Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
#7

Elena z dnia na dzień coraz lepiej odnajdywała się w nowej rzeczywistości, do której została wrzucona nagle, niespodziewanie i bez żadnego przygotowania. Teraz, kiedy poznała inne wilkołaki, fakt ich istnienia nie wydawał się aż tak bardzo przerażający - zwłaszcza, że Alysanne, Sonia i Connor nie byli w stosunku do niej wrogo nastawieni, co skłoniło Elkę do przemyśleń, że może wilkołak nie zawsze równa sie potwór. Do tej pory takie właśnie miała zdanie o samej sobie, ale może wystarczyło trochę zmienić nastawienie, by wszystko zaczęło układać się nieco lepiej? Co prawda wciąż obawiała się powtórki z Krwawym Księżycem, ale do kolejnej pełni zostało jeszcze wystarczająco czasu, by spróbowała zastanowić się, jak rozwiązać problem swojego braku kontroli. Może poprosi kogoś, by na czas pełni gdzieś ją zamknął? Wydawało się całkiem rozsądne.
Niestety, Elena nie znała jeszcze York zbyt dobrze, ponieważ mieszkała tu nieco ponad tydzień - nie było szans, żeby przez ten czas zdążyła poznać całe miasto. Nic więc dziwnego, że trochę się pogubiła, kiedy tylko postanowiła zapuścić się poza Clifton, gdzie jako tako potrafiła się już odnaleźć. Chciała jedynie poszukać siłowni, bo słyszała, że jest gdzieś w pobliżu a miała zamiar wrócić do swojego sportowego trybu życia sprzed pół roku, zanim dowiedziała się o swoim nowotworze. Zirytowana wyjęła z torebki telefon, założyła swoje okulary do czytania - był to odruch, który został Elenie, mimo, iż lykantripia całkowicie zredukowała jej wadę wzroku - i odpaliła Google Maps, licząc, że w ten sposób uda jej się odnaleźć właściwą trasę. Szła dalej ze wzrokiem wlepionym w ekran, kompletnie nie zwracając uwagi na nic innego dookoła.
 

Xavier Alexander Verlac

32


190 cm


Be strong like a Dragon







[Cytuj]
Multikonta: Elvan, Ceris, Rose
/Po grze z Avery/

Mornigstar szedł w zamyśleniu. Ostatnio miał dużo na głowie. Martwił się od Sophie, bo jakoś po urodzinach jego córki Charlotte wampirzyca gdzieś zniknęła. Po prostu może musiała odpocząć i odciąć się od wszystkiego? Możliwe. Nie raz Xavier nad tym się zastanawiał. Chciał się zapaść pod ziemię i po prostu odpocząć. Jednak to było nierealne. Może to i lepiej, bo brunet nie usiedział by pięciu minut by czegoś nie robić. Oczywiście nie zaniedbywał ani swojej zaadoptowanej córci. Ach... była dla niego oczkiem w głowie. Nie żeby ją rozpuszczał, ale uczyć co złe, a co dobre. Tylko smutno mu było, że straciła matkę. Jednak starał załatać tą pustkę i robił za obojga rodziców. Nie raz pomagała mu Sophie, wampirzyca, która przepadła bez wieści oraz Opal, czarownica co zajęła się uczeniem czarów Charlotte. Poza tym brunet miał na głowie uczenie się na Nocnego Łowce.
Choć miał przy sobie swoją Kruszynkę, chciałby mieć partnera, mężczyznę, którego mógłby kochać i nie zniknął by jak prawie każdy spotkany. Chyba był już za stary na romanse, więc zabawa z czarownikiem Johnatanem nie wchodziła w grę. Chyba, że z nudów z nim się spotkać by po prostu się rozerwać.
Tak Xavier się zamyślił wspominając to wszystko, że chyba na kogoś wpadł. Refleks, który nabył od treningów pozwolił mu szybko złapać tą osobę. Po chwili trzymał tego człowieka w sowich ramionach. Jak się okazało była to kobieta.
- Wybaczy Pani to moja wina, zamyśliłem się i wpadłem na Panią - odrzekł.
Zaraz pomógł jej się ustawić w pionie. Czekał na to, że najprawdopodobniej nieznajoma mu powymyśla, że powinien patrzeć gdzie idzie, a nie.


<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeśli możesz się śmiać<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">mimo bólu i stanąć na nogi. Twoje słabości na pewno z czasem zniknął.
<img src="https://i.pinimg.com/originals/88/f8/de/88f8ded21fc3cb23e51988ec512f8260.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" height="100" width="235" style="border-bottom: 8px solid #4b7388;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/86/28/81/8628818f5b86a3a9caf23f488fd0ec59.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;">



<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-top: -10px; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeżeli będziesz wylewać łzy<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">przerażony samotnością, nikt Cię nie uratuje. Nigdy.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Elena nigdy nie grzeszyła umiejętnością dobrej orientacji w terenie, więc nawet z niezawodnym Google Maps miała kłopot ze znalezieniem siłowni. Wodziła palcem po trasie wyznaczonej przez aplikację, ale chyba coś musiało się zepsuć, bo rzekomo była już na miejscu a siłowni jak nie było tak nie ma. Rozejrzała się po okolicy, stwierdzając, że kompletnie nie wie, gdzie zawędrowała, następnie ponownie utkwiła wzrok w ekranie telefonu. Trudno, zapyta o siłownię któregoś ze swoich nowych znajomych z York, a póki co spróbuje odnaleźć drogę powrotną do Clifton. Tam już bez problemu trafi do swojego mieszkania.
Odwróciła się gwałtownie, co poskutkowało tym, że spektakularnie na kogoś wpadła. Telefon wyleciał jej z ręki i wylądował na chodniku, sama Elena natomiast zahwiała się i pewnie także by upadła, gdyby nie przytrzymały jej silne ramiona nieznajomego. Był od niej wyższy więc musiała nieco zadrzeć głowę, żeby spojrzeć na jego twarz.
- Nic nie szkodzi. To ja powinnam bardziej uważać - stwierdziła, poprawiając przekrzywione okulary. W żaden sposób nie ucierpiały, choć i tak były jej zbędne, więc nie byłoby większej szkody, gdyby się zniszczyły. Następnie schyliła się po telefon - tutaj miała już mniej szczęścia, ponieważ na szybce widać było pęknięcie, ciągnące się przez cały ekran. Przeklnęła w myślach własnego pecha. Przecież dopiero co zaczęła pracę, oszczędności jej się kończyły i póki co nie było jej stać na nowy telefon, czy chociażby wymianę szybki. Wyglądało na to, że na razie będzie musiała jakoś radzić sobie z tym. Schowała go szybko do torebki, żeby przypadkiem jeszcze bardziej go nie popsuć, po czym ponownie przeniosła wzrok na nieznajomego, który wciąż stał obok niej. Stwierdziła, że skoro już weszła w interakcję z owym mężczyzną, to może wykorzystać okazję i zapytać go o drogę.
- Nie wiesz może przypadkiem, jak dojść do siłowni? Jestem tu od niedawna i kompletnie nie wiem, czego gdzie mam szukać - wyjaśniła, uśmiechając się przepraszająco. Nieco bardziej skupiła swoją uwagę na nieznajomym, przez co udało jej się wyczuć od niego zapach, taki sam jak u aniołopodobnych znad rzeki Ouse. Czyżby także był jednym z nich?

Elena Chiara Ricoletti
We can't let our demons take control of us. We should know what we are capable of. We all have a dark side, don't be scared you can't hide...
 

Xavier Alexander Verlac

32


190 cm


Be strong like a Dragon







[Cytuj]
Multikonta: Elvan, Ceris, Rose
Xavier zauważył, że przez jego nieostrożność popsuł telefon nieznajomej. Zrobiło mu się głupio.
Nie miał zamiaru od tak to zostawił. Był pisarzem i rysownikiem, więc pieniądze to u niego nie problem. Poza tym mógł się domyśleć, że dziewczyna może nie mieć na wymianę szybki. A może coś innego jeszcze się popsuło.
- Zapłacę za szkodę. Proszę nic nie mówić tylko przyjąć pieniądze, nalegam. To ile by kosztowało? Ze 300 zł.? - zapytał.
Miał nadzieję, że dziewczyna weźmie te pieniądze. Wyjął z kieszeni kurtki portfel i wręczył jej ile chciała dziewczyna.
Jego zdaniem była to wyłącznie jego wina i nie miał zamiar to odpuścić. Później jeszcze dowiedział się, że dziewczyna szuka siłowni. W sumie może i Xavier tam się wybierze? Zmęczenie i taki trening dobrze mu zrobi. W jakiś sposób to mu dobrze zrobi.
- Doskonale wiem, a tam na marginesie jestem Xavier, a Ty? - zapytał.
Wyciągnął do niej rękę na przywitanie. Zaraz lekko się skłonił, a potem ucałował jej dłoń. Może i Morningstar był homoseksualny, ale matka nauczyła go szacunku do kobiet. Dla niego były po prostu... niezwykłym zjawiskiem, który jest warty na przykład opisania w książce czy na rysowania czy namalowania.
- Masz szczęście, bo łatwiej Ci będzie tam trafić, bo też tam się wybieram. Mam nadzieję, że fajnie spędzimy razem czas - przyznał z szerokim uśmiechem.
Jakby nie patrzeć brunet bardzo lubił poznawać nowych ludzi.


<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeśli możesz się śmiać<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">mimo bólu i stanąć na nogi. Twoje słabości na pewno z czasem zniknął.
<img src="https://i.pinimg.com/originals/88/f8/de/88f8ded21fc3cb23e51988ec512f8260.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" height="100" width="235" style="border-bottom: 8px solid #4b7388;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/86/28/81/8628818f5b86a3a9caf23f488fd0ec59.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;">



<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-top: -10px; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeżeli będziesz wylewać łzy<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">przerażony samotnością, nikt Cię nie uratuje. Nigdy.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Elena od zawsze była osobą, która ze wszystkim próbuje radzić sobie sama, dlatego też branie pieniędzy od kogokolwiek - tym bardziej od nieznajomego - kompletnie nie leżało w jej naturze. W trakcie studiów nawet od swojego ojca nie chciała brać pieniędzy i wolała dorabiać jako barmanka niż żyć na jego utrzymaniu, choć rodziców Eleny z całą pewnością było stać na to, by zapewnić jej życie na wysokim poziomie. Szkoda tylko, że to parcie ojca na pieniądze posłało całą rodzinę do grobu - w końcu gdyby nie lewe interesy z podejrzanymi ludźmi, rodzina Ricoletti byłaby dzisiaj w komplecie.
- Nie trzeba, naprawdę. Poradzę sobie - zapewniła, bo przecież jak to tak, ktoś będzie za nią płacił! Poza tym ona też była współwinna i z pewnością powinna była uważać, jak chodzi. Poczeka spokojnie do pierwszej wypłaty, odłoży coś i w końcu uzbiera sobie na wymianę szybki, a póki co będzie chodzić z pękniętym. Najważniejsze, że działał, prawda?
- Elena - odpowiedziała, podając mężczyźnie dłoń. Trochę zaskoczyło ją jego zachowanie, bo dawno nie spotkała faceta z takimi manierami i takim szacunkiem do kobiet, ale to oczywiście na plus! Widać od razu, że nie był jak ci wszyscy jej koledzy ze szkoły aktorskiej, nazywający ją "dobrą dupą", a to się ceni.
- O, świetnie się składa - uśmiechnęła się do Xaviera i ruszyła razem z nim, skoro znał drogę i wybierał się tam gdzie ona. - Od dawna ćwiczysz? - zapytała, by jakoś zacząć rozmowę. Kusiło ją wprawdzie, żeby zapytać o skrzydła i przynależność do aniołopodobnych z tatuażami, ale na to przyjedzie pora później. Nie chciała tak od razu wyskakiwać z dziwnymi tematami, wolała na początek porozmawiać o czymś przyziemnym, jak za starych dobrych czasów sprzed przemiany.
 

Xavier Alexander Verlac

32


190 cm


Be strong like a Dragon







[Cytuj]
Multikonta: Elvan, Ceris, Rose
- Spokojnie. Znasz takie powiedzenie? Jak dają to biesz, a jak biją to uciekaj - przytoczył.
Uśmiechnął się szerzej i po prostu dał te pieniądze i zamknął jej drobną dłoń na nich.
- Miło poznać - dodał po wszystkim.
Zaraz usłyszał pytanie dziewczyny. Còż tu odpowiedzieć? By nie powiedzieć za dużo i by przy okazji nie skłamać.
- W sumie od zawsze dbałem o siebie. Jednak ostatnio pomyślałen, że by bardziej zadbać o kondycje, a siłownio to najlepszy pomysł. Zawsze chciałem poròwnać zwykłe bieganie od biegania na bierzni. A Ciebie co sprowadza do siłowni? - zapytał.
Morningstar po prostu był ciekaw. Dziewczyna raczej nie zobaczyła żadnych tatuaży, bo brunet ich jeszcze nie miał. Może po prostu wyczuła ten anielski zapaszek?
- Jak byś kiedyś chciała mogę pooprowadzać Cię po Yorku co Ty na to? - zapytał z uśmiechem.
Nie minęło wiele czasu i doszli na miejsce. W sumie przeszli jedną uliczkę, skręcili raz w lewo i dwa razy w prawo i już doszli.
- Mogę wiedzieć czemu przyjechałaś do tego miejsca? - zapytał.
Zaraz otworzył przed Eleną drzwi wpuszczając ją pierwszą.
- Jesteśmy na miejscu - stwierdził.


<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeśli możesz się śmiać<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">mimo bólu i stanąć na nogi. Twoje słabości na pewno z czasem zniknął.
<img src="https://i.pinimg.com/originals/88/f8/de/88f8ded21fc3cb23e51988ec512f8260.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" height="100" width="235" style="border-bottom: 8px solid #4b7388;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/86/28/81/8628818f5b86a3a9caf23f488fd0ec59.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;">



<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-top: -10px; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeżeli będziesz wylewać łzy<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">przerażony samotnością, nikt Cię nie uratuje. Nigdy.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Ela naprawdę czuła się źle, biorąc od kogoś pieniądze, no ale nie zamierzała się z nim tu teraz kłócić i próbować na siłę oddawać mu tego, co sam wcisnął jej do ręki. Najwyżej zaprosi go kiedyś na jakąś kawę czy obiad i zapłaci za nich oboje, w ramach rekompensaty.
Słysząc pytanie zamyśliła się na chwilę.
- Zamiłowanie do sportu i zdrowego trybu życia - odpowiedziała w końcu, wzruszając lekko ramionami. - Kiedyś ćwiczyłam regularnie, przez ostatnie pół roku trochę się zaniedbałam, ale uznałam, że warto do tego wrócić - nie zamierzała na razie wspominać o tym, że to nowotwór płuc zmusił ją do zaprzestania intensywnych ćwiczeń. Dzięki lykantropii, choroba była przeszłością i Elena nie zamierzała zbyt bardzo zagłębiać się w tamten okres swojego życia. Było, minęło - jak to mówią.
- Pewnie. Będę bardzo wdzięczna - cieszyła się, że Xavier zaproponował jej odprowadzanie, ponieważ wciąż jeszcze się tu gubiła i nie wiedziała co gdzie jest, o czym świadczyła chociażby sytuacja z siłownią. Przyda jej się życzliwa duszyczka, która służyłaby jej pomocą i pokazała, co gdzie mogła znaleźć w York.
Słysząc kolejne słowa Xaviera, na moment zamilkła. Niby normalne pytanie, ale przywodziło jej na myśl wszystkie najgorsze wspomnienia sprzed kilku miesięcy.
- To raczej nie jest wesoła historia - starała się wyglądać obojętnie, ale nie dało się nie wychwycić bólu i ogromnego smutku w jej głosie. Cóż, strata rodziny z pewnością nie była czymś, nad czym przechodziło się do porządku dziennego.
Na miejsce dotarli dość szybko. Elena otworzyła swoją sportową torbę i wydobyła z niej portfel, zastanawiając się, czy ma wystarczająco dużo oszczędności by wykupić miesięczny karnet.
 

Xavier Alexander Verlac

32


190 cm


Be strong like a Dragon







[Cytuj]
Multikonta: Elvan, Ceris, Rose
Zamiłowanie do sportu było dobrą sprawą. Trzeba dbać o siebie nawet w taki sposób, a to jest bardzo wskazane.
Gdy usłyszał ból i smutek w głosie Eleny stwierdził, że musi coś powiedzieć:
- Może kiedyś będziesz gotowa i odpowiesz mi
Następnie już byli w siłowni. Xavier cierpliwie czekał niech dziewczyna wykupi sobie karnet. Później on wykupił sobie miesięczny. Miał nadzieję, że zdoła go wykorzystać i nie wezwą go znów do Instytutu.
- To przebierzemy się i widzimy się na sali - odrzekł.
Morningstar założył swój jakby sportowy strój i czekał na Elene. Jakoś dziś w siłowni nie było dużo ludzi.


<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeśli możesz się śmiać<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">mimo bólu i stanąć na nogi. Twoje słabości na pewno z czasem zniknął.
<img src="https://i.pinimg.com/originals/88/f8/de/88f8ded21fc3cb23e51988ec512f8260.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" height="100" width="235" style="border-bottom: 8px solid #4b7388;"><img src="https://i.pinimg.com/originals/86/28/81/8628818f5b86a3a9caf23f488fd0ec59.gif" width="100" style="border-top: 8px solid #4b7388;">



<div style="font-family: 'Great Vibes'; font-size: 30px; color: #4b7388; margin-top: -10px; margin-bottom: 3px; position: relative">Jeżeli będziesz wylewać łzy<div style="font-family: 'Caveat'; font-size: 17px; color: #4b7388; position: relative">przerażony samotnością, nikt Cię nie uratuje. Nigdy.
 

Elena Ricoletti

25 lat


168 cm


And you're making the typical me break my typical rules







[Cytuj]
Multikonta: Gabriel
Fakt, Elena od zawsze lubiła o siebie dbać, nie tylko ze względu na sylwetkę ale i na zdrowie, choć niestety nie uchroniło jej to przed nowotworem. Teraz jednak to wszystko było nieważne, bo choroby w większości już jej nie dotyczyły. Potrzeba ćwiczeń jednak mimo wszystko pozostała.
- Może... - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. Do tej pory opowiedziała całą historię jedynie Alysanne, ale wtedy była pijana i miała silną potrzebę wyrzucenia tego z siebie, w tej chwili natomiast miała wrażenie, że rozmowa o tragedii, która spotkała jej rodzinę mogłaby jedynie wszystko pogorszyć.
Ostatecznie wzięła ten miesięczny karnet, a co tam! Jak szaleć to szaleć! Będzie miała przynajmniej większą motywację, żeby przychodzić tutaj regularnie.
Skinęła głową na słowa Xaviera i sama poszła przebrać się w swój strój do ćwiczeń - czarne dresy oraz czarną, luźną koszulkę bez ramiączek. Okulary włożyła z powrotem do pudełka i schowała na dnie torby.
- Już jestem. Mam nadzieję, że nie czekałeś za mną długo - rzuciła wesoło, kiedy tylko dostrzegła nowego znajomego. Chwilowy zły nastrój sprzed kilku minut całkowicie zniknął, przynajmniej na razie, póki nie myślała o utraconej rodzinie.

//zt. x2 i ciąg dalszy tutaj
 

Seweryn Hermod Nestraven

27


185 cm


Porzuć przeświadczenie, że musisz trafić. Kiedy łucznik nie myśli o celu, wtedy zaczyna podążać drogą łuku.







[Cytuj]
Multikonta: Soyung Charlotta
    Runy stałe: Parabatai (Pia), Enkeli, Voyance
    Runy czasowe: Dexteritas II [0/7], Farsighted II [0/7], Glamour II [0/7], Precision II [0/7]
    Niedokończone: Iratze
    Ekwipunek: Stela, serafickie ostrze [1], stalowe sztylety [2], sensor, Łuk i kołczan ze strzałami [25]


Nie miał zbyt wielu okazji do spędzenia czasu z bratem odkąd każdy z nich obejmował inne stanowisko. Stąd też ucieszył się, że na patrol został skierowany właśnie z nim. Zwłaszcza że musiał bratu powiedzieć o kilku sprawach za nim to zrobi ojciec. Seweryn spodziewał się, że ojciec na pewno przestawi swojemu pierworodnemu własną wizję całej tej sprawy. Dlatego postanowił sam powiedzieć o tym bratu, a skoro byli razem skierowani na patrol. To, czemu nie wykorzystać tej okazji. Chodzili już jakiś czas uliczkami York nie trafiając na nic. Sensor uparcie milczał i nie wykazywał żadnej aktywność demonów.
- Darion jest kilka spraw, o których muszę ci powiedzieć - zaczął, bo sam nie wiedział, od czego zacząć. Która z tych spraw była najważniejsza, a z którą poczekać. Zresztą nie ważne, jakiej kolejność mu o tym wszystkim powie, bo przecież i tak tego nieunikanie. Musiał po prostu powiedzieć starszemu bratu. - Nie wiem, czy słyszałeś, ale odnalazła się nasza kuzynka córka wuja Raphael i Ethelyn, która zaginęła jedenaście lat temu wraz z rodzicami - postanowił zacząć od tej informacji, bo to nie była całkiem szokująca czy też gorsząca... Zwłaszcza że sam ojciec ją przyjął z lekką radością. Jedynie zmartwił się tym co spotkało jego brata i bratową. Niestety tego sama Sena nie wiedziała. Nie pamięta nawet, że nazywa się Nestraven. Poza tym Seweryn nie był pewny czy nie doszły do starszego Nestravena jakieś pogłoski. Pia dowiedziała się z trzeciej ręki za co dostał od niej ochrzan, że słowem jej nie powiedział.
- Poza tym z takich innych wieść co słychać u Nestravenów to zostaniemy wujkami, bo nasza mała Schuyler spodziewa się dziecka. Najgorsze jest to, że jedyne co powiedziała to ojcem jest jakiś Faeries - mówiąc to cały czas co jakiś czas spoglądał na sensor, by nic ich nie zaskoczyła. Jego spojrzenie skakało z sensora na brata i tak w kółko. Po prostu obserwował relację brata na te nowinki, jakie mu serwuje. By wiedzieć, jakie są jego relacje. W końcu nie codziennie się dowiadujesz, że twoja młodsza spodziewa się nieślubnego dziecka i nie wiadomo jeszcze czy ojciec jego zaakceptuje swoje potomstwo, odnalezieniu zaginionej kuzynki... oświadczynach brata - Chciałem ci powiedzieć nim to zrobi nasz ojcec, że parę dni temu oświadczyłem się Rosie - na razie nie będzie mówił mu, że Rosa jest wilkołakiem. Dla Seweryna nie ma to znaczenia. Jednak jeśli brat zapyta się o nią to mu powie. To, kim jest jego ukochana nie jest żadną tajemnicą...
- Zapowiada się spokojny patrol, bo sensor się nie odzywa - stwierdził tak wracając do ich patrolu. Dając też czas Darionowi oswojenia się z tym wszystkim informacjami...
Seweryn H. Nestraven
 

Darion Jesse Nestraven

32


185 cm

"Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać."






[Cytuj]
Runy stałe: Enkeli, Voyance
Runy czasowe: Dexteritas (III) – 9, Farsighted (III) – 9, Glamour (III) – 9, Heightened speed (III) – 9, Precision (III) – 9
Niedokończone: Iratze,
Ekwipunek: Stela, serafickie ostrza [2], bicz ze srebra i elektrum, sensor, magiczne światło

Gdy usłyszał, że głowa Instytutu wysyła go na patrol z bratem bardzo się ucieszył. Nie pamiętał kiedy ostatnio mieli czas po prostu pogadać. Na szczęście takie zadania były do tego wręcz stworzone. Owszem zawsze musiał być czujny i skupiony ale liczył na to, że nawet rozmawiając z bratem nie będzie narażony na niespodziewany atak demona. Poza tym ostatnio chociaż otrzymał wiadomość od ich ojca, że ten chce z nim pogadać, to niestety Darion nie miał nawet czasu, by się z nim zobaczyć. Już podczas gdy szykowali się do wyjścia z budynku Instytutu, Jesse zauważył, że Seweryn jest jakiś nie swój. No cóż swoim zwyczajem nie pytał o co chodzi. W końcu uważał, iż jeśli jego brat będzie chciał się uzewnętrznić na pewno to zrobi. I Darion miał rację. Już od dłuższego czasu chodzili uliczkami Yorku, a sensory nie notowały żadnej aktywności. Starszy Nestraven od czasu do czasu rozglądał się po okolicy i sprawdzał czy aby na pewno nie widać niczego podejrzanego. Na szczęście nic nie zakłóciło jak na razie spokoju patrolu. Dopiero gdy Seweryn się odezwał Darion zwrócił na niego wzrok.
- Przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko. Nie będę ciebie oceniał. – powiedział spokojnie widząc lekkie podenerwowanie brata. Już zaczął nawet podejrzewać, że ojciec znowu chce zaaranżować jakieś małżeństwo czy też coś złego dzieje się w domu, ale na szczęście dla niego pierwsza wiadomość nie była taka straszna jak się spodziewał.
- No to świetnie. Myślałem, że córka Raphaela i Ethelyn zginęła razem z nimi. Dzięki aniołowi, że się odnalazła. Chciałbym z nią pogadać jak wrócimy z patrolu. – stwierdził. Owszem cieszył się z takiego obrotu sprawy. Przecież pamiętał jak boleśnie cała rodzina przeżyła wiadomość o zaginięciu wuja i jego żony. Co zaś się tyczyło pogłosek to coś tam słyszał ale nie wierzył za bardzo w plotki. I choć teraz nie wiedział ile z wiadomości jakie do niego doszły jest prawdą, a co wyssana z palca nowinką, to nie miał pojęcia jak zapyta Seweryna o to co się stało z jej rodzicami. Długo milczał, aż wreszcie spojrzał na brata. – A co z jej rodzicami? Też się odnaleźli czy to co słyszałem, że zginęli jest prawdą? – zapytał gdyż nie dawało mu to spokoju. Z lekkiego niepokoju sięgnął po swoja ulubioną broń i zawinął sobie bicz na ręku by ukryć to, że zaciska pięści. Owszem był przygotowany na najgorsze ale wrodzona popędliwość dawała o sobie znak. Nie zamierzał również ochrzaniać brata za to, że dowiedział się o tym dopiero teraz . W końcu sam miał pewne zadania, które wykonywał dla szefa Instytutu tudzież dla samego Clave i aż mu było głupio, ponieważ zaniedbywał przez to rodzinę. Kolejna wiadomość lekko go zmroziła. On i wujek… Jak na razie wydawało mu się, że on i dzieci to dwie różne rzeczy. Poza tym krzyki i te wszystkie słodkości związane z dzieciaczkami naprawdę nie pasowały do Skrytobójcy ale wiadomo teoria to jedno ale jak się zachowa gdy na świat przyjdzie to dziecko nie wiedział.
- Cieszę się razem z nią. W sumie to dobrze, że nasza rodzina się rozrasta. Co prawda nie mam nic go Faeries ale czy Schuyler jest tego pewna? – zapytał. Oczywiście nie zamierzał w żaden sposób unikać wizyt u najmłodszej siostry przez mieszaną krew ale wiedział, że Faerie nie dość, że są piękne to jeszcze nie potrafią kłamać więc przy tym dziecku trzeba będzie musiał uważać na to co mówi. Ale naprawdę cieszył się z tego, że ich najmłodsza siostra będzie miała potomka. Nie obchodziło go to czy weźmie ślub z jego ojcem czy nie. W końcu małżeństwo było dla Dariona formą więzienia, a więc nie wymagał od nikogo tego, aby na siłę je zawierał. Szedł obok brata i gdy ten wspomniał o zaręczynach gwałtownie stanął i o mało nie upuścił sensora.
- Gratuluję bracie. To świetna wiadomość. Powiedz mi kim jest twoja wybranka i na pewno będę chciał ją poznać. – stwierdził i w tym momencie nie obchodziło go to do jakiej rasy należy ta dziewczyna. On przyjmie ją z otwartymi ramionami. W końcu najważniejsze w tym życiu jest to, by w małżeństwie dwoje ludzi było szczęśliwych. Uściskał zaraz po swojej wypowiedzi Seweryna i ruszył dalej na patrol uparcie wpatrując się to w sensor to w okolicę jaka ich otaczała.
Słysząc kolejną wypowiedź brata lekko się uśmiechnął.
- Mam taką nadzieję, choć nigdy nie mów hop póki nie przeskoczysz tudzież uważaj czego sobie życzysz, bo przy odrobinie pecha możesz to otrzymać. – rzekł spokojnie mając nadzieję, że tym razem życzenie Seweryna się spełni i rzeczywiście nie natkną się na żadnego demona.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Demon Du’Sien – rodzaj zmiennokształtnych demonów, które w prawdziwej formie przypominają szkielety o szponiastych dłoniach.

Bezchmurne niebo rozświetlało jasne światło księżyca, połowiczne odkrywającego swą tarczę. Uliczne latarnie świeciły dość intensywnie, więc droga przed Wami była dość widoczna. Sensor milczał jedynie do pewnego momentu, idąc ulicą minęliście grupkę ludzi, młodych osób, najwyraźniej pod wpływem. Niedaleko za nimi szedł chłopak, odziany w czarną bluzę z kapturem. Nie wyglądał najsympatyczniej, a głowę miał spuszczoną. Sensor zaczął piszczeć, mniej więcej w momencie, kiedy grupka młodych znalazła się w pobliżu. Dziwna sytuacja, bo nic nie wydawało się nazbyt podejrzane, wszyscy wyglądali zupełnie normalnie.
 

Seweryn Hermod Nestraven

27


185 cm


Porzuć przeświadczenie, że musisz trafić. Kiedy łucznik nie myśli o celu, wtedy zaczyna podążać drogą łuku.







[Cytuj]
Multikonta: Soyung Charlotta
Prawdą jest to, że jedną z ulubionych rozrywek głowy rodzinny Nestraven, było aranżowanie małżeństw. Chyba, każde z jego dzieci doświadczyło tego na sobie. Seweryn nie był tutaj wyjątkiem. Kilka razy miał do czynienia, z tym że ojciec informuje go, że ma dla niego żonę. Jedną z pierwszych jego kandydatek była Erin, później było Shantae. Jednak przy Shan to było tylko stwierdzenie, że to jest dobra kandydatka na żonę i ma jego aprobatę. Jednak kiedy ojciec dowiedział się, że Seweryn zaczyna spotykać się z wilczycą to zaangażował mu małżeństwo z Lexą. Na szczęście dziewczyna również nie była z tego powodu zadowolona więc nie było opcji, że zostaną zmuszeni. Prócz niego chyba jego również jego rodzeństwo tego doświadczyło nie wiedział jak sprawa wyglądała o Dariona i Schuyler, a był pewny, że Pia również miała kandydata wybranego przez ojca na męża.
Nic dziwnego, że był nie swój po wyjściu z Instytutu, bo miał wiele do powiedzenia bratu, a za bardzo nie wiedział jak to powiedzieć. Nie chciał tego wszystko rzucać na jego barki, ale wiedział, że jeśli tego nie zrobi to pewnie ojciec chętnie mu przestawi własną wersję. Dlatego lepiej było by Darion usłyszał to od niego. Ich ojciec był typowym Nefilim, dla którego najbardziej liczy się czystość krwi i nie widzi swoich dzieci z podziemnymi. Niestety los chciał, że jego wnuk będzie pół krwi i przyszła synowa będzie podziemną. Czy mu się to podoba, czy też nie? Dlatego tak bardzo Sewerynowi zależało, by chociaż jego rodzeństwo zrozumiało jego wybór. Serce nie sługa nie można mu rozkazać kogo ma kochać i z kim ma być szczęśliwe.
- Wiem - powiedział, bo zawsze mógł liczyć na starszego brata. Zwykle nie miał przed nim żadnych tajemnic, ale teraz to wynikało z niego tylko trochę tego wszystkiego się nagromadziło. Nie mieli ostatnio zbyt wielu okazji do rozmowy, bo przecież każde z nich miało swoje obowiązki, których nie może lekceważyć przez pogaduszki z bratem. To, że teraz wysłano ich razem na patrol było jak dar z nieba. Mogli przynajmniej powiedzieć sobie wszystko i by było tak jak dawniej bez tajemnic i wszystko sobie mówić.
- Wszyscy tak myśleli, bo to w końcu jedenaście lat. Sam byłem w szoku jak spotkałem ją pierwszy raz w sklepie, a ona nawet nie wiedziała kim sama jest. Uważała siebie za przyziemną. Zaczęła treningi w Instytucie i na nowo poznawać świat. Niestety nie pamięta nic co działo się przed jej zniknięciem - powiedział do brata, bo taka była prawda. Poznali się dzięki naszyjnikowi, a później Seweryn zgłosił to Jamsowi, który wprowadził ich kuzynkę do Instytutu. Pech chciał, że nie długo po tym musiał wyjechać do Idrisu w sprawach rodzinny. To znaczy pomóc siostrze zmierzyć się z ojcem, kierując jego gniew na siebie. Zawsze wolał, żeby ojciec wkurzał się na niego, a nie jego siostrach. Zwłaszcza że ojca stosunki i Schuyler są już dość napięte. - Sena nie wie co się z nimi stało, ale najprawdobodniej nie żyją. Kto wie może sprawa zostanie ponownie drążona w celu sprawdzenia. Jednak pewnie po tylu latach nic nie wykryją. Chociaż naszym świecie nigdy nie jest nic wiadomo - dodał odpowiadając na pytanie brata. Sena nie wiedziała co się stało z jej rodziców, nawet nie miała pojęcia, że pojechała tam z nimi. Jedyne to, co pamięta to jak została znaleziona na ulicy cała we krwi z naszyjnikiem rodzinnym.
- Ja też, ale żebyś widział ojca jak się o tym dowiedział... Nie odbywało się od wyzwisk i stwierdzeń jak się pokarzą teraz w towarzystwie. Chce urodzić i wychować swoje dziecko, a chyba to jest najważniejsze - jeśli ojciec okaże się dupkiem i będzie miał gdzieś swojego potomka. To Seweryn pomoże siostrze wychować jej dziecko. Przecież sama jest jeszcze dość młoda i nie da sobie rady. Teraz na pewno będzie potrzebowała wsparcia rodzinny jeszcze bardziej nisz kiedykolwiek wcześniej. Faktycznie posiadając w rodzinie mieszaną krew będą musieli uważać. Dziecko będzie zarówno Faerią jak Nefilim. Chociaż nasze krew jest bardziej dominująca...
- Dzięki i oczywiście, że ci powiem... Nazywa się Rosa od dłuższego czasu mieszkamy razem. Na pewno ją poznasz, bo zawsze możesz do nas wpaść na obiad lub po prostu z wizytą - powiedział do bratu i szczerze powiedziawszy trochę mu ulżyło, że brat tak wszystko lekko przyjął.
Nie mieli więcej czasu na pogawędki o tym co wyrabia się w ich rodzinie, ponieważ tuż po słowach brata sensor się odezwał wykazując obecność demona. Sprawdzając tym razem słowa Dariona, że należy uważać czego sobie człowiek życzy. Jakby to stało się na zawołanie. Chociaż sensor uparcie informował ich obecność demona to niczego Seweryn nie dostrzegał. Nie licząc grupki nastolatków, którzy zdecydowanie dzisiaj dość mocno za imprezowali. Za nimi szedł jakiś chłopak i to było na tyle z osób, jakie się pojawili. Ciężko było stwierdzić, gdzie demon się ukrywa. Seweryn przyjrzał się nastolatką i chłopakowi, bo przecież wiadomo nie od dzisiaj, że istnieją demony, które potrafią się ukryć pod postacią ludzi. Próbując znaleźć jakieś oznaki, które mógłby podpowiedzieć gdzie ukrywa się demon.
Seweryn H. Nestraven
 

Darion Jesse Nestraven

32


185 cm

"Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać."






[Cytuj]
Archibald rzeczywiście miał twardą rękę do swoich dzieci i zawsze chciał by robiły to co on chciał. Na szczęście Darion nie zamierzał się temu podporządkowywać. Jesse nie był osobą, która tylko czekała na to, by ktoś mu znalazł wybrankę serca, a już na pewno nie chciał się podporządkowywać ojcu. Za bardzo sobie cenił wolność i możliwość podejmowania własnych decyzji. Owszem Nestraven rozumiał o co ojcu chodziło jednak czarnowłosy Nefilim uważał, że ojciec nie musi go chronić. O to potrafi zadbać sam więc nie zamierzał przystawać na aranżowanie jego małżeństw i organizowanie jego życia. Poza tym rozumiał oburzenie nie tylko Severyna ale i Shuyler, którzy również się przeciw takim czynom sprzeciwiali. Gdyby wiedział, że ojciec chciał zrobić krzywdę ich najmłodszej siostrze zapewne rzuciłby wszystko i przyjechał na dłużej do Idrysu, by się z nim rozmówić. Oczywiście niektóre postulaty ojca Darion spełnił, lecz tylko dlatego, że sam tego chciał i dążył aby zrealizować założony sobie cel. Niby to nie wiele ale zawsze można było udobruchać Archibalda takimi właśnie postępkami.
Tak wysłanie tej dwójki na patrol i to jeszcze razem z sobą było rzeczywiście zrządzeniem losu lub Anioła. Tego akurat Nestraven nie wiedział czy przeznaczenie czy inne siły maczały w tym palce. Prawdą było też, że chociaż bracia jak i ich siostry przebywały w tym samym instytucie Darion nie miał wcześniej czasu pofatygować się do nich i pogadać o rodzinie lub o głupotach. Nawet się śmiał, że aby pogadać z Pią musiałby chyba trafić do szpitala, bo jakoś nie mogą inaczej na siebie wpaść.
- Tak myślałem, że odpowiesz w ten sposób. – stwierdził Jesse. Cóż teraz rozumiał dlaczego Seweryn był taki skwaszony od momentu, gdy wyszli z Instytutu. Poza tym pogadanie z rodziną było czymś czego Darionowi naprawdę brakowało. Ok, o pewnych sprawach nie mógł rozmawiać ale zdobycie informacji o rodzinie było dla Jesse’ygo bardzo ważne. A w ten sposób przynajmniej mógł dowiedzieć się co tak naprawdę dzieje się zarówno u tej rodziny w Instytucie, jak i w Idrysie.
- Nie dziwię ci się, że musiałeś być w szoku. Ja pewnie w pierwszym momencie miałbym wrażenie, że zobaczyłem zjawę lub upiora, albo jakiegoś demona, który zechciałby mnie zmusić bym go nie atakował. To dobrze, że Sena zaczęła treningi. Wiemy przecież doskonale, że nieszkolony Nefilim nie przeżyje za długo w świecie nękanym przez demony. I trochę szkoda, że nasza kuzynka ma amnezję. Powiedziała ci może gdzie mieszkała przez te wszystkie lata i co ja skłoniło do przyjazdu do Yorku? – zapytał przez co wyszła z niego wrodzona ciekawość oraz chcąc się dowiedzieć jakim cudem ona przeżyła, a jej rodzice zginęli. Przecież byli doświadczonymi Neilim i wiedzieli jak walczyć z demonami, które od czasu do czasu pojawiały się na ziemi. Ok sam zrobił by pewnie podobnie do Seweryna ale gdyby miał trochę czasu starałby się rozwikłać sprawę zaginięcia lub śmierci jego wujostwa. Poza tym jak Sena będzie potrzebowała treningów to na pewno udzieli jej parę lekcji i postara się by została świetna Nocną Łowczynią.
- Trochę ja rozumiem, chociaż szkoda, że sama nie dała nam żadnych wskazówek, by wznowić ta sprawę. Poza tym nie sądzę, że szefowa Instytutu sama z własnej woli wznowi to śledztwo. Myślę, że będziemy musieli sami dojść do rozwiązania tej zagadki, ale oczywiście mogę się bardzo mylić. – stwierdził nie wiedząc co ma jeszcze powiedzieć na ten temat. Owszem chciałby się tym zająć i winnych doprowadzić albo przed oblicze Clave albo samemu wykonać egzekucję na winnych śmierci jego wujostwa. Wiedział jednak, że nawet gdyby poprosił o przydzielenie go do tej sprawy nie dostałby na to pozwolenia. W końcu był w to osobiście zaangażowany, a Clave uważało, że tacy Nocni Łowcy nie wykonują wówczas należycie swoich obowiązków. Co oczywiście Darion rozumiał.
- No tak…. Mogłem się po nim spodziewać takiej reakcji jednak powiem szczerze, że z niektórymi sprawami przesadza i to dość poważnie. Poza tym winić Shuyler za to, że zaszła w ciążę jest bardzo nietaktowne i gdyby inni Nefilim się o tym dowiedzieli rzeczywiście nasza rodzina mogłaby stracić szacunek w oczach Clave. – dodał spokojnie. On nigdy by nie wyzwał nikogo ze swojej rodziny nawet gdyby powiedział mu, że popełnił mezalians lub jest odmiennej orientacji seksualnej. Dla niego nie miało to większego znaczenia. Najważniejsze było to, aby osoba, która pokazywała swoje poglądy była z nimi szczęśliwa i dokonywała słusznych wyborów. A to jakiej krwi będzie dziecko ich najmłodszej siostry nie za wiele obchodziło Dariona. Owszem wiedział, że może przez to być szykanowane w świecie Nefilim ale na to, by potomek rodu Nestraven czuł się dobrze wśród społeczności Nocnych Łowców, Darion mógł wiele zaradzić.
- Ok co do spotkania i poznania twojej narzeczonej jakoś się umówimy. Na razie skończmy ten… – nie dokończył zdania gdy sensor wydal z siebie piszczący dźwięk. Szlag… Rzeczywiście należy uważać czego się pragnie, bo przy odrobinie pecha można to otrzymać. pomyślał i od razu zaczął rozglądać się z uwagą po okolicy. Gdzie jesteś cholero warknął w myślach i skierował sensor na grupę nastoletnich imprezowiczów, a potem na zakapturzonego chłopaka, który szedł w jakiejś odległości za grupką. Miał nadzieję, że sensor podpowie im gdzie ukryło się zagrożenie. W grupie czy jednak nadchodziło samotnie. Jednak od razu przygotował też swoją stelę, by aktywować runy potrzebne do walki, a także leciutko spuścił końcówkę bicza trzymanego w ręku, by zadać demonowi natychmiastowy cios oraz aby mieć czas na reakcję i rozkręcenie swojej broni.
 

Mistrz Gry

666 lat



"I heard a sound, and did not know what it was. I sought wisdom in the chalice, but there was none.

[Cytuj]
Sensor piszczał, nie był jednak w stanie pokazać dokładnie miejsca, w którym znajdywał się demon. A był na pewno, intensywny dźwięk urządzenia informował o tym donośnie. Grupka oddalała się od nich, samotnik również, a dźwięki sensora stawały się coraz cichsze, aż całkowicie zniknęły. To powinno dać Wam do myślenia, być może demon był zmiennokształtny i ukrywał się w ludzkiej postaci, chcąc dopaść swoją ofiarę. Nadal nie mieliście pojęcia gdzie się znajdował, a zdobycie informacji na ten temat było niemożliwe. Zostało Wam tylko jedno wyjście… A wszystkie osoby, które przed chwilą Was mijały, zniknęły właśnie za rogiem ulicy…
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do :   
Shadow York @ 2019   Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
York, England, UK

Partnerstwo