Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-12, 17:42   
   Eliot
[Cytuj]

Pokiwał głową ze zrozumieniem. Odpoczynek zdecydowanie dobrze jej zrobi, co innego, że pewnie miałby jeszcze siłę walczyć, czarować czy chociażby leczyć. Nie takie rzeczy już w swoim długim życiu robił, a do rzucania zaklęć był tak przyzwyczajony, jak do oddychania. Można by powiedzieć, że robił to w dużej mierze nieświadomie, chociaż świadom był efektów niektórych czarów. Zresztą, musiał być.
- Hm… nie brzmi to dobrze. Każdy powinien żyć, tak jak chce i jak mu wygodnie. Jeśli dotychczas nie robiłaś niczego dla innych, a działałaś dla własnego dobra, nagła zmiana mogła cię przytłoczyć. Stąd do wahanie się, niepewność względem podjętych wyborów – powiedział spokojnie. Gdy ludzie robią coś sprzecznego z ich naturą, zwykle czują z tego powodu niepewność. Czasem najgorszy jest właśnie ten skok w nieznane. – Jeśli nie chcesz walczyć, to nie walcz. Jednak inne rzeczy, po prostu przemyśl. Odpocznij, przetraw tę wiedzę, którą posiadłaś i potem, już na spokojnie pomyśl co dalej – poradził z delikatnym uśmiechem. Lepiej nie podejmować decyzji pod wpływem chwili. Pod napływem tych nowych, być może przerażających informacji. Niechęć do walki, po tej wyprawie na Wyspę była zrozumiała. Nawet dla Tanga, który wbrew pozorom walczył mniej od swoich towarzyszy.
Właściwie to on starał się skutecznie uciec przed tym, co mogło mu śmiertelnie zaszkodzić.
- Śmiało, nie gryzie. Przynajmniej do póki się nie wykluje – zaśmiał się. No tak, do póki smoczątko jest w jajku raczej nie powinno sprawiać problemów wychowawczych. Potem jednak będzie gorzej. – Raczej nie sądzę. To będzie mały smok, a ja mam troszkę doświadczenia w oswajaniu krnąbrnych bestii – powiedział z uśmiechem.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-12, 18:00   
   Jayden
[Cytuj]

Można wiele zdziałać przy pomocy czarów, lecz równie dobrze można przy tym nieźle oberwać. Czy to padając ofiarą zbyt wielkiej złożonej siły w zaklęcie, czy to stworzenie zbyt słabej tarczy na nadchodzący atak. Wszystko to potem wymagało obowiązkowej regeneracji sił. Czy to sił fizycznej, czy to psychicznej. Bo Tan miał rację, wiele rzeczy teraz wypowiedziane na głos było spowodowane tym, co się wydarzyło na tej wyspie. To wszystko było takie świeże, nawet i za świeże, dosłownie. - A Ty... co byś zrobił na moim miejscu?- wie, że będzie musiała wiele przemyśleć, nawet swoje nędzne umiejętności, ale też na swój sposób ceniła słowa Tana. Nie chciałaby stracić z nim kontaktu, nawet gdyby postanowiła odejść z tej ekipy.
Lecz zaraz też wzięła delikatnie jajo do rąk i zaczęła badać jej fakturę. Wyczuwała wyraźnie jakąś dziwną energię, jakby coś tam żyło w środku i już miało jakąś dziwną siłę. I co, taka siła ma zwiastować małego smoka? - Jakaś dziwna siła jest w tej skorupce... Dziwne, ale fascynujące- szeptała delikatnie jeszcze badając fakturę jajka i jej zawartości. Nie chciała, aby przypadkiem coś złego się zdarzyło.
- Nie mów, że miałeś okazję pracować w rezerwacie smoków...- to zadziwił ją tymi wieściami. Wie, że ma swoją papużkę, ale raczej nie porównywałaby jej tresury do wychowywania smoka. Smoki raczej są bardziej drapieżne, czyż nie? A może Nina myli się całkiem w tej kwestii?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-12, 18:28   
   Eliot
[Cytuj]

Troszkę go to pytanie zaskoczyło, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Najpierw… odpocząłbym porządnie, nie zaprzątając sobie głowy natrętnymi myślami. Potem… zastanowiłbym się nad tym wszystkim, może skonsultowałbym z kimś… dla mnie ważnym, a potem zapewne podjąłbym jakąś decyzję – odpowiedział pokrótce, co by zrobił. Wydawało mu się to słuszne. Już nie wspominając o tym, że powrót do jakiegoś problemu po pewnym czasie, daje nam lepsze spojrzenie na sam problem. A co za tym idzie, ułatwia nam czasem rozwiązanie go.
Ostrożne przekazanie tego bezbronnego na tę chwilę życia, a potem uważna obserwacja co Nina robi. Od małego smoka biła wielka siła, ale to było naturalne dla tych gadów. W końcu, nawet miniaturowe smoki potrafiły zrobić niesamowity pogrom, jeśli nie wiedziało się, jak je „używać”. Właściwie wszystkie zwierzęta się tym cechowały. Nic, do póki nie zostało oswojone, nie było potulne i bezpieczne.
- Dziwna? To siła życiowa tego maleństwa. Siła przedwiecznego ognia – wymruczał z uśmiechem i sam pogładził tą delikatną, a jednocześnie twardą jak skała skorupkę. Wiedział, że to co wyjdzie z tego jaja będzie piękne, ale również potężne. – W rezerwacie smoków nie, ale… w naszym świecie też żyją stworzenia trudne do ujarzmienia i piękne – odparł z uśmiechem, chociaż na samym uśmiechu się nie skończyło, bo ostatecznie się roześmiał. Rzadko którzy Polinezyjczycy potrafili wyrabiać żelazo lub w ogóle mieli do niego dostęp, dlatego wielu z nich znalazło substytut w postaci rekinich zębów. A żeby zapolować na rekina trzeba mieć niezłe… jaja.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-12, 18:53   
   Jayden
[Cytuj]

Czy ona ma kogoś ważnego dla siebie... To było bardzo dobre pytanie! Bo czy brata uważa za taką osobę? Albo Jacka, któremu pozwoliła skosztować swojej krwi? To będzie jeszcze lepsza rozkmina, bo definitywnie nie wie, jak to wszystko poskładać. Dobra, zostawi to sobie na jutro, albo na inny dzień. Nie ma co teraz nad tym się zastanawiać, bo tylko zacznie jeszcze bardziej wariować.
Za to coraz ciekawsze zaczęła stawać się zawartość skorupki, która może dla Tana było jasne, ale nie dla młodej Rosjanki, która pierwszy raz z czymś takim się styka. Nowa siła, moc, którą wyczuwa, a nie może jej użyć... A co, gdyby to wykorzystać jako źródło mocy, czy do portalu, albo do czegoś więcej... może nawet i do tej chatki wiedźmy? Z taką mocą, po poskromieniu jej można wiele osiągnąć, może nawet z krwią smoka zabawić się z przyziemnym dzieckiem... Poczuła nieprzyjemne kłucie w okolicy znamienia i mimowolnie usłyszała cichy krzyk dziecka, aż wzdrygnęła się, lecz nie opuściła jaja. Cholerne znamię od Sizeła... Dla osoby obserwującej mogło to wyglądać, jakby się zamyśliła nad jajkiem i nagle powróciła do słuchacza, który zaczął mówić o ogniu. Zaraz też efekty specjalne minęły.
- Ogień? Przecież one nie zioną po wykluciu.- tja, chyba potrzebuje większego wyjaśnienia. Nie jest fanką zwierząt, nie zajmowała się nimi, co było widać w tym momencie. Jedynie, to pamięta Wywerny, którym udało się umknąć życia. Takie z tych większych i potężniejszych bestii. - Trudne do ujarzmienia... mówisz o wilkołakach?- dopytała się Rosjanka. - A może Bevin? Nie powiem, to jest dosyć trudny osobnik do ujarzmienia, lecz nie pasuje w kanon piękna, kurde. Pewnie masz na myśli jakieś zwierzęta...- dodała. No bo nie wiedziała, o jakie jeszcze jemu istoty może chodzić. Wywerny? One raczej nie nadają się na tresurę.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-12, 19:25   
   Eliot
[Cytuj]

Mogła się równie dobrze nikogo nie radzić i podjąć tę decyzję samodzielnie, co w sumie nie byłoby dziwne. Zwłaszcza, w przypadku Niny. Znaczy, tego by się po niej Tang spodziewał. Zwłaszcza, że dotychczas sama sobie radziła z życiem i zdawać by się mogło, że nie potrzebowała żadnego nauczyciela. Za to, w jakimś stopniu, Tang ją podziwiał.
Obserwował uważnie Ninę, chociaż może dobrze, że nie wiedział, co jej chodzi po głowie. Bardzo szybko wybiłby jej to z głowy. I nie tylko z powodu tego, że smoki były rzadkimi stworzeniami, ale… czasem takie eksperymentowanie nie mogło przynieść pozytywnych rezultatów. Poza tym, nie zgodziłby się na skrzywdzenie tego małego gada, nawet jeśli on sam będzie zdolny do skrzywdzenia wielu ludzi. Zauważył jej drgnięcie, czy właściwie wzdrygnięcie i odruchowo się przybliżył. Tak, by w razie czego złapać to maleństwo, które miała w dłoniach.
- Tego… nie wiem. Wiem jednak, że mają w sobie przedwieczny, może nawet boski ogień – wytłumaczył o co mu chodziło. Byli magami, ale on poza tym, był jeszcze Polinezyjczykiem. Nie wierzył w jednego boga, nie wierzył w stworzenie świata przez jedną, wszechmocną istotę, ani w to, że świat uformował się sam. Coś musiało spowodować rozpoczęcie się tego wszystkiego.
- Nie, wilkołaki to inteligentne istoty. W sumie… jak większość stworzeń, ale to Podziemni a ich nie można traktować, jak bestie do ujarzmienia – powiedział poważnie, chociaż z lekkim rozbawieniem. Wilkołaki w czasie pełni były nieobliczalne, ale nadal były bliższe świadomości niż całkowitej jej utracie. – Hahahah tak, mam namyśli zwierzęta. Mój lud polował na rekiny, w celu pozyskania ich zębów ale znajdą się pewnie groźniejsze stwory – powiedział z uśmiechem.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-12, 20:07   
   Jayden
[Cytuj]

Samodzielne podejmowanie decyzji nie było łatwe. Ba, nawet było trudniejsze, niż rozmowa z kimś o danym problemie. Co z tego, że wtedy można iść zgodnie z własnymi przekonaniami, skoro sprawę widzi się jednotorowo? Dopiero to zaczynała powoli pojmować, szczególnie teraz, kiedy Tan proponuje jej rozmowę z kimś innym, cennym dla niej. Pewnie i tak się skończy na tym, że podejmie sama kolejne decyzje, bo nie miałaby z kim je skonsultować, nie wyłączając kolejnych rozmów z Sizełem, a raczej kłótni. Trzeba przyznać, że samotny osobnik może najbardziej potrzebować nauki, szczególnie, kiedy jest się młodym, niedoświadczonym w wielu przypadkach i działa się wyłącznie na szczęściu i instynkcie. Tutaj, w Yorku musiała zmienić swoje cele z przetrwania typowo zwierzęcego, na udomowienie się. To skutkowało ostatnio wieloma zmianami, wyrzeczeń, którymi nie umie sobie powoli radzić Nina. Odnosi wrażenie, że powinna myśleć o kolejnej ucieczce, z czysto egoistycznych pobudek, lecz czy przetrwa w innym miejscu?
- Czyli jeśli mają ten ogień... powiedzmy, że to co wyczuwamy, jest nim, to można by wykorzystać do wyrobu oręża, czy talizmanów... dobrze myślę?- wolała nie rozwijać jeszcze bardziej swojej myśli, ale samo to już jej wystarczy, aby wiedziała, czy ta siła nadaje się do użytku innym osobom. Lecz aby nie kusić losu, oddała jemu delikatnie jajo. Wolałaby nie próbować bawić się mocami, które dla niej są obce, jak i sama nie jest w pełni sił.
W kwestii wilkołaków można tutaj debatować.. Owszem, te, które umieją się opanować, są niegroźne. Nawet kilku spotkała na swojej drodze, jednemu pomogła uzdrowić po ranie, lecz i tak podczas pełni to według Niny były bestie, które tylko w pewnych sytuacjach umieją się kontrolować. W końcu wtedy byli zwierzętami, podatni na wszelkie instynkty, mieli dzikość we krwi. - Rekiny? Polowaliście na rekiny? To wy przy jakimś oceanie mieszkaliście, że nie polowaliście w lasach?- była zdumiona tymi wiadomościami. Że też są takie plemiona, które wolą polować na rekiny, niż na niedźwiedzie, naprawdę!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-13, 16:27   
   Eliot
[Cytuj]

Nauka była oczywistością, ale uczyć się można było na wiele różnych sposobów. Niektórzy potrzebowali w tym nauczyciela, a inni sami zdobywali wiedzę. Tang długo błądził w ciemnościach własnej niewiedzy lub bardzo ograniczonej wiedzy, bo niestety jego plemię nie wychowało nigdy więcej magów, niż on. Nie mogli mu więc pomóc. Dopiero wyprawa do Chin pozwoliła mu w rzeczywistości odkryć, co znaczy być magiem. Tam dowiedział się, że jest więcej dziedzin magicznych, niż te dwie w których się specjalizował, a i tak nie był w nich mistrzem. Dopiero… dostęp do Spiralnego Labiryntu był przełomem. Tam na poważnie zaczął się uczyć.
- Każdy aspekt można wykorzystać, tak samo jak każdą moc. Czasem jednak trzeba to robić rozważnie. Zabranie zbyt wiele tego ognia smokowi, może doprowadzić do jego śmierci – powiedział poważnie, od razu przestrzegając ją przed okrucieństwem pewnych czynów. Inna sprawa, że faktycznie czasem trzeba było ponieść pewną ofiarę, by osiągnąć zamierzony cel. Niestety cena była czasem zbyt wielka, by się na nią zgodzić. I dlatego Nina bardzo szybko mogła zapomnieć o wykorzystywaniu tego nienarodzonego maleństwa, do takich celów.
Tang ujął jajo, jakby to było maleńkie dziecko i usiadł sobie z nim po turecku na ziemi. Przytulił jajo do brzucha, gdzie w sumie gromadziło się najwięcej jego ciepła. Chciał ogrzać to maleństwo, chociaż wiedział, że to niewystarczające. Będzie musiał zorganizować lepszy grzejnik, ewentualnie znaleźć jakiś miły wulkan – to problemem akurat nie będzie.
- Tak, polowałem na rekiny. No… tak, należałem… należę do plemienia żeglarzy. Na wyspach oczywiście były lasy… dżungle, ale metal poznałem dopiero jak biali ludzie najechali naszą wyspę, razem z Azjatami. O tym, czym on w rzeczywistości jest dowiedziałem się dopiero u Chińczyków. Ale… na wyspach nie było innych drapieżników, były za to bajeczne ptaki i inne niegroźne zwierzęta, świnki chociażby – powiedział z uśmiechem. Widać było, że te wspomnienia budziły w nim coś ciepłego. Można by nawet uznać, że dzięki temu znów zyskiwał nieco ludzkich… odczuć. I w sumie taka była prawda.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-13, 20:51   
   Jayden
[Cytuj]

Może kiedyś też przyjdzie czas na Ninę, aby zrozumiała sens nauki, korzystania z tej wiedzy, jaką jej oferuje Labirynt. Ma obecnie nauczyciela, nawet i miejsce do nauki, to może śmiało uczyć się o różnorodnych aspektach, nawet mogąc sobie wybrać jeden najkorzystniejszy dla niej kierunek. Zamiast tego, to tuła się, szukając nie wiadomo czego, próbując zrozumieć cokolwiek z sensu bytu w Yorku.
- No w sumie każdy czyn ma swoją cenę. Ale im jest starszy, tym ma większą moc, tak?- podsumowała jego wywód, zapamiętując te słowa. No cóż, pewnie do jej celu będzie musiała zabić smoczka, lecz czy ten eksperyment nie skończy się także śmiercią dziecka? Czy było warto poświęcać życie jednej istoty dla zabicia drugiej? Póki nie jest to wróg, to nie ma żadnego sensu. Musiała więc pozostawić ten temat do rozmyślenia w przyszłości.
Za to z dziwną dla niej ciekawością wsłuchała się w opowieść Tana, która sprawiła, że nawet i ona przez chwilę spróbowała sobie wyobrazić taką wyspę z lasem i wodą wkoło. Zdumiewające, ze przetrwał ją, jak i polował na rekiny własną siłą fizyczną, dosłownie! Jeszcze tyle widział, ba, nawet i żeglował!
- Skoro mieliście mnóstwo pięknych stworzeń, to na czym żeglowaliście, jak nie mieliście metalu? I w ogóle... oni ciebie akceptowali... nie wyzywali ciebie, nie przeganiali?- tyle pytań zaczęło jej się nasuwać, że aż postanowiła zejść z fotelu i usiadła sobie po turecku na podłodze, pozwalając opierać się plecami o siedlisko.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-14, 10:41   
   Eliot
[Cytuj]

Pokiwał głową, bo to było prawdą. Każdy czyn ma swoją cenę, a najwyższą zdawać by się mogło, że ma magia. Taki zabawny mankament, o którym zapewne wie każdy doświadczony w magii czarownik.
- Tak, jego moc będzie rosła razem z nim. Zresztą, jak siła każdej osoby. Nawet my czarownicy z czasem jesteśmy, coraz to potężniejsi. Zresztą, powinnaś to widzieć po sobie – powiedział z delikatnym uśmiechem. Ludzie uczyli się w dużej mierze, nieświadomie. Zdobywając doświadczenie życiowe, zdobywali również wiedzę, która pomagała im potem w dalszym życiu. Magowie również nie zawsze świadomie uczyli się kontrolować swoje magiczne zdolności. Coś takiego było, jak najbardziej naturalne i w sumie pozwalało się uczyć, nawet gdy się tego nie chciało robić.
Bawiła go, ciekawość Niny. A jednocześnie nie miał nic przeciwko temu, by snuć przed nią opowieść o dawnych czasach. Rozmowa o przeszłości zawsze go uspokajała, a także przywoływała miłe wspomnienia, kiedy chodził w spódniczce z trawy i był szczęśliwy, ze swoją piękną żoną.
- Kiedyś statki budowało się z drewna, metalowe łodzie to paskudny wymysł czasów współczesnych. Ścinaliśmy drzewa, by potem wydrążyć z nich łodzie, czasem używaliśmy palm, świetnie się do tego nadają. Liny pletliśmy z liści palm lub wysokich traw, żagle szyły kobiety – opowiadał z delikatnym uśmiechem, chociaż na tym się nie miało skończyć. Niegdyś, jak był nauczycielem, gdy jego uczniami były dzieci oceanu, podczas snucia opowieści, sprawiał, że wypowiadane przez niego słowa zyskiwały kształty. Tak było i tym razem. Między nim i Niną pojawiła się przepiękna dwukadłubowa łódź z ogromnym żaglem, na dwóch kadłubach wspierał się pokład, po którym można było chodzić. Pływała między nimi w powietrzu, jednak z gracją nie mniejszą, niż gdyby sunęła po falach.
- Tak, akceptowali mnie, widzieli we mnie dar naszych bogów. Moje zdolności lecznice, ale i te do pomagania przy przejściu do świata duchów były bardzo cenione. A potem gdy okazało się, że jestem długowieczny… czcili mnie niemal jak boga – powiedział z czymś na kształt rozbawienia.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-14, 18:04   
   Jayden
[Cytuj]

Zdążyła zauważyć, że nieco zwiększyła jej się moc, jak i też może ją dosyć szybko stracić. To było przerażające, bycie takim bezradnym. I tak jak nie jest dla niej problemu zrobić to komuś innemu, to zdecydowanie odwrotnie jest, kiedy to ją właśnie dotyka. Egoizm? Owszem, i to w czystej postaci.
- Silniejsi, ale też szybciej możemy je stracić.- dodała. Zdecydowanie zapamięta te słowa i być może kiedyś wykorzysta w praktyce. Czy to będzie smok, czy inne stworzonko, to czas pokaże. Póki co, wolała nie zdradzać swoich niepewnych planów, aby Tan nie próbował jej przeszkodzić w realizacji, o ile on jest taki dla życia istotek.
Za to nastał czas opowieści, które zostały urozmaicone przepiękną wizualizacją owego statku. I takie coś robili wyłącznie z drewna i dostępnej roślinności? Że też to się nie rozpadało, ani nie niszczyło pod wpływem przyrody. Jakoś nie potrafiła sobie wyobrazić obecnie takich żaglowców, na którego Nina spoglądała ze zdumieniem.
- Ważne, że nie jako demona.- dodała niby to chcąc rozbawić całą sytuację, ale po cichu zazdrościła jemu takich wspomnień. Były pełne życia, koloru, śmiechu, miłości, nadziei... Nie były szare i ponure, jak jej. Może dlatego tak długo wpatruje się w ten statek myśląc, że może do niej dopłynie. Ale chyba na to było już za późno. Ba, nawet demoniczna strefa chyba domagała się jej w piekle. Może faktycznie jest demonem?
- Wiesz co... chyba pójdę do siebie... albo nie, pójdę do rezydencji nieco odpocząć. Idziesz, czy zostajesz tutaj z jajkiem?- dopytała się. Jakoś dzisiaj nie miała ochoty wracać do mieszkania, w którym o mało co nie została wzięta do piekła. Ten wieczór wolała sobie odpocząć spokojnie w strzeżonym miejscu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tangata Kohuru


Tangata Kohuru

800

Czarownik

Aroha

Sprzedawca w sklepie zoologicznym


All Magic Comes With A Price

Wysłany: 2018-11-17, 10:36   
   Eliot
[Cytuj]

Z pewnych względów dość mocno… nalegał na nie zabijanie bez potrzeby. Może wynikało to z jego daru. Może ze świadomości tego, jak kruche jest życie i że czasem naprawdę nie warto czynić go jeszcze delikatniejszym. A przecież w wielu przypadkach można znaleźć jakiś substytut. Co do planów Niny, od dawna miała przed nim jakieś sekrety, ale w sumie… nikt jej tego nie zabroni. Każdy ma swoje tajemnice, Tangu też miał.
Może to zabrzmi śmiesznie, ale te łodzie, ta którą sprezentował Ninie Tang, była praktycznie niezniszczalna. A Polinezyjczycy żeglowali zanim cała Europa w ogóle wpadła na pomysł by gdziekolwiek płynąć. Nawet wikingowie nie żeglowali po otwartych wodach tak szybko, jak Polinezyjczycy. A łodzie bardzo podobne do tych, które teraz prezentował Ninie Tang, nadal się buduje. W dodatku są niezatapialne.
Uśmiechnął się lekko.
- Moi bogowie, to wasze demony. Więc w sumie… jestem demonem, chociaż mój lud nazywał pół bogiem – stwierdził z rozbawieniem, chociaż potem spojrzał na Ninę. Widział, że ona nie mogła się pochwalić tak dobrymi wspomnieniami. Cóż, z tego co wiedział w Europie krzywo patrzono na ludzi obdarzonych magicznymi zdolnościami. A co za tym idzie… ciężko o dobre wspomnienia.
- Kawałek cię odprowadzę, a potem poszukam jakiegoś gorącego miejsca dla tego maleństwa – powiedział z delikatnym uśmiechem i powoli wstał. Wyciągnął do niej pomocną dłoń.
_________________
GIF
Lukipela
I hear music in the air tonight
One familiar fading tune
Something pulls at my infected soul
I think I remember you
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Nina


Nina Zukov

216

Czarownik

krew

właścicielka The Requiem


Livin' la Vida loca

Wysłany: 2018-11-18, 09:25   
   Jayden
[Cytuj]

Gdyby każdy odsłaniał swe tajemnice, nawet te najmroczniejsze, to świat by dosłownie zwariował. A tak, to przynajmniej panuje jakiś cichy spokój, który można czasem kontrolować, a czasem nie. Panował teoretyczny pokój, a praktycznie wymienianie ciosów z krucjatą i to raczej na niej powinni się skupić w ciągu najbliższych dni. A do tego trzeba być wyspanym, a obydwoje raczej potrzebowali nieco snu. Tak więc czarownica tylko siliła się na jakieś uśmiechy, aby już tylko nic nie mówić. Dobrze, że Tan miał co wspominać, można jedynie pozazdrościć.
Kiedy zaproponował odprowadzenie, Nina przez chwilę się zawahała. Tak jakby nie była pewna tej ręki, ale ostatecznie przemogła się i schwyciła ją. Z pomocą Tana wstała na nogi, a po kilku sekundach zniknęli z Labiryntu.

z.t x2
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Vanessa Vulcano


Vanessa Vulcano

300

Czarownik

Projektantka

My dear, you're not so innocent

Wysłany: 2019-04-09, 13:50    [Cytuj]

Błądziłam korytarzami zamku niczym zjawa, ubrana w wygodne legginsy o karmelowym kolorze oraz ciemno zieloną luźną koszulkę z lekkiego acz grubego i co za tym idzie ciepłego materiału z średnim dekoltem. Na nogach miałam za to zwyczajne buty sportowe. Okej trochę daleko było im do normalnych gdyż wyszyłam tam brokatowe kwiatki. No bo niby dlaczego nie? Brokat przecież nigdy nie wyjdzie z mody! Nie wiem ile dokładnie tak sobie chodziłam aż natknęłam się na drzwi prowadzące do salonu. Bez dłuższego zastanowienia wkroczyłam do środka z zdziwieniem przyjmując fakt że pomieszczenie było puste. Bardziej jednak skupiłam się na samej kolorystyce wnętrza. Było bowiem w miłych dla oka odcieniach brązu i beżu co sprawiało że według mnie było naprawdę przytulnie no i ciemno więc jeszcze lepiej. Z wesołym uśmiechem podeszłam do jednej z półek z książkami wyciągając jakąś powieść fantastyczną która wydała się dosyć ciekawa. Jej tytuł brzmiał "Baśniobór" i po opisie z tyłu książki zapowiadała się dobrze. Z barku wzięłam kieliszek do wina po czym tak jak należało nalałam tam tego alkoholu. Z tym wszystkim ułożyłam się na miękkim fotelu nogi przewieszając przez podłokietnik a plecy opierając przez ten drugi. Po upiciu łyka wina zaczęłam czytać.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8