Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Najpierw zapytała o kobietę z jej przeszłości. potem się wycofuje z tego? Co kombinowała Pia? Zauważyła iż Eleanor się to nie podoba? Patrząc na Lekarkę zmrużyła powieki nie wiedząc co planuje. Ból powinna zniwelować w trybie pilnym. Nikt nie może się tak męczyć jak Ona. Swoje już przeszła więc dlaczego się nie wyleczy? Nefilim mieli stelę, a więc mogli dopomóc sobie w takich złych sytuacjach.
Kiedy opisała jej działanie morfiny zacisnęła wargi nie mając ochoty na narkotyki.
- Czy morfina nie zadziała źle jeśli piłaś alkohol?- Dopytała o skutki uboczne. Jak dobrze wie, żadnych lekarstw nie miesza się z alkoholem. Wykonała krok do przodu, potem kolejny i jeszcze następny aż nie znalazła się przy Pii.
- Z rozsądkiem wykonuj to..- Dodała ująwszy jej dłoń w swoją. Na te chwilę nie była dobrze nastawiona do jej pomysłu. Eleanor za chwile się uspokoi i odejdzie, jednak nie mogła gdyż jeśli ta wymiesza alkohol z lekami może zadziać się coś dziwnego, złego.
- Kobieta o którą pytasz żyła wiele wieków temu. Była odważna, nie bała się wyzwań. Kochała zwierzęta, kochała księcia...- Zaczęła ogólnikową opowieść o nieznanej kobiecie. Pia jako iż miała unieruchomioną rękę z lekiem przez wampirzycę nie mogła nic zrobić.
- Zawsze panowała nad sytuacją, zawsze myślała nad kolejnym planem "b" jeśli pierwszy nie zadziała. Piękna, mądra i wspaniała kobieta..- Patrzyła ciągle na Pię opowiadając jej o Niej,
- Wyglądała prawie jak ty, długie ciemne włosy, spojrzenie, którego nie dało się na początku rozszyfrować. Także cierpiała jak Ty teraz. - Czy tyle jej wystarczy czy będzie dociekać dalej? Chciała wiedzieć co się z nią stało?
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Tak, wycofywała się, widząc jak zareagowała Eleanor. Cóż, niektóre pytania faktycznie mogłyby poczekać na inny czas.. Dlatego wolała odpuścić teraz, zostawić je na kiedyś, jak wampirzyca będzie lepiej się czuła, nie miała na głowie całej tej sytuacji z Nathanielem.
Stela nie była rozwiazaniem na wszystko, używanie run zostawiało na ciele ślady. Pia uważała, że używanie ich to ostateczność, jeśli sa inne środki medyczne, którymi można sobie pomóc. Nawet tak mocne jak morfina.
- Nie. Nie w tej ilości - zapewniła Eleanor - To nie jest idealne rozwiazanie, ale.. - zamilkła na chwilę, chyba wytrącona z równowagi, gdy kobieta do niej podeszła, na szczęście ludzkim, nie wampirzym tempem. Spojrzała na ich dłonie, a raczej na rękę Eleanor, przytrzymującą ją za nadgarstek. Nie wycofała się, bo nie miała dokąd. Wampirzyca na pewno usłyszała szybsze bicie jej serca, ale Nefilim wyraźnie nie zamierzała próbować uciekać w żaden sposób. Słuchała tego, co miała do powiedzenia kobieta przed nią, ale nie pytała o więcej. To było i tak o wiele więcej niż prosiła w sumie. Nie zamierzała jej zmuszac do mówienia czegokolwiek.
Odchrząkneła.
- Jeśli na ciebie wszystko bedzie działać słabiej, niż na mnie to.. myślę, że.. ci się przyda? - uniosła lekko brew, podniosla w końcu spojrzenie na Coleridge. - Nie uwierzę, jeśli powiesz, że przez całe swoje życie.. czy nie życie, nie próbowałaś różnych substancji.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
No proszę nie sądziła iż Lekarka będzie stosować trudniejsze rozwiązania co do leczenia uszkodzonego ciała. Stela to najłatwiejsze rozwiązanie po które by pewnie sięgnęła Eleanor.
W sumie jak tak nad tym się zastanowić to już nie raz się przydarzały sytuacje kiedy to wampirzyca zamiast wypić krew i wzmocnić regenerację specjalnie nie robiła tego by ból pozostał u Niej znacznie dłużej- ostatnio zrobiła to po ataku Nathaniela.
Usłyszawszy szybsze bicie serca ( podczas tego spotkania to już rekord ) spojrzała na nią przenikliwie. To efekt jej podejścia czy może opowieści? Opowieść nie miała w sobie nic co mogło by sprawić ten odruch, a więc postawiła na swoja obecność.
- Próbowałam wielu rzeczy. Krew Czarownika daje wielki odlot, a Nefilima siłę.- Odpowiedziała na jej nieoficjalne pytanie.
- Czy ty właśnie zapraszasz mnie do spożycia Twojej krwi?- Uniosła jedną brew dziwiąc się. Jeszcze nie doszła do siebie, a utrata sił osłabi ją. Do tego stanu nie mogła doprowadzić. Nie teraz, nie w mrocznych czasach gdzie nic nie było pewne.- Powiedziałam o kobiecie, Twoja kolej.
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Tak, to rekord! Każda gwałtowniejsza reakcja Eleanor albo znaczące zmniejszenie dystansu stresowało Nefillim i powodowalo taką reakcję. Przyznała jej się jednak, że się boi, a nie zamierzała teo na siłę ukrywac i kontrolować. Na pewno dolożył do tego swoje alkohol.
- Tak, taka była moja prośba po ataku, prawda? - minęło dośc czasu, by odzyskała straconą krew. Rany goiły się dobrze, te na żebrach były juz tylko świeżymi bliznami, z jednej strony szyi nadal miała strup. Ręka miała się najgorzej, ale to potrzebowało czasu. Swoją drogą morfina pomogła by tez jej samej, nie tylko z bólem ale ze strachem. I z dalszą rozmową.. Spojrzała na ich dłonie, zacisnęła palce na fiolce.
- To jak? - zapytała - Nawet, jeśli nie chcesz morfiny, mogę najpierw po prostu oddać ci krew do wina. A potem odpowiem na tamto pytanie.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Robiła tak wiele, nie atakowała jej, w żaden sposób nie raniła a ta nadal się jej bała. Czy przełamie się i ujrzy iż w niej nie ma wroga? Może kiedyś to nastąpi. Eleanor rozumiała jej zachowanie, gdyż nie na co dzień Nefilim spędza tyle czasu z wampirem w jednym pomieszczeniu bez walki.
- Dzisiaj nie chcę morfiny w Twojej krwi. Jesteś osłabiona i proponujesz mi poczęstunek?- Dość dziwne zachowanie. Osoba poszkodowana robi wszystko by wydobrzej w krótkim czasie. Co sprawiło iż kobieta myślała oraz postępowała inaczej? Eleanor puściła jej rękę odsuwając się na kilka kroków.
- Jeśli dalej Twoje serce będzie w ten sposób reagować na mnie posadzę Ciebie o miłostkę.- Uśmiechnęła się lekko i przeszła do salonu, gdzie usiadła. Patrzyła na wino, jeśli Gospodarz, w tej sytuacji pani Gospodyni proponuje poczęstunek nie może odmówić. Jednak nie chciała robić to kosztem jej osłabienia organizmu. Ona mogła poczekać na inny dzień, na kolejne spotkanie.
- Jeśli to pomoże Tobie Pio to droga wolna. Noc się skończy a ja zniknę. Samotność nie pomoże Tobie z bólem oraz działaniem mieszkanki alkoholu i morfiny.- Już dość się na wycierpiała, a ta skrupulatnie dążyła do wykonania jej prośby. Eleanor musiała to przemyśleć. Woli napić się jej krwi ze szklanki czy jednak prosto z żyły.
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Nie zmieniało to faktu, że Eleanor lubiła w najmniej spodziewanych momentach robić coś, przez co Nefilim znów reagowała gwałtowniej, zmuszając ją do ciagłego pozostawania w stanie czujności.
- Krew regeneruje się jakieś dwa tygodnie, nie jestem osłabiona. Nie na tyle, by ubytek spowodowany przez ciebie zagrażał mi w jakikolwiek sposób - wyjaśniła. W końcu to ona była lekarzem, ona znała liczby, czas i tak dalej. Chociaż podejrzewała, że Eleanor doskonale wie ile może z człowieka wypić, by nie zrobić mu znaczącej krzywdy. Nie przez liczby i tableki, a z własnego wieloletniego doświadczenia.
Obróciła się znów do blatu, odłożyła chwilowo opakowanie morfiny. Sięgnęła do szuflady, wyciągnęła gruby weflon.. Ok, to nie będzie pryzjemne. Trudno. Upuściła sobie krwi do czystej menzurki, pobierajac ją z uszkodzonej ręki. Kurewsko bolało, bo musiała ją wykręcić, ale nie obracała się do Eleanor, więc ta mogła nie mieć pojęcia. W końcu serce waliło jej i chwilę wcześniej.
- Po morfinie będzie mi łatwiej zasnąć jak stąd wyjdiesz - samotność to inna sprawa. Ale, choć nie chciała, troche się z nią obyła. Choć teraz Connor starał się jak mógł dotrzymywać jej towarzystwa. Wyciągnęła iglę z żyły, odsunęła fiolkę od siebie, przycisnęła gazę do miejsca wkłucia. Chwilę może postać, nic jej nie będzie.
Dała sobie chwilę i wróciła do przygotowywania całej reszty. Nie szło jej to super sprawnie, w końcu miała tylko jedną rękę. Wkłula się w żyłę na dłoni, to nie jest przyjemne miejsce, ale tak było jej obecnie najłatwiej. Skrzywiła się, ale znów nic nie powiedziała. W końcu zgarneła wszystko co zuzyła co metalowego pojemnika na blacie, być może przeznaczonego wlasnie na odpady medyczne. Ogarnie to jutro. Zgarneła z blatu krew, którą przygtowała dla Eleanor, zamieszała nią i podała wampirzycy, siadajac na kanapie po turecku, w jej rogu, obserwując Coleridge, czekajac az lek zacznie działać.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Lekarka wie najlepiej, zna się na tym, to jej profesja. Jednak czy miała zagrażać jej w ten sposób? Człowiek poturbowany potrzebował odpoczynku i brak nowych ran. Pia pakowała się w coś, czego już nie odwróci.
Nie kłóciła się z Nią. Sama zapominała jak to jest być człowiekiem- każda rana na wagę złota, każdy ubytek krwi to osłabienie organizmu. Jednak nie zapominajmy- Pia to silna kobieta potrafiąca nie jedno znieść.
Choć znajdowała się daleko od kobiety to zapach krwi wyczuwała jakby znajdowała się od razu za Pią.
Wciągnęła powietrze d płuc, a słodki zapach posoki zniewolił jej ciało. kontrolowała się, jednak kto jej zabroni zachwycać się tym cudownym zapachem? Nefilim mieli inną krew niż ludzie. Rzadko co zdarza się taka sytuacja jak teraz.
Kiedy dołączyła do Niej wzięła mały podarunek. Patrzyła na krwisty płyn, a z zachwytu przejechała językiem po górnej wardze.
- Zaskakujesz mnie...- Odparła spoglądając na Nią. siedziała wygodnie na kanapie, zapewne oczekując aż lek zacznie działać.
Eleanor zanurzycał wskazujący palec we krwi a następnie wsadziła do ust oblizując. W tej chwili nie spuszczała z oczu Pii i jej rekacji. Jak zareaguje jej organizm na ten widok, na pitą jej krew przez wampira?
- Pyszna, niosąca siłę. - Oblizała usta swe by nie mieć śladu krwi na nich.
- Choć wiele rpzeżyłaś to nadal wiele Ciebie czeka. Masz wielu znajomych, wielu zaufanych ludzi. Nie jeden pomoże Ci. Jednak czy taka forma spożycia Twej krwi satysfakcjonuje Ciebie?- Zapytała biorąc wino do wolnej ręki. Krew wlała do naczynia z alkoholem. Pia już tego nie tknie.
Coleridge ze smakiem w oczach upiła spory łyk rozkoszując się tą mieszanką. Teraz mogła rozluźnić się, uspokoić zszargane emocje oraz zastanowić się co do przesłuchania Nathaniela Blacka.
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Zdziwiło ją trochę, ale w przyjemny sposob, to jak bardzo kobieta martwi się o nią. Na swój sposób, ale jednak. W końcu mogła skorzystać z zaproszenia, napić się prosto z żyły, wydawała się tego chcieć. To chyba bezpiezcny sposób, by określić czy wampirowi zależy w jakimkolwiek stopniu czy nie.
Podejrzewała, że zapach krwi rozszedł się po pomieszczeniu, choć dla niej bybł kompletnie niewyczuwalny. Reakcja Eleanor mówiła jednak sama za siebie. Nefilim obserwowała ją, jak smakuje, próbuje, zachwyca się krwia, którą dostała. Może to dziwne, ale nie wzbudzało to w niej żadnych emocji. I to nie dlatego, że przed chwilą wzieła morfinę. Czas, w którym narkotyk zadziała jeszcze nie nadszedł.
Nie odpowiedziała na jej słowa, sugerujące posiadanie wielu znajomych. Znajomych może i tak. Zaufanych.. nie. Ale nie musiała tego mówić siedzącej przed nią kobiecie.
- Właściwie.. nie wywołuje to we mnie żadnych emocji - jeśli wolała pić wino z kubka, to niech i tak będzie. Nie zamierzała w żaden sposób namawiać jej do napicia się z żyły.
Kilka chwil później, spędzonych w ciszy, Eleanor mogła dostrzec jak źrenice Pii zwężają się. Jeśli ją obserwowała oczywiście. Łowczyni odetchnęła głęboko, czując jak ból się cofa i zmienia się trochę jej postrzeganie świata.
- Pytałaś o najstraszniejszą historie. Nie wiem czy jest straszna.. Jest tą, która zmieniła mnie najbardziej.. - podciągnęła kolana pod brodę i objęła je rękami.
- Nie chce o niej mówić. Ale obiecałam, więc.. - mówiła trochę wolniej niż zwykle, nie była to bardzo zauważalna zmiana, choć taki wampir pewnie wyłapie różnicę.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Każdy inaczej reaguje na wampira pijącego krew. Jedni krzywili się, innym było niedobrze. Większość obojętnie podchodziła do tego jeśli byli świadomi o istnieniu tych stworzeń.
Smakując dalej swojego trunku obserwowała uważnie Pię. Każdą zmianę w zachowaniu zarejestrowała. Tą także.
Najwidoczniej morfina zaczęła działać i Nefilim nie odczuwała już bólu ciała. Widok był przyjemniejszy niż wcześniejszy. Obolałe ciało dawało się we znaki w każdej możliwej sytuacji, a pia wiele już przeżyła i Coleridge nie chciała dodawać jej więcej bólu, jak np picie krwi prosto z żyły.
W chwili kiedy jej głos rozbrzmiał usiadła się wygodniej na kanapie upijając kolejny łyk mieszanki w szklance.
Nie przeszkadzając jej w opowieści słucha z wielką uwagą. W tej chwili nawet zaprzestała picia czy poruszania się by tylko Pia mogła skupić się na tej strasznej historii.
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Była świadoma istnienia wampirów i wiedziała jak się pożywiają. Co więcej, widziała już pijącą Eleanor, choć też nie z żyły.
Czy Pia była zawiedziona, że Ela nie chce się z niej napić, mimo, że po to miała tu przyjść? Nie. Poczuła raczej ulgę, bo nastawiła się na taki scenariusz i nim stresowała.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

- Jesteś pierwszą osobą, której to opowiedziałam - zakończyła, obserwując Eleanor. To nie była straszna historia. To była tylko ta, która najbardziej ją zmieniła. Oczywiście, nie opowiedziała wszystkich historyjek, ale to nie miało sensu. Ogólny sens tego, co się działo oddała.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Eleanor miała problemu z posilaniem się na osobie zestresowanej czy takiej, która tego nie chce. Jednak ten przypadek był zupełnie inny. Sojusz wymagał od Niej innego zachowania. Dodatkowo ranna Nefilim nie była odpowiednim "posiłkiem" dla Niej. Musiała wydobrzeć by to odpowiednio znieść.
Opowieść rozkręcała się, a wampirzyca uważnie przyglądała się mimice twarzy, gestom oraz wsłuchiwała się w bicie serca Nefilim.
Na niektóre wzmianki krzywiła się, gdyż nie spodobały jej się. Nie mogła uwierzyć w to co właśnie trafiało do jej uszu.
Całą tą historię wyobraziła sobie, każdy szczegół. Wzięła głęboki wdech kiedy zakończyła mówić. Patrzyła na nią jedynie nie ruszając się. Musiała to przetrawić.
- Każda historia bolesna ciąży na Nas. Dla jednych może to być śmierć bliskiej osoby, a dla innych to co Ty przeżyłaś.- Mówiła spokojnie chcąc aby dobrze ją zrozumiała.
- Cieszę się iż podzieliłaś się ze mną skrawkiem swojego życia, swojej przeszłości. Wiedz iż w ten sposób jesteśmy połączone i wiedz iż masz we mnie sojusznika. Każda godzina nocna, zjawię się. Dzień jedynie koliduje przez co będziesz sama. Jednak wiedz iż jestem. Trwam.- Uśmiechnęła się do Niej dopijając swój trunek. Odłożyła szklankę na stolik powoli unosząc się z kanapy. Chciała zbliżyć się do Nefilim jeśli ta jej pozwoliła. Usiadła przy Niej kładąc dłoń na jej kolanie.
- Takie sytuacje nas zmieniają. Niekiedy nie do poznania. Jednak wyszłaś z tego silną ręką. Chociaż raz Clave zrobił coś z głową myśląc o innych a nie o swoim tyłku.- Prychnęła rozbawiona swoimi słowami. Choć sytuacja była ponura trzeba było trochę uśmiechu wpuścić.
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Morfina uspokajała, wyciszała, sprawiała, że Pia czasami czuła się jakbyb wcale nie mówiła o sobie, a opowiadała fragment jakiejś książki. Tak było na pewno łatwiej dla niej. Nikt wcześniej się o tym nie dowiedzial, bo i Eleanor nie zamierzała mówić. Zgodziły się jednak na szczerość za szczerość i choć może to była dziecinna gra.. to w tym przypadku dużo im dała.
Czy Pia potrzebowała się przed kimś otworzyć? Jeszcze nie wiedziała, nie miała pojęcia co o tym myśli i jak to na nią wpłynie.
Wyprostowała się lekko, gdy Ela podniosłą się i ruszyła w jej stronę. Jej serce znów przyśpieszyło, ale nie cofnęła się ani nie poprosiła by wampirzyca się zatrzymała. Zapewne po części było to dzialanie opiatów.
- Clave nie wiedziało, to był ślepy strzał, po prostu odesłali mnie z powrotem - pokręciła głową. Wbiła wzrok w jej dłoń i dopiero po chwili podniosła swoją, by nakryć rękę wampirzycy. Dziwne uczucie. Zmarszczyła na moment brwi, jakby się nad czymś zastanawiając, po czym wróciła spojrzeniem na Coleridge.
- Dziękuję, że wysłuchałaś - uśmiechnęła się do niej - I dziękuję za wsparcie.. chociaż nie musisz tego robić, wiesz o tym.. - pokręciła lekko głową - Nie chcę naduzywać twojej.. pomocy. A mam wrażenie, że takie zapewnienia właśnie to robią. Nie mam nic do zaoferowania w zamian.. - źrenice miała zwężone, mówiła nieznacznie wolniej niż normalnie.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Każdy potrzebuje osoby do wygadania się. Choć przed sobą to skrywa, nawet i Eleanor poszukiwała takowej osoby. Rzadko kto wiedział dużo o Niej i jej przeszłości. Nie ufała i to było powodem zamykania się na ludzi. Uważała ich za nic nie warte karykatury- za posiłek. Inaczej ma się do rasy Nefilim czy Czarowników. Jeśli ktoś okaże się godny jej zaufania może spróbować. W tym przypadku właśnie się tak stało. Niewidzialna nić łączyła coraz bardziej wampirzycę i Nefilima.
Clave to dziwny mechanizm, którego nie zrozumie. Pod jego władzą nigdy nie będzie. Ona ma swoje zasady i kulturalnie tylko przymyka oczy na to co Clave sobie życzy. W większości przypadków ba o dobro nowego Azylu dla wampirów. To jest dla Niej priorytet.
Kiedy położyła dłoń na jej dłoni spojrzała na ten gest. Zdziwiła się iż ta zawsze uciekała od Niej, lub bała się jej. Kolejny przełom w ich znajomości?
- Oczywiście iż nie muszę tego robić. Zadaj sobie pytanie czy tego chce. Zawsze mogę wyjść, ale siedzę przy Tobie Pio. Coś przyciąga mnie do Ciebie.- Wyszeptała lekko szturchając ją w bok tak by nie wyrządzić bólu.
- Pio, Lekarko. Twoja obecność, twoje bicie serca wiele mi daje w zamian. Nie raz przyjdę do Ciebie z ranami, nie raz wesprzesz mnie... jak wtedy w Lazarecie. Poszukiwałam osoby, która uspokoi mnie jednym zdaniem, a nawet i słowem. Trudno okiełznać wampira. Nikt w pełni tego nie dokona. Może kiedyś uda się to właśnie Tobie Lekarko.- Patrząc na Nią jej oczy zmieniły się. Ni były takie oschłe. Mały promyczek ciepła wtargnął do nich dając ciepły wyraz jej twarzy.
- Zdradziłaś mi cząstkę siebie. Rozumiem iż szczerość za szczerość?
 

Pia Nestraven

[Cytuj]
Nie spodziewała się takich słów od kobiety, wpadły na siebie przecież przypadkiem w lazarecie, ślepy Los ściągnąl je na siebie. Pia myślała raczej, że Eleanor bedzie na nią zła po tym, jak na nią naskoczyła wtedy. A jednak, ku jej zaskoczeniu, to zachowanie zaimponowało wampirzycy, która chyba nie była przyzwyczajona, że ktoś śmie na nią fukać i rozstawiac po kątach. Pia miała swoje powody, wtedy były ważniejsze przypadki niż ona i szybko sobie to uświadomiła. Na szczęście. Pomógł tez na pewno Desmond, który uspokoil matkę do końca. Pia nie miała dla niej wtedy dość czasu.
Skrzywiła się, gdy Ela ją szturchnęła, ale nic nie powiedziała.
Skinęła głową, zgadzając się na taki układ. Nie miała nic przeciwko leczeniu jej, jeśli zajdzie taka potrzeba.
- Pamiętaj, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to do mnie też możesz się odezwać i pojawię się jak najszybciej będe mogła - pewnie wolniej niż była to w stanie zrobić Ela, ale to chyba jedyne zapewnienie jakie mogła jej dać.
- Tak, szczerość za szczerość - potwierdziła, obserwując Elę. Wyraz jej twarzy się zmienił, wyglądała bardziej.. ludzko? Jakby ten mały, ciepły promyk uśmiechu mógł az tyle zmienić.. I najwyraźniej tak właśnie było.
how I've been all alone when I needed you there..
 

Eleanor Coleridge

21/560


172 cm


one garden two serpents eden never stood a chance






[Cytuj]
Multikonta: Catriona
Eleanor po pierwszym spotkaniu Pii odebrała ją na dwa sposoby.
Kiedy krzyknęła na Nią by doprowadzić do porządku w pierwszej chwili miała chęć rozszarpania jej krtani, ale chwilę później doszła do Niej druga myśl. Silna, niezależna kobieta radząca sobie znakomicie w trudnych sytuacjach. Ta druga właśnie myśl spowodowała iż Eleanor postanowiła poznać Lekarkę.
Oczywiście to była prawda iż Coleridge nie była przyzwyczajona do tego iż ktoś unosi na nią głos, przejmuje sytuację i rozkazuje jej. Ciężka sytuacja sprawiła cuda.
- Twoje ludzkie czynniki uniemożliwiają szybkie pojawienie się, ale oczywiście zapamiętam te słowa. Coś czuję iż skorzystam z nich.- Czuła się inaczej, czuła się lepiej. W końcu mogła z kimś tak normalnie porozmawiać. Bez wywyższania się, bez rozkazywania. Poczuła się... poczuła jak człowiek.
- Na czym to ja skończyłam w takim razie? Nie przebiję Twojej historii, al spróbuję...- Odchrząknęła przenosząc wzrok przed siebie.
Teraz powinien obraz przenieść się z salonu do przeszłości Eleanor, tak jak to w filmach nadchodziło.
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Dopiero teraz spojrzała na Pię. Nefilim dowiedziała się o przeszłości Eleanor, której nie mówiła nikomu.
- Dlatego mi ją przypominasz. Wiele przeszłaś, ale nadal masz w sobie tą siłę, której nikt nie ujarzmi. To nadaje ci wyjątkowość. To daje sens istnieniu. - Nie oczekiwała żadnej odpowiedzi. Każdy ma swoje zmory nocne, każdy zmaga się ze swymi demonami z przeszłości. Ona ma ich wiele.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo