Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica
Autor Wiadomość
Elena Ricoletti


Elena Ricoletti

25

Wilkołak

I'm gonna marry the night

Barmanka w The Requiem


We can't let our demons take control of us.

Wysłany: 2019-05-02, 21:26    [Cytuj]

#7

Elena z dnia na dzień coraz lepiej odnajdywała się w nowej rzeczywistości, do której została wrzucona nagle, niespodziewanie i bez żadnego przygotowania. Teraz, kiedy poznała inne wilkołaki, fakt ich istnienia nie wydawał się aż tak bardzo przerażający - zwłaszcza, że Alysanne, Sonia i Connor nie byli w stosunku do niej wrogo nastawieni, co skłoniło Elkę do przemyśleń, że może wilkołak nie zawsze równa sie potwór. Do tej pory takie właśnie miała zdanie o samej sobie, ale może wystarczyło trochę zmienić nastawienie, by wszystko zaczęło układać się nieco lepiej? Co prawda wciąż obawiała się powtórki z Krwawym Księżycem, ale do kolejnej pełni zostało jeszcze wystarczająco czasu, by spróbowała zastanowić się, jak rozwiązać problem swojego braku kontroli. Może poprosi kogoś, by na czas pełni gdzieś ją zamknął? Wydawało się całkiem rozsądne.
Niestety, Elena nie znała jeszcze York zbyt dobrze, ponieważ mieszkała tu nieco ponad tydzień - nie było szans, żeby przez ten czas zdążyła poznać całe miasto. Nic więc dziwnego, że trochę się pogubiła, kiedy tylko postanowiła zapuścić się poza Clifton, gdzie jako tako potrafiła się już odnaleźć. Chciała jedynie poszukać siłowni, bo słyszała, że jest gdzieś w pobliżu a miała zamiar wrócić do swojego sportowego trybu życia sprzed pół roku, zanim dowiedziała się o swoim nowotworze. Zirytowana wyjęła z torebki telefon, założyła swoje okulary do czytania - był to odruch, który został Elenie, mimo, iż lykantripia całkowicie zredukowała jej wadę wzroku - i odpaliła Google Maps, licząc, że w ten sposób uda jej się odnaleźć właściwą trasę. Szła dalej ze wzrokiem wlepionym w ekran, kompletnie nie zwracając uwagi na nic innego dookoła.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

32

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-05-02, 21:53   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

/Po grze z Avery/

Mornigstar szedł w zamyśleniu. Ostatnio miał dużo na głowie. Martwił się od Sophie, bo jakoś po urodzinach jego córki Charlotte wampirzyca gdzieś zniknęła. Po prostu może musiała odpocząć i odciąć się od wszystkiego? Możliwe. Nie raz Xavier nad tym się zastanawiał. Chciał się zapaść pod ziemię i po prostu odpocząć. Jednak to było nierealne. Może to i lepiej, bo brunet nie usiedział by pięciu minut by czegoś nie robić. Oczywiście nie zaniedbywał ani swojej zaadoptowanej córci. Ach... była dla niego oczkiem w głowie. Nie żeby ją rozpuszczał, ale uczyć co złe, a co dobre. Tylko smutno mu było, że straciła matkę. Jednak starał załatać tą pustkę i robił za obojga rodziców. Nie raz pomagała mu Sophie, wampirzyca, która przepadła bez wieści oraz Opal, czarownica co zajęła się uczeniem czarów Charlotte. Poza tym brunet miał na głowie uczenie się na Nocnego Łowce.
Choć miał przy sobie swoją Kruszynkę, chciałby mieć partnera, mężczyznę, którego mógłby kochać i nie zniknął by jak prawie każdy spotkany. Chyba był już za stary na romanse, więc zabawa z czarownikiem Johnatanem nie wchodziła w grę. Chyba, że z nudów z nim się spotkać by po prostu się rozerwać.
Tak Xavier się zamyślił wspominając to wszystko, że chyba na kogoś wpadł. Refleks, który nabył od treningów pozwolił mu szybko złapać tą osobę. Po chwili trzymał tego człowieka w sowich ramionach. Jak się okazało była to kobieta.
- Wybaczy Pani to moja wina, zamyśliłem się i wpadłem na Panią - odrzekł.
Zaraz pomógł jej się ustawić w pionie. Czekał na to, że najprawdopodobniej nieznajoma mu powymyśla, że powinien patrzeć gdzie idzie, a nie.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Elena Ricoletti


Elena Ricoletti

25

Wilkołak

I'm gonna marry the night

Barmanka w The Requiem


We can't let our demons take control of us.

Wysłany: 2019-05-03, 10:17    [Cytuj]

Elena nigdy nie grzeszyła umiejętnością dobrej orientacji w terenie, więc nawet z niezawodnym Google Maps miała kłopot ze znalezieniem siłowni. Wodziła palcem po trasie wyznaczonej przez aplikację, ale chyba coś musiało się zepsuć, bo rzekomo była już na miejscu a siłowni jak nie było tak nie ma. Rozejrzała się po okolicy, stwierdzając, że kompletnie nie wie, gdzie zawędrowała, następnie ponownie utkwiła wzrok w ekranie telefonu. Trudno, zapyta o siłownię któregoś ze swoich nowych znajomych z York, a póki co spróbuje odnaleźć drogę powrotną do Clifton. Tam już bez problemu trafi do swojego mieszkania.
Odwróciła się gwałtownie, co poskutkowało tym, że spektakularnie na kogoś wpadła. Telefon wyleciał jej z ręki i wylądował na chodniku, sama Elena natomiast zahwiała się i pewnie także by upadła, gdyby nie przytrzymały jej silne ramiona nieznajomego. Był od niej wyższy więc musiała nieco zadrzeć głowę, żeby spojrzeć na jego twarz.
- Nic nie szkodzi. To ja powinnam bardziej uważać - stwierdziła, poprawiając przekrzywione okulary. W żaden sposób nie ucierpiały, choć i tak były jej zbędne, więc nie byłoby większej szkody, gdyby się zniszczyły. Następnie schyliła się po telefon - tutaj miała już mniej szczęścia, ponieważ na szybce widać było pęknięcie, ciągnące się przez cały ekran. Przeklnęła w myślach własnego pecha. Przecież dopiero co zaczęła pracę, oszczędności jej się kończyły i póki co nie było jej stać na nowy telefon, czy chociażby wymianę szybki. Wyglądało na to, że na razie będzie musiała jakoś radzić sobie z tym. Schowała go szybko do torebki, żeby przypadkiem jeszcze bardziej go nie popsuć, po czym ponownie przeniosła wzrok na nieznajomego, który wciąż stał obok niej. Stwierdziła, że skoro już weszła w interakcję z owym mężczyzną, to może wykorzystać okazję i zapytać go o drogę.
- Nie wiesz może przypadkiem, jak dojść do siłowni? Jestem tu od niedawna i kompletnie nie wiem, czego gdzie mam szukać - wyjaśniła, uśmiechając się przepraszająco. Nieco bardziej skupiła swoją uwagę na nieznajomym, przez co udało jej się wyczuć od niego zapach, taki sam jak u aniołopodobnych znad rzeki Ouse. Czyżby także był jednym z nich?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

32

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-05-04, 20:24   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Xavier zauważył, że przez jego nieostrożność popsuł telefon nieznajomej. Zrobiło mu się głupio.
Nie miał zamiaru od tak to zostawił. Był pisarzem i rysownikiem, więc pieniądze to u niego nie problem. Poza tym mógł się domyśleć, że dziewczyna może nie mieć na wymianę szybki. A może coś innego jeszcze się popsuło.
- Zapłacę za szkodę. Proszę nic nie mówić tylko przyjąć pieniądze, nalegam. To ile by kosztowało? Ze 300 zł.? - zapytał.
Miał nadzieję, że dziewczyna weźmie te pieniądze. Wyjął z kieszeni kurtki portfel i wręczył jej ile chciała dziewczyna.
Jego zdaniem była to wyłącznie jego wina i nie miał zamiar to odpuścić. Później jeszcze dowiedział się, że dziewczyna szuka siłowni. W sumie może i Xavier tam się wybierze? Zmęczenie i taki trening dobrze mu zrobi. W jakiś sposób to mu dobrze zrobi.
- Doskonale wiem, a tam na marginesie jestem Xavier, a Ty? - zapytał.
Wyciągnął do niej rękę na przywitanie. Zaraz lekko się skłonił, a potem ucałował jej dłoń. Może i Morningstar był homoseksualny, ale matka nauczyła go szacunku do kobiet. Dla niego były po prostu... niezwykłym zjawiskiem, który jest warty na przykład opisania w książce czy na rysowania czy namalowania.
- Masz szczęście, bo łatwiej Ci będzie tam trafić, bo też tam się wybieram. Mam nadzieję, że fajnie spędzimy razem czas - przyznał z szerokim uśmiechem.
Jakby nie patrzeć brunet bardzo lubił poznawać nowych ludzi.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Elena Ricoletti


Elena Ricoletti

25

Wilkołak

I'm gonna marry the night

Barmanka w The Requiem


We can't let our demons take control of us.

Wysłany: 2019-05-05, 20:28    [Cytuj]

Elena od zawsze była osobą, która ze wszystkim próbuje radzić sobie sama, dlatego też branie pieniędzy od kogokolwiek - tym bardziej od nieznajomego - kompletnie nie leżało w jej naturze. W trakcie studiów nawet od swojego ojca nie chciała brać pieniędzy i wolała dorabiać jako barmanka niż żyć na jego utrzymaniu, choć rodziców Eleny z całą pewnością było stać na to, by zapewnić jej życie na wysokim poziomie. Szkoda tylko, że to parcie ojca na pieniądze posłało całą rodzinę do grobu - w końcu gdyby nie lewe interesy z podejrzanymi ludźmi, rodzina Ricoletti byłaby dzisiaj w komplecie.
- Nie trzeba, naprawdę. Poradzę sobie - zapewniła, bo przecież jak to tak, ktoś będzie za nią płacił! Poza tym ona też była współwinna i z pewnością powinna była uważać, jak chodzi. Poczeka spokojnie do pierwszej wypłaty, odłoży coś i w końcu uzbiera sobie na wymianę szybki, a póki co będzie chodzić z pękniętym. Najważniejsze, że działał, prawda?
- Elena - odpowiedziała, podając mężczyźnie dłoń. Trochę zaskoczyło ją jego zachowanie, bo dawno nie spotkała faceta z takimi manierami i takim szacunkiem do kobiet, ale to oczywiście na plus! Widać od razu, że nie był jak ci wszyscy jej koledzy ze szkoły aktorskiej, nazywający ją "dobrą dupą", a to się ceni.
- O, świetnie się składa - uśmiechnęła się do Xaviera i ruszyła razem z nim, skoro znał drogę i wybierał się tam gdzie ona. - Od dawna ćwiczysz? - zapytała, by jakoś zacząć rozmowę. Kusiło ją wprawdzie, żeby zapytać o skrzydła i przynależność do aniołopodobnych z tatuażami, ale na to przyjedzie pora później. Nie chciała tak od razu wyskakiwać z dziwnymi tematami, wolała na początek porozmawiać o czymś przyziemnym, jak za starych dobrych czasów sprzed przemiany.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

32

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-05-09, 19:30   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

- Spokojnie. Znasz takie powiedzenie? Jak dają to biesz, a jak biją to uciekaj - przytoczył.
Uśmiechnął się szerzej i po prostu dał te pieniądze i zamknął jej drobną dłoń na nich.
- Miło poznać - dodał po wszystkim.
Zaraz usłyszał pytanie dziewczyny. Còż tu odpowiedzieć? By nie powiedzieć za dużo i by przy okazji nie skłamać.
- W sumie od zawsze dbałem o siebie. Jednak ostatnio pomyślałen, że by bardziej zadbać o kondycje, a siłownio to najlepszy pomysł. Zawsze chciałem poròwnać zwykłe bieganie od biegania na bierzni. A Ciebie co sprowadza do siłowni? - zapytał.
Morningstar po prostu był ciekaw. Dziewczyna raczej nie zobaczyła żadnych tatuaży, bo brunet ich jeszcze nie miał. Może po prostu wyczuła ten anielski zapaszek?
- Jak byś kiedyś chciała mogę pooprowadzać Cię po Yorku co Ty na to? - zapytał z uśmiechem.
Nie minęło wiele czasu i doszli na miejsce. W sumie przeszli jedną uliczkę, skręcili raz w lewo i dwa razy w prawo i już doszli.
- Mogę wiedzieć czemu przyjechałaś do tego miejsca? - zapytał.
Zaraz otworzył przed Eleną drzwi wpuszczając ją pierwszą.
- Jesteśmy na miejscu - stwierdził.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Elena Ricoletti


Elena Ricoletti

25

Wilkołak

I'm gonna marry the night

Barmanka w The Requiem


We can't let our demons take control of us.

Wysłany: 2019-05-15, 19:26    [Cytuj]

Ela naprawdę czuła się źle, biorąc od kogoś pieniądze, no ale nie zamierzała się z nim tu teraz kłócić i próbować na siłę oddawać mu tego, co sam wcisnął jej do ręki. Najwyżej zaprosi go kiedyś na jakąś kawę czy obiad i zapłaci za nich oboje, w ramach rekompensaty.
Słysząc pytanie zamyśliła się na chwilę.
- Zamiłowanie do sportu i zdrowego trybu życia - odpowiedziała w końcu, wzruszając lekko ramionami. - Kiedyś ćwiczyłam regularnie, przez ostatnie pół roku trochę się zaniedbałam, ale uznałam, że warto do tego wrócić - nie zamierzała na razie wspominać o tym, że to nowotwór płuc zmusił ją do zaprzestania intensywnych ćwiczeń. Dzięki lykantropii, choroba była przeszłością i Elena nie zamierzała zbyt bardzo zagłębiać się w tamten okres swojego życia. Było, minęło - jak to mówią.
- Pewnie. Będę bardzo wdzięczna - cieszyła się, że Xavier zaproponował jej odprowadzanie, ponieważ wciąż jeszcze się tu gubiła i nie wiedziała co gdzie jest, o czym świadczyła chociażby sytuacja z siłownią. Przyda jej się życzliwa duszyczka, która służyłaby jej pomocą i pokazała, co gdzie mogła znaleźć w York.
Słysząc kolejne słowa Xaviera, na moment zamilkła. Niby normalne pytanie, ale przywodziło jej na myśl wszystkie najgorsze wspomnienia sprzed kilku miesięcy.
- To raczej nie jest wesoła historia - starała się wyglądać obojętnie, ale nie dało się nie wychwycić bólu i ogromnego smutku w jej głosie. Cóż, strata rodziny z pewnością nie była czymś, nad czym przechodziło się do porządku dziennego.
Na miejsce dotarli dość szybko. Elena otworzyła swoją sportową torbę i wydobyła z niej portfel, zastanawiając się, czy ma wystarczająco dużo oszczędności by wykupić miesięczny karnet.
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Xavier Morningstar


Xavier Alexander Morningstar

32

Przyziemny

kocha swoją córcie Charlotte

pisarz, rysownik


Be strong like a Dragon

Wysłany: 2019-05-20, 15:22   
   Elvan, Ceris, Rose
[Cytuj]

Zamiłowanie do sportu było dobrą sprawą. Trzeba dbać o siebie nawet w taki sposób, a to jest bardzo wskazane.
Gdy usłyszał ból i smutek w głosie Eleny stwierdził, że musi coś powiedzieć:
- Może kiedyś będziesz gotowa i odpowiesz mi
Następnie już byli w siłowni. Xavier cierpliwie czekał niech dziewczyna wykupi sobie karnet. Później on wykupił sobie miesięczny. Miał nadzieję, że zdoła go wykorzystać i nie wezwą go znów do Instytutu.
- To przebierzemy się i widzimy się na sali - odrzekł.
Morningstar założył swój jakby sportowy strój i czekał na Elene. Jakoś dziś w siłowni nie było dużo ludzi.
_________________

<div style="color: #670C07; text-align: center; line-height: 60%; font-family: 'Dancing Script', cursive; font-size: 30px;">Jeżeli możesz się śmiać<div style="width: 399px; text-align: justify; color: #7e7e7e; font-size: 9px; line-height: 90%; font-family: calibri; text-transform: uppercase;">
mimo bólu i stanąć na nogi.Twoje słabości na pewno z czasem znikną.Jeżeli będziesz wylewać łzy, przerażony samotnością. Nikt Cię nie uratuje.
Nigdy.
<img src="https://78.media.tumblr.com/d99fabafe67f89dc82ae5151bb6e8858/tumblr_o8k1ycdSEz1uor5s8o1_250.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="width: 185px; height: 20px; background-color: #000000;"><div style="height: 4px;"><img src="https://78.media.tumblr.com/78e62194c979a5fe7bc90ab1e9ab31c5/tumblr_p6auofQ4co1vj7qtpo3_540.gif" style="width: 185px; height: 100px;"><img src="https://static.tumblr.com/fa76d14f291dd3d776e49916a5057d87/jsztdvu/vC2orsud2/tumblr_static_b6hshhlwntkckwo0sgocccco4.gif" style="width: 100px; height: 100px;"><div style="height: 4px;"><div style="width: 100px; height: 20px; background-color: #000000;">
<div style="width: 387px;background-color: #670C07; padding: 5px; font-family: 'News Cycle'; color: #fff; font-size: 7px; letter-spacing: 5px; text-align: center;line-height: 88%;text-transform: uppercase;">Walcz, dopóki jesteś w stanie. Pięści w górę. I cokolwiek powiedzą, nie zbaczaj ze swojej drogi.
[Profil] [PM] [E-mail]
   
 
Elena Ricoletti


Elena Ricoletti

25

Wilkołak

I'm gonna marry the night

Barmanka w The Requiem


We can't let our demons take control of us.

Wysłany: 2019-05-22, 21:31    [Cytuj]

Fakt, Elena od zawsze lubiła o siebie dbać, nie tylko ze względu na sylwetkę ale i na zdrowie, choć niestety nie uchroniło jej to przed nowotworem. Teraz jednak to wszystko było nieważne, bo choroby w większości już jej nie dotyczyły. Potrzeba ćwiczeń jednak mimo wszystko pozostała.
- Może... - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. Do tej pory opowiedziała całą historię jedynie Alysanne, ale wtedy była pijana i miała silną potrzebę wyrzucenia tego z siebie, w tej chwili natomiast miała wrażenie, że rozmowa o tragedii, która spotkała jęk rodzinę mogłaby jedynie wszystko pogorszyć.
Ostatecznie wzięła ten miesięczny karnet, a co tam! Jak szaleć to szaleć! Będzie miała przynajmniej większą motywację, żeby przychodzić tutaj regularnie.
Skinęła głową na słowa Xaviera i sama poszła przebrać się w swój strój do ćwiczeń - czarne dresy oraz czarną, luźną koszulkę bez ramiączek. Okulary włożyła z powrotem do pudełka i schowała na dnie torby.
- Już jestem. Mam nadzieję, że nie czekałeś za mną długo - rzuciła wesoło, kiedy tylko dostrzegła nowego znajomego. Chwilowy zły nastrój sprzed kilku minut całkowicie zniknął, przynajmniej na razie, póki nie myślała o utraconej rodzinie.

//zt. x2 i ciąg dalszy tutaj
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9