z krzesłami i niewielki kredens z zastawą.

Nimat wlatując na gniazdo, nie znalazła pirata – ciekawe czy ktoś odgadnie trik z jego imieniem. Dostrzegła za to dziwne ślady krwi – niewielkie czerwone kropki i nieco większe po bokach gniazda i centralne w gnieździe. Sądząc po konsystencji posoka była stosunkowo świeża.

Ogniki widział tylko i wyłącznie Antek, co innego one. Najwyraźniej czuły obecność pozostałych wróżek, ale jak widać tylko tej konkretnej półwróżce postanowiły się ukazać. Wyciągnięta w ich stronę dłoń tym bardziej przykuła uwagę. Dwa z trzech światełek musnęły ciepłym płomyczkiem skórę – wpierw palca, a potem ręki, na której przysiadły. Trzeci z ogników wylądował tuż przed twarzą młodzika, a potem centralnie na niej tj. na głowie. Zdaje się, że Antek zdobył nowych przyjaciół, lecz dlaczego widział je tylko i wyłącznie on?
Cichutkie głosiki wskazywały na rozbawienie resztą grona. Co z tym zrobi półwróżek?

Bevin póki co nie zrobił nic, co podlegałoby ocenie!


następny post: 12.03.2019 o godzinie 19.00
pominięcia:
Elvan - 1 pominięcie
Ismena - 1 pominięcie
Cat - 0 pominięć
Devana - 0 pominięć
Nimat - 0 pominięć
Bevin - 0 pominięć
Antek - 0 pominięć

______________________

♥ tradycyjnie na czas eventu banuję multilokację – tym razem na rozgrywki przed eventem też. Wyjątek stanowią rozgrywki JUŻ rozpoczęte.
♥ czas na odpis: tradycyjnie 48 godzin od ostatniego posta MG.
♥ nieuzasadniony brak odpisu – 1 pominięcie = brak kary / 2 pominięcia = uszkadzam postać + tnę szekle / 3 pominięcia = robisz out.
 

Nimat

1007



"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."








Multikonta: Fao
Sieila nie było widać na gnieździe, za to znalazła tam kropelki krwi wyglądające na jeszcze świeże, co od razu ją zaniepokoiło. Zero widocznej załogi i krew na pokładzie nie były dobrymi wieściami. Pierwsze, co zrobiła, to podleciała na dół do Bevina.
— Zachowaj ostrożność, znalazłam na górze świeże ślady krwi, postaram się określić, czy gdzieś prowadzą. — Poinformowała go, po czym zamierzała podlecieć do Dev i do Antka z tą samą wiadomością, z czego Antka dodatkowo poprosiła, żeby trzymał się blisko którejś z dwóch wymienionych wróżek, którym przecież bądź co bądź ufała. Widząc Elvana, który wspiął się na pokład za nimi, również go o tym poinformowała i wróciła na gniazdo, żeby spróbować określić, czy ślady dokądś prowadzą i czy gdzieś niżej znajdzie dalszy trop.
Pewnie latając w tę i z powrotem, a potem w kółko wokół masztu, szukając śladów, wyglądała jak trochę potłuczona, ale tak było łatwiej, niż wspinać się po zdradliwych linach. Jeśli na maszcie i w gnieździe nic więcej nie znalazła, zamierzała wylądować i zacząć krążyć po pokładzie, dalej szukając reszty śladów krwi, bo skoro na gnieździe były to i gdzieś niżej również powinny się pojawić, chyba że ktoś je zatarł. Swoją drogę, ciekawym imieniem przedstawił się lisi pirat. Tym bardziej, że kiedy zacząć się nim bawić i czytać je inaczej, to wychodzi słowo, którego znaczenie niezbyt cieszyło w dalszych perspektywach.
 

Catriona

1100









Multikonta: Eleanor
Wszędzie rozpozna Księcia. Lekko sie uśmiechnęła i zaszła Go do tyłu.
- Witaj Książę- Przywitała się znienacka pewnie go strasząc. Szli chyba w tym samym kierunku, a może Oinari planował zupełnie coś innego?
Catriona skierowała się za Oinarim.
(jeśli dobrze zrozumiałam) Oinari wszedł do budynku w którym na drzwiach frontowych znajdowały się krwawe ślady. Wyciągnęła swoje dwa krótkie ostrza będąc gotowa na wroga w budynku. Nie wiedziała co ją czeka, ale szła dalej ostrożnie i powoli rozglądając się po pomieszczeniu. Gdyby coś ją zaatakowało miała szybkość wróżkową, więc by z niej skorzystała lub z latania. W zależności co napotka na swojej drodze szła za śladami krwi. Była zdana na siebie bo w pobliżu nie widziała Księcia.
- Oinari?!- Krzyknęła za Wróżkiem nie wiedząc dokąd On idzie. Musiała to sprawdzić.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo