Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Hogg's Pond
Autor Wiadomość
Anthony Vindevogel


Anthony Vindevogel

17

Faerie

Ciągle ciemność...

Była szkoła dla ludków, teraz pora na wróżkową.


I was listening to the ocean, I saw a face in the sand, but when I picked it, oh. Then it vanished away from my hand, though

Wysłany: 2019-05-05, 23:02   
   Sonia, Sigyn
[Cytuj]

#12

Kto by przypuszczał, że wyprawa na Wyspę przeistoczy się w totalna rozpierduchę. To wszystko stało się tak nagle, że Anthony był po prostu wystraszony i oszołomiony jednocześnie. Nie bardzo wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Jednak, gdy obserwował inne, starsze wróżki, szybko zauważył, że w tym całym rozgardiaszu nikt nie potrafił się odnaleźć. Nic dziwnego. Ich świat ot tak zniknął, pozostali bez domu w obcym wymiarze i musieli teraz poniekąd po prostu to wszystko przetrwać - fizycznie i psychicznie. Anthony, choć zaczął się czuć we Wróżkowe jak u siebie, wciąż pochodził z ludzkiego świata, więc znalezienie się w nim nie było dla niego, aż tak dużym szokiem, jak dla zielonek. Poza tym, miał tu rodzinę, do której teoretycznie mógł wrócić. Teoretycznie. W praktyce stając się półwróżkiem, spalił za sobą mosty łączące go z ludzką familią.
Blondyn siedział pod drzewem razem z Shayem, który był w kiepskim stanie emocjonalnym. Mogło świadczyć o tym to, że nawet przytulił się do niego, a całkiem niedawno nawet specjalnie ignorował jego osobę. Anthony w tej chwili nie oceniał, wręcz przeciwnie. Po prostu przytulił do siebie bruneta, oferując mu milczące wsparcie. Zapewne na jego miejscu sam czułby się parszywie. Awantura między dorosłymi wróżkami nie ułatwiała sprawy.
Młody kitsune obserwował Nimat i azjatyckie wróżki (zakładając, że towarzystwo było w pobliżu) zmęczonym spojrzeniem. Nie miał nawet sił, by zagadać do któregoś z nich i po prostu postanowił, że zaczeka na decyzje wróżkowej matki, bo co innego mógł zrobić?
_________________
<div style="width:180px;margin: 10px 10px 0px; padding-bottom:4px;border-bottom:1px solid #2B2525;"><div style="width:180px;height:80px;display:inline-block;background:url(https://tinyurl.com/y6hkn2ve);background-position:50% 1%;background-size:102%;">
<div style="width:180px;margin: 2px 10px 10px;line-height:9px;font-size:10px;font-family:Calibri;font-variant:small-caps;text-align:justify;">i had a dream i was seven, climbing my way in a tree, i saw a piece of heaven, waiting impatient for me, though
[Profil] [PM]
 
 
Nimat


Nimat

1007

Faerie

-

-


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."

Wysłany: 2019-05-08, 20:15   
   Fao
[Cytuj]

Izumo wydawał się cały i zdrowy, więc mogła i tutaj odetchnąć trochę spokojniej. Pogłaskała go jeszcze czule po głowie i skupiła się na nieznanym jej, zagubionym wróżku.
— Król próbował powstrzymać Pradawnego przed zniszczeniem wyspy lisów i prawdopodobnie również faerielandu. Chyba wypchnął nas siłą z naszej krainy i zapieczętował wejścia do niej, przez co nie możemy tam nawet wrócić. Nie wiadomo nawet, czy przeżył. — Streściła dosyć zwięźle całą tę sytuację, która miała miejsce. Pominęła zbędne szczegóły i sprzeczki, które nie dotyczyły wróżka nie chcąc robić mu w głowie większego zamętu, tym bardziej, że wyraźnie było widać, że w nią oberwał przy lądowaniu.
— Miałeś ranę na głowie, uleczyłam ją. — Wytłumaczyła, widząc jak potrząsa głową, trochę jakby mu przeszkadzało ciepło i delikatne światło, które wydzielało się przy leczeniu. Cóż, każdy pewnie mógł odczuwać to inaczej, więc nie wnikała za bardzo. W każdym razie po uleczeniu ran faerie puściła jego rękę.
— Możesz nazywać mnie Nimat. Widzę, że Izumo już znasz, a tam, pod drzewem, tan z ciemnymi włosami to Shay, a drugi to Anthony. Obydwoje, tak jak Izu są moimi synami. — Kultura przede wszystkim, prawda? Należało się przedstawić, skoro już się poznawali. Zerknęła jeszcze pod drzewo, kontrolując, czy chłopcy sobie radzą, czy jednak musi ich ściągnąć bliżej i ogarniać całą trójkę. Trzeba było znaleźć jakieś miejsce na nocleg, wszyscy musieli odpocząć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Izumo Isei


Izumo Isei

859

Faerie

Z miejscową florą

Ratowanie roślin


"ja pierdole"

Wysłany: 2019-05-10, 23:50    [Cytuj]

Poklepany i pokrzepiony, spojrzał się na dwóch znanych lub mniej znanych braci. Cieszyło go że są zdrowi i szukają u siebie pocieszenia. Pocieszenia które w ich sytuacji ciężko znaleźć. Wszystko obumierzało, ale przecież mieli siebie prawda? Tą dziwną, niezrozumiałą i zdecydowanie niefunkcyjną rodzinę. Czego oczekiwać po długowiecznych? Na pewno nie wierności dopóki śmierć nie rozłączy.
Będąc w tym temacie, miejsce tego okrutnego morderstwa zaczynało powoli przyprawiać rycerza o mdłości. To było nieomal jak zbrodnia wojenna, ale żeby zrozumieć jej ciężar potrzeba było tak pokracznego rozumowania, jakim wykazywał się ten osobnik.
- Ech - westchnął ciężko wyraźnie czymś trapiony - Zaproponowałbym pójście gdziekolwiek stąd, ale w sumie... nie ma gdzie...
Co bardziej ciekawski mógł zauważyć że pomimo białych włosów, tkanina na jego plecach była dziwnie naprężona, gdy ten patrzył na Ryuu
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sigyn Ragnarsdóttir


Sigyn Ragnarsdóttir

801

Czarownik

Friendzone

Lubi łazić po cemntarzach


Cars slowly passing right down on main street, Don't keep on driving, let me say something.

Wysłany: 2019-05-12, 17:02   
   Sonia, Antek
[Cytuj]

#13 przed eventem z Katją

Informacje od Marianne skutecznie zaprzątały głowę wikińskiej wiedźmy, która od razu napisała do Nimat. Dobrze, że wiekowa wróżka opanowała obsługę telefonu, dzięki temu Sigyn mogła szybciej i skuteczniej skontaktować się z nią. Gdy tylko jej przyjaciółka podała jej i innych wróżek namiary, czarownica stworzyła bramę, wychodząc obok zielonek. Obrzuciła towarzystwo pobieżnym spojrzeniem, szukając tej konkretnej zołzy, dla której mogła wszystko rzucić w pizdu, gdy ta potrzebowała pomocy. Dlatego też, gdy tylko znalazła Nimat wzrokiem, podeszła do niej i z wyraźną troską obejrzała.
- Jestem, nie jesteś ranna? Wszyscy cali? - dopytała, bo wiadomo, psychicznie to pewnie każdy czuł się gównianie, a fizycznie to nie wiadomo jakie cuda mógł zadziałać Mrok. Nimat wydawała się być zdrowa, a przynajmniej była w jednym kawałku. Wśród doborowego towarzystwa dopatrzyła się jeszcze Shaya oraz Antka, których już znała. Było też kilka azjatyckich zielonek, ale żadnej z nich nie kojarzyła.
- Czego potrzebujecie? - spytała krótko i konkretnie, bo Sig to Sig - lubiła precyzyjne informacje. A po determinacji na jej twarzy Nimat mogła być pewna, że postara się najlepiej jak może, by zapewnić im to, czego potrzebowali.
[Profil] [PM]
 
 
Hyun Joo Ryu


Hyun Joo Ryu

294 lat

Faerie

Florysta


Smile is most charming when it starts from your eyes

Wysłany: 2019-05-13, 19:49    [Cytuj]

Nie był za wysoki, jak na ówczesne standardy, a jego czarna, za duża bluza sprawiała, że wyglądał na małą kruszynę potrzebującą pomocy. Wpatrzony w Nimat swoimi prawie czarnymi oczętami, słuchał jej uważnie, marszcząc delikatnie swój słodki nosek, kiedy ściągał brwi w zdziwieniu. Zniszczenie wróżkolandu? Zamknięcie bram? No ładnie... Ciekawe, czy ojciec coś o tym wie... Oby nie utknął znowu odcięty od matki...
-Nie brzmi to dobrze... - mruknął pod nosem, chyba bardziej do siebie niż do swojej rozmówczyni, która jeszcze chwilę trzymała jego malutką dłoń. Kiedy ją puściła, wyszeptał cichutki "dziękuję" i roztrzepał i tak będące w nieładzie włosy. Część czarnych kosmyków opadła mu praktycznie na oczy, ale zdawał się tym nie przejmować.
-Hyun. Mam na imię Hyun. - skłonił się kobiecie głową, tak samo jak skinął jej synom, którzy mądrze trzymali się razem.
Ryu zastanawiał się nad tym, czy jest dla niego jeszcze jakieś miejsce tu w Yorku. Pracę w kwiaciarni rzucił bez słowa. Może powinien otworzyć tu własną? A mieszkanie... Och uroczy Byakko musiał być przeszczęśliwy, że całe mieszkanie zostało dla jego dyspozycji, gdy jego nie było w York...
Tylko czy miał się tak naprawdę gdzie podziać?
-Chyba... Chyba nie powinienem Stwarzać więcej problemów. Wasza pomoc dotarła. - uśmiechnął się delikatnie, kierując wzrok w kierunku Sigyn. Potem zerknął na Izumo i przechylił delikatnie głowę na bok.
-Na pewno wszystko w porządku Izumo? -powiedział to na tyle cicho, że Nimat niekoniecznie musiała to słyszeć, a on delikatnie zbliżył się do poznanego wcześniej na plaży chłopaka.
Zaczynał sobie przypominać... On ją znał... Znał jego Słodką, której imienia nawet nie dane mu było poznać, a ona siedziała gdzieś w jego głowie... Skąd ją znał? Co o niej wiedział? Chciał dowiedzieć się więcej...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Shay


Shay

163

Faerie

zielarz


Wysłany: 2019-05-16, 09:50   
   Jack McDougall, Abraham, Arthur Buckley
[Cytuj]

- Gdzie jesteśmy? - Shay usłyszał swój głos, jakby chwilę wcześniej jego usta poruszyły się bez udziału woli. Przerażenie nie ustępowało - byli w nowym, nieznanym mu i pewnie niebezpiecznym miejscu. Co prawda kłótnie zdawały się ucichnąć na rzecz rozmowy, ale młody wróżek nie zamierzał wciskać się między spray dorosłych.
Wcisnął się w bok Anthony'ego. Przez ostatni czas zwykł go ignorować, ale teraz obaj potrzebowali siebie nawzajem - a przynajmniej Shay chciał tak uważać. Zaczynał powoli rozumieć, że ignorowanie Anthony'ego nie sprawi, że ten zniknie, wręcz przeciwnie, jego obecność będzie drażnić jeszcze bardziej, jak drzazga, która z każdym krokiem mocniej bija się w stopę. Pozostało mu oswoić to, czego nie mógł zniszczyć.
Poza tym, sam potrzebował wsparcia.
- Anthony, co to za miejsce?! - Zapytał brata nieco histerycznie, tracąc resztki spokoju. - Ciocia! - Ni to się ucieszył, ni zdziwił, gdy dostrzegł Sigyn. - Chodź, Anthony! - Pociągnął półwróżka za sobą, gdy wstał spod drzewa i ruszył w kierunku matki i czarownicy.
[Profil] [PM]
 
 
Nimat


Nimat

1007

Faerie

-

-


"Nikt nie wie, czy wróżki mają ogony... To jak odwieczna tajemnica, jak niekończąca się przygoda..."

Wysłany: 2019-05-18, 20:01   
   Fao
[Cytuj]

— Shay, jesteśmy w Yorku, w świecie przyziemnych. To jezioro nazywają Hoggs. — Objaśniła synowi łagodnie, obserwując przy tym jego reakcję i mając nadzieję, że nie będzie zbytnio panikował.
Kiedy Izumo się rozglądał, Nimat ogarniała wiadomości. Nie wiedziała, skąd Sigyn wiedziała o wróżkowie, ale nie narzekała. Przynajmniej nie musiała nic tłumaczyć.
— W zasadzie, to moja przyjaciółka może nas przygarnie do siebie. Zaraz tu będzie. — Podniosła wzrok znad telefonu wysyłając ostatnią wiadomość do Sig, a sama wiedźma chwilę później pojawiła się niedaleko za pomocą portalu.
— Wszystko w porządku. — Odpowiedziała na pytanie czarownicy i przeniosła wzrok na Hyuna. Uroczy dzieciak, budził w niej instynkt rodzicielski, mówiący, żeby przygarnąć go pod skrzydła.
— Hyun, nie stwarzasz problemów, myślę wręcz, że nie będzie problemem, znalezienie miejsca dla jeszcze jednej osoby. Sig, dobrze Cię widzieć. Jako że do faerielandu nie bardzo jest jak się dostać, to będzie potrzebne jakieś schronienie, z resztą pewnie sobie poradzimy, ważne żeby nie spać po parkach, bo przyziemni się za mocno zainteresują sprawą, a tego nam nie potrzeba w tej chwili. — Starała się ogarnąć kwestie organizacyjne i to, czego przede wszystkim potrzebowali. Dach nad głową, a o jedzenie mogli zadbać polując w lesie i zbierając co bardziej jadalne, przyziemne roślinki. Byleby Izu nie wiedział o zielonych przyjaciołach, których zamierzała bezlitośnie zjeść jego rodzinka.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Izumo Isei


Izumo Isei

859

Faerie

Z miejscową florą

Ratowanie roślin


"ja pierdole"

Wysłany: 2019-05-19, 13:17    [Cytuj]

Ostatnimi czasy, kiedy Izu widział telefon, posiadał on jeszcze dużo guzików, a ekrany dotykowe dopiero wchodziły na rynek i niewiele osób miało z nimi styczność. Niemałe zdziwienie wywołało u niego spostrzeżenie, że niegdyś całkiem spore pociski balistyczne zamieniły się w cienkie kawałki szkła. Życie we wróżkowie jest zupełnie inne od tego w świecie ludzi, postępowało w innym tempie. w innych warunkach, uznałby to za fascynujące, dziś jednak było to straszne.
Co zaś czarownicy się tyczyło, to chyba nie przyszło im się chyba się wcześniej poznać. Z resztą, nie miało to chyba teraz znaczenia, znała matkę i wiedział że cała reszta dzięki temu jest bezpieczna (wszyscy poza Roślinkiem, oczywiście ;-;). Nie spodziewał się jednak, by znalazło się miejsce dla niego. Przecież musiał się tyle nauczyć, nie miał prawa być produktywny.
Rozmyślania te przerwał mu nowopoznany Hyun. Szczerze mówiąc, sam Izumo nie wiedział czy potrzebuje troski, czy może właśnie zależy mu na tym, żeby bliscy nie musieli się tym przejmować. Zacisnął usta, bo wiedział jaka jest prawda. Wiedział też, że skłamać nie może. O ile prostsze było bycie człowiekiem?
- Jestem cały Ryu - Odpowiedział smutno - Doceniam troskę. Widzę że Tobie na szczeście też nic wielkiego się nie stało - Uśmiechnął się smutno, mając nadzieję, że temat zejdzie na niego.
I faktycznie, lepiej nie wspominać o sałatkach ani tym bardziej surówkach w jego obecności. Zdecydowanie lepiej
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Sigyn Ragnarsdóttir


Sigyn Ragnarsdóttir

801

Czarownik

Friendzone

Lubi łazić po cemntarzach


Cars slowly passing right down on main street, Don't keep on driving, let me say something.

Wysłany: 2019-05-19, 21:17   
   Sonia, Antek
[Cytuj]

Sigyn na miejscu wróżek, a dokładniej Hyuna i Izumo, zachowałaby się podobnie. Co jak co, ale proszenie o pomoc nie było jej mocną stroną. I choć azjatyckie zielonki nie chciały się narzucać, co czarownica potrafiła zrozumieć, i tak postanowiła już, że zabierze do siebie gromadkę Nimat. Niestety, ale teraz nie była pora na unikanie przyjęcia pomocy. Najważniejsze, żeby wróżki miały, gdzie spać, a gdyby Izumo i Hyun koniecznie chcieli samodzielnie się sobą zająć, niech zrobią to na spokojnie, kiedy będą mogli zorganizować sobie pieniądze oraz zrobią rozeznanie w świecie przyziemnych.
- Hyun, tak? Nie będziesz sprawiać żadnych problemów, tak jak reszta. Zapraszam was do siebie, byście nie spali po parkach czy śmietnikach, najważniejszym teraz dla was priorytetem będzie znalezienie drogi powrotnej do świata wróżek - odparła stanowczo i może nie sprawiała sympatycznego wrażenia, ale taki już miała sposób bycia, ot. Na pewno dało się słyszeć w jej głosie szczerość.
Wiedźma uśmiechnęła się lekko do Shaya, który pociągnął za sobą Antka. Heh, miło było być nazywanym ciocią, to musiała przyznać.
Gdy wszystkie wróżki zebrały się w grupkę, Sigyn stworzyła bramę prosto do swojej posiadłości, w której zielonki mogły urządzić się do woli.
- Zapraszam - zdobyła się nawet na uśmiech, a żeby nie stwarzać aż takie wrażenie chłodnej suki... choć w sumie nią była. Mniejsza.
Czarownica weszła do bramy jako ostatnia i za nią portal zniknął.

z.t wszyscy <3
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9