Shadows of York Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Where we end is not the way that we had plann
Autor Wiadomość
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-05-13, 13:15   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Z wyborem mężczyzn i gustem chyba też szło jej nie najlepiej, skoro skończyła u Adama. Na pewno zdawała sobie sprawę, że nie jest ani pierwsza, ani nie będzie ostatnia. Kieran musiał ją ostrzec, a jednak Kapturek i tak zapuścił się do jaskini Złego Wilka. Jak na tym wyszła? Właściwie całkiem nieźle. Vaughan znał całą masę kolesi, którzy już dobrze by wiedzieli co zrobić z pijaną młódką, która dobrowolnie zjawiła by się w ich mieszkaniu. I nie, zdecydowanie nie byłaby to pomoc przy kąpieli oraz zmiana świeżych ciuchów. Dokładnie dlatego Adam cieszył się, że przyszła właśnie do niego. Kieran też powinien.
W swoim projekcie był tak zatracony, że dopiero gdy Cox okręciła się na bok, zorientował się, że nie śpi, lub może bardziej, ocknęła się na moment. Jej słowa rozbawiły bruneta na tyle, że zaśmiał się krótko. Zamierzał je też zapamiętać... na potem. A skoro już wyrwała go z jego transu, poświęcił chwilę by zerknąć na swoje dzieło w całości. No, zanim nie ujawniła się dalsza część jego prowizorycznego płótna. Miał nawet jeden pomysł na wzór na haneczkowych pośladkach, ale te zniknęły za szybko. To znaczy - zanim zdążył położyć na nich wilkowe łapy.
- Jestem pewien, że Twoje były wyjątkowo wesołe - nie był obruszony, ani nic, bo nie miał przecież pięciu lat. Hannah była dorosła i mogła odreagowywać jak chciała, byleby tylko pozostawała bezpieczna. Tu jej rozmowa z Vaughanem urwała się na dłuższą chwilę, kiedy ją znów zmogło znużenie, a jej towarzysza zielone opary. Brunet zaczął bazgrać wokół własnego znamienia , ignorując Cox podziwiającą w milczeniu jego dzieło. Jedyne co było słychać w mieszkaniu to harmider za jego oknami oraz relaksującą muzykę, którą Adam odpalił w salonie. Jego zajebane brązowe oczy spoczęły na twarzy brunetki w tej samej chwili, w której zacisnęła szczupłe palce na ramieniu Wilkołaka.
- Nie wracaj - mruknął, opierając dłoń o materac na wysokości jej biodra. A skoro już tak nad nią zawisł, przez chwilę obserwował skacowane oblicze pseudo bratanicy, odgarniając przyklejone do czoła mokre pasemka. Wyszło mu to nawet czule, aczkolwiek nie tak czule jak krótki pocałunek, który złożył na jej spierzchniętych ustach. Czyste przekupstwo.
_________________

I will ruin you
[Profil] [PM]
 
 
Hannah Cox


Hannah Cox

19

Wilkołak

A ugryź się w zad

Wysłany: 2019-05-13, 23:13   
   Marcel Begum
[Cytuj]

Właśnie, właśnie - skończyła u Adama! - pomijając oczywiście to, że jeszcze niczego nie skończyła i w ogóle to skąd pomysł, że miała taki pomysł i no. O.
A wracając, to skoro nie była to wina żadnego wyboru czy gustu, musiało chyba chodzić o dobre przeczucie. Ostatecznie, zajął się nią jak nikt inny na jego miejscu... Choć może to przez ten brak cycków? Tak, to pewnie przez to.
- Jak łzy rudego - ziewnęła.
"Łzy rudego, piękny dar!" bo to wiecie - niby człowiekowi przykro, a kierła mać, bawi. Hania też nie mogła powstrzymać krótkiego parsknięcia (przypominającego raczej mini konwulsje) na wspomnienie Seniora Smurfa. Tuż po tym, jak podjebała pijanemu staruszkowi szlafrok i futrzaną czapę, wsunęła jego nagą pierś w przyniesioną przez siebie bluzę i mocniej rozpaliła grilla. Miała szczerą nadzieję, że zięć znajdzie go zanim zrobi to wnuczka... albo przynajmniej, że któreś zrobi to, nim pod domem pojawią się ewentualni goście.
Jej, również brązowe (I równie co gospodarza zajebane) oczy, przeniosły się z wytatuowanego ramienia na przyjemnie zarośniętą twarz. Nie chciała wracać. Na pewno jeszcze nie teraz i nie chodziło tu o żadnego kaca. Przymknęła powieki, czując jak ciepłe palce Adasia łagodzą chłód odczepianych od czoła pasemek i pociągnęła nosem. Czy to możliwe, że nie poczuła od tego żigolaka żadnych wczorajszych bab? Westchnęła, zanim jeszcze zdążył, ją pocałować, a kiedy to zrobił, krótko oblizała wyschnięte wargi.
- Czuję lekarstwo... - mruknęła, wolno zaplatając nogę wokół tej Adasiowej.
_________________

h.c.
DZIŚ MNIE IGNORUJESZ,
BO JESTEM TYLKO ZIEMNIAKIEM.
ALE JUTRO MOGĘ BYĆ FRYTKAMI I WTEDY BĘDZIESZ O MNIE BŁAGAŁ.
[Profil] [PM]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-05-14, 22:55   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Dzisiaj skończyła u niego, innym razem kończyła przez niego lub on kończył w niej. W to na pewno Kieran zagłębiać by się nie chciał, a Adaś wręcz przeciwnie. Oczywiście w przeciwieństwie do brata, ciężko było u niego szukać poczucia bezpieczeństwa, a jednak. Bezbronna, wstawiona Cox zeszłej nocy to jego wybrała sobie na opiekuna i obrońcę. Fakt, który mile łechtał ego bruneta, co nie zmienia faktu, że dziewczyna na pewno nie myślała wczoraj logicznie. Właściwie to dzisiaj też miała z tym pewne trudności.
Gadała od rzeczy, bardziej niż normalne, ale sądząc po wyrazie twarzy brunetki musiały zacząć docierać do niej wspomnienia dnia poprzedniego. Adam nie był pewien czy chce wiedzieć co też wyrabiała na zewnątrz w takim stroju. Cokolwiek to jednak nie było, pozwoliło jej odreagować sytuację z wigilijnej kolacji i w sumie głównie o to chodziło. Bo chyba Cox nie miała ciekawszego powodu by pić na umór? Lub tysiąca powodów?
To co Vaughan robił w święta nie powinno być jednym z nich. Po tym jak Hannah wyszła, próbował ją dogonić, ale ostatecznie odpuścił i wrócił do domu Watahy. Kieran był jego bratem, a Connor rozwydrzonym bratankiem. Oczywiście cieszył się, że smarkacz wrócił na stare śmieci, więc trochę w trójkę popili by to mimo wszystko uczcić. Żadnych bab w pobliżu nie odnotowano. Nawet Misha zaszył się w sypialni poruszony reakcją Cox i właśnie przez takie dramaty Adam wolał się trzymać od sfor z daleka.
- Lek na całe zło? - zasugerował śpiewnie, wyciągając gotowego skręta zza ucha. Przezorny zawsze ubezpieczony - Czekaj, zrobię Ci kilka fotek - dzieło trzeba było uwiecznić zanim na dobre się rozmaże. W tym celu chłopak obrócił się na kolana, górując nad Hanką i wciskając skręta między zęby. Miał na sobie tylko spodnie od dresu, których nie bał się pobrudzić. Z nocnej szafki zabrał telefon, starannie pstrykając co najmniej kilkanaście zdjęć. Dopiero potem znalazł chwilę by odpalić zawiniątko i gotowe podać brunetce. Widać dziś będzie traktowana jak jakaś księżniczka.
- Święty Mikołaj coś dla Ciebie zostawił- mruknął jeszcze, przeglądając galerię w komórce.
_________________

I will ruin you
[Profil] [PM]
 
 
Hannah Cox


Hannah Cox

19

Wilkołak

A ugryź się w zad

Wysłany: 2019-05-15, 22:13   
   Marcel Begum
[Cytuj]

Nadal było w tym coś dziwnego? Chyba nie, bo wiecie, bajkę o złym wilku i kapturku wzbogacili już o tyle interpretacji, że znalazłoby się w niej miejsce pewnie dla każdego wydarzenia. To, że Cox właśnie przy Adasiu czuła się bezpiecznie, też dało się uzasadnić i nastoma wspomnieniami, ale po ciul?
Adaś mógł się zagłębiać w co tylko chciał - o ile się o niektórych "co" Kieran nie dowie - a Hani, poza tymi chwilami - NIC to nie obchodziło. NIC, a NIC! Tak, jak przecież gdzieś miała wszystko. Od Świrniętej jeszcze-nie-pamięci Williama, po Loweblefa, który przynajmniej od tygodnia nie pojawił się w pracy i nie opitolił jej za brudne filiżanki.
A tak ogólnie to no - bluzę u Seniora Smurfa też zostawiła bez żadnego pomyślunku, absolutnie nie bacząc na fakt, że należy do (ekhm), umierającego wujka.
Jakoś tak to leciało...
Jakoś tak, cokolwiek się nie działo, to leżąc w miękkiej - a gotowa była przysiąc, że z każdą minutą świadomości, stawała się coraz przyjemniejsza - pościeli, czuła, że rozluźnia się nie tylko jej ciało. Pewnie dlatego, niespecjalnie zwracała uwagę na rzeczywistość i wyprężyła się na łóżku jeszcze mocniej, by za piętnastym czy trzydziestym mrugnięciem, przyjąć skręta między zęby i podnieść się, nim się dobrze zaciągnęła. Coś w kudłatym móżdżku zaskoczyło?
- Daj ten telefon. - Wyciągnęła chciwą łapę. Adaś - skurczysyn - był pewno zbyt szybki, żeby mogła go (telefon~) wyrwać. Ale może i zaskoczony?
- Oddaj to. - Przyodziana jedynie w farbę, Hannah wyskoczyła na dresowe spodnie przed sobą i zaczęła wyciągać łapy. W sumie to wczołgała się, dość leniwie... Ale co za różnica?
- Mikołaj nie żyje. Spotkacie się, jeśli nie oddasz. - Oparła dłoń na gardle Vaughana.
Palców niby nie rozstawiła, ale na materac pchnęła go dość mocno, a w pół przytomnych oczach z wolna rozkwitały złote refleksy.
_________________

h.c.
DZIŚ MNIE IGNORUJESZ,
BO JESTEM TYLKO ZIEMNIAKIEM.
ALE JUTRO MOGĘ BYĆ FRYTKAMI I WTEDY BĘDZIESZ O MNIE BŁAGAŁ.
[Profil] [PM]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-05-16, 21:43   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Wszystko w tym było dziwne. Przez 25 lat życia Adam tylko kilka panienek próbował nieco w swoje interesy wtajemniczyć, na ich prośbę rzecz jasna. Potem piłka była krótka, opadała iluzja niegrzecznego chłopca, a zostawała łatka kryminalisty. Kto świadomie chciałby się z kimś takim wiązać? A no właśnie, tu dochodzimy do panienki Cox. Nie dalej jak w zeszłym tygodniu Wilczyca przypadkiem znalazła jeden z pistoletów strategicznie rozsianych po mieszkaniu. Jej reakcja? Strach? Przerażenie? Nie, zapytała tylko czy Vaughan też jej taki załatwi. Nie ma co, trafił swój na swego. Widocznie Clyde wreszcie trafił na swoją Bonnie. Idole w sam raz dla naszej dwójki.
A do zmieniania pościeli Adam był nie tylko przyzwyczajony, ale i niezwykle wprawiony. Niestety jego praca nie pozwalała mu na zatrudnienie sprzątaczki. Nie potrzebował kogoś, kto będzie mu myszkował po mieszkaniu, więc o porządek był zmuszony dbać sam. Wychodziło różnie, bo wszelki smród i tak maskował gęsty dym. Tak zwane szczęście w nieszczęściu.
- Po co Ci? - fuknął zaraz, wyciągając rękę z komórką do góry, poza jej zasięg. I nie była to kwestia szybkości czy refleksu, a bardziej skacowanego stanu w jakim znajdowała się brunetka - Nie dramatyzuj, to do prywatnej kolekcji - tłumaczył nawet po tym jak wlazła mu na kolana. Jednak dobrze, że założył tylko spodnie. Te i tak skończyły usmarowane farbą. Miał przy Hani prania jak przy noworodku srającym w tetrowe pieluchy. Skaranie. Zamknął się dopiero czując lekki nacisk na swoją krtań, ale i to tylko na chwilę.
- Kręci Cię podduszanie? - humorem próbował chyba odwrócić jej uwagę od własnych tęczówek, które zmieniły kolor na złoty. Adaś jakby sam sobie odpowiedział tym na pytanie - Czekaj, mam propozycję - mruknął, odbierając od niej skręta by kilka razy się zaciągnąć - Dam Ci się pomalować, ale mogę zatrzymać fotkę - Perswazja na 3 poziomie, ktoś coś? - Dorzucam gratis żarcie z dostawą do łóżka.
_________________

I will ruin you
[Profil] [PM]
 
 
Hannah Cox


Hannah Cox

19

Wilkołak

A ugryź się w zad

Wysłany: 2019-05-16, 23:13   
   Marcel Begum
[Cytuj]

No dobra. Przez 20 (ups! jeszcze 19!) lat, Hania nie tyle odpychała od siebie wszystko co łaziło na dwóch nogach, co - bez cyndolenia, wysyłała na palmę te niepotrzebne jej osobie jednostki. Przy tych niby przydatnych, trochę się jednak stopowała, a Adaś...
Adaś, Kieran, Misha, Richard, Joe - w tym też, wszystko było dziwne...
... ale to z Adasiem, najdziwniejsze.
Brunetka niby przywykła do "przyjmowania" świata tak, jak świat przyłaził, ale opierało się to zazwyczaj na obserwacji. Sama obserwacja często kończyła się też (mentalnym) bełtem, ale Cox - jak to Cox - gapiła się dalej i dalej... Odkąd przyjechała do York, próbowała też - na swoje nieszczęście - działać. Zazwyczaj jednak kończyła jak ten ubrany w tetrową pieluchę gówniak.
Pistolet w domu nie był więc niczym złym - choć mogę się założyć, że za Hankowym "załatwisz", stało niewerbalne "naucz mnie strzelać".
Jeśli zaś chodzi o Adasiowe mieszkanie, to poznała je pewnie lepiej niż gospodarza. Nigdy niby nie szperała po kątach, więc Vaughanowe skrytki pozostawały bezpieczne, ale pościel - tak, zauważyła - wymieniał zbyt często, a te dyski, co to "nie działają od lat" wciąż się nie kurzyły.
- Po chuj. - Odpowiedziała błyskotliwe, starając się dosięgnąć jego wyciągniętej łapy. Może gdyby mniej ją brudził, nie musiałby co chwilę prać?
Han poluzowała rękę, gdy tylko brunet znalazł się na materacu.
- Może? - chrypnęła, wygodniej sadowiąc się na jego biodrach i wolno pochylając się w przód.
A skoro wysłuchała już jego propozycji, zgodnie z życzeniem, przejechała mu po twarzy nadgarstkiem. Niby nic, ale pokolorowała go przy tym na żółto-zielono.
- FotkĘ. Jedną. - Dedukcja na 4 poziomie, ktoś coś? - Resztę kasuje-eszsz. Przy mnj-e. - Nie chciała ziewać. Gdy jednak zrobiła to raz, powtórzyła i kilka. Chyba więc tylko dla otrzeźwienia, znów oparła (tym razem obie) dłonie na Vaughanowym gardle i schyliła się nieco bardziej, muskając jego usta.
_________________

h.c.
DZIŚ MNIE IGNORUJESZ,
BO JESTEM TYLKO ZIEMNIAKIEM.
ALE JUTRO MOGĘ BYĆ FRYTKAMI I WTEDY BĘDZIESZ O MNIE BŁAGAŁ.
[Profil] [PM]
 
 
Adam Vaughan


Adam Vaughan

25

Wilkołak

Error 404

Diler/Haker


Wysłany: 2019-05-18, 22:44   
   James, Misha, Minnie
[Cytuj]

Tak jak on próbował ją odesłać z powrotem do Kierana, gdy stanęła na progu jego mieszkania po raz pierwszy? Kolejny zabiedzony dzieciak przygarnięty przez jego brata, tak to wtedy widział. Ciekawe co teraz miałby w tej kwestii do powiedzenia, bo właśnie temu gówniakowi zdradził jak dotąd najwięcej. Oczywiście w Adasiowej skali. Myszkować mogła na własną rękę, Vaughan i tak zdradził jej kilka swoich haseł oraz parę tajnych skrytek. Tylko na Cox mógł polegać w razie jakieś 'awaryjnej sytuacji'. Miała wystarczająco giętki kręgosłup by ten ewentualny bałagan posprzątać. Kierana nie chciał nawet mieszać w podobne sprawy, a z Hanią nadawali na podobnych falach.
- Lubię jak brzydko mówisz w sypialni - skwitował błyskotliwą odpowiedź szatynki, nadal trzymając telefon poza jej zasięgiem. Takie przepychanki były u nich jak najbardziej na porządku dziennym, szczególnie jeśli akurat rywalizowali w jakieś grze na konsoli. Wtedy wszystkie chwyty pozostawały dozwolone, dziś też jak widać.
Czy ziewanie było jednym z nich? Być może. Skoro Vaughan tak bardzo ją nudził, podrzucił biodrami przesuwając ją niżej. To wystarczyło by zwrócić uwagę dziewczyny, która znów wróciła do swoich masochistycznych praktyk. Adam przez cały czas zachowywał spokój, obserwując szatynkę złotymi tęczówkami, wiecznie prowokując - Skoro mam zostawić tylko jedno, potrzebuję lepszej selekcji - pertraktował bezwstydnie, bo miał to we krwi. Gdy Hannah skubnęła jego wargi zębami, nie wahał się przed wymierzeniem jej soczystego klapsa, nawet z jej dłońmi nadal na jego gardle. A telefon.. zaraz, jaki telefon?
_________________

I will ruin you
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Shadow York @ 2018
Kody i szatę graficzną wykonała Altharis Martell
Za pomoc również dziękujemy Yinowi.

Forum zostało otwarte 28.10.2017r.
Witaj nieznajomy







Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9