Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Bettys Cafe Tea Rooms
Autor Wiadomość
Jonathan White


Jonathan White

299

Czarownik

Artysta


Dyin' ain't much of a livin' for the young

Wysłany: 2019-03-26, 21:25   
   Marianne
[Cytuj]

Jonathan nosił takie, a nie inne demoniczne znamię i chociaż z boku mogło wyglądać słodko, to mężczyzna miał z nim najróżniejsze problemy. Uszy były bardzo wrażliwe, w czasie zimy musiał chodzić z czapką naciśniętą niemalże do samej brody, a zasypianie na boku było zdecydowanie utrudnione, bo czasem jego kocie części po prostu się na to nie godziły i tyle. Były wrażliwe na dotyk, o wiele bardziej niż takie zwyczajne, ludzkie uszy, które nie raz i nie dwa były strefami erogennymi. Skoro bywały tak delikatne u zwykłego Przyziemnego, to trzeba było dodać dwa do dwóch i otrzymać odpowiedź na to, jak czarownik mógł reagować na próby bliższego z nimi zaprzyjaźnienia. Doskonale wiedział, że nie raz i nie dwa był przez nie traktowany jak o wiele słodszy, niż był w istocie, aczkolwiek trudno byłoby również powiedzieć o nim, że był klasycznie złą istotą, w końcu nie zionął ogniem, nie wzywał demonów z czeluści piekielnych i nie wypruwał innym flaków. Chociaż cień niebezpieczeństwa z całą pewnością się w nim czaił, nawet nie tak słabo osłaniany, w końcu ciemność dryfowała co jakiś czas na dnie jego wejrzenia.
- Być może, kto wie... - powiedział cicho, z nieskrywanym pomrukiem, który mógł sugerować wiele, a jednocześnie mógł nie oznaczać niczego szczególnego. Przesunął się jednocześnie tak, że znowu dotknął kolanami jego nóg, a potem upił łyk kawy i spojrzał na Xaviera. Jego jasne oczy błysnęły i czarownik przez krótką chwilę naprawdę przypominał Kota z Cheshire, który miał coś bardzo ważnego do powiedzenia Alicji.
- To się chyba nazywa mordercze zabawy - powiedział na to śmiejąc się cicho. - Masz inne takie pomysły, czy mogę przestać się bać, że chcesz mnie zrzucić w przepaść? - dodał jeszcze przekrzywiając nieznacznie głowę, a jego spojrzenie zdawało się w tym momencie płonąć. Może nie do końca podobała mu się wizja siedzącego na przeciwko niego mężczyzny, ale niebezpieczeństwo, jakie się w niej czaiło, było słodką uwerturą do tego, co może nadejść.
_________________
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

31

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-03-30, 19:20   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Xavier zdawał sobie sprawę z tego, że demoniczne znamię Jonathanie te słodkie kocie uszka i ten kolor włosòw są słodkie, ale tak naprawdę jako czarownik jest ona bardzo niebiezpieczny. Morningstar jest na etapie uczenia się o Świecie Cieni. Przeczytać te wszystkie księgi to nie lada wyzwanie. Jednak brunat wierzy, że podoła. W sumie nie tylko on, bo i Shatae, James, a nawet jego prawdziwa rodzina o nazwisku Verlac. Jak w ogòle brzmi? Jakby tamci ludzie nic nie znaczyli dla Francuza? Przecież go wychowali. Szybciej rodzine, ktòra go przygarnęła traktował bliżej niż ròd Verlac. Dla niego byli oni... obcymi ludźmi. Może to się kiedyś zmieni. Czas pokaże.
Xavier znòw poczuł obicie się kolanami ze strony czarownika. Udał niby, że coś mu upadło i zaraz pogładził kolano czarownika dłonią. Potem wstał jakby nic się nie stało.
- Wybacz... myślałem, że coś mi upadło - odrzekł.
Morningstara jakoś zagadkowe były oczy Jonathana. Jednak musiał przyznać, że są one niesamowite.
- Od razu morderczą. Chciałem tylko przeżyć coś... niebezpiecznego w dwòjkę. Czy to złe? - zapytał.
Dalej patrzył się w jego niebieskie oczy. No i co teraz?
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Jonathan White


Jonathan White

299

Czarownik

Artysta


Dyin' ain't much of a livin' for the young

Wysłany: 2019-03-30, 22:54   
   Marianne
[Cytuj]

Owszem, był niebezpieczny, ale zdaje się, że w zupełnie innym kontekście niż ten, o jakim obecnie myślał Xavier. Mimo wszystko Jonathan nie należał do tych czarowników, którzy wygrzebywali z innych wnętrzności, by dowiedzieć się, co przyniesie przyszłość, nie malował krwią żadnych pentagramów i nie pił herbatki ze swym demonicznym ojcem dyskutując na temat tego, jak zniszczyć cały świat. Był, gdyby się nad tym zastanowić, potulny jak baranek, chociaż strzelać potrafił z naprawdę sporą precyzją i nie polecał nikomu stawać na linii strzału. Magia była chwilowo tematem drugorzędnym, tym bardziej, że mimo wszystko mężczyzna nie był żadną maszyną do zabijania, aczkolwiek z całą pewnością byłby w stanie dać prztyczka w nos większości chełpiących się swoją siłą istot.
Uśmiechnął się lekko pod nosem, gdy Xavier wykonał ten ruch. Dość prosty, zdecydowanie odgrywany już miliony razy, ale obecnie dla Jonathana nie stanowiło to żadnego problemu. W końcu skoro został zaproszony na kawę, a mężczyzna wykazywał zainteresowanie jego osobą, czarownik nie musiał analizować każdego jego ruchu i gestu zastanawiając się, dokąd ma ich to zaprowadzić. To, przynajmniej w odczuciu Jonathana, było całkowicie jasne i nie należało dorabiać do tego żadnej głębokiej filozofii.
- Nie - powiedział nieco ciszej, a jego głos zdawał się w tej chwili wibrować. - Niebezpieczeństwo jest niesamowicie przyjemne i pociągające - stwierdził spoglądając na niego spod przymkniętych powiek, a na jego ustach pojawił się zdecydowanie zaczepny, nieco demoniczny uśmiech, który nie należał do najłagodniejszych. Uniósł dłoń i podświadomie wbił mocno paznokcie we własne wargi. - Więc... Jak bardzo pociąga cię to, co niebezpieczne i zakazane? - spytał jeszcze, a jego włosy nieco zmieniły barwę, było to jednak na razie nie nazbyt dostrzegalne, jakby Jonathan całkowicie leniwie wkraczał na kolejny grunt, sprawdzając jednocześnie, czy ten przypadkiem się pod nim nie zapadanie.
_________________
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

31

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-04-15, 18:11   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Brunet nie wiedział w jakiś sposób zachowuje się jego towarzysz. Chodzi o to czy jest bardziej taki milszy czy jeśli czegoś chce to brnie nie zważając na nic i idzie po trupach. Poza tym jak wiadomo czarownicy skrywają w sobie nutkę tajemniczości i trudno ich rozgryźć.
Xavier tylko przyglądał się zmieniającej mimice jego gościa. Widać, że adrenalina naprawdę była dla niego ważna, a Morningstar też chciał jej doświadczyć.
Nie raz doświadczył uciekając przed demonami jak się dowiedział ze Świata Cieni.
Niebezpieczne i pociągające? Jak widać idą ze sobą w parze.
- Bardzo. Jednak ludzie boją się tego i ciężko znaleźć odpowiedniego kompana - wyjaśnił.
Następnie dalej napił się kawy.
To było prawdą. Ludzie bali się niebezpieczeństwa. Kiedyś by poczuć adrenalinę Xavier skoczył z bangi. Poza tym całe jego życie to jedna wielkie niebezpieczeństwo, bo z jego szczęściem natykał się na osobniku na których nie powinien.
Dobrze, że wiele razy pomagał mu i ratował z opresji jego już nieżyjący kuzyn Alan, a potem... Nicolaus. W sumie tego drugiego Nefilim dawno nie widział. Zapewne posłali go na misję w ostateczności przenieśli do innego Instytutu, ale mniejsza o to.
- A Ty lubisz mieć z kim poznawać nowe niebezpieczne rejony? - zapytał.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Jonathan White


Jonathan White

299

Czarownik

Artysta


Dyin' ain't much of a livin' for the young

Wysłany: 2019-04-17, 21:58   
   Marianne
[Cytuj]

Och, jaki był? Trzeba było poznać go naprawdę dobrze, by przekonać się, co siedziało w jego głowie. Wcale nie był tak prosty, jak budowa cepa, Jonathan w końcu posiadał w sobie dwie natury, którym pozwalał dochodzić do głosu. Niektórzy pewnie uznaliby, że był trochę jak doktor Jekkyl i mister Hyde, ale to też nie do końca oddawało to, co się w nim kryło. Był w końcu demonem, te zaś, nie ma co ukrywać, były również kapryśne, zmienne i nie chciały zatrzymywać się w miejscu. Co zaś do niebezpieczeństw i adrenaliny, to owszem, nie było tajemnicą, że czarownik za nimi przepadał, że smakował je jak prawdziwe rarytasy, że sięgał ku nim, gdy dochodził do wniosku, że jego żywot jest zdecydowanie zbyt nudny. Kochał wszystkie gwałtowne emocje, uwielbiał je, gromadził jak prawdziwe skarby, które wskazywały mu bezpośrednio na to, że jednak żyje, a przede wszystkim, że ma po co żyć.
- Doprawdy? – rzucił śmiejąc się cicho, a jego jasne oczy błysnęły. Ludzie kochali to, co niebezpieczne, ale nie zawsze mówili o tym na głos, kryli to, jakby było to coś godnego pogardy, jakby nie było warto po to sięgać. Ach, jak mało o tym wiedzieli. Czy naprawdę Przyziemni byli tak lękliwi? Nie wydawało mu się. Być może zatem siedzący przed nim mężczyzna ryzykował zdecydowanie zbyt mało?
- Uwielbiam – zakomunikował pochyliwszy się w jego stronę. Dopił wcześniej kawę, a teraz wyglądał tak, jakby zamierzał się dalej w coś przednio bawić. Bo, co by nie ukrywać, taka również była prawda. – Nie mogę się doczekać, aż spróbujesz mnie znaleźć – dodał szeptem wprost do jego ucha, potem wycofał się i po prostu wstał. Mrugnął do niego zaczepnie, zachęcająco, wskazując na to, że gra właśnie się rozpoczęła, a potem z uśmiechem opuścił kawiarnię uznając, że ziarno zostało zasiane, należało teraz jedynie poczekać na plon.

//zt (sesja jest już bardzo w tyle, więc pozwolę sobie ją zakończyć)
_________________
Ill keep mine and you keep yours
We all have our secrets
We all have our secrets



You were always faster than me
Ill never catch up with you
With you
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9