Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Nie ma to jak wykorzystywać niewinność tego słodkiego młodzieńca. Czy on przypadkiem nie zasługiwał na miano jakiejś maskotki? Chyba w całym Yorku nie było drugiej tak niewinnej istotki jak on, ciekawe czy można by było pokusić się o twierdzenie, że jest bardziej niewinny od niemowlaka?
No dobra, skoro charakter wiemy jaki jest, wizualnie też niczego mu nie brakuje to czy to nie czas aby Kieran, w końcu przyznał się, że młody jest jego zabłąkanym plemnikiem? Jakby nie patrzeć wypisz, wymaluj młodsza wersja wilka o sercu większym od cojones.
Czy najlepszym unikiem nie byłoby połączenie kilku faktów, które przemknęły się przez głowę Seny i przygotowanie ciętej riposty? Oczywiście! Więc, zacznijmy od myśli związanych z ukochanym wujkiem. Wystarczyło wspomnieć uprzednio o przynależności rasowej aby wszystkei czerwone alarmy dobiegły do młodzika. Mowa tu o myślach związanych z pokrewieństwem z Adamem, ich relacji i tak dalej. W efekcie czego Connor tylko uśmiechnął się opierając brodę o dłoń.
- Dałbym sobie rękę uciąć, że Adaś już rozszarpał co się dało. - od co! Płoń niewinna nefilimko ognistym rumieńcem. I powiedz, tak szczerze, warto ci dociekać prawdy o umiejętnościach Connora? No warto?
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
O toś ty taki? Niby chodząca niewinność, ale nie tak do końca. I jeśli chciał tym tekstem speszyć Senę to mu się nie udało. Ona miała problemu z tym co robiła. Była dorosłą kobieta i jeśli maiła ochotę na chwilę rozrywki, a nikogo przy tym nie krzywdziła to czemu miałaby się z tym kryć. Wątpiła też by Adam w jakikolwiek sposób się przejmował. Cios Connora był najzupełniej chybiony. Sena tylko lekko przechyliła głowę i uśmiechnęła się do wilkołaka. Dziecko drogie z kim ty zaczynasz. Dziewczyna podniosła swoje cztery litery i wstała ze stołka. Postanowiła zrobić mały eksperyment. W jej głowie widniała tylko wizja pysznej kawy, kiedy podeszła do chłopaka i prawie przykleiła się do niego. Wspięła się na palce i ciepłym oddechem owiała jego ucho.
- Connor przyznaj się co urywasz?- oparła dłonie na jego biodrach a w głowie pojawiła się jej wizja jak pozbawia go koszulki. Bardzo sugestywna wizja. Policzki Vaughna powinny po niej spłonąć od czerwienią.
Panna Yurdal potrafiła być nieobliczalna a do tego cholera jedna, była niezwykle uparta. Wszytko tez w życiu wymagało równowagi, skoro więc on poznał jej sekret, to ona powinna poznać jego.
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Proszę nie zapominać, że mimo licznych pomówień niektórzy użytkownicy forum pozostają słodkimi i niewinnymi istotkami. Dlatego zarzuty 'ty taki' powinny zostać w jakikolwiek sposób wyjaśnione. Rzecz jasna, coś takiego nie miało miejsca więc pozostaje domyślać się, że miały one oznaczać kochany, słodki i niewinny.
Trzeba było przyznać czarnulce, że szczwana była z niej bestia. Problem pojawił się w momencie, w którym w jej głowie pojawiła się wizja rozbierania młodego wilkołaka. Cóż, chłopak nigdy nie miał problemu ze swoją atrakcyjnością a podobne myśli dobiegały do niego wielokrotnie od czasu gdy zdobył nowe umiejętności. No cóż, plan był dobry tylko efekty mierne. Większy dyskomfort pojawił się w momencie gdy jej twarz zaczęła znajdować się niebezpiecznie blisko naruszając strefę komfortu Vaughana.. Same powietrze, które wypuszczała na jego ucho dość przyjemnie mrowiło wywołując na jego karku gęsią skórkę.
- Znoszone skarpetki pod łóżkiem? - ta, leżały tam dobre dwa tygodnie a jakoś nie było okazji aby się po nie nachylić. Jeszcze nie śmierdziały aż tak, ich woń była w granicach tolerancji więc pewnie będą musiały poczekać do cieplejszych dni, gdy pod wpływem temperatury smród stanie się znacznie bardziej dokuczliwy. Ale... to chyba nie o to jej chodziło?
I tak, próbował nieco zwiększyć dystans między nimi poprzez odepchnięcie się nogą od podłogi aby jego krzesło odjechało kilka centymetrów w tył.
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Connor zbyt usilnie usiłował wszystkim wmówić, że jest chodzącą niewinnością by ktokolwiek w to uwierzył. Pewnie miał jakieś zaburzenia a może zwyczajnie wolał chłopców tylko się do tego nie przyznawał. Senie było to naprawdę obojętne i z reguły nie wykorzystywałaby tej przypadłości przeciwko niemu, ale ten ewidentnie ją prowokował.
Odjazd na fotelu. Sprytnie choć nie do końca, bo to Senie podsunęło kolejny pomysł. Sama kopnęła w fotel by ten odjechał i dobił do ściany. Jednym susem znalazła się przy uwięzionym mężczyźnie. Za nim ściana, przed nim Sena, do tego górowała nad nim skoro on siedział. Pozycja idealna do dalszego dręczenia Connora.
- Connie.- mruknęła z dezaprobatą, bo oczywiście ani na chwilę nie uwierzyła mu w te skarpetki. Ponownie się pochyliła nad nim i jego uszkiem.
- Powiedz prawdę kłamczuchu, przecież wiesz, że nikomu nie wypaplam.- w tym samym czasie jej dłonie zaczęły sunąć w dół po jego klatce piersiowej by zatrzymać się na pasku spodni. Connor chyba podświadomie chce być rozebrany, skoro Senie nie chce powiedzieć o swojej zdolności.
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Nie jest? Przecież na forum nie ma grzeczniejszego istotka od niego. Zresztą samo jego zachowanie potwierdzało niewinność młodzieńca. To, że pakował się co chwilę w problemy i poznawał zazwyczaj nieodpowiednie kobiety to nie było jego winą, widocznie posiadał już taki typ urody, który był atrakcyjny dla hm... dominujących kobiet? Bo taka zaczynała wydawać się Sena. I w sumie trzeba było przyznać, że kreatywności jej nie brakowało. Zapomniała tylko o jednym drobnym szczególiku. Jakim? Przecież droczyła się z wilkołakiem!
On nawet nie odrywał wzroku od przyjaciółki obserwując jej ruchy. Tak jakby usiłował kontrolować sytuację, co dla samej łowczyni mogło wydawać się dość zabawne. Mniejsze. Skoro nie wierzyła w historię o skarpetkach to co on ma poradzić?
Pomijając samą trasę pod ścianę, która była dość dynamiczna i pozwoliła mu poczuć wiatr we włosach chłopak był nad wyraz spokojny. Pozwalając kobiecie na figle. W momencie gdy jej dłonie powędrowały do jego pasa mogła zauważyć, że spodnie nagle zrobiły się luźniejsze. Po prawdzie zanim zdążyła na to zareagować wielka, czarna, włochata istota rzuciła się na nią przewracając ją na plecy. Chciała niegrzecznych zabaw? To co powie na wilka o złotych ślepiach, który radośnie merdając ogonem zaczął lizać ją po twarzy. Wet za wet. I proszę nie mówić, że to Connor jest taki i taki, on po prostu bronił się przed kobietą, która doprowadziła do takiej sytuacji. Poza tym, w tej formie posiadał dość szorstki język, który idealnie nadawał się do łaskotania po szyi – a jak wszyscy wiemy najczulsza skóra znajduje się w okolicach uszu, prawda?
I to nie tak, że jej nie ufał. On po prostu twierdził, że niektórych rzeczy lepiej nie rozpowiadać, przecież nie od dziś wiadomo, że warto było posiadać asa w rękawie. Czy takim nie była świadomość, że młody wilkołak posiada zdolności parapsychologiczne?
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
- Connor.- Sena zaczęła się głośno śmiać, kiedy wielki włochaty kundel rzucił się na nią i zaczął ją lizać. Z tym swoim szorstkim językiem, to najpewniej zjadł jej cały makijaż i będzie go musiała robić od nowa.
-Connor.... wystarczy.- przez śmiech usiłowała powstrzymać wilkołaka. Jeszcze kilka dni temu pewnie z krzykiem usiłowałaby się wyrwać i uciec gdzie pieprz rośnie, ale teraz tego nie robiła. Czy to było głupie z jej strony? Oczywiście, że tak. Nie wiedziała na ile w takiej postaci kumpel nad sobą panuje. Przecież za chwilę mógł jej odgryźć rękę albo głowę. Użreć ją i zamienić w wilkołaka, czego akurat na pewno by nie przeżyła. Futerko to ona wolała w postaci dywanika obok łóżka. Sorry Connor.
- Ej, no skończ już.- chwyciła go za pysk i odsunęła od swojej twarzy. Przekręciła się na bok, wysuwając się z zasięgu szorstkiego języka. W tym samy czasie dostrzegła jak mężczyzna wesoło macha ogonkiem i nie mogła się powstrzymać od głośnego śmiechu.
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Wizja Connora jako futro pod kominkiem zapewne nie za bardzo mu by się spodobała. W końcu szkoda by było zrywać skórę z tak wyjątkowo pogodnej osóbki jaką był młody Vaughan. Byłoby to niewątpliwie stratą dla całego społeczeństwa a i jej lista znajomych utraciłaby znacznie na wartości.
Samo błaganie o litość wydawało się zwierzęciu wręcz przezabawne, w końcu czy to nie ona kilka chwil temu próbowała rozebrać jego ludzką formę? Gdyby nie pociągnięcie za linkę o nazwie zwierzęca deska ratunku to cholera jedna wie jakby to się skończyło. Niemniej gdy ta zaczęła się śmiać on postanowił jej się odwdzięczyć w myśl zasady pewnego powiedzenia 'oko za oko'. Chyba nie trzeba tłumaczyć co to oznaczało dla niej?
W momencie, w którym beztrosko się śmiała wilk przy pomocy pyska położył ją na brzuchu i nie wiedzieć kiedy złapał zębami za oczka od paska i zaczął zsuwać jej spodnie z tyłka. O! I proszę nie winić Connora, przecież w tym momencie za jego czyny odpowiadało zwierzę, którym zresztą na daną chwilę był. I jakoś ani mu się uśmiechało wracać do ludzkiej formy i świecić przed łowczynią gołym tyłkiem. Co to to nie.
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Ostanio lista znajomych Seny znacznie się zaczynała wydłużać. Connor powinien uważać, bo przy następnym spotkaniu już nie będzie mógł wykorzystać elementu zaskoczenia, a młoda nefilim nie będzie już zielona jak drzewko na wiosnę. Na pewno nauczą ją jak radzić sobie z krnąbrnymi wilkołakami.
Sena nikogo nie błagała o litość, chciała po prostu skończyć te wygłupy. Była rozbawiona i roześmiana, ale przecież ileż można znosić szorstki język na twarzy i bycie całą zaślinioną. Biedna będzie pewnie teraz przez tydzień śmierdzieć wilkiem i wszyscy jej to będą wypominać.
- No chyba nie.- Sena zdecydowanie nie maiła zamiaru pozwolić na zdjęcie spodni Connorowi. Wystarczało, że od czasu do czasu robił to inny Vaughan. Dlatego też wilczek zarobił kopniaka w nosek, a dziewczyna szybko podniosła się na nogi poza zasięg zębów. Na szczęście dopasowane rurki wcale nie jest łatwo zsunąć z pupy.
Sena naprawdę miała ochotę powiedzieć: niedobry piesek, zostaw i pogrozić palcem, ale zamiast tego dłonią na toaletę.
- No idź się zmień.- tez nie miała ochoty na to by chłopak świecił przed nią gołym tyłkiem.
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Radzić sobie z wilkołakami to jedno, radzić sobie z kanaliami czytającymi w myślach to drugie. Jednak należało pamiętać, że na chwilę obecną sekret młodzika był bezpieczny bo mimo dość kreatywnych prób kobiecie nie udało się wyciągnąć z niego skąd chłopiec wie więcej niż powinien. Szach i mat moja droga, jako zwierzę raczej też zbyt wiele nie powie. W dodatku wydawać by się mogło, że szarpanina związana z ratowaniem przez nią spodni była dla niego czymś w rodzaju zabawy i ani widziało mu się wracać teraz do ludzkiej formy. Co to, to nie. Wolał jeszcze jej podokuczać w tej włochatej i przyjemnej w dotyku postaci. W dodatku jedyną odpowiedź jaką otrzymała na wręcz rozkazujący ton głosu było wystawienie jęzora z wilczego pyska i pfyfanie w jej stronę. Oho, czyżby ktoś tutaj miał zamiar beztrosko jej dokuczać? Kto by pomyślał, że wilki to takie mściwe zwierzątka, aż człowiek zaczyna się zastanawiać ile czasu minie zanim stwierdzi, że już jej się zrewanżował za próbę rozebrania go.
 

Sena

24


175 cm


Można zamknąć oczy na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.







[Cytuj]
Właściwie to nie chodzi o wilki, to raczej faceci są małymi mściwymi zwierzątkami. Sena doskonale wiedziała co robił nie wiążąc się z żadnym. Ze swoim szczęście pewnie by się z takim kudłaczem związała i tylko by jej sierść po mieszkaniu zostawiał, a po co jej takie problem.
Zastanawiała się właśnie jak przekonać Connora, kiedy drzwi do pomieszczenia otworzyły się i wszedł jakiś mężczyzna. Rozejrzał się po studio i widząc kudłatego czworonoga zrobił krok w tył. W końcu nie wszyscy uważali pieski za słodkie stworzonka.
- Dzień dobry. Zdjęcie do dowodu chciałbym zrobić.- odezwał się i spojrzała na Senę wyczekująco a ta zrobiła to samo w kierunku Connora co było dosyć komiczna.
Znała podstawy fotografii, ale sama sobie przecież nie da rady. Nigdy fotek "urzędowych" nie robiła.
-Uhm. Niech pan tutaj usiądzie. Zaraz się tym zajmiemy.- rzuciła kolejne spojrzenie w stronę Connora, jak coś zjebie to reputacja jego zakładu ucierpi.
 

Connor L. Vaughan

[Cytuj]
Multikonta: N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
Jeśli zwierzęta potrafią się śmiać w sposób szyderczy to właśnie taki wyraz twarzy napotkała panna Nestravien spotykając się z wilczym pyszczkiem przyjaciela. Chwila, czy oni przypadkiem kilka chwil temu nie rozmawiali o zatrudnieniu Seny w czynie społecznym jako pomocy dla młodego fotografa? No cóż, sama się wkopała i w ostateczności będzie musiała popisać się swoimi umiejętnościami. I w momencie gdy Sena była zajęta klientem Connor w wilczej formie wyśmiewał się z jej skupienia w kuchni. Wystarczyło, że spojrzałaby w bok aby to dostrzec, jednak nie musiała się martwić bo w momencie gdy zrobiła zdjęcia a jej mina przypominała wołanie o pomoc ten pokazał jej gestem żeby spojrzała na zegarek. Za dwie minuty zakład był zamykany. Skoro wspomniała o tym na głos klient wróci tu jutro. Wystarczy, że młodzik przyjdzie godzinkę szybciej aby naprawić te beznadziejne ujęcia. Skoro już pomogła mu zamknąć zakład otworzył paszczę aby zawiesiła mu klucze na zębach a potem po prostu odprowadził ją do domu i wrócił do siebie. W końcu, czy ktoś by zwracał uwagę na przerośniętego wilka spacerującego w towarzystwie kobiety? Pewnie oswojony, nie takie dziwy widziało się w Yorku.

[koniec wątku]
 

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony, Sigyn
#40

Kolejny dzień w studiu i kolejny dzień pracy, aczkolwiek na to Sonia nie narzekała. Owszem, rutyna jej nie służyła, miała zbyt żywy temperament na to, by mieć poukładane życie od A do Z, aczkolwiek biorąc pod uwagę stosunkowo niedawne wydarzenia z jej życia, stabilizacja była czymś... przyjemnym. Czymś, co pozwoliło jej się wyciszyć, odetchnąć i pozbierać się ze wszystkimi problemami. Cóż, one ciągle były, ale wiadomo o co chodzi. Chaos nie sprzyjał w rozwiązywaniu osobistych kłopotów. A Świat Cieni był wystarczająco niebezpieczny, by zapewnić Sonii wystarczającą dawkę adrenaliny.
Dzisiaj akurat nic nie zapowiadało się na to, że zostanie nagle zaatakowana przez jakieś krwiożercze cholerstwo czy Bóg wie, co jeszcze. Wstała, jak zwykle, wcześniej od Sama, umyła się, zrobiła mu kawę i spędziła z nim krótko poranek, bo studio czekało na otwarcie. Była w nim sama, bo Kieran potrzebował chwili dla siebie, zważywszy na jego stan psychiczny oraz emocjonalny po rozstaniu z Mishą, a Connor... Connor był Connorem czyli małym, rozbieganym Pchlarzem. Może przyjdzie, może nie, ale Rosjanka coś przeczuwała, że teraz na głowie ma watahę, więc studio pozostaje na jej kędzierzawej łepetynie.
Zatem Kozakova od rana kręciła się po tym małym raju dla fotografów, obrabiając zdjęcia dla klientów. Obok niej stał kubek z kawą, a oczy miała wlepione w ekran, na którym znajdowała się twarz nastolatki dziwnie wykrzywionej w niby to uroczym uśmiechu. Ech, oby tylko nie miała potem koszmarów.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata


 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel, Lydia
#4

Od kilku dni, a dokładniej od momentu zajścia nad rzeką w trakcie krwawej pełni, Elena trochę obawiała się wychodzić z mieszkania i szlajać się po mieście. Trudno ją winić - w kwestii znajomości świata cieni była kompletnie zielona a walka, którą miała okazję widzieć bardzo dokładnie, była dla niej nieco traumatucznym przeżyciem. Może i nie tak złym, jak widok członków rodziny, leżących martwych w kałużach krwi, ale i tak miała już serdecznie dosyć przemocy, krwi i śmierci. Potrzebowała pomocy kogoś bardziej doświadczonego, kogoś, komu nadnaturalne cuda nie są obce i kto mógłby chociaż częściowo wprowadzić ją w to wszystko, zanim El przez przypadek zrobi coś głupiego.
Dzięki uprzejmości Samuela miała trop w sprawie, dla której w ogóle zjawiła się w York, i teraz, kiedy już trochę się uspokoiło i Elena nie czuła się, jakby w każdej chwili mogła stracić kontrolę nad wilkiem, postanowiła w końcu podjąć jakieś kroki w celu odnalezienia Kierana. Podobno dziewczyna Sama go znała, Ricoletti postanowiła więc porozmawiać z nią osobiście i wypytać nieco dokładniej o tego człowieka.
Dostała od policjanta dokładny adres miejsca pracy Soni, tam więc skierowała swoje kroki tego poranka. Musiała w końcu wziąć się w garść i załatwić co trzeba, nie było sensu dłużej tego odwlekać. Kto wie, może Elena w końcu otrzyma upragnione wsparcie od kogoś, kto dobrze zna naturę wilkołaka i wie, jak pomimo bycia potworem pozostać także człowiekiem.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Sonia Kozakova

23


178 cm


Where is my mind?







[Cytuj]
Multikonta: Anthony, Sigyn
Och tak, słynny Krwawy Księżyc. Krótko mówiąc kolejne uprzykrzenie życia istotom Świata Cieni. Niby wywierał największy wpływ na wilki, ale wiadomo, że wraz z rozszalałymi wilkołakami, przychodzą obowiązki, by je spacyfikować, co akurat było fuchą aniołków, a przyziemni... przyziemni mogli tylko liczyć na to, że nie zostaną pożarci. Heh, niezbyt przyjemna śmierć. Na pewno zgodziliby się z tym rodzice Sonii, badum tss. No, dobra, może nie był to koniecznie udany żart, ale warto napomknąć, że Rosjanka mogłaby w wielu kwestiach przybić piątkę z Eleną. Zobaczenie własnych bliskich w kałuży krwi? Zaliczone! Problem z kontrolą wilka? Proszę bardzo!
Ciekawe czy dziewczyny mają więcej wspólnych rzeczy, ale co do tego, to się dopiero przekonamy.
Sonia podniosła wzrok znad ekranu komputera, gdy usłyszała, jak ktoś wchodzi do studia. Młoda kobieta, na oko niewiele od niej starsza, dobrze prezentująca się i, co najważniejsze, pachnąca wilkiem.
Rosjanka mimowolnie obdarzyła brunetkę uważniejszym spojrzeniem, bo hej, zawsze spotyka przedstawicielkę własnej rasy. Z autopsji wie, że lepiej z nimi uważać.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc? - spytała uprzejmie, jak wymagała tego etyka pracy, uśmiechając się lekko do Eleny. Ot, na razie na spokojnie, neutralnie. Potem zobaczy się, jak to wszystko się potoczy.

- It's so beautiful!
- It kinda looks like an eye...
- Woah... yeah, totally...
sałata


 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel, Lydia
Jakby nie dość jej było kłopotów w ostatnim czasie, ten cholerny Krwawy Księżyc musiał dodatkowo wszystko komplikować. Teraz, po przeanalizowaniu niektórych wydarzeń z perspektywy kilku dni, Elena doszła do wniosku, że to właśnie owo dziwaczne zjawisko musiało być przyczyną jej ostatniego wybuchu w pizzerii. Na szczęście nie doszło do najgorszego, jednak Elena i tak nieźle się przestraszyła... Sena pewnie także, pozostali klienci na szczęście nie mieli o niczym pojęcia, bo udało się dość szybko pozbyć ich ze strefy zagrożenia. Ricoletti naprawdę uważała, że starczy jej już podobnych przeżyć, i że musi w końcu nauczyć się kontrolować, niezależnie od tego, czy księżyc był zwykły czy czerwony. Wyglądało na to, że nie ma zbytnio wyboru i będzie musiała przyłączyć się do stada - cokolwiek to oznaczało! - żeby poczuć się w York chociaż trochę bezpieczniej. I co ważniejsze - żeby ludzie byli bezpieczni, nie narażeni na ataki potworów takich jak ona.
Elena rozejrzała się po studiu, by na końcu zatrzymać swoje spojrzenie na ciemnowłosej dziewczynie, siedzącej przy komputerze.
- Dzień dobry. Sonia Kozakova? - zapytała. Dziewczyna pachniała wilkiem, istniała więc spora szansa, że Elena trafiła na właściwą osobę, wolała jednak upewnić się, czy rzeczywiście ma do czynienia z Sonią, zanim zacznie rozpowiadać o stadzie, Kieranie i Samie oraz zdradzi prawdziwy powód swojej wizyty w tym miejscu. Bo przecież nie przyszła tu, żeby zrobić sobie zdjęcie.

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo