Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Vinyl Eddie
Autor Wiadomość
Constance Llewellyn


Constance Llewellyn - Palmer

14

Wilkołak

Wysłany: 2018-11-24, 13:49   
   Melisandre, Rebekah, Tequilla
[Cytuj]

Connie wędrowała za nim jak cień, pilnując chwili by odwrócił się na chwilę by mogła czmychnąć mu tą przeklętą kanapkę. Ale niestety, albo facet był wilkołakiem i wyczuł jej zamiary, albo miał jakiś cholerny czujnik, że wiedział co jest na rzeczy. Przynajmniej po części. Spojrzała na niego zaskoczona gdy się do niej zwrócił. Nieco zmieszana przygryzła dolną wargę.
- No bo ja...tak, jestem głodna. Ale słowo, chciałam tylko wziąć kanapkę nic więcej.
Powiedziała spanikowana, że może wezwać policję. Przecież nie chciała kłopotów większych niż miała. Sama potrzebowała się jakoś odnaleźć, ale nie w taki sposób by trafić do paki. Niewinnie uśmiechnęła się do nieznajomego.
- Historii, która nie była przeżyta do końca przez chorobę, która doprowadziła go do śmierci.
Przyznała pamiętając co nieco z tego co czytała i czego się uczyła.
- Przepraszam, nie powinnam tak postępować. Ale nie mam innego wyjścia.
Przyznała cichutko spoglądając na twarz mężczyzny, który o dziwo nie wyglądał jakby miał zaraz ją zbesztać od stóp do głów.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Igor Basilone


Igor Basilone

30

Przyziemny

kajdany

komisarz & polowanie na podziemie


Sprawiedliwość musi być!

Wysłany: 2018-11-25, 14:02   
   Nina, Jayden
[Cytuj]

Gdyby wyjął swoją odznakę policyjną, tylko by ją wystraszył. A tak, to przynajmniej będzie znał jej prawdziwe motywy, a i też pomoże. Po prostu, po ludzku, uczyni dobry uczynek.
- Kiedy ostatni raz coś jadłaś?- zapytał się. Czyli biedna małolata poszukiwała posiłku. No wiadomo, że jej pomoże, nie będzie jakimś sadystą. Nie zamknie ją za kratki, o ile nie zrobi czegoś durnego, proste! A że póki co nie widział żadnych znamion przestępstwa z jej strony, to z czystym sercem mógł pomyśleć nad jakąś pomocą dla niej. W końcu takie dzieciaki nie powinny same latać po okolicy, w dodatku głodne. Może zawiadomi w razie czego opiekę społeczną, zobaczy...
- Zawsze jest jakieś wyjście.- był zadowolony, że potrafiła coś dopowiedzieć o muzyku, dlatego tylko skinął głową na znak aprobaty. Powinna wziąć z niego przykład i znaleźć coś, czego nie potrafi teraz dostrzec. Nie trzeba kraść, aby się najeść. Nie trzeba zabijać, aby osiągnąć czystkę. Czasem jedno czy dwa słowa wystarczą, aby biernie obserwować, jak pozostali się wzajemnie zabijają. - Każda decyzja wiąże się z różnymi furtkami z wyjściem. Możesz ukraść, zarobić na jedzenie, bądź prosić. Nie wszystko będzie łatwe i przyjemne, niektóre mogą sprowadzić nawet na złą ścieżkę.- powiedział to spokojnym tonem, obserwując dziewczynę. Nie miał zamiaru na nią krzyczeć, prawić kazania. Jedynie wskazywał możliwości, które może zrobić, aby zaspokoić swój apetyt. Może ukraść, ale wtedy na dobę wyląduje na dołku. Może poprosić, co niektórych przeraża. Albo też zarobić, a wtedy wszystko smakuje jeszcze lepiej, bo ma się świadomość, że jest to owoc naszej pracy. - Ile masz lat, że jesteś tutaj sama?- zaraz też dopytał się. Teraz nie zostawi jej samej, nie ma mowy!
_________________
Death doesn’t discriminate
Between the sinners and the saints
It takes and it takes and it takes
And we keep living anyway
We rise and we fall and we break
And we make our mistakes
And if there’s a reason I’m still alive
When everyone who loves me has died
I’m willing to wait for it
...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Constance Llewellyn


Constance Llewellyn - Palmer

14

Wilkołak

Wysłany: 2018-11-27, 08:39   
   Melisandre, Rebekah, Tequilla
[Cytuj]

Gdyby tylko powiedział, że jest policjantem dałaby nogi za pas. Gdyby chociaż pokazał odznakę już by jej tutaj nie było! Uśmiechnęła się tylko kątem ust i pokręciła głową.
- Może i są sposoby, ale nikt mnie nie przyjmie do pracy. Nikt nie zatrudni nieletniej dziewczyny. Poza tym...lepiej bym nie plątała się za bardzo w okolicy.
Na pytanie o jedzenie przygryzła nieco wargę zastanawiając się nad tym. Musiała policzyć nawet bo szczerze...ostatnio sobie upolowała jelenia, ale o tym już nie wspomni jeszcze by facet zawału dostał, no bo skąd miała wiedzieć, że jest członkiem Krucjaty? Nie miała pojęcia!
- Dość dawno...wiem, że mogą sprowadzić na złą drogę. Można powiedzieć, że i tak jestem na złej drodze. Życie nie rozpieszczało mnie od chwili gdy zabito mojego ojca. Od tamtego czasu...
Urwała a jej ślepka nieświadomie zmieniły barwę na złotą. Zacisnęła pieści ale czując, jak pazury zaczynają się jej wbijać w dłonie musiała się uspokoić. Przecież nie mogła się przemienić w wilkołaka przy Przyziemnych! Wdech, wydech...starała się uspokoić.
- Czternaście.
Spojrzała na niego z pełną powagą na twarzy. Wyciszona miała pewność, że chociaż na chwilę jest wszystko ok.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Igor Basilone


Igor Basilone

30

Przyziemny

kajdany

komisarz & polowanie na podziemie


Sprawiedliwość musi być!

Wysłany: 2018-11-27, 11:57   
   Nina, Jayden
[Cytuj]

Doskonale wiedział, że jeśli się ujawni, to dziewczyna zniknie i być może narobi sobie jakichś kłopotów. A przecież jako funkcjonariusz, powinien dbać o obywateli, aby panował porządek w mieści. Więc im więcej mówiła, im bardziej spoufalała się z nim, tym zmniejsza swoją anonimowość i wolność.
- Wiesz, niektórzy poszukują czy do pomocy, czy do ulotek.- mówił spokojnie. Chciał dać jej jakieś opcje, które będzie sobie mogła sama wybrać. Owszem, małoletni mają problem ze znalezieniem pracy ze względu na obowiązujące tutaj prawo, lecz ile to słyszy na komisariacie o czarnym rynku, na którym nieletni pomagają przy zmywaku, czy roznoszą ulotki.
Widząc, jak zaczęła nieco się denerwować, położył ostrożnie swoja dłoń na jej barku, dostrzegając kątem oka jej oczka, które zmieniły barwę. Czyżby młoda wilczyca? Spojrzał na jej zaciśnięte dłonie i postanowił działać.
- Jesteś młoda, myślę, że dasz radę przebrnąć ten trudny okres, ale wiem, co ci na pewno pomoże.- Mówiąc, skierował do niej swoją drugą rękę z kanapką, jednocześnie uśmiechając się do niej łagodnie. - Weź ją, lecz w zamian nieco zrzuć z siebie swoje zmartwienia. To Ciebie oczyści, pomoże. Wiem co mówię.- mówił nieustannie swoim łagodnym tonem. Jako młoda wilczyca powinna wyczuwać, kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę. Niestety w tym przypadku Basilone ani razu nie skłamał. Ba, nawet nie ma złych intencji. Chciał poznać dziewczynę, nieco jej pomóc, a potem zgłosi to Williamowi. Dlatego pozwolił, aby instynkt policyjny zapanował nad nim, a co z tym się wiąże, nie może kłamać. Jedynie blefować, ale przy tak młodej dziewczynie lepiej jest mówić spokojnie, nawiązując do własnych doświadczeń. - Wiem, jak to jest stracić rodziców. Tylko słyszałem, jak ich mordowali, potem wymordowali większość mojej familii... - mówiąc to do niej, miał przez chwilę nieobecny wzrok. Te kilka sekund, które tak mocno wywarły na nim presje... spowodowały, że przynależy do Krucjaty. Do wilkołaków nic nie miał prywatnie, ani do wróżek. Lecz i tak one nie powinny istnieć, o. - ale no jak sama widzisz, wyciągnąłem wnioski z przeszłości i funkcjonuję w tym zawiłym społeczeństwie. Chcesz herbatę? Zaraz obok jest bar, a tobie przyda się coś ciepłego.- mówił spokojnie do dziewczyny. Zobacz, nie wyczujesz u niego ani nuty zarówno kłamstwa, czy też złej woli. Po prostu miał dobre intencje, a że był kim był, mówi się trudno.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Constance Llewellyn


Constance Llewellyn - Palmer

14

Wilkołak

Wysłany: 2018-11-27, 12:51   
   Melisandre, Rebekah, Tequilla
[Cytuj]

Młoda jak młoda, ale nie ugryziona a przemieniona. Czystej krwi wilkołaki to rzadkość. Mało się spotyka "rasowe" stworzenia jej gatunku. Dziewczyna mimo wszystko starała się zachować spokój. Uśmiechnęła się lekko i skinęła głowa.
- Owszem, jednak to ryzykowne. Policja ostatnio coś dużo krąży. To byłoby ryzykowane, gdyby mnie złapali...nie, lepiej wolę tak jak jest. Nie jest obecnie lekko, ale odnajdę przyjaciół mojej mamy i tam dostanę jako taką pomoc.
Po części mówiła prawdę, po części niestety miała inne plany. Wszystko zależało tylko od tego jak to ogarnie na spokojnie. Widząc wyciągniętą w jej stronę kanapkę nie czekając na zaproszenie wzięła ją i bezceremonialnie rozszarpała opakowanie by się do niej dostać. Wgryzła się i cicho westchnęła. Na jego prośbę uniosła brew. Chciał wiedzieć co ją bolało? Czemu nie...
- Widzi Pan...gdy byłam mała, ludzie z tatuażami na karku i rękach przyszli po mojego ojca. Uważali, że zabijał w okolicy niewinne dzieci. To było kłamstwo. Nikogo nie skrzywdził. Ani on, ani mama...owszem mama...wy...widziała kilka razy obcego krążącego koło naszej farmy, ale ostatecznie z tatą zaczęli pilnować...
Przełknęła kawałek kanapki by dokończyć jednocześnie jeszcze poprawiając się pospiesznie bowiem nie mogła przecież powiedzieć, że matka z ojcem wyczuli obcego wilkołaka.
- Po kilku dniach przyszli do nas...powiedzieli, że tato musi iść z nimi bo popełnił coś złego. Widziałam wszystko...widziałam mimo że kazali nam siedzieć w pokoju na piętrze. Widziałam jak go zabierali, jak mama płakała i krzyczała, że tato nic nie zrobił.
Urwała na chwilę by nie stracić panowania nad sobą, czuła jak zaczyna jej serce przyspieszać a to zły znak...musiała skupić się na czymś innym. Wzięła wdech i uśmiechnęła się lekko.
- Obiecałam sobie, że kiedyś zapłacą za to...dowiem się, kto był winny tej masakry. Pomszczę tatę...i mamę.
Obiecała sobie i uśmiechnęła się zaraz jakby nigdy nic wgryzając się w kanapkę ponownie. Na pytanie o herbatę aż jej oczka zabłysły.
- Pewnie.
Przyznała z radością i wgryzła się w pieczywo kierując się do wyjścia z nieznajomym mężczyzną. Plus dla niego, że nie wyczuła w nim nic z fałszu i kombinacji inaczej...cóż...powiedziałaby mu swoje i wyszła bez słowa. A tym czasem kierowali się do baru by się nieco ogrzać.
zt x2
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Samuel Murdock


Samuel Murdock

34

Przyziemny

Wilcza ameba <3

Komisarz, rencista, snajper


Wysłany: 2019-03-05, 09:20   
   E. Godfrik, J.Verlac, N.Black, C. L. Vaughan
[Cytuj]

//#1 03.19

Przerwa w pracy, czemu by jej nie spędzić w miejscu gdzie płyty wysypywały się z półek? W końcu był miłośnikiem muzyki klasycznej a ta jak wiadomo najlepiej brzmiała z płyty winylowej. Co zabawne, kilka takich posiadał w domu. Ostatnim czasem zastanawiał się nawet nad zakupem adaptera ale urządzenie było na tyle drogie, że raczej powinien porozmawiać najpierw ze swoją partnerką o zainwestowaniu tak dużej ilości gotówki w coś, bez czego w sumie można żyć.
No ale za przeglądanie okładek po tyłku nie dostanie, prawda? Co zabawne, przechadzając się między regałami dostrzegł znajomą twarz, której postanowił nieco pozawracać głowę. Dlatego podszedł do kobiety zasłaniające jej oczy dłońmi i oczekując na jej odpowiedź, ciekawe jaki mężczyzna przyjdzie jej w pierwszym miejscu do głowy. Uhuhu, kto wie, może zaczną poranek od serii niewygodnych pytań w stylu A kto? Jak długo? Jak się poznaliście? W końcu nie od dzisiaj słynął z dobrego serduszka i troszczył się o bliskich. Skoro Senę uznawał za przyjaciółkę to samoczynnie zasługiwała na nieco uwagi i troski z jego strony. Od co, niby niezobowiązujący układ wskazujący na podejście Samuela do znajomych. Jak o młodszą siostrę można by rzec. Chociaż biologicznego brata najchętniej by zastrzelił, tak dla zasady.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sena


Sena

24

Nefilim


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.

Wysłany: 2019-03-05, 23:20    [Cytuj]

/ po spotkaniu z Jamesem

Miała głowę nabitą różnościami i nosiło ją z miejsca na miejsce. Niby była sobą. Uśmiechała się jak zawsze i robiła to co do niej należało, ale gdzieś tam w środku niej czaił się niepokój. Nie potrafiła się go pozbyć.
Muzyka od zawsze była jej wytchnieniem, ulgą i przyjacielem, który nordy nie zawodził spotkanie jej więc w takim miejscu nie było niczym dziwnym. Na pewno zgodziłaby się z Sammym, że muzyka puszczana z płyt winylowych ma swój swoisty urok i czar, a nie każdy potrafił go dostrzec.
Nie spodziewała się, że ktoś zajdzie ją od tyłu i zasłoni jej oczy, a że po spotkaniu z pewnym czarownikiem była nieco nerwowa, to nie bawiła się w zgadywanie, któż to też może jej zasłaniać oczy tylko przywaliła z całej siły łokciem w brzuch swojego " oprawcy", by zaraz się odwrócić i sprawdzić z kim ma do czynienia. Nawiasem mówiąc Sam raczej się nie doczeka opowieści o ukocham Seny bo dziewczyna zdecydowanie była typem forever alone. Wolała układy takie jak z Adamem. Były prostsze i wygodniejsze. Wcale nie tęskniła za miłością.
- Sam.- wykrzyknęła, kiedy się zorientowała komu żołądek przestawiła.- Przepraszam. Nie miałam pojęcia, że to ty.- Sammy był dla niej trochę niczym starszy brat, którego nigdy nie miała i jak się okazywało mieć nie będzie. Lubiła jego towarzystwo, choć trochę się obawiała, że wyniucha, iż coś jest nie tak.
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Samuel Murdock


Samuel Murdock

34

Przyziemny

Wilcza ameba <3

Komisarz, rencista, snajper


Wysłany: 2019-03-06, 00:00   
   E. Godfrik, J.Verlac, N.Black, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Szczęśliwy ten, który był tylko prostym przyziemnym. I chyba wolał osobiście męczyć się ze swoimi demonami przeszłości aniżeli dowiadywać się, że żyje w iluzji a sam jest jakimś dziwnym mieszańcem. No dobra, rasy demonicznego pochodzenia ogarnął dość szybko – za sprawą zaprzyjaźnionej wiedźmy i łowczyni. Jedak co do samych nefilim miał nieco mieszane uczucia. Nie, to nie tak, że miał zamiar drzeć z nimi koty. Po prostu od strony technicznej dopatrywał się małych niedopatrzeń. Bo skoro wszyscy pochodzili od kielicha, mieszania krwi itd. to w efekcie końcowym byli niczym jedna wielka rodzina? Więc jeśli łowca z łowczynią to tak jakby brat z siostrą? No a to już robiło się nieco chore, i im bardziej zagłębiał się w rozważaniach o wspomnianej rasie tym nabierał coraz więcej niepewności i wątpliwości.
I szczęście, że był osobą trenującą a jego żołądek był chroniony przez naturalny pancerz. Fakt, nie był przygotowany na atak ze strony Seny bo z tego, co pamiętał jeszcze ostatnio nic nie miała przeciwko takim wygłupom. No ale o tym zaraz na pewno postara się napomnieć, w swoim czasie. Póki co, ciesząc się, że mięśnie spełniły wręcz wzorowo swoje obowiązki związane z ochroną organów wewnętrznych obdarzył Senę ciepłym uśmiechem.
- Matko, nie pamiętam żebyś była taka agresywna. Poza tym nic mi się nie stało. - przecież nie był pierwszym lepszym mięczakiem aby zwinąć się w kulkę i zacząć płakać bo kobieta podniosła na niego rękę, no dobra, łokieć.
No cóż, starał się jak mógł i cieszył się z możliwości bycia dla niej kimś bliskim jednak w relacjach rodzinnych raczej się nie odnajdował. Jakby nie patrzeć, on nawet nie zaznał nigdy miłości rodzicielskiej a wszystkich uczuć, tych pozytywnych zaczął uczyć się od niedawna za sprawą pewnej uroczej wilczycy. Jak to mawiają starsi ludzie – nigdy nie jest za późno aby coś w życiu zmienić.
I chyba coś w tym było bo Sena wyglądał jak nie ona. Dobra, widział ją w wielu wydaniach. Smutną, złą, zdołowaną, napitą, skacowaną ale dzisiaj wyglądała jak siedem nieszczęść, przytłoczona ciężarem własnego życia i świata. Dlatego musiała być pewna, że nie odpuści. Co mogła wyczytać z gestu pokazania przez Samuela swojej twarzy i przekierowania palca w stronę kobiety. - Więc? - a jednak coś podejrzewał. No to chyba biedna dziewczyna nie ma wyjścia, będzie musiała się wygadać, co też leży jej na sercu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sena


Sena

24

Nefilim


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.

Wysłany: 2019-03-07, 18:52    [Cytuj]

Dziewczyna chyba miała szczęście, że nie myślała w kategoriach ewentualnych łóżkowych zabaw z innym nefilim a już na pewno nie myślała o tym w takim kontekście jak jej przyjaciel. W całym tym temacie to naprawdę było na ostatnim miejscu. Zresztą to była Sena, angażowanie się w bliskiej relacje nie było jej najmocniejsza strona.
Dziewczynie z reguły nie przeszkadzały takie wygłupy a nawet większe figle, ale ostatnio była trochę nerwowa, więc należało jej wybaczyć. Fajnie było jednak mieć świadomość, skąd brała się jej wiedza jak uderzyć i zaatakować przeciwnika, chociaż oczywiście Samuelowi nie chciała robić krzywdy. Jego mogła utulać i napoić kakałkiem.
- Ej nie jestem agresywna.- uśmiechnęła się i tym razem już żartobliwie szturchnęła go w ramię, po przyjacielsku.
- Co ty tutaj w ogóle robisz? Nie powinieneś być na służbie?- oczywiście zmieniała temat widząc gest Samuela zrobiła zdziwioną minę, jakby zupełnie nie miała pojęcia o co mu chodzi. Ok, może i nie była w formie, ale ostatnim wrakiem też nie była. Potrzebowała tylko troszkę czasu na poukładanie sobie wszystkiego i wbicie się w nową rzeczywistość. O ilości wiedzy, którą musiała przyswoić wolała raczej nie myśleć.
- Masz czas na lunch?- zapytała bo mogliby wyskoczyć na jakiegoś burgera.
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Samuel Murdock


Samuel Murdock

34

Przyziemny

Wilcza ameba <3

Komisarz, rencista, snajper


Wysłany: 2019-03-08, 18:44   
   E. Godfrik, J.Verlac, N.Black, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Wiadomo, mogła tak twierdzić teraz ale nawet największa aspołeczna ameba w pewnym momencie życia zaczyna pragnąć po prostu szczęścia i kogoś, kto zawsze udostępni swoje ramię i wysłucha wszystkich problemów trapiących niewinną duszyczkę. Na Senę prędzej i później też przyjdzie czas, kto wie, może jej bariera przed dopuszczaniem do siebie ludzi była spowodowana tym, że nie potrafiła im zaufać przez to, że nie ufała sobie. W końcu jak można ufać komuś o kim się nic nie wie.
Czy Samuel wiedział, że Sena jest łowczynią? Skądże. Przecież tych poznawał po runach na ciele a ta ich nie posiadała. Tak więc dla niego była nadal jedną z nielicznych ludzkich znajomych. Gdyby się dowiedział to zapewne zacząłby się zastanawiać czy aby na pewno wszystko z nim ok. W końcu jakby nie patrzeć większość jego znajomych należała do świata cieni a on sam uchował się między nimi jak taki delikatny i wątły rodzynek.
Same odruchy dziewczyny były jak najbardziej na miejscu, jakby nie patrzeć to dzięki nim zapewne nie raz wyszła cało z opresji. Jednak pozostawała jeszcze kwestia tolerancji na ból policjanta, po którym nawet nie było widać, że dostał przed chwilą w brzuch. Cóż, przeszedł przez piekło, był nawet więźniem, którego torturowano na liczne wymyślne sposoby. W sumie do dzisiaj nie wiedział jaka siła pomogła mu wtedy przeżyć. No ale udało się, minęły lata a on mógł sobie stać w przypadkowym lokalu i zaczepiać znajomych. W sumie to mógłby ją kiedyś nawet nieco podszkolić z samoobrony – bo kto jak kto, ale członek SAS chyba nadawał się do tego idealnie?
- Tylko podnosisz rękę na biednych policjantów w trakcie ich przerwy. - i niby miało to zabrzmieć jak oskarżenia jednak jego ton głosu mógł świadczyć raczej o przyjaznej reakcji na nieszczęśliwy wypadek do którego doszło. No bo, o co miałby się dąsać? Przecież to była Sena, masa głupot i niecodziennych zwrotów akcji – najbardziej w stanie wstępującym, gdy raz nawet chciała grać w baseballa kijem od bilarda.
- Zawsze i wszędzie. Tylko potem nie gadaj, że się zapuściłem albo gruby jestem. - no tak, go wiek już nie oszczędzał. Każdy nawet najmniejszy hamburger odkładał się w boczki, samej formy musiał pilnować jak nigdy. Katować się na treningach aby dokładnie pozbyć się nadmiaru tłuszczu, kilka miesięcy nieuwagi i jeszcze dorobi się słynnej policyjnej oponki.
Dużo w całym procederze dbania o zdrowie pomagał Cygan, który okazał się świetnym partnerem do biegania. I w sumie niech sobie jego przyjaciółka nie myśli, że jej odpuści. Wyciągnie z niej wszystkie smutki chociażby siłą – ewentualnie lewatywą.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sena


Sena

24

Nefilim


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.

Wysłany: 2019-03-10, 19:01    [Cytuj]

Dobrze, że Samuel nie wyrażał swoich przekonań na głos, bo Sena na pewno by go zrugała. W jej mniemaniu na zawsze będzie amebą społeczną. Żadnych miłości, żadnych trudnych związków ani tym bardziej lukrowanych związków, a już na pewno żadnych dzieci. Pewnie po pijaku kilka razy zdarzyło się im przerabiać ten temat po pijaku, albo może i na trzeźwo. Finał rozmowy zawsze był jednak identyczny ona swoje Samuel swoje.
Tak się składało, że panna Yurdal miała runy, ale Sam nie miał okazji nigdy ich zobaczyć. Z jednej strony dobrze, bo to pozwoliło Senie dłużej cieszyć się życiem przeciętnego człowieka, z drugiej strony do bani, bo gdyby odkrył, że jest nefilim, to już dawno mogłaby w tych kręgach szukać swojej rodziny, a nie zdawać się na ślepy los.
Samuel jak zwykle zgrywał twardziela. Nawet jednym gestem nie pokazał, że coś go boli. Sena wysłuchała niewystrajającej ilości jego pijackich odpowiedzi, by wiedzieć ska się to wzięło. Rozumiała też dlaczego przybierał taką a nie inna postawę. I w sumie może powinna mu powiedzieć co ją dręczy. Nie miała w Yorku nikogo bliższego od niego. Tyle, że....nie była do tego przekonana.
- Och podnoszenie ręki na policjantów. Aresztuje mnie pan, panie władzo?- zrobiła przesadnie przestraszoną minkę i skromnie spuściła oczęta. Oczywistym, było że się drażni z Samuelem i nabija z niego. A co do historii z kijem bilardowym, to nadal w nią nie wierzyła i uważała, że Sam ją zmydlił.
- Czy ja ci kiedykolwiek tak powiedziałam?- posłała mu pełne wyrzutu spojrzenie.- To co burgery?
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Samuel Murdock


Samuel Murdock

34

Przyziemny

Wilcza ameba <3

Komisarz, rencista, snajper


Wysłany: 2019-03-11, 08:17   
   E. Godfrik, J.Verlac, N.Black, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Aż strach policzyć ile takowych ameb zarzekało się, że nigdy nikogo nie pokocha. Przecież na każdego przyjdzie czas. O ile facet nie musiał martwić się za bardzo czasem i mógł poczekać na wyśnioną nawet do starości o tyle z kobietami było nieco gorzej. Zegar biologiczny tykał – o czym sama Sena nie powinna zapominać, no chyba, że chce zostać starą panną z kotami, ale to inna para kaloszy. Chodzi o to, że przecież nie wiedziała kiedy dopadnie ją menopauza. Mogła za dziesięć lat, tak samo jak mogłoby do tego dojść i za rok, albo nawet miesiąc.
W sumie nawet nie był pewny, co jej opowiadał po pijaku a czego nie. Zapewne oszczędził jej historii związanej z Desmondem jakby nie był do końca przekonany czy kobieta wie o istnieniu wampirów. O byciu więźniem – cóż, to akurat bardzo prawdopodobne, tak samo jak fakt, że oboje mogli być tak nawaleni, że kobieta po prostu o tym nie pamiętała. Niemniej jak to mówi pewne powiedzonko, co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Nie był już żołnierzem, chociaż jego serce nadal było oddane armii. Teraz był miłym gościem, który przypadkowo wtykał nos nie tam gdzie powinien. Jakby inaczej określić jego niedawny wypad do wampirzego gniazda?
- Aresztować? Ulice zamiatać! - o! Jeszcze czego, już ona by chciała trafić do aresztu. W okresie zimowym z takowymi ludźmi to była plaga. Bezdomni nawet rozrabiali aby trafić do celi na 24. W końcu ciepło, wyspać się można, trzy posiłki i telewizja wliczona w cenę. Ta... a niektórzy uczciwi ludzie ledwo wiązali koniec z końcem.
- Nie na głos. Cholera wie, co tam w głowie sobie dopowiadasz. - w sumie nie były to żadne zarzuty raczej obrócenie całej sytuacji w żart. Nawet podkreślił to szczerym uśmiechem i wystawieniem języka w stronę rozmówczyni.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sena


Sena

24

Nefilim


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.

Wysłany: 2019-03-14, 23:10    [Cytuj]

Stara panna z kotami? Brzmiało idealnie. Zapewne dużo lepiej niż pranie cudzych gaci i gotowanie obiadków o odrabianiu lekcji z dzieciakami nie wspominając. To nie była rola w jakiej kobieta kiedykolwiek by się widziała. Póki co nie zawracała sobie głowy menopauzą i tym, że nie będzie mogła do końca życia jako barmanka pracować. Miała poważniejsze zmartwienia i jej życie i tak się przewracała do góry nogami. Miała świadomość, że nie wszystko będzie mogła zachować w nowym świecie, ale relacja z Samuelem na pewno do takich będzie należeć. Dobry przyjaciel był naprawdę na wagę złota. I miejmy nadzieję, że ten nie wpadnie na wspaniały pomysł wyswatania jej z kimś, bo wtedy zarzuciłaby mu fochem stulecia.
- No chyba sobie śnisz.- podparła się pod boki i posłała mu "groźne" spojrzenie.- Nie masz serca,. Nic a nic. Wysłałabyś taką drobną istotkę jak ja do zamiatania paskudnych ulic.- oczywiście nabijała się i drażniła z Samuelem. To było dobre uczucie. Taki powrót do normalności i na chwilę zapomnienie o tym, że była jakimś cholernym nefilim. Miała trenować, zabijać potwory i cholera wie co tam jeszcze jej wymyślą.
- Nie masz ani grama tłuszczu.- jakby dla udowodnienia swojego stwierdzenia lekko połaskotała go po żebrach.
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Samuel Murdock


Samuel Murdock

34

Przyziemny

Wilcza ameba <3

Komisarz, rencista, snajper


Wysłany: 2019-03-16, 20:46   
   E. Godfrik, J.Verlac, N.Black, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Proszę nie zapominać, że wisienką na torcie zawsze pozostawały bomby biologiczne porzucane przez takie małe bezbronne dziecko w pampersie, czasami rodzić ma ochotę zadzwonić po jednostki biologiczne aby te zajęły się skażonym terenem. Niestety te usilnie ignorują takowe zgłoszenia komentując standardowym 'proszę nie zawracać dupy'.
Miała takowe szczęście, że on wiedział o świecie cieni i nauczył się przez dość spory czas w nim funkcjonować, mało tego wybór życiowej partnerki padł na wilkołaka a to chyba mogło oznaczać, że nawet może pomóc Senie zaakceptować nową rzeczywistość, o ile ta kiedyś mu się wygada. W końcu nie miał wyostrzonych zmysłów, posiadał tylko wzrok a ten jak wiadomo nie zawsze był wystarczającym aby wyłapać pewne szczegóły.
Na jej zaczepkę postanowił odpowiedzieć w stylu groźnego policjanta. Wiecie, dobry glina, zły glina. Skoro on grał złego to dobrym w tym wszystkim będzie pobliski winyl. Złapał więc Senę za nos, który postanowił lekko ścisnąć. Zupełnie jakby miał ochotę zaciągnąć ją w ten sposób do prac społecznych. - Nie ściemniaj, masz budowę ciała jakiejś fanki fitnessu. - nie był głupi. Ani głupi, ani ślepy. Dobrze wiedział do czego zdolna jest Sena bo nie raz miał okazję obserwować ją jak radziła sobie z podpitymi klientami.
- Nie mam też łaskotek. - o czym chyba sama kobieta powiedzieć nie mogła. Co gorsza policjant postanowił odpowiedzieć na jej atak tym samym. Czy skończył się zniewoleniem biednej łowczyni? Czy raczej kolejnym atakiem w stronę policjanta?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sena


Sena

24

Nefilim


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.

Wysłany: 2019-03-17, 22:04    [Cytuj]

To był koronny argnment dla którego należało unikać gówniaków, chyba że się miała o dzianego faceta i ton e służby, która robiła wszytsko za ciebie. Sena jednak zdecydowanie nie była dziana, po drugie nigdy nie leciała na dzianych facetów więc rozwiązania awaryjne również diabli brali. Tak więc zostało ustalone raz na zawsze, że Sena to typ samotnika,, który woli niezobowiązujący sex od trwałych związków a do tego jest wybredna w wyborze tego z kom idzie do łóżka. Co w sumie uświadamiało jej, że już dawno z nikim nie spała, chyba powinna spotkać się z Adasiem.
Zmrużyła oczy a potem zrobiła najniewinniejszą minkę pod słońcem.
- Ja? Przecież u mnie to sama skóra i kości. Dokarmiać mnei trzeba by mnie wiatr nie zwiał.- oczywiście wydurniała się, bo była szczupłą ale wysportowana o czym Samuel doskonale wiedział, tak samo jak wiedział, iż miała doskonały apetyt a przy tym szybka przemianę materii więc mogła się bezkarnie opychać.
- Ej, ej.- zaczęło się śmiać, by po chwili zręcznie się wykręcić z rączek pana policjant, nie uszkadzając go przy tym. Była ewidentnie rozbawiona, co dobrzej jej zrobiło po tych wszystkich informacjach, które kłębiły się w jej głowie.
- Wygląda na to, że chcesz się wymigać od lunchu ze mną.- zrobiła nadąsaną minkę.
_________________
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9