Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Zamek Bodiam
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2019-04-13, 00:22   Zamek Bodiam [Cytuj]

Zamek Bodiam. Miejsce osadzone na południowy wschód od Londynu. 259 mil od York. Twierdza otoczona z każdej strony wodą, zbudowana w 1385 roku przez Edwarda Dallyngrigge. Zniszczony podczas wojny domowej, później podczas wojny światowej, częściowo odbudowany w XIX i XX wieku. W czasach Mrocznej Wojny twierdza okupywana przez siły Jonathna Morgensterna, w późniejszym czasie opuszczona. Krążyły plotki, że na zamku straszy. Prawda jest taka, że na zamek Bodiam nałożono potężne zaklęcia, które miały chronić jego zawartość. Każdy kto wchodził na jego teren powinien się strzec. Do wnętrza twierdzy prowadziła jedna droga, przez drewniany pomoc… Zdemolowany, w większości. Spróchniałe deski skrzypiały przy każdym kroku, a do tego już przy pierwszym podejściu można było wyczuć swąd spalenizny, drażniący i ostry.

To właśnie ten most był pierwszą przeszkodą. Panował mrok, a księżyc wisiał wysoko na niebie. Atmosfera była nerwowa., bowiem na każdego księżyc działał inaczej. Mniej lub bardziej, dając różne objawy. W ciemnościach ciężko było dostrzec, która deska drewnianego pomostu jest cała. Te po prawej stronie wydawały się bardziej trwałe, te po lewej były naruszone. Cała konstrukcja wyglądała tak, jakby zaraz miała się rozpaść na drobne kawałki…


Promocyjnie 72godziny na odpis!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-04-13, 14:16   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

  • Ekwipunek: Zapalniczka, paczka fajek, cilice, komórka, latarka, 2 race, pistolet samopowtarzalny Beretta92, mały granat błyskowy, nóż szturmowy, nóż motylkowy w bucie, plan zamku, kompas
  • Strój: Skórzana kurtka, bojówki, wojskowe buty, bluza, czapka, rękawice, skórzana sakwa



I pomyśleć, że przeprowadzając się z Londynu do York wierzył, że będzie miał tu więcej spokoju. Ha, zabawne. Z drugiej strony za nudą też nie przepadał, więc nie do końca mógł narzekać. Mimo wszystko połączenie Krwawego Księżyca z bandą obcych Wilkołaków ładujących się na ich teren to było sporo. Nie pomagał fakt, że chodziło o jakiś smarkaczy. Wystarczyło spojrzeć na te wszystkie ślady, które za sobą zostawiali. Adam był pewny, że Nefilim dorwą ich w przeciągu kilku godzin. W końcu to był ich problem, nie watahy, przynajmniej zdaniem Vaughana.
On sam od paru dni nie opuszczał swojego mieszkania. Aktualnie nie ufał na tyle swojej zdolności samokontroli. Głównie kręcił się nerwowo po domu, do tego był napalony jak dojrzewający nastolatek. Nie dalej jak wczoraj roztrzaskał swoje Playstation po przegranej rundzie w Apexa. Nic dziwnego, że na telefon od Kierana zareagował równie wybuchowo. Przez dobre 20 minut kłócili się z panem Alfą o to kto powinien zająć się sprawą młodocianych wilczków, aż w końcu Adam zgodził się wziąć udział w wycieczce pod Londyn. O zamku słyszał już wcześniej i właściwie sam był ciekaw czy Morgernstern pozostawił w nim cokolwiek cennego. Do wyprawy przygotował się jak zawsze starannie, do ekwipunku dorzucając pokutniczą bransoletkę z metalu z elementami wbijającymi się w jego skórę. Pomysł, którzy zapożyczył od Hanki i jej łańcucha. Ból faktycznie pozwalał mu się lepiej skoncentrować.
_________________

#naughty bad boy vibes
[Profil] [PM]
 
 
Connor L. Vaughan


Connor L. Vaughan

21

Wilkołak

Student Fotograf


Wysłany: 2019-04-14, 13:35   
   N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
[Cytuj]

Ekwipunek: nóż myśliwski, maczeta, dwa kołki, poręczna kusza z ośmioma bełtami, zapalniczka, dwa papierosy w paczce
Strój: bojówki, wzmacniane buty, gruba kurtka, koszulka z krótkim rękawkiem, czapka radzieckiego czołgisty

Aż dziw bierze, że nawet mu pozwolono brać udział wycieczce, czyżby sam Adam brał w tym udział? A może ojciec nie do końca przemyślał podejmowaną decyzję. Kto wie, może doszedł do wniosku, że to czas aby pozwolić własnemu dziecku się wykazać. W każdym bądź razie dla młodzika możliwość ruszenia tyłka z domu była czymś niesamowicie przyjemnym. Przygotował się należycie konsultując uprzednio z Kieranem, co tak w ogóle powinien ze sobą zabrać. Wyposażony, pełen pozytywnej energii dotarł do Adama na chwilę przed ojcem. No tak, latka nie te to i staruszek nie nadarzał za młodszym pokoleniem. No ale można było mu to wybaczyć, w końcu wiadomo, na starość jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa, ha!
Całe szczęście, ostatnie kilka dni było dla jego xboxa bardziej radosne, konsola przetrwała lekkie poddenerwowanie młodzika. Aż strach pomyśleć jaki smutek musiał poczuć w sercu wujek gdy zdał sobie sprawę, że jego towarzysz i przyjaciel odszedł z tego świata do technologicznego raju. Z drugiej strony, sam sobie był winny kupując wschodnią konsolę. Phi! Fanbojostwo za trzy, dwa, jeden.
- Co to? - spytał wyraźnie zaintrygowany dość nietypową biżuterią.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-14, 18:29   
   Nimat
[Cytuj]

Eq: Nóż myśliwski, glock + 2 zapasowe magazynki, 5 metrów liny, latarka, plan zamku, podstawowa apteczka.
Strój: Czarne spodnie dresowe, glany, tank top i ciepła, gruba, czarna bluza z głębokim kapturem, ciemna nerka. Włosy związane w ciasny warkocz z wplecioną w nie tasiemką nabitą kolcami.

Kto by pomyślał, że Fao sama się zgłosi na tę wycieczkę? Dostawała szału w domu, fetor wampira dobiegający z piwnicy tylko ją ostatnio coraz mocniej drażnił, więc chciała się chociaż na chwilę wyrwać. Nie przewidziała tego, jaki wpływ będzie miał na nią krwawy księżyc. Jej zwykła nerwowość przekraczała już wszelkie granice, więc cały czas siedziała spięta, jednocześnie, kiedy czuła zapach innych wilków, wilczyca wyrywała się do tego, żeby się do nich przymilać i łasić, co wcale nie sprawiało, żeby Fao czuła się jakoś lepiej i pewniej. Z dwojga złego jednak, wolała spędzić najbliższe godziny ze stadem, niż samej w domu, w którym na szczęście żaden sprzęt nie ucierpiał, za to mogły ucierpieć drewniane panele na podłodze. Chociażby przez wsiąknięcie w nie krwi, która wypłynęłaby z pewnej pijawki, albo przez wilcze pazury. Fao szła więc cicho za resztą gromadki, starając się mimo wszystko trzymać na uboczu. Nie czuła się pewnie w tym towarzystwie, to i nie chciała zbytnio zwracać na siebie uwagi. Kaptur bluzy miała zarzucony na głowę, a ręce w kieszeniach, dodatkowo lekko się przygarbiła, jakby skuliła, chcąc wydawać się mniejszą i mniej rzucać się w oczy.
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

samotność

Alfa Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-04-16, 09:31   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Ekwipunek: Nóż myśliwski, scyzoryk.
Strój: Wzmacniane buty wojskowe, jeansowe spodnie, skórzana kurtka.




Ostatnie tygodnie nie pozwoliły mu na odpowiednie skupienie się, ani na działania. Był w rozsypce, ale musiał wziąć się w garść, w końcu od niego zależało bardzo wiele. Był alfą, a nie jakąś miękką fają, która musiała zalewać swoje żale w butelce wódki. Dobór członków wyprawy? Adam miał swoje zdolności, ufał własnemu bratu i wiedział, że ten sobie poradzi. Connor? Chciał iść, niech idzie, może w końcu zmężnieje. Faoiliarna? Tego się sam nie spodziewał, ale skoro wyraziła chęci, droga wolna. Poza tym, fakt, że panna Creswell tutaj była, oznaczał przymierze między stadem, a wilkołakami niezrzeszonymi. Prawie jak w pewnym popularnym strajku. Skoro cel był jeden, istotny dla wszystkich, powinni się jednoczyć. Finn? Chociaż kaleki, miał wysoce wykształcone inne zdolności i Kieran ufał jego osądowi.
- Analizowałem ten teren kilka razy. Jedynym dojściem do twierdzy jest ten most. – powiedział w końcu. Z jakiegoś powodu czuł się jak przewodnik wycieczki, choć reszta była milcząco dziwna. Spojrzał na Adama, Connora, a potem na Fao i Finna. Wziął głęboki wdech i przeniósł wzrok na drewniany pomost, który wyraźnie groził zawaleniem. Jako, że był największy i pewnie przy okazji najcięższy, to zdecydował, że pójdzie przodem.
Ostrożnie stawiał kroki, bardzo powoli, aby nie popełnić błędu. Nie chciał zmoczyć się w wodzie, a przy okazji chciał wytyczyć szlak dla pozostałych, aby mogli swobodnie dostać się na wyspę.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2019-04-16, 09:54    [Cytuj]

Nie będziemy już powtarzać, że Zamek Bodiam piękną twierdzą jest, otoczoną zewsząd wodą i trudno dostępną, bo to się mija z celem. Kieran miał rację, droga do wnętrza była jedna, a oni musieli ją pokonać chcąc nie chcąc. Niestety, tego typu misje mogły skończyć się powodzeniem lub niepowodzeniem, a jak wiadomo, o błąd na nieznanym terenie nietrudno.
Kieran Vaughan szedł jako pierwszy, reszta zapewne ruszyła za nim, co nie byłoby niczym dziwnym. Wiecie czym jest grawitacja? Jak popularnie wiadomo, im większy ciężar ciała, tym bardziej ciągnie do ziemi. Na szczęście, do ziemi, a nie pod nią, możecie się pocieszyć! Kieran wpadł do wody jako pierwszy. Jedna ze spróchniałych desek zawaliła się pod jego masą. Wylądował w lodowatej wodzie i w momencie przemókł do suchej nitki. Dobrze, że nie był pod postacią wilka… Jak i pozostali. Wylądował nienajgorzej i mógł dostać się na pomost z powrotem.
Adam trzymając się blisko również został pokonany przez grawitację. Trzeba było nie robić masy na zimę, to by nie było problemów. Wpadł do wody ze sporym łoskotem, ale czasem tak to jest, po prostu. Zmroził go chłód wody, co nie było najprzyjemniejszym doznaniem. Pech, mapa troszkę mogła się zamoczyć, chyba, że Adam wsadził ją w worek z Ikei, to wtedy nie. Niezliczona ilość ekwipunku i ciuchów zaczynała mu ciążyć, ale też bez większych problemów mógł wyjść na pomost ponownie.
Connor… Młody, niedoświadczony, ale i jego dopadła grawitacja! Podły dziad z tego zjawiska. Niestety, Connor miał mniej szczęścia przy okazji. Wpadając do wody lewa noga utkwiła mu w spróchniałej desce i nie mógł wydostać się za łatwo na powierzchnię, dodatkowo podtopił się i szamotał jak… jak ryba wyjęta z wody. Chyba trzeba będzie mu pomóc.
Finn {bo nie odpisał} stracił równowagę i runął do wody z łoskotem. Spacerowanie po starym moście mając tylko jedną nogę… Dość ciężka sprawa. Mało tego, runął i nie mógł wyjść, a do tego jego ciało oblepiło coś nieprzyjemnie śliskiego.
Faoiliarna… Rodzyneczku nasz malutki. Drobna kobieta jako jedynie NIE WPADŁA DO WODY. Mało tego, bez problemu udało jej się przejść na drugą stronę mostu. Pytanie tylko czy pomoże Connorowi i bratu, może da się popisać dwóm przemoczonym wilkom.

Kolejność rzutów złych kości: Zgodnie z dodawanymi postami.
Adam {reszka, 10}, Connor {reszka, 2}, Faoiliarna {orzeł, 8}, Kieran {reszka, 6}
Czas na post: 72 godziny
Limit słów na post: 250


Nie przejmować się napisem, testowałam czy działa w innym temacie, oops.
Rzut na powodzenie przejścia przez most

Rzut na trudność
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-04-16, 11:33   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Właściwie to czego się spodziewali wchodząc na ten nieszczęsny most? Że spruchniałe deski jakimś cudem nie zarwą się pod ich ciężarem? Z drugiej strony, jak wspomniał Kieran, alternatywy nie mieli. Może gdyby spontanicznie wyrosły im anielskie skrzydła albo w drodze ewolucji posiedli magiczne zdolności tworzenia portali byłoby prościej, a tak byli zdani na własne nogi. Co tu dużo mówić, Adam nie był zachwycony.
Vaughan Senior poszedł na pierwszy ogień, choć od Adama i tak dzieliło go tylko parę kroków - Jakby co, nie umiem pływ.... - zaczął chłopak, kiedy ostatecznie zarwała się pod nimi ta sama drewniana konstrukcja i runęli w dół razem. Lodowata woda, nadal nie rozgrzana po zimie, wypchnęła całe powietrze z młodzieńczych płuc. Nic dziwnego, że Wilkołak zaraz znalazł się pod powierzchnią, jedną dłonią przyciskając do siebie skórzaną sakwę, w której na szczęście rozsądnie umieścił większość swoich gadżetów. Race, granat, komórka, plan zamku i kompas powinny być bezpieczne. Gorzej z fajkami. Wolną ręką waleczny Vaughan zaczął zaraz walczyć o dostanie się z powrotem na powierzchnię. Ogarniająca go panika raczej nie pomagała. Hm, a wystarczyło żeby matka zapisała go za dzieciaka na basen. Teraz może już być nieco za późno.





______________________________________________
  • Ekwipunek: Zapalniczka, paczka fajek, cilice, komórka, latarka, 2 race, pistolet samopowtarzalny Beretta92, mały granat błyskowy, nóż szturmowy, nóż motylkowy w bucie, plan zamku, kompas
  • Strój: Skórzana kurtka, bojówki, wojskowe buty, bluza, czapka, rękawice, skórzana sakwa

_________________

#naughty bad boy vibes
  
[Profil] [PM]
 
 
Connor L. Vaughan


Connor L. Vaughan

21

Wilkołak

Student Fotograf


Wysłany: 2019-04-17, 22:38   
   N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
[Cytuj]

Uf! Jednak powinien się cieszyć, w przeciwieństwie do własnego wujaszka miał w życiu nieco więcej szczęścia i jego wspaniały rodzic poświęcił nieco czasu aby nauczyć młodzika pływać. Chociaż spacer za mentorami – bo takimi byli niepodważalnie obaj mężczyźni – nie skończył się zbyt dobrze i wylądował nie tylko w zimnej wodzie, która była niczym oplatająca jego ciało macki. Zimna, niezbyt przyjemna ciecz, w której wylądował była niczym orzeźwiający strzał, który dość szybko obudził w nim niepokój. Świadomość utknięcia w desce jego nogi była jak zapowiedź katastrofy.
Doskonale wiedział jak się zachować. Wiedział, żeby unikać połykania wody, że trzeba zachować zimną krew, pilnować dostępu do powietrza i ograniczać zbędne ruchy. Tak więc próbował nabierać powietrza przez wynurzenie się, po czym nurkował aby próbować uwolnić nogę – rozbić, rozerwać deskę albo po prostu wyszarpać nogę.
- Adama. - rzucił dość krótko dając jasno do zrozumienia, że on jakoś sobie chyba poradzi. Chyba, bo jak wiadomo kostki niestety nienawidzą autora. I cóż, grawitacja była kurwą, ale opór wody był jeszcze większym utrapieniem, zdawać by się mogło, że całkowicie niwelował fizyczne atrybuty młodego wilkołaka.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

samotność

Alfa Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-04-18, 00:21   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Woda. Lodowata, zimna, paskudna. Nie to, że Kieran miał coś przeciwko zimnym prysznicom, ale runięcie do jakiejś cholernej wody w fosie zamku? To już była przesada. Na szczęście pływać potrafił, więc miał więcej szczęścia niż to warte. W pierwszej chwili i odruchu bezwarunkowym jednocześnie, chciał się dźwignąć na podest, ale zobaczył, że Adam ma problem. No tak, jego brat nie lubił wody, chyba nie lubił śmierdzieć mokrym psem. O Connora martwił się mniej, nauczył synka pływać, więc nie powinien mieć problemu.
Najpierw podpłynął do Adama i spróbował eskortować go na podest, aby ten mógł wejść na niego i przestać tonąć. To trochę zabawne, bo wilki i psy całkiem dobrze radziły sobie w wodzie i pod nią, ale najwyraźniej Adam sadzając tyłek przy komputerze czy tam konsoli, postanowił obrać inną ścieżkę życia. Może wolał być kotem, ale nie chciał się chwalić? Kieran za to czuł, jak jego ubranie przesiąka i robi się coraz cięższe, poczuł się przez chwilę jak w Titanicu, gdzie to wszyscy utonęli i zmarzli. Czy o tej porze woda wokół zamku miała więcej niż marne dwa czy trzy stopnie?
Później dopiero zwrócił uwagę na Connora, który się podtapiał i zauważył, ze młody się z czymś szarpie. Jeśli nie udało mu się dotrzeć do momentu rozwalenia deski ruszył mu z pomocą, chcąc go uwolnić i ochronić przed utonięciem. Jeśli jednak Connor się wyswobodził, Najstarszy Vaughan zaczął gramolić się na pomost, aby wyjść z tej cholernej wody.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-18, 11:37   
   Nimat
[Cytuj]

Trzymała się z boku dając mężczyznom iść przodem. Dużo bezpieczniejsze byłoby, gdyby pozwolili jej przejść pierwszej i asekuracyjnie rozciągnąć linę, której mogliby się przytrzymać, w razie właśnie takiego załamania się desek, ale nie zdążyła nawet tego zaproponować, a już szli przez most.
Każdy jeden przechodzący przed nią trafił do wody, więc starała się iść powoli, ważąc kroki i starając się omijać stawania na deskach, które wydałyby się jej niezbyt stabilne.
Widząc Finna spadającego do wody trochę zaczęła panikować. Musiała sobie przypominać, że przecież Finn potrafi pływać, ten most, to nie tamten, z którego spadł samochód ich rodziców i do sobie radę. Podeszła ostrożnie do Connora, wyciągnęła nóż ostrożnie kucając i jego rękojeścią próbowała ukruszyć deskę, o którą zahaczył się Connor. Powiększyć dziurę na tyle, żeby jego noga się uwolniła. Nie chciała ryzykować prób wyciągnięcia go za nią, bo pewnie sama nastąpiłaby na złą deskę i zaliczyła zimną kąpiel.
Obejrzała się na Finna, widząc, że dalej nie wylazł z wody. Ściągnęła więc z ramienia linę, mając nadzieję, że jej starczy.
— Finn. Łap, wyciągniemy Cię, jak dotrzemy na stabilniejszy grunt. — Zawiązała pętlę na jednym końcu liny i spróbowała rzucić ją bratu, starając się trafić w niego, albo w jego pobliże, czynność powtarzałaby do skutku. Potem ruszyłaby dalej przez kładkę, dalej zachowując maksymalną ostrożność i rozwijając za sobą linę. Po drugiej stronie fosy, jeśli starczyłoby liny, spróbowałaby stanąć stabilnie w rozkroku i pociągnąć sznur, żeby pomóc Finnowi.
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2019-04-19, 10:09    [Cytuj]

Adam miał pecha, nieumiejętność pływania była teraz znaczną przeszkodą. A trzeba było dać się za dziecka przekonać, wtedy by nie było problemów. Zaczął więc tonąć, szkoda, że woda była zimna i wcale nie pomagała z całą akcją. Na pomoc ruszył mu jednak starszy brat, Kieran. Eskorta, to jedyne co mogło mu teraz pomóc. Kieran wykonuje rzut kostką orzeł – reszka, czy udało mu się pomóc Adamowi.
Connor się topił, a raczej poddapiał, bo do stanu Adamowego było mu bardzo daleko. Miał pomysł jak z tym walczyć, ale niestety, nie było to tak proste jak mogłoby się wydawać. Deska była gruba, a ruchy pod wodą ograniczone. Co z tego, że drewno było spróchniałe, jak lodowata woda powodowała kurcze mięśnie. Connor wykonuje rzut kostką orzeł – reszka, czy udało mu się wyswobodzić.
Kieran chciał pomóc bratu [wszystko zależy od pierwszego rzutu], a później Connorowi. JEŚLI pierwszy rzut się udał, wtedy może podpłynąć do Connora i spróbować mu pomóc. Jeśli się nie udał, nadal pomaga Adamowi, a Connor podejmuje walkę. Kieran sprawdza wynik pierwszego rzutu i dodaje drugi, jeśli tamten jest pozytywny.
Foailiarna postanowiła, że nie będzie się brudzić i moczyć w wodzie, a to nawet całkiem dobry pomysł, bo było coraz zimniej. Zarzuciła linę bratu, aby pomóc mu wyjść z wody. Faoiliarna wykonuje rzut kostką orzeł – reszka, czy udało jej się pomóc Finnowi.
Finn nabrał sporo powietrza w płuca razem z wodą i zaczyna się z nim robić naprawdę słabo…

Orzeł – akcja udana
Reszka – akcja nieudana
72 godziny.
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-19, 23:41   
   Nimat
[Cytuj]

Fao wybitnie nie była dzisiaj zbyt pomocna. Deska wokół nogi Connora nijak nie chciała ustąpić, a Finn zaczynał się topić, przez co jej własna panika zaczynała coraz mocniej na nią działać i wprawiając w chaos jej myśli, odejmując rozsądne myślenie, wyrzucając na skraj. Jej oczy, oprócz tego, że zaszły woalką łez, ograniczając jej widoczność, to na dodatek zdążyły zmienić kolor na jej zwykłą, wilczą barwę bliską bieli. Próbowała dalej pomóc Finnowi z brzegu, wyciągnąć go, uparcie próbując ciągnąć za linę. Nie ufała swoim zdolnościom pływackim, tym bardziej, jeśli Finn miał jakieś problemy, żeby normalnie dopłynąć do brzegu.

Na powodzenie akcji
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
  
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Connor L. Vaughan


Connor L. Vaughan

21

Wilkołak

Student Fotograf


Wysłany: 2019-04-20, 21:53   
   N. Black, S. Murdock, J. Verlac, E. Godfrik
[Cytuj]

Czy to nie istne znęcanie się nad biednym wilkołakiem znienawidzonym przez kostki? I tak, to zdanie było pisane przed poznaniem wyniku aby móc przejść w tryb podglądu posta. Jakżeby mogło być inaczej, widocznie nie dane było mu zabłysnąć kreatywnością i sprytem w obecności uroczej damy. Pozostawało mieć nadzieję, że w pewnym momencie w końcu uda mu się pokonać rywala, co będzie mógł potraktować jako świetną rozgrzewkę. Sam fakt, że deska nie ustępowała powodował, że przez wzgląd na stres nawet nie odczuwał zimna otoczenia. Zupełnie jakby miał większe zmartwienie na głowie. I pomyśleć, że jeszcze niedawno sam Kieran mu wypominał, że jest zbyt wątły, mhm, ciekawe w jakie gówno by wdepnął mając z dwadzieścia kilo więcej.

Szczęście Connora
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Kieran A. Vaughan


Kieran Alexander Vaughan

33

Wilkołak

samotność

Alfa Fotograf


Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

Wysłany: 2019-04-20, 23:20   
   Margaret, Nyx, Shantae, Noah
[Cytuj]

Rzut na powodzenie Kiereasza

Nie sądził, że cholerny pomost będzie tak ciężki do pokonania. To nie tak, że teraz wybierał pomiędzy swoim rodzonym bratem, a przysposobionym synem! Jasno wychodziło na to, że Connor miał większe szanse na uratowanie się z tej beznadziejnej sytuacji niż Adam, więc Kieran podjął taką, a nie inną decyzję.
Pomoc Adamowi okazała się jednak bezskuteczna, a raczej na tyle słaba, że nie mógł zrobić nic. Beznadziejne uczucie, choć próbował dalej, przecież do jasnej cholery nie pozwoli mu utonąć, prawda? Starał się jak mógł, żeby wyciągnąć Adama na pomost, ale był coraz cięższy (ubrania nasiąkające wodą) i przez to najwyraźniej był problem. To zabawna sytuacja, wylądowali na jakimś cholernym pomoście, sprawa miała być przecież prosta. Wchodzą do zamku, zgarniają co muszą i wychodzą. A tu proszę! Brodzili w wodzie i wyglądało na to, że uwalnianie się szło im beznadziejnie.


Adam rzuca kością orzeł - reszka, na powodzenie czy uda mu się jakoś wydostać czy nie z pomocą Kierana. Orzeł - udaje się. Reszka - nie udaje.
_________________



Kieran Alexander Vaughan
What do you see in those yellow eyes? 'Cause I'm falling in pieces
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-04-21, 09:48   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Rzut czy Adaś zginie

Klątwa Vaughanów :joe:


Koniec był bliski, przynajmniej tak zaczęło wydawać się Adasiowi. Chłód, ściągające go w dół mokre ubrania oraz woda, którą co rusz od nowa się krztusił odbierały mu stopniowo siły do walki. Nie miał czasu na rachunek sumienia, to zajęłoby wieki. Dobrze, że na początku roku dał Hani klucze od swojego mieszkania. Była bystra i znała część haseł oraz tajnych skrytek. Notariusz sam odnajdzie Kierana, żeby wręczyć mu testament brata. Jak zawsze, Adam wszystkim się zajął. Zawsze był problematyczny, więc nie chciał aby jego dziedzictwo ciągnęło się również po śmierci. Jego rodzina oraz paru bliskich zasługiwali na święty spokój.
Czuł się coraz bardziej znużony i senny. Parę razy dotarł do niego obraz twarzy Kierana, ale nie miał pewności czy to nie jakieś omamy. Myślenie przychodziło mu z coraz większym trudem, podobnie jak kolejne ruchy. Żegnaj okrutny świecie!
On zrezygnował, ale wilk w jego wnętrzu nie. Instynkt przetrwania u zwierzęcia był silniejszy. Ostatkiem sił ciało wymusiło przemianę, a równie czarny co otaczająca ich woda basior zaczął przebierać łapskami kierując się w stronę brzegu.



________________________________________________
  • Ekwipunek: Zapalniczka, paczka fajek, cilice, komórka, 2 race, pistolet samopowtarzalny Beretta92, mały granat błyskowy, nóż szturmowy, nóż motylkowy w bucie
  • Strój: Skórzana kurtka, bojówki, wojskowe buty, bluza, czapka, rękawice
_________________

#naughty bad boy vibes
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8