Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
Craig


Craig

692

Czarownik

Opal Lengyel

Pianista


Każdy wyraża emocje inaczej.

Wysłany: 2019-04-14, 11:52    [Cytuj]

Niezależnie od tego co się stało, stanie, w momencie w którym wilczyca postanowiła mnie zaatakować nie zamierzałem się ograniczać. Z igłą w ciele czy bez, moje odczucia bólu były mocno ograniczone tak więc najpewniej ogon pójdzie w rucha że jest twardy i ostro zakończony to i radośnie wbije się w wilczyce, może nawet i przebije na wylot. Od czegoś go miałem. Ponad to płomienie mogłem tworzyć nie tylko przed sobą ale i wokół siebie, tak więc zamierzałem i to wykorzystać. Niezależnie od sytuacji wyrzucić z siebie energię pod postacią gorąca.

Co będzie dalej.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Eleanor

Milioner, biznesmen


Wysłany: 2019-04-14, 13:50   
   E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Kto wygra

Widząc atak wilkołaka skierowany w stronę wampira był nieco zaskoczony. Po chwili jednak dotarło do niego, że widocznie udało mu się zyskać sojusznika a sam czarnoksiężnik musiał wdepnąć w jeszcze większe gówno niż początkowo mogłoby się wydawać. I w sumie, czy to wszystko nie odnosi się do dylematu moralnego przed którym kilka chwil temu postawił go wampir? Przecież sam na siebie ściągnął gniew wilczycy podnosząc rękę przeciwko wampirowi. Kto by pomyślał, że duma wiekowego maga okaże się dla niego tak bolesna. Zapewne nawet sama Opala chętnie strzeliłaby sobie facepalma widząc rozwój sytuacji i zdając sobie sprawę, że wszystkiemu tak na prawdę jest winny sam Craig. Co zrobić, jak widać czarnoksiężnik zasłużył na lekcję życia narażając zdrowie swojej ukochanej na szwank.
_________________
Próbka głosu lokatora :james:
[Profil] [PM]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-15, 18:38   
   Nimat
[Cytuj]

Udało jej się skoczyć na Craiga, więc kontynuowała według swojego wcześniejszego planu - zamierzała spróbować go rozszarpać. Orała pazurami i rozszarpywała kłami na ślepo wszystko, co wpadło jej pod pazury i kły.
Jeśli przez wyostrzone przez Venoma zmysły udało jej się wychwycić dźwięk wyciągania spod Craiga jego ogona i jego ruch, oraz świst przy zamachnięciu na nią, spróbowałaby odskoczyć na bezpieczną odległość, zapewne unikając też przy okazji chociaż części ognia, który mógłby wyjść czarownikowi.
Jeśli zaś nie miała okazji wcześniej wychwycić jego ruchów, zapewne warknęłaby z bólu od smagnięcia ostrą końcówką ogona i jeszcze zajadlej zaczęłaby zadawać obrażenia swojej ofierze, a przy fali ognia pisnęłaby i zaczęłaby się turlać po okolicy, próbując zadusić ogień zanim narobi jej za dużo szkód, po czym po zgaszeniu się zapewne spróbowałaby ponowić atak na czarownika.
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2019-04-15, 19:07   
   Viv, Devana
[Cytuj]

Chaos, sodoma i gomora a w środku wszystkiego biedna czarownica po torturach, która coraz bardziej zmieniała się w histeryczny kłębek nerwów, chociaż twardo nie dawała tego po sobie poznać. Ból jednak skutecznie jej to utrudniał, a sytuacja, która spotkała jej ukochanego, wcale jej nie pomagała w ogarnięciu się mentalnie. Symbole służące do otwarcie bramy były już praktycznie wykończone, nie miała jednak zamiary stąd zwiewać bez Craiga, który obecnie raczej miał trudności z przystąpieniem do ucieczki. Drżąc cała na ciele ze zmęczenia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, z łzami w oczach zdjęła na szybko chroniącą ją barierę i postanowiła wykorzystać powoli wracającą magię, wysyłając w stronę atakującej czarownika wilczycy falę uderzeniową, która miała nadzieję, zepchnie ją z niego, albo przynajmniej odwróci jej uwagę. W sumie co tam Opal kolejne rany, powiedzmy szczerze, i tak było kiepsko, jedną ręką dalej tamowała krwawienie po wyciągnięciu kolca, drugą wykonywała zaklęcie, a liczyła tylko na to, że zaraz uda jej i Craigowi jej się zniknąć. Bo inaczej zemdleje albo wyzionie ducha.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Hope Penhallow


Yi Byeong-Ho

30 lat

Nefilim

Nie

Łowca


W większości przypadków fałsz jest wiarygodny, bo ofiary chcą, by takie był.

Wysłany: 2019-04-15, 19:37   
   Shizhi i gromada
[Cytuj]

Prawie remis… Prawie – to prawie robi wielką różnicę. Los byłby jednak niesprawiedliwy, krzywdząc jednostki przy tak znikomej przepaści.
Ostatecznie Craig obrywa kolcem – ten jednak zamiast wbić się w płuco, wbija się w prawy bok. Rana nie krwawi ze względu na szybką regenerację, niemniej ciało obce choć niewbite zbyt głęboko, znacząco utrudniało ruchy.

Nat w tym czasie jest zajęty unikaniem płomieni. Nie zostanie podpalony, jednak obrywa – jest poparzony na lewej noce – od stopy aż po samo udo. I u nieśmiertelnego rana nie krwawi – pechowo jednak na skórze pojawiają się bąble, dodatkowo materiał nieco przykleja się do tkanki.

Fao i Craig poszli w całkiem ostre tango.
Zaczynając od początku – Craig mógł sobie pomarzyć o tworzeniu płomieni – był mimo wszystko ranny, a do tego miał na sobie kłapiącego wilka. Potężne zębiska nie były w stanie zabić czarownika, niemniej nacisk szczęki oraz same zęby i pazury pozostawiły wiele śladów – od bolesnych wgnieceń w pancerzu, po piekące zadarcia, szczególnie przy mostku. Rany wkrótce się zagoją, jednak to wszystko w połączeniu z nieustannymi atakami, pechowo uniemożliwiały podpalenie wilka.
Fao miała niełatwe zadanie – chociażby ze względu na demoniczną formę, która niestety chroniła ciało demona – no z wyłączeniem mostka i szyi. Wilczyca nie została zaatakowana przez płomienie, niemniej w swoim amoku nie zdołała już uniknąć spotkania z kolcem. O przebiciu na wylot nie było mowy – masa mięśniowa, grube futro i twarde kości robiły swoje. Mimo to ogon dotkliwie zranił wilczycę, a przy okazji spotęgował ból. Rana powstała z boku cielska, co pomimo regeneracji nie było fajne.

Fao i Craig proszeni są o rzut kością – atak i obrona
- Jeżeli Craig będzie miał wyższy wynik, uniknie ugryzienia w odsłoniętą gardziel. Fao przy tym będzie zmuszona do wycofania się ze względu na ranę.
- Jeżeli Fao będzie miała wyższy wynik, pomimo bólu uda się jej zacisnąć zębiska na gardzieli Craiga.

- Chodźmy stąd… - rzekł głos do Nathaniela. – Sami się pozabijają… Chyba? Są nudni…- wampir był świadkiem wszystkiego – walki Craiga i Fao, rozpaczliwej próby ataku od Opal no i Hope budzącego się z letargu.

Opal z racji osłabienia musi rzucić kością K6. Sukces w ataku będzie liczony dopiero od 6. Wówczas fala uderzeniowa powali Fao i Craiga niezależnie od ich rzutów.

Hope budzi się, jego ciało pokrywają czarne żyłki, jest zdezorientowany.
_________________

W życiu człowieka są chwile, kiedy nie wie, co ze sobą zrobić i dokąd pójść, a cała przyszłość wydaje się być jedynie czarną pustką. I bynajmniej nie interesuje cię, co w tej pustce znajdziesz.
Gość zrób klik | Notatnik | Warsztat
  
[Profil] [PM]
 
 
Craig


Craig

692

Czarownik

Opal Lengyel

Pianista


Każdy wyraża emocje inaczej.

Wysłany: 2019-04-15, 22:29    [Cytuj]

Gdybym odczuwał ból na normalnym poziomie pewnie by mnie teraz zgięło lekko w pół, wszak wbite dość głęboko ciało obce zawsze boli, na szczęście mimo ograniczenia ruchowego moje zmysły nie powinny zostać mocno zaburzone. To byłoby czymś na prawdę kiepskim dla mnie w tej chwili bo pomimo trafienia wampira płomieniem kłapał właśnie nade mną wściekły wilkołak.
Rana którą zadałem ogonem chyba tylko ją podjudziła.
A co robi się gdy atakuje Cię wściekły pies? Zasłania się twarz i gardło bo tam instynktownie celują. Zasłoniłem się lewym przedramieniem gotów na to, że może się coś w nie w gryźć, a przynajmniej taki miałem zamiar. Drugim ruchem byłoby spróbowanie ataku pazurami drugiej ręki w oczy wilka, pysk ogółem. Tak musiałbym do tego wypuścić trójząb ale od czego ma się ogon, na wszelki wypadek złapałbym nim za broń.

VS Wilk
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Nathaniel Black


Nathaniel Black

590

Wampir

Eleanor

Milioner, biznesmen


Wysłany: 2019-04-15, 23:55   
   E. Godfrik, J. Verlac, S. Murdock, C. L. Vaughan
[Cytuj]

Trzeba było przyznać, że głos w jego głowie miał całkiem sporo racji, skoro towarzystwo było zajęte sobą to on w obecnej sytuacji był tu niczym piąte koło u wozu. Dlatego postanowił pozostawić ich w ten piękny sobotni poranek (po prawdzie, cholera wie nawet jaki to był dzień tygodnia) i udać się w bliżej nieokreślone miejsce. Jakby nie patrzeć, już jakiś czas temu chciał wrócić do swoich zajęć, co zostało zakłócone przez tłum gości. Skoro teraz nie musiał poświęcać im czasu to czemu by nie oddalić się z tego miejsca.
Jeśli MG umożliwi. Nathaniel oddali się od tłumu. Będąc w bezpiecznej lokalizacji wyrwie spalone spodnie z rany narażając się na ogromny ból i aby przyspieszyć proces leczenia rany zatopi kły w jakimś zwierzątku. Jelonku na przykład, Bambi? Po wszystkim po prostu zniknie z radarów.

Za zgodą mg – z/t
_________________
Próbka głosu lokatora :james:
[Profil] [PM]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2019-04-16, 17:39   
   Viv, Devana
[Cytuj]

Czy fala uderzeniowa zadziała?

W sumie Opal trochę tu jak widać zbędna, Craig i Fao całkiem fajnie się razem bawili, a ona nawet nie bardzo miała jak pomóc, bo magia i obrażenia trochę ją popsuły. Niby mogłaby spróbować wejść w demoniczną formę, ale jeśli coś pójdzie nie tak, nie dość, że nie wyczaruje im drogi ucieczki, to jeszcze, jeśli coś pójdzie nie tak, będą mieli dwójkę wykończonych czarowników. Nie, żeby teraz było jakoś lepiej, ale to przemilczmy.
Kosteczki są złe i niedobre, zaklęcie Opal więc nie zadziałało, mogła jedynie przyglądać się walce wikołaczycy i czarownika i dobrze to nie wyglądało. Skupiła się na nich, gorączkowo chcąc wymyślić coś, co by jakoś odwróciło sytuację. Doszła do jednego. Potrzebowali pomocy. Przynajmniej opętany wampir zrobił angielskie wyjście.
Korzystając z tego, że nikt nie zwracał na nią uwagi, skupiła się na chwilę i na szybko za pomocą hologramu wysłała do rezydencji czarowników krótką wiadomość o treści S.O.S i lokalizacji. Co prawda odbiorcą był Eryk, ale wierzyła w czarownika i w to, że ich tu nie zostawi. Przynajmniej mogła przydać się w ten sposób.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-16, 23:01   
   Nimat
[Cytuj]

Rana bolała i rozjuszała ją tylko mocniej. Po pisku bólu zajadlej atakowała tego, który czymś ją zranił. nawet nie spojrzała, co to było, szalejąc i chcąc po prostu pozbawić życia ofiarę pod nią.
Kostki wskazały remis, więc Fao po prostu dalej na ślepo szarpała wszystko, co rzuciło jej się pod łapy i kły. Jeśli udało jej się coś chwycić w zęby, to najpewniej spróbowałaby zacisnąć je mocniej na złapanej części ciała i zacząć, w typowym wilczo-psim odruchu, po prostu szarpać tym to w jedną, to w drugą stronę, ciągnąc przy tym trochę bardziej w jej lewą, a w Craiga prawą stronę. Próbowała go po części odciągnąć pod ścianę, gdzie miałaby jeden bok częściowo chroniony.

Czy dorwę się Craigowi do gardła?
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
  
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2019-04-17, 07:12    [Cytuj]

Znaki na ziemi nieopodal Opal wciąż zdobiły jej powierzchnię. Czy nie lepiej było uciec, zamiast wabić kolejną osobę w pułapkę? Wiedźma zadecydowała, iż wyśle wiadomość do Eryka. To, czy mężczyzna odpowie, zależało już tylko i wyłącznie od niego.
Opal na czas tury mogła zapomnieć o szaleniu zaklęciami – przypominamy o powracających siłach. Zdołała za to zaobserwować chwiejnie podnoszącego się Nefilim i czarne żyłki na nim. Okropny ślad pokrywał całe ciało – od twarzy, przez szyję i pewnie resztę okrytą przez strój łowcy. Łowca nie od razu zwrócił uwagę na walczące istoty, w zasadzie to Fao i Craig w ogóle nie przykuli jego uwagi. Wolnym krokiem zaczął kierować się w stronę wiedźmy. Demon jeden wie, czy mężczyzna wciąż był sobą, czy Mrok w nim zdołał tak szybko przejąć nad nim kontrolę.

No więc remis… I weź tu człowieku oceń. Tak naprawdę w takiej sytuacji Fao mogła dalej próbować, a Craig zasłaniać się i wiercić ogonem w jej brzuszku. Szamotanina nie służyła żadnej ze stron.
Fao w końcu złapała mocno za przedramię, którym mogła swobodnie szarpać, stopniowo wgniatając złocisty pancerz. Przez moment nawet miała okazję, aby chwycić gardziel, dzięki odsunięciu ręki – niestety na krótko.
Craig nie powinien być zadowolony – szarpanie ręką poskutkowało odsłonięciem szyi. Wilk wbił weń swe zębiska, lecz nie na długo. Czarownik przepięknie przejechał pazurami po skosie pyska. Oczu wydłubać się nie dało, ale przejechanie po nich…
Fao tymczasowo zostaje oślepiona – dodatkowo zraniony zostaje jej nos, dość wrażliwe miejsce na pysku. A że zmysły miała wyostrzone…
Craig ma wgniecione tkanki w przedramieniu, prócz tego chyba ktoś "wybił" ją ze stawu. Dodatkowo ma ranną gardziel w związku z krótkim, acz bolesnym wbiciem kłów.
Oboje są ranni i troszkę minie, nim rany się zaleczą. O reszcie ran nie będziemy wspominać, gdyż ich opis widnieje wcześniej. Dwa chodząco – toczące się nieszczęścia.
Uwaga: ku zaskoczeniu wilczycy, po odejściu Nathaniela, dziwny gniew w środku zgasł. Czyżby Mrok odpuścił? No na to liczyć nie mogła – chwilowo zaprzestał swojej „działalności” – z grubym dopiskiem „chwilowo”.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Opal Lengyel


Opal Lengyel

170

Czarownik

Craig

Właścicielka Chelidonium/Dowódca Czarowników


And in the sea that is painted black, creatures lurk below the deck but you are a king and I am a lionheart

Wysłany: 2019-04-20, 15:28   
   Viv, Devana
[Cytuj]

Chodzące nieszczęście numer trzy właśnie miało piękny pokaz umiejętności wilkołaczycy, jak i czarownika, co nie bardzo jej się podobało, bo ów czarownik oberwał całkiem ładnie, a to jej się nie spodobało, jak można przypuszczać. Magia przy okazji znów nie działała, przynajmniej w jej przypadku, przypomnijmy, że nadal krwawiła z rany po kolcu, ogólnie nie za ciekawa sytuacja, pomóc więc za bardzo nie mogła. A przynajmniej bardziej niż do tej pory, bo w końcu wysłała po wsparcie, tak? Może ktoś się jednak postanowi zgłosić?
- Craig! - krzyknęła, widząc, jak wilkołaczyca wbija szczęki w jego szyję, za długo jednak nie mogła skupić się na ukochanym, bo oto właśnie w końcu dostrzegła Łowce, który powoli się do niej zbliżał. Łowcę, który posiadał ciemne żyłki, takie same jak u Nathaniela, który jeszcze chwilę zapewniał jej raczej bolesną rozrywkę. Zaczęła się odsuwać, prawdopodobnie aż nie napotkała za placami ściany. Była przerażona, powiedzmy szczerze, mrok raczej będzie dla niej traumą, nie miała jednak zamiary tak łatwo oddać skóry. Miała zamiar poszukać pierwszej lepszej rzeczy, która wpadnie jej w rękę i rzucić w skarzonego Nefilim.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Craig


Craig

692

Czarownik

Opal Lengyel

Pianista


Każdy wyraża emocje inaczej.

Wysłany: 2019-04-20, 18:53    [Cytuj]

Nie podobało mi się to ale na szczęście zaburzone poczucie bólu dzięki zmianie nie mąciło moich myśli, mogłem się skupić na tym jak uwolnić się od wilka i uratować ukochaną. Opal była najważniejsza, ważniejsza nawet ode mnie i tego co się ze mną stanie, to ona miała stąd wyjść żywa. Poruszyłem ogonem nerwowo, zasłoniłem raz jeszcze uszkodzonym ramieniem szyję i twarz a druga dłoń powędrowała ku szyi wilczycy. Nie zamierzałem być delikatny i próbować zrobić tak aby każdy przeżył. To miało być szybkie wbicie pazurów w jej kark i pchnięcie do wewnątrz w celu zrzucenia z siebie bestii. Odskoczyłbym po wszystkim, złapał za trójząb i znalazł się przy Opal, gdzie najpewniej widziałbym i Nefilim i wilka. Licząc się z konsekwencjami w każdym calu i tym, że mogę zabić tę dwójkę... Niebieski ogień powinien strawić falą wszystko co było przede mną, dawka magii przeszłaby jak kręgi po tafli wody zmącone wrzuconym doń kamieniem. Oczywiście, o ile cała reszta się powiedzie i zrzuce z siebie wilka.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Faoiliarna Creswell


Faoiliarna Creswell

24

Wilkołak

-

Grafik Komputerowy


O wilku mowa, a wilk tu...

Wysłany: 2019-04-20, 19:42   
   Nimat
[Cytuj]

Ból w pysku poskutkował rozluźnieniem szczęki i wyciągnięciem kłów z ofiary. Z piskiem cofnęła się, czując dodatkowo jak nagle furia, która ją opanowała zanika, sprawiając, że ludzka część Fao mogła w końcu trochę się odezwać i w przestrachu szarpnąć wilczycę, próbując ustawić ją do pionu. Co ona najlepszego zrobiła? Czemu wcześniej nie mogła dostać się do swojej świadomości i powstrzymać wilczej części przed szaleństwem? Czarna wilczyca położyła uszy po sobie i Craig nawet nie musiał wyciągać do niej łapy, żeby ją zrzucić. Sama z niego zlazła wycofując się i popiskując. Uszy rozjechały jaj się na boki, lekko ugięte i szeroko rozstawione łapy przesuwały się na ślepo w tył, ogon znalazł schronienie między tylnymi łapami. Nic nie widziała, pysk strasznie ją bolał, była zdezorientowana i tylko cofała się tak długo, aż nie uderzyła w coś zadem. Dopiero wtedy skuliła się w tamtym miejscu nasłuchując, czy ktoś się do niej zbliża i odruchowo zaczynając warczeć i obnażać kły, kiedy tylko dzięki słuchowi, wyłapałaby, że ktoś jest blisko niej. Gdyby ktoś jej w tej chwili próbował dotknąć, zapewne sama próbowałaby taką osobę dziabnąć, jednak widać było, że zachowuje się w tej chwili po prostu niczym zaszczuty, uległy pies, zagoniony w róg i karcony właśnie przez agresywnego właściciela, który ma w zwyczaju bić swojego czworonożnego przyjaciela, a ewentualne ataki z jej strony byłyby w tej chwili tylko próbą samoobrony.
_________________


"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie"
©crack in time
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Mistrz Gry


Mistrz Gry

666 lat

Nefilim

None

Niszczenie graczy


"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

Wysłany: 2019-04-20, 19:58    [Cytuj]

Zabawa miała dobiec końca. Hope i Fao zostali zarażeni Mrokiem – bytem, który niespecjalnie chciał skazywać ich na wczesną śmierć – nie teraz, gdy dopiero rozgaszczał się w ich ciałach, zdobywając nową wiedzę na temat ras.
Fao była ranna na pysku a do tego miała dziurę w boku – ot pozostałość po ogonie Craiga.
Craig miał poszarpaną rękę, ranną gardziel i miejscowe wgniecenia w pancerzu.
Rany Opal… Sama dobrze wie jakie były, na pewno płytsze niż te psychiczne. Widok Mroku ją paraliżował i to dosłownie.
Błękitny płomień poparzył ciała wilczycy, Nefilim… I tylko ich… Ból przyjemny nie był, ale znów nie doszło do poważniejszych uszkodzeń – na pewno nie większych, niże te już otrzymane. Mrok nie tak łatwo zamierzał oddać swoje marionetki, toteż otoczył je ochronną „breją”, która w większości pochłonęła magię Craiga.
Ostatecznie skończyło się na mniej groźnych poparzeniach, które do wesela się zagoją! Na wilczycy dzięki regeneracji a na Nefilim z pomocą run. Prócz tego walka miała się zakończyć. Mrok przejmując kontrolę nad ciałami ofiar, wymusił nań wycofanie – oboje opuścili miejsce, pozostawiając Craiga oraz ranną psychicznie Opal.

z/t wszyscy
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9