Elvan /Andy Shadow/

700


182 cm


Heart of fire







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Rose
/po evencie w Feeriendu/

Elvan trochę był rozczarowany wycieczką z Syriuszem do rodzinnego domu Wròżka. Wyobrażał sobie raczej, że to będą raczej takie romantyczne chwili, a tu nici.
Dziś wziął sobie wolne w pracy i poszedł do herbaciarni. Chciał sobie ten dzień spędzić sam. Przyjechał swoich motocyklem pod lokal.
Następnie wszedł tam. Od razu kogo rozpoznał to pewną dziewczynę. Ruszył w jej kierunku. Naprawda dawno się nie widzieli. Dobrze, że wròżki się nie starzeją to łatwo się rozpoznają.
Podszedł do niej i z uśmiechem powiedział:
Cześć Ismena kope lat, myślałem, że dalej towarzyszysz mojemu ojcu, a tu taka niespodzianka. Co Cię tutaj sprowadza?
Patrzył na nią i chwilę się zastanowił.
- Mogę się przysiąść do Ciebie? - zapytał.
Czekał na odpowiedź dziewczyny. Miał nadzieję, że się zgodzi.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">It's where we love, where we hate,<img src="https://i.imgur.com/HWjPpIM.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="http://images6.fanpop.com/image/photos/33500000/Ashley-Purdy-ashley-purdy-33521516-500-281.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">it's the price we pay when our love is out of time
 

Ismena Roux

1009 lat



Umrze ona, umrze on - wszystkim jest pisany zgon.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Lexa
Cóż, Obsidian próbowała uciec od wróżek a tymczasem wróżki znajdowały ją same! I to nie jakieś tam pierwsze lepsze wróżki, a wychowanek króla Ciemnego Dworu, którego Ismena znała doskonale i który przez nią miał spore kłopoty, choć biedaczek nawet nie zdawał sobie sprawy, kto doniósł królowi o jego... hmm, pracy. Nie to, że Ismena chciała zrobić na złość personalnie jemu - nic z tych rzeczy! Po prostu uwielbiała intrygi i nigdy nie należało w pełni jej ufać, bo oczernianie innych było dla niej równie naturalne jak oddychanie.
- Elvan. Dobrze cię widzieć - odpowiedziała a na jej twarzy pojawił się nieodgadniony uśmiech. Potrafiła tak otwarcie być miła, nie mając przy tym żadnych wyrzutów sumienia z powodu tego, co zrobiła kiedyś. - Powiedzmy, że nie spodobał mi się pomysł połączenia Jasnego i Ciemnego Dworu, więc postanowiłam zrobić sobie przerwę - wzruszyła ramionami, dopijając swoją zieloną herbatę. Czemu miałaby kłamać? Wszyscy o tym wiedzieli. - A ty jak się trzymasz? - ciężko stwierdzić, czy pytała z grzeczności czy liczyła, że dowie się czegoś ciekawego, niemniej faktycznie zabrzmiała szczerze i życzliwie. Ciepły uśmiech na twarzy syreny tylko to potwierdzał.
- Jasne, siadaj - zgodziła się, ruchem głowy wskazując krzesło naprzeciw siebie. Początkowy plan zakładał miły samotny dzień, ale co tam, Iska chętnie pogada sobie ze starym znajomym, bo dawno nie miała ku temu okazji!
 

Elvan /Andy Shadow/

700


182 cm


Heart of fire







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Rose
Gdy usłyszał, że może siadaj dosiadł się. Zastanowił się co może powiedzieć kobiecie.
- Cóż... wielu osobom to się nie podoba - przyznał tylko.
Zaraz podszedł do nich kelnerka i Elvan zamówił sobie herbatkę rozgrzewającą.
- Niedawno pogodziłem się z powiedzmy moim ojcem. Ciekaw jestem kto mu doniósł o mojej pracy i ogólnie porozpowiadał dużo nieprawdy na mój temat i miałem przez to bardzo dużo nieprzyjemności na Ciemnym Dworze. Może wiesz coś na ten temat? - zapytał.
Spojrzał się na wróżkę dość wymownie. Nie miał dowodów, ale na pierwszym miejscu podejrzewał ją. Choć było w królestwie wiele szpiegów, ale nie tylko nawet osób co chcą się przypodobać władcy. Także Andy nigdy nie uważał za rodzinę prawie nikogo z królestwo, może swojego przybranego brata co jest latoroślą króla.
- A oprócz tego co u Ciebie słychać? - zapytał.
Czekał na odpowiedź dziewczyny i oczekiwał swojego zamówienia.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">It's where we love, where we hate,<img src="https://i.imgur.com/HWjPpIM.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="http://images6.fanpop.com/image/photos/33500000/Ashley-Purdy-ashley-purdy-33521516-500-281.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">it's the price we pay when our love is out of time
 

Ismena Roux

1009 lat



Umrze ona, umrze on - wszystkim jest pisany zgon.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Lexa
Ismena uniosła brew do góry i z zainteresowaniem przysłuchiwała się, co też Elvan ma do powiedzenia. Tym bardziej, że opowiadał o bałaganie, którego Iska osobiście narobiła w jego życiu... wielu wiedziało, jaka była i Elvan mógł ją podejrzewać właściwie tylko na tej podstawie, bo w swoich działaniach zachowywała wręcz perfekcyjną dyskrecję.
- Gdyby Arya wciąż żyła, obstawiałabym, że to ona - wzruszyła lekko ramionami na te słowa. Elvan powinien pamiętać jeszcze jej ciotkę, choć rzecz jasna nie miał prawa wiedzieć, że rzekoma wina oraz egzekucja Aryi były kolejnym spiskiem syrenki. Trudno jednak jej się dziwić, w końcu zrobiła, co musiała - Arya sama planowała zgładzić swoją bratanicę, poza tym Ismena podejrzewała, że to właśnie jej ciotka stała za śmiercią jej kilkuletniego synka.
- Wszystko po staremu. Wciąż próbuję przyzwyczaić się do mieszkania wśród ludzi... York jest ciekawym miastem, ale to nie to samo co Faerieland - owszem, było jej tu dobrze, jednak to kraina wróżek była jej domem i oczywiście zamierzała tam kiedyś wrócić. Po cichu liczyła, że podział na Ciemny i Jasny Dwór znów zostanie przywrócony, bo nowy porządek absolutnie jej nie odpowiadał.
 

Elvan /Andy Shadow/

700


182 cm


Heart of fire







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Rose
Oczywiście, że Elvan pamiętał ciotkę Ismeny, jednak wątpił, że to ona. Kobieta szybciej gdyby chciała to by ukartowała by zabić Shadowsa, a nie poróżnić go z królem.
Zaraz mężczyzna dostał swoje zamówienie. Zamyślił się na chwilę, zastanawiał się przy tym czy powiedzieć jej o nowościach na dworze.
- A czemu nie wrócić do rodzimego kraju? - zapytał.
Elvan specjalnie to tak ujął by inni nie pomyśleli, że rozmawiają o Feariendzie.
- Z tego co wiem, królowa nie żyję, a władzę teraz dzierży król - powiedział.
W sumie już nie będzie nazywać go swoim ojcem, bo przecież żadnym nie był. Ostatnio wszystko mu wyjaśnił. Tylko nie rozumiał czemu go przyjął. Przecież władca nie lubił dzieci. Może chciał go wychować na wojownika. Jeśli tak to mu się udało.
Może Shadow o tyle się cieszył, że mógł wchodzić bez żadnego lęku na dwór. Może czymś się zajmie w swoim kraju. Jeszcze zobaczy, jak na razie miał pracę i w jakiś sposób złamane serce.
- Jak chcesz mogę Ci pomóc się tutaj odnaleźć? A pracujesz gdzieś? - zapytał.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">It's where we love, where we hate,<img src="https://i.imgur.com/HWjPpIM.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="http://images6.fanpop.com/image/photos/33500000/Ashley-Purdy-ashley-purdy-33521516-500-281.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">it's the price we pay when our love is out of time
 

Ismena Roux

1009 lat



Umrze ona, umrze on - wszystkim jest pisany zgon.







[Cytuj]
Multikonta: Sophie, Finn, Syriusz, Lexa
Zamyśliła się dłuższą chwilę na pytanie Elvana. Dlaczego nie wróci? Nie była do końca pewna... znaczy oczywiście, brak podziału na ciemną i jasną stronę mocy był tutaj decydujący, ale wszystko wskazywało na to, że tak będzie już teraz zawsze, a przecież zamierzała kiedyś wrócić.
- Powiedzmy, że chcę, by pewne osoby odczuły moją nieobecność - odpowiedziała neutralnie, bo to też w pewnym stopniu było prawdą. Odkąd tylko opuściła Faerieland, miała na karku królewskich stalkerów i podejrzewała, że władca prędzej czy później sam poprosi ją, by wróciła. Wiedziała zbyt wiele, by ot tak po prostu odejść i zacząć nowe, spokojne życie... nie, żeby spokojne życie kiedykolwiek było w jej stylu. Tydzień bez intryg, skandali czy imprez to tydzień stracony!
- Jedyna osoba, dla której kiedykolwiek pracowałam to król, i nic się w tej kwestii nie zmieni - praca królewskiego doradcy była zaszczytem, którego Ismena dostępowała od wielu lat. Nie było więc opcji, że ze swoim przerośniętym ego zniży się do pracy za barem czy kasą. - Otworzyłam własną działalność - sprostowała, bo przychód miała, i to całkiem spory. Nie musiała się nawet zbytnio napracować, miała od tego ludzi. - Nie, żebym się przechwalała, ale całkiem nieźle mi idzie - uśmiechnęła się nieco z wyższością, tym samym przecząc swojej próbie bycia skromną. - A co z tobą? Dalej rozbierasz się w klubach? - w jej pytaniu nie było cienia złośliwości, raczej ciekawość. Porzucił swoje zajęcie po akcji z ojcem, czy dalej pracuje jako striptizer?
 

Elvan /Andy Shadow/

700


182 cm


Heart of fire







[Cytuj]
Multikonta: Xavier, Ceris, Rose
Pewne osoby odczuły jej brak? Hmm... brunet od razu skojarzył fakty, że za pewne chodzi o Króla Ciemnego Dworu. Wróć Króla teraz wszystkich Dworów. Ciekawiło Elvana czy ktoś nie wcze buntu albo w najgorszym wypadku zamachu na stan królewski. Obstawiał by wtedy kogoś z Jasnego Dworu. Jednak jak na razie był spokój. W sumie tak się wydawało pół faerie.
Znalazła inny dochód? To w sumie dobrze. Elvan nie był taką osobą by komuś źle życzyć raczej był za ludźmi. Niech im się dobrze żyje. Nie bardzo rozumiał osoby, którą przyjemność sprawiała ból innym. No, ale tamte osoby miały wyraźnie coś z psychiką.
- Tak lubię ten zawód, choć myślałem by zająć się muzyką, a co Cię tak to interesuję? Może jak wrócić kiedyś do naszego kraju wypaplasz to Królowi prawda? - zapytał.
Cóż... może to były tylko podejrzenia Elvana, ale Ismena jako doradca "jego ojca" zapewne zajmowała się i szpiegowaniem. Shadow brzydził się takim czymś.
<div style="font-family:'Alex Brush';font-size:45px; color:#973838; text-shadow:0px 0px 15px black;position:relative;z-index:3;">It's where we love, where we hate,<img src="https://i.imgur.com/HWjPpIM.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:1;"><img src="http://images6.fanpop.com/image/photos/33500000/Ashley-Purdy-ashley-purdy-33521516-500-281.gif" style="width:160px;height:82px;border-radius: 25px 25px 25px 25px;border: solid 1px #973838;box-shadow:0px 0px 15px black; position:relative;z-index:2;right:20px;top:-10px;"><div style="border-radius:15px 15px 15px 15px;font-family:'Josefin Sans';font-size:12px;color:#E3CCCC;text-transform: uppercase;">it's the price we pay when our love is out of time
 

Tangata Kohuru

800


200 cm


Ka mate! ka mate! Ka ora! ka ora!







[Cytuj]
Multikonta: Mikkel
// po zebraniu/ kradnę temat na chwilę.

Herbaciarnia, czemu akurat to miejsce? Cóż, herbata ma właściwości uspokajające, lecznicze, pomagające na stres i wiele innych, ale tutaj wcale nie chodziło o herbatę. Chodziło o ciche i spokojne miejsce, takie w którym nikt im nie będzie przeszkadzał. Tang znany był w Eternal Blossom głównie dlatego, że często i chętnie tu przebywał. Można by go nawet nazwać swoistym vipem tego lokalu. Z tego względu miał pewne dodatkowe względy, jak chociażby cichy kącik, w którym nikt mu nigdy nie przeszkadzał i parę zniżek na ulubione mieszanki.
Wchodząc prosił, by pokierować do niego Ninę. Sam siedział już w lokalu przy niskim stoliku, na wygodniej poduszce, wsparty o ścianę. Loża była niewielka, acz czarownie urządzona. Ściany miały karmazynowy odcień, gdzie niegdzie zdobione były złotą farbą, do tego kwiatowe i roślinne motywy, bogate aczkolwiek pozbawione tandety. Stolik był na pierwszy rzut oka prosty, ale jego blat pokryty był przepięknymi wzorami przywodzącymi na myśl kwiat lotosu. Poduszki wygodne, choć niewielkie, złoto-czerwone z frędzlami. Dla siebie Tang zamówił zieloną herbatę z jaśminem, do tego miały być migdały w białej czekoladzie otoczone cynamonem. Dla Niny była karta, by zamówiła sobie herbatę lub przekąskę jaką chciała.
- Cieszę się, że mimo wszystko dołączyłaś. Mam nadzieję, że ci się tu podoba – rzucił do niej, gdy przyprowadzona została do tego niewielkiego, aczkolwiek nie klaustrofobicznego pomieszczenia. Małej loży, w której o dziwo nie panowała duchota. Było tutaj przyjemnie i poniekąd elegancko. Tang z zabawnie małej filiżanki, a właściwie glinianego kubeczka popijał herbatę. – Mam tu zieloną herbatę z jaśminem, ale jeśli chcesz coś innego, to tu jest karta – mówiąc to skinął głową na ów kartę.
Lukipela
Burn your biographies
Rewrite your history
Light up your wildest dreams
Museum victories, everyday
We wanted everything...
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
| kilka dni po opiece nad bratem

Była chwila i czas na zajęcie się bratem, który domagał się opieki. Pilnowała, aby ten przez te kilka nocy uspokoił się, aby ustabilizował swoje wahadełka, które bujały się we wszystkie strony. Mieszkanie może nie było jakoś wielkie, lecz wygodne, spokojne i oddające nieco rosyjski styl. Tego nigdy Nina nie zagubi, to poniekąd było jej tożsamością. Nawet w telefonie ma włączony system w języku rosyjskim. Nie chciała zapomnieć, skąd pochodzi, jaki jest jej rodowy język. Wielu innych rzeczy też nie chciała zapomnieć, a niekiedy nawet i nie mogła. Pamiętała, że musiała rozmówić się z Tangiem, ale bez obecności jej brata. Nie chciała jego ingerować w ich prywatne sprawy. Z tego powodu nawet nie powiedziała bratu, dokąd się wybiera, tylko oznajmiła że wróci wkrótce. Kocica szybko pokonała ścieżkę prowadzącą do wskazanego przez azjatę lokalu. Czuła, jak emocje na nowo zaczynają się kumulować, ale nie tak mocno, jak podczas zebrania. Było ciepło, ale nie gorąco, o.
Wchodząc do środka, zaraz została pokierowana do stolika, przy którym już siedział Tang. Nie zdołała zmusić się do uśmiechu, więc kiwnęła jedynie głową na przywitanie i usiadła przy stoliku.
- Jest ładnie.- oznajmiła krótko, rozglądając się przez moment po lokalu. Był mały, ale nie zabierał aż tyle miejsca, ludzi nie było widać, a wnętrze było zapełnione kolorem. Miejsce jak miejsce, ale przynajmniej tutaj będą mogli spokojnie porozmawiać. Może powinna przeprosić za swój wybuch, ale w tamtym czynie nie widziała swojej winy.
- Nie chcę herbaty, łatwo potrafię stracić panowanie, jak sam zauważyłeś.- oznajmiła krótko, kierując swój wzrok jak i zainteresowanie na Tangatę. Obydwoje pamiętali jej wybuch podczas zebrania, za który Nina nawet nie wstydziła się.
 

Tangata Kohuru

800


200 cm


Ka mate! ka mate! Ka ora! ka ora!







[Cytuj]
Multikonta: Mikkel
Uśmiechnął się lekko, gdy przyznała że miejsce było ładne. On by to inaczej określił, ale nie zamierzał tego negować ani w jakikolwiek sposób podważać. Tutaj mogli spokojnie porozmawiać, chociaż czy faktycznie tak spokojnie, to się zaraz okaże.
- Wiem, dlatego proponuje herbatę. Zaproponowałbym coś mocniejszego, ale tutaj najmocniejsze co dają to likier do irlandzkiej herbaty – powiedział z delikatnym uśmiechem. Tak, poniekąd starał się żartować, ale mogło wyjść nieco sztywno. Inna sprawa, że nie uważał jej zachowania za wybuch. Gdyby wybuchła, to musieliby remontować również tę ziemską siedzibę. A tak to mieli do naprawienia tylko Spiralny.
- Jak ręka? Mam nadzieję, że wszystko z nią dobrze. Z drugiej strony… szkoda, że zniszczyłaś fiolkę – wymruczał i odstawił niewielki kubeczek na niski stolik. Westchnął i usiadł sobie nieco wygodniej, opierając się znów o ścianę tej loży, w której siedzieli. Opuścił spojrzenie i westchnął cicho. – To była mikstura o której rozmawialiśmy – dodał tylko. Z jednej strony był ciekaw, czy pamięta o jakiej miksturze rozmawiali u niego w domu, z drugiej strony… możliwe, że pozbyła się tych wspomnień. Chociaż… gdyby się ich pozbyła, to chyba nie reagowałaby tak nerwowo.
Podniósł na Ninę spojrzenie. Co mógł powiedzieć? Nie czuł się winny tego, że odszedł. Nie czuł się źle z tym, że nie zostawił wiadomości. Fakt, że przy Ninie wróciło wiele emocji, ale… to nie było na stałe, niestety. Inna sprawa, że musiał wrócić na swoje wyspy i proponował to Ninie. Odrzuciła jego pomoc, odrzuciła jego ofertę, a teraz robiła mu wyrzuty, chociaż kazała się nie mieszać.
- Może powinienem przeprosić, że nie napisałem ale to chyba niczego nie zmieni. Nadal będziesz się na mnie gniewać czy wściekać. Mogę zatem zapytać, co mogę zrobić, byś… już się nie gniewała. A raczej mógłbym zapytać… nie wiem tylko, czy to ma sens? – mruknął spokojnie, by potem przesunąć w stronę Niny miseczkę z migdałami w białej czekoladzie i cynamonie. Nie chce herbaty, to może skusi się na coś słodkiego.
Lukipela
Burn your biographies
Rewrite your history
Light up your wildest dreams
Museum victories, everyday
We wanted everything...
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Nina nie miała ochoty sprawiać jemu komplementy nad wyborem odpowiedniego słowa do określenia tego miejsca. Chciała jedynie porozmawiać i ewentualnie się pokłócić, jeśli nadarzy się ku temu okazja. Nie chciała owijać sprawy w bawełnę, skoro część mleka już się rozlała przed zebraniem.
Na pytanie o stan jej ręki, sama jemu ukazała, że jest cała i zdrowa. Nie miała żadnych śladów zadrapań, skaleczeń ani siniaków. - Jest cała.- mruknęła cicho i spróbowała sobie przypomnieć, o jakiej miksturze rozmawiali. Czy to było podczas tego obiadu? Być może, wtedy rozmawiali o wielu rzeczach, dziwne emocje wybudziły się z wiedźmy, lecz nie była w stanie sobie przypomnieć, czy to chodzi o miksturę z wyspy, która wspomaga, czy o coś innego.
- Ta z twej Wyspy?/- chciała się upewnić, że jej myśli są dobrze ukierunkowane. Tym samym pokazała jemu, że część rozmowy mimo wszystko jeszcze pamięta i nie jest w stanie się ich pozbyć. Wtedy także nie lubiła działać w grupie, przyjmować od kogoś pomocy bądź wsparcia, a i tak znalazła się w Edomie. I zamiast randki z demonami, zastała tam Pradawnego, który obecnie szaleje na wesoło w tutejszym wymiarze. Może jakby wtedy przyjęła wsparcie i pomoc Tanga, albo chociażby wyjechała z nim, to może życie inaczej by się potoczyło.
Aż cicho westchnęła.
- Nie wiem... Wszystko zarazem straciło, jak i nabrało sensu. Zniknęły stare niebezpieczeństwa, a pojawiły się nowe zagrożenia. Wcześniej obawiałam się znamienia, teraz tylko czekam, kto pierwszy mnie obejmie... Tu już nawet nie wchodzi czyn naprawczy, bo przeszłości nie da się zmienić po kilku czynach w przyszłości. Ciebie trochę nie było w Yorku... czyżbyś był na Wyspie, skoroś przyniósł ową fiolkę?- mówiła spokojnie, nie biorąc nic z miseczki. Nie chciała pić ani jeść. Nawet aby to ukazać dosadniej, odsunęła miseczkę w jego stronę, niewerbalnie dziękując za propozycję.
 

Tangata Kohuru

800


200 cm


Ka mate! ka mate! Ka ora! ka ora!







[Cytuj]
Multikonta: Mikkel
Może to dziwnie zabrzmi, ale Tang odetchnął cicho z ulgą, gdy zobaczył i w sumie wyczuł, że wszystko jest w porządku. Nawet uśmiechnął się ciepło, bo to była dobra widomość. Z kolei przechylił lekko głowę, gdy padło pytanie, o którą miksturę chodzi. Właściwie to przez całe ich spotkanie, a właściwie pod koniec tej części w salonie rozmawiali tylko o jednej miksturze.
- Tak, tej z mojej rodzinnej wyspy. Udało mi się znaleźć ostatniego szamana, który znał jej skład – powiedział spokojnie i cicho westchnął. Słowo „ostatniego” było dość mocno zaakcentowane przez niego. Dlaczego? Bo ludzie na Tajwanie już nie wierzyli w magię, a przynajmniej nie wierzyli w tą dawną, polinezyjską. Teraz mówiło się tylko o jakichś dziwnych demonach, złych duchach, talizmanach i wszędzie używało się Kamasutry dla robali, zamiast piktogramów. Więc… niestety całe dziedzictwo przepadło, zostało dosłownie zniszczone przez najeźdźców, którzy zapewne bardzo się cieszyli z tego faktu.
- Hm… to ciekawe. Choć w tym, że życie toczy się dalej nie ma nic dziwnego – odparł spokojnie. Za długo żył, by przejmować się tymi wszystkimi zmianami. Teraz mógł się im po prostu dać opływać i czerpać z nich jak najwięcej. Prawda jest taka, że tego świadom winien być każdy czarownik. – Jedyną niezmienną rzeczą w naszym życiu jest jego zmienność… i śmierć – stwierdził z delikatnym uśmiechem, by potem zamilknąć. Uniósł zaskoczony brew, gdy wspomniała o tym obejmowaniu. To może dziwnie zabrzmi, ale takiego wyznania się zdecydowanie nie spodziewał. Inna sprawa, że długo go nie było i naprawdę wiele zdążyło się zmienić. Za wiele. To sprawiało, że wrócił problem sprzed wielu lat. Trudność w adaptowaniu się do środowiska, o którym niemalże nic nie wiedział.
- Wiesz… pewien mądry człowiek powiedział że dzień wczorajszy to już historia, jutro zaś jest tajemnicą. Ale… dzień dzisiejszy, chwila obecna to dar losu. A dary są po to, by się nimi cieszyć – wymruczał, a na czas tej przemowy jego akcent zmienił się na chiński. Tak, to była chińska mądrość, którą… znał wcześniej, ale nie ubrał nigdy w tak piękne słowa.
Pokiwał głową, bo faktycznie trochę go nie było w Yorku.
- Owszem, byłem w domu. I w sumie powiedziałem ci o tym na obradach. Miałem nadzieję, że gdy tam wrócę to dowiem się czegoś… w sumie sam nie wiem na co liczyłem. Chciałem wiedzy z przeszłości, a znalazłem tylko smutną współczesność – mruknął z niezadowoleniem. – A jak tobie minął czas? Rozwiązał się problem znamienia? Pokonaliście Leytona? I o co w sumie chodzi z tym Mrokiem? Chwilę mnie nie ma, a już ktoś przyzywa demona w Spiralnym, jakiś Mrok powstaje… – brzmiał na rozbawionego, ale wcale nie było mu do śmiechu. Co ci czarownicy znów zmalowali? Dziwiło i martwiło go również zachowanie Shizhi, ale o to zamierzał potem zapytać.
Lukipela
Burn your biographies
Rewrite your history
Light up your wildest dreams
Museum victories, everyday
We wanted everything...
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Wolała się upewnić, że myśli o tej miksturze, wszak tyle się ostatnio działo, jeszcze nie zdołała ogarnąć wspomnień, które dostała od Mroku, że miała prawo pogubić się we własnych wspomnieniach. Ale skoro jej myśli były dobrze skierowane, to na chwilę zamyśliła się nad sensem jego słów. Ostatni szaman? Czyżby lata praktyk, przekazywania wiedzy zaczęły zanikać? Społeczeństwo bardziej wierzy we wszystkie książki, fikcje, filmy, niż ryciny, które istnieją? W opowieści swych babek, prababek? Ze smutkiem westchnęła na tę wieść.
- Teraz coraz mniej słychać o takich osobach. Współczesność stawia na coraz bardziej wyimaginowane istoty.- biedni ci, co żyją pustką, fałszem. Prawda jest na wyciągnięciu ręki, a ci jednak szukają innych sposobów, jednocześnie wyniszczając populację szamanów. Za to więcej pojawia się także osób, którzy chcą wyniszczyć starą wiedzę, spalić ją, zniszczyć w każdy możliwy sposób. Czyż wybijanie wilków, o których słyszała od Oscara, nie było idealnym przykładem? Zmniejszona populacja wampirów - to wszystko ma jakiś klucz. I nawet jak już nie ma Leytona i jego pomocnika, to ludzie nie zaprzestaną tej ciągłej walki.
- A los jest taki, jak samemu się go ukształtuje.- dodała spokojnie, analizując jego kilka wypowiedzi. Owszem, jedyne pewne co ma, to śmierć, ewentualnie wieczna otchłań. Nie wiedziała, co ją szybciej dopadnie i już nawet nie chciała bawić się w zapobieganie tego. Czy to będzie demon, czy Pradawny, a może co innego ją zabije - trudno. Z tego powodu woli po prostu żyć chwilą, cieszyć się każdym drobiazgiem, ukazywać złość kiedy rośnie.
- Leyton... ciekawa sprawa doprawdy. Znamię zniknęło, kiedy całą tutejszą gromadą podziemnym i z Nefilim- tu aż z wyraźnym wybrzydzeniem wymieniła smefrów - zdołali jego pokonać. Ponoć zginął razem ze swoimi wszystkimi ludźmi i pod tym kątem uspokoiło się. Łowcy wrócili do bycia zbyt pewnym siebie, czarownicy stali się nierozgarnięci - co widać po ostatnim zebraniu. Ja dopiero wtedy dowiedziałam się właśnie, że ci imbecyle zabawili się w przyzywanie, więc o szczegóły musisz pytać inną osobę. A kwestia Mroku... To jest bardziej interesujące zagadnienie, nawet i dla ciebie.- kiedy powiedziała, jednak skusiła się na jednego migdałka, którego zjadła. Wzięła spokojny wdech i spróbowała poukładać istniejący obecnie chaos w jej głowie.
- Jak daleko sięga twoja wiedza dotycząca Pradawnych?- zapytała się, chcąc wiedzieć, czy zdołał już coś wyczytać z ksiąg, które są w Spiralnym, a może od kogoś coś słyszał o tych istotach. W końcu miał tyle lat, to może też i jakąś wiedzę posiadał. Bo od tego zależało, jak potoczy się opowieść.
 

Tangata Kohuru

800


200 cm


Ka mate! ka mate! Ka ora! ka ora!







[Cytuj]
Multikonta: Mikkel
Mężczyzna nie był magiem, był po prostu człowiekiem, który wierzył w istnienie magii. Ta wiara niestety z czasem się skończy, a raczej w końcu musiała się skończyć w świecie ludzi, który był bardziej naukowy, niż świat Cieni. Ludzie nie widzieli, ani nie mogli używać magii. Szamanizm zmienił się w medycynę lub po prostu chemię. Wszystko co było… przeminęło.
- Ludzie nie widzą magii, to przestają w nią wierzyć. Kiedyś gdy to wszystko nie było takie… usystematyzowane i ukryte czarownicy mogli więcej i czasem to więcej było dobre dla ludzi – powiedział szczerze. Wiedział, jak chujowa była historia Europy. Prześladowania, palenie na stosie i tym podobne. Jednak nie wszystkie kraje takie były. On w swojej ojczyźnie czuł się jak bóg – kiedyś – tak samo było w Chinach. W Europie, cóż w Europie był tylko ekscentrycznym gościem o mordzie azjaty. Bardzo miłe.
- To zależy – odparł. Różne wiary i różne szkoły, miały odmienne zdanie na temat losu. Dla jednych było to coś, co samemu można było kształtować dla innych coś co z góry było ustalone. Która wersja była prawdziwa? Trudno orzec, nawet istocie tak starej jak Tang. Czasem sam wierzył w niezmienność losu i w to, że zawsze obierze on taki kształt, jaki powinien, niezależnie od naszych decyzji. Innym zaś razem wierzył, że ma jakiś wpływ na to, co mu przyszłość niesie.
Uniósł w delikatnym uśmiechu jeden z kącików ust. A więc podziemni współpracowali z Nocnymi i razem pokonali tego strasznego potwora. Tego należało się spodziewać. Wszak kryzys ten dotknął wszystkich. Musieli się zjednoczyć by wygrać.
- Zbytnia pewność siebie może przynieść im zgubę. Czarownicy… zawsze byli w jakimś stopniu nierozgarnięci, choć specjaliści od przyzywania demona w bezpiecznym lokum to już w ogóle – westchnął ciężko i wywrócił oczyma. Gdzie się podziali nauczyciele, którzy powstrzymaliby tych kretynów przed tak haniebnym i idiotycznym czynem? Pewnie uciekli, przerażeni głupotą swych uczniów.
- Pradawni? Wiem że byli… i ich nie ma, a przynajmniej w teorii nie ma. Do Spiralnego jeszcze nie dotarłem, ale zamierzam, muszę. W końcu ktoś musi naprawić naszą bezpieczną przystań – westchnął ciężko i przetarł ręką twarz. Usiadł wygodniej, co z jego metrażem graniczyło z cudem. – Hm… Mrok to Pradawny? Pamiętam… że o jednym szukałem księgi, ale w naszej bibliotece… coś o takim jednym było. Kurczę, musiałbym przejrzeć moje notatki – mruknął z pewnym niezadowoleniem. Ostatnio wiele rzeczy musiał zapisywać – by nie zapomnieć.
Lukipela
Burn your biographies
Rewrite your history
Light up your wildest dreams
Museum victories, everyday
We wanted everything...
 

Nina Zukov

216


173 cm


Livin' la Vida loca







[Cytuj]
Jak to teraz mówią młodzi ludzie - było, minęło i się skończyło. Ten stan rzeczy należało jedynie zaakceptować i myśleć o innych alternatywach, które kiedyś mogą okazać się pomocne. Stare plotki, zapiski w księgach, tylko to zaczynało nabierać większą wartość.
- Nie ma sensu mówić o ignorantach, którzy wierzą w jakąś ideę, nie chcąc jednocześnie znaleźć prawdy.- cicho westchnęła. Ludzie są tacy małostkowi, nie potrafiący dostrzec głębi. Można dojrzeć u nich takie płytkie spojrzenie, szkoda. Ale każdy wykuwa sobie własny los, który potrafi zmienić się w każdej chwili. On może uważać, że jest to zależne od wielu czynników, lecz dla Niny nie jest to jakoś mocno zróżnicowane. Los to rzecz, którą należy odpowiednio odczytać i potem dopiero rozważa się, czy warto skupić się na tym aspekcie, czy poszukać czegoś innego.
- Przynajmniej są świadomi swoich błędów. Ale i tak nadal nie wierzę, czemu nie poprosili o radę co do wyboru miejsca. Szkoda słów.- cicho westchnęła, nie chcąc rozwijać gorzkich słów o Opal i Jonathanie. Takie błędy powinny być niewybaczalne, ale wątpiła w to, aby któreś z nich straciło swoje stanowisko. Nina miała jedynie nadzieję, że to ich czegoś nauczyło, bo kolejnego ich błędu tak podobnego juz nie wybaczy.
- To sobie jedynie spójrz później w notatki, bo one mogą być pomocne w walce. Mrok i Iskra są istotami Pradawnymi, które przez lata zostały zapomniane, zagubione... Co prawda losu Mroku znane są do momentu jego uwięzienia w kryssztale, kiedy ten rozszalał się po stracie swej Iskry. A do tego doczynili się nasi pobratyńcy jak i faerie żyjące w tamtym okresie. Teraz, kiedy uwolnił się spod mocy kryształu, szuka zemsty w naszych rasach, przejmując kontrolę nad jednostkami i pokazując w nich ciemniejszą stronę. Może ta iskry, która wybyła ze Spiralnego, właśnie by uspokoiła Mrok, który przestałby ciągle atakować. Wpierw zniszczył Edom, potem rozbestwił się w faerielandzie, a teraz jak widziałeś wizję Shizha, upatruje sobie góry.- oznajmiła na spokojnie. Nie chciała rzucać słów bez przemyślenia, lecz wiedziała, że Tangowi nie będzie musiała dwa razy powtarzać. Bo muszą teraz wesprzeć wróżki, a nawet niektórzy z czarowników będą musieli stanąć do bitwy. Ninie nie w głowie walka, lecz też nie ma głowy do naprawiania spiralnego.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo