Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Burton Stone Inn
Autor Wiadomość
Pia Nestraven


Pia Nestraven

27

Nefilim

Ordynator Izby Chorych w Instytucie


Wysłany: 2019-03-14, 20:55    [Cytuj]

Zapewne zrobiło by się jej miło, gdyby wiedziała, że Jonathan w jakiś sposób się o nią martwi, nawet jeśli nie mieli kontaktu ostatnie kilka miesięcy i zapewne gdyby Jon się nie odezwał i nie dowiedział, że Pia tutaj jest.. to nie spotkali by się wcale. Właściwie, Jon w pierwszej chwili nie wiedział, że ma doczynienia z Łowcą, chociaż sprawa wydała się dość szybko. Czy to ich w jakiś sposób do siebie zbliżyło? Pewnie tak, choć Pia raczej szukała odejścia od tej nadprzyrodzonej strony świata, chowając się wsród ludzi i zapadając w tym wszystkim.
- Ty może i nie.. ale inni..? - uniosła brew. Ludzie i nieludzie byli różni, to akurat mogła powiedzieć w ciemno. Nawet jeśli wszystko wyglądało ładnie, to Pia nie wierzyła, że takie jest "za murami". A nieludzie mieli jakieś takie.. ciągoty. Kij wie dlaczego w sumie.
Nie, atmosfera nie była super swobodna, chociaż ciężko liczyć na to by bylo inaczej między tą dwójką, gdy spotykali się sporo kilometrów od poprzedniego razu.. i kilka miesięcy.
Nie, nie miała żalu. Nie do niego, to na pewno. Do siebie? To co innego. Za to, co dała sobie zrobić. I na co się godziła, zaślepiona.. wieloma rzeczami. To nie było dobre, wcale. Czasem.. czasem jej tego brakowało. A potem uświadamiała sobie, że to nie było to, czego powinno jej brakować. Nie tych relacji, chorych i zepsutych. I na pewno nie.. Jego. Może i dobrze, że to decyzja Clave odesłała ją spowrotem do Yorku.
- ...dla innych - sprostowała, kiwajac lekko głową. To nie był czas dla niej, bo zapadła by się w sobie w jakiś speluńskich klubach w Yorku. I machała by z kompletnego dna. A nie, chwila, w podobnym w sumie była we Francji, chociaż nikt by z zewnątrz nie powiedział.
Tutaj prawie nikt nie wiedział. Prawie, ale jednak. Rain się domyślił. Adam dostarczał towar. Nikt jednak nie wiedział CO się tam działo. Jako takie pojęcie miał o tym jedynie Jon.
- Gdybyś miał rogi, a nie.. - machnęła ręką w stronę jego głowy i kocich uszu - Znajomy wilkołak czyta w myślach - zaczęła z grubej rury, wprost, korzystajac z tego, że barman był gdzieś po drugiej stronie stołu, a i naokoło nich było względnie pusto. Mówiła swobodnie, choć niezbyt głośno, na pewno nikt ich nie uslyszal.
- A tego.. nie chcę - tak, można się było spodziewać, nie? Jon wiedział aż za dobrze. - Czy jest cokolwiek, co możesz z tym zrobić?
_________________
how I've been all alone when I needed you there..
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jonathan White


Jonathan White

299

Czarownik


Dyin' ain't much of a livin' for the young

Wysłany: 2019-03-17, 18:15    [Cytuj]

Mimo wszystko nie był najlepszy w wyrażaniu takich akurat emocji. Właściwie, gdyby się nad tym zastanowić, w ogóle nie był zbyt biegły w sztuce kochania, troski, uwagi i tego wszystkiego, co się za tym kryło. Miewał na przestrzeni stuleci przyjaciół, ale nigdy nie wiedział, czy to, jak ich traktuje, chociaż trochę ociera się o prawdziwe uczucie. Był w końcu zniekształcony, żył dłużej niż oni, właściwie całe życie nieco oszukiwał, dodawał do swoich słów różne znaczenia, jakie te niekoniecznie posiadały. Dlatego też jemu samemu było nawet trudno zidentyfikować tę troskę, jaka pojawiała się z nim, gdy tak patrzył na Pię i zastanawiał się, czy nie powinien zaoferować jej jakiś ziół bądź innej pomocy. Oczywiście, jego świat rzadko kiedy składał się z bezinteresowności, ale skoro istniał cień prawdopodobieństwa, że idą teraz na jakąś umowę, to zawsze mógł dopisać to zagadnienie do ostatecznego rachunku.
- Równie dobrze może mnie zabić jakikolwiek twój kolega, któremu nie spodoba się kolejny czarownik w Yorku i oboje doskonale o tym wiemy - zauważył na to z nieco krzywym uśmieszkiem, jakby chciał jej pokazać, żeby lepiej nie wrzucała wszystkich do tego samego worka. Znała go i była świadoma, że nie ma morderczych zapędów, poza tymi swoistymi zabawami w czasie seksualnych uniesień, o których pewnie Pia wolałaby mimo wszystko zapomnieć i do nich nie wracać, dla własnego bezpieczeństwa. Aczkolwiek - może jednak chciała? Może marzyło jej się zanurzyć w to wszystko na nowo.
- A kim są ci inni? Poznałaś jakiegoś innego czarującego czarownika? - zapytał zaczepnie, chociaż prawdą było, że ciekaw był, jaką otrzyma odpowiedź. Czy Pia spędzała czas w jakiś podrzędnych spelunach poświęcając się znowu dla innych, czy może znalazła sobie jakiś nowy sposób na spędzanie czasu? A może skupiła się tak mocno na byciu Nefilim i wypełnianiu zadań Łowcy, że w ogóle zatraciła się w sobie i nie miała nawet okazji, by pomyśleć o tym, co sama czuła i czego właściwie potrzebowała. Istniało wiele odpowiedzi na te pytania, a Jonathan chciał je poznać, chociaż doskonale wiedział, że musi nieco meandrować, jeśli chce trafić dokładnie tam, gdzie mu się to wymarzyło.
- Wybacz, rogi są strasznie przereklamowane, a kto wie, czy diabelstwo nie jest bardziej zwierzęce niż jaszczurze - zauważył na to przymykając powieki i pozornie się oburzając, jednak zaraz do niej mrugnął. Potem zaś napił się piwa słuchając tego, co miała mu do powiedzenia i o mało nie zaczął się śmiać w głos. Czyżby Łowczyni się czegoś obawiała? Tego, że ów znajomy wilk będzie w stanie dotrzeć do jej wspomnień albo dowie się, że jej się podoba? To było dość zabawne i gdyby nie to, że właśnie zaczynali rozmawiać o interesach, pewnie czarownik zacząłby się śmiać w głos. - Coś na ten temat słyszałem, ale i tak najpierw musiałbym poznać tego twojego znajomego. Bez tego to możemy sobie równie dobrze pogwizdać... - powiedział dość znacząco. Nie dało się czarować, jeśli nie miało się do tego swoistych podstaw, a skoro Pia chciała, żeby wilkołak nie był w stanie przeniknąć jej myśli, to Jonathan musiał najpierw dobrać się do jego tyłka, by cokolwiek z tego wyszło. Musiał przekonać się, z kim właściwie ma do czynienia i czego mógłby spróbować użyć, żeby zostawić Łowczynię bezpiecznie pod opieką zmiennokształtnego.
_________________
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Pia Nestraven


Pia Nestraven

27

Nefilim

Ordynator Izby Chorych w Instytucie


Wysłany: 2019-03-18, 22:01    [Cytuj]

Każdy z nich był w jakiś sposób upośledzony w tym zakresie zapewne. Pia nie była lepsza, tak naprawdę, choć na szczęście nie trafilo jej się przedłużone życie. W obecnym stanie obawiała by się tego. Można wpaść w niezłą spiralę w dół.. zresztą pewnie Jon miał to za sobą.
Obecnie nie myślała o pomaganiu sobie, wychodziła z założenia że "przejdzie jej", a w ogóle to nie robi nic złego i nieodpowiedniego, po prostu czasem musi pracować więcej niż ludzkie ciało jest w stanie i musi się wspomoc, a to doskonale pomaga. I czasem musi się też odstresowac i tak dalej i tak dalej. Na pewno nie uważała tego za problem. I nie potrzebowała pomocy. Skoro nie ma problemu, to nie ma też pomocy, tak? A ona radzi sobie doskonale. Wyśmeinicie. Tak.
Przynajmniej tak sobie wmawiała, bo nie czuła się świetnie, nawet jak minęło już kilka miesiecy od tego najgorszego w sumie okresu.
- Wtedy możesz powołać się na mnie.. i może chociaż będziesz miał szybką śmierć - prychnęła, oczywiście nie mówiąc tego na serio. Lepiej żeby jednak nie mowił jak się z Pią poznali, bo.. no, lepiej nie. Nie była z tego dumna i miala nadzieję, że Francję zostawi właśnie tam, we Francji, ale to się nie udało. Ucieczka jednak nie miała sensu, York to w sumie małe miasto. Dla Podziemnych.
- Tak, trzech. A nie, pięciu. Ale nie pamiętam ich twarzy, za to mogłabym ich poznać po pośladkach. Tudzież penisach - prychnęła, ale właściwie nie udzieliła mu odpowiedzi wprost. Kto wie, w takim razie? Może faktycznie rozpoznała by ich po układzie pieprzyków na pośladkach, a może nie? Nie mógł wiedzieć co tu robiła czy też nie robiła..
- Na rogi nie ma co narzekać, w końcu to doskonałe love handles. A uszy co? Sierść ci z nich mogę powyrywać jedynie. Chociaż są urocze. Czy to znaczy, że jestem w części furry? - uniosła brew, zastanawiajac się na głos nad tymi dość abstrakcyjnymi ideami.. choć może nie dla nich.
Gdyby zaczął się śmiać pewnie oberwał by zmiętą serwetką czy czymś podobnym.
- Poznać go? - uniosła brew - Ok, możesz mi to wyjaśnić? To znaczy.. co i jak będzie potrzebne, że musis go poznać. To.. trochę utrudnia sprawę.. - zmarszczyła nos. Nie miała bardzo duzej wiedzy o kasownikowej magii więc musiala polegać na nim. Ale też po pierwsze niekoneicznie chciala by ta dwójka się spotkała.. choć w sumie czemu? Zmarszczyła nos w niezadowoleniu i obserwowała Jonathana przez chwilę.
_________________
how I've been all alone when I needed you there..
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Jonathan White


Jonathan White

299

Czarownik


Dyin' ain't much of a livin' for the young

Wysłany: 2019-03-19, 18:55    [Cytuj]

Zdaje się, że Jonathan zbyt długo bawił się już w jakieś niemądre podchody, gry i zabawy, by być w stanie w pełni wyrażać swoje uczucia. Wiele spraw chował, ukrywał, czy zamiatał pod dywan, o swoim dzieciństwie nie rozmawiał z nikim, nie było również na tym świecie istoty, która zdawałaby sobie sprawę z tego, że czuje się nie do końca kompletny. Powiedział o tym co prawa pewnemu Łowcy, czyniąc to zdecydowanie między wierszami, ale podejrzewał, że upłynie jeszcze nieco czasu nim do Lennana ostatecznie dotrze to, co chciał mu przekazać, o czym mówił, co dokładnie sugerował. Z podobnych spraw nie zamierzał również zwierzać się Pii, chociaż łączyła ich wspólna przeszłość jak również, jak Jonathan podejrzewał, swoista nić porozumienia. Dziewczyna z jednej strony zdawała się uciekać od przeszłości, z drugiej jednak chciała się z nią widywać, chciała zlecić jej jakieś zadanie, chciała się na niej ponownie wesprzeć. I trzeba przyznać, że czarownik nie miał nic przeciwko, w końcu nie należał do tych jednostek, które odcinają się raz na zawsze od tego, co było. Zresztą, dla niego te wszystkie francuskie przygody nie były aż tak złe, gorzej było właśnie z Pią.
- O, może nawet przyprowadzą mnie do ciebie na jakąś eutanazję, czy coś podobnego - rzucił na to równie ironicznie co ona, a jego jasne oczy błysnęły, zaś w ciemnej czuprynie pojawiły się białe pasma. Kosmyki stawały się coraz jaśniejsze w miarę, jak Pia przedstawiała mu swoje znajomości, uniósł szklanicę piwa w geście toastu, upił solidny łyk, a później całkiem bezceremonialnie spojrzał na własne krocze.
- Ciekawa umiejętność. Wliczam się w poczet rozpoznawanych? - rzucił zaczepnie zastanawiając się mimowolnie nad tym, jak daleko może brnąć w tym temacie, w tej przepychance. Nie wiedział, czy Pia chce do tego wracać, a co za tym idzie, czy chce wracać do gry, w jaką już nie raz grali. Nic zatem dziwnego, że zrobił tylko jeden krok wkraczając na cienką taflę lodu i pozwalając na to, by Pia wykonała kolejny ruch. Mogła dać mu do zrozumienia, że nie chce do tego wracać, mogła również jasno dać do zrozumienia, że z przyjemnością zabrałaby go do łóżka. Jonathan bez dwóch zdań by nie protestował, podobało mu się to, co ich łączyło, a że lubił seks, nie miałby najmniejszych oporów przed ciągnięciem dalej ich zabawy. W końcu nie miał żadnych zobowiązań.
- Zdaje się, że swego czasu bardzo je lubiłaś - rzucił na to poruszając nieznacznie uszami, jakby chciał jej pokazać, że przecież nadal są naprawdę urocze, a poza tym dodawały mu z pewnością niepowtarzalnego uroku. Zdaje się, że nie spotkał do tej pory żadnego innego czarodzieja, który mógłby się pochwalić takim akurat atutem. - Na pewno jesteś fetyszystką, tego nie ukryjesz - stwierdził przymykając na moment powieki. Przyglądał się jej jednak, kiedy mówiła, ciekaw tego, co mu zdradzi, jak się odsłoni. Nie wiedział, o co dokładnie chodziło z wilkiem, o którym mówiła, ale skoro nie chciała, by ten czytał w myślach, sprawa musiała być nieco poważniejsza niż jakieś zwykłe pitu pitu. Interesujące. Upił kolejny łyk piwa i przez chwilę wpatrywał się w kontuar.
- Widzisz, kwestia magii to nie jakieś tam hokus pokus. Skoro umie czytać w myślach, to trzeba sobie zadać podstawowe pytanie, czy to są magiczne zdolności, zaklęcia, jakaś inna nabyta umiejętność, dajmy na to, jak te wasze runy. Jeśli będziemy wiedzieć, czy można to w ogóle zablokować, wtedy będę mógł połasić się o zaklinanie jakiegoś przedmiotu, żeby nie mógł faktycznie grzebać ci w głowie - rzucił więc wyłamując sobie przy tej okazji palce. Nie wiedział do końca, jak wyjaśnić Pii o co chodzi, tym bardziej, że sam jeszcze nie mierzył się z czymś takim, ale mimo wszystko lubił wyzwania. Gdyby zatem dowiedział się o co chodzi, być może byłby w stanie zrobić jakiś kolejny krok w swojej magicznej edukacji.
_________________
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9